Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Pan podporucznik

  • Najgorsze, że znów nikt nie beknie...
    Ta ruska szmata, szeregowy Jaruzelski, za zdradę Ojczyzny odpowiedział dopiero po śmierci. I to tylko symbolicznie. Jego familia, na wieki upodlona, jeszcze nawet po śmierci Ślepca profita od zdrady Narodu odcina, córuchna jeszcze bardziej mu się kurwi i celebryci.

    Bolesław Wałęsa też tłuścieje, głupieje bardziej jeszcze i masy cielesnej, na ryju zwłaszcza, nabiera z dnia na dzień, co odznaką dostatniej starości jest i dostatku. Pomiot jego ponoć mu się na śmierć zarzygał, to też świadectwo dekadenckiego dobrobytu.

    Folksdojcz Tusk nabył właśnie prawa emerytalne, jako wysoki urzędnik jewropejski w randze ministerialnej, i najpewniej spędzi resztówkę swego podłego żywota gdzieś na luksusowej wyspie.

    A i dzisiejsi targowiczanie wydają się ujść bezkarnie. Nikt, jak dotąd, nie zadyndał. Wstyd i hańba to dla Narodu naszego, że ścierwa takie po świecie Bożym chodzą. Gdzie jest Młodzież Wszechpolska? Gdzie są harcerze i wolni polscy patrioci? Dlaczego warszawskie ulice przed Sejmem juchą zdrajców zroszone nie zostały? Czy to tak trudno kodowców obwiesić? Czy my tu na jednostce wszystko sami robić musimy i was, cywilów nieudolnych, wyręczać?
    Targowickie łajzy!
  • Żenuła
    To mówisz pan, Genek, że spiknęliście się z lewusami i że jedni wymachiwali flagami ze swastyką, a drudzy uczyli młodzież brzydkch słów?

    A wszystko po to, by wypędzić amerykańskich pancerniaków, których zamiarujecie zaprosić na grila? Mistrzem jesteś politycznej intrygi, Genek.
    OPÓR POLSKI PRZECIWKO US ARMY
  • Likwidacja to nawet dobry pomysł...
    Ojczyzna nasza ukochana do likwidacji zdążyła się już na wieków przestrzeni przyzwyczaić. A bo to mało razy ją likwidowali? Naród nasz większą część czasu swej polskiej państwowości spędzał w stanie likwidacji i niewoli.

    Choćby u nas, na wiosce. Na ostatnie pięćset lat egzystencji, przypada raptem 20 lat międzywojennej wolności, reszta to był likwidunek, niewola i okupacja. Ale chłopy u nas zdążyły przywyknąć. Te ostatnie pół milenium permanentnej partyzantki pozwoliło nam dochować się pokolenia niepokornego, odpornego na likwidację. Im bardziej nas gniotą, czy to Prusak, czy kacap, czy socjaldemokrata, tym bardziej Naród hardzieje.

    Nagle wszyscy się miłować poczynają, jedno drugiemu pomocne się robi, uczynne, pieniędzy co tam ma zawsze pożyczy, na zeszyt transakcje i na słowo honoru zawiera. Dziewuchy wrogom nie dają, swoim ino, i nawet psy patriotycznie na Niemca ujadają. Miłość chrześćjańska i braterstwo w narodzie wykwita, ledwo tylko Naród nasz zlikwidują.

    Tak więc źle nie jest, jak już na dnie będziemy, zawsze się można w muł wkopać i przeczekać. A demografia i brak elit nie tylko dla nas jest problemem. Cały tak zwany Zachód tak ma. Ale oni nie mają takiego doświadczenia w partyzanckim przetrwaniu. My, na jednostce, jesteśmy za jak najprędszą likwidacją obecnej namiastki państwa, gangrenę trzeba chlastać bezlitośnie, co nastąpi, może być tylko lepsze.
    Alternatywy III RP - cud lub likwidacja
  • Kawał ścierwa widać było...
    My tu się na socjologach nie znamy, o nieboszczku Baumanie nikt tu u nas w całem swem młodem życiu nie słyszał. Socjoligii człowiek nie zji.

    Ale ten Bauman to ponoć ubekiem był, zanim w socjologi poszedł, i naszych tępił. W kotle się warzy teraz, gdzieś w najniższych kręgach piekła i pan, niepoczytalny emerycie Piotrze, nic już dla niego uczynić nie możesz. I niie waż pan się modlić za potępieńca duszę, pikardzkie modły to będą, do piekła nie dolecą.
    ZMARŁ ZYGMUNT BAUMAN
  • Wiara i nadzieja Cnoty Główne...
    Kpić z cudzej głupoty nie wypada, na dzień dzisiejszy cała Ojczyzna wygląda szlachetnego rycerza i ratownika. Jedna połówka Ojczyzny wygląda go z nadzieją, druga ze strachem i paniką. Ale to chyba jeszcze nie ten Jarosław.
    "Niezręczni"
  • Via con Dios...
    Tak mawiają u nas na wiosce, że żydówy w poprzek mają. Jak pan to widzisz, Narymunt? Prawda to?
    Pożegnanie z portalem Neon24
  • Faszyzacja naszego Narodu aż tak daleko się posunęła?
    Ów Jakub Możniak, autor tutułowego artykułu, to chyba nie Polak. Norwalny ziomal nie dałby się aż tak bardzo sfaszyzować instytucji państwa i osrałby wszelkie zakazy o posiadaniu broni.

    Jak to w ogóle jest możliwe, by w dzisiejszych czasach nie posiadać u siebie na kwaterze broni? U nas w okolicach byłaby to sytuacja prawie niemożliwa, w każdej chacie, w każdym M4 zawsze coś się znajdzie. Wszak każdy dziada lub pradziada ma, który jeszcze z czasów 2WW coś zaczaił i po cichu wnukom pokazał i podszkalał, co i jak. A i kopalnie dolnośląskie w bardzo użyteczne środki wybuchowe obfitują, już to spłonki, zapalniki, dynamit czy bawełna strzelnicza.

    Broń palna i pirotechnika zawsze swoją fascynację na normalnego nastoletniego gówniarza wywierała, wystarczy choćby w Sylwka za okiennice wyglądnąć. To jak to możliwe, żeby pokolenia całe już to w partyzantce, już to w regularnem wojsku lub na kopalniach żywot pędziły i nic ze sztuki strzelniczej młodszemu pokoleniu nie przekazały? To nie jest fizycznie możliwe, każdy coś ma, czym się w razie czego obroni i jak trzeba, Ojczyźnie pomoże.

    Musi, że ten Moźniak czy jakmutam to żydek. Oni faktycznie do broni serca nie mają, strachliwi są. No i żydki na durne przepisy i zakazy totalną subordynacją wobec zwierzchności państwowej reagują. W kańcu faszyzm we współczesnem wydaniu, faszyzm fiskalny czy kulturowy rzydowskimi wynalazkami są. Nasi rodacy, przynajmniej u nas na siole, bo na Warszawie to kto tam wie, zakazami się nie przejmują, każdy weekend w lesie na zaimprowizowanych strzelnicach spędzają lub kamieniołomach nieczynnych lub rybki sprytnymi seriami wybuchów pozyskują na stawach i rzekach. A i chłopaki moje trochę sobie żołd głodowy podreperują, gdy im trocha amo ostanie i po ludziach tanio odsprzedadzą.
    Nie długo bedziemy gospodarzami we własnym kraju
  • Co też ten nikander porobił...
    Co jakiś czas, ale periodycznie, któryś z dawnych "budowaczy systemu" robi niespodziewany coming out na łamach tegoż portalu. Taki na przykład "Filip" Jeznach został donosicielem i komunistyczną kapustą by "spełniać dobre uczynki" (copyright Michalkiewicz), co wydało się przed dwoma laty. Ciekawe, co też pan, nikander, porobił za komuny, że go teraz sumienie gryzie i na wyznania mu się zebrało.

    Najlepiej, nikander, powiedz pan prawdę i całą prawdę. Może panu wybaczymy, choć nie sądzę. Chłopaki u nas nieufne, raz pan chemiczny ustrój pomiędzynami zakłócisz, i już na zawsze pana znienawidzą.

    A z tych pańskich wywodów, nikander, nic żeśmy nie zrozumieli. Jak zawsze, zresztą. A żołnierze u nas na jednostce aż tacy głupi nie są, każdy maturę posiada, oficerowie po studiach, doktoraty też gęsto mają.
    Bo co na ten przykład na pionowej osi oznakowane jest, na pańskim wykresie? Jak się taką "wartość transakcyji na rynku" mierzy i w jakich jednostkach? Jak nasza sklepowa bimbru na kartoflach upędzi i go miodem zaprawi i sołtysowi, co pasiękę na sto rodzin trzyma, dwieście złotych za miód lipowy na rękę odpali, i jak ona ten pięknie bursztynowy bimber pod ladą rozprowadza, to na jakiej osi ten bimber ów, a właściwie kapitał na nim zbity, się manifestuje na pańskim wykresie? A gdy Niemcom bimbru odsprzeda za jewro, to na jakiej osi jest jej bimber?

    Nam się na jednostce wydaje, że pan cuś systematycznie ściemniasz i nas w durnia robisz, nikander. Ale może być i tak, że pan z dobroci serca głupa rżnie. Mój kapral-konfident to nigdy nie zapodaje, kędy trasa cotygodniowego marszobiegu wieść będzie, czy to będzie sześćdziesiąt, czy osiemdziesiąt kilometrów. Jak go zapytać, to odpowie, że meta tuż zaraz. Dobrze wie, bydle, że trzeba żołnierza w niepewności trzymać, bo by się przed biegiem połowa stanu na chorobowe zapisało. Może pan też cuś podobnego ściemniasz z dobroci serca, a może pan normalny dezinformator jesteś, kto tam pana wie.
    Jako rzecze Arystotel
  • @fabi 17:04:31
    My tez nie lubimy helmutów. Nawet jeśli pan krzysztofjaw przesadza w swej nienawiści do Niemca, to jest to nienawiść szczera, którą wypada uszanować. WIdać bowiem, że on dobry Polak jest, swojak. Nawet jeśli twierdzi pan krzysztofjaw, iż Makrela w wehrmachcie służyła, to nie ma podstawy by w szczerość jego poglądów nie ufać, gdyż z potrzeby serca mówi. I nie jest wcale istotne, że Makrela dopiero po wojnie na świat przyszła.

    Niemiec kompradorski podział robót wprowadza, a nie tam jakieś inowacje techniczne. U nas na Ojczyźnie ino montażownie powstają, pracownicy umysłowi gdzie indziej siedzą. Po prawdzie, to nie wiadomo, gdzie technologia nowoczesna powstaje, ale z pewnością nie na Helmutowie. W USA też chyba nie, raczej może na Azji albo gdzie na Indiach. Ktoś tam w każdem razie te wszystkie inernety i smartfony wymyśla, ale to nie są Helmuty i nie Amerykanie. Może Obcy się na naszej planecie zaludnili, ale swoją bazę gdzieś poza Europą chyba mają.
    Nie niemieckim produktom, ich prasie, mediom, i pracy u nich
  • A więc melina is back...
    Starzy ludzie u nas opowiadali, jak to za czasów głębokiego peerelu na melinę się chadzało. Były wtenczas meliny normalne, a były też ponoć meliny luksusowiejsze, dla koneserów i gurmetów. Na lepszej melinie można było nie tylko alkohole drogą kupna nabywać, można było też i ogórki kiszone i żur kwaśny i szynkę w puszce dostać.

    Właściwie wszystko było na dobrej melinie. Z biegiem czasu meliny się bowiem zdywersyfikowały pod względem asortymentu towarowo-usługowego. Wszystko tam było, czego nie było w sklepie. Na pobliskim mieście powiatowem istniała słynna w naszych okolicach melina burdelowa, gdzie za firanką oddzielającą wersalkowy barłóg od części kuchennej można było chuci pofolgować i to za tanie pieniądze albo i na zeszyt.

    Wygląda na to, że znów nastał czas meliniarstwa. Stare i sprawdzone wzorce są najlepsze. Rodziciele nasi chadzali na meliny to i my będziemy. A jak pan, trybeusie, nam swoje źródło zaopatrzenia na priv zapodasz, to my odwdzięczymy się tem samem i zapodamy, gdzie najlepsze zioło w Najjaśniejszej nabyć można i po dostępnych cenach. Albo jakbyś pan reflektował na nasionka dobrej, północnoeuropejskiej odmiany zioła, co to co roku obficie obrodzi i bujne plony wydaje, to my panu całkiem za darmo paczuszkę zrobimy i plantatorskim doświadczeniem się podzielimy.
    Rolnik będzie sprzedawał własne produkty w gospodarstwie...
  • Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy!
    My tu na jednostce nie lubimy podatków dochodowych. A to już jest wyższa forma altruizmu i patriotyzmu, ponieważ my z tych podatków żyjemy. Wy, cywile, na nas płacicie. Ale my z tego i tak mało mamy, ledwo co na miesiąc dość podłego życia wystarczy. Nie chcemy jednak się uskarżać, miejscowi po wioskach i siołach jeszcze gorzej mają, a my tu przynajmniej wikt ciepły 1x dziennie i opierunek za friko mamy, a i dziewki jakoś chętnie na nas spoglądają, jakby na jakich korporacyjnych managerów.

    Pan Koneczny w swem dziele "Historia polskiej administracyji" nic o podatku od dochodu nie wspominał. Bo też w Ojczyźnie naszej na przestrzeni stuleci nigdy czegoś takiego jak podatek dochodowy nie znano. To jakieś żydłacze makagigi są, żeby ludziom od ich robotności i ich talentów zabierać. Najjaśniejsza od zarania pradziejów bez takich podatków się obywała, i nawet mocarstwem w swoim czasie była.

    Pan nikander cuś nie za bardzo chyba te zawiłości fiskalne i monetarne kapuje. Bo jak go już parę razy pytaliśmy się, co to takiego ten pieniądz zadłużeniowy jest, co to nas rzydy co roku na miliardy golą, to nigdy nic mądrego nie umiał powiedzieć. Same jakieś ogólniki, jakby WallStrret Jurnal człowiek czytał, gatka-szmatka, heglizm w czystej formie. Kto tam wie, czy pan nikander po naszej stronie jest, czy ino udaje. My, na jednostce, po staremu nie ufamy nikomu.
    Podatek dochodowy - łupieżca czy strażnik moralności
  • Viwat Pan Antoni!
    Jaki tam ten nasz dowódca jest, taki jest, ideałów na świecie nie ma. A już w naszej armii nie ma ich na pewno. My na Ojczyźnie i tak lepiej mamy, niż koledzy zza Odry, z Bundeswehry, bo u nich baba za szefa armii jest.

    Już na początek swego ministrowania wprowadziła ona urlopy rodzinne dla liniowych żołnierzy i prawo do opieki nad dziećmi. Jeśli akurat opiekunka od dziecków zachoruje, a żołnierz na służbę śpieszy, to ma prawo zabrać bachory ze sobą na jednostkę, oni tam już porobili na koszarach specjalne kinderzimry dla milusińskich, część personelu bojowego zatrudniają w charakterze baby siterek. Jaja ponoć na całego, zwłaszcza podczas alarmów i ćwiczeń polowych. Toć u nas z Panem Antonim to sielskie i zgodne pożycie jest, w porównaniu do burdelu, jaki u Niemca mają.

    No i Autosan uratował Pan Antoni przed ruinacją, z powodzeniem restrukturyzację naszej zbrojeniówki przeprowadza, miejsca pracy ratuje i tworzy. WOT będziemy meli, już od nas z jednostki kilku kolegów oficerów szkolić nowe formacje pojechało.

    No i żydem nie jest Pan Antoni, tylko nasz swojak. Pewnie dlatego tak go tępią. My tutaj, na jednostce, tysiąc razy bardziej Pana Antoniego wolejemy, niż tego ciula Radosława czy banderowca Siemoniaka.To zdecydowanie najlepszy materiał, jak nam na szefa rzucić mogli.
    Bezsenne noce Władymira P.-widziane z USA
  • Odra, rzeka kapryśna...
    Pan Thor Heyerdahl też był badał działalność starodawnych żeglarzy. Ale on badał empirycznie, nie teoretycznie. Sam wziął i na tratwach oceany światowe przemierzał, żeby się samemu przekonać, czy teoria w praktyce się sprawdza. Wielki to był uczony.

    Każdy badacz poważny, który dzieje chąśników odtworzyć wiernie pragnie, niechby choć ze sto kilometrów w górę rzeki Odry popłynął. Nie, żeby od razu do Opola. Prąd silny, dno nieregularne, raz głębina, obok mielizna. Na brzegach bagna i puszcze. Zaburłaczyć nie podołasz, na wiosłach mozolnie ino idzie, żagiel pośród drzew nie ma mocy. Nawet i dzisiaj na silniku nie zawsze da radę pod prą płynąć, trzydziestokonny co najmniej silnik jest potrzebny i napęd bezśrubowy, jetowy.

    A już dwie wiorsty od rzeki pola szerokie, dawna kraina Wielkopolski otworem stoi, trakty szerokie i twarde, płaszczyzna do marszu dogodna, na piechty wszędzie wygodnie zalecisz. To po co owi wikingowie słowiańscy na rzece mieliby się męczyć? Debilami byli, czy jak?
    Chąśnicy, słowiańscy wikingowie
  • Historia kołem się toczy...
    Szanowni nasi antenaci na Dzikich Polach kozich synów łoili, aż pod Wiedeń szli, by dzicz azjatycką wytracić. Po dziś dzień Turczyn respekt ma dla Polaka, nasi Przodkowie już im dobrze mores dla Lacha wykarbowali, aż po dziś dzień im się trzyma.

    Nieraz za granicą chłopaki się trocha z tambylcami naparzają, czasem o dziewuchę pójdzie, czasem o nic, dla rozrywki. Żołnierz relaksu potrzebuje, nic tak ducha i umysłu nie oczyszcza, jak uczciwe mordobicie w niemieckiej knajpie. Raz, że to teren bezprawia i szwabskie policaje oba oczęta na rozróby knajpiane przymykają. Wiadomo, za granicą można sobie pofolgować, oni i tak nie dojdą, ścigać nie będą za bagatelnie połamane nosy i zrujnowane szynkwasy. List gończy wystosować, europejski lub międzynarodny, toż to wielkie korowody są, komu by się to chciało. Za zabicie też by nie ścigali, mają tam na Niemcach taki odgórny prikaz od samej Makreli. A dwa, na dederówku Niemca już mało ostało, większość to turczyny i sporo ruskich. Jak ryj obijesz komu po ćmaku, to mało prawdopodobnem jest, że uczciwemu człowiekowi się dostało.

    Z doświadczeń powyższych wiadomo więc, że Turczyn w wielkim nas ma poważaniu. Boją się nas kozie syny, co niechwalący zasługą jest również weekendowych naszych wycieczek na Drezno, Berlin i na Goerlitz.

    Dziadowie nasi koziojebca lali, takoż i my lejemy. Jak to pięknie dobry Pan Bóg urządził, że my tutaj, na naszej jednostce, w te same szranki co Dziadowie nasi stajemy i za Przedmurze po dawnemu robimy. Lejemy dzicz kozią, jak umiemy, czy to turczyn czy kacap z azjatyckiej części Kacapii.

    Wielu u nas, na jednostce, takie marzenie tajemne w sercu swem hołubi, żeby jako sienkiewiczowskie bohatery karierę militarną zrobić i sławę wśród Rodaków zdobyć. No i dziewki jakieś fajne, niegłupie, i trochę kasy. Nieraz przy wódce w Klubie Oficerskim albo na prysznicach, przy myciu wzajemnym pleców po treningu, takie tęsknoty i pragnienia się objawiają w cichych rozmowach naszych. Do tych czynów czas jest teraz dojrzały, bohaterstwa znów Ojczyzna od nas oczekuje, historia krąg zatoczyła. Obyśmy godni Przodków naszych się okazali.
    W Ełku obcokrajowcy zamordowali 21-letniego chłopaka.
  • Oby wojna jak najszybciej wybuchła...
    Nie daj Boże, żeby się bez wojny obyło. Jak imperium upada, zawsze wszak wojna musi być, a nawet cały szereg wojen. Po spokojnemu jeszcze żadne imperium nie padło, ani egipskie, ani rzymskie, ani nasze pradawne, polskie.

    Wojna agonalna jest więc obowiązkowa przy upadaniu imperiów. Historycznie zawsze tak było, więc i teraz wojna nastąpić musi.

    A wojny nie ma się co obawiać, wojna rzecz ludzka. Wojny są dobre, wtedy zawsze dobro ze złem się mierzy i zawsze wiadomo, które po której stronie siedzi. Pan Bóg też toczy wojnę, już od zarania świata, z siłami ciemności i upadłymi aniołami. Jakby wojna sama w sobie zła była, to by nie toczył. Czy siły Niebios pakują się w jakieś poniżające rokowania pokojowe lub pertraktacje lub mediacje z siłami piekła? Nic podobnego, nie ma zmiłuj ani poczekaj, wojna Nieba z piekłem toczy się w najlepsze, siły zła wyniszczane są systematycznie i konsekwentnie. Magdalenka i Okrągły Stół w tej wojnie Boga z Szatanem nie byłyby możliwe, żadnych śmierdzących kompromisów Nasz Pan by nie robił, bo brzydzi się niesprawiedliwością.

    Będzie więc wiadomo, że imperium na pewno upada, gdy do wojny światowej dojdzie. Bo jak na razie, domniemania i filozofowanie pana Szpirytusa to jedno, a rzeczywistość to drugie. Gdy wojna nadejdzie, to już będzie konkret, a nie teoria. Tak więc życzymy wszystkim wam cywilom jak najszybciej wojny w nowym roku, cała reszta sama się załatwi. Byle do wojny!
    2016 - Imperium na równi pochyłej
  • Ta Ms. Appelbaum to jednak wyjątkowo oszpetna jest...
    Nawet jak na żydłaczkę, wyjątkowo brzydka. Kto też dobrowolnie pojmie cuś takiego za żonę? U nas chłopaki się zastanawiają, jak też normalny facet bez przymusu małżeńskie obowiązki wypełnić podoła, taką kobitę za żonę posiadając. Sikorskiemu kilka eonów czyśćca odpuszczonych zostańie, bo w ramach pokuty cuś tak oszpetnego pojął.
    Kieszonkowiec Radka
  • @AgnieszkaS 22:54:59
    Czasem trudno oprzeć się wrażeniu przemożnemu, że to Filip Jeznach się wirtualnie klonuje i pod postacią kobiałki, panny Agnieszki, komentarze wypisuje. U Filipa też w każdem poście wielka jak Bajkał miłość do Kacapii się wyraża.

    A artukuł tutułowy pana autora Piętaka jest o Polsce, nie o Rosji czy Chinach. Pan autor Piętak pisze, i słusznie, że my, ziomale z Polski, od zawsze fatalny imicz na Zachodzie posiadamy. Jako mieszkańcy Pogranicza, wiemy o tem fakcie smutnem bardzo dobrze. Fakt jest fakt, ale tym gorzej dla Zachodu. Oni nas nie lubią, a my ich w dupie mamy. Poza tem, my tu na na naszych wioskach nadodrzańskich zjawisko przyciągania kulturalnego obserwujemy. Holendrzy, Francuzy i Niemce nagminnie się u nas osiedlają, działki wykupują, w języku naszem się szkolą. Pierogi im smakują, bigosik i bimber też, bachory swoje ruskimi dezajnerowskimi w ich mniemaniu imionami zwią, Katje, Sasze i Marijki i inne takie, aż Ksiądz Proboszcz nie wie, czy to chrzcić można.

    Podobne zjawisko przyciągania kultury niższej, zachodniej, przez kulturę naszą już w czasie Kulturkampfu obserwowano, za Bismarcka jeszcze. Wtenczas też wróg, jako państwo, nas tępił, a ludność wroga do nas lgnęła, do naszych bab zwłaszcza. Dziś tak samo jest.

    Ino że Kacapia i Chiny nic z tem wspólnego nie mają. Bo szwaby i żabojady nie do Rosji czy do Pekinu ciągną, ino do nas, na sioła. Ale widać, że dla prawdziwej komunistki tylko Kacapia prawdziwą ojczyzną jest, bo apiać o tym w koło Macieju pisze.
    Rozpad państwa
  • To kozie syny pojadą teraz zurik?
    Przez cały ten kończący się rok kalendarzowy nadawali na wszelkich kanałach propagandowych, że koziojebce, które Europę najechały, to syryjskie matki z dziećmi były. To one teraz chyba nazad do siebie na pustynię powrócą, te matki?

    Nieraz, na świetlicy, w ramach nauki szwabskiego języka, szwabską telewizję żeśmy se nastawiali. Chociaż chłopaki lepiej lubieją szwabskie pornosy oglądać, bo twierdzą, że tem sposobem nie tylko język wroga, ale też jego intymne obyczaje lepiej poznają.

    A w tej ichniej państwowej telewizji apiać matki z małymi dziewczynkami pokazywali, jak w marszach śmierci do Europy zmierzają. Każda dziewczynka misia pluszowego taszczyła po pachą i zawsze obowięzkowo deszcz ze śniegiem niemiłosiernie padał, nawet w lipcu.

    Tem sposobem Makrela i jej totumfackie marionetki miejscową ludność urabiały i inwazję wojowniczego islamu na Europę medialnie osłaniały. Teraz propagandę będą musieli zmienić. Syria wygrała wojnę, to teraz kozie syny i ubrane w pokrowce córy islamu chyba do siebie nazad powrócą?

    Co to się będzie działo za rzeką Odrą, miasta całe im spustoszeją i wyludnieją, sklepy z koszerną koziną i szkoły języka arabskiego zbankrutują, import opium się załamie, pobudowane wielkie meczety w ruinację popadną. No i kto teraz Niemki gwałcić będzie? Co poczną dziesiętki tysięcy street workersów, specjalnie do pełnienia posługi wsród kozich synów przyuczonych? Partie polityczne, dwie mają tylko, programy swe na szybko zmienić będą musiały. Fajny burdel tam nastanie teraz, u Niemca, aż miło z bezpiecznej odległości popatrzeć.
    Gwiazdka w Aleppo czyli klęska USA/NATO/Izrael
  • Za wiele czasu macie, cywile...
    Normalne nie jest, że pan, trubeusie, tyla czasu na czytanie internetów miewasz. Fakt istnienia niejakiego "Kurki" umknął nam, uczciwym ludziom pracy i walki, niemal zupełnie. A pan widać, że regularnie z nim obcowałeś, wirtualnie czy jak tam też wy słynni blogierzy obcujecie.

    Dzieciów pan nie potrzebujesz doglądać albo do roboty chodzić? My tutaj, na jednostce, jedną wachę za wachą pełnimy, w niekompletnym stanie osobowem, bo żołnierzy sporo na urlopy świąteczne pojechało. Na internet to człowiek tyla czasu ma, co na latrynie w kucznej pozycji na szybko na smartfona spoglądnie. Gdzieżby tam jakieś Kurki czy jakmutam analizować, a jak dzień od służby wolny się trafi, to człek ino o spaniu myśli no i żeby coś zjeść ciepłego na siedząco.

    A te ruskie muzykanty, które się w samolocie grobnęły, to żołnierze byli. Mundury i stopnie mieli oficjalnie ponadawane. Wróg nasz, dla przypomnienia. A my tutaj na jednostce też żołnierze, ale akurat po drugiej stronie frontu obecnej hybrydowej wojny. Płakać nie będziemy, że nam wroga ubyło, cieszymy się nawet, choć to politycznie niepoprawne na dzień dzisiejszy.
    Chór Wujów pod batutą maestro Matki Kurki...
  • @kula Lis 66 14:06:14
    Służby służbom zgotowały ten los. Najpierw zaciukali tego natowskiego buchaltera, trzy dni potem publiczna egzekucja ruskiego ambasadora (ale to nie szkoda, bo rusek i polityk). Tego samego dnia zastrzelili na Moskwie Polshikowa, byłego kacapiego amasadora na Boliwię.

    A niechże się mordują na zdrowie, nam nic do tego. To nie jest nasza cywilizacja, nie nasza religia, nie nasz świat. Każdy trup wroga jest nam na rękę, poczekamy jeszcze trochę, i ruskie same się wyszlachtują. A my sobie, spokojnie, resztki świątecznych makówek podjemy.
    ​Nie tylko tuszonka