Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Pan podporucznik

  • @Fundacja Nowy Ekran 19:18:40
    Panie prezes, nie mógłbyś pan normalnie IBAN i BIC zapodać, tak, żebyśmy exulowie na obczyźnie też groszem sypnęli? IBAN musi się na PLxx zaczynać.

    A zresztą, nie warto, i tak pewnie ktoś tę kasę zajuma, jak to już raz się stało. Trzeba znów się będzie na Ekspedyta ewakuować awaryjnie, a tam nie lubieją katolikôw.

    Jak Neon znów przez te wasze modzenie ustanie, to trza albo do pana Opary pisać, albo od razu jaki inny adres ustalić. Żeby nie było, jak z kreuz.net, co to go po necie poł dnia szukać trzeba i w ciemnonecie znaleźć.
    Apel
  • A na co nam ta cała "great America again"?
    Bez urazy, drogie polonusy, bracia w uchodźctwie, Rodacy nasi od Macierzy oderwani i za oceanem na Ameryce emigrancki żywot pędzący. Bez urazy, ale mądrością wielką nie wykazujecie się, na Trumpa głos wyborczy oddając.

    W interesie naszem narodowem polskim jest, by Ameryka słaba była i najlepiej, by padła i się zaorała. Głód, majdany, pedały, negry, ekofaszyści i demokraci powinny tam u was zapanować 4ever. Bo gdy Ameryka jest kaput, ten globalny gestapowiec, to i reszta świata odetchnie, geopolityka się przebiegunuje, zimne wojny ustaną, FED się zagłodzi, dolar jak śmieć się stanie, Bliski i Daleki Wschòd odetchną, Izrael, ten syf zaropiały ze świata mapy zniknie, amerykańskich miliardów pozbawiony.

    My tutaj, na helmutowiźnie siedzimy, takoż jak i wy na exilu, i jak najgorzej Szkopom, gospodarzom naszem, życzymy. Cieszymy się niezmiernie, że Makrela tysiącami koziojebców sprowadza, że podatek od pierdzenia krów wprowadza, że dzieci szwabskie pedałom do adopcji oddaje i kazuje się brandzlować przedszkolakom. Toć to wszystko na ich szwabską zgubę się obróci, nasz wróg odwieczny sam padnie od tych patologii już za kilka dekad, demografia zadziała.

    A côż Ojczyźnie naszej umiłowanej lepszego przydarzyć się może, niż samozaoranie się jej odwiecznych wrogów? Aż miło patrzeć, jak pół Berlina wyłącznie po arabsku gada a psy niemieckie, policja znaczy się, dogląda, by do zakazanych stref nie wchodzić.

    Jako patrioci, powinniśta chłopy na tego tam Bidona zagłosować, bo to gwarancja zaorania USA. My tutaj, w naszem kółku, też oczywista na niemieckich socjalistów głosujemy, albo na ekologów. Głosujemy nie osobiście, co prawda, bo szkopskiej kenkarty nie mamy, nielegalnie tu siedzimy, ale wspomagamy dobrą radą głosujące pospólstwo.
    Majdan w Ameryce!
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:52:07
    Panie Wojtas, my tu pana profesora Bartyzela dobrze znamy, bo u nas na szkole oficerskiej kiedyś odczyt prowadził. A jedna kiedyś dupa, żona kolegi naszego obecnie, to u pana profesora doktorat o teatrze starożytnem napisała. Szacun mamy więc dla mondrego człowieka i zawsze przez "pan profesor" go tytułujemy.

    Co i panu zalecamy, Wojtas, zwłaszcza że pan się na teatrze nie znasz i profesorem prezydenckim pan nie jesteś, ino ogrodnikiem z kartą pływacką.
    Filozofia a cywilizacja. Zasady
  • Panie Opara, nagraj pan toto...
    Jak pan znowu głosy będziesz słyszał, to weźmijże pan komórkę i nagraj. My tu wszelkie maszyny po odgłosach motoru, śmigieł i wirnika doskonale rozpoznajemy, w służbie liniowej na pododdziałach zwiadu operacyjnego każden to umić musieł.

    A kolego mój, emerytowany kapral rezerwy, bardzo słuchem muzykalnem obdarzony, co to w cywilu teraz na harmonijce ustnej wszystko zagra, to nawet i rok produkcji i stopień dociążenia panu zapoda.
    Dylematy współczesności. Wojna obronna przeciwko komu?
  • @Nibiru 22:49:50
    Bardzo zapasiona dziewucha. Na wuefie pewnie z niej się wszyscy śmieją i do scholi by jej też nie wzięli. Tąbr głosu od kokakoli ma, bo jej młodziutką krtań trucizna żydowska przeżarła.

    Ależ wy tam na prowincjach cywilizowanego świata dzieciaki zamęczacie i jeszcze na internecie pokazujecie.
    Rzeczywistość –To Sen czy Jawa?
  • Dzień dzisiaj postny...
    W piątki o żarciu pisać się nie godzi. W pozostałe dnie też nie, bo wszak wszystko i tak dupą wylizie. Wszystko jeść trzeba, co tam kobity na stół podadzą, nie grymasić.

    Chunk Bukowski kobity zdatnej nie miał, kurwiarz był, to i nic nie jadł, ino pił. I do starości dożył, na piwsku jechał całymi laty. Wiela Rodaków naszych, co tera na exilu u Szwaba lub Angola za niewolnika robić muszą, też tak czyni. Jak duch silny, to żarcia wiela nie trza.
    Jadłodajnia na dwa sposoby
  • Może dobry deal chłopaki zrobiły...
    Szlachtunek rytualny, jak to tam w swem kółku żydki czynią, nie ma wielkiego gospodarczego znaczenia. Od tego Ojczyzna nasza obfitszą się nie stanie. No chyba, że zaczną niechrzczone niemowlęta na macę szlachtować, wtenczas trza do walki.

    A kto tam wie, co tam naszym kamratom z Konfederacji naobiecywać musieli, w zamian za usunięcie zapisu. Bosak jest rzutki i cfany, dobrym byłby oficerem liniowym. Ustępuje, gdzie warto i ciśnie, gdzie trza.

    Dziwno ino, że panowie trybeus i Śpirytus takie mało politycznie wyrobione są i rule-of-game nie kapują.
    Koszerni narodowcy...
  • Pana porady, Opara, to jak czytanie klepsydry na murach kościoła...
    Gdybyś pan miał, doktorze, pluton wojska pod sobą i o ich krzepę i zdrowotność staranie miał? Kazywałbyś pan im witaminki łykać, wodą popijać i głęboko oddychać? W ten czas przedwojenny? To wszysko, co współczesna medycyna może?

    Cieńko, panie doktorze. Toć już nasza pani Kapitanowa, gdyśmy jeszcze na liniowej służbie przygranicznej byli, lepsze porady dawała. Czystek kazywała pić i kefir świeży. No i na msze goniła, z kapelanem naszem komitywę trzymała, i na maratony krajowe i zagraniczne nas autokarem służbowem wysyłała, wielkie tam sukcesy odnosilim i puchary nawet mamy i dyplomów pełno w gablocie.

    Bo też i cielska nasze z czterech części się składają: Z ciała właśnie, z duszy, z rozumu i z czucia, czyli z serca. Universitatis, panie. A pan, Opara, ino na bebechu się koncentrujesz, na cielsku znaczy. Wieczności tak się nie osiągnie, dogorywkę co najwyżej przeciągnąć można, agonię wydłużyć niemiłosiernie.

    Jako anestezjolog wybitny, pewnikiem pan wiela fajnych zabawek znasz. Grzybki jakieś rodzime pan polecisz dla ukojenia duszy smutku, albo wywary z roślin tajemnych, albo efedrynę z aspiryną wymieszaną, albo seks na głodniaka. Cuś pan tam pewnikiem na tych akademiach i studiach się poduczył, doktorze, i zaraz zapodasz w następnem odcinku. Czekamy na kolejne części z niecierpliwością.
    Świat Witamin - Na Zdrowie. Część 2B
  • I znów kolejny koniec świata się przeżyło...
    Patrz pan, panie Wojtas, ile to już tych apokalipsów się przewaliło, a tu człowiek, jak co dnia, do roboty na szychtę lecieć musi. Ale może prezydętka się ino w dacie omyliła i koniec świata zaraz nastąpi?
    Prezydentka na Neonie
  • Rób pan, jak robił Johnny...
    Możesz pan spróbować chleba świętojańskiego upiec, panie Opara. Taniej pana wyjdzie, niźli orzech drogi kupować. Poza tem, w biblijnej tradycji pan pozostaniesz, bez modernistycznych odchyleń, a przy tem bardzo low carb.

    Szarańczyn strąkowy u pana na Australii rośnie, ino grabie pan potrzebujesz, najlepiej z przedłużką, by plon obfity z konarów zebrać. A potem pan to do wysuszenia na słońce tropikalne na kilka dni wystawisz i już fertik. Kobita niech to potem panu przebierze i zmiele, one lubieją takie monotonne roboty, koleżanki niech zaprosi na weekend do pomocy, stare pieśnie odsłuchają, Grechuta, Fogg. A na koleżankach to pan możesz se też dodatkowo skorzystać, gdy od śpiewania nastrojowe się zrobią.

    Do wina to zawsze siarę dają, a to chyba szkodliwe jest. My tutaj, u Niemca na robotach, tego nie ruszamy, choć tanio. Czasem ino przy robocie, do bidona przy wielkich upałach trocha wina z kartona do kranówy dolejemy bo kwasota orzeźwia. Muchy potem do kubków nie wpadają, bo opar siarkowy wyczuwają.

    A tę pańską macę orzechową to upieczemy w sobotę, może to i dobry pomysł być, bo orzech tłusty nie pleśnieje i pieczywo takie pewnie i miesiąc w chlebaku leżeć może.
    Chleba naszego powszedniego...i wina.
  • Energia to podstawa...
    A propos energii. Najbardziej energetycznem pokarmem šwiata, czystą kwintesencją energetyczną, kondensacją wszelkiej energii i jej duszą jest oczywista śpirytus.

    Nie jest powaźne pisanie o żarciu i zdrowotności bez wzmiankowania dobrodziejstw wysokoprocentowego alkoholu. Witaminy na ten przykład rozpuszczają się jedne w wodzie, a inne znów w tłuszczach. Ale za to w alkoholu rozpuszczają się wszystkie. Bez alkoholu witaminy są często bezużyteczne, wchodzą gębą, wychodzą dupą, jeśli się ich nie zagryzie na przykład tłustą świniną.

    Bilans kaloryczny też śpirit ma znakomity, sto gram zastępuje trzydaniowy posiłek. Dlatego też w warunkach polowych, na polach bitewnych i ćwiczebnych poligonach, wszystkie armie cywilizowanego świata manierki ze szpirytusem mają.

    Śpiryt, jak dobrze upędzony, jest całkiem bez smaku i zapachu i nadaje się dobrze jako pigułka gwałtu. Jeden nasz kolega, też rezerwista, zakochał się raz na umór w jednej Niemrze a ta go na dystans trzymała, taka zarozumiała pinda była, jeździła fikuśnym autem, mini cuperem. Studentka farmacji niby, a po angielsku to gorzej od niego gadała, choć on ino zawodówkę miał i kurs obsługi moździerza.

    Do pinakolady jej zapodał jeden szot z naszej produkcji, i padła dziewucha. Potem ją skonsumował w tem jej samochodzie a następnego dnia ocknął się z uroku i otrzeźwiał, i teraz ona za nim lata, z resztą za nami wszyskimi też. Śpirytus więc choroby ducha i serca też, jak widać, uleczyć potrafi.
    ŚWIAT WITAMIN – Na zdrowie. Część 1.
  • @Anna-PK 19:48:34
    Tanio paniusię można se kupić.
    Trump kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla
  • A to dopiero początek...
    Zobaczysz pan, Czerwony, co tam się będzie za miesiąc działo.
    SPALONO NOWE AUTO RADNEJ DZIELNICY STOGI
  • Przedwojenne wzorce powielić należy....
    Utalentowanych i krzepkich trzeba do szkół wojskowych posłać. Utalentowanych słabeuszy do seminariów. A reszta niech się na budowach i warsztatach rzemiosł uczy. Kobity kształcić to ekonomiczny bezsens, nie stać nas na takie zbytki, a i same kobity nieszczęśliwe od tej nauki są i brzydną.

    Uniwersytetów poważnych u nas na Ojczyźnie nie ma, z resztą na całem kontynencie naszem ich brak. Miast nich, pozakładane są kurwidołki gdzie uczą się obecnie genderu, ocieplenia klimatu i europeistyki. Na akademiach medycznych kształcą epidemiologów od pseudopandemii, a na na ekonomicznych uczą się astrolodzy. Rozpirzyć by to się przydało i do uczciwej roboty pognać.

    Bon edukacyjny, jak pan Wojtas proponuje, w obliczu tych wielkich patologii, pomoże jak maść na szczury. Jakby tak wojna była niedługo, choćby i domowa, to by się te stare struktury zaorało i nowy system, zdrowy, stworzyło.
    ZLIKWIDOWAĆ PRZYMUS SZKOLNY
  • To akurat w poniedziałek wypada...
    Poniedziałek to najgorszy dzień w żywocie gasarbajtra. My tutaj w gronie kolegów, wszystko niewolnicy wyrobnicy u Szwaba za 10 jewro na godzinę harujący, wdzięczni jesteśmy Opatrzności, że nam ten ostatni weekend wspaniałomyślnie podarowała.

    Wódki się człowiek z sokiem napije, z dziewuchami się nad Ren na dziką plażę pójdzie, w tą ostatnią niedzielę świata może łaskawe dziewki dla rezerwistów będą i mniej pyskate.
    W sumie to dobry pomysł ma nasz Pan Bóg, że szlus robi i kończy te nasze męczarnie.
    WIELKIE OSTRZEŻENIE dla Ludzkości
  • Ale pajacujecie...
    Panie Korsarz, jak pan masz zawiązany akselbant?! U nas, na jednostce, gdybyś pan tak sznur zawiązał w galowem mundurze, to byś pan zakaz wyjściówek na rok dostał, a dodatkowo mój kapral-konfident jeszcze by panu przy wszystkich po pysku z liścia nałożył.

    Poza tem przepisy, ale też i wojskowy savoir-vivre zakazują pierwszemu rękę do przełożonego i wyższego stopniem wyciągać na chama. Widać zaraz, żeś pan służby wojskowej nie odbył i cywilne maniery pan posiadasz, a do tego takie więcej proletariackie.

    Ale to może i nie całkiem pańska wina, żeś pan niewychowany, bo pewnie to u was, na Północy, na mieście Gdańsku, pod szwabskiem wpływem pozostając, prostactwem pruskim pan przenikniony zostałeś.

    Ale że Kartę Pływacką pan posiadasz, podobnie jaki i pan Wojtas, i że oceany wielkie poznaliście i morza dalekie, to akurat nasz szczery szacunek wzbudza. Do tytułów i splendorów z całą pewnością obaj panowie prawa macie, ale przez szaconek dla munduru przebierajcie się raczej w cywilne fatałaszki. Możesz się pan, panie Czerwony, na ten przykład komodorem albo wiceministrem albo prezesem zamianować i barwy jakiegoś waszego klubu żeglarskiego przywdziać, po co mundur profanować?
    REKRUTUJEMY DO MORSKICH DRUŻYN STRZELECKICH
  • Maska dobra rzecz...
    Czasem chłopaki tutaj na spożywczaki chodzą, na Liedle i Aldiki, żeby trocha żarcia skidrać. Trudne to nie jest, zwłaszcza gdy się o martwej porze na akcję wybrać, najlepiej tak koło południa. Sklepy wtenczas puste, klientów mało, obsługa rozleniwiona po lanczu.

    Zakupy całkiem normalnie sobie robią, jak "richtige" Helmuty, z tym, że zamiast do kasy z wózkami, to mykną do busa i vpisdu parking opuszczają. Busik oczywiście na lewych blachach. Dzięki temu jakoś tu na tej Helmutowiźnie ciągniemy, w tem ich obozie pracy, czasem nawet dla dziecka w Ojczyźnie jakiś fant się podeśle, albo narzeczonej bombonierkę.

    Gdybyś pan, Opara, też kiedy takiej biedy doświadczyć musiał i na sklepy chodzić, to nigdy o masce nie zapominaj. Najlepsza kominiarka z merynosa. Taka maska dla nas, ludzi podziemia, to prawdziwy dar niebios. Kamerki pana nie uchwycą, a jakbyś pan na akcji kasjerowi z bańki zasunąć musiał, to i amortyzacja jest, skóra wełną chroniona.

    Na stacjach benzynowych też raj, tankujesz pan za friko, 120l do busa wchodzi, i spokojnie pan teren opuszcza, kamery masz pan za nic, maska pana chroni.

    Widać od razu, że okupant nasz durnowaty jest, z jednej strony kontrolę totalną wprowadza, miliony kamer śledzących, a z drugiej maskować się nakazuje. Logiki w tem nie ma. Jeśli jednak maski resztki prywatności zachować pozwolą, toć zniewolona ludność cywilna cieszyć się powinna.
    Zamaskowany - ŚWIAT Współczesny.
  • Okowity nie znali, biedacy?
    Niską mieli kulturę nasze praszczury, skoro tajników destylacji nie posiedli. Dziwne wydaje się, że choć znali tajniki fermentacji alkoholowej, to przez lat setki albo i tysiące nie doszli do destylacji wysokoprocentowego bimbru.

    Statystycznie patrząc, przy masowej produkcji podpiwka lub zaczynu na wino musiało dochodzić do sytuacji w codziennym życiu, że wejściowy produkt odparował, choćby przez przypadek, i skroplił alkohol dając jakie 30% mocy na wyjściu. Tyle daje nawet najprymitywniejszy alembik, czyli micha z zimną wodą postawiona nad garncem. Ale widocznie nikt nie potrafił tego spożytkować. A to daje nam obraz panującej w tamtych czasach powszechnej ciemnoty. Na przestrzeni wieków nie znalazł się ani jeden Janko Muzykant z odpowiednimi talentami. W sumie to wstyd mieć takich nierozgarniętych przodków.
    Jadło codzienne naszych słowiańskich przodków
  • @Nibiru 20:41:33
    Dobrze żeś pan napisał, Nibiru, dokładnie tak samo my tutaj kombinujemy w gronie kolegów.

    Przyznać trzeba, że dobrych strategów mają, ci grandziarze. Ustawiają nas jak chcą i zawsze mają nowe projekty na nas, gdy my jeszcze skutki ich dawnych akcji usuwamy. My na ten przykład jeszcze lustracji nie zrobiliśmy postomunistycznej, a oni już zdążyli wpuścić nas w holokaust, w globalne ocieplenie i w plandemię. A w międzyczasie napuścili na nas jeszcze pedałów i całkiem zaorali kościół, na szczęście tylko posoborowy. Dobre fachowce tam robią.

    Ale teraz wiadomo przynajmniej, że one są, te tajemne byty, ichnia wierchuszka wraźa. Ich obecność się bardzo ostentacyjnie zamanifestowała, zwłaszcza pan prezydent Trump mocno ich obnażył. Maluczko i będziemy wiedzieli wkrótce, jeszcze pewnie przed wyborami w Stanach, kim są owi motherfucker. A potem się ich zabije i pięknie znów będzie.
    Moje sierpniowe refleksje-widziane z USA
  • Było demo i minęlo...
    Byli my w kilka osób na Berlinie w ostatnią sobotę, aleśmy do pochodu nie dołączyli. Bo to nie honor dla Polaka, a dla oficera rezerwy już wcale nie, żeby ze zbokami i pedałami w jednym szeregu maszerować. Toć tam na tem pochodzie wszystko szło, wszelka patologia współczesna, kobity z kutasem, chłopy w stringach, buddyści i nawet jednego indianera widzieliśmy w piuropuszu. W morgę tego tałatajstwa nie da się zdzielić, bo strach hiva złapać. A hiv i syfilis w odróśnieniu od corony istnieją faktycznie, mój kolega, podoficer rezerwy, sam się o tem kiedyś za kawalera boleśnie przekonał.

    Na piwo żeśmy więc poszli, miast w tak podłem towarzystwie Reichstag szturmować. Niech sami się Niemcy wyzwalają. I tak żeśmy nad kuflami dumali, że może to i dobry pomysł z tą zarazę. Władcy tego świata, kto by to nie był, pewnie jakieś ober-żydy, całkiem tu dobrze kombinują. Większść tej populacji szwabskiej i europejskiej jest albowiem stanowczo do wytrucia, szkody wielkiej nie będzie. Tego nie da się już uleczyć, to musi wymrzeć, a potem zakopie się toto głęboko i wapnem przysypie.

    Zmęczeni upałem, nad Szprewą zalegliśmy w cieniu dzikich bzów. Wpierwej jeszcze przez miasto przechodząc, zbeszcześciliśmy pomnik holokaustu, czyli takie betonki rozrzucone, poprzez obsikanie moczem.
    W sumie, udany weekend był.
    Ważne wiadomości po proteście w Berlinie