Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze nana

  • @roux 17:08:28 a skąd Pan wie, że duszy nie ma?
    Przyjmując, że jej nie ma, to tym bardziej jest ona nieśmiertelna, jako że nie może umrzeć coś, czego nie ma.
    Co do Trójcy, to skąd możemy wiedzieć, że jest albo Jej nie ma? Możemy to wiedzieć na podstawie wiary. Czy wiara jest czymś, co wymaga dowodów? Nie, w przeciwnym razie nie byłaby wiarą.
    Istnieje wiele równoległych światów, niedostępnych dla ludzkich zmysłów.
    Kosmos, a więc i Ziemię i życie na niej jest zrobione według Planu Boga. Czym miałby człowiek mierzyć Plan Boga? czyżby własnym mózgiem? A jakim cudem? Mózg ludzki też stworzył Bóg. A więc Bóg może mózg ludzki rozumieć, ale mózg ludzki nie może zrozumieć swojego Stwórcy. Człowiek może obsłużyć komputer, ale komputer nie może obsłużyć człowieka.
    Co do tzw. Pisma świętego, to są to zaledwie różne notatki, wykonane przez ludzi. Co prawda w wiekach ponoć dawniejszych, ale nie zmienia to faktu, iż są to zapiski ludzi. Na ile schowane są w tym Piśmie symbole pozwalające lepiej rozumieć wiarę, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że ludzie posługują się tym Pismem w ogóle go nie rozumiejąc, albo interpretując według własnych upodobań.
    Ateista to jest człowiek wierzący w istnienie Boga, ale nie uznający istnienia Boga. Nie można bowiem odrzucić czegoś/Kogoś, czego nie ma.
    Jeżeli Bóg dał ludziom wolną wolę, to także i prawo do niewiary w Niego. Widać do czegoś jest to przydatne - ludziom, nie Bogu. Każdy może sobie wybrać. I to jest podstawa Ewolucji. Problem stanowi jedynie to, że ludzie narzucają sobie wzajemnie własne pomysły, nawet przemocą, a to z wiarą - czyli aktem dobrowolnym - nie ma nic wspólnego.
    Religie objawione, jak mozeizm, chrześcijaństwo czy islam, miały za zadanie przywrócić ludzi na drogę Ewolucji, czyli rozwoju. Paru cwaniaków zagospodarowało je sprytnie dla własnych korzyści i to stanowi podstawowy problem. Religia objawiona nie jest niczyją własnością, można ją uznawać albo nie. Ale poszukiwanie drogi do Boga nigdy nie było i nie będzie żadna zdradą. Jeżeli ktoś sam dobrowolnie nie praktykuje wiary, to każdy przymus nie ma z wiarą nic wspólnego. Jest to zwykłe uleganie naciskom, ale na pewno nie wiara. Nawet nie wierząc w Boga nie można Go zdradzić. On stworzył wszystko, a więc i "niewierzących". Jest to część Gry Kosmicznej, w której istnieje stałe powiązanie "przyczyna-skutek". Wierząc w Boga żyjesz tak, jak można żyć wierząc w Boga. Nie wierząc w Boga żyjesz tak, jak można żyć nie wierząc w Boga. I z pierwszego i z drugiego wynikają pewne nieuniknione konsekwencje, pozytywne czy negatywne, ale konsekwencje. Można i należy wybierać świadomie. I co najważniejsze: samodzielnie. Najgorsze jest - iść pędem stadnym i żyć nie swoim życiem. Powtórki nie będzie. Byt daremny, stracony dla Ewolucji.
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?
  • @puuuq 15:45:27 a na co ci religia?
    czy nie wystarczy po prostu wierzyć w Boga? Każdy, kto cię poucza, jak miałbyś to robić - kłamie. Jak to robić najlepiej wiesz ty sam, każdy wie to sam najlepiej.
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?
  • no i następny link w tym temacie
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/czy-satanizm-jest-promowany-jako-jedyna-swiatowa-religia-xxi-wieku/

    Czy satanizm jest promowany jako jedyna, światowa religia XXI wieku ?
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?
  • Kto namaszczał cesarzy? czy nie papieże? Jakim to więc cudem papież miałby być podleglym cesarza?
    To raz. A dwa, to oprócz państwa watykańskiego nie ma w żadnym innym państwie ciągłości politycznej. Jeżeli w ciągu kilkudziesięciu lat niemal cała ziemia należąca uprzednio do Meksykanów znalazła się w rękach kościoła katolickiego, to skąd wiemy, co jeszcze na świecie "należy" do papieża? Nie mamy pojęcia o stosunkach własnościowych. Nie wiemy, ile i czego w Polsce przejął kościół katolicki. Na maskowanie się miał on niemal półtora tysiąca lat.
    Co do listu papieża do Prezydenta Putina, to ja to odczytuję jako polecenie wydane przez papieża Prezydentowi Putinowi, by nie rzec: ostrzeżenie albo nawet zawoalowana groźba.
    Przecież nie wiemy, co oznaczają dane słowa w języku dyplomatycznym. Dlaczego w ogóle taki język powstał? a no po to, żeby rządzący mogli jawnie się porozumiewać bez tego, że plebs wie o co chodzi. Oni nie muszą się ukrywać, wszystko mówią jawnie, swoim szyfrem. Jeżeli papież pisze, że o coś prosi, to wcale nie jest żadna prośba.
    Natomiast jeżeli papież "apeluje" do Władimira Putina, by ten na szczycie G20 "znalazł pokojowe rozwiązanie" to może oznaczać, iż papież grozi Prezydentowi Putinowi czymś tam, jeżlei Rosjanie będą dalej odnosić w Syrii sukcesy.
    No bo na zdrowy rozum, jeżeli Rosja daje łomot bojówkom utworzonym, wyposażonym i wspieranym przez zachód, to gdzie tu jest miejsce na jakieś apele o "pokojowe rozwiązanie"? Albo zachód odwoła te swoje bojówki - czego zrobić nie może, bo gdzie miałby je umieścić? przecież nie u siebie, w państwie, bo to byłoby realne zagrożenie dla ich "demonokrajci" - albo muszą one zostać zlikwidowane fizycznie. To nie są przecież ludzie, lecz maszyny mordujące niewinnych ludzi bez żadnych skrupułów.
    Problemem Rosji jest to o tyle, że musi pozabijać ten demoni pomiot, bo na Syrii to się nie skończy. Oni chcą podporządkować sobie Rosję albo podpalą cały świat. Tak to wygląda na moje oko. I o ile Rosja ma wiele do stracenia - Ludzi - o tyle ten diabelski pomiot do stracenia nic nie ma, bo on nawet duszy nie posiada.
    Co my tak naprawdę wiemy o Ewolucji? Co my wiemy o przekazywaniu cech osobniczych? Co my wiemy o "powstawaniu" nowych ludzi? Jakie mamy pojecie o tym, co to jest dusza? I skąd się ona bierze? Czy zdajemy sobie sprawę, że istnieją osobniki człekopodobne, ale pozbawione duszy, co powoduje, iż nie są one ludźmi, jako że nie mogą wykształcić w sobie cech ludzkich jak empatia, współczucie z racji braku sumienia?
    Co właściwie ludzie wiedzą o sobie? Nic, albo prawie nic, a i to zakłamane.
    Już dawno kościół katolicki podzielił Rosję na parafie i biskupstwa. Kiedyś nawet trafiłam na taką mapkę w internecie.
    Czy można przyjąć, że kościół katolicki zrezygnował ze swoich zamiarów? Na pewno tego nie zrobił. Bowiem albo kościół katolicki obróci się w perzynę, albo będzie bez względu na ofirary w ludziach chciał zawładnąć światem. I tego w ludzkich kategoriach na pewno nie ma sensu rozważać.
    Czymże więc mogło być to spotkanie patryarchy i papieża?
    Nie można wykluczyć, że nastąpiło jakieś tajne porozumienie - bo te przedstawione oficjalnie, podpisane punkty to tylko dla gawiedzi, żeby miała do czytania - i Rosja będzie rozsadzana od wewnątrz, jako że od zewnątrz się nie dało.
    Na stronie Klubu Inteligencji Polskiej był ciekawy artykuł na temat satanistycznych praktyk i insygniów obecnych zarówno w kościele katolickim jak i cerwki prawosławnej.
    My sobie myślimy, że te kościoły dzieli sposób przeprowadzania rytuałów. Ale to przecież nie może być wszystko. Z pewnośćią są jakieś tajemne rytuały współne dla obu i może o tym rozmawiali patryarcha i papież? Jak widać, nigdzie nie jest dla nich bezpiecznie, tylko na "ateistycznej" Kubie. Czyli poniekąd na terenie neutralnym. Jakie więc energie są uruchamiane na obszarach znajdujących się pod dominacją każdego z tych kościołów?


    A tu do przemyślenia:

    Niepokojące zmiany: Satanizm rośnie w siłę… a publiczność się cieszy

    Paul McGuire – profesor w King’s College, autor 14 książek, prowadzący w Los Angeles program pt. „Paul McGuire Show” oraz komentator Fox News ocenia, że Satanizm jest jedną z najszybciej rozwijających się religii w zachodnim świecie, a przede wszystkim w USA.

    Jest wg. niego bardzo prawdopodobne, że amerykańscy sataniści już niedługo zażądają uznania ich religii za oficjalną, wraz z wszelkimi w takiej sytuacji przysługującymi im przywilejami.

    Występ Jacka Black, podczas ceremonii MTV Music Video Awards, w zeszłym miesiącu został przez profesora Paula Mc Guire uznany za „niebezpieczny precedens”, ponieważ tak on jak i wielu jego kolegów twierdzą, iż jest to tylko czubek wielkiej góry lodowej, jeśli chodzi o problematykę satanizmu, tak w USA jak i w całym współczesnym świecie.

    Podczas swojego występu, Jack Black poprosił publiczność aby ta podała sobie ręce i utworzyła łańcuch. Następnie Jack poprosił wszystkich aby pomodlili się wraz z nim do „ukochanego księcia ciemności – szatana”. W swoich modłach do szatana prosił między innymi o to, aby występujący i nominowani artyści osiągali swoje sukcesy jak najdłużej. Na koniec poprosił wszystkich: „pokażcie mi rogi”, sugerując aby cala publiczność ułożyła swoje dłonie w znak satanistycznego pozdrowienia, co też większość posłusznie uczyniła.
    ----
    ciąg dalsziy na stronie Klubu Inteligencji Polskiej
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/niepokojace-zmiany-satanizm-rosnie-w-sile-a-publicznosc-sie-cieszy/
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?
  • Klub Inteligencji Polskiej
    Jacek Andrzej Rossakiewicz EKONOMIA I SZTUKA GOSPODAROWANIA. Zależności przemyślane na nowo i od początku


    Kapitalizm, to takie niezwykłe wierzenie,
    iż najgorsi mężczyźni, z najgorszych pobudek,
    w niewiadomy sposób będą pracować dla wspólnego dobra.

    John Maynard Keynes.

    Termin ekonomia pochodzi z greckiego oikos — dom i nomos — prawo, reguła. Pierwszy raz pojawia się u Xenofonta, taki tytuł nosi jedno z jego dzieł: Ekonomik (gr. Oikonomikós) – pismo praktyczno-dydaktyczne jak należy wzorcowo zarządzać gospodarstwem rolnym.

    Starożytni przez to słowo rozumieli zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Na temat właściwych sposobów gospodarowania, pracowania, gromadzenia zapasów, handlowania, oddawania i darowania długów, wypłaty odszkodowań, wypowiadali się starożytni władcy począwszy od Sumeru. Najstarszy znany kodeks Kodeks Urukaginy pochodzi z I połowy XXIV wieku p.n.e., Kodeks Ur-Nammu – zbiór praw, ustanowiony za panowania sumeryjskiego króla Ur-Nammu na przełomie XXII–XXI wieku p.n.e., zapisany na kamiennych tabliczkach został sformułowany w postaci wskazań moralnych: co jest właściwe a czego należy unikać. Nie zostało to zapisane w postaci listy przestępstw i kar, ale raczej przykazań.

    Ksenofont z Aten (ok. 430 p.n.e. – ok. 355 p.n.e.)
    Ksenofont z Aten (ok. 430 p.n.e. – ok. 355 p.n.e.)

    Bardziej znany Kodeks Hammurabiego, babiloński zbiór praw został zredagowany i spisany w XVIII w. p.n.e. i określa kary m.in. na zasadzie talionu (odpłaty: „oko za oko”, jednak z uwzględnieniem różnic stanu i pochodzenia osób, np. za oko niewolnika wystarczało zapłacić jego panu). Na tematy ekonomiczne wypowiadali się także prorocy wielkich religii, traktując wskazania gospodarcze i zasady prawne w tej dziedzinie jako ważne, ale nie najważniejsze kwestie. Potępiano lichwę, zatrzymywanie płacy robotnikom, kradzież i wyzysk, pochwalano darowanie długów, widząc w tym jeden z najważniejszych przejawów miłosierdzia i miłości bliźniego. Zarys prawdziwie sprawiedliwej ekonomii zawarty jest w Nauce Jezusa. Do tego etapu wiedzy ekonomicznej i gospodarczych celów wspólnoty ludzkiej jeszcze nie dotarliśmy. Wręcz przeciwnie, obecna praktyka monetarna została podporządkowana lichwie – od początku dziejów ograniczanej prawnie lub wręcz piętnowanej jako rodzaj zła. Nie powinno zatem nikogo dziwić stanowisko Josepha Stiglitz’a iż porozumienie gospodarcze (ekonomia), aby służyło wszystkim ludziom, w tym także najuboższym, powinno zostać gruntownie przemyślane od nowa.

    Aby mogło to nastąpić trzeba dobrze zrozumieć naturę i podstawy ekonomii, jej miejsce w systemie nauk oraz fakt, iż ekonomia jako nauka to nic innego jak teoria zarządzania gospodarką realną, a nie wirtualna manipulacja finansami. Ekonomia powinna być realizowana w praktyce i przynosić przewidywalne efekty.

    W kulturze starożytnych Greków, postawa estetyczna i badawcza była tym samym. Ocena estetyczna nie różniła się zasadniczo od innych ocen. Grecy nazywali ją theorią (Władysław Tatarkiewicz, Historia estetyki. Estetyka starożytna, 1985, s. 40). Kiedy chodziło o przedmiot materialny badano jego zastosowanie oraz możliwość powielenia.

    Pozostając na gruncie starożytnej kultury greckiej, z łatwością zauważymy, że pojęcie piękna i sztuki wyrasta z praktyki gospodarczej. Greckie słowo póiesis, oznaczajace dzisiaj poezję, u starożytnych oznaczało produkcję, a jego dosłowne znaczenie to „robić”. Poietés to po prostu wytwórca, musikós to każdy wykształcony człowiek, architékton to naczelny kierownik produkcji. (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 39.)

    Piękno miało dla starożytnych Greków swój wyraz praktyczny, użyteczny. Stawało się umiejętnością. Ta zaś stawała się technologią (techne) i bardzo pożądanym: kanonem. Sztuka pojmowana jako umiejętność dotyczyła każdego zawodu. Rozumiano ją jako „każdą produkcję umiejętną”, w której potrzebna była wiedza a nie natchnienie. Wiedza była gwarancją udanego wykonania zlecenia. Podkreślano kunszt wytwórcy. Słowo sztuka do dzisiaj zachowało to znaczenie.

    Warto kontynuować, choćby jeszcze przez chwilę, te rozważania, bowiem odsłaniają one zapomnianą część ekonomii. Sztukę ekspresyjną nazywano mimesis „naśladowaniem”, ale na początku chodziło w niej o wyrażanie (naśladowanie) własnych uczuć i stanów, (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 29.) Uczucia i emocje wyrażano w tańcu, muzyce i śpiewie. Te czynności wykonywane razem (obrzędy i misteria) prowadziły do „oczyszczenia” ludzkiej psychiki z natłoku wrażeń i uczuć. Oczyszczenie – katharsis – dotyczyło najpierw tancerzy. Kiedy powstał teatr rozszerzyło się na aktorów, a później także na widzów. Katharsis prowadziło do lepszego rozumienia świata i relacji pomiędzy ludźmi.

    Katharsis ułatwiało myślenie kontemplacyjne o przedstawionych zdarzeniach i uczuciach. Uwolnienie się od prymatu emocji (oczyszczenie umysłu z prymatu „myślenia limbicznego) prowadziło do oceny emocji i zachowania w kategoriach wartości, jakie są realizowane w relacjach międzyludzkich. Był to rozwój myślenia korowego i początek emocji wyższych. Najwyższą wartością stała się sprawiedliwość i to ona zaczęła być pojmowana jako piękno. Jedno z orzeczeń wyroczni delfijskiej brzmiało: „najpiękniejszym jest to, co najsprawiedliwsze” (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 37.) Piękno pojmowane jako sprawiedliwość zostało ostatecznie uznane za dobro.

    Na dobroci, sprawiedliwości i praworządności ukonstytuował swoją postawę Sokrates, a Xenofont i Platon opisali to w dialogach Eutyfron, Obrona Sokratesa i Kriton. W ostatnim dialogu z tych trzech: Kriton, Platon wyraził zapewne autentyczne stanowisko Sokratesa:

    Sokrates: A że dobrze i pięknie, i sprawiedliwie to jest jedno i to samo, zostajemy przy tym czy nie?

    Kriton: Zostajemy.

    Sokrates cenił też mądrość i mawiał: „najpiękniejszą z rzeczy jest mądrość” (Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 116). Za wypracowaną zasadą sprawiedliwości, podążyło dobro, a obie te wartości realizowane razem to mądrość. Wszystkie te wartości wynikają z nadrzędnej cechy bytu, którą jest duchowe piękno. Mądrość także wynika z duchowego piękna i prowadzi do poznania prawdy. W platońskiej triadzie: Piękno, Dobro i Prawda, najważniejsze jest Piękno. Jest ono rozumiane szeroko, obejmuje wartości moralne oraz poznawcze.

    Widzimy zatem jak z potrzeb wspólnoty, z odkrywania i badania świata zjawisk, materii i organizmów, powstaje umiejętność gospodarowania, produkcji oraz kreacji nowych technologii. W efekcie powstaje także użyteczna teoria gospodarowania określająca jego cele: ekonomia (oikonomia) a dzisiaj metaekonomia. W tym momencie człowiek zaczyna się zmagać z własną naturą – albo bezkrytycznie ulega myśleniu limbicznemu i realizuje swoje zachcianki, wąsko pojmowane egoistyczne pragnienie zysku realizowane zazwyczaj kosztem innych ludzi – albo wznosi się ku światłu i światu Sprawiedliwości, Dobroci i Duchowego Piękna, rozwijając w sobie zdolność do myślenia korowego, ujmującego świat jako żywy organizm potrzebujący harmonii. W tym świecie jego indywidualny zysk zostaje zintegrowany z korzyścią i powodzeniem całej wspólnoty. Ekonomia od początku związana jest ze sztuką – pojmowaną jako umiejętność – i z pięknem jako zdolnością kreowania coraz piękniejszego (lepszego) świata – Ekonomia jako teoria gospodarowania ma potencjał kształtowania ludzkiego myślenia i ludzkiego obyczaju. Zależy to od wartości i celów realizowanych przez człowieka w ekonomii. Wadliwe, niesprawiedliwe cele niszczą ludzką wspólnotę i degenerują jednostki. Cele właściwe, - zakorzenione w duchowości – budują człowieka, organizują wysiłek całej wspólnoty w dążeniu do zaspokojenia naturalnych życiowych potrzeb – potrzeb umiarkowanych, dostosowanych do natury świata, a nie wybujałych lub realizowanych na pokaz.

    Świadomość organicznego związku ekonomii, estetyki i etyki czyni oczywistym postulat odrzucenia etycznego redukcjonizmu, zakorzenionego w ekonomii od XVII wieku, w czym niepoślednią rolę odegrało dzieło Adama Smitha, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów z 1776 roku. Redukcjonizm etyczny w ekonomii czerpał i nadal czerpie swoje uzasadnienie z wypaczenia roli Opatrzności, którą Smith przedstawił w postaci karykaturalnej, jako „niewidzialną rękę rynku”, znajdującą najlepsze rozwiązanie dla gospodarki. Smith wierzył, że możliwy jest samoistny i równomierny wzrost bogactwa wśród ludzi i że suma działań poszczególnych ludzi, którzy chcą się stać bardziej zamożnymi, doprowadzi do szczęśliwego bogacenia się całej wspólnoty. Pisał: „każdy prowadzony jest niewidzialną ręką, by przyczyniać się do celu, który nie leżał w jego zamiarach”.

    Wiara Adama Smitha nie była zasadna. Ale jak to często się zdarza, fałsz bywa atrakcyjny i rozprzestrzenia się szybko. Złudzenie jest bardzo „użyteczne” — szczególnie wówczas, kiedy pozwala kontrolować świadomość ludzi. Sukces liberalizmu ekonomicznego polegał na stworzeniu warunków do bezwzględnego eksploatowania innych ludzi, a jednocześnie nadaniu tym działaniom, pozoru szlachetnej działalności dla dobra ogółu. (Milton Friedman) W taką ideologię chętnie wierzyli ci, którzy osiągnęli bogactwo; ci, którzy dążą do bogactwa; a często nawet tacy, którym się nie udaje, ale którzy żyją nadzieją, że wkrótce im się powiedzie. Natomiast ludźmi, których wykorzystano i z pracy których czerpano korzyści, wpędzając ich w ubóstwo, najczęściej po prostu pogardzano jako nieudacznikami, którzy przegrali swoją walkę o bogactwo i swoją pozycję w społeczeństwie. Te antagonistyczne stosunki społeczne, oparte na konkurencji, pełne fałszu, podstępu, niesprawiedliwości, bezwzględności i wyzysku jawią się niektórym ludziom nadal, jako raj dla ludzi przedsiębiorczych. Jest to szkodliwe złudzenie. Gospodarcza konkurencja pomiędzy firmami ma znaczenie negatywne, podobnie jak rywalizacja pomiędzy ludźmi w jednej firmie. Firma, w której ludzie rywalizują ze sobą zamiast twórczo współpracować szybko upada. Rozsądni pracodawcy zdają sobie z tego sprawę i zabiegają o harmonijne stosunki wśród pracowników wewnątrz firmy, co przyczynia się do jej pomyślnego rozwoju. Dziwne jest to, że nie przenoszą zrozumienia tego faktu na grunt całej gospodarki. W społecznej makroskali, także lepsze jest współdziałanie niż konkurencja, dążenie do międzyludzkiej harmonii niż antagonizm i walka. Od zrozumienia tej zasady zależy dzisiaj pomyślność rodzaju ludzkiego.

    Idea „dobrej konkurencji” to podstęp, wyzwanie do walki, to geneza pojmowania idei bogactwa jako idei pozytywnej. Smith ideę bogactwa traktuje jako pozytywną już w tytule swojego dzieła i nie przychodzi mu nawet do głowy, że może popełnia błąd. Skupia się natomiast nad tym, aby uzasadnić bezkonfliktowość dążenia do bogactwa. Jest to największe złudzenie, które udało się (bankierom i „ich” liberalnym ekonomistom) zaszczepić w świadomości ludzi. Dążenie do bogactwa jest, bowiem zawsze konfliktowe i zawsze rodzi antagonizm. Bezkonfliktowe może być tylko dążenie do zaspokojenia słusznych potrzeb wszystkich ludzi, czyli rozwój i korzyść powszechna, dzialanie dla dobra publicznego (pro publico bono), ogólny wzrost poziomu życia oraz dążenie do społecznej harmonii. Z tego zdawał sobie dobrze sprawę nauczyciel Adama Smitha, ekonomista Josiah Tucker ( 1713 – 1799), ale Smith uległ indoktrynacji bankierów z Amsterdamu.

    Idee Adama Smitha podsumował w błyskotliwy sposób John Maynard Keynes mówiąc: „Kapitalizm, to takie niezwykłe wierzenie, iż najgorsi mężczyźni, z najgorszych pobudek, w niewiadomy sposób będą pracować dla wspólnego dobra”.

    Receptę na wszechwładny kapitalizm podał Stanisław Brzozowski: „Jeżeli człowiek ma być wolny, musi zawładnąć ekonomizmem, który dotychczas nim włada; inaczej wszelkie wyzwolenia powstaną w dziedzinie iluzji”.

    Likwidacja redukcjonizmu etycznego w ekonomii to skierowanie uwagi i oparcie się na duchowym pięknie człowieka oraz na jego przyrodzonej godności. Likwidacja redukcjonizmu etycznego w ekonomii to realizacja idei sprawiedliwości, dobroci oraz zasady miłosierdzia w polityce społecznej i finansowej. W efekcie oznacza to – w dziedzinie monetaryzmu – powrót do zasady emisji pełnowartościowych pieniędzy, w miejsce emitowania środków rozliczeniowych opartych na kreacji oprocentowanego długu.

    Poziom emisji pełnowartościowego, sprawiedliwego pieniądza wynika z parytetu gospodarczego pieniądza. Jest to parytet dóbr konsumpcyjnych: (towarów i usług) produkowanych, świadczonych i obecnych na rynku. Parytet gospodarczy pieniądza i emisja pelnowartosciowego pieniądza narodowego (monetyzacja wartości dodanej) są prawami naturalnymi i wynikają z pracy społeczeństwa, obejmują konieczność odtwarzania energii życiowej ludzi, zdobywania przez nich wykształcenia, a wcześniej urodzenia i opieki nad dziećmi: od chwili zaawansowanej ciąży do uzyskania samodzielności przez dziecko.

    Godne warunki życia powinny być normą w obecnych czasach obfitości dóbr i użytecznych technologii. Realizacja tego jest możliwa. Wystarczy dopuścić i upowszechnić nowe technologie w trosce o człowieka i jego środowisko. (Nowe technologie są blokowane przez ludzi czerpiących zyski ze starych rozwiązań, które są nieskuteczne i niewydajne, które się moralnie zastarzały i które niszczą środowisko. Dbałość o środowisko uzasadnia i wymusza zmiany w sposobie dystrybucji pracy i pieniądza, prowadzi do dzielenia się dobrami i pracą, do oddzielenia wynagrodzenia od czasu pracy, o czym niezwykle pięknie mówił Jezus z Nazetu. Postawa ekologiczna skłania do porzucenia niepotrzebnej produkcji, która zaśmieca świat lub umysł człowieka. Lepiej jest obdarować ludzi dobrami (powszechny dochód minimalny) niż wypełniać świat bezsensową krzątaniną w celu uzyskania dochodu kosztem środowiska i jakości życia. Na takie rozwiązanie pozwala już dzisiejsza technologia, a w przyszłości taki postulat stanie się oczywisty i zostanie zrealizowany.

    Duchowy i intelektualny postęp człowieka prowadzi do zmian w ekonomii i w zarządzaniu gospodarką. Umiejętne zarządzanie to sztuka, twórczość, zdolność wyszukiwania nowych, nigdy dotąd nie stosowanych rozwiązań, umiejętność (talent) podejmowania decyzji. Sztuka zarządzania opiera się na wiedzy i wyczuciu, prowadzi do racjonalizmu i wypiera to, co nie jest racjonalne: chciwość, pychę, zawiść, lęk, przesąd, rasizm, pseudonaukowy darwinizm i fałszywe wyobrażenia o ludzkiej naturze. Obecnie świat, (według starożytnych: wspólota ludzka) uświadamia sobie coraz bardziej wyraźnie konieczność takiej przemiany.



    Jacek Andrzej Rossakiewicz Warszawa, 31.01.2013

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/11707/comment-page-1/#comment-6301
    Jak Cyryl z Franciszkiem
  • @marek13 09:02:44 no owszem, rok później była wojna, ale sześć lat później dostali baty
    teraz Rosja nie będzie się z nimi cackać aż sześć lat, bo Prezydentowi Putinowi udało się uratować kraj przed totalnym upadkiem - do jakiego doprowadziła wcześniej zarówno I. wojna światowa, jak i rewolucja i wojna domowa. Rosjanie szybko zorientowali się, o co chodzi i zabrali do roboty. Nie ma takiej rzeczy, jakiej by Rosjanie nie mogli wymyślić. Zrobią oni w razie konieczności najbardziej kwadratowe kwadraty i najokrąglejsze koła, do czego zachód od dawna nie jest już zdolny.
    Rosyjski lotnik lata sobie na różnych samolotach i nie martwi się, ile to kosztuje. A taki ussamerykański to ma przed oczami dolary, jakie wyciekają mu z silników, cóż więc może taki ussman dokonać?
    Rosjanie chcą żyć, ussmanie chcą dolców. To o czym tu można jeszcze rozmawiać? Wszystkie wojny są z powodu pieniędzy, złota i co tam jeszcze chciwcy pożądają. Niech się tym w końcu udławią i zostawią ludzi w spokoju. Wstrętne demoniska.

    Co to znaczy, że jakiś kery chce odejścia Prezydenta Asada? Cóż to jest takiego ten kerry, że sobie tak chce? Ja chcę, by odszedł ze stanowiska kerry. I niech go piekło pochłonie, zbrodniarza.

    Oglądam właśnie na 3sat film o sposobach poruszania się zwierząt i owadów. F e n o m e n a l n e! Nie ma czegoś, czego nie ma! Jest absolutnie wszystko! Choć mocno przysypane ludzką głupotą.

    Sytuacja polityczna jest taka, że zachód nie ma już od dawna szans na podporządkowanie sobie Rosji. Wszystkie wojny na Bliskim Wschodzie były preludium do zaszkodzenia Rosji by ją osaczyć, osłabić i wciągnąć w konflikty. Nic z tego nie wyszło i nie wyjdzie. Ale zachód idzie w zaparte i "na złość babci odmrozi sobie nos/uszy?". No i dobrze. Zło musi wyzdychać, najlepiej samo z siebie. I wyzdycha. Wychodzi na to, że tzw. politycy zachodni w ogóle nie rozumieją ani swojej sytuacji ani sytuacji ogólnej. Ten zachód to uzbrojony dom wariatów. Dlatego należy postępować z nimi ostrożnie.
    Obłąkańcy chcieli zawładnąć całym światem! dla samego poczucia władzy i bez względu na wynikające z tego tragedie. Ale Bóg Wszechmogący jeszcze oczu nie zamknął, jeszcze toczy się Kosmiczna Gra i pomału, ale jednak - budzi się z letargu dobro. Ludzie zaczynają rozumieć, do jakiego stopnia stali się oni narzędziami dla kliki obłąkańców. Wydawać by się mogło, że już tyle dobrych inicjatyw spaliło na panewce. Nic podobnego! To jest żywy proces ewolucyjny i ludzkość wciąż szuka optymalnego rozwiązania. Większość robi to nieświadomie, ale nie ma to znaczenia, bo człowiek nie ma innego wyjścia niż się rozwijać dalej. Ci, którzy zatrzymali się w miejscu, odchodzą, umierają jako czynnik zbędny. A całość idzie naprzód i ewoluuje nieustannie.

    Ludzie mają fałszywy obraz Boga. Albo myślą, że to jakiś złośliwy i srogi facet z brodą, albo nieszczęśnik rozpięty na krzyżu.
    Nic bardziej błędnego.
    O ile Istoty Boga człowiek nie pojmie nigdy, o tyle samo Stworzenie może człowiek zrozumieć stopniowo coraz lepiej.
    Więc mówiąc obrazowo, Kosmos to Myśl, Życzenie Boga. W tym Kosmosie Adi Shakti - czyli strona aktywna Boga, stworzyła dla Niego Grę Kosmiczną, czyli Ewolucję.
    Możemy sobie to wyobrazić tak, że jest to tak z pozycji Boga, jakby człowiek obserwował na przykład mrówki i mrowisko. Cokolwiek na świecie się dzieje, Bóg to widzi. I co najważniejsze - spełnia On życzenia ludzi, jako że Istotą Boga jest Miłość.
    Człowiek powiązany z własnym ego nie dostrzega momentu, w którym jego życzenie się spełniło, natomiast zamiast satysfakcji z tego - w mózgu człowieka rodzi się natychmiast następne życzenie.
    Dlatego te życzenia/pragnienia można podzielić na czyste i nieczyste.
    Czyste pragnienia dotyczą rozwoju człowieka i Bóg dostarcza człowiekowi natychmiast wszystkiego, czego człowiek do swojego rozwoju potrzebuje.
    Natomiast życzenia nieczyste to te, związane z materią, z chęcią posiadania dóbr materialnych. Jako że Bóg nie jest sługą człowieka, czyli czegoś, co On sam wymyślił, człowiek musi swoje życzenia związane z materią zaspakajać sam. I tu do gry weszły demony. One podsunęły ludziom pomysły, czego to ludzie potrzebują i co najśmieszniejsze, "kierownikami" są demony a ludzie niewolnikami wytwarzającymi ogromną ilość dóbr materialnych zalegających sklepy i magazyny. A demony wciąż zmuszają ludzi do maksymalnego wysiłku przy produkcji rzeczy zbędnych. I ludzie wcale nie widzą, o co chodzi. Surowce, jakie daje ludziom Matka Ziemia zamieniane są na ogromną ilość śmieci i rzeczy ludziom albo niedostępnych albo zbędnych. Widzimy, że demony nie pracują, one pilnują, by ludzie harowali coraz więcej i obecnie ludzie są nawet karani za to, że tyle harują - demony karzą ludzi za to (np.CO2) ale ludzie dalej zmuszani są przez nie do maksymalnego wysiłku po to, żeby z surowców robili ludzie z wielkim wysiłkiem śmieci. I jednocześnie jak na szyderstwo te same demony nakładają na ludzi kary za nadprodukcję! Czyż nie jest to iście szatański plan?
    Winni są jednak ludzie.
    Weźmy pod uwagę kurną chatę niejakiego Szykorskiego. Takiego metrażu to jeden człowiek nie utrzyma swoimi tylko siłami. Nie jest on także w stanie tych powierzchni posprzątać, bo sił mu nie starczyło by. Czyja to jest wina, że taki Szykorski może w tej kurnej chacie spać/sxać/jeść/leniuchować?
    Winę za to ponoszą włazidupcy. Oni tłumaczą, że jeśli by u tego Szykorskiego nie pracowali, to nie mieli by środków do życia. Może początkowo faktycznie mieli by ci ludzie trudniej. Ale potem, to już o wiele łatwiej. Szykorski nie mogąc utrzymać kurnej chaty w porządku, nie umiejąc gotować ani prać, musiałby z niej zrezygnować na rzecz niewielkiego mieszkanka, jakie by własnoręcznie mógł oporządzić.
    By opłacić włazidupców, taki Szykorski musi kogoś łupić, by mieć kasę dla służby. I tak to jest, że narzekają i łupieni i włazidupcy. A i sam Szykorski też niezbyt zadowolony. Bo i z czego?
    Każdemu według jego potrzeb, od każdego według jego możliwości? O! rany! ależ to "komusze"! No to cóż, pozostaje wersja z niezadowolonymi złupionymi, niezadowolonymi włazidupcami no i niezadowolonym Szykorskim...
    Niedziela, 14.02.2016
  • @roux 23:47:27 co tam Pana argumenty, gdy oni mają wolną wolę (do bycia głupcami)?
    Ale teksty śmiałe i potrzebne. Nawet nie wiedziałam, że na neon24 są tacy śmiałkowie - nie kpię ani nic!
    Zmusić dziadostwo do przyjęcia prawdy - źle.
    Zostawić dziadowstwo w o/błędzie - też źle.
    Praktyczniej byłoby zbudować gdzieś swój własny świat, ale jak to zroibć, jeżeli nie my, ludzie, wymyśliliśmy Grę i nie my, ludzie, rozdajemy w niej karty?
    Jeżeli mile widziane - pozdrawiam!
    H. Cortes, rycerz Maryi to dla ks Oko ateista?!
  • @roux 11:31:38 dokładnie tak! a odbyło się to przy akceptacji ludzi i stąd problemy
    Chrześcijaństwo to była i jest religia objawiona. Katolicyzm to wymysł sztuczny, poslugujący się chrześcijaństwem.
    Jezus mówił: "kto jest moimi braćmi i moimi siostrami"?
    Jeżeli Bóg stworzył także ludzi nie wiedzących o Jezusie, to znaczy, że tak miało być. Mordować Dzieci Boże i jednocześnie tłumaczyć to rozpowszechnianiem wiary w Boga może tylko szatan.
    Czy ewangelizacja Ameryki Łacińskiej to ludobójstwo?
  • @1abezmetki 04:42:59
    http://www.papilot.pl/psychologia/19940/2/Grupa-krwi-a-OSOBOWOSC-Sprawdz-jakie-sa-Twoje-zalety-i-wady-CIEKAWOSTKI.html

    Grupa A

    Ma to przełożenie na charakter – właściciele grupy krwi A to wrażliwcy, którzy są obowiązkowi, sumienni i odpowiedzialni.

    Sławne osoby z grupą krwi A: Adolf Hitler, George H.W. Bush, Britney Spears, Richard Nixon

    ---

    ...i tym sposobem wiemy, że wojny są wynikiem wyjątkowej wrażliwości osób z grupą krwi A
    Epidemia samobójstw w USA
  • mistrz gitary, niesamowite!
    Lot trzmiela

    https://www.youtube.com/watch?v=SBI98fy2tA0
    Epidemia samobójstw w USA
  • @roux 18:45:52 rzuciłam przypadkiem okiem na stronę główną, czego normalnie nie robię i zobaczyłam, że są tacy odważni
    którzy chcą Panu wytłumaczyć, jak wygląda Bóg! No no! To się nazywa pewność siebie. Każdy idiota tak ma. Niech się Pan nie przejmuje. I nie tłumaczy, że nie jest Pan wielbłądem.
    Epidemia samobójstw w USA
  • @roux 18:45:52
    ja mam B rh minus, a Pan?
    Epidemia samobójstw w USA
  • @1abezmetki 01:16:03 linki przejrzałam i nawet sobie przypomniałam, że już się tym tematem kiedyś tam zajęłam
    ale mnie nie wciągnął.

    Trochę się obawiam swobodnie wypowiedzieć, bo tak pod prąd cały czas to też nie jest zbyt komfortowo. Nic to. Uczciwość zobowiązuje. Trudno.
    To, że są jakieś powiązania między grupą krwi i stanem psychofizycznym danego osobnika to pewne, w przeciwnym razie wszyscy mielibyśmy tą samą i jedyną istniejącą grupę krwi i bylibyśmy jednakowi.
    Pytanie tylko, co to są za powiązania?
    To, że pożywienie ma wpływ na stan psychoficzyczny człowieka to też już od zawsze było wiadomo.
    Co mi więc w tych teoriach nie pasuje?
    Otóż, nie pasuje mi to, że zarówno Eskimos jak i murzyn z racji posiadanej grupy krwi musieli by stosować podobną dietę, co jest absolutnie niemożliwe.
    W celu osiągnięcia jakichś wiarygodnych wyników badań musiano by przetestować wszystkich ludzi pod kątem danej grupy krwi i dopiero wówczas wyciągnąć jakąś średnią. Badanie w kręgu tylko jednej narodowości - czy jak kto woli: rasy, daje wyniki właściwe dla tej grupy, ale na pewno nie dla wszystkich.

    Powszechnie jest wiadome, że każdy musi oddychać. No ale w Indiach są yogini, którzy potrafią się zamknąć w pudełku z plexy, szczelnym pudełku i to tak małym, że yogi dosłownie składa się w kostkę. I taki yogi wytrzymuje tam kilka godzin, czy może nawet i dni.
    No więc oddychać musimy, jeżeli nie umiemy nie oddychać.

    To samo ma się z jedzeniem. Za czasów Polski Ludowej wychodził tygodnik "Dookoła Świata" i ja go czytywałam regularnie. Tam była informacja o Hindusie, który twierdził, że raz na tydzień pije kilka łyków koziego mleka i nic poza tym do siebie nie przyjmuje. Wzięto go do szpitala na obserwacje, pod ścisły dozór. I co się okazało? On naprawdę nie musiał nic jeść oprócz tych kilku łyków koziego mleka! Wyglądał zdrowo, nie był zasuszony, skórę miał aksamitną i lekko lśniącą.

    Zapadło mi to w pamięci, bo też tak chciałam. Mogłam całymi dniami nic nie jeść, ale za to piłam kawę i paliłam papierosy. Młody wówczas mój organizm sobie z tym radził nieźle. Ale było to zupełnie bez sensu, jako że nie miałam właściwej siły ducha jak ci Hindusi. Teraz może i miałabym tą siłę ducha, ale jako normalny człowiek jem co mam i co lubię bardzo chętnie. Nie mam w domu wagi, ale ubrania sprzed lat dwudziestu niemal na mnie jeszcze pasują. Proporcje mam inne, ale poza tym to jak dawniej - płeć ta sama :)))))))))))

    No więc z tymi grupami krwi to może być pomocne w świadomym odżywianiu się i stąd dobre rezultaty. Nie wiadomo, jakie byłyby one, gdyby dany kandydat jadł co innego w tak samo świadomy sposób.
    Tym niemniej dobrze o tym wiedzieć i w razie co jest szansa doprowadzić swoje ciało do balansu poprzez dyscyplinę żywieniową.

    A poza tym to ja bardzo lubię ziemniaki w mundurkach z solą i masłem. Ale nie w zimie. W zimie jedzenie musi być wysokokaloryczne, bo utrzymanie właściwej temperatury ciała nie bierze się znikąd, lecz ze spalanych kalorii.

    Nie dziwota więc, że ludzie obecnie chorują, jeżeli dostarczają swoim organizmom tyle samo kalorii co mieli je więźniowie w obozach koncentracyjnych.

    Dlaczego uważamy, że człowiek szczupły to człowiek zdrowy? Czy dwa buldogi mogą mieć za potomka charta?

    Człowiek ma nie tylko grupę krwi właściwą dla siebie, ale także i garnitur genów decydujących o tym, jaką ma mieć on formę zewnętrzną. Ktoś, kto ma genetycznie uwarunkowaną budowę ciała krępą, może się głodzić ale i tak nie stanie się smukłym jak trzcina. I na odwrót: ktoś, kto ma szybki metabolizm - z jakiego powodu by to nie było - nie utuczy się na niczym, nawet na pszenicy durum też nie.
    (Poza tym wydajny metabolizm to przecież coś lepszego niż metabolizm spalający bez sensu, niegospodarnie. A tu dziś jesteśmy pouczani o czymś wręcz przeciwnym: że organizm gospodarujący energią rozrzutnie jest lepszy niż ten, który wydajnie wytwarza kalorie nie marnując nic. Sprzedawane są środki chemiczne powodujące blokadę metabolizmu tłuszczu! Za to powinien być kryminał!!! podstawą wszystkich procesów jest tłuszcz. Mózg go potrzebuje także.
    Wmówiono ludziom, że jeść powinni oni dużo, ale wykorzystywać jedzenia nie powinni w miarę możliwości wcale. Jedzenie o zerowych kaloriach. I tak mówią "naukowcy"! od czego są ci naukowcy? - widzimy: od depopulacji świata.
    Ktoś, kto ma wydajny metabolizm musi jeść znacznie mniej by mieć te same korzyści energetyczne co człowiek zjadający olbrzymie ilości pokarmu z "szybkim" metabolizmem. Ludzie chcieliby mieć samochody, które zmuszeni byliby tankować rzadko, bo te samochody paliły by niewiele. Dlaczego samochód oszczędny to coś dobrego, a oszczędny metabolizm u człowieka miałby być wadą?!? Widać przecież, że jedni ludzie muszą jeść więcej, inni mniej z racji właściwości systemu trawiennego. I gdzie tu jakaś trudność?)
    Kto powiedział, że wszyscy mamy mieć jednakowe sylwetki? I jeżeli, to dlaczego szczupłe?
    U Niemców w tv już niejednokrotnie pokazywali w różnych programach, że szczupły nie znaczy wcale zdrowy.
    Te wszystkie tabele, te normy i zalecenia to głównie źródło dochodów dla całych gałęzi przemysłu, nie wyłączając odzieżowego.
    Na ile jest w tym uwzględnione zdrowie jednostki jako człowieka - tego nie wiemy i się nie dowiemy.
    Wiemy natomiast, że aby wywołać histerię odchudzania przemysł odzieżowy szył ubrania mniejsze i metkował je numerami większymi. I głupi ludzie (baby) szalały z rozpaczy i kupowały środki na odchudzanie i nowoczesne wagi łazienkowe. Obłęd.
    Nawet miałam kiedyś wagę, ale ją wyrzuciłam. Kobiety ważą się przed wysikaniem i po, żeby mieć poczucie sukcesu. Do tego już doszło!
    Myślę, że normalnemu człowiekowi jego własnego rozumu nie zastąpi żaden, nawet najlepszy fachowiec.
    Człowiek powinien sam sobie być przyjacielem, a wówczas będzie i sprawny i zdrowy.
    Natomiast te zewnętrzne naciski spowodowały, że człowiek jest dla siebie nieprawdopodobnym wręcz wrogiem. A to ubiera się on nie tak (a jak?) a to je nie to, co trzeba (a co ma jeść?) a to myśli nie tak, jak jest oczekiwane (a to już nagminne i nawet karalne nieposłuszeństwo w kwestii niejednomyślności) a to nie ma telewizora/samochodu/telefonu najnowocześniejszego, czyli jest życiowym przegrańcem.
    To, że mając to wszystko dopiero życiowym przegrańcem człowiek się staje, nikomu do głowy nie przychodzi.
    Wolność ludzie zamienili na dobra doczesne, wyciskające z nich ostatnie poty. Bo i na brykę, i na willę itp. to trzeba się napracować by je utrzymać.
    Niezależność zamienili ludzie na totalną podległość w każdej dziedzinie życia. Nikt nie ma już życia prywatnego, lecz każdy może każdemu zaglądać gdzie chce. Nikt nie ubiera się wygodnie, swobodnie, w to co lubi, lecz naciski społeczne zmuszają ludzi do noszenia np. wybielonych chlorem na tyłku i udach spodni - za ciasnych i za krótkich w pasie.
    Nie ma żadnego stylu indywidualnego, pasującego do czyjejś osobowości i potrzeb, lecz jest udziwnianie i prowokowanie brakiem smaku.
    Dzieci nie należą do rodziców, ale do urzędu do spraw młodzieży! I dzieci nie skarżą się rodzicom, gdy jest im źle, ale dzieci donoszą na rodziców do nauczycieli - a ci na policję.
    Piekło zrobiło się na ziemi, a miał być raj, zgodnie z tym, co przeznaczył dla ludzi Stwórca.
    Nieco odbiegłam od grup krwi, ale jako że nikt nie może żyć żadnej krwi w żyłach nie mając, no więc wszystko związane z życiem ma także związek i z krwią. I tym samym jej grupami.
    Więc mimo wszystko i całego możliwego zamieszania możemy opierać się na zdrowym rozsądku, stosować uniwersalne reguły ułatwiające życie w grupie i jakoś to będzie. I tak żyjemy tylko "od - do" i nikt dłużej niż do własnej śmierci żył nie będzie. W dodatku to nie jest wcale smutne. To jest wręcz świetnie, bo nie ma co się szczypać detalami, lecz żyć samemu i dać żyć innym. Dla każdego wystarczy. I zawsze "od - do". I ani sekundy dłużej. Oczywiście, możemy się martwić. Powód znaleźć można zawsze i wszędzie.
    Ale co by było, gdyby ludzie chcieli się móc cieszyć i do tego dążyli? No bo skoro jest "od - do" to nie należy czasu marnować. Najeść się, wyspać się - żyć. Po prostu żyć.
    Epidemia samobójstw w USA
  • @roux 09:04:26 ja czytałam w ajurwedzie o różnych dosha, czyli jakichś tam cechach osobowych
    determinujących nasze potrzeby pod względem pokarmu. Oni tam rozróżniają trzy rodzaje "temperamentu". Ale to też jest między sobą mieszane, więc grupy krwi miały by tu podział bardziej wyraźny.
    Za optymalną wagę uważam taką, przy której człowiek jest zdrowy, ma dobry humor i dużo siły do pracy. W tym kierunku zdążam i właściwie wszelka widza książkowa to owszem, jest jakąś płaszczyzną do porównań i analiz, ale w sumie kieruję się własną intuicją.
    Restrykcyjne trzymanie się jakichś zasad nie leży w moim charakterze. Dotyczy to także żywienia.
    Bo według mnie, tak naprawdę wszystko odbywa się w głowie. My sami niejako projektujemy siebie, mamy o sobie jakieś wyobrażenie i temu wyobrażeniu podporządkowujemy nasze postępowanie, nasze życie.
    Ja się niejednokrotnie przekonałam, że takie wyobrażenie może być mocno złudne, nieprawdziwe, jako że nie zawsze możemy skontrolować, na podstawie czego myślimy o sobie tak a nie inaczej.
    Więc raczej życie widzę jak drogę do odkrywania samej siebie. Jest to proces żywy, trwający na bieżąco. Można część przewidzieć, ale nie można mieć nad tym takiej kontroli, by móc powiedzieć, że się na to ma całkowity wpływ.
    Choroby na poziomie fizycznym są wynikiem zaburzeń na poziomie psychicznym. A skoro na naszą psychikę ma wpływ to, co jemy jest jasne, że dobrze jest znać związki między jednym i drugim, i decydować świadomie. Do podejmowania świadomych decyzji konieczna jest jak najobszerniejsza wiesza, czyli informacje z zewnątrz.
    I tymi przecież się nieustannie wymieniamy, więc aż tak źle w naszym Narodzie nie jest, czyż nie?
    To, czego nam brakuje, to tolerancja. Tolerancja to nie akceptacja, nie należy tego mylić. Akceptować oznacza przyjąć jako własne - mówiąc oględnie - natomiast tolerancja to jest przyjąć do wiadomości jako cudze i wiedzieć, że coś takiego jest.
    A u nas ludzie wciąż się zwalczają. Niepotrzebnie. Każdy z nas jest inny - i Bogu niech będą dzięki! - ale w Ewolucji przecież o to głównie chodzi.
    No więc optymalne byłoby, gdyby każdy wyznaczył swoją działkę - to jest mniej więcej tyle, ile na wyciągnięcie ręki. To jest przestrzeń, do której powinniśmy wpuszczać tylko sprawdzonych przyjaciół. To, co jest poza zasięgiem wyciągniętej ręki to przestrzeń wspólna, w niej obowiązują reguły umożliwiające życie w stadzie i tych reguł należy przestrzegać. Niby proste, a wciąż mamy do czynienia w wpychaniem się osób postronnych w naszą prywatną sferę. Tego można się nauczyć, by ten dystans zachowywać.
    Taki pies, to chodzi i obsikuje swój teren. Po co? a no po to, żeby inne psy wiedziały, z kim mają do czynienia. One to odczytują bezbłędnie i wiedzą, czy to pies duży czy mały, chory czy zdrowy a nawet wiedzą, co ten pies jadł ostatnio.
    Człowiek ma te same możliwości plus świadomy umysł. I to jest przewaga człowieka nad światem zwierzęcym.
    Ludzie z wiadomych przyczyn z tego nie korzystają. Tymi wiadomymi przyczynami są: narzucane poglądy, narzucana religia, narzucane prawo będące bezprawiem, narzucana moda, narzucany program w tv, narzucane "diety", "waga idealna" itp.
    Człowiek został pozbawiony samego siebie i stał się kukłą spełniającą wymogi macherów.
    Ale skoro o tym wiemy, to już nie musimy tego robić. Pozostaje kwestia, na ile mamy odwagi stanąć twarzą w twarz z samymi sobą. Ludzie mogą się bać tego, że mają nieco fetorku w swoich życiorysach. No tak, ale przecież niemal każdy chciał być lepszy, chciał zrobić lepiej, choć mu z różnych powodów to się nie udało. Czy więc należy rezygnować z poszukiwania własnej tożsamości tylko z powodu strachu przed samym sobą? Przecież o tym wiemy tylko my sami, więc nie musimy się siebie samych bać. Możemy skorzystać z możliwości zmiany postępowania i zobaczyć, czy może nowa formuła życiowa byłaby lepsza?
    Wszystko jest w naszych własnych rękach. Pod warunkiem, że odpowiedzialności za własne życie nie scedujemy na kogoś tam - modemachera, dietetyka, polityka itp. Oni mają działać - jeżeli w ogóle - to w obszarze poza zasięgiem naszej wyciągniętej ręki. Bliżej ich wpuszczać nie powinniśmy. Bo jeżeli ich wpuścimy, to oni rujnują nasze osobiste życie. Tak to działa i tyle.
    Silny jest człowiek świadomy samego siebie. Nie ma to nic wspólnego z ego/egoismem, ponieważ ego jest wymysłem mózgu, a świadomość bazuje głównie na intuicji i WIEDZY.
    Epidemia samobójstw w USA
  • @1abezmetki 01:16:03 piękne dzięki za linki
    rzucę w nie okiem bardzo chętnie. :)
    Epidemia samobójstw w USA
  • @Jasiek 02:04:59 oczywiście, że należy jeść także czosnek, acz z umiarem
    a poza tym to czosnek nie wie, że jest on koszerny. No to nikomu szkodzić nie będzie z powodu "niesłusznej religii".

    U Niemców reklamują nalewkę czosnkową z aronią i głogiem - na poprawę krążenia.
    No to ja sobie zrobiłam sama, jako że miałam nalewkę z czosnku (czosnek+spirytus) według rzekomo tybetańskiej recepty (o ile pamiętam, to było to z dziesięć główek zmiażdżonego czosnku i 1/2 l spirytusu, po miesiącu należało to odcedzić), z której nikt nie miał odwagi skorzystać, bo moc swoją miała, także dla powonienia.
    No więc teraz, po ośmiu latach, dodałam dwie łyżki tego specjału do soku z aronii (0,7l) własnego wyrobu i do tego wlałam 0,2 l przecieru z głogu. Lubię robić eksperymenty - głównie na sobie - i piję tę miksturę od dwóch dni rano i wieczorem po 2 łyżki stołowe. Żyję. Czy działa, nie wiem, bo i przedtem czułam się całkiem nieźle.
    Podaję tę informację, bo kto wie, komu i do czego może się to przydać?
    Nalewka ta ze sklepu oferowana jest za 100zł.

    No to skoro jesteśmy przy eksperymentach, to dodam, że robię octy z tego, co mi w ręce wpadnie. Do płukania włosów po myciu.
    Na przykład można zalać octem (koszt ok. 2zł, ocet bez konserwantów!) jakieś zioła, mogą być suche z torebki i to dobrze podgrzać, zostawić do ostygnięcia i odcedzić. Płukać tym włosy po spłukaniu ich po szamponie wodą. Na ok. 0,5 l wody daję ok. 2 łyżek octu ziołowego.
    Tak samo można produkować sobie osobiste szampony. Kupuje się ten najtańszy, wlewa do dużego garnka (nie więcej niż do połowy objętości) i do tego daje zioła - świeże albo i suszone. Można dać rozdrobniony korzeń łopianu, korzeń pokrzywy, liście pokrzywy, korę dębu (albo młode, pocięte gałązki), korę olchy, lipy czy co tam kto chce.
    Oczywiście, to wszystko na własną odpowiedzialność! Ja tylko informuję o możliwościach.
    Taki szampon ziołowy może być używany jako żel pod prysznic.
    Ludzie, możliwości są nieograniczone! Każdy może być piękny i zdrowy, czy też zdrowy i piękny.
    Zaletą dodatkową jest, że człowiek staje się bardzo pomysłowy, kojarzy pewne sprawy dotychczas pomijane, no i świadomość posiadania własnego ciała też się zwiększa z uwagi na to, że człowiek jest niesłychanie kreatywny w wynajdywaniu nowych możliwości związanych z własnymi potrzebami.
    Otruć się czymkolwiek jest niesłychanie trudno. Choć oczywiście pechowiec może zejść już przy pierwszym podejściu. No, ale wówczas ma się praktycznie wszystko z głowy. Czyli także i w tym jest coś pozytywnego :)))))))

    Ale najważniejsze w tym jest, żeby się wyrwać spod kurateli przymusu stadnego, mód i "zaleceń fachowców".
    Człowiek nabiera wiedzy o sobie i środowisku i nie można go już złapać na byle co. Bowiem rozum swój ma się wówczas, czego każdemu - a więc i sobie samej - serdecznie życzę.
    Epidemia samobójstw w USA
  • miłego dnia!
    http://s12.postimg.org/fuevs4z0d/spalaniet_uszczu.jpg
    Epidemia samobójstw w USA
  • @1abezmetki 20:06:40 a jednak, ważne jest, by jedzenie było jedzeniem, a nie sztucznym tworem z odpadów
    Być może jest to jakieś sprzężenie zwrotne, tylko nie wiadomo, czy najpierw wynika z jedzenia czy z charakteru.
    Co do trucizn wewnętrznych, to nie ma tu o czym dyskutować, bo to sprawa jasna. Zarówno odpowiednio dobranym pożywieniem jak i głodówką można się skutecznie wyleczyć ze wszystkiego.

    Obecnie wiekszość ludzi je przy komputerze albo patrząc w telewizor. Dziś ja jem "w Kanadzie", bo są niezłe programy o tym kraju. Więc mogę jeść w lesie, ale nie przy trupach z tzw. kryminałów. Takich "filmów" nigdy nie oglądam, ponieważ śmierć - nawet tylko udawana - nie może być według mnie dla nikogo żadną rozrywką.

    Mięsożerność jest dla człowieka naturalna, tak myślę. Czasem nie mam ochoty jeść mięsa, a nieraz jem go dużo. Nie wiem, od czego to zależy, choć pory roku mają znaczenie, jako że więcej mięsa jem zimą. W lecie cały miesiac mogę jeść tylko warzywa.

    A więc tak sobie koncypuję, że wegetarianie mogą sobie żyć w ciepłym klimacie, natomiast u nas konieczny jest schabowy z ziemniakami i surówką jako podstawa zimowego pożywienia.

    Ja bym osobom agresywnym mięsa nie dawała, a raczej makaron.

    Poza tym to musi być jakaś reguła proporcji między poszczególnymi składnikami pożywienia, odpowiedniego dla danego człowieka w danej chwili.

    Przez "naukowe podejście" ludzie zatracili naturalne rozróżnienie i są teraz sterowani reklamami albo wszechobecnymi przepisami kulinarnymi czy programami w tv o gotowaniu. Dla mnie to horror, bo nie wyobrażam sobie, bym mogła zjeść pierś drobiową nadzianą serkiem pleśniowym z łososiem i kaparami, owiniętą szynką parmeńską i boczkiem wędzonym, przysmażoną na oleju rzepakowym i doduszoną w winie oraz doprawioną śmietaną.

    Ja jadłabym - jeżeli już - to wszystko oddzielnie, czyli mięso, albo ser, albo łososia, albo kapary z czymś tam - bo one ułatwiają trawienie (tak samo jak pączki nasturcji, czy jej młode nasionka).

    Proste jedzenie jest łatwe do strawienia, jako że kubki smakowe muszą wykonać analizy wszystkiego, co idzie do żołądka po to, żeby mózg mógł odpowiednio wydać polecenia co do ilości koniecznej kwasu w żołądku, żółci czy dać znać jelitom, kiedy do nich dotrze spożyta treść. A więc ryba później, ziemniak wcześniej itd.

    Trawienie to proces skomplikowany ale proste jedzenie znakomicie je ułatwia. Wnętrze człowieka to cały Kosmos; wszystko jest od wszystkiego zależne i wzajemnie powiązane.

    Myślę, że ludzie nie są świadomi nawet tego, jak działa ich wnętrze. Twarz bez zmarszczek jest dla nich ważniejsza niż zdrowy żołądek. A w razie co, to wezmą na przeczyszczenie niszcząc sobie całą florę bakteryjną w jelitach. A jest tych bakterii tam ponoć nawet i 2kg. Część z nich, tych które spełniły swoje zadanie, jest wydalana z kałem i stanowi nawet do 1/4 jego objętości.

    Znane są filmiki o tym, jak to tatusiowie w maskach zmieniają swoim niemowlętom pieluszki. Ludziom wydaje się to śmieszne, ale to jest poważny sygnał, że dziecko ma zaburzenie trawienia. Czyli jest niewłaściwie odżywiane, albo matka karmiąca je nieodpowiednie potrawy, które po części są w mleku i szkodzą dziecku.

    Kał zdrowego niemowlęcia jest niemal bez zapachu. Kiedyś do pediatry brało się chore dziecko i także ostatnią pełną pieluszkę, by lekarz mógł postawić diagnozę. Teraz sprzedają jakieś mleko ze sztucznymi bakteriami - czyli obcymi bakteriami. Może dlatego dzieci tak bardzo chorują i są mało odporne.

    U słoni to jest tak, że pod koniec fazy karmienia mlekiem matka słonica namawia swojego słonisia, by spożył jej kupę. Rzecz jasna, nie całą. Chodzi o to, by w sterylnym układzie pokarmowym słonika zasiedliły się bakterie rozkładające rośliny. Innej drogi ku temu nie ma, a ta jest zarówo praktyczna jak i skuteczna. Może u innych ssaków jest podobnie?

    Nie wiem, skąd biorą się bakterie w brzuszku ludzkiego niemowlęcia, ale jakoś to jest zrobione, że stopniowo poprzez pokarm stały dostosowują się i jelita. Kiedyś matki oblizywały smoczki swoich dzieci, gdy te upadły na podłogę. Może to była jedna z dróg zaszczepienia dziecku korzystnych bakterii? Oczywiście, jeżeli matka była zdrowa, miała zdrowe zęby itd. W przeciwnym razie niemowlę było zarażane zarówno próchnicą już przed wykluciem pierwszych ząbków jak i innymi chorobami.

    Ale nie wiadomo, czy nie najgorsze jest sterylne chowanie dzieci. One w ogóle nie nadają się do życia i chorują bez przerwy. Nie mogą one wytworzyć odpowiednich antyciał ani zgormadzić pożytecznych bakterii w swoim ciele.
    Czytałam, że astmę u dzieci leczy się wizytami w oborze, gdzie są krowy i to zo z nich wychodzi.

    Kiedyś była świetna książka "Wenus i atleta" Gumowskiej. Jest tam nieco o żywieniu i wiele porad. Można sobie na jej podstawie wiele uporządkować po swojemu na własny użytek.

    Nie zastanawiałam się na zależnościią grupy krwi od preferencji żywieniowych. Mam wrażenie, że istnieje jakiś mechanizm regulujący w człwieku i człowiek powinien się nim kierować. Czy poszczególne grupy krwi mają swoje gastronomiczne preferencje, nie mam pojęcia.
    A czy Ty wiesz coś o tym?

    Pozdrowienia odwzajemniam!
    Epidemia samobójstw w USA
  • praktycznie nastrój człowieka zdrowego zależy od przyjętego pożywienia
    najprościej rzecz biorąc, to gdy ma się "dołek" należy jeść wysokokalorycznie; mięcho smażone, boczek, jajecznicę na smalcu/słoninie i raczej wieprzowinę, niż wołowinę czy drób. Do mięsa z dzika czy królika/zająca koniecznie buraczki, bo ono zakwasza.
    Natomiast gdy człowiek czuje się "jak nakręcony" to przerzucić się jest dobrze na potrawy jarskie, a także jarzyny.
    Ludzie chorują, ponieważ jedzą za mało tłuszczu. Tyje się od niewłaściwego pożywienia, ale nie od tlustego. Lepszy jest tłuszcz zwierzęcy- jak smalec wieprzowy czy masło klarowane, do smażenia. Jako tłuszcz surowy to tylko masło, w żadnym razie margaryna.
    Pamiętać należy, że mózg to głównie tłuszcz. Wszystkie komórki ludzkiego ciała wymieniają się cyklicznie całkowicie, nawet te z dziurawych zębów. Mają one w sobie pamięć, jak wyglądały przedtem i odradzają się w tej zapamiętanej formie. Oczywiście, szkielet człowieka też się wymienia całkowicie, o ile dobrze pamiętam, to co kilka lat, przyjmując jakiś punkt zerowy.
    Epidemia samobójstw w ussa może być wynikiem diety beztłuszczowej a także jedzenia potraw ubogich w pierwiastki śladowe. Nawozy sztuczne co prawda zwiększają plony, ale tylko krótkoterminowo, jako że one powodują śmierć organizmów żywych w glebie i podglebiu i ziemia nawożona sztucznie jest praktycznie martwa.
    W ussa oni nie wiedzą już, co to jest jedzenie, bo mają wszystko niesamowicie przetworzone.
    Opowiadała mi znajoma, że mało jej oczy nie wypadły ze zdziwienia gdy zobaczyła, że Amerykanki pieką ciasto z pokruszonych herbatników, a nie potrafią zrobić ciasta tak, jak umieją to Polki: z mąki, jaj, mleka, masła itp.
    Jest naukowo udowodnione, że człowiek podejmuje decyzje w zależności od przebiegających w nim procesów metabolicznych. A więc decyzja podjęta po zjedzeniu mięsa jest inna niż ta, jaką człowiek podejmuje zjadłszy makaron.
    Szkopi mawiają: du bist was du isst= +/- jesteś tym, co jesz i nie ma w tym żadnej przesady.
    Ludzi w ussa mendy rządzące i chciwe doprowadziły na skraj wyczerpania fizycznego i co za tym idzie, wyczerpania nerwowego, otumanienia głównie przez skażone jedzenie. Tego nie da się odwrócić. Pokolenia poczęte w takich warunkach mają na sobie to piętno i wcale nie będzie im łatwo przejść na pożywienie normalne, ekologiczne.
    Od dawna wiadomo, że psy zbyt aktywne nie powinny dostawać zbyt wiele białka/mięsa, a raczej tylko tłuste kasze.
    Mordowanie rytualne zwierząt wytwarza w ich mięsie substancje chemiczne bardzo szkodliwe dla systemu nerwowego człowieka. A więc i spożywanie takiego mięsa jest świadomym działaniem w pewnym kierunku, starannie ukrywanym przed ludźmi. Jednym z objawów może być zbiorowa histeria, agresja niekontrolowana.
    Wszystko musi być robione zgodnie z przeznaczeniem. Zwierzęta stworzone są do tego, by być źródłem pełnowartościowego białka także dla człowieka. Ale zwierzęta muszą być traktowane z należytym respektem. I co ważne, zwierzętom może to być nawet i obojętne, ale na pewno nie jest to obojętne dla człowieka, jak się on zachowuje i co robi. W tym celu Stwórca wyposażył ludzi w rozum, intuicję, a także w wyobraźnię, która umoźliwia przeprowadzanie symulacji bez wykonywania w realu danej czynności tak, by można było bez szkód własnych i cudzych zaniechać działnia niewłaściwego.
    Wszystko jest, gotowe dla człowieka. A człowiek wciąż niegotowy, by to wziąć i tylko nieustannie psuje to, czego nie stworzył. A potem płacz, że smog, że woda zatruta, że ziemia jałowa itd.
    Podejmowanie właściwych decyzji przynosi pożądane skutki. Decyzje niewłaściwe powodują straty i zakłócenia.
    Ludzie o tym wiedzą od zawsze. I mimo to chcą wciąż próbować, że a nuż się uda zrobić coś źle, a wyjdzie z tego dobrze.
    Nigdy to się nie uda. Więc najprościej jest zaniechać złego postępowania i żyć zgodnie z przeznaczeniem. Czynienie zła kosztuje wiele wysiłku. Zaniechanie zła nie kosztuje żadnego wysiłku, nie kosztuje w ogóle nic. Czyżby dlatego było to aż tak trudne?
    Epidemia samobójstw w USA
  • ?
    http://kontr-wywiad.blogspot.fr/2016/02/zika-i-hini-nic-kontrowersyjnego-tutaj.html

    W swoim artykule opublikowanym w lipcu tamtego roku. WHY DOES PENTAGON NEED LABORATORIES IN UKRAINE? NAPISAŁEM:

    "Następnym etapem rozwoju ukraińskiej demokracji może być przypadkowa epidemia wirusa"
    No i proszę:

    "Ponad 20 ukraińskich żołnierzy zmarło, a ponad 200 kolejnych w krótkim czasie trafiło do szpitala ze względu na nowy śmiertelny wirus, który jest odporny na wszystkie leki.
    Wywiad Donieckiej Republika Ludowej poinformował, że kalifornijska Grypa wyciekła z tego samego miejsca, w których były przeprowadzone badania nad tym wirusem. Laboratorium znajduje się w pobliżu miasta Charków i jest bazą amerykańskich ekspertów wojskowych. Informacje o groźnej epidemii ogłosił Vice-dowódca donieckiej armii Eduard Basurin.

    Na Ukrainie umarło już paręnaście osób a wirus dotarł też do Polski. Choć tutaj traktuje się go jako coś zupełnie normalnego co przydarza się wszystkim w styczniu i w lutym.
    Takim przypadkowym wirusem jest też pewnie Zika.

    "Oświadczam, że ostatni wypadek małogłowia i innych zaburzeń neurologicznych zgłoszonych w Ameryce Łacińskiej i podobne przypadki w Polinezji Francuskiej w 2014 roku stanowią zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym" Powiedział dyrektor generalny WHO Margaret Chan.

    Tutaj wszystko zaczyna się komplikować.
    Mamy bowiem wiele różnych punków widzenia, które dla zrozumienia tematu trzeba przedstawić.
    Jak informuje nas Jon Rappoport w wywiadzie dla Infowars.

    ‘Brazylia przetestowała ponownie przypadki Mikrocefalii i w tylko sześciu przypadkach na 270 znaleźli wirus Zika. Z moich informacji wynika, że każdego roku mamy do czynienia z 25.000 tysiącami przypadków mikrocefalii w samych Stanach Zjednoczonych.’
    Z drugiej strony jak czytamy na trinfinity8.com.

    "Pod koniec 2014 roku, brazylijski minister zdrowia ogłosił, że nowy zastrzyk Tdap będzie obowiązkowy dla wszystkich kobiet w ciąży począwszy od roku 2015. Ponieważ jest to obowiązkowe, matki z dziećmi z wrodzonymi wadami otrzymały tę nowo sformułowaną szczepionkę w czasie ciąży. Terminowość szczepionki Tdap i nagły wzrost wad wrodzonych u dzieci jest czymś więcej niż tylko małą koincydencją.
    Następstwa jakie powoduje ta niesprawdzona szczepionka są zamiatane pod dywan. Co prowadzi nas ponownie do Billa Gatesa, króla eugeniki i szczepione".

    "W 2015 roku Vanderbilt Vaccine Research Program, otrzymał grant opiewający na $ 307,000 z Fundacji Melindy i Billa Gatesa po to, aby studiować immunologiczne reakcje kobiet w ciąży, które otrzymują szczepionki Tdap (zredukowanej dawki szczepionki przeciw krztuścowi w połączeniu z tężcem i dyfterytem). Nie można jednak znaleźć konkretnych wyników badań.
    Czy nie dziwnym jest ten pośpiech w umieszczaniu winy za epidemię wady wrodzonej w innym miejscu? Fakt, że Brazylia poddaje swoje kobiety w ciąży takim obowiązkowym i niesprawdzonym szczepionkom jest ludobójczy i teraz to wiedzą.
    A może otrzymali wystarczająco dużo pieniędzy, aby nie patrzeć we właściwą stronę. W związku z tym, w Stanach Zjednoczonych naciska się obecnie na opracowanie szczepionki przeciwko wirusowi Zíka. Czy nie byliśmy na tej drodze już wcześniej, wtedy gdy w media głównego nurtu straszyły nas Ebolą po to, by wykorzystać lukratywny przemysł szczepionek i zarobić na wszystkich tych obawiających się o swoje życie?"

    Kolejną ciekawostką jest to, że według portalu prisonplanet przypadki mikrocefalii zdarzają się właśnie w tym rejonie gdzie wypuszczone zostały przez firmę Oxitec komary GMO. Firma Oxitec jak dowiadujemy się z tego dokumentu ma też powiązania z Fundacją Billa Gatesa.

    Oczywiście całe odium od razu spadło na Bill Gatesa. Bill Gates znany jest ze swojej działalności filantropijnej na całym świecie. Jeśli chodzi o komary w New York Times zacytowano go w tych oto słowach.

    "Jeśli chodzi o zabijanie ludzi, żadne inne zwierzę, nawet nie zbliża się do tego, co robią komary ".
    Jak dowiadujemy się ze strony Business Insider

    'W dniu 25 kwietnia Bill Gates opublikował grafikę na swoim blogu.

    'Pokazuje ona, ile osób ginie od różnych gatunków zwierząt rocznie. Wielki czerwony blok na dole może cię zaskoczyć'. "Liczba zgonów spowodowana ukąszeniem komara jest naprawdę oszałamiająca. Jest znacznie wyższa niż śmierć spowodowana tym, że ludzie zabijają się nawzajem w okresach wojny, w większości przypadków, wygrywa komar,"twierdzi Mosquito Week.'

    W tym wywiadzie Bill Gates wyraża swoje zaniepokojenie plagą, która według niego może nas nasz czekać jeszcze za jego życia.

    Z kolei w tym nagraniu JAMES CORBETT informuje nas, że w wyniku odrzucenia przez niektóre kraje Trzeciego Świata programów szczepionkowych Gates za sponsorował program stworzenia ‘komara szczepionki’ który nawet bez zgody danego rządu dostarczy szczepionkę danej populacji.

    'Bill i Melinda Gates Foundation przyznała 100.000 dolarów dla każdego naukowca z 22 krajów, włączając w to japoński wniosek o stworzeniu z komarów tzw "latających strzykawek" w celu zapewnienia szczepionek'. Jak czytamy na stronie Infowars.

    W tym nagraniu Gates twierdzi, że możemy ‘dokonać niewiarygodnej zmiany na lepsze i dać światu szansę’ jeśli zastosujemy konkretne ‘innowacje’.

    Tymi innowacjami według niego mają być głównie szczepionki. Gates jako osiągnięcia szczepionek podaje poprawę zdrowia, zredukowanie liczby zachorowań dzieci o połowę i zredukowanie populacji. Jeden z komentujących pod filmem zadał dość celne pytanie, które pewnie nurtuje część z was:

    "Jak sprawianie, że ludzie są zdrowsi ma zmniejszyć populację?
    Odpowiedź: "Jeśli nigdy się nie narodzą nie będą mogli umrzeć"

    Jeśli dobrze zrozumiałem według Gatesa i jego żony Melindy im bardziej rozwinięte społeczeństwo, tym mniej chce mieć dzieci. Cały wysiłek fundacji Gatesa i Melindy idzie w tym kierunku, aby dać krajom Trzeciego Świata możliwość decydowania o tym ile będą mieli dzieci. Według nich im bardziej będą rozwinięci społecznie tym liczba dzieci będzie się stabilizować tak jak wcześniej miało to miejsce w Europe.

    Gates dzięki tym działaniom chce zmniejszyć populację o 10-15 % jeśli jak mówi uda nam się wykonać ‘ really good job’.

    Jeśli więc dobrze rozumiem Billa Gatesa: spadek liczy urodzin ma nastąpić poprzez to, że ludzie będą żyli na coraz wyższym poziomie, dzięki czemu nie będą chcieli mieć tylu dzieci.
    Rozumiem, że dzięki szczepionkom dokona się obniżenie zachorowania dzieci i ryzyka ich potencjalnej śmierci co będzie tożsame z podwyższeniem dobrobytu ludzi i tym samym będzie się równać zredukowaniu liczby urodzin co w konsekwencji doprowadzi do redukcji populacji o 10 - 15%?
    Dość istotne w tym kontekście są też słowa samej Melindy Gates.

    "Globalny ruch czeka i jest gotowy, aby stanąć za tą totalnie niekontrowersyjną idą" (kontrola urodzeń).

    "Myślę, że cel tutaj jest bardzo jasny: powszechny dostęp do antykoncepcji, którego kobiety chcą i aby do tego doszło bogate i biedne rządy muszą uczynić kwestię antykoncepcji priorytetem".
    Powiedziała Melinda Gates podczas swojego wykładu na TED w 2012 roku. Wykład nosił tytuł ‘Let's put birth control back on the agenda’.

    Bill Gates jest w swoich działaniach na rzecz rozpowszechniania szczepionek mówi, iż motywuje go to, że w krajach Trzeciego Świata nie ma wystarczającej liczny jedzenia i wystarczającej ilości miejsc pracy dla takiej liczby ludzi-stąd jego działalność dobroczynna.
    Jednak podobne obawy kieruje też w kierunku bardziej rozwiniętych Państw.

    "Substytut softwareowy, czy to kierowców i kelnerów lub pielęgniarek... postępuje... Z czasem technologia zmniejszy zapotrzebowanie na miejsca pracy, szczególnie w dolnym segmencie zestawu umiejętności [...] Za 20 lat, popyt na pracę dla wielu podstawowych umiejętności będzie znacznie niższy. Nie sądzę, by ludzie mieli to w ich psychicznym modelu." Stwierdził Gates przed waszyngtońskim think tankiem gospodarczym American Enterprise Institute.

    Czy zważywszy na te tendencje kraje bardziej zaawansowane niż kraje Trzeciego Świata też będą mogły liczyć na jakąś pomoc Fundacji Billa i Melindy Gates w przezwyciężeniu tych wyzwań?
    Umnyj malczik