Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Pan podporucznik

  • @Krzysztof J. Wojtas 21:06:55
    U pograniczników, panie Wojtas, a i w specjalnych formacjach, inna reguła awansem rządzi. U nas prędzej pan emerytury po 15 latach służby doczekasz, aniżeli czwartej gwiazdki. Doświadczenie bojowe musisz pan mieć, a u nas na Ojczyźnie wojny jak nie było, tak nie ma. Bez polowego doświadczenia nikt tu panu więcej niż plutonu nie zawierzy.

    Tak, że kadra u nas, nasz rocznik, całkiem już niedługo na zasłużoną emerytkę się szykuje, a wszystko w stopniach młodszych oficerów. Nicka trza będzie wtenczas zmienić, na ppor. rezerwy...
    Chiny grabarzem dolara
  • "Upadek imperium anglosaskiego"...
    My tutaj na jednostce nie wiedzieli wcale, że takie imperium jest. Bo na normalnem imperium musi siedzieć Imperator, który tym wszystki kieruje. I każdy od razu widzi, kto ma władzę i czego się trzymać.

    A na dzień dzisiejszy, to normalny człowiek nijak nie rozpozna, kto władzę dzierży. Toż to tu, na Neonie, jeden twierdzi, że żydki wszystkim kierują, inny, że jakiś Deep State, jeszcze inny zapodaje, że masony z protestantami wespół koniec świata przyśpieszać chcą. Tak, że Imperator obecnie jest nierozpoznawalny, a przez to jego Imperium też takie sfilcowane mocno i nadwyrężone, o ile kiedykolwiek istniało.

    Dwie sprawy zaprzątają bystre umysły naszych tutaj chłopaków: Po co Czajniki dolarowi szkodzić mieliby, skoro sami najwięcej tej zielonej sałaty posiadają? Toć raczej umocnieniem dolara powinni być zainteresowani.

    Drugi dylemat, nas menczący, to teoretyczna niemożliwość bankructwa tego represyjnego tworu, jakim stały się dzisiejsze aparaty państwowe. Słyszałeś pan kiedy, Szpirýtusie, by jakieś państwo zbankrutowało? Jak dotąd, nawet takie trupki jak Grecja i Upraina, choć podług wszelkich zasad ekonomicznych już dawno powinny paść, toć przecież ciągle jeszcze nie bankrutują. Widać, że państwo zbankrutować nie może wcale, podobnie, jak niemożliwem byłaby bankrutacja niemieckiego czy ruskiego koncłagra. Zawsze mozna trochę bardziej zmniejszyć dzienną rację razowca i wydawaç zupę brukwianą raz na dwa dni albo ino przy niedzieli.

    Jeśli więc dalar padnie, Stany wcale paść nie muszą. A kto wie, może im się nawet polepszy. Gdy na Auszwicu większa fala głodu zapanowała lub gdy na Workucie zima sroga transporty odcięła, to łagierniki bardziej jeszcze karne się robiły, na zonie snuły się niemrawo, gdy z głodu konasz, to ci do buntu nieskoro. Tak, że na Ameryce upadek dolara może tamtejszym grubasom na dobre wyjść i imperium się w odrodzi i zahartuje.
    Co pan myślisz, Szpirytusie?
    Chiny grabarzem dolara
  • Kolega Marvin dobrze zrobieł, ale gupio...
    My tutaj, na jednostce, sporo mamy materiałów. Z półtorej tony by się uzbierało, gdyby tak każdy, co tam ma na kwaterze skidranego, do wspólnotowej puli wrzucił. Starczy, by średniej wielkości miasto powiatowe zgładzić.

    Trzynaście budynków to jest gówno, o tem nawet onet nie napisze. Ale gdyby tak na ten przykład miasto pruskie Gdańsk zniknąć, sto tysięcy niemieckiego trupa położyć, zaorać ruiny i przenicę zasiać na miejscu sodomickich, poniemieckich kamienic, to już byłby znak mocny dla rówieśnych rodaków. Znak, że czas pożogi i odnowy nadszedł.

    Marvin, gdyby doświadczenie bojowe posiadał, zwołałby kolesiów i przysposobiliby wespół cały dywizjon pancernych buldożerów. Mogliby wtenczas poł Stanów zajechać, zanim by się ichnia wierchuszka skapowała. I nie musiałby się w samotności zabijać, pokój duszy jego.

    Nam, w każdem razie, na jednostce, do samobuja nieskoro. Kulka ostatnia, owszem, zawsze w karmanie czeka, ale medalik świętej treści na klacie czeka też, ku przestrodze. Co to za żołnierz, co sam się ubija. U nas tego nie ma, jak nadejdzie czas ostatni, to się łatwo nie damy. Żydkom przyjemności nie sprawiemy, by się samemu zabijać.

    Nie mógłbyż to ten cały Marvin na Waszyngton podjechać i kapisz na Białem Domu zrobić? Rozpiździec zrobić na cały internet, żeby każdy widz na oczy przejrzał? Wtenczas i dla nas, na Ojczyźnie sygnał byłby wyraźny, że czas ruszać. A tak, Marvin trup, a my tu nadal Fletni Galilejskiej oczekujemy. No nic, może latoś wojna nastąpi...
    Buldożerem wypowiedział wojnę Ameryce
  • @programista 22:02:53
    Pan raczyłeś ocipieć chyba, programisto.

    Rabinacki synek, rebe Fromm, byłże wszak właśnie pośród tego gremium pseudonaukowców niemieckich, które zdefiniowało formy i metody nowoczesnego niewolnictwa. Toż marksizm ideologiczny i politpoprawczak prosto ze Szkoły Frankfurckiej się wywodzą, które to oba narzędzia niewolnictwo 2.0 możliwym uczyniły i jego teoretyczne podstawy zbudowały i zaimplementowały. Fromm i Adorno dwa najgłówniejsze oberżydki w Szkole Francuskiej były.

    Lepiej tam bolszewickiej literatury wcale nie czytać, chyba, że pan potrzebujesz wroga lepiej rozpoznać. Wtedy to owszem, trzeba czytać śmiecie żydłackie, ale trzeba mieć wodę święconą pod ręką i Cudowny Medalik na karczychu. I szybko czytać, na wydechu. Ale jak pan nie masz takiej potrzeby, to lepiej Dzieje Apostolskie sobie odświeżyć.
    Niewolnictwo 2.0
  • @pan kieliszek
    Panie kieliszek, u nas na jednostce Japonek nie ma, wcale nie ma egzotycznych pięknych dziewuch, same ino swojskie są. Ukrainki były, ale pojechały na Wrocław, tam lepiej zarobkują i centralne ogrzewanie mają na kwaterach.

    Ale szwagier mego kaprala-konfidenta mieszka u hitlerowców na Frankfurcie, i on z Azjatkami urzęduje regularnie. Te ichnie kobitki to generalnie są strasznie chuderlawe, choć wiela jedzą. Taką jakąś anomalię mają w genach, że żrą, ale chude są, i ino im bebech od żarcia pęcznieje. Wódki i mleka nie mogą konsumować, takie wrażliwe. Ptasie Mleczko i żubrówka jako wstępny łamacz lodów nie sprawdzają się. Trzeba raczej te żółtkowe dziewczęta na kosztowne suszi zapraszać, i w sztarbaksie im maczjato bez laktozy kupować. Same kłopoty tylko z niemi są, a w środku i tak wszystko tak samo mają, jak nasze babki, ino mniejsze nieco. Niech pan to wszystko synowcowi przekaże, to mu chuć ostygnnie.
    Praktyczny wymiar moralności na współczesnym Zachodzie
  • "On będzie miasto"
    Tak siedzimy tutaj na kanciapie i testujemy kalkulatorowe epsy na naszych pięknych komórkach służbowych. Tak podliczamy sobie, sumujemy, sprawdzamy i podliczamy jeszcze raz. I wychodzi nam, że pokolenie prawnuków naszej dziatwy, oczywiście gdy się jej już szczęśliwie dorobimy, będzie ostatnim. W tem właśnie pokoleniu, za jakieś 90 lat, urodzi się ostatni Polak świata.

    Historia ludzkość zna już takie wypadki, nieraz narody i nawet całe genotypy wymierały na tej planecie. Kiedyś, przed dwoma tysiącami lat, musiał żyć na świecie ostatni Etrusek. Pewnie był samotny, tak pośród starodawnych Rzymian. Nie miał z kim pogadać w swem języku, obyczajów jego nikt nie rozumiał, żarcia swojskiego, etruskiego, nikt mu nie zwarzył, sam pośród obcych był i nie miał na całem świecie ani jednego ziomala. Kobity wokół niego były rzymskie, obce, pewnie wydawały mu się wydrowate i szpetne. Dziatwa jego, jeśli ją posiadał, była już całkowicie zrzymianiała, szprechali wyłącznie po łacinie i obstawiali wyniki na walkach gladiatorów. Nie znajdował zrozumienia dla swych pradawnych, etruskich zwyczajów, wyśmiewali się z niego, gdy modły do bogów swych ojców zanosił. Nie miał dobrego kontaktu z dziećmi i z wnukami, mieli go za dziwaka.

    Nie inaczej wiodło się ostatnim Inkom lub kanaryjskim Guanczom. Ten ostatni z nich miał zawsze najgorzej. W naszej mocy leży, by naszemu Ostatniemu Polakowi, gdy już jego czas nadejdzie, ulżyć w zasranym życiu pośród obcych. Pomysł jest taki, by już teraz zrobić ściepę ogólnonarodową po złotówce, nakupić złota i zdeponować na procent w Banku Narodowym. Gdy Ostatniego Polaka bardzo już przyciśnie, gdy nic już nie będzie swojskiego wokół siebie miał, nikt się z niem wódki nie napije, nikt po mszy niedzielnej na majówkę nie sprosi, to wtenczas, za okazaniem dowodu z orzełkiem i po bezbłędnem odśpiewaniu Hymnu Narodowego będzie mógł nasz przyszły rodak fortuną dysponować. Może jakie muzeum otworzy, albo instytut pamięci albo co. W każdem razie, czas najwyższy, by o ostatniej desce ratunku pomyśleć.
    Znikający kraj ...
  • Sam pan jesteś atomowy, Talbot...
    Na dzień dzisiejszy, żadna armia świata atomowymi samolotami nie dysponuje. Reaktor atomowy dobra sprawa, sprawdza się na morzu, ale w lotnictwie jakoś się nie przyjął.

    Ogólnie, kacapy słabują w technice militarnej, a zwłaszcza słabują w technice budowy napędów. Na ten przykład, mają na stanie jedyny, ostatni już na świecie parostatek lotniskowiec, napędzany poprzez dwa plutony palaczy, sypiących nieustannie koks do paleniska. Ponieważ pan, Talbot, nie znasz się ani na fizyce ani na sprawach militarnych, toś pan pomylił pluton jako pododział osobowy z izotopem plutonu, i zrobiłeś pan niedawno z parostatku "lotniskowiec atomowy". Chłopaki u nas na jednostce do dziś rżą z pańskiego artukułu i z pańskiej niewiedzy.

    A ten Tupolew na pańskim zdjęciu, z archaicznym napędem na śmigiełka, to też nie jest atomowy, ino ropniak. Walą ropę do niego, całkiem jak wieśniacy u nas na wiosce do swoich traktorów. Silniki turbinowe ma, dobre maszyny, niezawodne, ale przecież nie atomowe, ino normalne.
    Putin grozi USA!
  • A myśmy to przeczuwali!
    Wiedzieliśmy, czuliśmy to po kościach. Tak, jak się przeczuwa nadchodzącą burzę lub bitwę. Od zawsze wiedzieliśmy, wszystkie chłopaki to tutaj potwierdzą, że drzemie w krew królewska i takiż majestat. A teraz mamy już pewność: Gadamy językiem boskim (łacina i hebrajski to tylko mutanty naszej pięknej mowy), wyglądamy jak bogowie (wystarczy choćby nasze dziewuchy z niemieckimi haszplami porównać) to i pewnie jesteśmy z Boskiego nadania na tem padole. Królestwo tej ziemi nam, Słowianom się z Boskiego nadania przynależy. Przynajmniej raz ta nauka coś mądrego wymyśliła, bo do tej pory to nic ino globalne ocieplenie i jakaś dziwna, niewiarygodna fizyka.
    Dar Słońca
  • Że aż tyla tych kotów się tutaj zleciało....
    Dobrze, że u nas na wioskach nie ma kociarstwa. Lud tutaj pobożny, spokojny, masony im we łbach nie zamieszają. A i to dobrze, że dziasiaj właśnie niedziela Miłosierdzia Bożego przypada, może się poprzez artykuł pana trybeusa koty opamiętają i do wiary żywej powrócą.

    Jakieś takie obrzydzenie człowieka bierze, gdy jehowici lub lutry w pobliżu przebywają. Fizycznie aż tak ciało nasze na szatańskie nasienie reaguje.

    Kiedyś na workszop pod miasto stoliczne Warszawę pojechaliśmy, by z sojusznikami od Szengen komitywę zawierać i jakieś tam pierdoły operacyjne obgadać. Gdy Duńczyk przemawiał, z pyska od razu widać było, że to hugenot, to w namiocie dowódcy siarką i zgniłą spermą zalatywało. Całkiem, jak na daczy naszego Pana Kapitana, którego małżonka kocury męskie niewykastrowane trzyma. Wytrzymać od smrodu nie można było. Potem się okazało, że to faktycznie luteran był i veganista, od żarcia zjonizowanej żywności tak od niego capiło, i chyba też od jego zaprzaństwa.

    Nawet i teraz, gdy post pana trybeusa na dyżurce odczytujemy, jakby trochę powietrze pośmierdywało. Poczciwy katolik to jednak od schizmatyków z daleka musi, inaczej ciało przedpiekielne fizyczne męki cierpi. Jakże to dobrze, że u nas po wioskach koty po domach nie chodzą.
    Świadkowie Jehowy, czy Świadkowie Masonerii...
  • U nas na wsi też jest pięknie...
    I po co tak daleko jeździć? Przecież tam ludzie ludzkiego języka nie znają. I ten wulkan może wybuchnąć, i podobno bardzo tam kradną. Na wszystkich wyspach Atlantyku kradną, bo tam dużo nielegalnych czarnych z Afryki.

    A jak w niedzielę na mszę iść, gdy człowiek po portugalsku nie umi? U nas, na wiosce, po kościele można się w gospodzie wódki z sokiem napić, albo nad rzeką posiedzieć na kocu. Po lesie można się przejść, na starych bunkrach zawsze coś się dzieje ciekawego, albo walka psów, albo modele samolotów puszczają. Rowerkiem można pojeździć po nieczynnym poligonie, fajne skocznie mamy porobione i rozmaite przeszkody.

    Dziewuchy też fajne mamy, bezproblemowe, swojskie. I żarcie nasze, narodowe, najlepiej smakuje, nie tam jakieś robaki z morza. Dobry Polak nie powinien jeść ani langusty, ani gumianych ośmiornic.

    Następnym razem niech pan do nas na sioło zjedzie, wiosenną porą pięknie góry chmurami parują, wulkanów nas nie ma, kapliczki przydrożne wszędzie umajone stoją. Żyć się chce, trzeba ten czas spokoju jak najlepiej wykorzyetać, zanim z początkiem tego lata wojna światowa wybuchnie. A piniądz zaoszczędzony u nas, to lepiej na ochronkę wpłacić .
    Wyspy Zielonego Przylądka – CABO VERDE
  • NWO kieruje się azaliż motywami religijnymi????
    Żydłaki i lutry są mocno zlaicyzowani. Sprawy religijne u tych neopogan są na maksa zredukowane, tyla ino, że czasem od święta do swoich zborów i synagog chadzają, chyba już tylko ze względów socjalno-towarzyskich.

    Pod synagogą na mieście Dreźnie, jak żeśmy kiedyś na ekskursję tam pojechali, by miasto po odbudowie pooglądać, wystają żydki i coś tam knują pod murami, wiela też po okolicznych knajpkach koło synagogi wysiadują. W samem przybydku mało siedzą, więcej po najbliższej okolicy się szwendają, geszefty jakieś umawiają. Sprawy boskie u nich nie stoją na pierwszem miejscu, ani nawet w pierwszej dziesiątce spraw najważniejszych nie są.

    A u lutrów jeszcze gorzej. Małolaty protestanckie to na dzień dzisiejszy najtańsze prostytutki świata, dają za puszkę koli lub paczkę gumy do żucia. Nasze chłopaki często się tu przechwalają nieskromnie, jakież to tam zbereźne przygody na niemieckiej stronie rzeki przeżywają. Za sztangę cygaretków to i poł klasy gimnazjalnych uczennic można wychędożyć. Żołnierze nasi, po ciężkiej służbie przygranicznej, dla relaksu na Goerlitz jadą lub na Bautzen, by szybką radość dać niemieckim, wyuzdanym hugenotkom.

    Na całem świecie jest tak samo, na Szwecji, na Stanach, na Izraelu. Wszędzie nieopisana ruja i poróbstwo wśród pogańskiego nasienia panują, wraz z nachalną promocją sodomitów. Izraelska armia słynie z permanentnej kopulacji, która im siły witalne do walki odbiera, podobnie jak Szwedki kupulują już nawet od przedszkola.

    Trudno uwierzyć, by ta kopulująca nieustannie masa pogaństwa, te żydy i lutry, w Pana Boga wierzyły. Większość z nich Pisma Świętego nie zna, gdzieżby więc w działaniu swem starodawnymi proroctwami kierować się mogli. NWO zmierza do wyludnienia świata z tego prostego powodu, że szatańskie to nasienie człowieka nienawidzi. Wszelkie wyższe, religijne intencje są im obce, w ich działaniach nie ma transcendencji, jest tylko żądza mordu i kopulacji. Może i kiedyś żydłaki odbudują tą swoją Świątynię Jerozolimską, ale na razie to czczą fallusa i Bachusa w każdej możliwej formie.

    Już nawet koziojebcy lepszą moralność mają, bo oni to faktycznie za allacha wybuchają i szlachtują. Gdzieżby tam luter niemiecki lub angolski narażał swą drogocenną cielesność, ubezpieczoną od wszystkiego na ciężkie miliony euro, by wyższe cele nadprzyrodzonej natury realizować? Nie, NWO nie posiada moralności, ino nienawiść, proroctwa ich nie dotyczą.
    Dlaczego NWO chce depopulacji świata?
  • Koty są dobre na skórki...
    Potrawka z kota smakuje całkiem dobrze. U nas na wiosce często młode kotki się konsumuje, mięsko jest mniej łykowate niż psina, smakuje trochę jak gołąb, zero tłuszczu. A skórki z kota leczą nerki i reumatyzm. Pożyteczne stworzenia, choć trzeba uważać, bo taki kot może śpiącemu człowiekowi oczy wyjeść, było wiele takich wypadków.

    Na rozmaitych jehowitów, sekciarzy i innych pogan nieszczęsnych mówi się dzisiaj "koty", także i w naszych okolicach, lecz z kotami zoologicznymi nic to etymologicznie wspólnego nie ma. Określenie "kociarze" wzięło się od katarów, czyli gnostyków i albigensów. Całkiem przypadkiem słowo "kater" w niemieckim oznacza męskiego kota i tem sposobem ciemne szwaby zrobiły z katarów kociarzy i tak się już i u nas przyjęło.

    Kot niewielkie ma znaczenie magiczne, wiedźmy po dzień dzisiejszy posługują się raczej kozłami, ropuchami i kogutami. Szatan w swej obrzydliwej postaci bardzo do kozła jest podobny, i śmierdzi też capem, jak mawiają. Ma kopytka, rogi i ogon, kur zaś, symbol zdrady piotrowej, upodobali sobie luteranie, też obrzydliwe nasienie. Kot zaś specjalnie pejoratywnej symboliki nie ma, a smakuje na przekór plotkom, całkiem dobrze.
    „Kociarze”, czyli dlaczego Polskę ominęła „czarna śmierć”?
  • BTW...
    Od czasów Judasza, samobój jest przeznaczeniem wszelkiej maści sprzedawczyków, zdrajców i kapusiów. Ostatnia szansa, by zapłacić za krzywdę i zachować resztki godności. Judasz na gałęzi jest prawie sympatyczny, ludzki w swej porażce. Kasy przecież nie przepił, rzucił swoje srebrniki żydom.

    Tak więc, Filipie, wiesz już, co ci czynić potrzeba.
    Samobójcy
  • U nas chowają takich pod płotem...
    U nas na wiosce samobójców wcale nie ma. Jeśli nie liczyć tych, co z przepicia skonali lub zamarźli zimkową porą, gdy po pijaku do zagrody swej nie umieli natrafić. Wóda największe żniwo u nas zbiera, ale takie zejście nie liczy się jako samobój, bo człek ubezwłasnowolniony jest. Dlatego każdy denat alkoholowy u nas normalny i uczciwy, cmentarny pochówek otrzymuje.

    Razu jednego przy upędzie bimbru ojciec z synem się podpalili, gdy im aparacik eksplodował, a oni, debile dwa, przy ognisku opodall kieĺbaski smażyli. Stary skonał zaraz, synek przeżył popalony, ale to się w statystyce do samobójstwa nie zalicza, ino do głupoty. A ta, wiadomo, nie jest grzechem.

    Miejscowi więc same okazy zdrowia psychicznego, ale na jednostce naszej był raz młody żołnierz, co się skutecznie pochlastał. Znaleźliśmy go rano na prysznicach, tętna już nie miał, keczapu na całą łaźnie było. Chyba chciał, by go uratowali, bo inaczej wybrałby inny sposób zejścia. Broń i ostre amo wydawane jest codziennie, mógł pewniejsze i mniej bolesne wyjście znależć. Dupa go rzuciła, taka pinda z Wrocka. Na oko nic specjalnego, nieokreślony kolor włosów, ni to blond, ni to szare. Oczka też takie więcej niewyraźne, jakby rozmyte, mgliste. Cyc i wszystko inne też takie jakieś nieokreślone, trzy razy trzeba spojrzeć, by włości w ogóle zauważyć, taka wrocławska mistrzyni przeciętności. Jak na pogrzeb zjechała, to setka chłopaków ją sobie dokładnie pooglądała, a do dziś nie wiadomo, czy ładna, czy brzydka i ile wzrostu miała i imię jakie. Taki kamuflaż niedefinialności wokół roztaczała. Zabijać się dla czegoś takiego, to niepoważne, leży teraz chłopak pod cmentarnym murkiem, koło śmietników. Nasz kapelan nie chciał go pochować, musiał miastowy modernista zjechać, nawet sutanny nie miał, ino garnitur, dziwny ksiądz, kremówkowiec chyba.

    Gdyby wioskowe chłopy i żołnierze zawodowi zaczęli samobójstwa popełniać, to znak pewny, że resztówka ostatnia normalności na tem padole upada i że nawet instynkta samozachowawcze nie działają. Ostateczne czasy wtedy już z pewnością nastaną, nic wtedy już pewnem nie będzie, entropia i rozpiździec nastąpią. Na dzień dzisiejszy, to wasze, miastowe, luksusowe problemy są, wojna nadchodząca szybko wam myśli samobójcze z łebków pustych, cywilnych, wybije.
    Samobójcy
  • Bądž tu mądry, żołnierzu...
    Polityka skomlikowaną jest dziedziną, bo odkąd rzydzi demokrację parlamentarną wymyślili, nic nie jest już przewidywalne, wszelka kauzalność w działaniu obywatelskim ustała. Od przypadku do przypadku wszystko się toczy, bez sensu i ładu. Nie masz męża bogobojnego, który by kręgosłup moralny posiadał i wizję, same szmaty pośród politykierów.

    A potem jeszcze niejaki Mekkinder politykę z geografią połączył i wymyślił geopolitykę. Od tego czasu nic już nie jest oczywiste, astrologia z czasów wczesnych wieków średnich jawi się dzisiaj wobec tej całej geopolityki jako oaza ścisłego rozumowania i przejrzyetego ładu myślowego.

    A teraz teraz autor Talbot wpada na pomysł, by geopolitykę o teologię wzbogacić. My tutaj, na naszej jednostce pogranicznej, nawet nie próbujemy tej nowej dyscypliny naukowej ogrnąć. A wam, cywilom, życzymy w tem dziele serdeczne, poświąteczne good luck...
    Czasy Ostateczne
  • Lepiej nie kombinować ze zmartwychwstaniem...
    Jak już człek raz zacznie o zmartwychwstaniu rozmyślać, to nie umi skończyć. Niepotrzebne spekulacje się rozpoczynają w ludzkiej marnej głowinie.

    Czy Schetyna, Petru i Tusk też zmartwychwstaną, gdy już raz ścierwa zdechną? Nie można tego wykluczyć, wszak miłosierdzie Pana Boga jest niezmierzone. Ale czy mamy ochotę przebywać pośmiertnie w towarzystwie tak obrzydliwych dusz zdrajców? I to wiecznie? Gdyby tych kolesiów do raju Łaska naszego Pana wywyższyła, tak, jak to z Dobrym Łotrem onegdaj uczyniła, to my w takim razie niekoniecznie do tego samego Raju musimy iść. Czyściec też nie jest wcale taki zły, parę eonów szybko się przesiedzi, gorzej niż tu na padole ziemskim tamój nie będzie.

    Wiela komuchów i żydłaków na dwa fronty leciało, oficjalnie do Lenina się modlili, a cichcem na nasze msze katolickie chadzali. Kto wie, wiela z nich teraz w niebiesiech siedzi. Jaruzel, mówią, przed zdechnięciem swym przymusił księdza katolickiego by mu Kamunię zapodał. Kto wie, czy dziad aby nie zmartwychwstał.

    I takie właśnie dylemata z rozmyślania o zmartwychwstaniu wynikają. Nie nasze to kompetencje, o losie dusz rozstrzygać. Niech tam Pan Bóg się martwi. Tak, że lepiej pan w cudze kompetencje nie wkraczaj, trybeusie.
    A jednak zmartwychwstaniemy...
  • @ruski wyginęły...
    Ależ obrzydliwości pan w dzień świąteczny wypisujesz. Nie mógłbyś pan naszej chrześćjańskiej tradycji uszanować, panie autor, i o pedałach w dni robocze pisać? Po cóż zgorszenie pośród narodu świeżo wyspowiadanego rozsiewać.

    Widać też, że te całe @ruski to aż tak do końca spedalone nie były. Bo tą przyzwoitość miały, że o sodomicznej ohydzie szyfrem pisaĺy, rebusami i zagadkami, a nie otwartem tekstem. Jakby im wstydno było, i poczucie grzechu w nich mocno siedziało. Na dzień dzisiejszy to by ich zaraz za homofobów wzięli, podług poprawnopolitrucznej nowomowy. Całkiem inaczej, niż mieszkańcy Sodomy, gdzie nijakiej przyzwoitości już nie było a upodleni grzechem mieszkańcy nawet gwałtu na aniołach Pańskich dokonać chciały.

    W sumie widać, że dobre chłopy były, te @ruski. Dziwno, że wymarły. Inne plemiona, bardziej obrzydliwe, to do dzisiaj żyją w najlepsze, Germanie na ten przykład lub Prusaki. Ciekawe byłoby to zbadać, co nacje ludzkie do przetrwania kwalifikuje. I czy my, Polanie, się na to przetrwanie załapiemy.
    O homoseksualizmie wśród Etrusków
  • Chcecie żyć wiecznie, pedały?
    Taka tchórzliwa frakcja się tutaj na internecie wytworzyła, strasząca wojną, atomem i końcem świata. Pan Nowopolski chyba jest ten główny jej prowodyr, szpirytus rectus, główny kappo zajęczych serc. Ale inni też strachliwi, wojny się obawiają, lękliwe ciotki.

    A czego się tu obawiać? Wojna rzecz człowiecza, należy do życia i do naszej cywilizacji od zarania, bez wojny nie byłoby pokoju. Wojna wiosenną porą to sama radość, tak, jak wypalanie starej trawy lub jak karczowanie zgnilizny i dziczyzny po ogrodach.

    Poza tem, wojna cały czas jest na świecie, ale taka hybrydowa, świńska, utajniona. A teraz jest szansa, że normalna wojna będzie, i to już na dniach. Taka wojna, że chłop z chłopem stanie i zawalczy o swoje racje lub wymierzy sprawiedliwość. Takiej wojny oczyszczającej daj nam szybko Panie Boże.

    Sprawy za daleko już zaszły, by bez wojny dało się to posprzątać. Resetu trzeba globalnego, z dziesięć milionów trupa musi paść, samych urzędników państwowych, ścierw politycznych, biurokratycznych będzie tyle. A jeszcze kasta nierobów dojdzie do zgładzenia, komorników, milicjantów, doradców podatkowych, księgowych, celników, konsultantów korporacyjnych i od lajfstylu i inne takie. Same się dziady nie zgładzą, święcie przekonani, że życie w luksusach im się jak psu buda przynależy. To im się w zejściu dopomoże.

    Bez wojny, wszystko nadaj się tu kisić będzie i znikąd nadziei nie ma. Zwłaszcza u nas, na Ojczyźnie, sprawy już za daleko zaszły, by bez wojny dało się gangrenę żydokomuny wyczyścić. Nie da się pokojowo wyamputować połowy populacji, a tyla tego ścierwa do odstrzału się już nazbierało. Musi wojna nastąpić, oby szybko.

    Wojny boi się, kto ma coś do stracenia. My tutaj, na jednostce, nic nie mamy. A Nowopolski pewnie też cuś ma za kapotą, koleguje się z Jeznachem Filipem, pewnie też był kapusiem za komuny. Obłowił się pewnie, jak większość tych lękliwych, obrosłych w pióra pacyfistów. Człowiek wolny, ochrzczony, wyspowiadany świeżo, nie ma powodu, by się wojny obawiać. Niechże ona już nadejdzie, ludzi dłużej utrzymać się już na koszarach nie daje.
    To może stać się już dzisiaj
  • Nie pomogą doktoraty i profesury...
    Nie należy kolegować z debilami, panie Emeryt. To i nie będziesz pan infantylnego spamu emajlowego otrzymywał. No chyba, że pan sam jakiś tam interes wredny w utrzymywaniu znajomości z debilem profesorem masz. Wstyd i poruta takie kutasiny pośród znajomków mieć.

    A tradycyjną liturgię masz pan u siebie na mieście Chorzowie: http://www.piusx.org.pl/kaplice/Chorzow
    Możesz się pan tam za żydków obrzydliwych pomodlić w rycie tradycyjnym. Choć to pewnie nie pomoże, bo to już od 2k lat się za nich modlą, o żydki jak byli wiarołomni, tak dalej są. Ale próbuj pan, może cud się uczyni.
    Obrazki z życia i niepoprawne przemyślenia
  • @leoparda 16:33:05
    Teologia katolicka oraz religia nasza prawdziwa nie zajmują się aspektami savoire vivre, droga pani leo.

    Jeśli poprzez braterskiee napomnienie uda się uratować zaczadziałą kremówkową zarazą duszę pana krzysztofjawa, to w dupie miejmy jego dyskomfort psychiczny i zasady dobrego wychowania. Może się chłopina nawróci, bielmo papolatrii spadnie mu z oczu, opamięta się i zaprzestanie kultu jednostki, miernej w dodatku. W Wielki Post takie cuda się zdarzają, więc srajmy na zasady savoire vivre....
    12 lat... jak szybko minęło i jak szybko o Nim zapomnieliśmy