Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Pan podporucznik

  • Rób pan, jak robił Johnny...
    Możesz pan spróbować chleba świętojańskiego upiec, panie Opara. Taniej pana wyjdzie, niźli orzech drogi kupować. Poza tem, w biblijnej tradycji pan pozostaniesz, bez modernistycznych odchyleń, a przy tem bardzo low carb.

    Szarańczyn strąkowy u pana na Australii rośnie, ino grabie pan potrzebujesz, najlepiej z przedłużką, by plon obfity z konarów zebrać. A potem pan to do wysuszenia na słońce tropikalne na kilka dni wystawisz i już fertik. Kobita niech to potem panu przebierze i zmiele, one lubieją takie monotonne roboty, koleżanki niech zaprosi na weekend do pomocy, stare pieśnie odsłuchają, Grechuta, Fogg. A na koleżankach to pan możesz se też dodatkowo skorzystać, gdy od śpiewania nastrojowe się zrobią.

    Do wina to zawsze siarę dają, a to chyba szkodliwe jest. My tutaj, u Niemca na robotach, tego nie ruszamy, choć tanio. Czasem ino przy robocie, do bidona przy wielkich upałach trocha wina z kartona do kranówy dolejemy bo kwasota orzeźwia. Muchy potem do kubków nie wpadają, bo opar siarkowy wyczuwają.

    A tę pańską macę orzechową to upieczemy w sobotę, może to i dobry pomysł być, bo orzech tłusty nie pleśnieje i pieczywo takie pewnie i miesiąc w chlebaku leżeć może.
    Chleba naszego powszedniego...i wina.
  • Energia to podstawa...
    A propos energii. Najbardziej energetycznem pokarmem šwiata, czystą kwintesencją energetyczną, kondensacją wszelkiej energii i jej duszą jest oczywista śpirytus.

    Nie jest powaźne pisanie o żarciu i zdrowotności bez wzmiankowania dobrodziejstw wysokoprocentowego alkoholu. Witaminy na ten przykład rozpuszczają się jedne w wodzie, a inne znów w tłuszczach. Ale za to w alkoholu rozpuszczają się wszystkie. Bez alkoholu witaminy są często bezużyteczne, wchodzą gębą, wychodzą dupą, jeśli się ich nie zagryzie na przykład tłustą świniną.

    Bilans kaloryczny też śpirit ma znakomity, sto gram zastępuje trzydaniowy posiłek. Dlatego też w warunkach polowych, na polach bitewnych i ćwiczebnych poligonach, wszystkie armie cywilizowanego świata manierki ze szpirytusem mają.

    Śpiryt, jak dobrze upędzony, jest całkiem bez smaku i zapachu i nadaje się dobrze jako pigułka gwałtu. Jeden nasz kolega, też rezerwista, zakochał się raz na umór w jednej Niemrze a ta go na dystans trzymała, taka zarozumiała pinda była, jeździła fikuśnym autem, mini cuperem. Studentka farmacji niby, a po angielsku to gorzej od niego gadała, choć on ino zawodówkę miał i kurs obsługi moździerza.

    Do pinakolady jej zapodał jeden szot z naszej produkcji, i padła dziewucha. Potem ją skonsumował w tem jej samochodzie a następnego dnia ocknął się z uroku i otrzeźwiał, i teraz ona za nim lata, z resztą za nami wszyskimi też. Śpirytus więc choroby ducha i serca też, jak widać, uleczyć potrafi.
    ŚWIAT WITAMIN – Na zdrowie. Część 1.
  • @Anna-PK 19:48:34
    Tanio paniusię można se kupić.
    Trump kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla
  • A to dopiero początek...
    Zobaczysz pan, Czerwony, co tam się będzie za miesiąc działo.
    SPALONO NOWE AUTO RADNEJ DZIELNICY STOGI
  • Przedwojenne wzorce powielić należy....
    Utalentowanych i krzepkich trzeba do szkół wojskowych posłać. Utalentowanych słabeuszy do seminariów. A reszta niech się na budowach i warsztatach rzemiosł uczy. Kobity kształcić to ekonomiczny bezsens, nie stać nas na takie zbytki, a i same kobity nieszczęśliwe od tej nauki są i brzydną.

    Uniwersytetów poważnych u nas na Ojczyźnie nie ma, z resztą na całem kontynencie naszem ich brak. Miast nich, pozakładane są kurwidołki gdzie uczą się obecnie genderu, ocieplenia klimatu i europeistyki. Na akademiach medycznych kształcą epidemiologów od pseudopandemii, a na na ekonomicznych uczą się astrolodzy. Rozpirzyć by to się przydało i do uczciwej roboty pognać.

    Bon edukacyjny, jak pan Wojtas proponuje, w obliczu tych wielkich patologii, pomoże jak maść na szczury. Jakby tak wojna była niedługo, choćby i domowa, to by się te stare struktury zaorało i nowy system, zdrowy, stworzyło.
    ZLIKWIDOWAĆ PRZYMUS SZKOLNY
  • To akurat w poniedziałek wypada...
    Poniedziałek to najgorszy dzień w żywocie gasarbajtra. My tutaj w gronie kolegów, wszystko niewolnicy wyrobnicy u Szwaba za 10 jewro na godzinę harujący, wdzięczni jesteśmy Opatrzności, że nam ten ostatni weekend wspaniałomyślnie podarowała.

    Wódki się człowiek z sokiem napije, z dziewuchami się nad Ren na dziką plażę pójdzie, w tą ostatnią niedzielę świata może łaskawe dziewki dla rezerwistów będą i mniej pyskate.
    W sumie to dobry pomysł ma nasz Pan Bóg, że szlus robi i kończy te nasze męczarnie.
    WIELKIE OSTRZEŻENIE dla Ludzkości
  • Ale pajacujecie...
    Panie Korsarz, jak pan masz zawiązany akselbant?! U nas, na jednostce, gdybyś pan tak sznur zawiązał w galowem mundurze, to byś pan zakaz wyjściówek na rok dostał, a dodatkowo mój kapral-konfident jeszcze by panu przy wszystkich po pysku z liścia nałożył.

    Poza tem przepisy, ale też i wojskowy savoir-vivre zakazują pierwszemu rękę do przełożonego i wyższego stopniem wyciągać na chama. Widać zaraz, żeś pan służby wojskowej nie odbył i cywilne maniery pan posiadasz, a do tego takie więcej proletariackie.

    Ale to może i nie całkiem pańska wina, żeś pan niewychowany, bo pewnie to u was, na Północy, na mieście Gdańsku, pod szwabskiem wpływem pozostając, prostactwem pruskim pan przenikniony zostałeś.

    Ale że Kartę Pływacką pan posiadasz, podobnie jaki i pan Wojtas, i że oceany wielkie poznaliście i morza dalekie, to akurat nasz szczery szacunek wzbudza. Do tytułów i splendorów z całą pewnością obaj panowie prawa macie, ale przez szaconek dla munduru przebierajcie się raczej w cywilne fatałaszki. Możesz się pan, panie Czerwony, na ten przykład komodorem albo wiceministrem albo prezesem zamianować i barwy jakiegoś waszego klubu żeglarskiego przywdziać, po co mundur profanować?
    REKRUTUJEMY DO MORSKICH DRUŻYN STRZELECKICH
  • Maska dobra rzecz...
    Czasem chłopaki tutaj na spożywczaki chodzą, na Liedle i Aldiki, żeby trocha żarcia skidrać. Trudne to nie jest, zwłaszcza gdy się o martwej porze na akcję wybrać, najlepiej tak koło południa. Sklepy wtenczas puste, klientów mało, obsługa rozleniwiona po lanczu.

    Zakupy całkiem normalnie sobie robią, jak "richtige" Helmuty, z tym, że zamiast do kasy z wózkami, to mykną do busa i vpisdu parking opuszczają. Busik oczywiście na lewych blachach. Dzięki temu jakoś tu na tej Helmutowiźnie ciągniemy, w tem ich obozie pracy, czasem nawet dla dziecka w Ojczyźnie jakiś fant się podeśle, albo narzeczonej bombonierkę.

    Gdybyś pan, Opara, też kiedy takiej biedy doświadczyć musiał i na sklepy chodzić, to nigdy o masce nie zapominaj. Najlepsza kominiarka z merynosa. Taka maska dla nas, ludzi podziemia, to prawdziwy dar niebios. Kamerki pana nie uchwycą, a jakbyś pan na akcji kasjerowi z bańki zasunąć musiał, to i amortyzacja jest, skóra wełną chroniona.

    Na stacjach benzynowych też raj, tankujesz pan za friko, 120l do busa wchodzi, i spokojnie pan teren opuszcza, kamery masz pan za nic, maska pana chroni.

    Widać od razu, że okupant nasz durnowaty jest, z jednej strony kontrolę totalną wprowadza, miliony kamer śledzących, a z drugiej maskować się nakazuje. Logiki w tem nie ma. Jeśli jednak maski resztki prywatności zachować pozwolą, toć zniewolona ludność cywilna cieszyć się powinna.
    Zamaskowany - ŚWIAT Współczesny.
  • Okowity nie znali, biedacy?
    Niską mieli kulturę nasze praszczury, skoro tajników destylacji nie posiedli. Dziwne wydaje się, że choć znali tajniki fermentacji alkoholowej, to przez lat setki albo i tysiące nie doszli do destylacji wysokoprocentowego bimbru.

    Statystycznie patrząc, przy masowej produkcji podpiwka lub zaczynu na wino musiało dochodzić do sytuacji w codziennym życiu, że wejściowy produkt odparował, choćby przez przypadek, i skroplił alkohol dając jakie 30% mocy na wyjściu. Tyle daje nawet najprymitywniejszy alembik, czyli micha z zimną wodą postawiona nad garncem. Ale widocznie nikt nie potrafił tego spożytkować. A to daje nam obraz panującej w tamtych czasach powszechnej ciemnoty. Na przestrzeni wieków nie znalazł się ani jeden Janko Muzykant z odpowiednimi talentami. W sumie to wstyd mieć takich nierozgarniętych przodków.
    Jadło codzienne naszych słowiańskich przodków
  • @Nibiru 20:41:33
    Dobrze żeś pan napisał, Nibiru, dokładnie tak samo my tutaj kombinujemy w gronie kolegów.

    Przyznać trzeba, że dobrych strategów mają, ci grandziarze. Ustawiają nas jak chcą i zawsze mają nowe projekty na nas, gdy my jeszcze skutki ich dawnych akcji usuwamy. My na ten przykład jeszcze lustracji nie zrobiliśmy postomunistycznej, a oni już zdążyli wpuścić nas w holokaust, w globalne ocieplenie i w plandemię. A w międzyczasie napuścili na nas jeszcze pedałów i całkiem zaorali kościół, na szczęście tylko posoborowy. Dobre fachowce tam robią.

    Ale teraz wiadomo przynajmniej, że one są, te tajemne byty, ichnia wierchuszka wraźa. Ich obecność się bardzo ostentacyjnie zamanifestowała, zwłaszcza pan prezydent Trump mocno ich obnażył. Maluczko i będziemy wiedzieli wkrótce, jeszcze pewnie przed wyborami w Stanach, kim są owi motherfucker. A potem się ich zabije i pięknie znów będzie.
    Moje sierpniowe refleksje-widziane z USA
  • Było demo i minęlo...
    Byli my w kilka osób na Berlinie w ostatnią sobotę, aleśmy do pochodu nie dołączyli. Bo to nie honor dla Polaka, a dla oficera rezerwy już wcale nie, żeby ze zbokami i pedałami w jednym szeregu maszerować. Toć tam na tem pochodzie wszystko szło, wszelka patologia współczesna, kobity z kutasem, chłopy w stringach, buddyści i nawet jednego indianera widzieliśmy w piuropuszu. W morgę tego tałatajstwa nie da się zdzielić, bo strach hiva złapać. A hiv i syfilis w odróśnieniu od corony istnieją faktycznie, mój kolega, podoficer rezerwy, sam się o tem kiedyś za kawalera boleśnie przekonał.

    Na piwo żeśmy więc poszli, miast w tak podłem towarzystwie Reichstag szturmować. Niech sami się Niemcy wyzwalają. I tak żeśmy nad kuflami dumali, że może to i dobry pomysł z tą zarazę. Władcy tego świata, kto by to nie był, pewnie jakieś ober-żydy, całkiem tu dobrze kombinują. Większść tej populacji szwabskiej i europejskiej jest albowiem stanowczo do wytrucia, szkody wielkiej nie będzie. Tego nie da się już uleczyć, to musi wymrzeć, a potem zakopie się toto głęboko i wapnem przysypie.

    Zmęczeni upałem, nad Szprewą zalegliśmy w cieniu dzikich bzów. Wpierwej jeszcze przez miasto przechodząc, zbeszcześciliśmy pomnik holokaustu, czyli takie betonki rozrzucone, poprzez obsikanie moczem.
    W sumie, udany weekend był.
    Ważne wiadomości po proteście w Berlinie
  • A my nawet cztery żądła naliczyli...
    "Korzenie i cele "pandemii", czyli klimat, migrant i wirus jako 3 żądła Hegemona"

    ...a jaszcze pedały są.
    Korzenie i cele "pandemii", czyli 3 żądła Hegemona
  • To na kiedy ta rewolucja? Pewno jeszcze przed wyborami?
    My tu z kilkoma kolegami roboty szukamy. Do tej pory trocha źeśmy w budowlance robieli, trocha w gastronomi, a trocha się też po opustoszałych domkach letniskowych i po polach kampingowych chodziło. Okraść Niemca to nie grzech, zwłaszcza, gdy kałdun pusty.

    Budowlanka to nawet dość dobrze szła, w tej branży wcale nikt tu nawet o fantasmagorycznych zarazach nie słyszał. Z jednej flaszy piwo chleli. Ale na czarno to nie da rady długo tu porobić, szwabskie gestapo łapanki kilka razy na dzień robi i kenkarty sprawdza. A mamy tu paru kolegów dobrych, co to w wieloletnim konflikcie z prawem pozostają, całkiem z resztą bez swej winy.

    A w gastronomii to wszyscy na zaparkowanym siedzą. Knajpiarze tu całkiem już przeszli na utrzymanie państwowe, urzędy jakieś hojnie płacą za nicnierobienie i pokrywają nasze pensje skromne. Wiela toto nie jest, kawaler to i wyżyje, ale już na ten przykład pewien podoficer rezerwy, z kobitą na utrzymaniu, musi trocha ukraść by do końca miesiąca wytrwać. Dziewuchy nasze, cośmy je na mieście Kolonia zapoznali, dupami dorabiają, ale na niskie honoraria narzekają.

    Jakby tak rewolucja na Ameryce faktycznie być miała, to i zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel będzie. Moglibyśmy się nająć na umowę, na ochronę bogatych Amerykanów. Patrole byśmy robili, jak kiedyś, na jednostce naszej. Albo moglibyśmy też szkolić kotów, tu też wielkie doświadczenie w robocie pedagogicznej posiadamy. Technicznie świetni jesteśmy, prawko na wszystko mamy i na krótkofalówkę. Język znamy, sprzęt swój mamy, trza by nas ino przez staw przerzucić. Najchętniej to byśmy się u jakiegoś naszego majętnego rodaka na ochranę najęli, ale jakby jakiś neger był bogaty, to też zlecenie weźmiemy. Pełną lojalność gwarantujemy i niskie stawki. Prosimy o poważe propozycje.
    Trump wygra wybory, ale będzie rewolucja…
  • Na kata to i chętnie....
    U nas, na jednostce, zawsze przysypiało się na wszelkich naradach i spotkaniach. Człek siedział dupą na stołku, wciągał suche sztabowe, darmowe herbatniki i kimał pod daszkiem ragatywki, albo świństwa pod stołem do osobistej narzeczonej na komórce wypisywał. Do Rady Stanu to my się więc raczej nie nadajemy, tam ino eunuchy gadają.

    Ale jakbyś pani Egzekutywę powołać chciała, takich chłopów od hands-on, od normalnej roboty, to my byśmy się na ochotnika zgłosili. Jest tu u nas paru doświadczonych w boju liniowców, wszystko rezerwiści, jakby jakiś wyrok trzeba wykonać albo i masową egzekucję, to znalazłby się wykwalifikowany staff. Drogo nie weźmiemy, bo to wszak pro publico bono. A choćby i mój kapral- konfident, już jako dwulatek koty w Wiśle topieł i karpiom wigilijnym łebki odgryzał i do wanny wypluwał. A takich specjalistów wielu mamy pośród oficerów i podoficerów rezerwy. Trzeba będzie - pomożemy, choćby i skrytobójczo, gdy Ojczyzna w potrzebie.
    Zostań członkiem RADY KOORDYNACYJNEJ Tymczasowej Rady Stanu!
  • Tylko czy co dobrego z Niemiec wyjść może?
    Wygląda, że tylko u Niemca jeszcze ostatni uczciwi lekarze są, potrafiący się zorganizować w potrzebie. Dobrze jest na yt posłuchać panów doktorów Bhakdiego czy Wodarga, aż zazdrość bierze, że u nas na Ojczyźnie same dupki tchórzliwe pośród medyków. Gdy pan Bhakdi swoją słynną książkę wydawał, to Tłusta Córa Pastora dostała od nowa napad swej słynnej trzęsawki.

    Może uda się Helmutom spłacić długi zaciągnięte przez doktora Mendele i innych. A cywilna ludność tutaj, na Helmutowiźnie, bardziej niż u nas na Ojczyźnie uświadomiona, w ten weekend na Berlin wszyscy demonstrować jedziemy, będzie zadyma i faajnie. Z pampersem na gębie mało też kto na mieście biega, bojkot jest i nastrój buntu u zdyscyplinowanych zwykle Helmutów.

    Szkoda, że pan, Opara, przestałeś być milionerem, bo byś pan zasilił naszych lekarzy środkami pieniężnemi, żeby sobie jakąś alternatywną Izbę założyli i zorganizowali się w ruch oporu. Inaczej oni wszyscy wytrują naród, ci pańscy koledzy po fachu.
    Koniec – czy Początek Świata? Część 2.
  • Wziąłbyś się pan do roboty, Opara!
    Lekarze i kapłani nie przechodzą na emeryturę, bo to nie są zawody, lecz powołania. Zamiast wypisywać ezoteryczne książczyny, zrobiełbyś pan cuś dla bliżnich. Mało to chorych u nas na Ojczyźnie? Z pomocą byś pan do kraju zjechał.

    Z pana doświadczeniem, ileżbyś zdołał ulgi potrzebującym przynieść. A pan na Australi siedzi, w ciepły piach pierdzi, i oceany podziwia. Taki z pana Rodak? Wiecznie pan i tak żywota nie pociągniesz, a te ostatnie lata, rada nasza taka, dobrych strategów z wieloletnim doświadczeniem liniowem, niechbyś pan na służbie spędził.
    Koniec Świata - THE END?
  • On za PISem był....
    ...nie wiem, czy mu Pan Bóg wybaczy. Jeśli to z głupoty, to tak. Babki moje lubiały jego piosenki słuchać na adapterze, to może i dobry człowiek był. No i Demarczyk o cały jeden dzień przeżył.

    A jeden dzień to wiele czasu. U nas, na jednostce, gdy się żołnierze na urlop jedniodniowy wyrwali, to potrafili, rodziców odwiedzić, egzamin ważny zdać na zaocznych studiach, narzeczoną zadowolić dogłębnie i nową komórkę zakupić. Ciekawe, co św. pamięci pan Piotr z tem ostatniem swem dniem zrobieł.
    ----- Piotr Szczepanik
  • Chlapnie se pan cytryńcówki i dobrze pójdzie...
    Onegdaj, na jednostce, mòj kapral-konfident ćwiczył zawsze ważne speecze na Ukrainkach. Pod galerię w mieście powiatowem służbowem busem podjeżdżał, dziewuchy kasą wabił do środka i trocha z niemi urzędował, a potem im speecz z głowy mówił. Ale wtenczas kobity swojej nie miał jeszcze.
    I Kongres Filozofii Polskiej
  • Oby się obstała, enklawa ostatnia...
    Jak nas tutaj na Helmutowiźnie kurwica chyci, bo na przykład Tłusta Córa Pastora obowiązek noszenia pampersa na gębie wprowadzi albo higieniczne obrzezanie albo cuś, to pitniemy sobie do Mińska. Zawsze to Polska, tylko chwilowo oderwana od macierzy, podobnie jako i my jesteśmy, tu na szwabskiem exilu.

    Tam to jeszcze jest Łacińska Cywilizacja, jak to pani Izabella pisała, matecznik nasz ostatni. Na traktorzystów się najmiemy, prawko na ciężki sprzęt mamy ważne. Kolega mój, podoficer rezerwy, wszystkie roboty przy maszynie zrobić umi, nawet, jak instrukcja obsługi po rusku pisze.

    Dobrze mieć taki plan"B", najostatniejsze miejsce ucieczki. A z białoruskiego azylu to i Ojczyźnie lepiej pomożemy, bo to zawsze bracia Słowianie tam żyją, wieszać zdrajców dopomogą.
    Kto źle życzy Białorusi?
  • Aleś się pani razpisała...
    Elaborat paniś w,smaźyła, jak od Cygana noga, pani Garland. Nie prościej byłoby toto źydowskie badziewie podpalić??
    W E Z W A N I E do przejęcia i rozbiórki Muzeum Polin