Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze kula Lis 69

  • Autorze a teraz ciekawostka
    Izraelski Jerusalem Post podając za Haaretz ujawnił nazwiska i opublikował częściową listę "naczelników" Konfederacji. Oto niektóre z nich..
    Jakub Kulesza - Yaakov Keller
    Jacek Wilk - Yitzchak Wolf
    Robert Winnicki - Shlomo Weinstein
    Paweł Skutecki - Shaul Schneider
    Konrad Berkowicz - Kuni Berkowitz
    Krzysztof Bosak - Gershom Furzen
    Grzegorz Braun - Gad Braun - stein - berg - heim
    Artur Dziambor - Aharon Blumenschwanz
    Krystian Kamiński - Levi Stein
    Janusz Korwin-Mikke - Gedaliah Scheissekopf
    Dobromir Sośnierz - Dov Kieferbaum
    Krzysztof Tuduj - Lemuel Silber
    Michał Urbaniak - Menashe Städtischburger

    Prawdziwe nazwisko Międlara to Aaron Mendel.
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • Autorze
    "Dziś nie będzie dymisji Ziobry". Kulisy rozmów na Nowogrodzkiej. Według nieoficjalnych informacji RMF FM, w poniedziałek nie dojdzie do dymisji Zbigniewa Ziobry. Odwołanie ministra sprawiedliwości nie jest wykluczone. Dziś po godz. 16.00 rzeczniczka PiS Anita Czerwińska poinformowała na Twitterze, że zakończyła się narada kierownictwa partii w centrali przy ul. Nowogrodzkiej. "Podjęto decyzje o zdecydowanych rozstrzygnięciach. O szczegółach poinformujemy w stosownym czasie" napisała. RMF FM ustaliło, że w poniedziałek nie dojdzie do dymisji Zbigniewa Ziobry. "Nie jest wykluczona, ale nie dziś" – usłyszał dziennikarz radia Mariusz Piekarski. W planach jest spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z ministrem sprawiedliwości. W trakcie tego spotkania – to znów nieoficjalne informacje RMF – Zbigniew Ziobro ma usłyszeć "warunki utrzymania Solidarnej Polski w koalicji z PiS". Według uczestników narady przy Nowogrodzkiej te warunki będą "twarde".Od 13.00 w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej obradowały władze partii, które miały zdecydować o przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Kryzys w koalicji wybuchł w piątek po głosowaniu nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Nieoficjalnie mówi się m.in. o wariancie rządu mniejszościowego. Zjednoczona Prawica, czyli PiS, Solidarna Polska i Porozumienie, rządzi od 2015 roku.


    Ps...Widocznie Zbigniew Ziobro ma informacje, którymi może szantażować osoby ważne w PiSie. Ani dziś ani w ogóle JK i MM zobaczyli kwity.. nie będzie żadnej dymisji Zbigniewa Ziobry a tym bardziej kary. Banaś dał radę to i Zbigniew Ziobro da radę. Kaczyński z Morawieckim chcieli Zbigniewa Ziobro odsunąć od haków. Wymyślili sobie ustawę której nie ma żaden demokratyczny kraj a mianowicie, że pomyłki lub przestępstwa popełniane przez urzędników nie będą karane. A dlaczego to takie ważne dla Ziobry? otóż wyjaśniam...Gdyby ta ustawa przeszła Zbigniew Ziobro nie mógłby szachować Morawieckiego czy Sasina za niekonstytucyjne wybory, mógłby np: wszcząć śledztwo w sprawie tych pakietów wyborczych. To samo tyczy się szumowskiego za przekręty z maseczkami i z respiratorami. Takich asów w pis są setki i Zbigniew Ziobro ma na nich haki. Jak ustawa wejdzie w życie to ten Ziobro zostaje z niczym i po kilku miesiącach zostaje wywalony z hukiem. Oto idzie gra a nie o jakieś zwierzęta. Bez Zbigniewa Ziobry PiS będzie wyglądał jak bezzębny staruch i tak też będzie traktowany. Opozycja, mafijne środowiska i nie tylko będą ten ruch Kaczyńskiego "wychwalać pod niebiosa". Było by to powtórzeniem znanego wszystkim z historii wydarzenia, kiedy to obrońcy miasta Troi sami z własnej głupoty a wbrew przestrogom Kasandry wciągnęli konia trojańskiego do miasta... Dosyć oglądania się wstecz i stawiania pomników! Czas zrobić coś dla żyjących tu i teraz! Czy to oznacza , że po tych wielotygodniowym dobrozmianowym konklawe, np. premier i Sasin będą mogli już zająć się państwem i narastającymi w nim problemami? np. Pokój, Halemba, Bielszowice i Wujek. Dziś po nocnej zmianie górnicy z tych kopalń nie wyjechali na powierzchnię rozpoczynając strajk. Mają zapas kanapeczek, więc głodować nie będą.
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • @viridiana
    Sylwia Spurek europarlament

    https://niepoprawni.pl/sites/default/files/styles/grafika_pe_ny__480w_/public/galerie/16948-Humpty%20Dumpty/spurek.jpg?itok=K2mwivup
    No to już składam wniosek o dopłatę unijną bo mój labrador powiedział mi, że od dziś chce mnie finansowo wspomóc i jest bykiem oraz krową/ Skąd takie osoby jak ta tępa niedożywiona żydolewaczka się biorą, no i jak ta tępota uzyskała dr i za co. Jej to by mój labrador a od dzisiaj byk by nie wyryćkał.

    Pani Ursula von der Leyen stwierdziła, że "rodzina to rodzina, niezależnie od tego, w jakim kraju członkowskim zdecyduje się mieszkać". To zawoalowana próba wciśnięcia nam tylnymi drzwiami tzw. małżeństw homoseksualnych. A może i nie tylko takich...

    https://niepoprawni.pl/sites/default/files/styles/grafika_pe_ny__480w_/public/galerie/1750-maciej1965/pogaduszki_736.jpg?itok=bq-04qTE
    Kraków: Grupa nauczycieli napisała list w obronie LGBT+.
  • Tęczowi usiłowali zakłócić Marsz dla Życia i Rodziny (FOTO)
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16006696041d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg
    Przez Warszawę przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny. Niezbyt liczny i politycznie poprawny. Było pięć dużych politycznie poprawnych transparentów o rodzinie i jeden politycznie niepoprawny antyaborcyjny. Wzbudził on kontrowersje emerytów sympatyków PiS, który został przyniesiony przez uczestników niezwiązanych z organizatorem.
    Uczestnicy marszu przenieśli też jedną małą tabliczkę przeciwko seksualizacji dzieci, jedną małą „pro live" i jedną małą po angielsku „stop aborcji". Ja miałem ze sobą tabliczkę pewnie z najbardziej kontrowersyjnymi hasłami „homosex to większe ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową" oraz „dla PiS życie norek ważniejsze od nienarodzonych" - w związku z krytyką PiS emeryci sympatyzujący z partią rządząca żądali usunięcia mnie z marszu (do czego nie doszło).

    Na tle wcześniejszych marszy i innych tego typu demonstracji szokowała polityczna poprawność, brak kontrowersyjnych dla lewicy haseł. To, że postulaty zakazu aborcji czy przeciwstawienia się tęczowej agresji stały się tematem tabu. Taka polityczna poprawność i tak nic nie dała — trzykrotnie kilkuosobowe grupki tęczowych usiłowały zakłócić marsz.

    Sukcesem marszu miał być udział w nim prezydenta Dudy. Warto przypomnieć, że jeszcze przed wyborami w 2015 roku politycy PiS jasno deklarowali, że są przeciwni ograniczeniu kompromisu aborcyjnego (stanowisko to skrzętnie ukrywały media katolickie). Kompromis aborcyjny to mordowanie nienarodzonych dzieci podejrzewanych, że są chore, że rzekomo zagrażają zdrowiu mamy, albo mających rodziców, którzy złamali prawo.

    W numerze 50 tygodnika "Gość Niedzielny" z 11 grudnia 2014 znalazł się wywiad z Andrzejem Dudą. W wywiadzie tym znalazły się dwa ważne pytania o stosunek kandydata do spraw poruszanych w bioetycznym nauczaniu Kościoła katolickiego. Pierwsze pytanie dotyczyło "małżeństw" gejowskich a drugie aborcji.

    W kwestii pierwszej, kandydat PIS stwierdził, że nie podpisałby ustawy nadającej konkubinatom w tym i tym gejowskim praw małżeństw. Swoją decyzję Andrzej Duda uzasadnił tym, że konstytucja RP definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Redakcja tygodnika nie zainteresowała się jednak tym, co by się stało, gdyby zmieniono definicję zawartą w konstytucji. A jest to zasadne pytanie z racji na to, że w swej odpowiedzi kandydat PiS odwołał się głównie do norm prawnych, a nie do pryncypiów moralnych. Na pytanie o to, jak by się kandydat PiS będąc prezydentem zachował wobec ustawy zakazującej całkowicie aborcję, Andrzej Duda odpowiedział w bardzo ciekawy sposób. Kandydat PiS zadeklarował, że obecnie jest przeciw aborcji, jest sygnatariuszem inicjatywy „Jeden z nas", głosował w sejmie przeciw aborcji, i na forum ciał UE występował z krytyką aborcji, ale jako prezydent musiałby być mniej radykalny. Zdaniem Andrzeja Dudy, całkowity zakaz aborcji spowodowałby to, że lewica w przyszłości wprowadziłaby całkowitą liberalizację aborcji. W wywiadzie „Gościa Niedzielnego" przyszły prezydent, odpowiadając na pytanie „A co zrobiłby Pan z ustawą całkowicie zakazującą aborcji?
" odpowiedział, że "Mój osobisty pogląd w tej sprawie jest więc jednoznaczny". Roztropny i przewidujący polityk musi jednak brać pod uwagę również niebezpieczeństwo, że zmiana obowiązującej ustawy zaostrzy walkę o całkowitą liberalizację, a w przyszłości, w przypadku wyborczego zwycięstwa liberalnej lewicy, czego przecież wykluczyć nie można, doprowadzi do przyjęcia nowych regulacji przez zwolenników tzw. aborcji z przyczyn społecznych. Środowiska skrajnie lewicowe wciąż tego typu postulaty podnoszą i są przy tym niezwykle agresywne i ekspansywne. Dla nas, ludzi wierzących, to poważny problem, a dla katolickiego polityka to wielkie i trudne wyzwanie przekonywał Duda.
    Takie stanowisko, niezwykle popularne wśród zwolenników obecnego prawa aborcyjnego, może oznaczać, że jako prezydent Andrzej Duda, aspirujący zapewne do miana roztropnego i przewidującego polityka, nie poparłby całkowitego zakazu aborcji ze strachu przed naruszeniem "kompromisu". W numerze 15 tygodnika „Gość Niedzielny" z 12 kwietnia 2015 z Andrzejem Dudą rozmawiał Andrzej Grajewski. W kwestii dopuszczalności aborcji Andrzej Duda pochlebnie wypowiadał się o "kompromisie" aborcyjnym, który został złamany przez PO. Zdaniem kandydata PiS, wszelkie projekty ograniczające aborcję można zgłaszać tylko wtedy gdy „jest do tego odpowiednia większość w parlamencie, jeśli jej nie ma, łatwo można doprowadzić do sytuacji odwrotnej, do wprowadzenia takich przepisów, które osłabią ochronę życia". To, że manifestacje na rzecz rodziny są takie nieliczne w Warszawie, jest bardzo smutne. W archidiecezji warszawskiej mieszka 1.700.000 katolików. W diecezji warszawskiej jest 212 parafii, a w diecezji warszawsko-praskiej 198. Księży jest 2569. Zapewne kilkadziesiąt tysięcy osób jest bardzo zaangażowanych w działalność różnych organizacji katolickich. W mojej opinii środowiska marszów na rzecz rodziny nie powinny być apolityczne, powinny być otwarte tak jak parady gejów na udział organizacji politycznych. Ich przekaz powinien być radykalniejszy.

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120034609_3506788882730261_1965178368357866721_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=Cw8Rvz2FFZsAX-hORcP&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=f016916ecf546bef7755cb3782849443&oe=5F8E2EE7

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/119987269_3506790116063471_7522799502592189035_o.jpg?_nc_cat=104&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=BZuEixwHBz8AX_VR3tF&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=096419ad1c03d5219c08432e7a7a1a18&oe=5F8D8819

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/119997809_3506789552730194_9108672545226346428_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=vPHuxuzPm60AX8dX04B&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=87ee8b2ace9f8b0bf13f1c2e79aba398&oe=5F8ED022

    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120019469_3506789796063503_5424260841197876526_o.jpg?_nc_cat=105&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=GCqfCDVufKoAX9Xtx5K&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=152084357484560079ea3922dbc88954&oe=5F8E2A3E

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120019155_3506790286063454_5068869749725605107_o.jpg?_nc_cat=104&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=O2Qfah-zAtwAX8u438b&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=342437ea2e600af78e3a0e293d577d15&oe=5F8CD56F

    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/119982152_3506790369396779_8453790986679951284_o.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=dqSH8UXHmAsAX-dX88j&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=52f6cab9236a110869a2cbbc79a7339c&oe=5F8C9DCA

    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120064919_3506790612730088_4114792563926602957_o.jpg?_nc_cat=111&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=DwxsfxlIj74AX9k3hPa&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=46a9027b3e33ff5498212768663307cc&oe=5F8ECD8D

    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120028412_3506790206063462_8687966320947598980_o.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=t7MOgizOF5sAX9fvDK8&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=5911a8e1480aa3d63d495eff008547d5&oe=5F8C105E

    https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120006666_3506790536063429_2442649050202741191_o.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=AzxuDlD-OQIAX-aaN6J&_nc_ht=scontent-frx5-1.xx&oh=5191e7b45d3721b195769cc645137a45&oe=5F8F0A88
    https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120054156_3506789602730189_6598454272863426339_o.jpg?_nc_cat=103&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=FxFfMW9HEJwAX_W2rUV&_nc_ht=scontent-frt3-2.xx&oh=65bacce2f36c0f433d20d60530dc11b8&oe=5F8C1181
    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120030861_3506789472730202_477272771183598661_o.jpg?_nc_cat=107&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=bYurZRe8IAwAX944Z18&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=143c36437dfcaaba175f6ea9b1e1813d&oe=5F8ED87B

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/119816013_3506789172730232_8348423250674138417_o.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=4gSPcgPKpQUAX-1hQoc&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=3d168b596c242c2da8376e977566dba9&oe=5F8E06FC

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120019142_3506789096063573_3508554194667060517_o.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=Orw2SDKIaukAX-EIAlc&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=49e47f5b8502ed914c01de45261a7f45&oe=5F8D42D7

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/120017974_3506788732730276_8226076829747408441_o.jpg?_nc_cat=104&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=UDN3XVWM-CUAX-WVvCs&_nc_ht=scontent-frt3-1.xx&oh=d096b1f9a955a3e3dd6f6d76d5e515f2&oe=5F8C40E3
    Kraków: Grupa nauczycieli napisała list w obronie LGBT+.
  • Pan Ryszard Opara
    ZGROZA! Testował szczepionkę, zapadł na ciężką chorobę neurologiczną. Od tej firmy Polska ma kupić szczepionkę. Kolejna osoba, która zgodziła się testować na sobie ewentualną szczepionkę na Covid-19 produkowaną przez koncern AstraZeneca zapadła na rzadką chorobę. To właśnie ten koncern ma dostarczyć szczepionkę Polsce. Niecałe dwa tygodnie temu testy potencjalnej szczepionki zostały wstrzymane po tym, jak wykryto rzadką chorobę u jednego z pacjentów z grupy testowej. Po pięciu dniach jednak testy wznowiono. Po przyjęciu jednej dawki, mężczyzna zachorował na rzadką chorobę neurologiczną, poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego. Choroba, w przeciwieństwie do wielu teoretycznych zakażeń koronawirusem, ma bardzo konkretne objawy, a mianowicie: uszkodzenie rdzenia kręgowego oraz znaczne osłabienie siły mięśni. Leczenie i rehabilitacja trwa około dwa lata. Jest to proces trudny oraz niezwykle kosztowny, do tego często nie przynosi pełni powrotu do zdrowia. Chorzy są zmuszeni do korzystania z wózka inwalidzkiego, jeśli chcą się przemieszczać. 12 września AstraZeneca i Uniwersytet w Oxfordzie poinformowały, że zarówno niezależna komisja ds. bezpieczeństwa, jak i brytyjski urząd ds. regulacji leków i produktów zdrowotnych (MHRA) wydały opinię, że testy nad szczepionką mogą zostać wznowione. Wczoraj poinformowano o drugim przypadku rzadkiej choroby neurologicznej u osoby testującej szczepionkę. Tym razem nie podano, jaka to choroba. Obie osoby, u których wykryto NOP, pochodziły ze Zjednoczonego Królestwa. W USA testy zostały wstrzymane. Te trwają nadal w Brazylii, Indiach i RPA.
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Biden powiela fake newsa o "strefach wolnych od LGBT": "Nie powinny mieć miejsca w UE i na świecie". MSZ będzie reagować
    https://media.wplm.pl/thumbs/1d7/OTYwL3VfMS9jY19lODQ1YS9wLzIwMjAvMDkvMjEvOTYwLzY0MC85NWJiNzY3OTIyYmU0Y2Q3OGU1YzBmMmY4YWJlN2Q1NC5qcGVn.jpeg

    Ofensywa ideologiczna przeciwko Polsce trwa! Fake newsa o „strefach wolnych od LGBT” powieliła już szefowa Komisji Europejskiej. Teraz kłamstwo rozpowszechnił lewicowy kandydat Demokratów na prezydenta USA Joe Biden. Jak informuje portal tvp.info, polskie MSZ będzie w tej sprawie reagować! Fake news o „strefach wolnych od LGBT”
    W UE nie ma miejsca na „strefy wolne od LGBT” oświadczyła w środę szefowa KE Ursula von der Leyen, zapowiadając przy tym, że kierowana przez nią instytucja przedstawi wkrótce strategię wzmocnienia praw osób należących do mniejszości seksualnych. Uderzające powinno być to, że określenie „strefy wolne od LGBT” to fake news, kolportowany z premedytacją za granicę! Skąd się wzięło to kłamstwo? Znany aktywista LGBT został nawet pozwany przez jedną z gmin za to, że prowadzi akcję polegającą na nielegalnym umieszczeniu pod tablicami z nazwą miejscowości (która przyjęła uchwałę przeciwko „ideologii LGBT”!) tablicy z wielojęzycznym napisem „Strefa wolna od LGBT”, a następnie publikacji zdjęcia z mediach społecznościowych. Biden powiela kłamstwo
    Publikacja nt. deklaracji szefowej KO została zauważona przez kandydata Demokratów na prezydenta USA. Joe Biden, nie mając najwidoczniej pojęcia o czym pisze, powielił w mediach społecznościowych kłamstwo o „strefach wolnych od LGBT”. Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka - a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie napisał rywal Trumpa na Twitterze.

    Na słowa lewicowego kandydata Demokratów odpowiedział poseł PiS prof. Przemysław Czarnek. Powiem jasno: w Polsce NIE ma „stref wolnych od LGBT”! To tylko skandaliczna prowokacja działacza LGBT i będzie musiał stanąć przed sądem za swoje działanie napisał w języku angielskim były wojewoda lubelski.

    https://wpolityce.pl/swiat/518508-biden-powiela-fake-newsa-o-strefach-wolnych-od-lgbt

    Ps...Biden niech się zajmie zadymiarzami z Antify i Black Lives Matter, a nie sprawami Polski. No i dlaczego ten pedał, który rozpowszechnia szkodliwe dla Polski kłamstwa jeszcze nie jest w areszcie?!
    Kraków: Grupa nauczycieli napisała list w obronie LGBT+.
  • Autorze
    https://media.wplm.pl/thumbs/60e/OTYwL3VfMS9jY183NzAyZS9wLzIwMjAvMDkvMjEvOTYwLzUyMC8zNWViMDJlOGI0NDE0MDhmOTNjYTY1OGEzNzQ3YTVhYS5qcGVn.jpeg
    https://media.wplm.pl/thumbs/e03/NjIwL21oXzEyMDAvY2NfYTg1MzIvcC8yMDIwLzA5LzIxLzQ3Ni8zNDgvNTIzOTFmOTUyZjRkNGRjNmEzMWMzOGFiMjE3MzVmNzUucG5n.png

    https://media.wplm.pl/thumbs/aca/NjIwL21oXzEyMDAvY2NfNTMxODcvcC8yMDIwLzA5LzIxLzQ3OS80NzgvZDEwYjU5MDUzMmNkNDczM2E3NWM3ZmQ3MWFjMTVmZDgucG5n.png
    Giertych pisze do Ziobry, bo boi się ustaleń ws. Leszka Czarneckiego? „Praktyka taka jest znana we wszystkich krajach zmierzających do autorytaryzmu”..Roman Giertych najwyraźniej przeraził się nowymi ustaleniami ws. śledztwa dotyczącego afery GetBack. Pewnie dlatego zastosował starą taktykę, która polega na obronie poprzez atak. Stwierdził, że próba przedstawienia zarzutów bankierowi, którego reprezentuje, to w rzeczywistości zemsta polityczna Prokuratora Generalnego.
    Chciałbym poinformować, że prawdą jest informacja, że Prokuratura Regionalna w Warszawie sporządziła postanowienie o przedstawieniu zarzutów panu Leszkowi Cz. Miliarderowi, który jako przewodniczący rady nadzorczej IdeaBanku w okresie obejmującym zarzuty, zdaniem prokuratorów mając świadomość bezprawnych działań, nie dopełniając obowiązków rzetelności i uczciwości (…) doprowadził do narażenia na szkodę wielkich rozmiarów bardzo wielu klientów mówił dziś Prokurator Generalny na konferencji prasowej.

    Zarzuty „groteskowe”?
    Roman Giertych odpowiedział na tezy stawiane przez Zbigniewa Ziobrę. Na facebooku opublikował osobliwy list do Prokuratora Generalnego

    Po raz kolejny w swoim życiu miał Pan czelność na konferencji prasowej przesądzić winę człowieka oskarżanego przez kierowaną przez Pana prokuraturę . Dzisiejsza konferencja prasowa, w której zasugerował pan, że mój Mocodawca oszukiwał ludzi lub działał na szkodę swego banku jest oczywiście próbą ratowania się Pana przed odwołaniem zapowiadanym przez media i Pana kolegów klubowych z PiS. Ale jednocześnie jest próbą wywarcia presji medialnej na sąd, który będzie procedował w tej sprawie napisał Roman Giertych, który nawiązał do kwestii koalicyjnych, które ze sprawą GetBacku nie mają nic wspólnego (śledztwo ruszyło już dwa lata temu). Jako obrońca Leszka Czarneckiego informuję Pana, że zarzuty które są mu stawiane są w moim przekonaniu tak groteskowe, że jasny jest motyw ich postawienia. Pana dzisiejsza konferencja odbywająca się w kontekście Pańskiej dymisji tylko ten polityczny motyw potwierdza pisze w egzaltowanym liście Roman Giertych. Leszek Ch. nie zapłacił haraczu? Giertych wybiela też swojego klienta i przekonuje, że problemy Leszka Czarneckiego wynikają rzekomo z jego niezłomnej postawy wobec obozu władzy. Próba przerzucenia odpowiedzialności na członków nadzoru jednego z wielu banków, które zajmowały się dystrybucją obligacji jest oczywiście podyktowana w przekonaniu obrony chęcią rewanżu za odmowę przyjęcia oferty korupcyjnej złożonej przez człowieka obozu PiS Marka Ch. Leszek Czarnecki oparł się tej próbie uzyskania za ogromną łapówkę ochrony ze strony obozu Pana Ministra i dzisiaj jest za to karany. Praktyka taka jest znana we wszystkich krajach zmierzających do autorytaryzmu, gdzie biznesmeni, którzy nie chcą współpracować z władzą są ścigani, a ich firmy są prześladowane twierdzi Roman Giertych. W ujawnionej przez media rozmowie mojego Mocodawcy i ówczesnego szefa KNF plan przejęcia firm został nazwany przez Marka Ch. „planem Zdzisława”. Dzisiejsza Pana konferencja stanowi w moim przekonaniu dalszą realizację tego planu kończy swój list Roman Giertych.

    Roman Giertych, to podobno sprawny adwokat, ale ostatnio częściej wypowiada się w mediach społecznościowych, a nie na sali sądowej. Może przekona swojego klienta, by ten wrócił do Polski i stanął przed prokuratorem? Skoro Giertych ręczy za jego niewinność, to Leszek Czarnecki nie musi obawiać się wymiaru sprawiedliwości. No chyba, że Roman Giertych podważa i uczciwość i niezależność polskich sędziów. Tak właśnie jest panie mecenasie?
    Ps...„Mecenas” Giertych swoją nieudolnością to może każdego swojego „klienta” wpakować za kratki na wiele lat. Tak trzymać panie mecenasie a będzie mniej złodziejstwa i krętactwa … flaga Polski nie jest do kpin. No i nie mogę się doczekać aresztowania Giertycha za przekręt w Banku Staropolskim na 11 mln zł. Ten to będzie sypał!
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • Autorze
    Ziobro: Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o postawienie zarzutów Leszkowi Czarneckiemu. Kwota, która dotyczy zarzutu to 130 mln zł. Prokuratura Regionalna wystąpiła z wnioskiem o postawienie zarzutów Leszkowi Czarrneckiemu o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów Idea Banku na sumę 130 mln zł poinformował na konferencji prasowej prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Podczas konferencji prasowej w siedzibie Prokuratury Krajowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił o działaniach w śledztwie dotyczącym spółki Getback. Jak podkreślał, wystarczy porównać szybkość i profesjonalizm działania w tej sprawie do opieszałości w przypadku afery Amber Gold. Chciałbym poinformować, że prawdą jest informacja, że Prokuratura Regionalna w Warszawie sporządziła postanowienie o przedstawieniu zarzutów panu Leszkowi Czarneckiemu miliarderowi, który jako przewodniczący rady nadzorczej Idea Banku w okresie obejmującym zarzuty, zdaniem prokuratorów mając świadomość bezprawnych działań, nie dopełniając obowiązków rzetelności i uczciwości (…) doprowadził do narażenia na szkodę wielkich rozmiarów bardzo wielu klientów poinformował Ziobro. Kwota, która dotyczy zarzutu to 130 mln złotych dodał. Istniały wszelki przesłanki, by wystąpić o jego tymczasowe aresztowanie mówił prokurator generalny. Jeśli sąd podejmie decyzję o tymczasowym aresztowaniu Leszka Czarneckiego, zostanie wydany za nim list gończy poinformował. Osoby wpływowe i majętne nie mogą czuć się bezkarne. Ta afera pokazuje, że nie może być tak, że osoby niezwykle wpływowe, osoby bardzo majętne mogą czuć się bezkarne, wtedy, kiedy dopuszczają na przestępstw, zwłaszcza na wielką skalę, w stosunku do bardzo wielu Polaków. Prokuratura, którą kieruję, zawsze będzie w sposób pryncypialny kierować się właśnie takimi zasadami wobec każdego mówił Ziobro.
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • Oto prawdziwy powód kryzysu w ZP? "Kaczyński z Morawieckim tego nie wytrzymali"
    PiS jest gotowy do przyspieszonych wyborów wynika z informacji, do jakich dotarł portal wprost.pl. Jak przekonują rozmówcy serwisu, prawdziwym powodem kryzysu była tzw. ustawa covidowa, którą odrzuciła Solidarna Polska. "Kaczyński poczuł się oszukany. Razem z Morawieckim tego nie wytrzymali" przekonuje rozmówca portalu.
    Trwa kryzys w koalicji rządzącej. Konflikt między PiS-em a Solidarną Polską wybuchł po głosowaniu ws. noweli ustawy o ochronie zwierząt. Posłowie partii Ziobry zagłosowali "przeciw" tzw. Piątce dla zwierząt, a w piątek padła seria wypowiedzi działaczy zarówno jednej, jaki i drugiej partii z których wynika, że negocjacje koalicyjne zostały zerwane. Decyzja w sprawie przyszłości ZP zapadną prawdopodobnie dzisiaj, na spotkaniu kierownictwa PiS.

    Co jest genezą kryzysu? Z tego co mówią informatorzy wprost.pl wynika, że ustawa covidowa poszła za daleko. "Jeszcze miesiąc temu, żeby się z nami dogadać PiS postanowił ją złagodzić. Przesłał nowy projekt do konsultacji ludziom Ziobro i minister Warchoł przystał na nowy kształt ustawy. I nagle Ziobro ogłasza, że Solidarna Polska nie poprze ustawy, na którą chwilę wcześniej zgodził się jego minister. Kaczyński poczuł się oszukany. Razem z Morawieckim tego nie wytrzymali" – przekazał rozmówca portalu.

    Ku niezadowoleniu dużej części polityków PiS pozycja Mateusza Morawieckiego nieustannie rośnie. Politycy PiS zapewniają jednak, że nie obawiają się startu w kolejnych wyborach. "Ludzie pójdą i zagłosują" stwierdził.

    Polityk PiS dodaje w rozmowie z Joanną Miziołek oraz Elizą Olczyk, że Kaczyński jest przekonany, że nawet jeżeli uda się dogadać z Ziobro i Gowinem, to za miesiąc wybuchnie kolejny kryzys, a potem jeszcze jeden itd.
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • @Ryszard Opara
    Napisałem do pana na PW. Pozdrawiam.
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • @krzysztofjaw
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16006700291d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg

    PILNE! Co ze Zjednoczoną Prawicą? Jest decyzja Kaczyńskiego! "To koniec". Jeśli żadna strona w ostatniej chwili nie ustąpi, kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zatwierdzi dziś na spotkaniu zaczynającym się o godz. 13 decyzję swego prezesa o zerwaniu koalicji z Solidarną Polską. PiS utworzy rząd mniejszościowy poinformował onet.pl powołując się na kilka źródeł wewnątrz partii. Informację o wyrzuceniu z koalicji rządzącej stronnictwa Zbigniewa Ziobro portal potwierdził "w kierownictwie PiS" oraz "w bliskim otoczeniu premiera Mateusza Morawieckiego". Oficjalna decyzja zostanie zatwierdzona przez kierownictwo partii o godz. 13. Wówczas mija ultimatum, które Ziobro otrzymał od samego Jarosława Kaczyńskiego. Nic nie wskazuje na to, by lider Solidarnej Polski zmienił zdanie i poparł kontrowersyjny projekt ustawy o bezkarności urzędników. A tylko to mogłoby zatrzymać rozpad koalicji rządzącej zaznacza onet.pl. My nie zmienimy zdania. Z pewnością nie będzie to łatwe i przyjemne rozstanie zapewniają posłowie Solidarnej Polski. Nie wiadomo natomiast, co z koalicją z Porozumieniem Jarosława Gowina. Rozmówcy "Onetu" twierdzą, że jeszcze wczoraj wieczorem nie zapadła żadna decyzja w tej sprawie.
    Tyle lat pracy i wszystko stracić
  • Autorze
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16006700291d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg

    PILNE! Co ze Zjednoczoną Prawicą? Jest decyzja Kaczyńskiego! "To koniec". Jeśli żadna strona w ostatniej chwili nie ustąpi, kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zatwierdzi dziś na spotkaniu zaczynającym się o godz. 13 decyzję swego prezesa o zerwaniu koalicji z Solidarną Polską. PiS utworzy rząd mniejszościowy poinformował onet.pl powołując się na kilka źródeł wewnątrz partii. Informację o wyrzuceniu z koalicji rządzącej stronnictwa Zbigniewa Ziobro portal potwierdził "w kierownictwie PiS" oraz "w bliskim otoczeniu premiera Mateusza Morawieckiego". Oficjalna decyzja zostanie zatwierdzona przez kierownictwo partii o godz. 13. Wówczas mija ultimatum, które Ziobro otrzymał od samego Jarosława Kaczyńskiego. Nic nie wskazuje na to, by lider Solidarnej Polski zmienił zdanie i poparł kontrowersyjny projekt ustawy o bezkarności urzędników. A tylko to mogłoby zatrzymać rozpad koalicji rządzącej zaznacza onet.pl. My nie zmienimy zdania. Z pewnością nie będzie to łatwe i przyjemne rozstanie zapewniają posłowie Solidarnej Polski. Nie wiadomo natomiast, co z koalicją z Porozumieniem Jarosława Gowina. Rozmówcy "Onetu" twierdzą, że jeszcze wczoraj wieczorem nie zapadła żadna decyzja w tej sprawie.
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?
  • Nauczycielka ze szkoły w Wielkopolsce wygrała! Dyrekcja zgodziła się, by przychodziła do pracy bez maski!
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16005873761d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg

    Nauczycielka języka angielskiego z Wielkopolski przekonała dyrekcję szkoły, że nie musi nosić maski podczas prowadzenia lekcji w szkole. Pomógł jej w tym prawnik. Powiedziałam, że się na to nie zgadzam, bo nie ma przepisów, które nakładałyby na nas taki obowiązek. Są tylko wytyczne powiedziała nauczycielka. Początkowo dyrekcja nie chciała się zgodzić w imię rzekomej "pandemii". Kobieta skontaktowała się wówczas z prawnikiem. Zgłosiła się do mnie z prośbą o wsparcie. Uświadomiłyśmy dyrekcji szkoły, że wytyczne sanepidu czy rządu nie są źródłem prawa, więc nikt nie może ponieść odpowiedzialności za niestosowanie się do nich. Często dyrektorzy szkół są nadgorliwi, ponieważ boją się konsekwencji. W tym przypadku chroni ich prawo, obowiązek noszenia maseczek jest niezgodny z konstytucją powiedział mec. Maja Gidian. Jak mam swoim uczniom wytłumaczyć, że na lekcji mogą zdjąć maski, a na korytarzu muszą je zakładać? Czy wirus wie, że może atakować na korytarzach, a w klasach już nie? pyta nauczycielka, wskazując na absurd w przepisach. Znam opinie części lekarzy, że maseczka bardziej szkodzi, niż chroni. Dzieci mają ograniczony dostęp tlenu do organizmu przypomina. Nauczyciele bez masek oraz innych osłon na twarzy pojawiają się coraz częściej w szkołach w woj. pomorskim oraz w Warszawie.
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Joe Biden OSZALAŁ! Podczas przemówienia palnął, że zanim skończy mówić, na Covid-19 zginie 200 MILIONÓW ludzi! (WIDEO)
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16006435711d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg


    Niektórym panika wokół koronawirusa odebrała rozum. Jednak kandydat na prezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej Joe Biden najwyraźniej jest największym poszkodowanym. Fragment przemówienia Bidena pojawił się na kanale konkurenta demokratów i obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa. Joe Biden przekonuje, że "prawdopodobnie 200 milionów ludzi zginie, zanim skończy te przemówienie".

    Ciężko skomentować głupotę, jaką palnął demokrata na wiecu w Filadelfii. Pozostaje jedynie przypomnieć liczby. Jeśli przyjmiemy, że podawane oficjalnie dane są prawdziwe i uznamy nawet, że wszystkie zgony faktycznie są spowodowane koronawirusem, od początku monitorowania sytuacji na świecie zmarło by 958 tys. osób z tego powodu. Nie ma więc nawet jednego miliona.

    Ale w bańce medialnej demokratów pandemia zbiera 200 razy większe żniwo, niż podaje oficjalna koronapropaganda.

    Joe Biden says 200 million people will die by end of his speech

    https://youtu.be/ANmcxW_-uA0
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Samorządy nie mają prawa do wprowadzania „edukacji seksualnej” w szkołach!
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15987212751d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg

    Zbliżający się początek nowego roku szkolnego to okres wytężonej aktywności organizacji promujących postulaty ruchu LGBT, wulgarny model edukacji seksualnej oraz zakorzenioną w ideologii gender tzw. „edukację antydyskryminacyjną”. Próby wejścia ideologicznych aktywistów na teren szkoły są aktualnie mniej zauważane w związku z przykuwającym uwagę rodziców i mediów tematem organizacji zajęć w czasie pandemii. Ideologiczne warsztaty bywały nawet wspierane przez władze kilku miast. Z tego względu, Instytut Ordo Iuris przygotował analizę uprawnień kuratorów oświaty w kontekście sprzecznych z prawem działań jednostek samorządu terytorialnego. Ekspert Instytutu przypomina, że władze lokalne nie mają kompetencji do kształtowania programów zajęć w szkołach, a do takich prób dochodziło w Warszawie, Gdańsku czy Poznaniu. Kuratorzy posiadają za to odpowiednie narzędzia reakcji w tego typu sytuacjach.
    Zajęcia prowadzone przez inspirowane ideologicznie organizacje często odbywają się bez wiedzy i zgody rodziców, którzy dowiadują się o nich po fakcie. Także ich programy nauczania i materiały dydaktyczne nie są udostępniane rodzicom, których (o ile w ogóle) informuje się jedynie hasłowo co do tematyki warsztatów. Podniesienie wśród rodziców świadomości powyższych zagrożeń – w skutek m.in. szeregu akcji Instytutu Ordo Iuris takich jak rozpowszechnienie rodzicielskiego oświadczenia wychowawczego i poradnika o prawach rodziców – utrudniło dostęp do szkół kontrowersyjnych organizacji. Ich reakcją okazało się kreowanie nowych, wątpliwych prawnie, metod dotarcia do uczniów, czego przykładem może być ostatnia edycja akcji „Tęczowy Piątek”. Co więcej, do wysiłków tych dołączyły się władze samorządowe niektórych polskich miast, takich jak Warszawa, Gdańsk czy Poznań, które aktywnie zaczęły wspierać i promować ideologiczne zajęcia. Działania takie budzą poważne wątpliwości prawne, co wymaga reakcji kuratoriów oświaty.

    Każda tego rodzaju próba, podejmowana bądź na poziomie konkretnej szkoły bądź przez organy prowadzące, powinna być przedmiotem obserwacji, analizy i oceny kuratorów, którzy nie są pozbawieni narzędzi skutecznej interwencji w sytuacji naruszenia obowiązujących norm prawnych. Przede wszystkim, wobec niezgodnego z przepisami ustawy działania jednostek samorządu terytorialnego, Prawo oświatowe przewiduje dwa typy reakcji kuratora oświaty. Po pierwsze, jeżeli organ prowadzący prowadzi działalność z naruszeniem przepisów Prawa oświatowego lub ustawy o systemie oświaty albo rozporządzeń wydanych na ich podstawie, organ sprawujący nadzór pedagogiczny może polecić, w drodze decyzji, usunięcie uchybień w wyznaczonym terminie. Po drugie, jeżeli wspomniane naruszenie nastąpiło w uchwale lub zarządzeniu organu jednostki samorządu terytorialnego, kurator oświaty jest obowiązany niezwłocznie powiadomić o tym naruszeniu wojewodę.

    Kuratorzy oświaty dysponują zatem narzędziami prawnymi pozwalającymi skutecznie sprzeciwić się sprzecznym z prawem działaniom jednostek samorządu terytorialnego w obszarze edukacji. Kluczowe dla podjęcia stosownej reakcji przez kuratora oświaty jest rozstrzygnięcie czy dane działanie jednostki samorządu terytorialnego albo uchwała lub zarządzenie jej organu narusza przepisy prawa oświatowego.

    „Analiza tych przepisów prowadzi do wniosku, że jednostki samorządu terytorialnego nie posiadają kompetencji pozwalających na wprowadzanie do szkół treści nauczania objętych zakresem podstawy programowej, w szczególności nie są uprawnione do wprowadzania zajęć z tzw. edukacji antydyskryminacyjnej” i „edukacji seksualnej”. Ponadto, podejmowane przez niektóre samorządy działania zmierzające do wprowadzenia takich zajęć są pozbawione podstaw prawnych oraz stanowią wkroczenie w zakres kompetencji ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania. Są, tym samym, sprzeczne z normami konstytucyjnymi, samorządowymi ustawami ustrojowymi i Prawem oświatowym. Co więcej, zajęcia tzw. „edukacji antydyskryminacyjnej” i „edukacji seksualnej” sprzeciwiają się wyrażonemu w podstawie programowej modelowi przekazywania wiedzy w zakresie seksualności stanowiącemu wyraz określonej preferencji aksjologicznej wynikającej z Konstytucji RP” – zauważa adw. Rafał Dorosiński, Dyrektor Centrum Analiz Prawnych Ordo Iuris.
    Kraków: Grupa nauczycieli napisała list w obronie LGBT+.
  • Zbigniew Martyka 1 września o 14:14 ·
    Pisząc o skutkach zainfekowania wirusem SARS-CoV-2 chciałbym przede wszystkim określić problem z medycznego, a nie politycznego punktu widzenia, jednakże w całej tej sytuacji elementy zdrowotne są pod pewnymi względami tak ściśle związane z elementami polityki, że nie sposób ich całkowicie rozdzielić.

    Jak w dowcipie, który ostatnio przeczytałem: Pacjentka pyta lekarza, czy mamy się spodziewać nowej fali zachorowań. Lekarz odpowiada: „Nie wiem, proszę pani. Jestem lekarzem a nie politykiem”.

    Na początku ogłoszenia epidemii (pandemii) nie bardzo było wiadomo, czy nie zbliża się kolejne zagrożenie masowym wymieraniem ludności, jak w czasie prawdziwych epidemii (dżuma Justyniana , 541-542r. – w samym Konstantynopolu umierało dziennie 5000 osób a populacja miasta zmniejszyła się o 40%; dżuma w Europie w XIV w – zmarła 1/3 ludności Europy; „zaraza” w Londynie w 1665-1666r. – zmarło 20% mieszkańców Londynu; grypa hiszpanka – śmiertelność 10-20%). To były prawdziwe epidemie, nie takie jak sławetna świńska grypa. Oskarżono wówczas WHO o ogłaszanie sztucznej pandemii na potrzeby koncernów farmaceutycznych. Wykazano, że w grupie, która przygotowywała dokument w sprawie rekomendacji stosowania szczepionek, pracowało 3 naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych. W 2010 r. opublikowano na ten temat krytyczne raporty - zarówno na łamach brytyjskiego pisma medycznego BMJ, jak również na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE).

    W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent. W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc. Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób. Liczba zakażeń jelitowych bakterią Clostridium difficile jest kilkakrotnie większa niż liczba osób, u których stwierdzono zainfekowanie wirusem SARS-CoV-2, a przebieg zakażenia jest często o wiele bardziej poważny.

    W ciągu kilku ostatnich miesięcy pracy na oddziale zakaźnym spotykałem się z wieloma osobami, u których wykryto zainfekowanie Covid-19. Celowo nie piszę, że „były chore na Covid”, gdyż ponad 95 % miało albo lekkie objawy, ustępujące po 1-3 dniach, albo nie wykazywała w ogóle żadnych objawów. Zwyklej u tych lekko chorych obserwowaliśmy niewielkie podwyższenie temperatury ciała, przejściowe zaburzenia smaku lub węchu. Oczywiście, były także osoby, u których wystąpiły poważne objawy, wymagające hospitalizacji a niekiedy intensywnego leczenia. Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali. Nikt tego nie neguje. Na szczęście spośród osób, które do nas trafiały, był to naprawdę niewielki odsetek. Ci pacjenci oczywiście byli kierowani do szpitala jednoimiennego.

    Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni.

    Przez lata spotykaliśmy się z różnymi chorobami infekcyjnymi, przebiegającymi często z bardziej burzliwymi objawami, ale nikt z tego powodu nie wpadał w panikę, nie zarządzał kwarantanny, izolacji, nie zmuszał ludzi zdrowych do wykonywania testów, badań – tylko dlatego, że znaleźli się w pobliżu osoby zainfekowanej. Po prostu zachowywano się racjonalnie.

    Pamiętam, jak zaczęły się zachorowania na HIV. Początkowo ludzie byli naprawdę przestraszeni. Obawiali się, że zakażą się jeśli dotkną klamki, którą przed chwilą dotykał pacjent z HIV. I co wówczas robiono? Nakręcano panikę? Zarządzano kwarantanny? Czy podawano w mediach, ile nowych przypadków wykryto każdego dnia? Czy wirusa nazywano „śmiertelnym wirusem”? Nie. I władze, i pracownicy medyczni zachowywali się wówczas zupełnie normalnie. Starano się ludzi uspokoić, wytłumaczyć, że jest to choroba infekcyjna jak wiele innych i oczywiście należy zachować pewną ostrożność, ale nie wolno wpadać w panikę. To były normalne czasy. Nie było „zapotrzebowania politycznego” na eskalowanie pandemii strachu, zupełnie inaczej niż w chwili obecnej.

    Aktualnie śmiertelność z powodu innych chorób (w tym infekcyjnych) jest znacznie wyższa, niż śmiertelność wśród osób, które kwalifikuje się jako zmarłe w wyniku zakażenia Covid. Na inne choroby zakaźne umiera ponad 90% osób, a zakwalifikowanych jako Covid – poniżej 10%. Natomiast przekaz medialny jest taki, że mamy się bać tych kilku procent, a nie musimy się przejmować innymi zakażeniami, które są odpowiedzialne za ponad 90% zgonów spowodowanych chorobami zakaźnymi. Gdzie logika? Niezbędne jest w tym przypadku uświadomienie, że zakażenie Covid może być przysłowiowym „gwoździem do trumny” u osób schorowanych, ale praktycznie samo w sobie nie prowadzi do śmierci (tak jak to było początkowo w przypadku AIDS - teraz są terapie, które pozwalają zachować tych pacjentów przy życiu, lecz na początku rozpoznanie AIDS kojarzyło się z nieuchronnym zgonem).

    Już słyszę adwersarzy, którzy mówią: „A gdyby to chodziło o twoją najbliższą osobę, schorowaną, w podeszłym wieku, to też uważasz, że nie powinno być obostrzeń, maseczek, izolacji, kwarantanny itp.? Powiedz to osobie, która utraciła kogoś bliskiego”.

    Odpowiadam podwójnie:

    1) To powiedz to trzem innym osobom, które utraciły swoich bliskich z powodu niemożności otrzymania właściwej pomocy lekarskiej z powodu restrykcji covidowych.

    2). Mój Tato w wieku 81 lat zachorował na banalną infekcję wirusową (nie żaden Covid), która była tym przysłowiowym gwoździem do trumny. Zmarł. I wcale nie uważam, że powinniśmy w tamtym czasie paraliżować normalne życie, funkcjonowanie służby zdrowia, aby zredukować możliwość przenoszenia czynników zakaźnych. Podstawowe zasady – tak. Ale nadzwyczajne, przekraczające zasady zdrowego rozsądku – zdecydowanie NIE.

    Mimo braku istotnych różnic pomiędzy infekcją Covid a innymi infekcjami wirusowymi (w tym – innymi koronawirusami, które występują w populacji w ilości 5 do 15%) – zarządzono wyolbrzymione, sprzeczne z logiką restrykcje. Sparaliżowano służbę zdrowia. Sparaliżowano gospodarkę. Zniszczono wiele firm (niezależnie od wypłat rekompensujących). Pozbawiono ludzi komfortu bycia wolnym człowiekiem. Zastraszono.

    Być może uchroniono (a właściwie – odwleczono w czasie) zakażenie jakiegoś procenta osób. W miejsce tego pozbawiono zdrowia, a niejednokrotnie życia, o wiele więcej ludzi. Terapia okazała się gorsza niż choroba. Na co dzień spotykam się z sytuacjami, że chorzy pacjenci nie mogą się dostać do lekarza, jeśli mają podwyższoną temperaturę ciała. Są odsyłani z kwitkiem w formie „teleporady”, bez badania fizykalnego, bez badań analitycznych, obrazowych (bo mogą mieć Covida). Ostatnio poruszający, znany mi osobiście przykład z innego miasta: starsza kobieta mieszkająca z mężem (także w podeszłym wieku) z nieco podwyższoną temp. ciała. Pobrano wymaz w kierunku Covid i pozostała w domu. Po kilku godzinach wzrost temp. ciała do ponad 40 st. C. Zasłabła. Mąż wezwał pogotowie. Ratownicy poinformowali, że w oddziale zakaźnym nie ma miejsc wolnych. Szpital jednoimienny jej nie przyjmie, bo nie ma stwierdzonego dodatniego Covida. Inne szpitale nie przyjmą, bo nie ma stwierdzonego ujemnego Covida. Pacjentkę pozostawiono w domu, tłumacząc, że gdyby pojawiła się silna duszność, to niech jeszcze raz wezwie pogotowie. Może w tym czasie będzie już wynik pobranego wcześniej wymazu w kierunku SARS-CoV-2.

    Proszę mi wierzyć, to nie jest żadne wyolbrzymianie problemu. I ja i moi koledzy spotykamy się z takimi sytuacjami często. Kiedy na początku na wyniki testów czekaliśmy nawet kilka dni, to pamiętam, jak jeden pacjent po wypadku nie był zaopatrzony przez 3 dni (rany nie były zeszyte). Krążył między jednym szpitalem a drugim (w tym – jednoimiennym, gdzie też go nie zaopatrzono twierdząc, że powinien być zaopatrzony w miejscu zamieszkania).

    Z pewnością każdy zna liczne takie przypadki. To jeden z wielu aspektów pandemii strachu.

    Inną, niezwykle przykrą konsekwencją koronapaniki jest pozostawianie starszych, lub młodych ale poważnie chorych osób wymagających hospitalizacji bez możliwości kontaktu z bliskimi. Tacy ludzie, często bardzo emocjonalnie związani z innymi członkami rodziny zostają osamotnieni, bez możliwości odwiedzin w momencie, kiedy wsparcie najbliższych jest im najbardziej potrzebne.

    Warto tu wspomnieć o depresjach (koledzy psychiatrzy i psychologowie mają coraz więcej nowych pacjentów).
    Depresja idzie w parze także ze wzrostem bezrobocia. Jak wynika z wielu analiz – wzrost bezrobocia o 1% przyczynia się do wzrostu liczby samobójstw o ok. 1,1%.

    Kilkakrotnie na moich oczach dochodziło do omdleń, kiedy pacjenci (nawet mężczyzna w sile wieku) z powodu założonej maseczki mieli utrudniony dopływ tlenu. Po zdjęciu maski wracali powoli do siebie. Wtedy mówiłem, żeby nie zakładali w tym dniu maseczki, niezależnie od zaleceń ministra.

    A propos bezpieczeństwa maseczek. Znowu wielu adwersarzy przekonuje, że personel służby zdrowia, zwłaszcza zabiegowcy – używają na co dzień masek i nic się nie dzieje. Tak, to prawda, ale czy w przypadku zaostrzenia POChP lub w zaawansowanej ciąży stają za stołem operacyjnym? Chyba nie.

    Ponadto - zdecydowana większość obserwowanych przeze mnie (i nie tylko) osób używa tej samej maski przez wiele tygodni. Jest ona zabrudzona, zainfekowana, a zdarza się, że jeden drugiemu pożycza przed wejściem do sklepu. Inni maja ją na samych ustach lub na brodzie, byleby się uchronić przed mandatem. Nawet gdyby taka maska rzeczywiście ograniczała transmisję wirusa, to w tych przypadkach nie tylko nie ogranicza, ale dodatkowo naraża na infekcje.

    Czy warto więc tak bardzo dezorganizować normalne życie, normalne funkcjonowanie służby zdrowia, aby osiągnąć wyimaginowaną korzyść zdrowotną w nielicznych, pojedynczych przypadkach, poświęcając pod wieloma względami dużo większe grupy ludzi?

    O co więc chodzi? Bo ze zdrowym rozsądkiem, a zwłaszcza z medyczną zasadą „primum non nocere” (przede wszystkim nie szkodzić) - ma to niewiele wspólnego.

    Zastraszanie i wzbudzanie paniki szkodzi nam wszystkim. Proszę sobie wyobrazić pilota samolotu, który awaryjnie lądował. Po wylądowaniu informuje pasażerów: „proszę spokojnie podchodzić do wyjść awaryjnych. Na zewnątrz są już służby ratunkowe. Wszyscy bezpiecznie opuszczą samolot”. I nawet, jeśliby zagrażało większe niebezpieczeństwo, to takie rozważne podejście i uspokojenie ludzi zwiększa szansę ich uratowania. A gdyby pilot krzyczał: „Ludzie! Ratujcie się kto może, bo w każdej chwili mogą wybuchnąć zbiorniki z paliwem”. Jak można byłoby to ocenić?

    Na naszych oczach odbywa się to drugie. Niestety. Nawet samo podawanie liczb nowo zakażonych lub zmarłych osób jest sposobem manipulacji i straszenia. Średnio w ciągu doby umiera w Polsce ok. 1100 osób. I o tym się nie mówi w mediach. Natomiast słyszymy, że zmarło 8 osób z powodu Covida (tak naprawdę nie wiadomo, czy rzeczywiście z powodu Covida, bo sekcji się u nas w tych przypadkach nie robi).

    Ponadto, w zdecydowanej większości przypadków ludzie umierali na inne choroby, będąc „bezobjawowymi nosicielami wirusa” ale do informacji publicznej podaje się, że zmarli „z powodu” koronawirusa, co jest kolejnym elementem manipulacji zmierzającej do eskalowania strachu.

    A gdyby tak informować, że dziś zginęło w wypadkach komunikacyjnych 8 osób w Polsce. I tak codziennie (tyle bowiem średnio ginie). I gdyby stwierdzić, że trzeba wobec tego podjąć nadzwyczajne działania – ograniczenie ilości pojazdów na jezdni (jeden pojazd od drugiego w odległości 100 m), ograniczenie ilości pieszych na przejściach (maksimum dwie osoby jednocześnie), konieczność noszenia przez pieszych czapeczek z migającym światełkiem (za brak czapeczki wysokie mandaty)? A najlepiej: „Zostań w domu, nie wychodź na ulicę – zachowaj się odpowiedzialnie”. I tu widać nonsens nieadekwatnych działań, z jakimi mamy do czynienia w związku z koronapaniką.

    Jeżeli ktoś powie, że przykład jest chybiony, bo tu chodzi o chorobę zakaźną - to od razu odpowiadam: chodzi o to, by zmniejszyć ilość zgonów – niezależnie od przyczyny.
    Ktoś może powiedzieć, że łatwo mi ironizować na temat ofiar wypadków. Od razu odpowiadam: mój syn zginął w wypadku w wieku 19 lat. I nie uważam, że powinno się nosić dla bezpieczeństwa czapeczki z migającym światełkiem.

    Dlaczego uważam, że straszenie jest częścią polityki?
    Minęło kilka miesięcy. W niektórych krajach zrezygnowano z siania paniki i prowadzono w miarę normalne życie (poza nielicznymi ograniczeniami). Jaki skutek w porównaniu w tymi, gdzie wprowadzono obostrzenia

    Kraj / procent zakażeń w całej populacji / procent zgonów w całej populacji
    USA / 1,8% / 0,055%
    Brazylia / 1,8% / 0,06%
    Włochy / 0,45% / 0,06%
    Polska / 0,18% / 0,005%
    Białoruś / 0,75% / 0,007%
    Szwecja / 0,84% / 0,06%

    Jak widać – nie ma istotnej różnicy pomiędzy średnią liczbą zgonów na świecie a średnią liczbą zgonów w krajach bez obostrzeń (Szwecja, Białoruś).

    A propos Białorusi – niezależnie od oceny politycznej i moralnej ich prezydenta, to warto zapoznać się z konferencją prasową, gdzie podał do publicznej wiadomości, w jaki sposób próbowano go nakłonić, by zastosował takie obostrzenia, jak w pozostałych krajach:

    „Agencja Bełsat poinformowała o tym, że WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia, agenda ONZ zaproponowała prezydentowi Łukaszence 92 miliony dolarów za wprowadzenie w całym kraju restrykcji takich, jak we Włoszech”. Odmówił. Kilka tygodni później zgłosił się do niego Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) również agenda ONZ. Oferta za to samo okazała się dziesięciokrotnie większa. Łukaszenko odmówił stwierdzając - “Nie będziemy tańczyć jak nam kto zagra”. - cytuje białoruska agencja powołując się na materiał filmowy.

    Białoruś nie zamknęła swej gospodarki a 9 maja zorganizowała nawet (w przeciwieństwie do Rosji) defiladę w Dzień Zwycięstwa. Mimo to sytuacja epidemiczna jest na Białorusi lepsza niż w wielu innych krajach, które zastosowały tzw. lock down”.

    Czy tak m.in. wygląda „pociąganie za sznurki”? A może jeszcze innych metod „perswazji” używano?

    Przyszłość nie napawa optymizmem. Pomimo, że na początku minister zdrowia mówił jak lekarz („maseczki nic nie dają i nie wiem, po co je ludzie noszą”, oraz: „ja nie mam objawów chorobowych więc nie muszę ich nosić”), później zmienił zdanie na bardziej „poprawne politycznie”.
    Zastraszanie konsekwentnie postępuje.

    Ale nie wszyscy boją się „śmiertelnego wirusa” (jak się go często określa w mediach). Coraz więcej osób porównuje go z innymi, znanymi chorobami i widzi cały absurd tego zastraszania. Podobnie większość moich kolegów – lekarzy. Boją się czegoś innego: kwarantanny. Wolą nie przyjmować pacjentów, odesłać ich bez badania zasłaniając się taką możliwością (teleporada), żeby przypadkiem nie natknąć się na pacjenta, u którego wykryje się Covid-19.
    Gdyby nie ta obawa, problem w służbie zdrowia w dużej mierze byłby rozwiązany.

    Podobnie ze szpitalami jednoimiennymi, które przestają być wydolne.

    Jeśliby ktoś chciał bardziej skutecznie dokonać destrukcji służby zdrowia to można by było wprowadzić kwarantannę, izolację, badania przesiewowe np. u osób z zakażeniami jelitowymi (w tym: Cl. difficile), z HIV/AIDS, z zapaleniem płuc (ok. 12 tys. zgonów rocznie w Polsce i także można się zarazić drogą kropelkową). Zróbmy w tych przypadkach również szpitale jednoimienne i dopiero wówczas pokażemy społeczeństwu, przed jakim straszliwym niebezpieczeństwem trzeba go chronić. A szpitale jednoimienne nie będą w stanie przyjąć wszystkich tam kierowanych.

    Panika będzie jeszcze większa.

    W prowadzonym przeze mnie oddziale zakaźnym już teraz nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich zgłaszających się pacjentów, którym odmówiono pomocy w innych placówkach służby zdrowia. Brak personelu, brak „mocy przerobowych”.
    Z dziesiątków osób, które się zgłaszają, tylko u pojedynczych osób jest wykryty Covid. Cała reszta jest zdrowa. A nawet ci zainfekowani (zgłosili się, bo dostali takie polecenie) w zdecydowanej większości wykazują zdziwienie, że wykryto wirusa, bo nie mają ŻADNYCH objawów.

    Tak więc izolujemy zdrowych (bo wykryto u nich materiał genetyczny jednego z całej rzeszy wirusów, które normalnie zasiedlają ludzki organizm i z którymi nasz układ odpornościowy doskonale sobie radzi), poddajemy ich badaniom, nie mając już pełnych możliwości zająć się chorymi na inne choroby.

    A co będzie za kilka tygodni, gdy pojawią się typowe dla okresu jesiennego infekcje z podwyższoną temperaturą ciała? Zdecydowana większość tych osób nie będzie miała wykrytego tego „śmiertelnego” wirusa (przypomnę, że śmiertelność w skali świata to zaledwie 0,05%!), ale zostaną odesłani bez badania, żeby personel nie musiał poddać się kwarantannie.

    Czy te wszystkie, nieadekwatne do rzeczywistego zagrożenia obostrzenia, mają na celu zdrowie ludzi? Wątpliwe. Gdyby istotne było zdrowie, to prowadzono by akcje uświadamiające, że należy dbać o naturalną odporność organizmu oraz podawano by sposoby jak można to osiągnąć.

    Byłem kilka lat temu na konferencji naukowej dla lekarzy rodzinnych (konferencja o stanie zdrowia Polaków, pod patronatem ministra zdrowia), gdzie podano ciekawe informacje: mamy coraz większe możliwości w medycynie stanów nagłych, ale jeśli chodzi o choroby przewlekłe, to sytuacja nie jest wesoła. Oczywiście stosujemy leczenie farmakologiczne, ale w tym przypadku możemy wpływać na zdrowie pacjentów zaledwie w ok. 10%. Natomiast 56% zależy od tego, jak pacjent traktuje swój organizm (używki, aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, uzupełnianie niedoborów witamin, mikroelementów, fitoskładników, eliminowanie toksyn itp.). W 24% na nasze zdrowie ma wpływ środowisko, w jakim żyjemy. W 10% - predyspozycje genetyczne, a jedynie w 10% - tzw. medycyna naprawcza.

    Od lat mam możliwość obserwacji pacjentów, którzy w oparciu o powyższe informacje tak zmienili swój styl życia, tak zaczęli dbać o organizm, że praktycznie przestali zapadać na infekcje pomimo, że wcześniej często chorowali. Poprawa funkcji organizmu ma wpływ także na inne jego czynności, nie tylko na układ immunologiczny.

    Dlaczego o tym się milczy? Dlaczego zaleca się maseczki, a nie mówi się, że można inaczej zadbać o zdrowie? Czy dlatego, że komuś zależy, by ludzie nie byli zbyt zdrowi? Komu?
    Kto pociąga za sznurki „poprawności”?

    Sposobem wyjścia z zapaści, jaka czeka nas w nadchodzącym czasie zwiększenia zachorowań, jest zaprzestanie traktowania zakażenia Covid jak wyjątkowej choroby i traktowanie go tak, jak powiedział Premier Morawiecki przed wyborami prezydenckimi: „Nie ma się czego bać, widzę, że już większość z państwa nie nosi maseczek. Choroba, jak choroba, jak inne choroby infekcyjne”.

    A więc potraktujmy ją tak, jak powinniśmy - róbmy masowe badania wymazów w takim stopniu jak to robimy w przypadku innych chorób infekcyjnych (czyli wcale), znieśmy kwarantanny, a wówczas zajmiemy się ludźmi naprawdę chorymi i wymagającymi leczenia a nie zdrowymi nosicielami. Szpitale jednoimienne będą mogły być normalnymi szpitalami, a pacjenci zainfekowani, ale wymagający hospitalizacji, będą mogli być przyjmowani w każdym innym szpitalu bez obawy, że trzeba będzie poddawać się kwarantannie, która paraliżuje normalne funkcjonowanie placówek służby zdrowia i każdego człowieka.
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Dr Martyka podaje dane dot. ofiar śmiertelnych chorób. Covid-19 nie stanowi nawet promila. "Lekarstwo gorsze od choroby"
    Kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej dr Zbigniew Martyka ponownie zabrał głos w sprawie szaleństwa wytworzonego wokół koronawirusa i tzw. "pandemii". Liczby nie pozostawiają wątpliwości.
    - W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent. W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc - zwraca uwagę lekarz.

    - Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób. Liczba zakażeń jelitowych bakterią Clostridium difficile jest kilkakrotnie większa niż liczba osób, u których stwierdzono zainfekowanie wirusem SARS-CoV-2, a przebieg zakażenia jest często o wiele bardziej poważny - dodaje dr Martyka.

    Wskazuje też, że "w ciągu kilku ostatnich miesięcy pracy na oddziale zakaźnym spotykałem się z wieloma osobami, u których wykryto zainfekowanie Covid-19".

    - Celowo nie piszę, że „były chore na Covid”, gdyż ponad 95 % miało albo lekkie objawy, ustępujące po 1-3 dniach, albo nie wykazywała w ogóle żadnych objawów. Zwyklej u tych lekko chorych obserwowaliśmy niewielkie podwyższenie temperatury ciała, przejściowe zaburzenia smaku lub węchu. Oczywiście, były także osoby, u których wystąpiły poważne objawy, wymagające hospitalizacji a niekiedy intensywnego leczenia. Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali. Nikt tego nie neguje. Na szczęście spośród osób, które do nas trafiały, był to naprawdę niewielki odsetek. Ci pacjenci oczywiście byli kierowani do szpitala jednoimiennego - wskazuje kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej.

    - Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni - podkreśla dr Zbigniew Martyka.

    - Przez lata spotykaliśmy się z różnymi chorobami infekcyjnymi, przebiegającymi często z bardziej burzliwymi objawami, ale nikt z tego powodu nie wpadał w panikę, nie zarządzał kwarantanny, izolacji, nie zmuszał ludzi zdrowych do wykonywania testów, badań – tylko dlatego, że znaleźli się w pobliżu osoby zainfekowanej. Po prostu zachowywano się racjonalnie - pisze na Facebooku.

    - Aktualnie śmiertelność z powodu innych chorób (w tym infekcyjnych) jest znacznie wyższa, niż śmiertelność wśród osób, które kwalifikuje się jako zmarłe w wyniku zakażenia Covid. Na inne choroby zakaźne umiera ponad 90% osób, a zakwalifikowanych jako Covid – poniżej 10%. Natomiast przekaz medialny jest taki, że mamy się bać tych kilku procent, a nie musimy się przejmować innymi zakażeniami, które są odpowiedzialne za ponad 90% zgonów spowodowanych chorobami zakaźnymi. Gdzie logika? - pyta.

    - Już słyszę adwersarzy, którzy mówią: „A gdyby to chodziło o twoją najbliższą osobę, schorowaną, w podeszłym wieku, to też uważasz, że nie powinno być obostrzeń, maseczek, izolacji, kwarantanny itp.? Powiedz to osobie, która utraciła kogoś bliskiego”. Odpowiadam podwójnie: 1) To powiedz to trzem innym osobom, które utraciły swoich bliskich z powodu niemożności otrzymania właściwej pomocy lekarskiej z powodu restrykcji covidowych. 2). Mój Tato w wieku 81 lat zachorował na banalną infekcję wirusową (nie żaden Covid), która była tym przysłowiowym gwoździem do trumny. Zmarł. I wcale nie uważam, że powinniśmy w tamtym czasie paraliżować normalne życie, funkcjonowanie służby zdrowia, aby zredukować możliwość przenoszenia czynników zakaźnych. Podstawowe zasady – tak. Ale nadzwyczajne, przekraczające zasady zdrowego rozsądku – zdecydowanie NIE - stwierdza stanowczo lekarz.
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Eksperci ujawniają kulisy zmiany definicji pandemii i medialnych manipulacji mających na celu szerzenie histerii
    https://prawy.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/16006228181d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg


    Obserwując dyskusję medialną wokół "pandemii" trudno nie mieć skojarzeń między propagandą władz i mediów o dystopiczną powieścią Raya Bradbury'ego „Fahrenheit 451", która opowiada o świecie przyszłości, w którym czytanie książek i krytyczne myślenie jest zakazane, a media służą ogłupianiu ludzi. Jedną z publikacji książkowych, które stanowią zagrożenie dla systemu medialnego ogłupiania i które prowokują do samodzielnego krytycznego myślenia, jest wydana nakładem wydawnictwa Prohibita, książka „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" autorstwa niemieckich naukowców dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego.

    Zdaniem niemieckich naukowców pod pretekstem fałszywej pandemii władze na całym świecie podjęły sprzeczne z nauką szkodliwe, bezsensowne, pozbawione planu, doraźne, oparte na często zmieniających się strategiach, działania, na których skorzystały globalne koncerny farmaceutyczne. Media i władze, w interesie globalnych korporacji, sprzecznie z nauką siały panikę. W wyniku bezsensownych działań władz w większości krajów zniszczono w część życie społeczne i gospodarcze, ograniczono prawa i wolności obywatelskie, podeptano wszelkie normy prawa.

    Według niemieckich naukowców „z naukowego punktu widzenia nie było ani jednego powodu dla jakichkolwiek ograniczeń i innych obostrzeń". Żadne z działań podjętych przez władze nie ograniczyły rzekomej pandemii — Covid tak jak inne koronawirusy naturalnie przeszedł.

    Niemieccy naukowcy uważają, że rządy w wielu krajach ogłosił epidemie, choć jej nie było. W imię fałszywej epidemii: zlikwidował prawa obywatelskie, łamały konstytucji, odrzucił naukę, by ulec medialnej histerii, zarządził lock down absolutnie bez przyczyn, zmarnował gigantyczne środki na bezsensowne prace nad szczepionką, spowodował „gigantyczne szkody zdrowotne w populacji", zablokowały działalność gospodarczą.

    W opinii niemieckich naukowców bezsensowne było zablokowanie działalności gospodarczej i wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek, choć władze doskonale wiedziały, że nie ma to sensu — nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że pacjenci bezobjawowi bez kaszlu i gorączki zarażają (ich izolacja też nie ma sensu). Podobnie wiadomo było i jest, że dzieci Covid się nie zarażają — zamykanie szkół nie miało więc naukowych podstaw.

    Zdaniem autorów książki „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" noszenie maseczek nie ma sensu, bo „proste maseczki nie zatrzymują wirusa podczas kaszlu". Eksperci w swej pracy stwierdzili, że „maseczki nie chronią przed zakażeniem. Koronawirus ma rozmiar 160 nanometrów (0.16 mikrometra). Pory w zwykłych maseczkach bawełnianych, mają rozmiar 0,3 mikrometra" - wirusy więc swobodnie przez nie przelatują. Noszenie maseczek jest szkodliwe dla zdrowia osób z chorobami płuc, serca, zaburzeniami lękowymi. W opinii ekspertów noszenie maseczek „w przestrzeni publicznej nie jest celowe", bo „nie istnieją badania naukowe, które by wskazywały, że noszenie maseczek ma sens. Jest za to bardzo wiele badań ukazujących, że noszenie maseczek sensu nie ma".

    Według „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" to jak fałszywa pandemia stała okazją do nieuczciwego zarobku przez koncerny farmaceutyczne najlepiej pokazuje kwestia prac nad szczepionkami, na które Unia Europejska wydała już ponad 750.000.000 Euro, podczas gdy „nie ma sensu opracowywać szczepionki do zwalczania wirusa, na który szerokie rzesze ludzkości są często odporne". Dodatkowo szczepienia na wirus, który mutuje, mają mało sensu. Nie wolno też zapominać o tym, że szczepionki wywołują działania uboczne.

    W opinii autorów książki „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" „szkody ze szczepień na koronawirusa mogą być większe niż jakakolwiek wyobrażalna korzyść. [...] Jest wiele szczepień, które mają sens. Szczepienia na koronawirusy absolutnie do nich się nie zaliczają", bo są „szczepieniami przeciwko wirusom, które nie wymagają szczepionki".

    Autorzy pracy „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" przypomnieli na jej kartach, że w 2009 roku wirus H1N1 (świńska grypa) został wykreowany na pandemię. Bronią z urojonym zagrożeniem miała być szczepionka. „Szczepionka na H1N1 była upichcona naprędce i nie przebadano ją pod kątem skutków ubocznych". W Niemczech rząd federalny i władze landów zakupiły miliony szczepionek. „Dla ludności była nieprzetestowana szczepionka z adiuwantem, a dla rządu niegroźny od strony działań ubocznych preparat bez adiuwanta". Adiuwant to substancja wznawiająca działanie szczepionki, która niesie ze sobą „ryzyko poważnych działań ubocznych". Choć niewykorzystane szczepionki zostały zniszczone, to korporacje farmaceutyczne zarobiły 18.000.000.000 Euro.

    Zdaniem dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego hucpę z fałszywą pandemią obrazuje to, że jest ona ogłoszona przez WHO na podstawie nowej definicji pandemii. Stara definicja głosiła, że zarazek musi być nowy, organizm człowieka musi być na niego nie przygotowany, zarazek musi szybko się rozprzestrzeniać i być niebezpiecznym, czyli prowadzić do wielu zgonów. W 2009 roku w związku z niegroźną świńską grypą WHO zmieniło definicje pandemii, usuwają warunek tego, że wirus musi być groźny i prowadzić do zgonów. Stało się tak, bo WHO jest w 80% finansowane przez korporacje farmaceutyczne.

    Według dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego media opisując Covid, przemilczają, że występujące w związku z wirusami „infekcje oznaczają wniknięcie do organizmu i rozmnożenie zarazka. To może działać bezobjawowo. Mamy wtedy infekcje, ale nie zachorowanie". Media, by nakręcać histerie, podają dane o wykrytych zakażeniach, choć powinny podawać dane o odsetku zakażonych wśród przebadanych, nie robiły tego, bo ten odsetek by stały i się nie zwiększał, co nie wzbudzałoby emocji w widzach.

    W opinii dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego bezsensowne jest przyrównywanie Covid od Hiszpanki - „w okresie epidemii hiszpanki nie wynaleziono jeszcze antybiotyków. Dlatego ludzie marli jak muchy". W medialnych kłamstwach warto też zauważyć anty szwedzkie kłamstwa o szwedzkim modelu walki z Covid, który okazał być się o wiele lepszym od polityki w innych krajach.

    Jan Bodakowski
    Wypowiadam Wojnę - Partyzancką?
  • Bezczelne zachowanie Staszewskiego! Tęczowy aktywista prowokuje zdjęciem z Janem Paweł II. Internauci: "Współczujemy ci"
    Czyżby Staszewski wraz z „Margot” prześcigali się w tym, kto zrobi większą szkodę środowisku LGBT? Najwidoczniej. Staszewski musiał się już porządnie stęsknić za kamerami, skoro prowokuje coraz mocniej. Szkoda, że walcząc z rzekomą homofobią, atakuje to, co dla wielu Polaków jest cenne.

    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/518463-bezczelne-zachowanie-staszewskiego-internauci-odpowiadaja

    Nie ma to jak zabiegać o tolerancję i szacunek - obrażając i kpiąc. Stopień porycia umysłowego tej kolorowej bandy jest poza wszelką skalą. Nikt tak skutecznie nie buduje muru pomiędzy homo i resztą ludzi jak tzw. aktywiści LGBT. Przecież jest oczywiste, że ich celem jest demoralizacja dzieci, upadek tradycyjnych wartości, walka z wiarą i religią oraz promocja neomarksizmu. Tylko nienormalny człowiek uwierzy w ich dobre intencje. Albo rodzice byli zdesperowani żeby spłodzić takiego Barta, albo jest ze zbiorowego. Bękart urodzony w Malmö, potomek Kałmuków z Marca 68r,w dodatku sodomita, więc nic dziwnego, że prowokator i padlina w ubeckim stylu. Wielu takich za 3.500.000 wyszkolił Czaskoski na koszt podatnika. I wyrósł nam w Polsce kolejny tęczowy faszysta, czerpiący pełnymi garściami kłamliwe i cyniczny sofizmaty Goebbelsa i Urbana. Drań Staszewski w latach 50. kolaborowałby z ochotą ze stalinizmem. Dewiant ma prawo do odchylenia, ale powinien się leczyć. Natomiast ci którzy wykorzystują go do ataku na Polskę to łajdacy lub takie same zboki. Ma płacone i się stara, Doceńmy to. Rządowi funkcjonariusze też mają płacone (z naszych podatków), ale się nie starają, żeby taki przestał szkodzić Polsce. Wyciągnijmy wnioski.
    Kraków: Grupa nauczycieli napisała list w obronie LGBT+.
  • Autorze
    No to muszą być niezłe kwity na pupila Kaczyńskiego, M. Morawieckiego (człowieka Lejby Fogelmana) i jego kolesi w spółkach kontrolowanych przez polskie państwo, skoro Kaczyński decyduje się usunąć z ministerstwa sprawiedliwości Z. Ziobrę i tym samym utratę większości sejmowej. Prokurator Czyżewski: Premier Morawiecki to agent WSI, papiery na niego są w Berlinie. I stąd ma 70 mln zł w nieruchomościach.

    gazetawarszawska.net/videos/3691-prokurator-andrzej-m-czyzewski-kariery-panow-morawieckich-sa-zwiazane-z-oficerami-wsi

    Macierewicz szukał materiałów obciążających Morawieckiego jako agenta WSI.

    https://www.newsweek.pl/polska/polityka/macierewicz-chcial-obciazyc-teczkami-mateusza-morawieckiego-i-jego-ojca/k5q7nhv

    17 lat temu Mateusz MORAWIECKI wraz z żoną okazyjnie kupili od Kościoła Katolickiego 15 ha gruntów za 700tys. Dziś działka warta jest STO razy WIĘCEJ czyli 70 mln zł. Ks. płk Sławomir Żarski, który sprzedał kościelne grunty, w 2018 roku awansował na generała.

    https://www.money.pl/gospodarka/dzialka-morawieckiego-ksiadz-ktory-sprzedal-grunty-premierowi-awansowal-na-generala-6383268380354177a.html
    Czy Zbigniew Ziobro chciał aresztować żonę Morawieckiego?