Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Pan podporucznik

  • Chciałbym się zapisać do was
    Łażący, mógłbyś mnie pan zapisać do was, razem z moim kolegą. Ja ma studia i znam języki, a moj kolega kapral sprawdził się na froncie. Jak tak patrzę na wasz organigram, to pasowalibyśmy do "Kontaktów miedzynarodowych". My tu na jednostce mamy sporo kontaktów, natowskie sprzymierzone wojsko nieraz urządza bibki, z Ukrainkami też zawieramy regularnie przymierza oraz wymiany płynów.
    Uważem też, że ten instytut to dobry test. Ostatnio, gdy chcieliśmy się spiknąć z Jugolami, Włochami i Ukraińcami, to wojna w Bośni wybuchła. Nie wolno, jak widać, robić polityki za plecami Niemców. Test będzie polegał na stwierdzeniu, kiedy pana, panie Łażący, Niemcy załatwią i w jaki sposób. Myślę, że w wypadku sukcesu waszego Instytutu skończy pan jak Ratajczak, na parkingu pod discounterem, albo też popełni pan samobójstwo. Jest też możliwe, że kupią pana za parę srebrników. Jakieś nowe Dajhatsu, bony do Mekdonalda, nowa wersalka może, bo ponoć stara się panu rozlazła. Kapral mój twierdzi, że już pana wzięli na smycz i futrują jurgeltami, ale ja myślę, że pan za mały fisz jesteś no i nobody. W każdym razie, chcielibyśmy się temu wszystkiemu z bliska przyjrzeć i prosimy o przysłanie karty członkowskiej.
    Instytut Szlaku Bursztynowego
  • Gdzie oni są?
    Chomski opisuje mechanizm działania wroga, ale samego wroga nie precyzuje. Ja na przykład nadal nie wiem, kto nim jest. Kto wprowadza te opisane soctechniki w życie? Zresztą, nie ważne kto to jest, jako oficer wolę nie wiedzieć, kogo mam wyeliminować. Z doświadczenia wiem, że ciężko się robi bagnetem, gdy się raz spojrzało w oczy przeciwnika. Pewnie dlatego mamy tu na wyposażeniu osobistym mocno ciemne okularki. Nieważne, kto się tak bawi, ważne, gdzie on jest. Jako oficer liniowy nie mam tu wcale informacji, gdzie się ten wróg ukrywa.

    Podejrzewam, że to jest ten sam wróg, którego Michalkiewicz nazywa "razwiedką" a Korwin "żydokomuną". Jeszcze inni twierdzą, że to Michnik menda wszystkim kieruje. Tylko, że oni też spekulują, nie mają pewności. I jak tu ruszyć w bój? Ja nie tylko nie wiem, kim jest ów wróg, ale nie wiem nawet, czy on się czai na wschodzie czy na zachodzie. Nie wiem więc, gdzie jest przedpole i zapole, lewa flanka czy prawa. Ariergarda myli mi się z awangardą. W tych warunkach ciężko podjąć jakiekolwiek działanie militarne, o ataku na wroga już nie wspomnę. Mogłoby się bowiem okazać, że atak to odwrót, albo odwrotnie. W tej sytuacji byłbym wdzięczny za wiadomość, gdzie ONI są.
    Podług klasycznej wiedzy militarnej, gdy brak podstawowych informacji, dowodzący oficer powinien podjąć rozpoznanie, ewentualnie rozpoznać wroga walką. Trzeba więc będzie do Warszawy się udać, bo chyba tam gdzieś wróg się gnieździ, i podjąć języka. Najlepiej byłoby uprowadzić Bul-Bronka i podłączyć go u nas na jednostce do akumulatorka. Jeśli on cuś wie, to zezna, gdy już mu mój kapral-konfident po jądrach elektrodą pojeździ. Trzeba by też zapasowego języka podebrać, bo Bul może nic nie wiedzieć albo odwali kitę przy wyrywaniu paznokci. Donka przydałoby się poddać przesłuchaniu, ten to na pewno coś wie, a kapral świetnie waterboarding robi. Z internetu to człowiek nic się nie dowie, tylko te teoretyczne pitolenie o soctechnikach Chomskiego. Trzeba będzie samemu informację zdobyć i uzupełnić powyższy artykuł o dane osobowe. BTW, ciekawe, czy Donek do trzech amperów wytrzyma.
    Manipulacja wg Chomsky’ego
  • Grywam trochę na gitarce
    Całkiem nieźle mam gitarę klasyczną opanowaną, na ile oczywiście spracowane dłonie są w stanie struny trącić w czasie wolnym od służby. Posiadam precyzję i pełną synchronizację w palcu wskazującym i w kciuku. We wskazującym, bo mam za sobą pełne wyszkolenie snajperskie, a w kciuku, to od naciskania dalmieża na poligonach. Ale me talenty muzyczne to nic w porównaniu do jednego starszego szeregowego z trzeciej sekcji. Ten łebek zapyla na klawiszach, na basie i doskonale śpiewa, zalotnym kontratenorem. Ze swoiją kapelą jeździ po weselach i imprezach i nieźle dorabia sobie do żołdu. Na tubię jest dość znany, miewa po pare tysięcy klików. Muzycznego wykształcenia nie ma wcale, za to wyczucie rytmu i talent naturalny. Kupił se ostatnio motor, z dziewuchą będzie do Tunezji na wczasy jechał. Słowem, nieźle sobie radzi i nikt do niego nie dopłaca. Dlaczego ci panowie z warszawskiej orkiestry nie mogą sobie też sami poradzić?
    Requiem przed Ministerstwem Kultury
  • Ojczyzna gore!
    A wy tu o wersalce Łażącego! My tu na jednostce znów ciężki dzień mieliśmy, alarm lotniczy, próbny na szczęście, i poniedziałkowe manewry w polu. Położyłem już właśnie chłopaków spać i tak się zastanawiam, jak też ta nocka przeminie. Psy jakieś niespokojne są, jakby coś wyczuwały. Jest rozkaz, by zachowywać gotowość, broń i zapas amunicji mamy na izbach. Oni w sztabie chyba coś tam wiedzą. Radiowcy powiedzieli mi dzisiaj na obiedzie, że też mają zaostrzony rygor służby, siedzą w swoich rozgrzanych kontenerach i obserwują punkty na ekranach. To bez sensu, nadlatujący nisko nad lasem pocisk nie zostawia echa na radarze. Zgodnie z tradycją, radiowcy padną pierwsi, ruskie zawsze likwidują przy ataku najpierw osłonę radiotechniczną, tak ich uczą na akademiach od lat. Mam umowę z ich dowódcą sekcji, jakby co, puści mi sygnał na telefon. Będzie czas, by wybudzić chłopaków i zejść w bunkier. Nie wiem, co będę robił potem, ale może w razie ataku uratuje się jeszcze ktoś z dowódctwa i będą jakieś w miarę spójne rozkazy. Gdyby nie, będę próbował przedrzeć się na południe, na Sląsk. Moj kapral-konfident ma tam rodzinę, przeformujemy się, rozproszymy i zaczniemy tworzyć struktury partyzanckie. No nic, byle do ranka, o 6am kończę służbe i niech sie potem dzieje, co chce. Najprawdopodobniej zaatajują o świcie, ja bym tak uczynił. Jakby co, jesteśmy po niedzielnej mszy i wyspowiadani, mamy duży stopień rozproszenia na koszarach, od razu nas tak nie zaciukają. Nawet, gdyby skomasowali atak rakietowy, to część moich ludzi powina przeżyć. Łazaż, opowiedz coś jeszcze o swojej wersalce, noc będzie długa...
    Agata Meble ma gdzieś klientów
  • Czy to jest Książka Skarg i Zażaleń?
    Łażący, czy ty aby nie za wiele prywaty odwalasz na tym portalu? My, blogerzy, staramy się krzewić myśl prawicową wśród ludu, podnosić morale narodu ciemiężonego i przygotować go do walki czynnej z wrogiem, gdy już zagra w końcu Galilejska Fletnia. Walczymy o Polskę, jak tam kto potrafi. A ty, Łażący, piszesz o swojej wersalce. Niezadługo obsmarujesz pewnie panią z mięsnego, bo ci za mało salcesonu ukroiła. Trzeba się chyba będzie do StMa przenieść, tam jeszcze jest poważna publicystyka.
    Agata Meble ma gdzieś klientów
  • Ciekawe, ile tego trupa tam naprawdę było.
    Ratajczak już nam tego nie zbada, a inni się boją. Zaciukani uczeni kulą się przed prawdą i publikują podług oficjalnej nuty. W miliony to chyba nikt nie wierzy, mój kapral-konfident, co to z afgańskiego pieca podpłomyki jadł, mawia, że i dzięsięciu ciężko zlikwidować. Do grzebania trzeba ciężko doły kopać, a ze spalaniem jeszcze więcej ciaprania jest i smród. A z gazowaniem to już przesada, kiedyś próbowaliśmy na jednostce kotki młode wytruć w reklamówkach z Tesco, podlączając je do rury wydechowej i zalepiając taśmą klejącą. Za cholerę się nie da, kociska rozdrapywały plastik i spieprzały. A w workach jutowych nie chciały zdychać, bo przelotność powietrza była. Musieliśmy do rzeki wciepać w końcu. Na zastrzyki z benzyny nie stać nas, przy obecnych cenach paliwa. Wierzę, że pan Ratajczak wyjaśniłby w końcu oświęcimską zagadkę, miał kontakt z zachodnimi naukowcami. Prawdopodobnie natknął się na konkretne dowody i to go zgubiło. Należyłoby z jego starą porozmawiać, choć ta jędza wywaliła go z domu. Może miał schowane jakieś materiały albo miał gdzieś zapisane hasła do swoich skrzynek majlowych. Może dałoby się coś jeszcze pozyskać, zanim wszystko przepadnie i cała spuścizna wpadnie w łapy lobby fabryki holokaustycznej.
    Dr Dariusz Ratajczak: Albo Polska będzie wielka, albo...
  • @Marky 23:19:44
    Helumuty uznały w podskokach niepodległość serbskiego Kosova a nasz marionetkowy rząd zrobił zaraz to samo. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było, spiliśmy się wtedy z paroma kolegami oficerami w kasynie, z tego nieszczęścia. Chyba w 2008, ale nie wiem. Wiadomo, że Serbia nam tego nigdy nie wybaczy. Mieliśmy przyjaciół na Bałkanach, byłoby gdzie pitać, gdy nas zaczną pacyfikować. Oni tam mają ciepło, dobre i tanie wino i potrafią przyrządzić baranka tak, by nie capił capem, lepiej, niż baca z Kościeliska. Plan mieliśmy tu u nas na jednostce następujący: Walka do ostatniego naboju, gdy już się taniec zacznie, potem podziemie i partyzantka, potem wypad na Bałkany. Nic z tego nie będzie, trzeba szukać nowej bazy.
    Prowokacja podczas Euro
  • Ech wy, lewacy
    Ja tam się na biznesie nie znam, ale mam z pół tuzina kont na szfajcarskich i szawabskich bankach. Oni tam nie biorą wcale opłat, więc co mi zależy. Mam też konto w holenderskim ing-dibie, koleżanka z gimpla robi tam za informatyczkę i resetuje mi regularnie debety, już od lat. Tak, że nie jestem, niestety, w temacie. Ale jedno wiem: Banki na nas, niewolnikach, nie zarabiają. Zarabiają na klientach biznesowych. Większość rodaków jest zadłużona i ciągnie z miesiąca na miesiąc. Pospólstwo to nie jest wcale target dla banku. Banki zarabiają na firmach, nie na nas. Ten cały "transfer day" to są ci sami lewusy, którzy ustawiają namioty pod bankami i kopulują w nich, przeważnie przy ładnej pogodzie. Nie ufałbym im ni cholery, od razu widać, że to zdalnie sterowane towarzycho. Od kiedy nauczycielka angielskiego podpiździła mi 2k PLN ze szkolnego SKSu, nie ufam nikomu, tylko mojemu kapralowi-konfidentowi. W żadne spółki non-profit nie wchodzę i wam radzę to samo.
    Bajka o Kopciuszku i Banku
  • Oby jak najszybciej
    Fajnie byłoby, gdyby się w końcu ta wojna zaczęła. Sytuacja w kraju zaszła już tak daleko, że bez Twardego Resetu się nie obejdzie. Im prędzej, tym lepiej, po co się męczyć w niepewności. Za parę lat nie będzie już komu walczyć, ja jestem w stanie utrzymać poziom wyszkolenia moich ludzi oraz ich morale jeszcze przez parę lat, ale z pewnością nie przez parenaście. Na dzień dzisiejszy jesteśmy jeszcze w stanie stanąć do boju, gdy wróg nadciągnie, ale ten stan już długo nie potrwa. Nie twierdzę oczywiście, że damy radę obronić kraj. Jest nas w całej Najjaśniejszej nie więcej niż jeden batalion sprawnych i wyposażonych, reszta siedzi na pustynii. W dodatku jesteśmy rozproszeni w kilku jednostkach liniowych, całkiem bez wsparcia artylerii i bez obrony przeciwlotniczej. O skutecznej walce nie ma w tych warunkach mowy, ale będziemy mogli przynajmniej dać świadectwo i polec z godnością, na łonie nieboszczki Polski. No i ubić troche ruskich, by późniejsze pokolenia miały co wspominaćw w podręcznikach do historii. Te podręczniki będą wtedy najprawdopodobnije po rusku lub niemiecku.

    Nie sądzę jednak, by rusek planowł zamieszki i prowokacje w celach militarnych, poprzedzających natarcie główne. Takie operacje są zbyt hałaśliwe i mają fatalny PR a poza tym, jak znam ruskich, to nie ich styl, przebierać się za cywilów i odwalać ściemę, tak działają te fałszywe Helmuty, ale nie rusek. Rusek doskonale wie, że w kraju nie mamy teraz wcale wojska a ta resztówka, co się ostała w paru jednostkach, może być łatwo zlikwidowana na przykład w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jedna rakietka, pomyłkowo odpalona na ćwiczeniach, jakieś drony, co przypadkiem utracą ground control i spadną na koszary tak nieszczęśliwie, że zlikwiduja 2/3 stanu osobowego, jakiś wybuch amunicji na manewrach itd. Zaciukają nas najprawdopodobniej na spaniu, do walki wcale nie dojdzie. Generalicję już załatwili w dwóch ustawionych "wypadkach" lotniczych, a teraz kolej na nas. U nas na jednostce staram się wystawiać podwójne warty i dodatkowo obchodzę majdan z psami ze dwa razy, jak mam służbę, ale to na wiele się nie zda. Nie chciałbym polec we śnie, to niehonorowo. Pragnąłbym spojrzeć w oczy wroga i walczyć do ostatniej kropli, jak generał Sowiński na Woli, tak, jak na liniowego oficera przystało. Ale w tym kraju nieszczęsnym nawet i to nie będzie najprawdopodobnije możliwe.
    Wojna zacznie się w czerwcu.... jeśli....
  • @Bogdan 21:13:13
    Gdy Ojczyzna tego wymaga, to wroga zgładzić trzeba. Tez tego nie lubię, bom żołnierz jest a nie kat czy skrytobójca jakiś, ale jak mus to mus. Koty młode, gdy je trzeba było w stawie topić, to też czyniłem pod przymusem, kierowany humanitarnymi pobudkami. Zlikwiduje się bandziorów raz i od razu naród odetchnie, pan również. Grzech biorę na swoje oficerskie sumienie, dla rodaków mych wszak eksterminuję bandziorów, więc może nie tak od razu w czeluści piekielne popadnę.
    Czas na Sobór Watykański III
  • Ty, Łażący, to do nieba nie pójdziesz
    Coś pan tak się nagle za naprawianie Kościoła naszego świętego zabrał? Dyrektywa wyszła jaka na ostatnim zebraniu redakcyjnym, czy co? Pan się na tem po pierwsze nie znasz, a po drugie, pan nie jest od tego, by w świętych bebechach grzebać. Od tego są ludzie obdarzeni sakramentami, na których, jak powiada nasz kapelan, Duch Swięty się spuścił. A z tym zniesieniem celibatu, to już żeś całkiem pan przegiął. Wielebny x.Stehlin z FSSPX, jak u nas na jednostce był kiedyś, by broń nam poświęcić i odczyt wygłosić, to wyraźnie mówił, że gdyby nam się tak kiedy Anioł ukazał, a obok by akurat ksiądz przechodził przypadkiem, to należy raczej przed księdzem zgiąć kolano, niż przed Aniołem. No i obowiązkowo w rękę świątobliwą pocałować kapłana. A jakżeż tu w rękę całować, gdy kapłan bezcelibatowy, może właśnie z kobity zszedł i o cipie myśli? Jakeż takiemu Komunią lud wierny obdzielać? Tfu, czy my luteranie jacy są? Wyspowiadać pan się powinieneś z tyh pomysłów chorych i pokutę uczynić.

    Nam, proszę pana, nie żadnego soboru trzeba, ale nowej Wyprawy Krzyżowej. Pomysł wydaje się absurdalny tylko ludziom nie nawykłych do kreatywnego myślenia. Wyprawy krzyżowe uczyniły Europę i teraz, w dobie jej klęski, też mogą ją uratować. Należy zebrać lud wierny, zwołać pospolite ruszenie, ja miałbym ze trzy plutony doświadczonego żołnierza, i na Wschód ruszyć, szmatogłowych wytracać lub chrzcić. Przemysł ciężki od razu by się nam w kraju rozwinął, rolnictwo by ruszyło i bezrobocie by spadło.
    Czas na Sobór Watykański III
  • @cyborg59 04:45:30
    My już po apelu i po porannym marszobiegu, teraz fasujemy śniadanie, jest chwila czasu na smartfona i na net. Wy, cywile, często skłaniacie się ku ahistorycznemu myśleniu i mieszacie fakty w ich chronologicznym kontekście. To świadczy o braku dyscypliny wewnętrznej i o chaosie w główce. U nas na jednostce, gdyby mi jakiś plutonowy niespójny, achronologiczny raport składał, na przykład z właśnie przeprowadzonego rozpoznania przedpola, dostałby od razu karne 30 km biegu z pełnym ekwipunkiem i zakaz opuszczania koszar przez miesiąc. Jasność wypowiedzi to u nas w służbie liniowej podstawa, niejedna już formacja została wyeliminowana z placu boju, bo sztabowiec pomylił flankę lewą z flanką prawą, albo źle przefaksował angielskie daty i godziny.

    My tu psiech nie tuczymy, ale jak już są, a jest ich sporo na koszarach, to je dokarmiamy po trochu. Koegzystujemy, pomnażając siły obronne, bo zawsze można je będzie zjeść, w razie czego. Mamy też sporo szczurów, też je dokarmiamy. Gdy się już zacznie taniec, a długo to już nie potrwa, to przyda się ta cała masa biologiczna, zwłaszcza, że prawdopodobnie przyjdzie walczyć w kanałach. W otwartej walce z wrogiem, przykro to mówić, ale taka jest prawda, utrzymamy się nie dłużej niż 1/2h. Mój kapral-konfident twierdzi, że ze szczura, gdy się go wyparzy, to całkiem dobry gulasz można ugotować. No, ale teraz na śniadanie odchodzę, bo znów mi owsiankę wyjedzą.
    Ja tylko pytam..
  • Kundel się przyda jeszcze
    Czasy są niepewne. Pies, jak jest tłusty, to przeciętną rodzine przez miesiąc wyżywi. Samych kotletów starczy na tydzień, potem zejdzie kaszanka i podroby. Tak, że radzę go trzymać i dbać o bydlaka. My też mamy kilka psów na jednostce, szczają, srają i tyją, ale w razie czego mogą się przydać. Na samych konserwach i sycharach daleko nie zajedziemy, gdy się już zacznie. Moje chłopaki potrzebują zwierzęcego białka, przynajmniej 1x w tygodniu. Kobitki, zauważyłem, jak są niepojedzone to marudne się robią, wiec pieska radzę trzymać i hodować, zupki z soji i lebiody na dłuższą metę bywają monotonne. Czasem też babki nielogiczne się robią z tego niedojadania, musk im się trochę na low level przestawia. My tutaj na jednostce dbamy o żarcie, bo to w wojsku rzecz podstawowa, dziś była ciepła kolacja, kucharz z zaopatrzeniowcem staneli znów na wysokości zadania, wojsko moje leży teraz na pryczach, trawi głośno i rozmyśla. Tak się zastanawiamy na ten przykład, jakim cudem ci Niemcy mogli głosować za Hitlerem, będąc jednocześnie przeciwko obozom koncentracjynmy, kiedy rzeczone głosowanie odbyło sie w roku pańskim 32, a pierwsze obozy powstały dopiero parę lat potem? A zresztą, nieważne. Czy Pani jest po kolacji?
    Ja tylko pytam..
  • Mógłbym choć dotknąć to cudo?
    Przeczyściłbym profesjonalnie ten pistolet, naoliwił dobrą oliwą, ucałował z namaszczeniem. Przyda się ta broń jeszcze, Tusek i Komor ciągle dychają jeszcze i szkodzą.
    ZABIŁ 400 KOMUNISTÓW AGENTÓW GESTAPO. REWOLWER "PORAWY"...
  • @Ladies Gosia z Wrocka & marzanna
    Wojna ma swoje prawa, moje panie. Nie czas na litość, gdy naród ginie. Opowiadał mi pewien znajomy sierżant z obsługi maszyn rządowych, że kiedyś dosypał trochę cukru do plynu chłodniczego w śmigłowcu, którym miał lecieć ówczesny premier Miller. Ten prosty trik zadziałał, wszystko udało się znakomicie, maszyna rozwaliła się gdzieś na polach, strat w cywilach nie było. Niestety, Miller przeżył, uratowany przez swego pilota. Moj dzielny sierżant był gotów na najwyższą ofiarę, zakładał, że helikopter zwali się na miasto i liczył się z możliwością nawet i kilkuset niewinnego trupa. Instynktownie czuło chłopisko, że dobro Narodu stoi wyżej na liście priorytetów, niż jacyś tam cywile. I nawet jego kapelan dał mu rozgrzeszenie. Ja również nie zawachałbym się wyeliminować pana premiera w zamian za cenę niewinnej krwi. Oczywiście, gdy już się zacznie taniec, będę się starał uważać. Ja i moje chłopaki mają bardzo dobre wyniki na symulatorach i na strzelnicy, osiągamy ok. 70% skuteczność w walkach miejskich, tzn. na setkę wroga ginie co najwyżej 30 niewinnych cywilów. Trudno, postawi im się pomnik, gdy już będzie po wszystkim. A na razie, niestety, trzeba będzie przebrnąć przez tą jatkę, bo za parę lat będzie już za późno. A wy, Ladies, gdybyście się przypadkiem znalazły w pobliżu pola walki, proszę kłaść się płasko na ziemię i chronić głowę rękami.
    Internet pęka ze śmiechu.Tusk helikopterem sprawdza stan autostrad!
  • @t-rex 12:11:44
    Czołg dałoby sięzałatwić. Liniowa jednostka pancerna stoi u nas po sąsiedzku. Mają jeszcze trochę sprawnego sprzętu, bo trzymają na defilady. Tylko, że pancerniacy to dziwni ludzie. Oni tak mają, że jak już ruszają z hangaru te swoje żelastwo, to musowo, że jucha tryska. Mówił mi przy wódce jeden pancerniak, że to taka samurajska tradycja, że gdy szablę się z pochwy wyjmuje, to należy kogoś ubić. Jak jechali na ostatnie ćwiczenia, to potrącili jednego plutonowego, dostał się pod gąsienice. Oczywiście przypadek. Na poligonach też zawsze się komuś dostanie, gdy pancerniacy są w pobliżu. Na ogół giną ci najmniej lubiani w jednostce. Tym sposobem mają spokój, na ćwiczenia ich zbyt często nie biorą a i atmosfera u nich w koszarach bardzo jest koleżeńska. Ale dobrze bym się zastanowł, czy faktycznie pan tego czołgu potrzebuje. Bo trzeba będzie kogoś poświęcić w ofierze. Najlepiej jakiegoś starca, żeby szkoda nie było. Gdybym ja miał taką maskirowkę odstawiać, o jakiej pan pisze, to użyłbym Jaruzela lub Bartoszewskiego.
    Czy istnieje polska wspólnota narodowa?
  • Srebrne łyżki to jeszcze nic
    U mnie w trzeciej sekcji jest taki jeden starszy szeregowy, który w swym cywilnym życiu, zanim zgłosił się na zawodowego, pracował sporo u Niemca na szparagach i winobraniu. Oni tam po robocie, albo też jak deszcz lał, to chadzali na miasto, żeby lachony wyrwać. Tak się jednak składało, że tylko Turczynki chciały z nimi gadać, do Niemek nie mieli wcale dojścia. No więc prowadzali się z tymi Turaskami po gettach Palatynatu, w okolicach Frankfurtu, zdaje się. Bzykali się na klatkach schodowych, pod śmietnikami, w windach i po parkingach. Często też zaliczali kontenery na kartony pod tamtejszymi supermarketami, w niedziele i święta bylo w nich ciepło i mięko. W sumie nawet fajnie było, twierdzi teraz ten mój żołnierz, tylko że pewna schiza mu została z tamtych lat: Otóż te Turaski dawały wyłącznie od tyłu, gdyż pragnęły zachować cnotę. A wszelkie próby regullarnej penetracji traktowały z iście wschodnią brutalnością, chlastały bez litości dlugimi i ostrymi pazurami. Po roku tych analnych doświadczeń mój wojak powrócił do Ojczyzny ze zdrapaną, pokancerowaną żołędzią i z pocharatymi jajcami, i jak słyszy o Niemcach, Turkach czy o pracy za granicą to na zasadzie odruchu łapie się za genitalia i robi bolesną minę. Taki resyntyment mu został, że chce tylko od Polek i to bez analnych fanaberi. Chyba dobrze koleś na tym wyszedł, w tym wypadku resentyment poparty odrobiną fizycznego bólu spełnił funkcję pedagogiczną oraz patriotyczną.
    Srebrne łyżeczki
  • @insane 23:07:14
    Łażący jest pismakiem, od niego cudów strategicznych spodziewać się nie należy. Będzie jak zawsze: Pareset trupa się położy (moja w tem głowa), wybierze się Radę Tymczasową, potem regenta, demokracja won vpisdu, chujnia jewropejska również, sojusz z Litwą i Ukrainą potem dwadzieścia lat wydechu i będzie dobrze. Zresztą, ja ich wystrzelam, a wy sami potem już coś wymyślicie. Te wszystkie orły prawicowej myśli, Michalkiewicze, Korwiny, Jurki etc nich w końcu na coś się przydadzą i opracują Plan.
    Spoliczkowane społeczeństwo - czas na przewrót
  • @Łażący Łazarz 21:41:20
    Nie znasz się, Łażący. Zasad taktyki nie rozumiesz. Oni siedzą teraz przed TV, telefonują do siebie wzajem i się boją. A bojąc się, bedą popełnić błędy. My to wykorzystamy. Moi ludzi się nie boją, mają amunicji na tydzień i plan kanalizacji miasta.
    Spoliczkowane społeczeństwo - czas na przewrót
  • @Łażący Łazarz 21:11:38
    Łażący, proszę nie być zbyt kolokwialnym. Nie sądzi pan chyba, że przewrót dokona się bez siły zbrojnej? Oni ześlą na was ze dwie suki zomowców na drugsach, ci połamią wam kręgosłupy i będziecie pitać do domów, przecierając szczypiące od gazu oczęta. Następnego dnia wysmaży pan smutny artykuł, że zpałowana dupa boli i że reżim, komuniści i wogóle brak wolności. I zacznie siź wszystko apiat od nowa z tym, że Tusek umocni się tylko, przekonany słusznie, że ma do czynienia z gówniarzami, polish zasrańcen. A z moimi ludzimi wszystko potoczy sie inaczej. Tej nocy jeszcze ryży łeb zatkniemy na Pałacu Stalina!
    Spoliczkowane społeczeństwo - czas na przewrót