Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze staccato

  • @autor
    Jeśli postawimy na "altruizm" i wynikającą z niego akceptację dla postaw gejowskich, sami siebie skażemy na sukcesywne wymieranie.

    Proste to i oczywiste.

    Jeśli kierując się zdrowym egoizmem postawimy tamę lansowaniu konsumeryzmu erotycznego (także tego heteroseksualnego (patrz obsceniczne reklamy w przestrzeni publicznej), Polska będzie rozwijać się demograficznie.

    Bo im mniej dosłownej nagości, tym więcej nacechowanej na drugiego człowieka erotyki. Tak to działa.

    (Kwestię postaw homoseksualnych najchętniej w tym kontekście bym omawiał - czy jest sens propagowania nachalnego erotyzmu? Nie!)
    Chrześcijański egoizm i żydowski altruizm
  • komentarz wylewny
    Komentarz do altruizmu i egoizmu na przykładzie filozofii LGBT oraz zjawiska pedofilii: jako żem nie bloger, muszę tak oto obszernie komentować:

    Ciekawe rozważania na temat tych dwóch postaw (altruizmu i egoizmu) zamieścił dziś p. Wojtas. Przypomnę, że zdrowy egoizm jest jednym z fundamentów Ewangelii ("a bliźniego swego jak siebie samego" (tzn. "jak" = tak samo, a więc wcale nie bardziej niż siebie samego), więc jakiekolwiek próby robienia jednostce lub narodowi wyrzutów sumienia z powodu rzekomego egoizmu są niespecjalnie na miejscu.

    [Nie na miejscu są więc wszelkie próby wywoływania w nas, Polakach, wyrzutów sumienia z powodu rzekomo niecywilizowanej postawy rządu naszego kraju, nieskorego do przyjmowania uchodźców - kto chce, niech przyjmuje pod swe własne progi Hindusów, Maurów, Arabów, Etiopczyków itd. itp., na podstawie osobistego zaproszenia - nic nie stoi temu na przeszkodzie). Ale nie o tym ta notka].

    Egoizm (zdrowy, racjonalny, sprawiedliwy) jest podstawą myśli liberalnej ("Dla interesu Państwa jednostka najlepiej przyczynić się może dbając o swój własny interes, bo wtedy dana osoba daje pracę innym, płaci podatki i tworzy stabilne życiowo, finansowo i społecznie warunki egzystencji, dla siebie, swojej rodziny i społeczności, a pośrednio przez to wzmacnia struktury Państwa).

    Altruizm został w notce p. Wojtasa przedstawiony (trafnie!) jako postawa, do której się dorasta. Poprzez egoizm. Jednakże czym innym jest altruizm dobrowolny, uświadomiony, a zupełnie czym innym przymus altruizmu, którego się nie podziela. Altruizm narzucony jest zaprzeczeniem prawdziwego altruizmu i chyba każda myśląca jednostka to zróżnicowanie pojmuje.

    Jako "niefilozof" nie znam się zbytnio na różnicach między cywilizacją hierarchiczno-judeochrześcijańską (jaką ponoć właśnie mamy tudzież jaką próbuje się nam narzucić) a postulowaną przez p. Wojtasa cywilizacją egalitarno-chrześcijańską (w rozumieniu personalizmu o korzeniach z Nowego Testamentu).

    Jednak dostrzegam, że aktualnie na nas, współczesnych Polakach, uprawiane jest tzw. urabianie opinii publicznej w celu wzbudzenia poczucia winy z powodu braku postawy altruistycznej.

    W latach 90-tych (zaraz po Okrągłym Stole) przez Polskę przetoczyła się dyskusja na temat dopuszczalności aborcji. Jak wiadomo, problem jest absolutnie nierozwiązywalny. Zamiast zadowolić się tym stwierdzeniem, przez całą dekadę uprawiano na nas debatę w celu wypracowania postaw "za" lub "przeciw", tak jakby komuś za wszelką cenę zależało na skłóceniu społeczeństwa.

    Dziś nadal tu i ówdzie sięga się po oklepany już temat aborcji, ale przedmiotem debaty są jednak o wiele bardziej wyrafinowane zagadnienia: równouprawnienie środowisk LGBT oraz ukazanie zgnilizny, jaka zżera od spodu Kościół Katolicki.

    Na płaszczyźnie czysto rozumowej oczywistym jest, że dwoje dorosłych osób tej samej płci, które zabawiają się w zaciszu własnej alkowy, nie czyni światu nic złego, natomiast kapłan (czy zakonnica) molestujący (-a) powierzone jej opiece dzieci potrafi wyrządzić szkody straszne i wieloletnie: psychiczne, fizyczne i społeczne. Jest jednak także druga strona tego zjawiska: sprzężenie homoseksualizmu z pedofilią (ponoć o wiele częściej występujące, niż w środowiskach heteroseksualnych) i jestem w pełni świadomy dożywotniego ciężaru myślozbrodni, którą właśnie popełniłem i z której się zapewne aż po koniec swych dni nie otrząsnę (podobną myślozbrodnię sformułował swego czasu jeden z aktualnych biskupów Kościoła Prawosławnego, słusznie twierdząc, że zjawisko pedofilii wśród prawosławnych popów jest znikome w porównaniu z rządzącym się celibatem Kościołem Rzymskim oraz (co ciekawe!) także w porównaniu ze społecznościami protestanckimi, wśród których seks zajął miejsce zarezerwowane dotąd dla Miłości.

    Żeby nie było wątpliwości, napiszę to dobitnie: ja, osoba luźno, ale jednak, związana z Kościołem i utożsamiająca się z dużym stopniu z nauką Kościoła: Nadużycia kapłanów mnie mierżą. Napawają obrzydzeniem. Tak samo jak nadużycia trenerów, nauczycieli czy drużynowych. A nawet jeszcze bardziej, bo od kapłanów mamy prawo oczekiwać wyższych standardów moralnych.

    Co nie znaczy jednak, że z tego powodu szczerego oburzenia na to, co przez całe dziesięciolecia działo się w zakrystiach czy na pielgrzymkach i wyjazdach oazowych, mam przyklaskiwać lansowaniu erotycznego konsumeryzmu obyczajowego, jaki funduje nam lewica na modłę tego, co udało się zakorzenić w Paryżu, Berlinie czy Brukseli.

    Postawy homoseksualne są z natury rzeczy nastawione na siebie (dokładnie w takim samym stopniu jak i małżeństwo (związek osób płci odmiennych), które zamykają się na potomstwo. Różnicy tutaj nie widzę żadnej. W obu przypadkach przedmiotem ich dążeń jest sprawienie sobie przyjemności fizycznej (poza tym oczywiście także udzielenie sobie wsparcia emocjonalnego, finansowego, krzewienie przyjaźni, walka z samotnością itd.). Ot, postawa nieprokreacyjna, nieprzestępcza, ale niespecjalnie altruistyczna. Coś podobnego do posiadania w domu psa lub kota.

    Jako członek społeczeństwa i aktywny podatnik jestem jednak zainteresowany tym, by za lat -naście lub -dziesiąt (w zależności od tego, kiedy będzie mi dane przejść na emeryturę), budżet Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zasilany był świeżymi składkami wpływającymi od wielomilionowej rzeczy robotników, pracowników komputerowych (tzw. klikaczy - w tym kierunku to idzie) czy pracowników umysłowych (popyt na nich stale wzrasta, jednak zwykła siła fizyczna (sprzątacze, sprzedawcy, kelnerzy, kafelkarze itd. długo jeszcze będą w cenie).

    Z tego choćby względów jest dla mnie oczywistym, że lansowanie konsumeryzmu seksualnego (tego jednopłciowego w szczególności) jest "altruizmem", na który nas po prostu nie stać. Daleki jestem od karania tego typu postaw, jednak w kontekście utylitaryzmu należy przypisać lewicowej ideologii takie cechy, jak dekadencję, marnotrawienie energii i myślenie krótkowzroczne).

    [Podobną krótkowzrocznością wykazała się pewna skandynawska aktywistka ruchów ekologicznych, apelująca do kobiet o to, by nie miały potomstwa, gdyż każde dziecko w bardzo dużym stopniu przyczynia się do zwiększenia emisji CO2. O dziwo, jej samej ferowanie tego typu sądów nie przeszkadzało nadal wydychać dwutlenek węgla… zamiast po prostu, tuż po wykładzie, na poparcie swych słów zrobić spektakularne eko-sepuku na sobie samej i w ten sposób poprawić bilans tlenu do dwutlenku węgla w przyrodzie - ale nie, na "ukrzyżowanie siebie samej w celu eliminacji emisji CO2 zabrakło jej już konsekwencji)].

    Z drugiej strony chciałbym jako emeryt (głuchy, niedowidzący itd.), być zdany na pomoc oferowaną mi w moim własnym języku, czy to w szpitalu, czy przychodni zdrowia, czy też w autobusie, na dworcu czy w restauracji. A jeśli nie będzie to pomoc oferowana czystą polszczyzną, to niech będzie to chociaż ten sam zrąb kulturowy, w jakim my wszyscy wzrastaliśmy.

    Najczystszy i najlepiej pojęty egoizm nakazuje mi dbać o to, by społeczeństwo polskie rozwijało się liczebnie, a praca była racjonalnie opodatkowana (by nie następowało zjawisko przesunięcia milionowych mas ludzkich spod Krymu w kierunku Pirenejów, z jakim od 20 lat mamy do czynienia, bo w tym tempie za 20 lat będą nas obsługiwać Chińczycy, o ile nie przeskoczą nas w rozwoju gospodarczym, na co się zanosi).

    Z tego więc względu odrzucam płytki racjonalizm, nakazujący mi uznać, że lepszy jest dorosły gej, nieinwazyjny wobec dzieci, niż ksiądz pedofil, i obstaję przy tym, byśmy by, Polacy, jako naród, dbali o stworzenie zdrowej piramidy społecznej i byśmy nie dali sobie wmówić, że jako państwo dobrobytu jesteśmy skazani na starzenie się i że musimy bezkrytycznie akceptować zachodnioeuropejski lans kultury sekskonsumpcji jednopłciowej.

    Nic z tych rzeczy.

    W USA przyrost naturalny (owszem, w dużej mierze dzięki Latynosom) jest znacznie wyższy niż w Europie. Nie miałbym nic przeciwko temu, by długoterminowa (egoizmem nacechowana, choć w ostatecznym efekcie altruizmem się wyrażająca) polityka demograficzna RP skierowana była w stronę najpierw w stronę własnych potencjałów demograficznych, a następnie (subsydiarnie) w stronę Ukrainy, której obywatele - jak mamy okazję to obserwować - bardzo dobrze integrują się z naszym społeczeństwem.

    Zdecydowanie bardziej wolę bowiem wschodni akcent pracowników zza Buga (niekoniecznie ten z lwowskim zaśpiewem, może być także twardy, ukraiński nalot), niż parę dorosłych panów lub pań wymieniających pocałunki w przestrzeni publicznej.
    Chrześcijański egoizm i żydowski altruizm
  • @
    Ideowcami często są ludzie bez potomstwa. Księża, zakonnice, samotnicy.

    Mogą sobie pozwolić na komfort bezkompromisowej walki o ideały.

    Ci, którzy najwięcej dzieci na ten świat powołali, rzadko kiedy są radykalnymi przeciwnikami dopuszczalności aborcji. Bo oni znają realia, uwarunkowania, oni myślą.

    Dla nich dobro rodziny (w danych realiach) jest ważniejsze niż DOGMAT.

    Czego wszystkim życzę.
    Czy w Polsce ma miejsce ludobójstwo?
  • @Rebeliantka
    Aborcja jest problemem nierozwiązywalnym.

    Katolicy nie pójdą tutaj na żadne ustępstwa, wiadomo. Bo nasza religia nie dopuszcza relatywizmu w tej kwestii.

    Jednak katolicy nie pojmują jednego: w tym kraju żyją inni ludzie niż tylko katolicy. I ci ludzie mają takie samo prawo jak i katolicy do stanowienia prawa. Jeśli są w większości, mogą (zgodnie z zasadami demokracji) ustanowić prawa sprzeczne z prawem pochodzącym z Watykanu.

    Totalitaryzm katolicki polega na nieumiejętności rozróżnienia, że głos wyborcy=katolika ma taką samą wagę co głos wyborcy=niekatolika.

    Na całe szczęście (i dzięki Bogu) jest w nas mnóstwo tzw. "racjonalnych katolików", zwanych także relatywistami, którzy w Boga wierzą, sami 2,3 lub 4 odchowali i nigdy w życiu nie zabiliby nikogo, ale są na tyle myślący, że nie poprą pomysłu całkowitego zakazu aborcji (choćby w przypadku narażenia życia matki lub gwałtu, a tego domagają się antyaborcjoniści - to, co teraz jest, to im za mało).

    Cała nadzieja w tych tzw. "racjonalnych" katolikach, u których zwykłego rozsądku i pomyślunku więcej niż podatności na totalitarny dogmatyzm.
    Czy w Polsce ma miejsce ludobójstwo?
  • @Wican 11:53:24
    Św. Tomasz też był relatywistą, twierdząc, że dusza ludzka wchodzi do płodu w którymś tam dniu życia....
    Czy w Polsce ma miejsce ludobójstwo?
  • @Rebeliantka 11:00:52
    "Aborcja to nie tylko kwestia moralności, ale także demografii, a w konsekwencji depopulacji."

    Jeśli priorytetem jest zapobieżenie depopulacji, to dlaczego nie żądać przymusowego kontyngentowania kobiet? Po trzy na jedną, a co! A dla tych, które mają dochody >2x średnia krajowa, co najmniej czwórka!

    Radziłbym nie mieszać rozwiązać praktycznych (troska o zapobieżenie depopulacji) z dogmatami, bo się robi śmiesznie.
    Czy w Polsce ma miejsce ludobójstwo?
  • @admin
    "Krótko mówiąc z Ruszkiewiczem należy zrobić porządek - ostateczne rozwiązanie. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale on nie rokuje żadnej nadziei na poprawę, nie ma żadnych przesłanek, że nagle stanie się dobrym człowiekiem."

    Dobrym człowiekiem to SL może i jest, ale trochę politpoprawności (w jego własnym interesie i w interesie spraw, o które walczy) by mu się przydało. Zgadzam się natomiast, że to nie rokuje.
    Admin Adevo informuje
  • @autor
    Kaczyński i PiS o wiele lepiej dobrali ofertę pod potrzeby elektoratu i dlatego wygrywają.

    Kaczyński powiedział: komuna była złem, ale to nie znaczy, że musimy być zależni gospodarczo od Zachodu. A jeśli już firmy zachodnie u nas robią biznes, to trzeba ich przymusić, by te podatki płaciły. A my z tego sfinansujemy rodakom 500+.

    I to trafiło w przekonania Polaków.

    UPR (Korwin) są o niebo wyżej, jeśli chodzi o trafność sądów i dalekowzroczność widzenia, ale - poza zdawkowym frazesem, że są spoza układu i są niedopuszczani do mediów - nie mają społeczeństwu nic do zaoferowania na tu i teraz. Przecież wiadomo, że nie będą w stanie samodzielnie przeforsować tego, na czym im zależy.

    Gdyby ludzie ze środowisk kons-lib. naprawdę byli realistami, powinni mówić, że (jako partia mająca tyle i tyle głosów) jesteśmy w stanie zrobić to i to, iść w tym a nie innym kierunku, wspierać tę a nie inną partię z tych dwóch-trzech nieco większych, a nie koncentrować się na tematach tak absolutnie nieprzystających do realiów, jak sławetne już pasy bezpieczeństwa w autach.

    Nawet jeśli lider (JKM) uważa, że nikt nie ma prawa zmuszać go do jazdy w pasach (i ja się co do zasady z tym zgadzam), to jednak jako realista powinien zapoznać się z badaniami opinii publicznej i przyjąć do wiadomości, że większość Polaków (Europejczyków także) podziela przekonania o tym, że normy bezpieczeństwa powinny stać ponad postulatem wolności jednostki.

    Jeśli się chce uczestniczyć w wyborach (a zwłaszcza jeśli się chce wygrywać, a przynajmniej dostawać się do Parlamentu), trzeba przyjąć
    reguły gry (umizgiwanie się elektoratowi).

    A Korwin wiecznie idzie pod prąd.
    No to ma co ma.
    Konfederacja i Korwin-Mikke znowu przegrają wybory
  • @Husky 20:31:26
    Czy potrzebne są tu zdjęcia człowieka, kto ma zaczątki nietrzymania moczu? Nawet jeśli "elyta elyt" to nie moja bajka - chyba każdemu mężczyźnie coś takiego się zdarzyło - to jednak warto nie zniżać się do aż tak niskiego poziomu i nie zamieszczać tego typu fotek.

    Wszyscy jesteśmy ludźmi.
    Na czym polega propaganda i manipulacja medialna? (1)
  • @krzysztofjaw
    Bardzo potrzebny artykuł. Coś a'la "Internetowa Wszechnica Wiedzy"...

    Kiedyś dawno temu na wykładzie w trakcie studiów jeden z profesorów powiedział do nas, że metody socjotechniki tak się mają do Prawdy, jak kosmetyka do urody.

    Samych metod socjotechniki nie traktowałbym negatywnie - ot, kolejne profesjonalne narzędzie przekazu informacji, mające dla dziennikarza (reżysera) takie samo znaczenie, jak skalpel dla lekarza czy kodeks dla adwokata.

    Odpowiednio stosowana kosmetyka może naturalną urodę podkreślić. Przejaskrawiona - popsuć.

    poczynię jedno zastrzeżenie: Urody nie można jednak utożsamiać z młodością (bo i stare osoby mogą być piękne),

    I tak samo Prawdy nie można za wszelką cenę czynić łatwo przyswajalną, zrozumiałą dla społeczeństwa, bo to oznacza jej spłycenie.

    Taka spłycona, zmanipulowana, tzw. "fajna, bo łatwo przysfajalna" prawda (błąd w pisowni zamierzony), to jeden z najgroźniejszych środków manipulacji.

    Prawda jest, jaka jest. Prawdę trzeba pokazać. Nie trzeba jednak się na niej samej skupiać. Wystarczy jej nie zakrywać. Kto potrafi, rozpozna.

    Prawdziwy znawca urody rozpozna ją w tłumie wymalowanego fałszu.
    Dokładnie tak samo jest z Prawdą.

    O ile TVN to wytapetowana lampucera, to TVP jest być może nieco brzydka w porównaniu z nią, ale tylko dlatego, że w trakcie demakijażu po poprzednim rządzie.

    Wolę nieładną prawdę po demakijażu niż sztuczny lans na siłę. Po z tego pierwszego (po zdarciu tapety) coś jednak prawdziwego wyjdzie na światło dzienne, a to drugie będzie zmuszone pudrować się coraz intensywniej, by zakrywać coraz bardziej widoczne "zmarszczki fałszu".

    Brakło mi w tym artykule stwierdzenia, że propaganda może być pojęciem neutralnym.

    Propagandę można uprawiać również w zbożnym celu (np. krzewienie postawy antyaborcyjnej, wzmacnianie więzi społecznych itd. itp.). Nie każda propaganda jest złem. To, co obecnie uprawia TVP, jest klasyczną propagandą, czasem toporną, ale uprawianą w zbożnym celu. Dlatego wiele myślących ludzi, choć mentalnie niekoniecznie podzielających "większościowe" ciągoty prezesa PiS, bardzo kibicuje tej polityce.

    Wielu myślących trzyma kciuki za Wiktora Orbana, potrafi obiektywnie ocenić znaczenie Putina dla Rosji czy szansę, jaką Maria LePen oferuje swoją postawą dla Francji. Co oczywiście nie oznacza, że my, Polacy, mamy jeździć na urlop na Balaton, czytać bezkrytycznie Sputnik czy też robić zakupy w Leclercu.

    My mamy po prostu kierować się naszym interesem i wypracować/uprawiać własną propagandę z nim sprzężonym.

    A z propagandą jest dokładnie tak samo, jak z dobrym wizażystą.
    Im lepszy fachowiec, tym mniej widoczna.
    Na czym polega propaganda i manipulacja medialna? (1)
  • @autor
    "zastrzeżeń". Przez "ż", jak Żywiec. Ostatni wers szóstego akapitu. Bo wymienia się na "zastrzeGać". Proszę poprawić i wyrzucić ten komentarz.
    Jubileusz pięćsetki
  • @autor
    "Hitler nie przypuszczał, że najlepsi sojusznicy Polski zatają przed Warszawą treść osiągniętego w Moskwie porozumienia."

    I z tego względu lepiej postąpiły Węgry, prowadząc politykę wasalną, niż Polska, ufając Anglii i Francji.

    Bardzo cenny artykuł.
    Rzeczywiste przyczyny wybuchu II wojny światowej.