Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Witam-z-Węgier

  • Od 30 lat rządy w Polsce tylko obiecują rolnikom
    W obliczu narastającego kryzysu ekonomicznego i społecznego środowiska wiejskiego oraz gospodarstw rodzinnych w Unii Pieniężnej (zwanej przez Polaków Unią Europejską) rząd węgierski będąc rzeczywistym gwarantem rozwoju gospodarstw rodzinnych od wielu lat prowadzi szereg aktywnych działań w celu ochrony swojego rolnictwa i ludzi żyjących na wsi węgierskiej. Na Węgrzech w ciągu 10 lat powstało setki punktów sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych, mlecznych i mięsnych, których właścicielami są rolnicy.

    Na Węgrzech prorządowe media informują a rząd daje zarobić gospodarzom likwidując patologie globalizacji, natomiast nad Wisłą duże koncerny i banki obławiają się na polskiej wsi dyktując przepisy prawne dla swoich ludzi zasiadających w polskim Sejmie.

    Produkowanej masowo żywności w Polsce nie trzeba promować na Węgrzech, ponieważ w każdej tutejszej hurtowni lub sieci handlowej bez problemu można znaleźć duży wybór słodyczy, przetworów mlecznych, mięsnych lub z ryb morskich wytwarzanych przez duże kombinaty między Bałtykiem a Karpatami. Problemy wynikają tylko z tego, że całkowicie wyeleminowano Polaków i Węgrów z handlu tymi wyrobami. Wykorzystujące w dużych ilościach genetycznie modyfikowaną soję wytwórnie żywności oraz sieci handlowe w Polsce prawie w całości opanował kapitał zagraniczny czerpjący ogromne zyski z handlu między naszymi krajami.

    Naśladując rolnictwo w Niemczech i Austrii rząd węgierski zapewnił rolnikom dodatkowe dochody zwiększając zatrudnienie na obszarach wiejskich. Na wsi węgierskiej powstały sklepy wiejskie, małe mleczarnie, młyny, masarnie i gorzelnie rodzinne. Niewielkie gorzelnie rodzinne oraz gorzelnie kilku sadowników wykorzystujące owoce jako surowiec przyczyniają się w szczególności do zachowania tradycyjnych krajobrazów i bioróżnorodności, pomagając zachowywać sady, które dostarczają gorzelniom surowiec. Biorąc pod uwagę fakt, że produkcja tych gorzelni ma charakter lokalny, bardzo ograniczony, to w gminie są nowe miejsca pracy i pieniądze zostają w sklepie wiejskim, którego właścicielami są rolnicy.

    Węgierski rząd realizuje swoje obowiązki wobec społeczeństwa wyprzedzając Polskę o wiele, wiele lat. Naruszona równowaga przyrody spowodowana jest niewystarczającą wiedzą człowieka, lekceważeniem praw natury, nadmierną ingerencją w środowisko. Wielką szansę dla ludzkości stwarza ekorozwój wsi, który jednak wymaga istotnych zmian społecznych.

    Żywność ekologiczna jest kluczem do zdrowia (prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego) i długowieczności człowieka. Rolnictwo ekologiczne określa się jako system gospodarowania o zrównoważonej produkcji roślinnej oraz zwierzęcej. Produkcja ekologiczna powinna łączyć przyjazne środowisku praktyki gospodarowania, wspomagać wysoki stopień różnorodności biologicznej, wykorzystywać naturalne procesy oraz zapewnić właściwy dobrostan zwierząt.

    Polska wieś jest piękna i jeszcze reprezentuje wartości, które w krajach Europy Zachodniej zanikły lub zostały zniszczone. Polska wieś to niespotykane bogactwo natury, cudowne krajobrazy i ciągle żywa kultura ludowa. Nie łatwo jest dziś ogłupić polskiego chłopa w mediach, właściwie to niemożliwe. Jest to „najzdrowsza” i najbardziej wartościowa część społeczeństwa polskiego pozbawiona swoich przedstawicieli w Sejmie, w mediach polskich wspieranych przez największe koncerny spożywcze oraz przez koncerny farmaceutyczne produkujące jednocześnie środki ochrony roślin.

    Celowo niedoinformowana ponad 30 lat polska wieś żyje w erze panowania wegetujących miernot miejskich, gdzie cwaniactwo, chamstwo oraz okradanie chłopa przez przetwórnie żywności i wielkie sieci handlowe jest miernikiem nowoczesności. Popierane finansowo przez Unię Pieniężną (zwaną przez Polaków - Unia Europejska) duże obszary rolne lub rolnictwo przemysłowe powoduje nieodwracalne spustoszenie przyrody oraz zniszczenie warstwy uprawy ziemi - leczonej chemikaliami produkowanymi przez firmy zaopatrujące też apteki. To błędne koło naszej zagłady powinniśmy traktować jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

    Polska wieś - to temat jak rzeka, którego nie sposób wyczerpać w jednej publikacji na NEON24, podobnie jak niepodobieństwem jest omówić najważniejsze zjawiska, jak i zasadnicze zmiany, które zaszły na obszarach wiejskich przez ostatnie 30 lat, Z całą pewnością warto jednak pisać o aktualnych problemach i o pracy polskiego farmera, szukać dróg jej efektywności dla zdrowia nas wszystkich.

    Człowiek już na początku otrzymał od Boga polecenie pracy rolniczej. Bez uprawy ziemi nie byłoby możliwe życie biologiczne na ziemi. Ziemię trzeba uprawiać, ona jest naszą karmicielką, naszą matką, która żywi nas, żywi zwierzęta. Nie wystarczy masowa produkcja przemysłowa. Potrzebna jest praca rolnika, praca nad produkcją żywności, a zdrowa żywność bierze się ze zdrowej ziemi, która jest naszym naturalnym skarbem, najważniejszym dobrem - piszmy o tym na forum NEON24.

    Nie bez powodu od wieków modlimy się (chociaż oraz rzadziej) mówiąc "chleba naszego powszedniego daj nam Panie". To przecież nasze matki, zanim ukroiły pierwszą kromkę, kreśliły znak krzyża na chlebie. Gdy przypadkiem kawałek chleba spadł na ziemię, był podnoszony i całowany. Taki szacunek mieli nasi ojcowie do pracy rolnika. Uczmy tego szacunku dzisiaj nasze dzieci i wnuki.

    Biorąc pod uwagę, że prawie wszystkie „polskie” agromedia i portale rolnicze są opanowane przez obcy agrobiznes - liczę na większą aktywność mieszkańców polskiej wsi forum NEON24.
    Czy "Polski Ład" zadziała w rolnictwie
  • Pij, pij, pij bracie pij - ale raczej mleko od krowy
    Skoro w PRL dostęp do darmowego mleka miały wszystkie dzieci i dyrektor szkoły nie miał w tej sprawie nic do gadania, to teraz tym bardziej uczestnictwo w akcji powinno być obowiązkowe. Wtedy mleko dostarczano z okolicy luzem w wielkich bańkach, rozlewano do kubków i nikt nie chorował. Teraz szklankę mleka zastąpił kartonik o pojemności 0,25 litra i niczego myć już nie trzeba, szkoły nie potrzebują nawet lodówek bo w tym białym płynie nawet drobnoustroje nie znajdą dla siebie bogatego źródła pokarmu.

    Mleko w kartonach, zostało wcześniej naświetlone promieniami ultrafioletowymi, żeby zabiły znajdujące się w nim niezbędne dla układu odpornościowego bakterie i witaminy. Przestało być „żywe”, czyli najbardziej wartościowe. Nowoczesny sprzęt, jakiego polski kombinat mleczarski używa dziś do produkcji, pozostawia w mleku chrom oraz inne toksyczne metale ciężkie. Dzisiejsze mleko zawiera bardzo silne substancje uczuleniowe. Twierdzenie, że szklanka mleka na pewno nikomu nie zaszkodzi, przestało być aktualne. Droga mleka od krowy do ucznia jest bardzo, bardzo długa i kosztowna. Podliczenia wszystkich kilometrów i ton opakowań nikt do tej pory nie nie zrobił.

    Z polityczną siłą lobby mleczarskiego i fabryk opakowań musi się dziś liczyć każdy polski minister rolnictwa.

    Dziś mleko w polskiej szkole jest wprawdzie czterokrotnie droższe niż u chłopa czy w skupie (do kosztów surowca doliczyć trzeba koszt zapakowania go w kartoniki o pojemności ćwierć litra), ale rodzice nie płacą za nie ani grosza szkole, tylko rząd wydębia od rodziców coraz to większe podatki. Finansowy ciężar akcji wziął na siebie polski rząd oraz, w dużo mniejszym stopniu, Bruksela. Do niedawna cenę każdego litra mleka dostarczonego do szkół Unia Europejska pokrywa w ok. 25%, a budżet państwa polskiego (podatnicy) ok. 75%. Żaden inny rząd w Unii nie dopłaca do kartonika zwanego szklanką mleka i do transportu opakowań aż tyle pieniędzy.

    Akcja "szklanka mleka" prowadzona jest w Polsce od 2004 roku. Polskie dzieci wypiły - w ramach tego programu - miliony ton mleka i jego przetworów, czyli zużyto miliardy kartoników lub kubków plastykowych i tyle samo do soków owocowo-warzywnych! ! !. Obecnie okazuje się, że blisko 1,7 mln uczniów 14 tys. polskich szkół mogą zostać bez często jedynej przekąski w ciągu dnia jaką było mleko i jego przetwory oraz porcja owoców i warzyw. Powód? Obniżka stawek dostawców.

    Jest to jeden z wielu przykładów gdzie pieniądz pokonał rozsądek ludzki.

    A co nowego u bratanków Węgrów ? - Tam dzieci w przedszkolu i szkole ze szklanki piją mleko prosto od krowy - podobnie jak w Austrii czy w Niemczech.

    Piętnaście lat temu w miejsce automatów z napojami na Węgrzech pojawiły się mlekomaty ze świeżym i schłodzonym zimnym mlekiem z dawkowaniem do kubka, butelki lub 3-5 litrowego zbiorniczka.
    Właściciele tych mlekomatów "obrotowi" młodzi farmerzy-mleczarze przeważnie wygrywają przetargi na dostarczanie mleka do najbliższych placówek oświatowych i socjalnych w myśl austracko-niemieckiej zasady transport pełnego mleka i jego przetworów jest opłacalny tylko do 10 km.

    Jednocześnie weszły w życie nowe ustawy dotyczące zamówień publicznych, które w sposób istotny preferują małych i średnich producentów mleka, warzyw i owoców w celu bezpośredniego dostarczania do najbliższych placówek oświatowych swoich wyrobów w ramach unijnych akcji „Szklanka mleka i owoce w szkole.” Głównym celem jest ograniczenie transportu i setek tysięcy ton opakowań oraz zwiększenie dochodów gmin.

    W świecie, w którym więcej znaczy „mieć „ niż „być „, w którym podstawową wartością staje się pieniądz i dobra materialne, trudno jest głośno mówić prawdę i docierać do tych, których umysły są manipulowane.
    Musimy poznać wiele prawd i żyć w przekonaniu, że przyroda prosi nas o pomoc w przetrwaniu.

    Stan naszej planety jest coraz gorszy - jedynym lekarzem dla niej jest człowiek. Naruszona równowaga przyrody spowodowana jest niewystarczającą wiedzą człowieka, lekceważeniem praw boskiej natury, nadmierną ingerencją w środowisko.

    Celem unijnego programu "szklanka mleka" (a nie kartonika) jest kształtowanie wśród dzieci i młodzieży dobrych nawyków żywieniowych poprzez promowanie spożycia mleka i przetworów mlecznych z jednoczesnym poszanowaniem ochrony środowiska w którym żyć będą nasi wnukowie.
    Czy "Polski Ład" zadziała w rolnictwie
  • Ponad 30 lat rządy w Polsce tylko obiecują rolnikom
    W obliczu narastającego kryzysu ekonomicznego i społecznego środowiska wiejskiego oraz gospodarstw rodzinnych w Unii Pieniężnej (zwanej przez Polaków Unią Europejską) rząd węgierski będąc rzeczywistym gwarantem rozwoju gospodarstw rodzinnych od wielu lat prowadzi szereg aktywnych działań w celu ochrony swojego rolnictwa i ludzi żyjących na wsi węgierskiej. Na Węgrzech w ciągu 10 lat powstało setki punktów sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych, mlecznych i mięsnych, których właścicielami są rolnicy.

    Na Węgrzech prorządowe media informują a rząd daje zarobić gospodarzom likwidując patologie globalizacji, natomiast nad Wisłą duże koncerny i banki obławiają się na polskiej wsi dyktując przepisy prawne dla swoich ludzi zasiadających w polskim Sejmie.

    Produkowanej masowo żywności w Polsce nie trzeba promować na Węgrzech, ponieważ w każdej tutejszej hurtowni lub sieci handlowej bez problemu można znaleźć duży wybór słodyczy, przetworów mlecznych, mięsnych i z ryb morskich wytwarzanych przez duże kombinaty między Bałtykiem a Karpatami. Problemy wynikają tylko z tego, że całkowicie wyeleminowano Polaków i Węgrów z handlu tymi wyrobami. Wykorzystujące w dużych ilościach genetycznie modyfikowaną soję wytwórnie żywności oraz sieci handlowe w Polsce prawie w całości opanował kapitał zagraniczny czerpjący ogromne zyski z handlu między naszymi krajami.

    Naśladując rolnictwo w Niemczech i Austrii rząd węgierski zapewnił rolnikom dodatkowe dochody zwiększając zatrudnienie na obszarach wiejskich. Na wsi węgierskiej powstały sklepy wiejskie, małe mleczarnie, młyny, masarnie i gorzelnie rodzinne. Niewielkie gorzelnie rodzinne oraz gorzelnie kilku sadowników wykorzystujące owoce jako surowiec przyczyniają się w szczególności do zachowania tradycyjnych krajobrazów i bioróżnorodności, pomagając zachowywać sady, które dostarczają gorzelniom surowiec. Biorąc pod uwagę fakt, że produkcja tych gorzelni ma charakter lokalny, bardzo ograniczony, to w gminie są nowe miejsca pracy i pieniądze zostają w sklepie wiejskim, którego właścicielami są rolnicy.

    Jednocześnie weszły w życie nowe ustawy dotyczące zamówień publicznych, które w sposób istotny preferują małych oraz średnich producentów mleka, warzyw i owoców w celu bezpośredniego dostarczania do najbliższych placówek oświatowych swoich wyrobów w ramach unijnych akcji „Szklanka mleka i owoce w szkole.” Głównym celem jest ograniczenie transportu i setek tysięcy ton opakowań oraz zwiększenie dochodów gmin.

    Dziesięć lat temu w miejsce automatów z napojami na Węgrzech pojawiły się mlekomaty ze świeżym i schłodzonym zimnym mlekiem "prosto od krowy" z dawkowaniem do kubka, butelki lub 3-5 litrowego zbiorniczka. Właściciele tych mlekomatów "obrotowi" młodzi farmerzy-mleczarze przeważnie wygrywają przetargi na dostarczanie mleka do najbliższych placówek oświatowych i socjalnych w myśl austracko-niemieckiej zasady transport pełnego mleka i jego przetworów jest opłacalny tylko do 10 km.

    Węgierski rząd realizuje swoje obowiązki wobec społeczeństwa wyprzedzając Polskę o wiele, wiele lat. Naruszona równowaga przyrody spowodowana jest niewystarczającą wiedzą człowieka, lekceważeniem praw natury, nadmierną ingerencją w środowisko. Wielką szansę dla ludzkości stwarza ekorozwój wsi, który jednak wymaga istotnych zmian społecznych.

    Żywność ekologiczna jest kluczem do zdrowia (prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego) i długowieczności człowieka. Rolnictwo ekologiczne określa się jako system gospodarowania o zrównoważonej produkcji roślinnej oraz zwierzęcej. Produkcja ekologiczna powinna łączyć przyjazne środowisku praktyki gospodarowania, wspomagać wysoki stopień różnorodności biologicznej, wykorzystywać naturalne procesy oraz zapewnić właściwy dobrostan zwierząt.

    Polska wieś jest piękna i jeszcze reprezentuje wartości, które w krajach Europy Zachodniej zanikły lub zostały zniszczone. Polska wieś to niespotykane bogactwo natury, cudowne krajobrazy i ciągle żywa kultura ludowa. Nie łatwo jest dziś ogłupić polskiego chłopa w mediach, właściwie to niemożliwe. Jest to „najzdrowsza” i najbardziej wartościowa część społeczeństwa polskiego pozbawiona swoich przedstawicieli w Sejmie, w mediach polskich wspieranych przez największe koncerny spożywcze oraz przez koncerny farmaceutyczne produkujące jednocześnie środki ochrony roślin.

    Celowo niedoinformowana ponad 30 lat polska wieś żyje w erze panowania wegetujących miernot miejskich, gdzie cwaniactwo, chamstwo oraz okradanie chłopa przez przetwórnie żywności i wielkie sieci handlowe jest miernikiem nowoczesności. Popierane finansowo przez Unię Pieniężną (zwaną przez Polaków - Unia Europejska) duże obszary rolne lub rolnictwo przemysłowe powoduje nieodwracalne spustoszenie przyrody oraz zniszczenie warstwy uprawy ziemi - leczonej chemikaliami produkowanymi przez firmy zaopatrujące też apteki. To błędne koło naszej zagłady powinniśmy traktować jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

    Polska wieś - to temat jak rzeka, którego nie sposób wyczerpać w jednej publikacji na NEON24, podobnie jak niepodobieństwem jest omówić najważniejsze zjawiska, jak i zasadnicze zmiany, które zaszły na obszarach wiejskich przez ostatnie 30 lat, Z całą pewnością warto jednak pisać o aktualnych problemach i o pracy polskiego farmera, szukać dróg jej efektywności dla zdrowia nas wszystkich.

    Człowiek już na początku otrzymał od Boga polecenie pracy rolniczej. Bez uprawy ziemi nie byłoby możliwe życie biologiczne na ziemi. Ziemię trzeba uprawiać, ona jest naszą karmicielką, naszą matką, która żywi nas, żywi zwierzęta. Nie wystarczy masowa produkcja przemysłowa. Potrzebna jest praca rolnika, praca nad produkcją żywności, a zdrowa żywność bierze się ze zdrowej ziemi, która jest naszym naturalnym skarbem, najważniejszym dobrem - piszmy o tym na forum NEON24.

    Nie bez powodu od wieków modlimy się (chociaż oraz rzadziej) mówiąc "chleba naszego powszedniego daj nam Panie". To przecież nasze matki, zanim ukroiły pierwszą kromkę, kreśliły znak krzyża na chlebie. Gdy przypadkiem kawałek chleba spadł na ziemię, był podnoszony i całowany. Taki szacunek mieli nasi ojcowie do pracy rolnika. Uczmy tego szacunku dzisiaj nasze dzieci i wnuki.

    Biorąc pod uwagę, że prawie wszystkie „polskie” agromedia i portale rolnicze są opanowane przez obcy agrobiznes - liczę na większą aktywność mieszkańców polskiej wsi forum NEON24.
    Co na polskiej wsi?
  • Lawendowe opactwo Benedyktyńskie nad Balatonem
    W III–IV wieku n.e. teren Panonii (dzisiejsze Węgry) został opanowany przez Hunów - przodków plemion madziarskich przybyłych. spod Uralu. Po drodze koczowali na stepach położonych blisko Kaukazu zabierając do Europy szczepy winorośli czerwonych win i korzenie chrzanu - podstawowe leki na większość dolegliwości. W dalszej wędrówce pra-Węgrzy mieszkali w krainie zwanej od imienia jednego z ich wodzów Levédia, przywożąc stamtąd do Europy wiecznie zielone krzewy o wonnym zapachu - levendula często używane jako skuteczne lekarstwo. Hunowie był ludem koczowniczym, który ok. roku 370 najechał Europę, wywołując wielką wędrówkę ludów.

    Kiedy zachodnia część Imperium pogrążała się w chaosie - stała się obiektem zainteresowania potężnego związku plemiennego Hunów, na czele którego stanął w 443 roku Attyla władca olbrzymiego związku koczowników i ludów podbitych, budzącego swoją pozycją respekt sąsiadów. Lud ten, zakładając centrum swej organizacji na stepach między Cisą a Dunajem, narzucił zwierzchnictwo sąsiednim plemionom.

    Od 448 r. król Hunów szukał pretekstu do uderzenia na zachodnie cesarstwo. Wkrótce zażądał siostry cesarza, Honorii, oraz połowy zachodniego cesarstwa jako posagu. Kiedy jego żądania zostały odrzucone, w 450 roku przekroczył Ren i zaczął pustoszyć Galię. Splądrowania nie uniknęły liczne miasta Franków. Hunowie ruszyli następnie w stronę Orleanu, gdzie znajdowały się jedyne mosty na Loarze. Orlean był wówczas potężną twierdzą i Attyla zdawał sobie sprawę, że czeka go długie oblężenie. Było to dla niego kłopotliwe, ze względu na trudności w zaopatrzeniu. Mimo prób zapłacenia za przejście, dowódca obrony, odważny biskup Orleanu Anian nie zgodził się przepuścić najeźdźców przez mosty.

    Kilka starożytnych źródeł opisuje mężnego biskupa jako jednego z głównych bohaterów obrony Aurelianum (dawna nazwa Orleanu) przeciwko królowi Hunów Attyli w 451 r. Według tych źródeł Aignan przyczynił się przez modlitwę i przez swoje wyjątkowe umiejętności negocjacyjne przekonał wodza najeźdźców Attylę, aby zachował miasto Orlean, przed jego całkowitym zniszczeniem przez Hunów. Lokalna legenda mówi również, że podczas oblężenia Orleanu przez Hunów Aignan przywołał niebo, rzucając ze szczytu murów garście piasku z Loary ... Każde ziarno przekształciło się w osę, a liczne chmury żądlących os skutecznie unieruchomiły barbarzyńców.

    W 453 roku Bóg powołał obydwu do siebie: Attylę, który będąc pod wielkim wpływem biskupa postanowił nie atakować miasta i zrezygnował na zawsze z dalszych podbojów w Europie oraz biskupa Aniana, który został kanonizowany jako święty Kościoła rzymskokatolickiego. Czczony w całej Francji Święty Anian lub Aignan był także patronem miasta Orleanu, zastąpiony prawie tysiąc lat później, w dość podobnych okolicznościach przez św. Joannę d'Arc, która 8 maja 1429 roku odparła atak wojsk angielskich.

    W roku 1055 król węgierski Andrzej I założył klasztor Benedyktynów na półwyspie Tihany nad Balatonem, gdzie sprowadzeni mnisi francuscy przywieźli z upraw nad rzeką Loarą wiecznie zielone krzewy lawendy, które otrzymał w 451 roku biskup Orleanu Aignan od wodza Hunów Attyli. Za patrona nowo powstałego zgromadzenia zakonnego w Tihany przyjęto świętego Aniana, nazwanego przez węgierskich benedyktynów - szent Ányos. Z biegiem czasu uprawy lawendy pojawiły się w większości ogrodów przyklasztornych 90 zgromadzeń zakonnych reguły świętego Benedykta jakie powstały na Węgrzech w czasach dynastii Árpádów przypadającej na lata 889-1301.

    Po latach bracia zakonni z Francji zauważyli, że zawartość olejku eterycznego lawendy w Tihany była wyższa niż w innych ogrodach na Węgrzech i dwukrotnie wyższa niż na krzewach upraw francuskich, Świadczyło to o sukcesie wyboru miejsca oraz klimatu, wynikającego ze szczególnego charakteru półwyspu Tihany.

    --------------------------------------------------

    Są to fragmenty mojego, ponad 300 stronicowego opracowania pt. "Węgry Nieznane", które po raz pierwszy w języku polskim będą do przeczytania w neon24. Ze względu na bardzo liczne i unikalne ilustracje zamierzam kolejne odcinki umieszczać na neon24 w formie PDF.
    Attyla
  • Czy Polacy rozumieją obecną Historię?
    Nie tylko większość Polaków, ale wszyscy dzisiejsi politycy bazują na narzuconej wersji historii XX wieku nie zawsze zgodnej z prawdą. Z jakich źródeł historycznych czerpie swoją wiedzę o II wojnie były prezydent narodu wybranego Riwlin urodzony 9 września 1939 w Palestynie, który w kwietniu 2018 r. podczas wspólnej konferencji prasowej z Dudą w Krakowie powiedział: „ nie możemy zaprzeczyć, że Polska i Polacy mieli udział w eksterminacji”.

    Polityk, który opiera swoją wiedzę tylko na prawdzie historycznej wie, że polskie społeczeństwo ma prawo do bilionowych odszkodowań od projektantów I-II wojny światowej oraz elit finansujących przemysł zbrojeniowy, twórców narodowego socjalizmu (faszyzmu) i komunizmu. Największy ubytek ludności polskiej nastąpił w czasie II wojny - według różnych źródeł od 6 do 12 milionów. Kto zapłaci odszkodowania za zniszczenie ludności i terytorium Polski.

    Nie wolno zapomnieć, że w latach 1939-1944 żadne inne państwo, ani też inne społeczeństwo nie zachowało się równie przyzwoicie wobec polskiej tragedii, jak zachowali się Węgrzy.

    Zawiodły Stany Zboczone, których największe banki sfinansowały upadły po I wojnie światowej niemiecki przemysł zbrojeniowy, tamtejsze nazistowskie partie oraz sowieckich komunistów. Bardzo zawiedli Francuzi, zawiedli też Anglicy, choć byli zobligowani umowami z Polską.

    A Węgrzy, którym narodowy socjalista Hitler obiecał odzyskanie swoich ziem po wielkiej traumie traktatu w Trianon 1920 roku, który odebrał im 2/3 terytorium i tyleż samo ludności, zachowali się wobec koszernego führera nielojalnie, stając zdecydowanie w obronie Polski.

    Nazista Adolf, który nie urodził się w Niemczech, chciał uderzyć na Polskę także od południa, był przekonany, że nie będzie żadnego problemu by niemieckie nationalsozialismus wojska przejechały przez terytorium węgierskie. Od marca 1939 roku mieliśmy z Węgrami znów wspólną granicę, która okazała się dla nas zbawieniem. Nie dość, że Węgrzy odmówili faszyście Hitlerowi przemarszu wojsk Wehrmachtu - czego nie mógł pojąć - to na dodatek po 17 września po napaści sowietów (Ukraińców) na wschodnie połacie Rzeczypospolitej, odważyli się otworzyć swą granicę przed polskimi uchodźcami.

    Jesienią 1939 roku, w najbardziej ponurym okresie naszej historii, ok.140 tysięcy uchodźców z Polski znalazło gościnę na ziemi węgierskiej. W większości byli oficerami wojska polskiego, czyli internowanymi żołnierzami, jednak w praktyce traktowano ich jak gości oraz przyjaciół, którym trzeba pomóc. Tajna ewakuacja rozwinęła się w wielkie przedsięwzięcie, w ramach którego z Węgier do Palestyny i Ameryki przedostały się dziesiątki tysięcy osób znających język polski. Pod koniec wojny na Węgrzech pozostało niespełna 10 tysięcy czysto rdzennych Polaków od wieków przywiązanych do polskości, do wartości polskiej kultury i do narodu polskiego.

    Zbrodnia katyńska jest kwalifikowana jako zbrodnia komunistyczna, rozstrzelanie wiosną 1940 roku co najmniej 21 768 rdzennych Polaków, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji. W Katyniu nie zginął ani jeden potomek Judasza z polskiego wojska - pozwalano im uciekać na wszelkie sposoby, nawet pomagając im w tzw. powietrznym moście do Palestyny.

    Ofiary zbrodni katyńskiej pogrzebano w masowych grobach w Katyniu, Miednoje, w Bykowni koło Kijowa oraz na przedmieściu Charkowa - tereny te przed II wojną zamieszkiwało około 500 tysięcy potomków Judasza. Jednym z nich jest obecny mer ponad milionowego Charkowa Hennadij Kernes (wikipedia). W 1882 w Charkowie ukształtowało się koło studentów wyznania mojżeszowego, które jako pierwsze wysunęło hasło powrotu Izraelitów do Palestyny będące myślą przewodnią późniejszego ruchu syjonistycznego uważanego za kolebkę komunizmu w Rosji oraz narodowego socjalizmu (faszyzmu) NSDAP w Niemczech i UPA na Ukrainie.

    Międzynarodowy kapitał współfinansował rewolucję bolszewicką w Rosji w 1917 roku. Wkrótce koszerni właściciele wielkich korporacji skierowali swe pieniądze dla Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników NSDAP. Mieszkający w Polsce Potomkowie Judasza w czasie II wojny współpracowali z nazistami ponieważ Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników NSDAP była zaprojektowana, finansowana i kierowana też przez potomków Judasza.

    Trudno dzisiaj znaleźć informacje o projektantach I-II wojny światowej, czy też o projektantach uroczystości związanych z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Faktem jest to, że już w lutym i w marcu 2010 roku w mediach węgierskich podawano niezrozumiałe dla bratanków Węgrów wiadomości o planowanych dwóch osobnych samolotach rządowych delegacji polskiej. Gdyby nie było zbrodni katyńskiej - nie doszłoby do katastrofy smoleńskiej,

    XX-wieczna tragedia dziesiątek milionów ofiar I i II wojny, czy też narodowego socjalizmu (faszyzmu) i komunizmu odchodzi w zapomnienie. Wojny w Europie były dla elity finansowej i przemysłowej Stanów Zboczonych wysoce opłacalnym biznesem, a obecnie składają oni do sądów najbardziej bezczelne pozwy o odszkodowania na wysokie sumy.

    Czy Polacy powinni uzyskać pełne informacje o projektantach convidiotyzmu? To też historia naszego życia.
    Czy Polacy rozumieją Historię?
  • Wypalona ziemia
    Co jeszcze można powiedzieć, gdy wszystko już zostało powiedziane. Napisane, przełożone. Odmienione przez wszystkie możliwe przypadki i osoby, miejsca i czasy. Każde zdanie rozebrane na cząstki i omówione. Napisano już książki, setki badań nad tematem, dziesiątki badań randamowych. A wszystko jak kamień w wodę.

    Minął rok, od kiedy gangrena trawi tkankę społeczną w każdym wymiarze. Znika praworządność, znikają wartości, znikają państwa narodowe, znika rodzina, znikają więzi społeczne.

    Rządy łamią prawo, opozycja wspiera rządowy dyktat. Wprowadza się apartheid zdrowotny. Prawo do nieinformowania o stanie naszego zdrowia przestało obowiązywać, a segregacja staje się faktem. Lekarze zabijają chorych, dziennikarze fabrykują sensacyjną rzeczywistość.

    Manekiny pod respiratorami, inscenizacje przed szpitalami, wymyślane statystyki – ot dzisiejsze dziennikarstwo.

    Sądy orzekają, że lockdown wiosenny był nielegalny. Mamy już ponad 50 takich orzeczeń. A władza wprowadza kolejne zakazy tym samym trybem, czyniąc je bezprawnymi.

    Władza ustawodawcza i wykonawcza kpi z władzy sądowniczej, a policja z sanepidem nękają przedsiębiorców działających w prawie i napadają na niewinnych obywateli. Dzieci toną w ciszy, zmęczone izolacją łapią depresje. Nie uczą się zachowań społecznych, nie wyrażają emocji, nie rozwijają się jak należy.

    A ludzie założyli szmaty i nie widzą tego, co sami stworzyli.

    Rodzice nie walczą o rozwój i zdrowie swoich dzieci. Nauczyciele nie walczą o szkoły. Lekarze nie chcą leczyć. A przedsiębiorcy posłusznie zamknęli swoje biznesy i czekają na bankructwo.

    Świat stanął na głowie.

    Grypa przestraszyła ludzi do tego stopnia, że dla maseczki zabiliby innych, choć szmata przed niczym nikogo nie chroni. A rządzący zachowują się tak jakby ludzie byli ich prywatnym folwarkiem.

    Historia się powtarza, a narody niczego się nie uczą.

    Stali kiedyś w kolejce do łaźni, dostali cyklon B. Byli posłuszni licząc na łaskę, a przeżyli tylko nieposłuszni.

    Teraz stoją w kolejkach po „szczypawkę” nie rozumiejąc, że do niczego nie jest to potrzebne.

    Społeczeństwa zatraciły swój instynkt samozachowawczy. Odważnie ustawiają się w kolejce do eksperymentu medycznego, ryzykując zdrowie i życie, aby oddano im prawo do bycia wolnymi. Za prawo do wejścia do samolotu, za prawo do wejścia do galerii, oddadzą swoje zdrowie i życie. Oddadzą życie swoich dzieci.

    A nie mają odwagi zdjąć szmat z twarzy, które nosząc, sami stworzyli ten cyrk i sami pozwolili na odebranie sobie swojej wolności i godności.

    Dym i popiół. Spalona ziemia. Wypalone uczucia. Stłumione emocje. Radość przyćmiona. Oczekiwanie na cud. Czy jesteśmy świadkami upadku cywilizacji?

    Funkcjonowanie społeczeństw uzależniono od testów, które wirusa nie wykrywają. Które nawet od „kranówki” stają się pozytywne. Proste przeziębienie, jakiś katar, i ludzie biegną po test, nakręcając chore statystyki. A przez to umierają ludzie naprawdę potrzebujący hospitalizacji.

    W roku 2020 z hospitalizacji skorzystało ponad 1,3 mln osób mniej niż w latach poprzednich, stąd od października do dzisiaj nadmiarowo zmarło ponad 100 tys. osób. Jedno całe miasto - jak Tarnów.

    Lekarze zdradzili. Za swoje srebrniki.

    Podobnie jest w UK. Jeszcze przed rokiem oczekujących na operacje mające się odbyć w ciągu 12 miesięcy było 2 tys. osób. Teraz czeka już ponad 140 tys. osób. To oznacza totalną zapaść służby zdrowia. To jest planowe działanie ukierunkowane na wyeliminowanie osób chorych, najsłabszych. W duchu eugeniki, a jakże!

    Eksterminacja.

    Ale Ty człowieku noszący maskę tworzysz ten system. Ty na to pozwalasz. To Ty wydajesz wyrok na swoich bliskich, na swoich rodziców, którym przez Twój cyrk odmawia się wykonania operacji w szpitalu.

    Kiedy to wreszcie zrozumiesz?!

    Bez Ciebie nie byłoby tego cyrku!

    Patrzę codziennie na mieście. Liczę… czasem jedna… czasem dwie osoby bez maski. Gdzie są ci ludzie myślący?!

    Gdzie są przedsiębiorcy? Hotelarze, restauratorzy, fitness? Gdzie oni są kiedy są protesty ? Gdzie są te wszystkie przewodniczki duchowe z „codziennych terapii” – oświecone, świadome? Schowane za maskami? Gdzie są rodzice?

    Oszmacony świat. Oszmacone ulice, oszmacone sklepy, urzędy, autobusy. Oszmacona zgoda na syf.

    Papież sprzedał wiernych. Tylko w nielicznych kościołach pojedynczy księża mają odwagę mówić. Biskupi oddali kościoły. Nawet komuna nie wchodziła podczas nabożeństw. Mamy więc przedsmak tego, jak groźniejsze jest to co idzie.

    Dalajlama nawołuje do szczepień – kolejny sprzedajny służący globalistów.

    Ile potrzeba dowodów, żeby ludzie zaczęli myśleć. Co musi się zdarzyć, abyśmy potrafili znajomym lekarzom powiedzieć w twarz, że są mordercami. Że nie chcemy ich w swoim otoczeniu. Jak długo będziemy się z nimi spotykać i udawać, że wszystko jest w porządku?!

    Kiedy zrozumiemy, że to oni nam zgotowali ten los. Że to przez nich umarło ponad 100 tys. ludzi bez pomocy, że to przez nich jesteśmy poddawani eksperymentom medycznym. Dlaczego nie mamy odwagi bronić samych siebie i swoich dzieci?! Dlaczego tolerujemy przestępcze działania wymierzone w nas samych?!

    Przez naszą bierność upadek postępuje każdego dnia. W Każdym obszarze życia. I powtórzę to jeszcze raz – to się samo nie zmieni, bo to się nie ma skończyć!

    Pisałem przed rokiem – pandemia planowana jest do 31 marca 2025 roku – aż nie zostanie nic z klasy średniej. Klasy, która jest liczna, w Polsce to wiele milionów osób. Ale na protestach tej klasy nie ma. Ta klasa posłusznie założyła szmaty i czeka na cud.

    Patrzy i nie widzi! Już nawet Niedzielski powiedział, że nie będzie powrotu do świata sprzed pandemii. A ludzie nadal wierzą, że jutro coś się zmieni. Nowa normalność to nienormalność!

    Cudu nie będzie. Zostanie wypalona ziemia. Zgliszcza. Materialne, zdrowotne i emocjonalne.

    Wolność nie jest dana na zawsze. O wolność trzeba walczyć. Trzeba ją pielęgnować. Tylko w wolności można się normalnie rozwijać.

    Zakładając szmaty oddaliście swoją godność i wolność. Oddaliście władzę nad Waszym ciałem komuś, komu na nim kompletnie nie zależy. W imię czego?!

    I czekacie na co?!

    Źródło: https://politywatory.com
    Religia przyszłości świata „KULT COVID”
  • Czas zadumy, czas refleksji
    Jak mądrze został stworzony Świat. Jak wielkim cudem jest przemijanie i odradzanie się na nowo. Jak piękna jest harmonia świata, przyrody, następowanie po sobie pór roku. Ileż jest w tym mądrości i pięknego sensu.

    Szkoda, że tak mało z tego czerpiemy, tak rzadko zastanawiamy się nad logiką otaczającej nas rzeczywistości. A przecież natura tak mądrze i pięknie potrafi istnieć. Wie, kiedy jest czas wzmożonej aktywności, rozkwitu, rozwoju i doskonale umie później wyciszyć się, zapaść w sen, aby potem ze zdwojoną energią wybuchnąć całym swym pięknem. Czyli jest czas znoju, wysiłku, pracy, ale musi być też czas zatrzymania się, odpoczynku, głębokiego snu.

    Warto o tym pamiętać. Dziś nieustannie gdzieś pędzimy, tak wiele musimy, tak wiele wciąż jeszcze do zrobienia, tyle zaległości, tyle nowych zadań. Ludzka rzecz. Lenistwo też nie jest cnotą.

    Ale - patrząc na przyrodę - nie zapominajmy o tych porach, które powinny być czasem zatrzymania się, zadumy, refleksji i godziwego wypoczynku. Wtedy łatwiej zauważyć także otaczających nas ludzi, naszych bliskich. Łatwiej zauważyć, że coś ich dręczy, że nie radzą sobie z problemami, że potrzebna im jest nasza pomoc.

    Uśpiona zimowym snem przyroda budzi się powoli do życia. Zaczyna zielenić się trawa, rozkwitają kwiaty, pękają zielono pąki na drzewach, raduje nas złoty deszcz forsycji i główki stokrotek w trawie. Roślinność zaczyna dostarczać coraz to więcej tlenu, którego z każdym rokiem mamy mniej. Coraz weselej świergoczą ptaki. Po zimowym śnie nadchodzi czas aktywności i wiosennej krzątaniny. Coraz więcej tlenu, dłuższe dni i późniejsze wieczory także nam dają więcej siły i energii.

    Dziś Wielkanoc.
    Po okresie Wielkiego Postu, czasie wyciszenia i refleksji nadchodzą Święta tryumfu i radości, Święta wielkiej obietnicy: życia po życiu, nieśmiertelności i zmartwychwstania.

    Pięknych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy spędzonych na łonie Natury w gronie najbliższych.
    WIELKANOC 2021. Zmartwychwstanie Ludzkości ?
  • Marnotrawstwo 50% wyprodukowanej żywności w UE
    W państwach Unii Pieniężnej (zwanej przez Polaków Unii Europejskiej) - z powodu marnotrawstwa 50% wyprodukowanej żywności - powinno się przechodzić z rolnictwa przemysłowego na ekologiczne uprawy bez roślin GMO oraz ekologiczny chów zwierząt. W przypadku przechodzenia na chów ekologiczny całość powierzchni będącej źródłem paszy musi być uprawiana wg zasad rolnictwa ekologicznego.

    W krajach wysoko rozwiniętych, a w szczególności wśród ich zamożniejszych mieszkańców, od lat obserwuje się powolny odwrót od konsumpcji żywności masowej produkowanej na przemysłową skalę na rzecz produktów lokalnych o znanym pochodzeniu - często droższych, ale na ogół zdrowszych, smaczniejszych i bardziej oryginalnych.

    Ekologiczne uprawy roślin pozbawione środków ochrony roślin oraz ekologiczny chów zwierząt bez pasz zawierających rośliny modyfikowane i bez lekarstw to znacznie większy dochód dla rolnika.

    Podstawowym źródłem białka w paszach węgierskich jest soja, która od XVIII wieku pojawiła się się tam w ogródkach obok grochu i fasoli. W 1930 roku jako pierwsza w Europie plantacja soi na Węgrzech miała kilka hektarów, a już w 1945 roku uprawiano ją na 1600 hektarach. Obecnie uprawy soi węgierskiej to 80-100 tys. hektarów.

    W Unii najbardziej ekologiczne mięso wieprzowe i wołowe pochodzi z węgierskich hodowli od „zwierząt wolno żyjących”, gdzie całoroczny chów zwierząt odbywa na dużej, wolnej przestrzeni bez budynków inwentarskich. Zadaszenia bez ścian chronią pokarm zimą i służą do ochrony zwierząt przed upałami i opadami.

    Mangalica węgierska świnia pastwiskowa uratowała hiszpańskich producentów najdroższej szynki na świecie - Serrano (jamón ibérico) otrzymywanej ze świń rasy iberyjskiej hodowanych w lasach, które przez kilka ostatnich lat niszczą ogromne pożary.
    Zdjęcia węgierskiej mangalicy:
    https://trademagazin.hu/wp-content/uploads/2020/02/mangalica-fekete.jpg

    Szare bydło węgierskie:
    https://www.knp.hu/uploads/2019/03/p1110321-alberta-resize-07104604.jpg

    Owca Racka o charakterystycznych spiralnych rogach:
    http://www.hortobagyte.hu/images/haa2.jpg

    Bardzo poszukiwane i cenione w Unii wszechobecne salami, najbardziej ekologiczne mięso wieprzowe i wołowe pochodzi z węgierskich hodowli od „zwierząt wolno żyjących”.

    Węgrzy jako jedyny kraj w Europie nie produkują i nie stosują pasz z roślin genetycznie modyfikowanych. Ochrona zdrowia publicznego oraz gwarancje bezpieczeństwa żywności to jeden z zasadniczych priorytetów rolnictwa węgierskiego.

    To co jemy jak i ile zjadamy jest bardzo ważne dla naszego zdrowia a nawet długości życia. Jednak na świecie pojawiły się siły, którym zależy na skróceniu naszego życia.

    Rośliny GMO choć powiększają plony ale skażają czysto ekologicznie glebę czyniąc ja po paru latach martwą prawie bez żadnych mikroorganizmów po prostu niszczą florę i faunę tak bardzo ważną w tym łańcuchu biologicznego obiegu energii. Rośliny GMO co prawda łatwo przyswajają azot, fosfor czy inne składniki z nawozów sztucznych, ale te nie przetworzone pierwiastki dostają się w końcu do zwierząt hodowlanych zasilając ich organizmy obcymi nieprzyswajalnymi cząstkami zamiast mikroelementami które nam są tak bardzo potrzebne.

    Ziemię którą zaczniemy zanieczyszczać w ten sposób już najczęściej nie da się już uratować dla przyszłych pokoleń.

    Od wielu lat choroby nowotworowe wyznaczają kierunek inwestycji przemysłu GMO i przemysłu farmaceutycznego, które przekształciły epidemię raka w biznes wart wiele miliardów dolarów.

    Widać to najlepiej tu w USA kraju który produkuje najwięcej tej zdegenerowanej żywności genetycznie modyfikowanej i radioaktywnie konserwowanej. Nigdzie na świecie nie ma tylu ludzi z nadwagą i tylu co mają problemy z układem trawiennym, krążeniem i rakiem jak tutaj. Tych parę pokoleń wytworzyło ludzi, których można nazwać hybrydy - ze względu na ich psychikę i sposób myślenia. Co 100 obywalel Stanów Zboczonych spędza życie w więzieniu lub w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

    W krajach, gdzie zezwolono na uprawy roślin genetycznie modyfikowanych stwierdzono bardzo dynamiczny wzrost różnych zachorowań oraz znaczny wzrost zysków przez firmy produkujące jednocześnie środki ochrony roślin oraz lekarstwa dla zwierząt i ludzi.

    Produkująca od stu lat przeróżne szczepionki farmaceutyczna mafia, jedna z najprzemyślniejszych machin do ograbiania ludzkości, zawarła sztamę z Unią Pieniężną (po polsku Unią Europejską) i opanowała już głowy skorumpowanych polityków oraz media UE (w TV co kilka minut do znudzenia agresywna reklama lekarstw).

    Walczmy o czystą polską ziemię dla przyszłych pokoleń.
    Rośliny modyfikowane genetycznie- śmierć na raty
  • Nowotwór nie jest chorobą
    Rak to nie choroba, a raczej zaburzenie komórkowe, kiedy one w niekontrolowany sposób mutują się i mnożą. To dlatego rak nie jest zakaźny, oprócz HPV, bo to jest wirus, a nie zaburzenie komórkowe.
    Nie jest ważne czy wierzysz w „spiski” czy nie, bo faktem jest, że amerykańska żywność jest zinżynierowana i przetworzona tak żeby wywoływać raka, i na wiele więcej sposobów niż jeden. Jest definitywny powód dlaczego 1 na 3 Amerykanów choruje na raka, podczas gdy 100 lat temu nie chorował na niego nikt w Ameryce.

    Czy zacząłeś się zastanawiać nad tym dlaczego „poszukiwania leku” to jedno wielkie oszustwo?
    Na pewno chciałbyś żeby twoje dotacje pomagały, ale nie pomagają. Różowe wstążeczki to tylko mini-plakaty przedstawiające wymyślone przez miliarderów plany Ponzi, którzy chcieli podwoić i potroić swoje bogactwo. Chcesz zapobiec i leczyć raka? Przestań konsumować chemikalia, powiedz o tym swoim przyjaciołom, rodzinie, sąsiadom i współpracownikom. Tak, to jest tak proste.

    Rak to ‚ogień’ wymagający paliwa
    Pokażmy to przy pomocy metafory. Wyobraźmy sobie raka rozpoczynającego się tak jak palący się suchy krzak na suchym polu obok lasu w słoneczny dzień, kiedy jest bardzo słaby wiatr. Ten ogień wymaga paliwa żeby się palił i powiększał. Wykorzysta suche krzewy, i kiedy podniesie je wiatr, poszerzy się szybciej. Podejdziesz do ognia i część ugasisz, to będzie się palił i tak (porównaj z chirurgią guzów). Najlepszym paliwem dla raka jest konsumpcja chemikaliów, więc jeśli dolejesz benzyny, oleju albo nawet alkoholu, szybko się rozrośnie (pomyśl o GMO, uwodornionych olejach, słodzikach i przetworzonym cukrze). Prostym rozwiązaniem jest wyeliminowanie wymaganego przez ogień paliwa, i wtedy mały ogień zgaśnie, nigdy nie stanie się pożarem lasu, i nie będzie potrzeby wzywać straży pożarnej, samolotów itd. (pomyśl tu o chirurgii, naświetlaniach i chemioterapii).

    Zabij paliwo i zabijesz raka. Kropka.
    Musisz wiedzieć, że rak rozpoczyna się w komórkach, a komórki wysyłają sygnały do kontroli jak często się dzielą. Chemikalia w żywności, napojach, lekach i chemioterapii wysyłają wadliwe sygnały i niszczą inne, ułatwiając komórkom nadmierne mnożenie się, i to rozpoczyna powstanie guza. I wtedy zaczyna się rak - w pierwotnym guzie. To jak ten pożar suchego krzewu. Wchodzi chirurg i wycina małą część tego „palącego się krzewu”, i co dzieje się kiedy na pozostałą część polejesz paliwo? Widzisz co się dzieje?

    Nowotworowy kompleks przemysłowy to wie.
    Kiedy chemikalia zmieniają geny komórek, występuje mutacja genów. To wtedy geny komórek ulegają uszkodzeniu albo kopiowaniu. Zanim normalna komórka stanie się komórką rakową, musi być kilka tych mutacji, co najmniej sześć. Można mieć nadmiar białka żeby doprowadzić do zbyt częstego podziału komórek, albo można mieć nienormalne białka i zmutowane geny które mówią komórkom by się nie dzieliły. To dlatego tak niebezpieczna jest konsumpcja żywności GMO. Naukowcy wszczepili w produkty geny toksycznych roślin i insektów żeby zabijać owady, robaki, zwierzęta, i, tak, ludzi.

    Poniżej 7 głównych „paliw” karmiących raka i mutujących większą liczbę komórek:
    1. Fluoryzowana woda pitna
    2. Żywność GMO ze sprzyjającymi rakowi herbicydami
    3. Sztuczne słodziki
    4. Szczepionki często zawierające rtęć, aluminium, formaldehyd i MSG
    5. Leki farmaceutyczne
    6. Leki bez recepty na przeziębienie, alergie, ból głowy i gorączkę, często zawierają toksyny metali ciężkich, słodziki i toksyczne barwniki.
    7. Chemioterapia i naświetlania.

    Przestań dolewać paliwo do rakowego ognia
    Co dzieje się kiedy ktoś idzie do szpitala na operację, chemioterapię albo badanie diagnostyczne? Wchodzi do budynku gdzie serwuje się jedynie żywność GMO, przetworzoną i rakotwórczą. Ci sami pacjenci narażani są na super drobnoustroje - bakterie, które teraz są odporne na antybiotyki i konwencjonalne leki. Tym samym pacjentom podaje się leki chemiczne na ból, infekcje i ukrywanie objawów, w tym toksyczne szczepionki przeciw grypie, inne szczepionki, leki opioidowe i wszystko inne co można sobie wyobrazić a co zabija odporność i mutuje komórki. W rezultacie szpitale wywołują raka. Żywność to przetworzony koszmar, a szpitale nawet serwują słodziki sprawdzone jako rakotwórcze.

    Twój organizm to maszyna zdolna do samo leczenia odpowiednimi środkami - lekami przyrody.
    To oznacza czystą żywność. Przestaw się na organiczną, źródlaną wodę i środki ziołowe, i odwiedź lekarza naturopatę który rozumie to, że odpowiednia żywność jest lekiem niszczącym raka.

    https://www.naturalnews.com/056213_cancer_fuel_food_carcinogens.html
    S. D. Wells
    Top seven fuels that feed the cancer 'fire' and mutate more cells
    Dlaczego Berkeley72 zachorował na raka?
  • Pierwsza w Europie Środkowej baza wojskowa USA
    Pierwsza w Europie Środkowej baza wojskowa USA powstała w Taszár - miejscowości z zaledwie kilkoma ulicami, mającej 2 tys. mieszkańców, położonej na południe od Budapesztu.

    W czasach Układu Warszawskiego znajdowała się wielka baza lotnicza wojsk radzieckich. Z okazji święta pracy lub rewolucji październikowej żołnierze sowieccy wykonywali prace społeczne na tutejszych budowach oraz w okolicznym rolnictwie przy zbiorze zbóż, warzyw i owoców (winogron) nawiązując kontakty międzyludzkie. Jak wspominają starsi ludzie wioska słynęła wówczas z najtańszej benzyny oraz wyrobów złotniczych wymienianych przez „ruskich” na 80%-ową wódkę owocową - palinkę i wyroby wędliniarskie. Stołówkę garnizonową lotników radzieckich zaopatrywały wtedy miejscowe kombinaty rolnicze.

    W 1995 r. dawne tereny wojskowe wydzierżawili Amerykanie za grube miliony dolarów, których Węgrzy nigdy nie otrzymali. Z lotniska w Taszár startowały samoloty US Army, bombardujące pozycje serbskie podczas wojen w Jugosławii. Ze względu na częstą pochmurną pogodę większość z wielu tysięcy zrzuconych bomb nie trafiało do celu, wyrządzając tym wiele szkód wśród bośniackiej i chorwackiej ludności cywilnej.

    Wojny w Jugosławii wywołały w Europie doktrynalne i publiczne spory na temat tych interwencji humanitarnych, zwłaszcza zaś jej podstaw prawnych. Po raz pierwszy bowiem w historii Sojusz Północnoatlantycki przeprowadził operację wojskową bez autoryzacji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Interwencja NATO pogłębiła znacznie katastrofę humanitarną, jaka miała miejsce już przed jej rozpoczęciem.

    W dniu 13 stycznia 1996 prezydent Bill Clinton bez jakiejkolwiek zapowiedzi wylądował na lotnisku w Taszár. Były prezydent Węgier Árpad Göncz w dresie klubu Újpesti Dózsa w ostatnim momencie dotarł do bazy aby przywitać niebywałego gościa. Ówczesny lewicowo-liberalny rząd węgierski zgodził się na całkowite wyjęcie amerykańskich żołnierzy spod jurysdykcji miejscowego sądownictwa i prokuratury.

    Postrachem okolicznej ludności były bardzo szybkie samochody terenowe Humvee o kanciastym nadwoziu z zwracającą uwagę 2,2 m szerokością przypominającą czołg, które dopełniały wrażenia masywności pojazdu. Wyłączone spod tutejszego Kodeksu Drogowego duże terenówki Humvee poruszały się po drogach z minimalną prędkością 100 km/godz powodując liczne kolizje i wypadki, które nie mogły być tematem w węgierskich środkach masowego przekazu, natomiast węgierskie wozy policyjne widząc pojazdy US Army na wszelki wypadek wcześniej skręcały na pobocze lub w boczne drogi.

    Złoty deszcz w Taszár
    http://www.newsweek.pl/swiat/zloty-deszcz-w-taszar,20602,1,1.html

    Od roku 2003 w bazie US Army Taszár szkolono kilka tysięcy muzułmanów w celu obalenia rządów w Iraku, Libii i Syrii. Duża część absolwentów tych szkoleń była związana z tzw. "państwem islamskim", z tzw. "isis-rael" oraz wieloma akcjami terrorystycznymi w Europie.

    Test sojuszniczy
    http://www.newsweek.pl/swiat/test-sojuszniczy,24319,1,1.html

    Z powodu ostrych protestów społeczeństwa węgierskiego w roku 2005 zamknięto amerykańską bazę w Taszár, żołnierzy i szkolonych muzułmanów przeniesiono do kilku baz US Army w Turcji i Niemczech. Dziś na bramie ogromnej bazy lotniczej w Taszár wisi kłódka, obok której pierwszego maja ktoś od wielu lat umieszcza czerwone goździki.

    USA całe w gruzach - powiedział 20 stycznia 2017 r. w swojej mowie inauguracyjnej prezydent Donald Trump. Wynika z niej, że rdzewiejące fabryki przemysłu zbrojeniowego są porozrzucane po kraju jak nagrobki. Miliony ton rdzewiejącego uzbrojenia od wielu, wielu lat jest gotowe do akcji. A tu świat jakoś nie kwapi się do konfliktów i wojen powodując miliardowe straty amerykańskich korporacji zbrojeniowych. Jedyną nadzieją na upłynnienie rdzewiejącego uzbrojenia i niesprawnych do ruchu drogowego pojazdów ze Stanów Zboczonych są politycy polscy, ponieważ na Niemców, Francuzów i inne kraje nie można już liczyć - od dawna nie płacą regularnie składek natowskich, natomiast Polska stale zwiększa wpłaty i kupuje nasze uzbrojenie. Tymczasem Angela Merkel, Emmanuel Macron i inni zalegają z wpłatami, bo planują utworzyć "prawdziwą europejską armię".
    Dlaczego żołnierze USA łamią przepisy ruchu drogowego?
  • Budowę Izraela zaczęto dopiero w XX stuleciu
    Szlomo Sand izraelski naukowiec o polskich korzeniach twierdzi, że budowę Izraela zaczęto dopiero w XX stuleciu.

    ... Proszę zwrócić uwagę, że przez całe wieki Żydzi wcale nie pchali się do Ziemi Obiecanej, to się zaczęło dopiero w XX stuleciu. Żydzi w Babilonie żyli przecież w odległości czterech dni jazdy wielbłądem od Palestyny! I wcale nie chcieli się tam przeprowadzić.

    Czyli wszystko zaczęło się od syjonizmu? Tak, ale nawet gdy ta ideologia już istniała, większość Żydów wcale nie paliła się do wyjazdu na Bliski Wschód. Gdy pod koniec lat 80. XIX wieku w Rosji zaczęły się wielkie pogromy, wśród Żydów zawrzało. Część, jak Róża Luksemburg, stała się rewolucjonistami, część poparła socjaldemokrację, ale większość głosowała nogami. Zaczęła się masowa migracja do Ameryki. W latach 20. USA uznały jednak, że mają wystarczająco dużo Żydów, i zamknęły przed nimi drzwi. Wtedy nie było już wyboru - ludzie zaczęli osiedlać się w Palestynie.

    Kolejna fala przybyła z Niemiec po dojściu Hitlera do władzy w latach 30. A potem już poszło. II wojna światowa, Holokaust i ostateczne zwycięstwo syjonizmu, jakim było powstanie Izraela.

    Swoją drogą oglądali państwo kiedyś słynne żydowskie filmy kręcone w Nowym Jorku w latach 20.? Jak państwo myślą, jaki kraj przedstawiano w nich jako ukochaną ojczyznę, o jakim kraju mówiono z nostalgią i miłością? Domyślam się, że nie o Palestynie. O Polsce! To była dla Żydów prawdziwa ojczyzna. Mój ojciec, umierając w Izraelu, mówił właśnie o Polsce! Kraju, do którego tęsknił i uważał za swoją prawdziwą ojczyznę. Tak mówił o Polsce stary Żyd umierający w państwie żydowskim, w Ziemi Obiecanej. Ciekawe, co? ...

    http://zaprasza.net/a.php?article_id=36478

    Powyższa lekcja historii powinna być bardziej dokładniej pogłębiona przez młode pokolenie:

    Fundusze Hitlera i NSDAP
    https://freedisc.pl/divian,f-13224133,05-fundusze-hitlera-i-nsdap-pdf

    Losy żydowskich żołnierzy Hitlera
    https://marucha.wordpress.com/2012/02/22/losy-zydowskich-zolnierzy-hitlera/

    Dzięki Adolfowi trzy lata po zakończeniu II wojny światowej na ziemi palestyńskiej powstało nowe państwo
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/192452/hitler-zalozycielem-izraela

    Adolf nie był z pochodzenia Niemcem, nie był też Austriakiem z krwi i kości, natomiast był zauroczony Palestyną w czasie swego pobytu na plantacjach pomarańczy.
    Jak Słowianie zbudowali Izrael
  • Szczepionka genetyczna, czy święcona woda?
    Była minister zdrowia 5 listopada 2009 roku tłumaczyła w polskim Sejmie, dlaczego nie zdecydowała się jeszcze na zakup szczepionek przeciw nowej grypie. Jej zdaniem, grypa sezonowa jest groźniejsza niż jej świńska odmiana. Poza tym minister wskazała na punkty sporne w umowach z dostawcami szczepień, skład szczepionek, a także na brak danych związanych ze skutkami ubocznymi.

    Ewa Kopacz rozpoczęła swoje wystąpienie od deklaracji, iż jest skrupulatna, jeśli chodzi o oferowanie Polakom nowych leków. - Polakom, którzy nie są specjalistami - podkreślała z sejmowej mównicy minister zdrowia, sama będąca z zawodu lekarzem. Potem skupiła się na wątpliwościach, jakie budzą u niej nowe szczepienia.

    Walczymy z pandemią, czy z ministrem?
    - Czy dziś my chcemy walczyć z pandemią grypy, czy z ministrem zdrowia, przy okazji zachorowań na grypę? - zarzucała swoim przeciwnikom.
    Ewa Kopacz zapewniła, że jej wątpliwości nie biorą się z "typowego polskiego uporu", ale z powodu niedoskonałości umów, jakie podpisali producenci szczepionek z innymi rządami i jaką zaoferowano Polsce.
    - Nie mogę przytoczyć szczegółów umowy, ale departament prawny znalazł tam co najmniej 20 punktów spornych. Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? - grzmiała minister.

    Nie wiemy nic o wadach
    Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? Ewa Kopacz
    - Czemu więc producent nie chce go wprowadzić na rynek, jeśli jest taki cudowny? - pytała retorycznie. - Strona, która kupuje szczepienia nie ma wglądu w badania, w skład szczegółowy, nie ma wglądu w to, czy są jakiekolwiek skutki uboczne po szczepieniu - tłumaczyła swoją niechęć do szybkich zakupów.

    „Czy to nie jest święcona woda?”
    - Czy ta szczepionka, która ma śladowe ilości, to nie jest woda święcona, a nie szczepionka? Mamy za to zapłacić? - ironizowała minister.

    Niemcy dobrym przykładem
    - Tylko 13 proc. populacji Niemiec chce za ten „cudowny lek” zapłacić i się zaszczepić - dodała minister. Kopacz zwróciła w tym momencie uwagę na to, że Niemcy przodują w „wyszczepialności” tradycyjnymi szczepionkami na grypę sezonową. - Jeśli w Polsce na tysiąc osób na grypę sezonową szczepi się 52 obywateli, to w Niemczech 228 - tłumaczyła Kopacz.
    - Tam jest tradycja szczepień - dodała. A z przytoczonych przez nią danych wynika, iż nadal więcej Niemców szczepi się na „zwykłą”, niż na świńską grypę.

    Ta grypa jest mniej groźna od „zwykłej”
    - Na całym świecie co roku miliard ludzi choruje na grypę, umiera milion. Czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? - pytała Kopacz.
    Minister dodała, że wirusy grypy sezonowej powodują groźne powikłania. - Skoro grypa sezonowa jest groźniejsza, szczepcie się Państwo na tę grypę - apelowała szefowa resortu zdrowia.
    - Rząd podjął działania, żeby w najbliższe dni kolejne porcje szczepionki (na „zwykłą” grypę) trafiły do aptek. To są rozsądne działania - podkreśliła Kopacz.

    O nowej grypie Kopacz sądzi, iż jest mniej groźna od starej. - W Polsce na 193 przypadki chorych na grypę A/H1H1 nie zszedł z tego świata ani jeden pacjent. Większość przechorowała tą grypę w domu - dodała minister zdrowia.Więc jaka jest zjadliwość tego wirusa w porównaniu z sezonowym? Wiele mniejsza! – tłumaczyła minister zdrowia.

    Zapewniła także, że Polska "nie wypadła z kolejki po lek", a jedynie chce wykorzystać cały dostępny czas, aby dokładnie zbadać, czy lek należy kupić, czy nie.
    - Proszę Wysoką Izbę o wsparcie dla ministra, który chce być wyjątkowo odpowiedzialny i ostrożny, jeśli chodzi o życie polskich pacjentów. To wy byście zarzucali mi niestaranność, brak wyobraźni, gdyby coś poszło nie tak.
    - Ilość leków na grypę, które zgromadzone są w hurtowniach, jest wystarczająca. Gwarantuję, że leki, które są w hurtowniach, zatrzymane w nich decyzją ministra zdrowia na potrzeby leczenia chorych w szpitalach, wystarczą nawet w przypadku ziszczenia się najczarniejszych scenariuszy - przekonywał wiceminister zdrowia Adam Fronczak. Podkreślił, że komitet pandemiczny rekomenduje rozpoczęcie szczepień, ale dopiero po uzyskaniu pełnej informacji na temat bezpieczeństwa i skutków ubocznych szczepionek.

    Minister zdrowia Ewa Kopacz przekonywała, że jej wątpliwości co do zakupu szczepionki nie biorą się z uporu:
    - Mamy wiedzę, jakie są klauzule w umowach, które podpisywały inne państwa, jakie są klauzule w zaproponowanej nam umowie. Departament prawny znalazł tam ponad 20 punktów spornych. Jak zadaję pytanie: czy rząd ma zawierać umowy korzystne dla obywateli, czy dla interesów firm farmaceutycznych? - mówiła minister Ewa Kopacz.

    Ewa Kopacz przypomniała, że przeciwko grypie powodowanej przez wirusa typu A/H1N1 są trzy szczepionki, różnych firm, z których każda ma inną obecność substancji czynnych, ale wszystkie traktowane są tak samo, co jej zdaniem powinno być zastanawiające. Zaznaczyła, że w przypadku żadnej z nich nie ma mowy o skutkach ubocznych, choć powodować je może każdy lek.

    - Skoro to ma być taki cudowny i bezpieczny lek, bez żadnych skutków ubocznych, dlaczego firma nie chce go wprowadzić na rynek, nie chce wziąć za niego odpowiedzialności? - pytała Kopacz. Podkreśliła, że jej dotychczas przeprowadzone badania kliniczne leku nie wystarczają: - Chcę mieć wiedzę, która pozwoli mi zarekomendować tę szczepionkę przed ukończeniem negocjacji - powiedziała.
    Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński o szczepionce genetycznej
  • To szczepionka, czy święcona woda?
    5 listopada 2009 roku była minister zdrowia Ewa Kopacz tłumaczyła w Sejmie, dlaczego nie zdecydowała się jeszcze na zakup szczepionek przeciw nowej grypie. Jej zdaniem, grypa sezonowa jest groźniejsza niż jej świńska odmiana. Poza tym minister wskazuje na punkty sporne w umowach z dostawcami szczepień, skład szczepionek, a także na brak danych związanych ze skutkami ubocznymi.

    Ewa Kopacz rozpoczęła swoje wystąpienie od deklaracji, iż jest skrupulatna, jeśli chodzi o oferowanie Polakom nowych leków. - Polakom, którzy nie są specjalistami - podkreślała z sejmowej mównicy minister zdrowia, sama będąca z zawodu lekarzem. Potem skupiła się na wątpliwościach, jakie budzą u niej nowe szczepienia.

    Walczymy z pandemią, czy z ministrem?
    - Czy dziś my chcemy walczyć z pandemią grypy, czy z ministrem zdrowia, przy okazji zachorowań na grypę? - zarzucała swoim przeciwnikom.
    Ewa Kopacz zapewniła, że jej wątpliwości nie biorą się z "typowego polskiego uporu", ale z powodu niedoskonałości umów, jakie podpisali producenci szczepionek z innymi rządami i jaką zaoferowano Polsce.
    - Nie mogę przytoczyć szczegółów umowy, ale departament prawny znalazł tam co najmniej 20 punktów spornych. Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? - grzmiała minister.

    Nie wiemy nic o wadach
    Czy obowiązkiem ministra i rządu jest jest zawieranie umów zgodnych z interesem państwa i pacjentów polskich, czy z interesem firm farmaceutycznych? Ewa Kopacz
    - Czemu więc producent nie chce go wprowadzić na rynek, jeśli jest taki cudowny? - pytała retorycznie. - Strona, która kupuje szczepienia nie ma wglądu w badania, w skład szczegółowy, nie ma wglądu w to, czy są jakiekolwiek skutki uboczne po szczepieniu - tłumaczyła swoją niechęć do szybkich zakupów.

    „Czy to nie jest święcona woda?”
    Czy ta szczepionka, która ma śladowe ilości substancji aktywnej, to nie jest woda święcona, a nie szczepionka? Mamy za to zapłacić? Ewa Kopacz
    - Czy ta szczepionka, która ma śladowe ilości, to nie jest woda święcona, a nie szczepionka? Mamy za to zapłacić? - ironizowała minister.

    Niemcy dobrym przykładem
    Na całym świecie co roku miliard ludzi choruje na grypę, umiera 1 milion. Czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? Ewa Kopacz
    - Tylko 13 proc. populacji Niemiec chce za ten „cudowny lek” zapłacić i się zaszczepić - dodała minister. Kopacz zwróciła w tym momencie uwagę na to, że Niemcy przodują w „wyszczepialności” tradycyjnymi szczepionkami na grypę sezonową. - Jeśli w Polsce na tysiąc osób na grypę sezonową szczepi się 52 obywateli, to w Niemczech 228 - tłumaczyła Kopacz.
    - Tam jest tradycja szczepień - dodała. A z przytoczonych przez nią danych wynika, iż nadal więcej Niemców szczepi się na „zwykłą”, niż na świńską grypę.

    Ta grypa jest mniej groźna od „zwykłej”
    - Na całym świecie co roku miliard ludzi choruje na grypę, umiera milion. Czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? - pytała Kopacz.
    Minister dodała, że wirusy grypy sezonowej powodują groźne powikłania. - Skoro grypa sezonowa jest groźniejsza, szczepcie się Państwo na tę grypę – apelowała szefowa resortu zdrowia.
    - Rząd podjął działania, żeby w najbliższe dni kolejne porcje szczepionki (na „zwykłą” grypę) trafiły do aptek. To są rozsądne działania - podkreśliła Kopacz.

    O nowej grypie Kopacz sądzi, iż jest mniej groźna od starej. - W Polsce mamy 193 przypadki zdiagnozowane na 1000 sprawdzanych, z tego 124 osoby hospitalizowane, tylko sto wymagało Tamiflu. Więc jaka jest zjadliwość tego wirusa w porównaniu z sezonowym? Wiele mniejsza! – tłumaczyła minister zdrowia.
    - W Polsce na 193 przypadki chorych na grypę A/H1H1 nie zszedł z tego świata ani jeden pacjent. Większość przechorowała tą grypę w domu - dodała minister zdrowia.
    Zapewniła także, że Polska "nie wypadła z kolejki po lek", a jedynie chce wykorzystać cały dostępny czas, aby dokładnie zbadać, czy lek należy kupić, czy nie.
    - Proszę Wysoką Izbę o wsparcie dla ministra, który chce być wyjątkowo odpowiedzialny i ostrożny, jeśli chodzi o życie polskich pacjentów. To wy byście zarzucali mi niestaranność, brak wyobraźni, gdyby coś poszło nie tak - podkreśliła minister zdrowia, zwracając się do posłów podczas czwartkowego (5 listopada 2009 roku) wystąpienia w Sejmie.
    - Ilość leków na grypę, które zgromadzone są w hurtowniach, jest wystarczająca. Gwarantuję, że leki, które są w hurtowniach, zatrzymane w nich decyzją ministra zdrowia na potrzeby leczenia chorych w szpitalach, wystarczą nawet w przypadku ziszczenia się najczarniejszych scenariuszy - przekonywał wiceminister zdrowia Adam Fronczak. Podkreślił, że komitet pandemiczny rekomenduje rozpoczęcie szczepień, ale dopiero po uzyskaniu pełnej informacji na temat bezpieczeństwa i skutków ubocznych szczepionek.

    Minister zdrowia Ewa Kopacz przekonywała, że jej wątpliwości co do zakupu szczepionki nie biorą się z uporu:
    - Mamy wiedzę, jakie są klauzule w umowach, które podpisywały inne państwa, jakie są klauzule w zaproponowanej nam umowie. Departament prawny znalazł tam ponad 20 punktów spornych. Jak zadaję pytanie: czy rząd ma zawierać umowy korzystne dla obywateli, czy dla interesów firm farmaceutycznych? - mówiła minister Ewa Kopacz.

    Ewa Kopacz przypomniała, że przeciwko grypie powodowanej przez wirusa typu A/H1N1 są trzy szczepionki, różnych firm, z których każda ma inną obecność substancji czynnych, ale wszystkie traktowane są tak samo, co jej zdaniem powinno być zastanawiające. Zaznaczyła, że w przypadku żadnej z nich nie ma mowy o skutkach ubocznych, choć powodować je może każdy lek.
    - Skoro to ma być taki cudowny i bezpieczny lek, bez żadnych skutków ubocznych, dlaczego firma nie chce go wprowadzić na rynek, nie chce wziąć za niego odpowiedzialności? - pytała Kopacz. Podkreśliła, że jej dotychczas przeprowadzone badania kliniczne leku nie wystarczają: - Chcę mieć wiedzę, która pozwoli mi zarekomendować tę szczepionkę przed ukończeniem negocjacji - powiedziała.
    Pierwsze szczepienie-komedyjka teatralna
  • Łukaszenka to trzeźwo myślący przywódca narodu
    Innym dowodem na to, że Łukaszenka to odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku jest przykład z innej beczki:

    Ponad 10 tysięcy Polaków zbudowało w latach 1976 - 1984 na Węgrzech elektrownię jądrową (bliźniak Żarnowca) w miejscowości Paks nad Dunajem. Nazwa tego 20-tysięcznego miasteczka (wym. poksz) na naddunajskiej skarpie, około 110 km od Budapesztu, kojarzy się każdemu Węgrowi z jedyną na Węgrzech siłownią nuklearną, pokrywającą prawie 50% zapotrzebowania energetycznego kraju. Stabilna produkcja energii 36 letniej elektrowni Paks I. - to ponad 15 tys. GWh rocznie - jeszcze przez 25 lat. Paks II. to będzie identyczna siłownia nuklearna jak w Ostrowcu na Białorusi ale bez chłodni kominowych.

    Produkująca 2.400 MW energii elektrycznej siłownia nuklearna w Ostrowcu będzie wytwarzać dodatkowo 7.200 MW energii cieplnej. Grodnianie i Wilnianie przez 60 lat mogą mieć bardzo tanią ciepłą wodę i ogrzewanie, podobnie jak korzystający od 36 lat z czystego powietrza mieszkańscy węgierskiego miasta Paks. gdzie realizowany jest Europejski program na XXI wiek. "Miasto bez kominów". Za rok, dwa dzięki możliwościom uzyskania taniej energii elektrycznej z Ostrowca i niskim kosztom produkcji, region Podlasia może być szansą i mechanizmem napędowym polskiego przemysłu.

    Dzięki biurokratom Komisji Europejskiej w ciągu ostatnich 30 lat nie zbudowano ani jednej elektrowni nuklearnej, w UE. Podobna sytuacja jest w USA gdzie elektrownie jądrowe generują tylko 19 proc. a średni wiek reaktorów wynosi tam ok. 40 lat. Nowe projekty są czaso-, i kapitało-chłonne, np. budowa pierwszej od ok. 30 lat elektrowni jądrowej Vogtle USA, która rozpoczęła się w 2013 r., może zostać ukończona w 2021-2022 r. ale w to nikt już nie wierzy, bo zabrakło pieniędzy do ukończenia budowy.

    Umowę o nowej budowie w Ostrowcu podpisano w październiku 2013, natomiast umowę o rozbudowie Paks II podpisano w styczniu 2014. kiedy to Białorusini wbili w ziemię pierwszą łopatę czyli rozpoczęli budowę swojej pierwszej jądrówki o mocy 2.400 MW na szczerym polu.

    Mającym 36 letnie doświadczenie Węgrom do dnia dzisiejszego nie udało się wbicie w ziemię pierwszej łopaty pod budowę identycznej siłowni o mocy 2.400 MW dzięki biurokratom Komisji Europejskiej, którzy zmusili Węgrów do opracowania 283.000-stronicowej !!!! (ponad ćwierć miliarda stron) aplikacji odnośnie rozbudowy 36 letniej elektrowni Paks (bliźniak Żarnowca). Natomiast Białoruś, która po raz pierwszy w swojej historii będzie eksploatować elektrownię jądrową przygotowała tylko 152-stronicowy raport krajowy, tzw. Dokument testu warunków skrajnych, dla KE, Europejskiej Grupy Dozorów Jądrowych ENSREG i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).

    Na tej podstawie do władz Białorusi wpłynęło od KE, ENSREG i MAEA 465 pisemnych pytań, na które po kolei udzielono pisemnych odpowiedzi przed weryfikacją na miejscu. Podczas trwającej 6 lat budowy siłowni nuklearnej w Ostrowcu eksperci KE, ENSREG i MAEA po przestudiowaniu raportów krajowych wielokrotnie dokonywali przeglądu na miejscu, podczas którego, oprócz kwestii poruszonych w raporcie krajowym, strona białoruska dostarczyła szczegółowych i wyczerpujących informacji na temat szeregu zagadnień. W elektrowni Ostrowiec na zlecenie ENSREG i MAEA wielokrotnie przeprowadzano ukierunkowane przeglądy bezpieczeństwa (jądrowy test wytrzymałościowy). Eksperci KE, ENSREG i MAEA przedstawili pozytywną opinię na temat zabezpieczenia obiektu.

    Ponieważ koszty inwestycji w Ostrowcu są pod stałą i bardzo ścisłą kontrolą Łukaszenki - umowa kredytowa oceniana przez Rosjan na 10 mld USD w rzeczywistości będzie mniejsza w granicach 6-7 mld USD - jeden blok. ok. 3 mld USD.

    Obecna budowa fińskiego bloku Olkiluoto-3 (1650 MW) rozpoczęła się w sierpniu 2005 r. i pierwotnie miała się zakończyć się w 2009 roku. Koszt inwestycji Areva-Siemens z zakładanych ok. 3,2 mld euro wzrósł do ponad 8,5 mld euro. Podobna dziś sytuacja francuskiego bloku Flamanville-3 (1650 MW), gdzie obecnie koncern EDF oszacował koszt projektu z zakładanych ok. 3,2 mld euro na 12,4 mld euro.

    Aktualny projekt Polityki Energetycznej Polski zakłada wdrożenie energetyki jądrowej w 2033 roku - kiedy to sowicie opłacani projektanci już nie będą żyli, docelowo w Polsce ma działać sześć reaktorów jądrowych. Ostatnio ogłoszono, że dużo tutaj do powiedzenia będą mieli Amerykanie, którzy w ciągu ostatnich 30 lat nie potrafili zbudować ani jednego reaktora w elektrowni jądrowej ze względu na trzydziestoletnie badania nad koronawirusami oraz globalną produkcję szczepionek.
    Głęboka wiara londyńskiego politruka (1)
  • Roślina, o której każdy pewnie słyszał, ale niewiele o niej wiemy
    Historia czardasza (węg. csárdás, od csárda - gospoda, karczma) sięga 1755 roku. Podróż do nostalgicznego świata węgierskiej Puszty, poprzecinanej gorącą oraz namiętną muzyką tak przypadła do gustu słynnemu włoskiemu skrzypkowi oraz kompozytorowi Vittorio Montiemu, że w 1904 roku skomponował utwór “Czardasz” na skrzypce lub mandolinę i fortepian - najpopularniejsze dzieło swojego życia - oparte na motywach węgierskich melodii ludowych. A jednak dzieło to zostało nazwane “włoskie", pomimo tego że ta muzyczna forma taneczna od dawna była jednym z symboli Węgier, obok wina, papryki, czy też słonecznika - węgierskiego złota. Co prawda dawne Węgry słynęły z największych w Europie złóż złota, lecz po rozbiorze w 1920 roku stracili Siedmiogród i wiele kopalń złotego kruszcu. Obecnie węgierskim złotem jest słonecznik - roślina, o której każdy pewnie słyszał, ale poza znajomą nazwą niewiele o niej wiemy.

    Jeszcze całkiem niedawno naprawdę wierzono, że bardzo wysokie i okazałe słoneczniki przybyły do nas gdzieś z dalekiego zaginionego świata olbrzymów. Najlepiej pasowała do nich jednak opowieść, w której głównym bohaterem był oczywiście Guliwer. To przecież jedna z niewielu rocznych roślin, która w ciągu krótkiego, bo trwającego zaledwie kilkadziesiąt dni od maja do września sezonu wegetacyjnego osiągnąć może nawet ponad cztery metry wysokości. Na dodatek kwiaty słonecznika przekraczają nierzadko pół metra średnicy.

    Botanicy szybko obalili jednak baśniową teorię o pochodzeniu słoneczników i dowiedli naukowo, że rodzimym kontynentem, z którego wywodzą one swój rodowód jest Ameryka, gdzie 500 lat temu żyły wielkie milionowe społeczeństwa Azteków i Inków. Już od kilku tysięcy lat uprawiali je bowiem Indianie - ludność tubylcza (rdzenna, autochtoniczna) zamieszkująca oba kontynenty amerykańskie, obejmująca - zarówno dawniej, jak i dziś - setki ludów, plemion oraz grup o bardzo różnym charakterze i stopniu rozwoju. Religia nakazywała im harmonijne współistnienie z siłami natury, niebem i ziemią, zwierzętami i roślinami.

    Znany od wieków słonecznik dostarczał tubylcom nie tylko pożywienia i kosmetyków, ale także według wierzeń ludów Indiańskich - chronił przed złem. Zauważyli oni, że w ciągu dnia słoneczniki “idą za słońcem”, zwracając ku niemu kwiatostany, a na noc kierują je ku wschodowi, jakby w oczekiwaniu na jego wzejście. Uznali zatem słonecznik za symbol boskiej gwiazdy - kapłanki słońca - nosząc na głowie podczas obrzędów korony wzorowane na jego kwiatach. Wierzyli, że kwiatostany słonecznika spijają energię z promieni słonecznych i przechowują ją w ziarnach. Uważali, że jedząc je, nasycą się słońcem dającym zdrowie, siłę i piękno. Naparami uzyskanymi z jego złocistych płatków leczyli różnorakie choroby, którym towarzyszyła gorączka, reumatyzm, a także problemy z żołądkiem, przemywali stłuczenia, oparzenia i trudno gojące się liczne rany zadane przez białych przybyszy z Europy.

    Kolonizacja, niewolnictwo, wojny, europejskie choroby oraz osadnictwo doprowadziły do śmierci milionów Indian. A ci, którzy przeżyli używali oleju wyciskanego z pestek słonecznika do łagodzenia podrażnień i stanów zapalnych oraz niektórych chorób skóry, a także w celach kosmetycznych. Same pestki zaś mielili na mąkę, z której wypiekali chleb. Mężczyźni chcąc przypodobać się wybrankom, wybierali okazałe i pachnące plastry miodu słonecznikowego z barci usytuowanych w koronach najwyższych drzew i aby wykazać się swoją męskością przed ukochanymi dziewczynami, opychali się słonecznikowymi nasionami, jak niegdyś u nas panowie pestkami dyni przed nocą poślubną. Pozbawieni obecnie ziemi oraz żyjący z dala od cywilizacji w chłodnych rezerwatach i wilgotnych lasach Indianie do dziś nadal kontynuują swoje magiczne życie lecząc za pomocą odwarów z płatków słonecznika reumatyzm czy też inne dolegliwości.

    (jest to fragment nieznanego jeszcze w Polsce mojego 48 stronicowego opracowania w formie PDF, które prześlę na wskazany adres e-mail - o ile będzie dostępny dla wszystkich do przeczytania na neon24.pl)
    ŚWIAT WITAMIN – Na zdrowie. Część 1.
  • Co wiemy o projektantach i inwestorach tego obozu pracy?
    Myślący człowiek, nawet jeżeli zacznie się kierować stereotypem to kiedy napotyka na dezinformację i niewiedzę, stara się ją skonfrontować ze swoimi przekonaniami i próbuje szukać nowych informacji, z wielu źródeł. Bowiem umiejętność przekazywania informacji o zaistniałej sytuacji przez „ekspertów” pozostawia wiele do życzenia.

    Czytając większość publikacji i wpisów na stronach internetowych dochodzę do wniosku, że nie wszystko wiemy o historii tego obozu i miejscowości, której arystokracja w latach 1938-39 masowo osiedlała się w Palestynie i Stanach Zboczonych. Warto zatem poszerzyć swoją wiedzę o koncernie chemicznym I.G. Farbenindustrie AG, z którego wywodzą się dzisiejsze największe wytwórnie farmaceutyczno-kosmetyczne produkujące środki ochrony roślin uprawnych, lekarstwa dla zwierząt hodowlanych - źródeł naszego pożywienia oraz produkowane jednocześnie przez nich i reklamowane co kilka minut w telewizji drogie lekarstwa, czy też kosmetyki.

    Przez trzy czwarte naszego stulecia, twierdzą, że II wojnę światową wywołał "uroczony Palestyną" i przypominający potomka Judasza Adolf Hitler wraz jego nazistowską świtą Jednak, fakty są takie, że II wojna światowa była wojną podboju prowadzoną w imieniu kartelu chemiczno-naftowo-farmaceutycznego w celu objęcia kontrolą wartych wiele biliardów dolarów globalnych rynków w wyłaniających się obszarach produktów chemicznych, na których bazują obecnie koncerny farmaceutyczno-kosmetyczne mające w swym posiadaniu większość kanałów telewizyjnych.

    Warto też poznać dawnych właścicieli i dyrektorów IG Farben, którzy znając język niemiecki nie musieli być wszyscy Niemcami. Ich potomkowie należą obecnie do najbogatszych ludzi świata, a mając w rękach środki masowego przekazu stworzyli historię obozu, w którą większość niestety uwierzyło. Według https://pl.wikipedia.org/wiki/IG_Farben - Zakłady I.G. Farbenindustrie zbudowały obóz pracy, przez który w ciągu niespełna 30 miesięcy przewinęło się w latach 1941-1944. ok. 300-500 000 więźniów głównie z Polski.

    Pokazywany setkom tysięcy turystów każdego roku najważniejszy dla biur turystycznych, przynoszący milionowe zyski i niebędący własnością Polski obiekt tego muzeum został ukształtowany po wojnie przez Związek Sowiecki na bezpośredni rozkaz Stalina, który nie był z pochodzenia Rosjaninem oraz który walnie przyczynił się do powstania nowego państwa na ziemi palestyńskiej. Nie zawsze zgodną z prawdą historię trzeba stale badać i samemu poznać oraz wyciągać z niej wnioski na przyszłość.

    Nasuwa się jedno proste pytanie, kiedy na okupowanych terenach w Palestynie po Drugiej Wojnie Światowej obchodzono chociaż raz dni pamięci milionów pomordowanych Polaków przez narodowych socjalistów czyli faszystów Hitlera, który nie był Niemcem oraz przez komunistów, którzy obecnie wpisali się w europejski socjalistyczno-liberalny unijny trend? Internautów trzeba trochę oświecić podając rzeczywiste fakty w sposób konkretny i zgodny z prawdą.
    Holocaust (2) - wątpliwości i problemy - 02.07.2020.
  • Ukraina jest w stanie wykarmić do 600 mln ludzi
    Kolejnym elementem ukraińskiej układanki są interesy amerykańskiego producenta zmodyfikowanego genetycznie ziarna siewnego Monsanto kontrolującego największą część ukraińskiego rynku nasion.
    Jednym z podstawowych warunków miliardowych pożyczek od BŚ i MFW było otwarcie się Ukrainy na rolnictwo modyfikowane genetycznie. Na szczególną uwagę w umowie stowarzyszeniowej z UE zasługuje niezauważalny przez media paragraf 404, który zaleca „wykorzystanie biotechnologii” w ukraińskim rolnictwie. Firma Monsanto jest największym i głównym producentem nasion oraz roślin transgenicznych, a także herbicydów, czyli jest największym trucicielem ludzi i zwierząt oraz zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Ukraina nie wprowadzi zakazu upraw GMO z powodu działającego tu silnego lobby Monsanto, które już zdołało kupić ukraińskich polityków i koszernych oligarchów obawiających się sankcji polegających na zamrożeniu ich aktywów ulokowanych w zagranicznych bankach.

    http://i.vimeocdn.com/video/506550163_1280x720.jpg

    Należący do Monsanto i mający w posiadaniu niemal wszystkie centrale nasienne amerykański koncern Cargill stopniowo zwiększa udziały w największych ukraińskich agroholdingach władającymi w sumie kilka milionami hektarów gruntów rolnych i w perspektywie najbliższych lat Amerykanie mają szansę przejąć za długi także sporą część ziemi innych agrokoncernów. W lutym 2016 r. Cargill zawarł umowę, na mocy której włoży 100 mln dol. w rozbudowę portu w Jużnem koło Odessy i budowę tam terminala zbożowego o zdolności przeładunkowej 5 milionów ton rocznie. Inwestycja ta pozwoli Amerykanom nie tylko eksportować swoją produkcję bez oglądania się na ukraiński rząd i oligarchów, lecz również przejąć kontrolę nad lwią częścią ukraińskiego eksportu zbóż. Żeby Amerykanie mogli łatwiej i szybciej wywozić ukraińskie zboże, kukurydzę lub słonecznik, Kijów zobowiązał się do rozbudowy prowadzących do portu linii kolejowych. W marcu 2017 roku polski rząd przeznaczył na modernizację infrastruktury transportowej na Ukrainie 100 mln euro. Polak Sławomir Nowak, szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor „zgodnie z rezultatami pracy” wraz z dodatkami zarabiał wtedy 18 000 zł, co w Polsce niemal odpowiadało wynagrodzeniu prezydenta kraju. Przy średniej pensji na Ukrainie w okolicach jedynie tysiąca złotych.

    Miejscowe agroholdingi kontrolowane są jeszcze w większości przez ukraiński kapitał, natomiast inwestorzy zagraniczni opanowali już większość obszaru handlu ukraińskimi płodami rolnymi: zbożem, kukurydzą, olejem i miodem słonecznikowym oraz wykupili najbardziej dochodowe obiekty przetwórstwa spożywczego. Dominują w nim ponadnarodowe koncerny, takie jak ADM, Bunge, Cargill, Cereol, Unilever, które przejęły większość zakładów ukraińskiego przemysłu olejarskiego. Zakłady przetwórstwa olejarskiego na Ukrainie są od lat nastawione na wykorzystanie jako surowca transgenicznego rzepaku i słonecznika, których uprawy są największe na świecie. Agroholdingi z uprawami GMO odpornymi na pestycydy i szkodniki uzyskują wyższe plony. W 2016 r. zanotowano rekordowy urodzaj zmodyfikowanych genetycznie słoneczników. Zebrano ich na Ukrainie 13,6 mln ton. Zakłady olejarskie kraju wyprodukowały z tego 5,37 mln ton oleju, co stanowi 34 proc. całego oleju słonecznikowego na świecie.

    Na szczęście w Unii Europejskiej i w Polsce nikt nie bada importowanego z Ukrainy oleju tłoczonego z genetycznie modyfikowanego słonecznika czy też miodu słonecznikowego. Dotychczas w Polsce ze względu na brak przepisów żywność GMO trafia na stoły z powodu niemożliwości przeprowadzenia właściwej kontroli. Otworzenie ukraińskiego rolnictwa na zagraniczne koncerny trudniące się produkcją i handlem roślinami GMO może okazać się dla gospodarki Ukrainy katastrofalne, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że zdecydowaną większość terytorium tego kraju pokrywają słynne czarnoziemy, których potencjał można zdecydowanie lepiej wykorzystać, prowadząc naturalne uprawy.

    Posiadająca 41,3 mln ha użytków rolnych Ukraina jest w stanie wykarmić do 600 mln ludzi. Jednak Ukrainie grozi głód - 38% ludności żyje poniżej granicy ubóstwa - alarmowała w kwietniu 2016 r. ONZ. Od roku 1991 Ukraina jako kraj niesamodzielny gospodarczo będący częścią nieefektywnego sowieckiego organizmu gospodarczego straciła już 40 proc. swojej gospodarki dzięki zbawicielom MFW i Banku Światowego, pozbyła się z różnych przyczyn prawie 10 mln obywateli i nazbierała ogromne zadłużenie zewnętrzne. Pod względem poziomu życia Ukraińcy pozostają jednymi z najbiedniejszych w Europie. Mieszkańcy Ukrainy są jedną z najbardziej licznych armii emigrantów zarobkowych w Unii Europejskiej i innych sąsiadujących krajach. Około 5 mln Ukraińców wyjechało za chlebem, głównie do Polski, Rosji i na Białoruś. Oficjalnie w Polsce jest 1.500.000 Ukraińców, nieoficjalnie 2-3 razy tyle. Kilkadziesiąt tysięcy młodych Ukraińców zdezertowało z wojska i opuściło kraj.

    Tragedia Ukrainy trwa już 15 lat. Jeszcze w latach 50. ponad dwie trzecie Ukraińców mieszkało na wsi. Dziś te proporcje są odwrotne. Spadek poziomu życia i postępująca szybko degradacja terytoriów wiejskich - ich infrastruktury technicznej, socjalnej itd. - wpływały na głębszy niż w miastach kryzys demograficzny. W latach 1991-2017 ludność wiejska Ukrainy zmniejszyła się aż o 20% (o 3 mln mieszkańców), wobec spadku ludności miejskiej „tylko” o 12% (o 4 mln osób). Ponadnarodowe korporacje dążą do całkowitej kontroli nad światowymi zasobami nasion, a kto ma nad nimi kontrolę, ten kontroluje także zasoby żywności. A kto kontroluje zasoby żywności - kontroluje naród bez używania przemocy zbrojnej.
    Donbass i Rosja . Intergracja z Rosją
  • 15 lat konfliktu w społeczeństwie zamieszkującym tereny Ukrainy
    Początek tragedii Ukrainy to 23 stycznia 2005 gdy prezydentem został bankier Wiktor Juszczenko określany jako „kukła Stanów Zboczonych”. Do uczestników zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Juszczenko pod dyktando "dobrodziei" zza oceanu (a właściwie bliżej, znad rzeki Jordan) napisał: Jestem przekonany że organizacja OUN i UPA nadal pozostanie jednym z kamieni węgielnych budowy Państwa Ukraińskiego. Juszczenko nadał Stepanowi Banderze tytuł Bohatera Ukrainy za niezłomny duch w służbie idei narodowej, bohaterstwo i poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie.

    Pomimo że 65% mieszkańców deklaruje, że porozumiewa się się w języku ukraińskim, a na całym obszarze współczesnego państwa aż prawie 30% obywateli Ukrainy posługuje się tylko językiem rosyjskim, jako swoim ojczystym, to pod dyktando usraela Juszczenko rozpoczął wprowadzanie w szkolnictwie obowiązkowej nauki w języku ukraińskim, co doprowadziło do trwającego 15 lat konfliktu w społeczeństwie zamieszkującym tereny Ukrainy. Konflikt ten przynosi rocznie jego projektantom, bankom, korporacjom zbrojeniowym wielomiliardowe zyski dlatego nie widać jego końca.

    Narody ukraiński i rosyjski złączone są wielowiekową wspólną historią oraz nierozerwalnymi więziami duchowymi, kulturowymi i pokrewieństwa. W Rosji nie ma prawie nikogo kto nie miałby krewnych z rodziny na Ukrainie. Rocznie 60 % dzieci urodzonych na Ukrainie pochodzi z mieszanych małżeństw ukraińsko-rosyjskich. Nikomu i nigdy nie uda się przeobrazić Ukrainy w państwo wrogie Rosji.

    Na Ukrainie, jako integralnej części Związku Radzieckiego, po 1945 roku wdrażane były ogólnoradzieckie programy produkcji żywności: powstały tam duże uprawy słonecznika i liczne kombinaty przerobu nasion. Znana z bardzo żyznych gleb oraz posiadająca 25 proc. światowych zasobów czarnoziemu Ukraina w 1991 roku odłączyła się od Rosji, tworząc samodzielne państwo i tym samym przestała być głównym spichlerzem ZSRR.

    Przeprowadzona pod dyktando Banku Światowego (BŚ), Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i przedstawicieli amerykańskich firm agrobiznesu prychwatyzacja (od „prychwatyty” - przywłaszczyć), ukraińskiego rolnictwa pozwoliła wyrosnąć ukraińskiej oligarchii wywodzącej się z koszernych dyrektorów kołchozów, która za bezcen przejęła wypuszczone przez państwo certyfikaty prywatyzacyjne a w konsekwencji kluczowe obiekty przemysłowe. Kontrolujące setki tysięcy hektarów agroholdingi są dzierżawcami gruntów rolnych nominalnie należących bądź do państwa, bądź do byłych pracowników kołchozów, którzy otrzymane na papierze „nadziały ziemi” oddali w dzierżawę oligarchom, nie mając ani sprzętu, ani umiejętności, by samodzielnie na nich gospodarować.

    Władający nieraz setkami tysięcy hektarów koszerni prezesi oligarchicznych agroholdingów mają na liście swoich płac deputowanych do ukraińskiego parlamentu, przedstawicieli sądownictwa oraz pracowników „Podatkowa” (Urzędu Skarbowego). Agroholdingi poza ogromnym majątkiem zdobyły także wpływ na władzę, unikając płacenia podatków i wyprowadzając miliardowe zyski za granicę, podczas gdy budżet państwa świeci pustkami. Lokująca swoje majątki w różnych miejscach na świecie garstka koszernych oligarchów ma w swoich rękach 80 proc. ukraińskiej gospodarki. Nasz wschodni sąsiad roztrwonił większą część potencjału i w efekcie gospodarka jednego z najbogatszych państw Europy jest oparta dziś na lichwiarskich kredytach i pożyczkach zagranicznych. Zadłużenie Ukrainy drastycznie wzrosło z 0,5 mld dolarów w 1991 r. do ok. 90 mld dolarów obecnie.
    Donbass i Rosja . Intergracja z Rosją
  • Jan Paweł II jako pierwszy Papież w dziejach Kościoła nawiedził świątynię muzułmańską
    Niszczone celowo od lat Palestyna i Syria to kolebki cywilizacji, mają niezwykle bogatą kulturę. Syria od czasów starożytnych była pośrednikiem pomiędzy kulturami północnej Afryki, Europy i Azji. To tutaj m.in. powstał najstarszy alfabet na świecie. To tutaj swoje stopy stawiali m.in.: Mojżesz, Abraham, Jezus, Muhammad, Aleksander Wielki. To w Syrii powstawały i upadały wielkie imperia, tutaj narodziło się chrześcijaństwo.

    Od wielu lat w Syrii i Iraku z b r o d n i a r z e niszczą bezcenne zabytki dziedzictwa kultury ludzkiej oraz rabują dzieła sztuki, pochodzące sprzed wielu tysięcy lat przy braku reakcji ONZ i zajętych ochroną okupowanych Wzgórz Golan żołnierzy Paktu Atlantyckiego - dwóch organizacji powołanych do utrzymania ładu na świecie. Szeregi tzw. „islamistów” to dobrze opłacani przez koncerny zbrojeniowe b a n d y c i szkoleni w bazach wojskowych na terenie Turcji, zasilają je także k r y m i n a l i ś c i, których uwolniono z więzień Iraku i Syrii w wyniku prowadzonych działań wojennych.

    Miasto Aleppo jest uznane przez UNESCO za najstarsze miasto świata mające 12 tysięcy i 800 lat, w pierwszej piątce najstarszych miast świata znajdują się także kolejne trzy syryjskie miasta w tym Stolica Syrii Damaszek - jedno z pierwszych miast na świecie w których pojawiła się wspólnota chrześcijańska. Jej twórcą był Święty Paweł.

    W chrześcijańskie święta Bożego Narodzenia tylko w Syrii w muzułmańskich domach świecą się choinki. Wolne od pracy są święta zarówno muzułmańskie jak i chrześcijańskie. W każdej uroczystości religijnej, społecznej, ekonomicznej czy politycznej są obecni przedstawiciele wszystkich społeczności. Syria jest państwem świeckim, tolerancyjnym. Syryjczyków nie trzeba uczyć ani tolerancji, ani tzw.”demokracji”!

    W tej logice zawierała się również papieska pielgrzymka Jana Pawła II w dniach 5-8 maja 2001 roku do Syrii, śladami jego wielkiego imiennika św. Pawła z Tarsu, a można przecież również powiedzieć: św. Pawła spod Damaszku, z Syrii, która jest krajem sąsiadującym z Ziemią Świętą (Palestyną) , kiedyś i teraz zjednoczonym z nią różnymi więzami tej samej - nieraz bolesnej, tak jak jest dzisiaj - historii.

    Kilkakrotnie wybierany przez naród syryjski prezydent Baszar el-Asaad był i jest do dzisiaj wielkim wielbicielem polskiego papieża oraz propagatorem Jego nauczania wśród muzułmanów, to dzięki nim doszło do kontaktu pomiędzy chrześcijaństwem a islamem.

    Wielkim historycznym wydarzeniem była wizyta Jana Pawła II w damasceńskim meczecie Omajjadów - wielkiej świątyni, wzniesionej przez muzułmanów w VIII w., w miejscu gdzie poprzednio znajdowała się chrześcijańska katedra św. Jana Chrzciciela, którego czaszka, sprowadzona wcześniej z Ziemi Świętej, została odnaleziona w czasie prac budowlanych i w miejscu znaleziska zbudowano - wewnątrz meczetu - mauzoleum Poprzednika Chrystusa, którego również muzułmanie czczą pod imieniem Yahya jako proroka. Bp Dziwisz zmienił Papieżowi brązowe, skórzane półbuty na białe pantofle, w których przeszedł do meczetu. Jan Paweł II przez dłuższą chwilę modlił się przed miejscem, w którym znajduje się relikwiarz głowy św. Jana Chrzciciela, a następnie na dziedzińcu razem z Wielkim Muftim wysłuchał odśpiewanych przez muezina fragmentów Koranu i przemówienia syryjskiego ministra ds. religii Mohameda Ziada Wakfa. Spotkanie w meczecie Omajjadów przyjęte zostało bardzo entuzjastycznie. Jan Paweł II jako pierwszy Papież w dziejach Kościoła nawiedził świątynię muzułmańską, gdzie spotkał się z syryjską wspólnotą wyznawców islamu, która przyjęła go bardzo życzliwie. W Pałacu Prezydenta Syrii, który był rezydencją Ojca Świętego polski papież podczas jednego ze spotkań powiedział: „Oto najmłodszy na świecie prezydent spotyka się z najstarszym...”

    Na pogrzebie papieża Jana Pawła II w 2005 roku świat arabski reprezentował prezydent Baszszar al-Asad wraz z rodziną pogrążoną w żałobie.

    Jeden z wielu cytatów s y j o n i s t y c z n y c h przywódców:
    "Patrząc (ze wzgórz Golan) na północ widzimy żyzne niziny Syrii i Libanu, na wschodzie bogate doliny nad Eufratem i Tygrysem, naftę Iraku, na zachodzie kraj Egipcjan. Nie będziemy mieli możliwości rozwoju, dopóki z pozycji siły nie uregulujemy tych problemów. Zmusimy Arabów do całkowitego poddaństwa" (3 stycznia 1956) i "Wy, isis-raelici, nie powinniście być łagodni, gdy zabijacie swego wroga. Nie powinniście mu współczuć dotąd, dopóki nie zniszczymy tak zwanej kultury arabskiej, a na jej gruzach nie zbudujemy naszej własnej cywilizacji".
    Bożonarodzeniowe spotkanie W.Putina i B. al Asada w Damaszku
  • Żywność GMO powoduje zaburzenia zdrowotne i miliardowe zyski aptek
    To co jemy jak i ile zjadamy jest bardzo ważne dla naszego zdrowia a nawet długości życia. Jednak na świecie pojawiły się siły, którym zależy na skróceniu naszego życia.

    Rośliny GMO choć powiększają plony ale skażają czysto ekologicznie glebę czyniąc ja po paru latach martwą prawie bez żadnych mikroorganizmów po prostu niszczą florę i faunę tak bardzo ważną w tym łańcuchu biologicznego obiegu energii. Rośliny GMO co prawda łatwo przyswajają azot, fosfor czy inne składniki z nawozów sztucznych, ale te nie przetworzone pierwiastki dostają się w końcu do zwierząt hodowlanych zasilając ich organizmy obcymi nieprzyswajalnymi cząstkami zamiast mikroelementami które nam są tak bardzo potrzebne. Ziemię którą zaczniemy zanieczyszczać w ten sposób już najczęściej nie da się już uratować dla przyszłych pokoleń.

    Od wielu lat choroba raka wyznacza kierunek inwestycji przemysłu GMO i przemysłu farmaceutycznego, które przekształciły epidemię raka w biznes wart wiele miliardów dolarów.

    Widać to najlepiej tu w USA kraju który produkuje najwięcej tej zdegenerowanej żywności genetycznie modyfikowanej i radioaktywnie konserwowanej. Nigdzie na świecie nie ma tylu ludzi z nadwagą i tylu co mają problemy z układem trawiennym, krążeniem i rakiem jak tutaj. Tych parę pokoleń wytworzyło ludzi, których można nazwać "uzbrojone hybrydy", większość z nich już nie potrafi strawić naturalnej żywności.

    Uprawy roślin GMO to masowe ginięcie pszczół i przyrost odsetek sztuk padłych zwierząt hodowlanych oraz znaczny wzrost produkcji mączki mięsnej stosowanej w paszach.

    Na Węgrzech odpady pochodzenia zwierzęcego (rzeźnie, hipermarkety i w bardzo znikomym stopniu hodowle) poddawane są tylko utylizacji - stosowanie mączki mięsnej w karmie zwierzęcej jest surowo zabronione u Węgrów. Wszystkie odpady pochodzenia zwierzęcego trafiają do węgierskich elektrociepłowni, biogazowni rolniczych lub kompostowni. W UE prawdopodobnie tylko w Wielkiej Brytanii i w Polsce stosują mączkę mięsną w paszach.

    W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ok. 25% taniej żywności (opakowanej) z super- i hipermarketów przeznacza się do utylizacji, nie mówiąc o milionach ton nie zjedzonej żywności lądującej do śmietników w tamtejszych skupiskach miejskich. Koszty utylizacji taniej żywności i opakowań, które są wielokrotnie większe od kosztów wytworzenia żywności nie ponoszą super- i hipermarkety tylko są pokrywane z budżetu tych państw lub samorządów, inaczej z pieniędzy podatników. Podatnikiem jest też producent i dostawca żywności, który udziela kredytu super- i hipermarketom czekając miesiącami na zapłatę. Składowiska śmieci budowane są z dala od miast i osiedli, najczęściej w lasach Stanów Zjednoczonych, Kanady i Hiszpanii, które są dzisiaj ogarnięte pożarami.

    Jest to jeden z wielu przykładów gdzie pieniądz pokonał rozsądek ludzki. Prawie wszystkie „polskie” media i portale rolnicze są opanowane przez firmy produkujące jednocześnie środki ochrony roślin oraz lekarstwa dla zwierząt i ludzi..

    Żywność ekologiczna jest kluczem do zdrowia i długowieczności człowieka. Rolnictwo ekologiczne określa się jako system gospodarowania o zrównoważonej produkcji roślinnej i zwierzęcej. Produkcja ekologiczna powinna łączyć przyjazne środowisku praktyki gospodarowania, wspomagać wysoki stopień różnorodności biologicznej, wykorzystywać naturalne procesy oraz zapewnić właściwy dobrostan zwierząt.

    Polska wieś jest piękna i reprezentuje wartości, które w krajach Europy Zachodniej zanikły lub zostały zniszczone. Polska wieś to niespotykane bogactwo natury, cudowne krajobrazy i ciągle żywa kultura ludowa. Nie łatwo jest dziś ogłupić polskiego chłopa w mediach, właściwie to niemożliwe. Jest to „najzdrowsza” i najbardziej wartościowa część społeczeństwa polskiego pozbawiona swoich przedstawicieli w Sejmie, w mediach polskich wspieranych przez największe koncerny spożywcze oraz przez koncerny farmaceutyczne produkujące jednocześnie środki ochrony roślin.

    Od 30 lat celowo niedoinformowana polska wieś żyje w erze panowania wegetujących miernot miejskich, gdzie cwaniactwo, chamstwo i okradanie chłopa przez wielkie sieci handlowe jest miernikiem nowoczesności. Popierane finansowo przez Unię Pieniężną (zwaną przez Polaków - Unia Europejska) duże obszary rolne oraz rolnictwo przemysłowe powoduje nieodwracalne spustoszenie przyrody oraz zniszczenie warstwy uprawy ziemi - leczonej chemikaliami produkowanymi przez firmy zaopatrujące też apteki.

    Przeciętny człowiek mający kontakt ze środkami masowego przekazu jest atakowany średnio 100 razy dziennie przez koncerny farmaceutyczne przypomniających o lekach i lekarzu.

    To błędne koło naszej zagłady powinniśmy traktować jako zbrodnie przeciwko ludzkości.
    O "podżegaczach chorobowych", czyli o fabrykowaniu chorób