Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze nana

  • a można i tak:
    https://www.youtube.com/watch?v=AfVENwfeGHw&ebc=ANyPxKoGPNckdYIvcbXqOROsFJ_6_Th-lk-aYio29YpHmzFsEpls8kDosS1hgAepEhF2o48Aofxz
    Papież Franciszek nie miesza się do polityki(sic!)
  • po co winić bolka?
    przecież ludzie chcieli "wolności". No to ją mają. Zważ, Szanowny Panie Jacniacki, że wszystko to, czego Polacy pożądali stało się ich udziałem.

    A więc mogą mieć paszport - co prawda też nie od ręki i za sporą kasę, ale paszporty dostają. Nie wiemy, czy wszyscy chętni, jako że nie ma możliwości tego sprawdzić. Ale przyjmijmy, że tak.

    No i jako następne, Polacy koniecznie chcieli móc wyjeżdżać na zachód do pracy. No i mogą jechać. Wielu pracy nie znalazło i tuła się miesiącami w nadziei na zarobek, ale część się nawet na zachodzie urządziła. Kobiety w sytuacjach bez wyjścia zarabiają ciałem, jak to od zawsze bywało. Nie ma więc już radosnych traktorzystek w polskich PGRach, są potulne prostytutki.

    Punktem kolejnym pragnień Polaków było, by w sklepach był zagraniczny towar. No i jest!

    Polacy także niechętnie pracowali "na komunę" czyli Polskę Ludową, no i teraz już nie muszą. Nie ma polskich fabryk, hut, tkalni, nie ma przemysłu odzieżowego - a ten problem rozwiązują szmateksy obsługując ogromne rzesze słabiej przyodzianych Polek umożliwiając im przebieranie w śmieciach jak w ulęgałkach. Dlaczego w śmieciach? a no dlatego, że wyrzucony "szanel" to też śmieć, choć niejedna chwali się potem zdobyczą.

    Czyli sprawa honoru nie istnieje, jest surowy rachunek ekonomiczny i jak z niego wynika, lepiej ubierać się w "szanele" ze śmietnika niż chodzić z gołym tyłkiem.
    Choć z drugiej strony gołe tyłki pokazują akurat ci/te, którzy pieniądze mają i mogli by sobie zafundować przyodziewek.

    Ludziom przeszkadzały firmy państwowe i szczęśliwie dla nich, ludzi, takich firm już nie ma.

    Ludziom przeszkadzały kolejki w sklepach, ale tego nawet i w "wolnym kraju" nie udało się uniknąć. Ludzie stoją wszędzie w kolejkach: do kasy, do bankomatów, do okienek w bankach i nawet tam, gdzie za Polski Ludowej nigdy kolejek nie było.

    Nikt nie zajmuje się tym, ile czasu w ciągu dnia marnuje stojąc w ogonkach, bo przecież nie wypada kaprysić. Co innego w Polsce Ludowej! Tam wszystko się ludziom należało i ludzie się tego dopominali.

    Teraz wiadomo, że nikomu się nic nie należy, że na wszystko każdy musi zapracować i nikt nie ma pretensji.

    No, chyba że do jakiegoś bolka. Ale ten mieszka w willi, kasy starczy mu do końca życia i na zajmowanie się biedą Polaków to on czasu tracił nie będzie.

    Nie ma także Pewexów. Ludzie potulnie wymieniają zdobyczne waluty w kantorach i nikt o cenę targować się nie śmie.

    No i nie ma wolnych sobót, które socjalistyczny rząd starał się wprowadzać w coraz większym zakresie.

    Za czasów Polski Ludowej żadne sklepy nie były czynne w niedzielę. Jeżeli ktoś musiał coś kupić, to szedł na dworzec kolejowy. Tam była czynna restauracja i bufet, i można było się w jedzenie zaopatrzyć.
    Dziś nie ma wielu dworców kolejowych, większość połączeń jest zlikwidowana, kolejarze poszli na bruk. Na istniejących dworcach nie ma restauracji ani bufetów, i ludzie nawet w największy mróz nie mają gdzie napić się choćby herbaty czekając na pociąg.
    A za PRLu dworce były czynne całą dobę!

    Czyli pod batem kapitalisty Polak chodzi jak w zegarku i nie w głowie mu protesty.

    Z tego widzimy, że cel Polacy osiągnęli: udało się im zrujnować kraj - nie muszą więc "tyrać" w firmach państwowych.

    Mogą Polacy jechać na zachód tyrać u kapitalistów, ale akurat to sobie Polacy chwalą, choć w Polsce Ludowej nie pracowali nawet pół z tego, co teraz muszą. Kto to może zrozumieć?

    Bezdomni sami są sobie winni. Bezrobotni też. Czyli praktycznie Polakom żadne państwo nie jest potrzebne. Bo i do czego?

    Wyzwolenie spod niemieckiej okupacji jest dziś dla Polaków równe klęsce.

    A zwycięstwo nad Niemcami świętowane w Berlinie w 1945 roku przemilczane jest wstydliwie. No bo jak to? Polak, zmieniający dziś pampersy gestapowcom miałby być zwycięzcą w II. wojnie światowej?

    Przecież odbudowa kraju po wojnie i zwiększenie populacji Polaków o 1/3 to żaden powód do chwały! To o k u p a c j a!

    Po co więc napadać na bolków?

    Kto może jeszcze twierdzić, że jest mu źle, jeżeli wszystko to, do czego dążył zostało mu spełnione?

    A kto chce, to może rzucić okiem na


    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/podatkowy-wyzysk-polakow-w-latach-1990-2004/

    Niektóre ugrupowania polityczne w okresie kampanii wyborczej wysuwają obiecujące pozornie propozycje obniżek podatkowych, po zwycięstwie wyborczym. Propozycje nagłaśniane publicznie np. jako hasło wyborcze 3×15 czy 3×18 oznacza, że wszystkie trzy rodzaje głównych podatków płaconych w Polsce, tj. podatku od dochodów osób prawnych (CIT), osób fizycznych (PIT) oraz podatku od towarów i usług (VAT) miałyby ujednoliconą stopę podatkową, po 15 czy po 18%. Wprowadzenie jednej czy drugiej stawki powoduje znaczące zmiany w polityce gospodarczej, podatkowej, finansowo-walutowej, a nawet w zagranicznej polityce ekonomicznej. W przychodach podatkowych państwa najważniejszą wagę stanowi podatek dochodowy od osób fizycznych, który płaci pracująca, bezrobotna i emerytalno-rentowa część społeczeństwa. Podatek ten został rozdzielony, od roku 1992, na trzy grupy dochodowe – tzw. progi podatkowe z odmienną dla każdego stopą podatkową.
    1. Pierwszy próg podatkowy
    W latach 1989-1991 występowała jeszcze jednolita 20% stopa podatkowa dla ludności. W roku 1992 wprowadzono, na rok 1992 i 1993, po raz pierwszy trzy kwotowe progi podatkowe: pierwszy dla biedoty z przychodem 6 480 zł/rocznie, przy utrzymaniu stopy podatkowej na poziomie 20%.
    W roku 1994 podwyższono pierwszy próg podatkowy do 9 080 zł/rocznie, a stopę do 21%. W roku 1995 podwyższono go do 12 400 zł/rocznie przy utrzymaniu 21% stopy podatkowej. W roku 1996 znów go podwyższono do 16 380 zł/rocznie przy zachowaniu stopy podatkowej na poziomie 21% rocznie. Natomiast w roku 1997 dokonano już kombinacji: podwyższono próg kwotowy do 20 868 zł/rocznie przy propagandowym obniżeniu stopy podatkowej o 1% z 21% do 20%. Wysokością stopy omamiono związki zawodowe, pozorowaną obniżką podatku dla tej grupy społecznej. Ten manewr pozorowanych obniżek stóp podatkowych stosowano również i w późniejszych latach. W roku 1998 po szerokiej kampanii propagandowej, o nowej prospołecznej polityce podatkowej, obniżono stopę podatkową dla wszystkich trzech progów podatkowych. W pierwszym progu tylko o 1%, z 20% do 19%, a w drugim już o 2%, z 32% do 30%, a w trzecim, dla najbogatszych, którzy stanowią zaledwie 1,13% do 1,15% ogółu indywidualnych podatników tego podatku dochodowego, obniżono aż o 4%, z 44% do 40% rocznie. Tak więc władze ustawodawcze zadbały należycie o tę własna grupę i dla siebie obniżyły stopy dysproporcjonalnie, bo w stosunku 1 do 4 z niekorzyścią dla biedoty.
    Pierwszy, kwotowy próg podatkowy, zapoczątkowany w 1992 roku, który wynosi obecnie aż 37 024 zł i jest objęty 19% stopą podatkową, jest powszechnie krytykowany. W progu tym mieści się aż 95,08% osób fizycznych tj. indywidualnych podatników. Rozbierając strukturalnie ten próg, można stwierdzić, że ponad 70% indywidualnych płatników mieści się w przedziale dochodowym do 20 000 zł, czyli o średniomiesięcznym dochodzie 1 665 zł/m-cznie. W grupie tej mieści się większość, bo około 97% rencistów i emerytów. Emerytów i rencistów nie uzyskujących świadczeń powyżej tysiąca złotych miesięcznie jest aż 54,1% ogółu świadczeniobiorców.
    W polityce podatkowej grupa populacji dochodowej w pierwszym progu podatkowym, ze względu na swą liczebność, a nie na dochodowość podatkową, nie miała szczęścia opiekuńczego ze strony rządzących. W latach po roku 1989, aż 8 razy go zmieniano, zawsze podwyższając, kwotowe progi podatkowe, w przeciwieństwie do zmiany stóp podatkowych dla podmiotów gospodarczych.
    W dalszych latach po roku 1998 utrzymano stopę podatkową we wszystkich trzech kwotowych progach podatkowych na poziomie: w pierwszym progu 19%, drugim 30%, a w trzecim 40% rocznie. W tym też czasokresie dokonano publicznej spekulacji, bo dalej podwyższano w roku 1998, 1999, 2000 i 2001 kwotowe progi podatkowe przy pozorowaniu obniżenia stóp podatkowych. Ta rzekoma troska o równość podatkową i dbałość o klasę polityczną, która dokonała rewolucji solidarnościowej najlepiej przejawia się w tym, że to biedota regularnie, terminowo i najwięcej płaci podatków, i to ona utrzymuje państwo. Państwo, które około 40% swojej przemysłowej zdolności wytwórczej sprzedało kapitałowi obcemu za około 80 mld zł, nie wykazywanych w zrealizowanych inwestycjach i w dodatku zadłużyło się wobec zagranicy na kwotę 104 mld USD tj. około 345 mld zł. W nagrodę za ofiarność podatkową biedocie odebrano większość ulg pozostawiając jej iluzoryczną ulgę remontową, z której nie może korzystać, bo jej nie stać dochodowo.
    W roku 2002 zaniechano dalszego podwyższania kwotowych progów podatkowych, kiedy przejawy ubóstwa przybrały rozmiary niemal powszechnej nędzy, a części ludności pozbawionej źródeł utrzymania zaczął dokuczać stały proces niedożywienia. Zbiórki społeczne dla biedoty i osób chorych przybrały charakter niemal powszechny, a sądy musiały wstrzymać eksmisje biedoty na bruk. Ten progowy poziom kwotowy 37 024 zł rocznego przychodu osiąga 95,08% indywidualnych płatników – ludności objętej najniższą, 19% stopą podatkową. Ponieważ w progu tym aż około 70% płatników nie osiąga rocznego przychodu w kwocie 20 000 zł/rocznie znaczy to, że przedział ten i ta stopa procentowa dla tej części indywidualnych płatników są celowo zawyżone i nie obrazują najniższych poziomów dochodowych. W tym pierwszym obecnym progu podatkowym występuje rażąca bieda i rozwarstwienie. Rozdzielając strukturalnie, np. podziałem przychodowym według skali ubezpieczeniowej, należy dostrzec takie przedziały dochodowości, że trudno zrozumieć dlaczego państwo pozostawiło aż taką liczebność współobywateli bez środków do życia?
    Tak na przykład w grupie nie osiągającej rocznego przychodu w kwocie 6 000 zł/rocznie na płatnika jest większość świadczeniobiorców rolniczego ubezpieczenia społecznego KRUS i 3,8% świadczeniobiorców ZUS. Z grupy świadczeniobiorców ZUS, aż 24% świadczenio-biorców nie uzyskuje rocznego przychodu w kwocie 9 400 zł/rocznie, czyli 700 zł/m-cznie. Do grupy tych świadczeniobiorców doliczyć należy bezrobotnych pobierających zasiłki dla bezrobotnych, gdyż pobierają oni świadczenia z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i płacona za nich składka zdrowotna pochodzi z funduszu emerytalnego i obciąża bezpośrednio grupę rencistów i emerytów.
    Płatników tego podatku uzyskujących przychody w kwocie do 12 000 zł/rocznie jest aż ponad 86% świadczeniobiorców KRUS i 54% świadczeniobiorców ZUS oraz niemal wszyscy bezrobotni pobierający zasiłki dla bezrobotnych, którzy powinni być w tym kwotowo najniżej opodatkowanym, a wyodrębnionym progu dochodowym.
    Ten pierwszy dotychczasowy próg podatkowy to obszar nędzy i ubóstwa materialnego. W tym pierwszym 32 024 złotowym progu i 19% stopie podatkowej, zalicza się aż 94,8% płatników tego podatku dochodowego. Do drugiego progu, w przedziale od 32 024 do 74 048 zł objętym 30% stopą podatkową zalicza się tylko 4,5% płatników, a w ostatnim progu, z przychodami powyżej 72 050 zł i przy 40% stopie podatkowej, zalicza się 1,18% ogółu tych płatników.
    Ta struktura wyrażana rocznymi wpływami podatkowymi do budżetu, wykazuje poważną nieracjonalność i dewiację ekonomiczną. Na początku lat 90-tych udział wpływów podatkowych w podatku dochodowym od osób fizycznych stanowił około 23% ogólnych wpływów podatkowych, a 77% stanowiły wpływy z podatków od podmiotów gospodarczych. Nie było wówczas podatku od towarów i usług (VAT). Tymczasem udział ten za 2004 r. wyniósł 16,6% w podatku od osób fizycznych (od ludności), razem z podatkiem od towarów i usług (VAT), który płacą konsumenci, a więc cała ludność – wyniósł 62,2 %, a dołączając jeszcze podatek akcyzowy – 93,3 % całych wpływów podatkowych. Natomiast podmioty gospodarcze odprowadzając podatek dochodowy miały udział, zaledwie 9,7% we wpływach podatkowych do budżetu państwa. Z tej struktury wynika, że w całym 15-letnim pokomunistycznym okresie, obciążenie ludności i to w rozwarstwieniu progowym wzrosło, a znacząco zmalało dla podmiotów gospodarczych.
    Ten ciągły proces pozorowanej stabilności stóp podatkowych miał swoje socjalistyczne podłoże, zatajanego zaniżania faktycznego poziomu dochodowego społeczeństwa. Żadna partia rządząca, posiadająca większość parlamentarną, czy wpływowe partie opozycyjne, w całym 15-letnim okresie odkomunizowywania Państwa nie przedłożyły Narodowi realnego programu zatrudnienia i wzrostu dochodów społeczeństwa. Żadna z tych partii, poza PSL, nie sprzeciwiła się potajemnemu podnoszeniu progów podatkowych i spadkowi stopy życiowej Narodu.
    Przeciwnie, partie większościowe godziły się na taką politykę, na stały spadek realnych dochodów i wzrost bezrobocia, którego stopa jest najwyższą i w najdłuższym okresie w Polsce ze wszystkich krajów europejskich. Nie mając programu i nie wiedząc, jak należy pokierować gospodarkę wymykającą się spod kontroli aparatu władzy, uciekano się do improwizowania żywiołowej emigracji najzdolniejszych jednostek. Skumulowany przez władze proces emigracji i opanowanie struktur gospodarczych przez kapitał obcy, nie uzyskał w tym zakresie pomocy państwowej, jak to było na przykład w okresie międzywojennym. Wówczas emigracja osadnicza w Argentynie czy Brazylii otrzymywała różnorodną pomoc państwa i nawet tam w Argentynie utworzono dla jej obsługi bank „Banco de Polaco”, który po wojnie władze warszawskie zlikwidowały. Te ciche zgody, przemilczenia, partii rządzących na stały proces zubożenia społeczeństwa wynikały ze świadomości, że koszty przemian społecznych muszą być czasowo przerzucone na społeczeństwo. Ten czasokres wydłużał się aż ponad 10-letni okres. Okres znów niepokojów, obrony przez świat pracy swoich zakładów-miejsc pracy, rozpadu związków zawodowych, wyodrębnienia się obcych podmiotów gospodarczych wyłączonych spod kontroli narodowej, rażącego rozwarstwienia społecznego i stałego ukształtowania się dwubiegunowej struktury dochodowej ludności, nędzy i bogactwa.
    2. Przychody roczne biedoty
    Tego progowego maksymalnie poziomu kwotowego 37 024 zł/rocznie nie osiąga faktycznie około 90% płatników podatkowych objętych 19% stopą podatkową. W ramach tego progu kwotowego aż 19,3% ogółu płatników osiąga miesięczne przychody w kwocie 500 zł/m-cznie, tj. 6 000 zł/rocznie. Przychody w kwocie od 500 zł do 708 zł/m-cznie, tj. rocznie w kwocie do 8 500 zł osiąga aż 18,3% wszystkich płatników podatku dochodowego. Następna 9,4% grupa osiąga przychody miesięczne w kwocie 709-875 zł, czyli rocznie w kwocie do 10 500 zł. Dalsza grupa osiąga przychody miesięczne w kwocie 875 do 1000 zł, czyli do 12 000 zł/rocznie stanowi tylko 6,5% ogółu płatników. Ogółem w przedziale biedoty, przychody roczne do 12 000 zł osiąga ogółem aż 53,5% ogółu płatników, a przychody do 20 000 zł/rocznie 70% płatników ogółem. Te faktyczne stany przychodowe potwierdzają konieczność zmiany dotychczasowej trójstopniowej, progowo-stopowej skali podatkowej. Ten pierwszy, dotychczasowy próg podatkowy musi być rozdzielony na dwa. Ponadto należy uwzględnić inny jeszcze czynnik dyskryminujący jedynie tę grupę podatkową. Ta grupa podatkowa nie korzystała ani z dużej, ani z małej ulgi budowlanej. A kiedy się dowiedziała o możliwości korzystania z ulgi darowizny rodzinnej czy koleżeńskiej bądź charytatywnej-instytucjonalnej, to mogła z niej korzystać jedynie w przeciągu jednego roku, po czym błyskawicznie ją zmieniono. Płatnicy zaliczani do dotychczasowego II i III progu podatkowego korzystali z dużej ulgi budowlanej i to od roku 1992, czyli przez 14 lat, natomiast ta grupa biedoty nie miała zdolności finansowej do korzystania z tej ulgi, ubożejąc jako płatnik podatkowy i rodzinnie. Ten stan dochodowości obrazuje tabelka:
    Struktura podatku dochodowego biedoty za 2004 rok
    L.p. Dochód pomniejszony o składki na ubezpieczenia społeczne Struktura podatników
    miesięczny roczny
    1 do 500 zł do 6 000 zł 19,3 %
    2 500-708 zł 6 000 – 8 500 zł 18,3 %
    3 708-875 zł 8 500 – 10 500 zł 9,4 %
    4 875-1 000 zł 10 500 – 12 000 zł 6,5 %
    Razem poz.1-4 53,5 %
    5 do 2 000 zł do 24 000 zł do 70 %
    Uwaga: w grupach z pozycji 1, 2 i 3 mieszczą się głównie renciści, emeryci, bezrobotni oraz pracownicy uzyskujący płacę minimalną, która wynosi 849 zł/m-c. W roku 2004 aż 37,6% płatników podatku dochodowego nie uzyskało przychodu większego niż 8 500 zł rocznie, a w tej grupie plasuje się aż 89% emerytur i rent.
    Dla tej, najbiedniejszej grupy podatkowej emerytur i rent są kierowane z budżetu centralnego państwa dotacje państwowe, które po przemianowaniu w renty i emerytury są objęte podatkiem dochodowym od tych osób. Roczny poziom dotacji budżetowej do emerytur i rent z tego progu podatkowego wynosi około 10 mld zł. Zmienianie tego podatku oznacza również zniesienie dotacji budżetowej i eliminację całego czaso- i pracochłonnego procesu naliczania, rozliczania, ewidencjonowania, przepływu środków w systemie bezgotówkowym oraz składania i rozliczania PIT-ów przez tych indywidualnych płatników oraz dalszego ich ewidencjonowania choćby w systemie elektronicznej bazy podatkowej, którą należało zbędnie zbudować o pojemności dla 40 milionów współobywateli. Samo rozliczanie PIT-ów indywidualnych doprowadziło do zatkania urzędów skarbowych, które zamiast prawidłowo nadzorować i rozliczać płatników instytucjonalnych i zwalczać wszelkiego rodzaju oszustwa podatkowe, dłubią w tej masowej drobnicy. Zaplątanie się ministrów w tę pozorowaną, a w rzeczywistości nieudolnie prowadzoną politykę podatkową i jej egzekwowalność, ma przejawy rażącej dewiacji polityczno-ekonomicznej i organizacyjnej. Ta grupa zaliczana do biedoty może stanowić liczebność około 20 mln osób uprawnionych do wyborczego głosowania i ją właśnie poprzez przedstawienie realnego programu dochodowego, który będzie potem realizowany, należy pozyskać do aktywnego życia politycznego.
    Zmiana – Nowy I próg podatkowy dla biedoty
    Skoro w dotychczasowym pierwszym 37 024 złotowym progu podatkowym aż około 85% płatników go nie osiąga, to należy go rozdzielić, aby dotychczasowy stan nie był fałszem wobec społeczeństwa i podstawą błędnych decyzji politycznych i ekonomicznych. Przychody do 8 500 zł/rocznie, czyli 708 zł/m-cznie jako pierwszy, nowy próg podatkowy powinien być objęty zerową stopą podatkową i być zwolniony całkowicie z podatku dochodowego, ale nie z opłaty składki zdrowotnej. Zwolnienie dotyczyłoby tylko i wyłącznie tej grupy dochodowej. Koszty uzyskania przychodu by nie występowały. Zwalniając tę grupę podatkową z podatku dochodowego państwo zrekompensowałoby im niejako dotychczasowy los, jaki im w tym 15-leciu zafundowało. Zmalałoby zadłużenie społeczne tej grupy płatników w przedmiocie czynszowym, abonamentowym, w lecznictwie i wzrosłoby ich spożycie w artykułach podstawowej konsumpcji i opieki zdrowotnej, która pochodzi z krajowej produkcji i usług. Zwolnienie podatkowe objęłoby biedotę stanowiącą dotychczas aż 38% ogółu podatników. Tej biedującej społeczności podatkowej należy się ta preferencja skoro grupa bogaczy z trzeciego dotychczasowego progu podatkowego dostała przez okres 8 lat obniżenie stopy podatkowej o 4% i korzystała w szerokim zakresie z dużej ulgi budowlanej na budowę mieszkań na wynajem. Funkcja ulgi pozwoliła im na osiągnięcie znaczącego majątku, który jest źródłem ich nowych przychodów pozapłacowych, czego grupy o najniższych przychodach zostały przez państwo pozbawione.
    Nowy II próg podatkowy
    Drugim kwotowym progiem podatkowym byłby przedział 8 500 zł – 24 000 zł/rocznie, dla którego nowa stopa podatkowa wynosiłaby 17% rocznie. W jego przedziale znalazłoby się około 20-25% podatników ze starego pierwszego progu. Ten nowy próg podatkowy obejmowałby około 42% ogółu płatników tego podatku. Koszt uzyskania podatkowego przychodu mógłby pozostać na dotychczasowym poziomie.
    Nowy III próg podatkowy
    Nowy trzeci próg podatkowy obejmowałby przychody roczne w kwocie od 24 001 do 42 000 zł/rocznie, czyli przychody miesięczne od 2001 zł do 3500 zł, i byłby objęty 18% stopą podatkową. Płatnicy podatkowi z tego progu podatkowego podobnie jak wszyscy inni płatnicy, płaciliby składkę zdrowotną według zasad i dotychczasowych reguł. Składka ta mogłaby być podwyższona na rok 2006 nie wyżej jak o 1%. Przy sposobności należałoby dokonać korekty w kierowaniu zapłaty składki zdrowotnej przez pracodawców nie na rachunki bankowe ZUS, tylko bezpośrednio na rachunki Narodowego Funduszu Zdrowia, który od roku 2005 jako jednostka budżetowa i państwowa musi być obsługiwany finansowo przez NBP lub przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Fundusz Zdrowia na pośrednictwie ZUS traci rocznie około 1,5% wpływów, co daje kwotę nawet około 100 mln zł rocznie, która mogłaby być skierowana na leki, czy inne cele zdrowotne. Koszt uzyskania przychodu pozostałby na dotychczasowym poziomie.
    Nowy IV próg podatkowy
    Ten nowy próg podatkowy obejmowałby roczne przychody współobywateli uzyskiwane w kwotach od 42 001 do 72 000 zł/rocznie, czyli miesięcznie od 3 501 zł do 6 500 zł. Stopa podatkowa tego progu wynosiłaby 29% rocznie. Koszt uzyskania przychodu pozostawałby na dotychczasowym poziomie.
    Nowy V próg podatkowy
    Do tego progu podatkowego byliby zaliczani ci płatnicy, którzy uzyskiwaliby roczne przychody w kwocie od 72 001 zł do 120 000 zł, czyli miesięcznie od 6 501 zł do 10 000 zł. Stopa podatkowa dla tego progu pozostałaby na dotychczasowym 40% poziomie, analogicznie koszty uzyskania przychodu. Ta grupa płatników podatkowych została uprzywilejowana w roku 1998 czteroprocentową obniżką stopy podatkowej z 44 do 40%. Z tej obniżki korzystali już 8 lat podczas gdy biedota zaliczana do pierwszego nowego i starego progu podatkowego korzystała w tym okresie z 1 procentowej obniżki i to ona dostarczała państwu aż 95% dochodów podatkowych w podatku bezpośrednim, i w największym, bo ponad 40 procentowym stosunku uczestniczy i płaci podatek od towarów i usług.
    Nowy VI próg podatkowy
    Do tej grupy podatkowej zaliczani byliby ci płatnicy podatku dochodowego, którzy uzyskiwaliby roczne przychody w kwotach powyżej 120 000 zł. Grupa ta mogłaby być opodatkowana 40 lub 50% stopą podatkową. Dla tej grupy Polskie Stronnictwo Ludowe proponowało w pierwszej połowie obecnej kadencji parlamentarnej 50% stopę podatkową, którą podobnie jak wcześniej podatek importowy, lewicowe ugrupowania parlamentarne odrzuciły. Odrzuciły je dlatego, że minister finansów nie przedłożył rozdrobnionej, zgranej ze strukturą emerytalno-rentową struktury dochodowej ludności. Gdyby wówczas parlament wiedział, że aż 20% indywidualnych płatników podatku dochodowego nie osiąga rocznego przychodu nawet w kwocie 6 000 zł, to prawdopodobnie dokonałby pewnych i znaczących korekt. Ujawniam ten rażący i ukrywany stan ubóstwa naszych współobywateli, przez rządy ostatnich dwóch kadencji.
    Ta grupa podatkowa o najwyższych dotychczas dochodach, najbardziej korzystała z przywilejów i przychylności zmieniającej się w cyklu wyborczym władzy ustawodawczej. Te jej przywileje, choćby w rodzaju dużej ulgi budowlanej powodują, że wykazywane wpływy podatkowe od tej grupy są znacząco zaniżone. W ewidencji podatkowej tej grupy przyjęto jej dochody już po odliczeniu wydatków objętych ulgą budowlaną. Dla uzyskania prawidłowego wyliczenia faktycznych wpływów podatkowych od tej grupy w roku 2004 należałoby jeszcze dodać kwotę ulgi jaką sobie odliczyli od uzyskanych przychodów. W ewidencji podatkowej wszystkich trzech grup podatkowych należało równocześnie podawać kwotę ulgi budowlanej jaka wyniosła w danym roku, np. 2004, w każdym progu podatkowym.
    Opowiadam się za natychmiastowym, od roku 2006, wprowadzeniem programu pomocy społecznej dla najuboższej warstwy społecznej, która nie posiada w ogóle przychodów lub posiada je na współczesnym nam poziomie nędzy, 700 czy nawet 500 zł/miesięcznie.
    Możliwości rekompensaty budżetowej
    Zwolnienie współobywateli z pierwszego nowego progu podatkowego z podatku dochodowego nie jest utratą budżetową tych dochodów podatkowych, ponieważ podatek od tych emerytur i rent pochodzi z dotacji budżetowej. Mało znacząca kwotowo część podatku od pracujących zaliczonych podatkowo do tej grupy podatkowej w pełni może być pokryta wpływami podatkowymi z innych tytułów. Istnieje szereg odcinków, w których należy zweryfikować wydatki budżetowe, często marnotrawione i nie mające charakteru inwestycyjnego. Głównym i prawie już przez wszystkie rządy zaniedbanym odcinkiem wydatków, na którym występuje rażące marnotrawstwo, a nawet ośmieszanie z beztroski i bezradności władz państwowych jest odcinek dewizowy, poprzez który następuje eksport dochodu narodowego w postaci gotówkowego kapitału wolnodewizowego.
    Istnieją więc możliwości uzupełnienia powstałej w ten sposób luki podatkowej określonej szacunkowo do miliarda złotych, np. odzyskaniem należności z okresu pierwszej prywatyzacji z lat 1988-90, które wynoszą około 700 mln zł, skróceniem dotychczasowych umów prywatyzacyjnych, które wygasają dopiero w roku 2020 i od których państwo ma należność około 8 mld złotych oraz intensywnym programem oszczędności dewizowych. Ograniczenie importu zbędnych towarów i usług zagranicznych tylko o 10% rocznie, co jest możliwe do osiągnięcia nawet w 6-miesięcznym okresie nadzoru wydatków dewizowych przeciwdziałając tzw. czarnemu transferowi, daje oszczędność w wydatkach dewizowych państwa o około 7 mld dolarów, czyli o około 25 mld złotych, pobudzając w tym zakresie czynnik produkcji i usług krajowych. Możliwym jest też zmniejszenie wydatków budżetowych w krajowym współfinansowaniu projektów z unijnych programów pomocowych lub funduszy członkowskich i skierowanie tych unijnych środków pomocowych na finansowanie zakupu towarów czy usług dla tych projektów od podmiotów krajowych, a nie jak dotychczas wyłącznie od podmiotów ze starych państw Unii. Dotychczas aż około 95% tej dewizowej pomocy trafia finansowo do starych krajów Unii kreując eksport towarowy i usługowy firm i instytucji państwowych ze starych krajów unijnych do Polski za pieniądze Komisji Europejskiej. Kraje te niejako odbierają sobie i w ten sposób składkę członkowską wpłacaną Komisji, z przechwałką publiczną, że tak intensywnie pomagają Polsce.
    Innym jeszcze źródłem pokrycia tak powstałego niedoboru jest własna polityka walutowo-kursowa, w konsekwencji której tylko w roku 2004 przy wykorzystaniu unijnych dotacji przedakcesyjnych i członkowskich na samych różnicach kursowych budżet stracił aż około 700 mln zł przy zamianie waluty Euro na złote i tę ujemną różnicę kursową pokrył minister finansów z budżetu państwa. Ponadto należności podatkowe od samych obcych firm farmaceutycznych i innych sięgają około 2 mld złotych. Odzyskanie tej należności jest możliwe, tylko sam minister finansów i jego aparat podatkowy, musiałby preferencyjnie zabrać się za te kwestie, wziąć się do roboty. Od samej telefonii komórkowej, z którą źle jest rozliczany podatek VAT, oszczędności i należności podatkowe państwa mogą wynieść nawet 1 mld zł. Ponadto na urealnieniu stawek amortyzacji można uzyskać przychody opodatkowane w granicach 1-2 mld zł.
    Zreformowanie dotychczasowych zasad podatkowych choćby tylko w podatku dochodowym od ludności wymaga też przebudowy i nowelizacji struktury budżetu państwa, co nie jest obecnie żadną trudnością metodologiczną ani techniczną. Minister finansów dysponuje w swoim aparacie pełnym skomputeryzowaniem i to w całości importowanym po bardzo wysokim koszcie. W dotychczas opracowywanych budżetach nie wyszczególnia się wszystkich tytułów podatkowych i kwot dopływu z nich środków finansowych do budżetu. Analogicznie w ustalanych przez ministra finansów odsetkach ustawowych i odsetkach za zwłokę w regulacji zobowiązań podatkowych. Ewidencja podatkowa mimo komputeryzacji, jest prymitywnie prowadzona, nie rozdziela się poziomu kwotowego przychodu podatników w strukturze w korelacji do ewidencji sprawozdawczej świadczeń ZUS i KRUS, w skali przychodów co 100 czy 200 zł, do poziomu 2 000 zł. Należałoby również wyodrębnić w ewidencji podatkowej poziom minimum socjalnego i przyporządkować liczebności i kwotę przychodu grupy nie osiągającej nawet tego minimum. Ewidencjonowane dane podatkowe są pogmatwane i zagregowane tak, aby analizujący i prosty obywatel nie mógł niczego się dowiedzieć.
    Mamy 13 tytułów podatkowych, w których nie wykazuje się wpływów podatkowych i wydatków budżetowych, i nie można ocenić, czy ten dany instrument podatkowy właściwie oddziałuje, czy nie. Czy pełni funkcję pobudzającą gospodarczo, czy też działa represyjnie. Nie wiadomo np. jakie są wpływy do budżetu z tzw. podatku Belki. Czy i jakie są wydatki budżetu na pokrycie różnic kursowych w wykorzystywaniu funduszy unijnych (choć w roku 2004 budżet wydał w tym tytule około 700 mln zł), czy i jakie są wydatki budżetu w tytule tzw. odsetek ustawowych, które ustala sam minister finansów i sam płaci te odsetki za nieterminowe regulowanie zobowiązań budżetowych. Nie rozdziela się też podatku VAT, nie wiadomo jak część pochodzi od podmiotów gospodarczych a jaka od ludności. Nie wyodrębnia się też podatku od podmiotów krajowych i od obcych, i dlatego Naród nie może się dowiedzieć czy firmy obce płacą podatki w Polsce czy też nie, i które płacą, a które nie płacą. Analogicznie cudzoziemcy zatrudnieni w obcych formach w Polsce nie płacą z niezrozumiałych dla obywatela względów, podatku dochodowego ani innego, choć rocznie transferują z polski na zachód do około 800 mln USD kapitału wolnodewizowego, który państwo musi uprzednio pożyczać zagranicą na różnych rynkach finansowych. Cudzoziemcy ze wschodu również wywożą z Polski rocznie do około 250-300 mln USD. Kapitał ten nabywają w czarnorynkowym, pozabankowym obrocie walutowym w Polsce.
    W roku 2006 należałoby usprawnić i upublicznić sprawozdawczą ewidencję podatkową, aby obrazowała rzeczywisty stan przychodów ludności i podmiotów gospodarczych. Tego muszą domagać się partie polityczne rządzące i opozycyjne oraz opinia publiczna. Ten i taki stan istnieje ponieważ ani Prezydent, ani Premier nie składają raportu o stanie państwa i stanie gospodarki.
    Opodatkowanie szarej strefy gospodarczej
    Po zmianie struktury progowej i stop podatkowych dla poszczególnych progów należy wprowadzić obowiązującą zasadę opodatkowania szarej strefy gospodarczej, która rozwija się w kraju niczym drugi rynek gospodarczy.
    W pierwszej kolejności należy przywrócić obowiązek fakturowania wszelkiej sprzedaży produkcji i usług, a w handlu obowiązku rachunkowego, nie paragonowego. Szara strefa powinna być opodatkowana na wzór np. amerykański. Każda operacja gospodarcza, sprzedaż i zatrudnienie na czarno powinna być objęta trzykrotną kwotą podatkową od jej wartości sprzedanej czy wartości płacy. Ponadto każdy wyrób, towar dopuszczony do obrotu, sprzedaży hurtowej i detalicznej musiałby być objęty gwarancją dobrego wykonania, co natychmiast wyeliminuje czarnorynkową produkcję, przemyt importowy i czarny obrót detaliczny. Można by w tym względzie w części zawzorować się na polskim przedwojennym, wykonawczym ustawodawstwie podatkowym. Można też przywrócić, decyzją państwa, marżę hurtową i detaliczną jako stałe, co wyeliminuje ruch cen w handlu a przywróci producentowi prawo zmiany ceny wynikające z postępu, innowacji i ulepszeń patentowych czy racjonalizatorskich.
    Należałoby także nałożyć obowiązek podatkowy na każdego obywatela, aby od każdej wykonanej na jego rzecz usługi indywidualnej (w jego mieszkaniu, na działce, gospodarstwie domowym czy rolnym) był zobowiązany odprowadzić podatek dochodowy za usługodawcę wg najniższej stopy podatkowej, tj. z II nowego progu podatkowego. Podatek ten wg numeru PESEL odprowadzałby od 100 zł w górę wartości usługi, za którą płaci. Tylko młodzież szkolna i studencka byłaby z tego podatku zwolniona. Tak jest w innych krajach, że każdy obywatel zatrudniający usługodawcę na czarno niezależnie na jaki czas, odprowadza za niego przed zapłatą należny państwu podatek. Inne opłaty np. ubezpieczeniowe są objęte ryzykiem usługodawcy. Może on je wnosić już sam wg uznania i na jego ryzyko. Tym podatkiem byliby również objęci zatrudniani cudzoziemcy ze wschodu, którzy pracują na czarno u naszych współobywateli, pobierają zapłatę, zamieniają ją na czarnym rynku walutowym i wywożą z Polski dewizy niczym jak zakupiona gazetę. Stąd więc pochodzą te dewizy, jak nie od państwa. Państwo nie ma w ewidencji wartości tej pracy usługowej, nie ma podatku i sprzedaje dewizy i zezwala na ich wywóz. To jest eksport dochodu narodowego. Należy to zmienić.
    Podatek liniowy
    Niektóre ugrupowania polityczne histerycznie nagłaśniają potrzebę wprowadzenia podatku liniowego, nie naświetlając przy tym całości mechanizmu i skutków jego stosowania. Społeczeństwo, prawie wcale nie wie, od czego będzie ten podatek, w jakiej wysokości, po prostu mało kto go rozumie. My rozumiemy mechanizm jego funkcjonowania wyrażany w zamyśle jego protektorów i oferentów politycznych. Nie widzimy żadnej zasadności ekonomicznej dla stresowania społeczeństwa tym nowym instrumentem podatkowym, z którym nie dokonano nawet symulacji naukowej, a już proponuje się na zasadzie eksperymentu badawczego, ale w polskiej praktyce gospodarczej. Podatek ten jest skierowany znów przeciw najbiedniejszym warstwom naszego społeczeństwa.
    Najpierw należy urealnić politykę podatkową, przezwyciężyć rażące rozmiary ubóstwa materialnego współobywateli, ograniczyć dochodowe rozwarstwianie się społeczeństwa, tak powszechnie krytykowane przez naród, a dopiero wtedy rozważać analitycznie potrzebę i zasady wprowadzania tego rodzaju podatku, a to jest przyszłość 2-3 lat nowej kadencji.
    Ciąg dalszy analizy z okres 2005 – 2015 zostanie opracowany i zaprezentowany w przyszłości.
    Dr Ryszard Ślązak
    Wałęsa człowiek
  • @fretka 09:08:34
    Ratunkuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!
    a gdzie kordon sanitarny?????????????
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • a u ciekawy film, ale po niemiecku
    ttps://www.youtube.com/watch?v=dzEZLxjt7Z0

    Chodzi o kobiety - pilotki, bohaterki II. wojny światowej.
    Przetłumaczyłam część filmu, więc niekoniecznie trzeba oglądnąć, bo chodzi mi właściwie o pokazanie, jak kobiety walczyly z Niemcami latając na drewnianych samolotach, nocą, bez radiostacji, z szybkością 80km/h na niskiej wysokości i jak się ich szkopi bali:

    Nocne czarownice

    Die Nachthexen - nocne czarownice. Elitarne oddziały lotnicze złożone z młodych kobiet - często nastolatków i studentek. Wszystkie one chciały bronić ojczyzny. Ich pamiętniki są świadectwem unikalnej historii wojny. Najpierw walczyły kobiety o prawo do posiadania własnego regimentu. Potem dostały prawo walczyć. "Zazdrośnie spoglądano na nas - pisze jedna z nich. Ale my osiągnęłyśmy, że w walce byłyśmy tyle samo warte (co mężczyźni), przez co udowodniłyśmy być godnymi wejść do pierwszych szeregów frontu".
    "Niemcy mówili o nas, że jesteśmy zaczarowane, bo nas nie można zestrzelić. Dlatego nazwali nas 'nocne czarownice'. Rozumiecie?"
    Dwadzieścia sześć z tych młodych pilotek otrzymało najwyższe odznaczenia "Bohater Związku Radzieckiego".
    Wbrew wszystkim regułom tej wojny do walki w Armii Czerwonej dopuszczono studentki i uczennice.
    "wtedy, po wielu treningach, strzelałam do niemieckiego samolotu, było to bardzo trudne dla mnie robić to w czasie lotu, ponieważ w powietrzu odbywa się wszystko bardzo szybko".
    Na dole, na ziemi, jest wiele kobiet w akcji wśród partyzantów. Zbroiły się one w utajnieniu przeciw niemieckim okupantom, których generalnym komisarzem był Wilhelm Kube.
    "Osiem grup partyzantów robiło zasadzki na gaulajtera Kube, ale dopadł go jeden oddział. Dziewczyna Jelena Masanik.
    Od zawsze wojna była domeną mężczyzn.
    W roku 1941 zmieniła się sytuacja w Związku Radzieckim.
    Po napadzie wehrmachtu na Związek Radziecki zgłosił się około jeden milion kobiet dobrowolnie do Armii Czerwonej i do służby w partyzantce.
    Walczyły one tak, jak i mężczyźni, na czele frontu i pod ciągłym zagrożeniem życia.
    Druga wojna światowa. Niemcy trafiają na froncie wschodnim na opór.
    Szczególnie obawiają się oni nocnych ataków rosyjskich dwupłatowców i ich grzechoczących silników.
    Akcje te koordynowane były wówczas przez 21 letnią wówczas studentkę, Irinę Rakobolską (?)
    "Pod nasz samolot była przymocowywana bomba. Same zaprojektowałyśmy to mocowanie. Nad celem, nad wrogiem, na odpowiedniej wysokości, kopilotka prz pomocy kija luzowała mocowanie i bomba spadała szybko na wroga. I tyle."
    Celem nocnych czarownic są przede wszystkim linie zaopatrzeniowe i lotniska.

    [...]
    W czerwcu 1941 roku napadły Niemcy na Związek Radziecki.
    Do Armii zgłosiła się także Galina Brokbelcowa, wówczas 17 letnia.
    "Oczywiście, było także podłoże ideologiczne. Niemcy uważali się za aryjczyków i że tylko oni są czyści i dobrzy. I że to dawało im prawo posiadania innych ludzi i mordowania innych narodów. Oni chcieli wszystko zrównać z ziemią. Oni wierzyli, że jeśli są aryjczykami czystej krwi to mają do tego prawo. Ale ja byłam i jestem innego zdania. Ja uważam, że wszyscy mają prawo żyć w wolności i się cieszyć - a to jest całkiem co innego."
    [...]
    Noc w noc żołnierze niemieccy na froncie wschodnim musieli liczyć się z atakiem nocnych czarownic.
    Przeważnie przylatywały dwa samoloty w niewielkiej odległości od siebie i zrzucały bomby z małej wysokości.
    Ale co pchało te młode kobiety, by być elitą żołnierzy walczących na froncie?
    W Związku Radzieckim już w roku 1922 ustawa zrównała w prawach kobiety z mężczyznami.
    [...]
    Komsomoł organizował także dla dziewcząt kursy skoków ze spadochronem.
    [...]
    W latach trzydziestych latanie na samolotach to była domena mężczyzn, ale wkrótce także wiele kobiet zdobyło licencję pilota.
    29-cio letnia Marina Raskowa(?) miała na swoim koncie wiele rekordów i lotów na duże odległości.
    Wieści o jej sukcesach spowodowały istny boom na szkolenia lotnicze dla dziewcząt.
    [...]
    Sławna pilotka Marina Raskowa naciskała na Stalina, by wreszcie dopuścił kobiety do szkolenia militarnego w lotnictwie.
    By mogły uczestniczyć w wojnie.
    Przekonała ona Stalina i powstały trzy kobiece regimenty lotnicze: bombowy, myśliwski bombowy i nocny regiment bombowy.
    8 października 1941 roku wydał Stalin rozkaz numer 99 dotyczący młodych pilotek.
    Tylko najlepsze spośród nich dostały miejsce w lotnictwie.
    Jedna z nich napisała do dowódcy: nalegam na to, bym mogła otrzymać szkolenie jako pilotka, chcę walczyć z wrogiem do ostatniej kropli krwi. Jeżeli konieczne, oddam życie dla kraju i ojczyzny.
    Pilotki były szkolone 800km od Moskwy na południowy-wschód, już w roku 1941.
    Wśród nich wówczas 21 letnia studentka Irina Jakobolskaja. Później będzie ona zastępcą dowódcy.
    "Jako pierwsze rozkazała Marina Raskowa, że wszystkie kobiety musza obciąć włosy. Dostałyśmy wszystkie męskie fryzury. Obcięłyśmy włosy, ponieważ było to konieczne"
    Wiele kobiet pochodziło z miasta, uczyło się ale przerwało naukę i zgłosiło się do armii, żeby bronić ojczyzny.
    Wśród nich była 17 letnia wówczas Galina Brokbecowa(?) z Moskwy.
    "Byłyśmy bardzo wysportowane. A sport przynosi dobrą koordynację, że panuje się nad ciałem. Ale przede wszystkim miało się wolę zwycięstwa.
    Ale głównie chodziło nam o kolektywność, o wspólnotę".
    Samolotem treningowym był Polikarpow II (PO II), przeznaczony właściwie do prac w rolnictwie.
    Armia Czerwona przebudowała go na cele wojny.
    Był to otwarty dwupłatowiec z drewna.
    Tylko silnik i podwozie były z metalu.
    Ale już w 1941 roku samolot ten był przestarzały technicznie.
    PO II leci maksymalnie 120 km/h, nie ma radiostacji i hamulców.
    Takim samolotem lecieć przeciw Niemcom na wojnę nawet eksperci uważali za szalony pomysł.
    [...]
    Pilotki wykonywały wszystkie prace przy samolotach samodzielnie. Same ładowały bomby 200 kg.
    Rozkaz był: atakować mosty i likwidować zaopatrzenie wroga.
    One broniły się tylko małym karabinem maszynowym, zainstalowanym na samolocie.
    "Gdy po raz pierwszy poleciałyśmy na front, zobaczyłyśmy straszny widok"
    PO II latały z wyłączonym silnikiem [ !!!!!! ] mniej niż 80km/h i ekstremalnie nisko.
    Z tej perspektywy widziały pilotki często zabitych ludzi, partyzantów i cywilów, zamordowanych brutalnie przez SS.
    Pilotkom groziło nieustannie niebezpieczeństwo z ziemi, ponieważ łatwo mogły je wykryć ogromne, niemieckie szperacze.
    Bez radiostacji były nocne czarownice zdane tylko same na siebie.
    O zrzuceniu bomb decydowały one same.
    Samoloty wracały, lądowały na polu a pilotki ładowały same ponownie bomby, dolewały benzyny i jeżeli konieczne, przeprowadzały także niewielkie naprawy.
    I startowały ponownie w kierunku frontu.
    Do roku 1945 nocny regiment wykonał ponad 23. 000 akcji.
    Zrzucił ponad 3.000 ton bomb.
    Dla żołnierzy niemieckich na froncie wschodnim były nocne czarownice koszmarem.
    Samoloty niemieckie stały na wolnym powietrzu i gdy został jeden trafiony, to od niego zajmowały się inne samoloty i zniszczone było wszystko.
    Wbrew temu, czego obawiali się generałowie, kobiety pilotki odnosiły coraz większe sukcesy.
    34 ze 140 pilotek poległo na polu chwały.
    [...]
    Do Armii Czerwonej zgłaszało się coraz więcej kobiet by walczyć.
    Obraz walecznych kobiet Armii Czerwonej egzystuje w Rosji do dziś.
    Obok pilotek są też kobiety w innych oddziałach, jak wśród partyzantów walczących z faszystami.
    [ do 18.45 min. z filmu 43.27 min.]
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • co wiemy o ussa? np. o Waszyngtonie?
    Właśnie na 3sat (18.01-18.30h) leciało o Waszyngtonie. Pokazywali, że to miasto to jeden wielki park, a nawet są obszary leśne ze zwierzyną oddawaną czasowo pod odstrzał. Jest targowisko z żywnością ekologiczną oraz restauracje i bary od dawna nie sprzedające hot dogów lecz zdrową żywność. Właścicielką piewszej, ekologicznej restauracji, założonej 20 lat temu jest Austriaczka. Jest siedem tysięcy bezdomnych( śpią oni w dzień na trawnikach i ławkach parkowych) - co wydaje się mało prawdopodobne, że tylko tyle; co to za problem dla tak dużego miasta zintegrować te siedem tysięcy ludzi? No i jest bezrobocie, a płaca wynosi 7,15 dolara. I świętują dzień flagi - są festyny w całym mieście na na grobach "żołnierzy amerykańskich poległych w obronie ussa" na przykład w Iraku! wbijane są małe flagi ussa. Ludzie śpiewają hymn ussa z ręką na sercu. Dzienkarz pytał kilka osób, co oznacza dla nich ten dzień flagi. Jedna z kobiet powiedziała, że jest to dla niej święto, bo zostali wyzwoleni z bycia kolonią! Taka jest oficjalna wersja historii ussa, jak widać - nic o grabieży ziemi Indianom, nic o masowych morderstwach Indian i trzymaniu ich także dziś w rezerwatach. W sztucznym państwie sztuczny świat ze sztuczną historią.
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • @Bogusław Jeznach 15:08:22
    Gratulacje i oby tak dalej!
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • @Bogusław Jeznach 13:27:35
    Szanowny Panie Jeznach, no a jak ja teraz mogłabym móc chceć jednopałować? No jak? Nie da rady :))))))))))))
    Pozdrowienia odwzajemniaj od serca!
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • @Bogusław Jeznach 12:01:44
    Szanowny Panie Jeznach, jak to się człowiek przyzwyczaja nawet to złego, co? Niedawno odszedł od nas nasz pies. Bydlę wyjątkowe, które przez ponad osiem lat nie zdążyło się do nas przywiązać. Mordę darł nocą i dniem, z małymi przerwami i pewnie wszystkie psy na wsi serdecznie go nienawidziły, bo zakłócał komunikację nieustającym szczekaniem - bez powodu i ciągle w tej samej tonacji i wartości. Koszmar. Teraz, gdy go nie ma, patrzę na jego miskę i człowiekowi się ckni. Tak naprawdę to żal mi, że nie udało nam się nawiązać kontaktu i te wszystkie lata były męczarnią bez sensu. Oddalibyśmy go chętnie z powrotem do schroniska, ale znając jego charakter obawialiśmy się, że ktoś mógłby go katować, gdyby mu w końcu nerwy puściły z powodu skarg sąsiadów. No to dzieliliśmy z nim wspólnie los ze swojej strony doskonaląc się w cierpliwości. Co jako Bóg! nie było łatwe. Gdy on tak pomału z dnia na dzień odchodził, to ja mu mówiłam: nie martw się, nie byłeś aż takim złym psem, ja w razie co to o tobie pozytywnie poświadczę Stwórcy. Wydawało się, że on rozumie i jest mu jakby lżej na tej jego psiej duszy. Żal mam także w sobie i z tego powodu, że już nigdy nie będzie możliwe naprawienie czegokolwiek zarówno z jego, psa, jak i naszej strony. Śmierć jest bezpowrotna. Nieodwołalna. Ostateczna. Więc tak patrzę na tą jego michę i wzdycham smętnie nad losem tych, co pozostali. I on nie jest wcale taki łatwiejszy od losu tych, którzy odeszli. Choć z drugiej strony kto to może wiedzieć.

    Co do jednopały, to ja też bym postawiła. Raz, żeby Pan, Szanowny Panie Jeznach, nie czekał daremnie. A dwa, to dlaczego, dlaczego, dlaczegooo???????? pisze Pan "o werbunku i pomocy w przerzucaniu do Syrii zagranicznych bojowników" w nagłówku, jeżeli to są zwyczajni, płatni bandyci????!!!!!!!!
    Rosyjski wywiad o Turcji
  • Cóż za radosne założenia poczyniła pani Raźny!
    że to niby teraz katolicy i chrześcijanie pójdą ręka w rękę - tak jakby światowym graczom, do których zalicza się i kościół katolicki! na tym zależało. Ot, po prostu może ustalono, gdzie czyja działka się kończy, a gdzie czyja zaczyna. O wspólnotach mowy być nie może, bo nie ma wspólnoty interesów między tymi obu kościołami.

    No to tak przy okazji wypada się zastanowić, jaką rolę odegrał kościół katolicki w przygotowaniu rewolucji w Rosji. I jaka była jego rola w czasie I. wojny światowej, czego to dotyczyły modlitwy intencjonalne papieży. Bo jaką rolę odegrał później kościół katolicki wiemy choćby z wypowiedzi papieża skierowanych do Hitlera, którego ów papież błogosławił.

    I teraz można się zastanowić, co w czasie rzezi Rosjan, mającej miejsce w czasie rewolucji, robiła cerkiew prawosławna. I dlaczego ludzie się od niej odwrócili wybierając "ateizm", co z kolei umożliwilo zamienianie cerwki w magazyny - i słusznie. Gdy inne budowle zostały zniszczone, a zboże gdzieś przechowywane być musiało, to przecież Bóg się nie obraził o to, że było ono przechowywane w ocalałej cerkwi.

    Po rewolucji i I. wojnie cerkiew jakieś wnioski z tego wyciągnęła i w czasie II. wojny Narodu rosyjskiego nie zdradziła. I kto wie, czy nie dzięki "czystkom stalinowskim"? Stalin był głęboko wierzącą w Boga osobą, choć to się niektórym w ich ciasnych i skołtunionych łbach nie mieści.

    Każdy przedmiot zawiera w sobie wibracje, jako że materia to inna forma energii. Niektóre przedmioty zawierają energie negatywne - mniej lub bardziej silne, inne natomiast wyraźne energie oddziaływujące pozytywnie.

    A także istnieją przedmioty, w których zawarta energia ma właściwości nadprzyrodzone, unikalne. Do takich należy Ikona Matki Boskiej Kazańskiej. Stalin bardzo dobrze o tym wiedział i miał dla Niej należyty respekt. I to uratowało Rosję/ZSRR przed zagładą z rąk zachodnich okupantów. Ikona ta pobudziła Ducha w Narodzie Rosyjskim i był on zdolny do niesłychanych poświęceń.

    Co się w cerkwi prawosławnej zmieniło przez ostatnie 70 lat, nie wiemy. Wiemy natomiast, że gdy dostępna stała się mapka, na której kościoł katolicki wyznaczył plebanie i biskupstwa katolickie na obszarze Federacji Rosyjskiej - to prostest ze strony cerkwi prawosławnej był niewielki. Dlaczego?

    O czym więc mogli się naradzać papież z patryarchą? To, że papież nie zrezygnuje z "misjonowania" to przecież jasne.

    Ale co mówił patryarcha? czy zgodził się przyglądać biernie na atakowanie Rosji? czy obiecał papieżowi, że nie będzie namawiał Rosjan do oporu przeciw agresji z zewnątrz, a raczej ustawiać będzie ludzi przeciw Prezydentowi Putinowi? Kto to może wiedzieć?

    Jeżeli patryarcha pojechał na Kubę spotkać się z papieżem NIE z polecenia Prezydenta Putina i NIE w interesie Rosji - to można przyjąć, że tam dokonała się zdrada na Narodzie Rosyjskim. I czy w razie co - to Naród Rosyjski stawi temu czoła wierząc w Boga, a nie samozwańczych "namiestników" Jego?

    Ludzie powinni skupiać się nie na tym, jaki byłby efekt końcowy wojny, ale ludzie powinni RPZECIWDZIAŁAĆ WOJNIE ZA WSZELKĄ CENĘ I NA WSZELKIE SPOSOBY !!!

    ...czy może "nową przypowieść człowiek sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi..? "
    Jeszcze o spotkaniu w Hawanie
  • leci na ARDalfa o migrantach
    i przyczynach.
    Mówią, co to za pczyczyny:
    1 prześladowania polityczne
    2 prześladowania religijne
    3 rugowanie z ziemi na podstawie wystawianych przez rządy marionetkowe umów dzierżawnych - "macie dokument własności ziemi? nie macie. my mamy. a więc wynocha) i potem zatrudnianie na niewolniczych warunkach ludzi pozbawionych źródla utrzymania w obcych firmach, które przejęły ziemie
    4 stare ubrania - zbierane w Europie, dostarczane do Afryki i rujnujące miejscową wytwórczość i handel
    5 eksportowanie do Afryki np. drobiu z Europy (widziałam dokumentację o sprzedawaniu w Afryce kurzych nóg - nie udek! - i rybich łbów!!!) i rujnowanie hodowli miejscowej
    6 łowienie ryb do gołego nowoczesnymi sieciami z trawlerów w strefach przybrzeżnych krajów biednych, powodujące załamywanie się miejscowego rybołóstwa z braku ryb
    7 cła zaporowe dla produktów z Afryki, a otwarcie rynków afrykańskich na produkty z Europy

    - czyli zmuszanie ludzi nędzą do ucieczki z ojczyzny. Widzimy, że nie jest to spowodowane żadną koniecznością, lecz jest na zimno wykalkulowanym rachunkiem mającym skutkować wyludnieniem pewnych obszarów i skierowaniem stamtąd ludności do wybranych miejsc.

    W Polsce szmateksy mają się ponoć dobrze, ale coraz więcej mlodych kobiet szyje na maszynie na własny użytek, a także w sklepie z włóczkami sprzedawczyni mówiła, że młode kobiety ponownie odkryły robótki na drutach. Czyli Polki chcą mieć swoje, nowe ubrania, a nie używane i po kimś. My mamy łatwiej, ponieważ za nami jest stabilny czas z okresu Poski Ludowej.

    Natomiast taka Afryka nie miała ani czasu ani mozliwości wypracować sobie jakiejś bazy choćby przez dwadzieścia lat i jest łupiona i destabilizowana do dziś. Ale nie do wiary! nawet na ogromnych hałdach starych telewizorów i komputerów z Europy, przewożonych masowo do Afryki ludzie tam potrafią zorganizować jakieś zalążki handlu i rzemiosła. Śmierdzi, jest brudno, zatrute, ale ludzie tam odbijają się od dna i wychodzą z letargu.
    Piątek, 19.02.2016
  • przewiduje słusznie, ale pisze niekoniecznie
    "W dawnych czasach, które obecnie przyjęło się nazywać „szalonymi latami dziewięćdziesiątymi”, ekipa Jelcyna dokonała kilku prób integracji Rosji ze strukturami Zachodu (UE i NATO).
    "
    - co to było ta "ekipa Jelcyna"? Wiemy, że Rosja za czasów Jelcyna była rozwalana i rozkradana. To właśnie wówczas pojawiło się wielu "oligarchów".

    "I pod różnymi pretekstami Moskwie wtedy odmówiono."

    - co to znaczy "odmówiono"? kto prosił? o co prosił? przecież zachód i tak brał z Rosji to, co chciał. Wychodzi na to, że "oligarchowie" nie chcieli się dzielić łupem i mieli dość wpływów na zachodzie by zahamować wejście rywali na rosyjski rynek rabunkowy.
    Należy także wziąć pod uwagę, że nieustannie gadają o tym, jak to ZSRR był "nieudolnie rządzony", jakie to było biedne i zaniedbane państwo. I proszę! - z takiego "zaniedbanego", "zacofanego" i "biednego" państwa dało się wycisnąć w lat kilka tyle miliardów? ! ?

    "W rzeczywistości proces przyjmowania w poczet członków UE i NATO opatrzony jest tak wieloma warunkami, wymaga zgodności tylu dowolnie zdefiniowanych kryteriów i przyswojenia setek obowiązujących już przepisów i regulaminów, że zaraz po rozpoczęciu negocjacji Moskwa poniosłaby poważne koszty w polityce zagranicznej, wewnętrznej i gospodarczej, a także podważyłaby własne bezpieczeństwo."

    - no i po co tak motać? przecież można powiedzieć prosto i wyraźnie, że przystąpienie do nato i unii europejskiej oznacza rezygnację z własnej obronności na rzecz pĘtagonu i rezygnację z narodowego rządu na rzecz kacyków powiązanych z ponadnarodowymi korporacjami. Te "procedury" są "skomplikowane" po to, żeby móc przepchnąć dowolne sprawy tak, by państwa, które takie "umowy" podpisały nie miały możliwości ich zaskarżenia. Wszystko można napisać językiem prostym i zrozumiałym pod warunkiem, że ma się uczciwe zamiary. Ani nato ani tym bardziej unia takich zamiarów nigdy nie miały i to stąd te "skomplikowane procedury".

    "Ale, szczęśliwie dla nas, Zachód przeszedł obok tej możliwości lekceważąco, za darmo rezygnując (a Rosja była jeszcze gotowa mu dopłacić) z otrzymania tego, czego potem domagał się przez ostatnie piętnaście lat, nie szczędząc krwi i wytężając teraz wszystkie swe siły, co przeszło już w „zmęczenie materiału”.

    - ależ zachód nie przeszedł "obok", tylko się własną chciwością udławił. Walka o łupy to też walka i na tym skorzystali przytomnie Rosjanie.

    "Przy czym, o ile Stany Zjednoczone tkwią jeszcze w iluzji możliwości odniesienia globalnego zwycięstwa"

    - a cóż to miało by być, co oznaczać to "globalne zwycięstwo" ussa? Wygląda na to, że głównie chodziło o możliwość drukowania dolarów na "rynek zewnętrzny", czyli papierów bez pokrycia po to, żeby podporządkować sobie politycznie i gospodarczo inne kraje. Polacy jak widać do dolca się modlą, ale wolą jednak rodzimą złotówkę i co ważne, mamy w kraju ludzi - niekoniecznie Polaków - którzy dla korzyści własnych pozwalają przy okazji przeżyć i Polakom. Pasożyt potrzebuje swojego żywiciela. I Polacy jako żywiciel pasożyta mają jakąś szansę na przeżycie.
    Jaki mógłby być inny aspekt tego "globalnego zwycięstwa" ussa? wychodzi na to, że celem byłoby wymordowanie większości ludzi żyjących na świecie i urządzeniu przez szatańskie siły dominujące świat jakiegoś ludzkiego skansenu na naszej Matce Ziemi. W jakim celu to potrzebne? - a czy można na rozum pojąć obłąkańca? - nie! nie jest to możliwe.

    "I tu okazało się, że ciężarem dla UE nie jest wcale Rosja, która rzekomo mogła „podważyć jedność europejską i transatlantycką”, lecz właśnie ta sama „nowa” (Wschodnia) Europa poradzieckiego pogranicza, którą tak radośnie i gorliwie wciągano do Eurosojuza poczynając od 2004 roku".

    - "nowa Europa" nie jest żadnym ciężarem dla "starej europy", lecz po prostu kraje posocjalistyczne zostały już okradzione ze wszystkiego, a ludzie dalej żyją i to jest ta trudność. Na swoje potrzeby a nawet na utrzymanie Niemców czy Francuzów Polacy, Czesi, Bułgarzy czy Rumuni pracują wytrwale. Po co kłamać? Wszystko, co było wartościowe pod jakimś względem ukradli "zachodni inwestorzy" i teraz cały niegdysiejszy Blok Wschodni (z wyjątkiem Rosji) pracuje na zachodnich panów. Cóż więc to takiego mogła by dać "stara europa" "nowej Europie", jeżeli to nowa Europa pracuje na tą starą? Jeżeli "stara europa" cokolwiek daje "nowej Europie" to najpierw to ta "stara europa" musi tej "nowej Europie" zwyczajnie ukraść w ramach "współpracy".
    U nas ludzie pracują po 12 godzin i więcej siedem dni w tygodniu, a tacy niepracujący Niemcy dostają socjal za samą produkcję dzieci, też skazanych na socjal. Ale demografia się poprawia, no to i socjal opłaca.

    "W krajach „nowoeuropejskich” spotykają się odpowiedni politycy, na przykład prezydenci Czech Wacław Klaus i Miłosz Zeman, były premier Słowacji Włodzimierz Meciar, czy obecny premier Węgier Wiktor Orban, ale nie ma tam odpowiedniej polityki"

    - jeżeli w krajach "nowoeuropejskich" są "odpowiedni politycy" to znaczy, że i polityka mogła by być tam "odpowiednia'. Jeżeli nie jest możliwe prowadzenie takiej "odpowiedniej" polityki oznacza to, iż ludzie nie są taką "odpowiednią polityką" zainteresowani. Wolą pełne michy, przechodzone auta i szmaty z lumpeksów. No i zamiast pracować dla kraju, wolą wyjechać na saksy i myjąc sracze marzyć o karierze "od pucysracza do milionera". Chciwość ludziom odebrała rozum i zastąpiła patriotyzm, uczciwość i moralność. Więc mogą sobie być nawet najodpowiedniejsi politycy, ale jeżeli zgnilizna dopadła naród, to daremny ich wysiłek. Bo to wówczas potrwa zanim ludzie dojdą do rozumu.

    "Siły „euroatlantyckie”, wspierane przez USA, powoli wprawdzie, ale jednak stanowczo stawiają na swoim, upatrując misję swoich krajów w tym, by zostały one częściami składowymi „kordonu sanitarnego” pomiędzy Rosją i „starą Europą”.

    - zgniły i śmierdzący zachód lubuje się w wymyślaniu takich dziwacznych określeń, jak "kordon sanitarny", ale to raczej Wschód powinien taki kordon utworzyć, by zaraza z zachodu się na Wschód nie przedostała. Samo pojęcie "kordonu sanitarnego" w sensie politycznym to paranoja. To zachód robił rewolucje i przewroty na Wschodzie, to zachód napadał i mordował ludzi na Wschodzie. Kto durny, da się jeszcze nabrać na te "kordony sanitarne". Jak wiemy, na zachodzie są burdele, w których zboczeńcy mogą kopulować ze zwierzętami - istotami niewinnymi, zniewolonymi przez innych zboczeńców chciwych na kasę za wszelką cenę. Kto więc i przed czym powinien się bronić? Jeżeli chodzi o "komunizm" to został on wymyślony i opracowany na zachodzie - Marks i Engels - i w dodatku przez osoby pochodzące z rodzin kapitalistów!

    "W zasadzie, takie podejście „nowoeuropejczyków” nie może dziwić. Ani w chwili wejścia do UE, ani też obecnie żadne z tych państw, z wyjątkiem, być może, Czech, nie spełniało nawet minimalnych wymagań UE."

    - uważam, że autor jest chory na głowę. Cóż to bowiem były za "wymagania"? Najpierw zdestabilizował zachód podstępem państwa Bloku Wschodniego, by je następnie obrabować z czego się dało, a potem jako nędzarzy zmuszał zachód kraje posocjalistyczne do przyjmowania bandyckich warunków stawiając te pokonane kraje pod ścianą. Warunki? co to są warunki? Jest to coś, co ktoś wymyślił w jakimś celu. A więc są to czyjeś wymysły według czyjegoś widzi mi się. A nie jakieś prawa naturalne, co autor usiłuje sugerować.

    "„stara Europa” wyzwalała „nowoeuropejczyków” od konieczności posiadania własnej gospodarki, za wyjątkiem sfery usług i turystyki"
    - no przecież w tym celu kraje socjalistyczne zostały skolonizowane! "Nowoeuropejczycy" mogą myć sracze "staroeuropejczykom" i wycierać im ich stare zady, a w nagrodę mogą "nowoeuropejczycy" udostępniać swój kraj do zwiedzania "staroeuropejczykom", gdy im ku temu przyjdzie ochota, czyli gdy zechcą oni zwiedzać swoje kondominium.

    "Która część Europy jest bliższa Rosji"

    - no i po co takie dziwaczne gadanie? Bliższa Rosji jest Europa Wschodnia choćby z racji geografii. Także kulturowo. I pod każdym innym względem. I to należy przywrócić a zboczeńców zachodnich ustawić na należnym im miejscu, by nie szkodzili normalnym ludziom. Nigdy nie było niczego, czego by Wschód potrzebował od zachodu, ale zawsze zachód potrzebował czegoś od Wschodu i tam się od tysiącleci wpycha.
    Teraz mamy okazję zobaczyć to niejako naocznie, ponieważ dzięki internetowi możliwa jest szybka i w miarę niezależna komunikacja. Widzimy, że zachód to bandyci, nieroby i agresorzy. Czas nazwać rzecz po imieniu, bo inaczej to oni nigdy nie przestaną nas napadać i rabować.
    Gdyby oni mieli tam tak dobrze u siebie na zachodzie, gdyby mieli wszystko tak, jak to opowiadają w mediach, gdyby byli "wyżej zorganizowani" niż Wschód, to nie mieli by powodu by się na Wschód pchać po to, żeby się namęczyć "cywilizując" "prostaków" ze Wschodu. Wyprawy zachodu na Wschód od zawsze miały podłoże rabunkowe, miały za cel zniewalanie wolnych i pracowitych ludzi mieszkających na Wschodzie. I czy było to podparte "obroną grobu Pańskiego" czy "niesieniem demokracji" czy "zwalczaniem bolszewizmu" - który najpierw zachód do Rosji przemycił, cel był wciąż ten sam: rabunek i zniewalanie.
    Niech piekło pochłonie te zachodnie demony!
    Europa w cieniu Rosji
  • @1abezmetki 11:55:04 wierszyk rozumiem po swojemu, a Ty?
    Co do wywiadu, to Generał faktycznie Wielka Osobowość i niesłychanie jest on mądry. A ten dziennikarz to raczej amerykańska szkoła, czyli specjalista-fantasta, ale tylko do czasu, gdy dostanie po mordzie.
    Chodzi w tym wywiadzie o to, że Generał mówi, iż żadnego wroga nie należy lekceważyć, a dziennikarz macha przed nosem tym, że ussamerykanie nie mają dużego wojska pieszego (?) i mogą tylko walić zdalnie z góry. Też mi nie zależy, bo paszli won i niech oddadzą Indianom, co im zrabowali.
    Generał Iwaszow tłumaczył jak komu dobremu, że gdy wojna się zacznie, to nikt nie będzie miał nad niczym kontroli. A ten dziennikarz łatał swoje teorie Kurdami.
    Turcja ma ponoć największą po ussa armię (a nie Niemcy!) i gdy Turcy zechcą wejść na większa skalę w konflikt syryjski atakując Rosjan, to wówczas Kurdowie - już opracowani przez ussamerykanów mentalnie i uzbrojeni przez nich w lekką broń (jako że cięższej do ręki nie dostaną) wystąpią przeciw Rosji. No i także wszystkie państwa nato będą stały po stronie Turcji, także Polacy! czy nam za argument wystarczy, że Turcja nie uznała rozbiorów i zawsze sułtam kazał wywoływać posła z Lechistanu- i pójdziemy z Turkami na Rosję? Turcy prędzej czy później - kto przeżyje - dogadają się w Rosją. A Polski nie będzie i to już na zawsze.
    Generał powiedział też, że Polacy pożądają baz ussamerykańskich na swoim terenie.
    No i sprawa najważniejsza: Rosja ma zadanie dziejowe uratować ludzkość przed zagładą. Ja to wiem już od dawna.
    Widzimy, że zachód to siedlisko demonów. Robią oni wszędzie wojny i mordują masowo ludzi. A przy tym posługują się cudzymi rękami. I także rękami Polaków zechcą sie posłużyć by Polacy mordowali swoich Braci Słowian- Rosjan.
    Bóg wybrał Rosję na zbawiciela świata. Nie ma w tym żadnej przesady. Rosja ma potencjał duchowy i może świat uratować. Ale ludzie muszą się opamiętać, muszą odejść od materialistycznego opętania i skierować się ku rozwojowi duchowemu.
    Jeżeli to się nie stanie, nasz świat przestanie istnieć. I słusznie! Cóż bowiem ma za znaczenie nieustannie przerabianie jedzenia na odchody? przerabianie surowców na śmieci? cóż do rozwoju ludzkości mogą wnieść dewiacje? wynaturzenia? czy skrajna głupota pchająca ludzi w chciwość i konsumpcjonizm bez żadnego opamiętania?
    Takich Uniwersów jak nasze jest w ciele Boga niezliczona ilość. I choć nasz Kosmos jest sam w sobie unikalny, to nie ma on znaczenia w skali ogólnej. Adi Shakti może zrobić ile zechce nowych Kosmosów, jeżeli Bóg Wszechmogący - Sadashiva - będzie chciał je oglądać.
    Dla ludzi nasza Matka Ziemia powinna oznaczać wszystko. Ale ludzkie mózgi opętane materializmem odciągnęły ludzi od zrozumienia ich przeznaczenia: rozwoju duchowego w ramach wieli wcieleń tak, by w końcu połączyć się ze Stwórcą. Ludzie myślą, że nowy samochód czy super dom to powinien być ich naczelny cel życiowy i zapominają, ze ani samochodu ani domu w zaświaty ze sobą nie wezmą. Życie ludzkie to jest moment, to jak ulotne uderzenie skrzydeł motyla i zrezygnowanie przez ludzi ze świadomości o właściwej roli urodzenia się na tym świecie pozbawia ludzi sensu życia. Ludzie usiłują zagłuszyć pustkę duchową gromadzeniem coraz większej ilości przedmiotów, ale to nic nie zmienia, nikogo nie zaspokaja i rodzi wciąż nowe pożądania. Aż do samounicestwienia. Na granicy którego stoimy.
    Kto bowiem robi te okropne wojny? czy ludzie biedni? Nie!!! robią je ci, którzy mają już wszystko: domy, samochody, samoloty, złoto, pieniądze... ale tego im mało! chcą jeszcze więcej, a poza ludzkim życiem nic już na tym świecie nie ma wartości, jakiej by ci bogacze nie posiadali. No to bawią się ludzkim życiem niczym figurami szachowymi. Choć teraz to już nawet nie poszczególni konający udzie mogą tym demonom dostarczyć rozrywki. Teraz one rozgrywają przeciw sobie całe kraje i narody!
    Niesłychane, ale ludzie wcale tego nie widzą. Jak to jest możliwe??? Jak było możliwe, żeby brud z niemoralności do tego stopnia zakleił oczy ludziom? Jak to było możliwe, że egoizm do tego stopnia przeżarł ludziom mózgi, że nie są oni w stanie nic rozumieć?
    Wojna będzie, jeżeli ludzie się na nią zgodzą.
    Sytuacja jest taka, że wszystko znajduje się na krawędzi i może kiwnąć w dowolną stronę.
    Dla Boga to żadna różnica.
    Dla ludzi sprawa życia albo śmierci. Ludzie!!! uświadomcie to sobie wreszcie!!!
    Pętla anakondy – wywiad z gen.płk L.G.Iwaszowem
  • @1abezmetki 11:31:28 :) :) :)
    jakie to sympatyczne, gdy mężczyzna potrafi przemówić do mężczyzny jak mężczyzna :)
    Pętla anakondy – wywiad z gen.płk L.G.Iwaszowem
  • stanislav 19.02.2016 11:17:29 szkoda, wielka szkoda, że Pan Stanislav sobie z ludzi zakpił
    dla Generała L.G. Iwaszowa to doprawdy niedźwiedzia przysługa. Nastawiłam się na ważny wywiad, a tu kapeć. Nic. Jakieś znaki słabo mi znane. Dla kogo ten tekst i do kogo ten tekst? Nie jestem Dmowski i nie znam czterech języków obcych w stopniu pozwalającym mi na Wersale. Szkoda, wielka szkoda, że Pan Stanislav nie zadał sobie trudu przetłumaczenia tego ważnego tekstu.
    Pętla anakondy – wywiad z gen.płk L.G.Iwaszowem
  • ?
    "Pomoc humanitarna — tak. Jako katolicy, chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do niesienia pomocy naszym braciom w wierze, bo tam są mordowani chrześcijanie i prawosławni, i katolicy, i przedstawiciele innych kościołów."

    - tam są mordowani LUDZIE! co ma do rzeczy religia, gdy lecą bomby i trup ścilele się gęsto? Gry rujnowane są domy i niszczone państwa? Czyżby bomby były wytworem jakiejś religii?

    [...]bo tam są mordowani chrześcijanie i prawosławni, i katolicy..."

    no, to jest ładne zdanie, bo katolicy są oddzieleni od chrześcijan prawosławiem. To już coś. Różnica jest i została ona podkreślona.
    Miłość poprzez wojnę?
  • Słowiańska kołysanka
    https://www.youtube.com/watch?v=azEBx4E_pL8
    KACZYŃSKI NA ŁONIE ŚMIERCI! HAKI NA BOLKA TO PRZYKRYWKA!
  • Słowiańska kołysanka
    https://www.youtube.com/watch?v=azEBx4E_pL8

    (KrzysztofM podał link na Sputniku)
    Hobbit z Flores
  • w Polsce chłopy to gorzej niż baby w maglu
    Jeżeli Kaczyński jest faktycznie chory, to przecież jako człowiek, nie jako polityk. Czy to takie trudne do rozróżnienia? Czym innym jest walczyć z jego sposobem prowadzenia polityki, a czym innym pastwić się nad nim w czasie, gdy leży on w szpitalu. Opanujcie sie, ludzie.
    KACZYŃSKI NA ŁONIE ŚMIERCI! HAKI NA BOLKA TO PRZYKRYWKA!
  • @roux 18:59:16 ależ z biblii w ogóle nic nie wiadomo
    ludzie mają w sobie wrodzoną potrzebę wiary w Boga, ale biblia nie jest im do niczego potrzebna. Tyle milionów egzemplarzy, tyle stuleci a świat zmierza ku katastrofie. To powinno ludziom dać do myślenia.
    Oczywiście, że jest Święta Trójca! I trzecim elementem, przedstawianym jako gołębica, jest Żeński Aspekt Boga, przez kościół katolicki przemilczany, by zredukować rolę kobiet i by - przez wieki całe - kobieta mogła być uważana za "nieczystą".
    Śmierć jako taka nie istnieje, ponieważ jest to tylko przejście materii z jednej formy w inną formę. To, co zostaje, to właśnie nieśmiertelna dusza, przechodząca w ramach reinkarnacji z jednego ciałą do nowego ciała - a wszystko po to, by człowiek mógł się rozwijać. Dlatego nie jest przypadkiem, gdzie się człowiek rodzi ani z jakich rodziców. Zawsze jest to forma dla danego osobnika optymalna. I zawsze chodzi o rozwój duchowy, a nie bezmyślne przerabianie materii.
    Jakoś mam wrażenie, że jest Pan bardzo zmęczony, przepracowany czy jakoś tak. No to więcej pisać nie będę, bo robótka na drutach czeka. Mam sweter zrobiony w połowie i chcę go skończyć.
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?
  • @roux 18:51:19 no właśnie: papież koronował cesarza
    a to, że przed nim ukląkł, to nie ma znaczenia. Ukląkł bowiem przed "swoim dziełem". Stać w cieniu i rządzić jest znacznie praktyczniejsze niż stać w pełnym świetle. Ile to spraw dało się przepchnąć tylnymi drzwiami i ludzie nie skojarzyli sprawcy?
    Wałęsa u nas zwalczał "komunę", a kościół katolicki opanował polską administrację (kapelani wszędzie, którzy składali przysięgę na wierność papieżowi, a nie państwu polskiemu; dodatkowo podlegają oni watykańskiej jurysdykcji - proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę), przejął jawnie i niejawnie ogromne majątki i wielkie obszary ziemskie, wprowadził religię do szkół, pozwolił obcym korporacjom przejąć albo rozwalić polski przemysł - a ludzie? A ludzie wyrzucani z pracy wierzyli w "restrukturyzację" i chodzili do kościoła na "msze święte" zapominając, że papieże nie tak dawno byli sodomitami i przestępcami. I tu można powiedzieć, że "wiara czyni cuda". Wszytko widać gołym okiem, a ludzie NIE CHCĄ WIERZYĆ, że tak właśnie jest. Wolą wierzyć w co innego. No i ich wola.
    Więc zrujnowanie gospodarki kraju nazwano "pokonaniem komunizmu", natomiast masową emigrację zarobkową i tym samym katastrofalne osłabienie populacji Polaków w Polsce nazwano sukcesem wejścia do unii.
    Polacy choć widzą, że to nieprawda, wierzą, tak! WIERZĄ że to prawda jednak jest.
    No to co tu można ludziom poradzić? Można tylko przeczekać, aż spotkają się z własnym rozumem i będą rozumieć.
    Dla Ewolucji to epizod bez znaczenia. Materia jest przemijająca i w dodatku nigdy nie będzie należeć do człowieka, jako że człowiek w swojej fizycznej formie też jest formą materii. Ważny jest rozwój duchowy, ważne jest, na ile dany człowiek wykorzystał swój czas ziemski, by wznieść się na wyższy poziom rozwoju duchowego.
    Na czym ten rozwój polega? - dla każdego na czym innym, jako że każdy z nas, jako niepowtarzalne indywiduum ma inne zadanie do wypełnienia i inne szanse na jego realizację. I dlatego życie jest tak ciekawe. Pod warunkiem nie zredukowania go do posiadania domu, samochodu i innych dóbr tzw. doczesnych. One mogą istnieć, ale nie powinny stanowić treści i jedynego celu życia, jako że takie nastawienie skazuje człowieka na porażkę.
    Najlepsze zawsze jest życie umiarkowane, wypośrodkowane, życie w teraźniejszości.
    Przeszłość już nie istnieje.
    Przyszłości jeszcze nie ma.
    Ewolucja odbywa się na ścieżce teraźniejszości. Ale ludzie kierują uwagę albo w przeszłość albo w przyszłość, totalnie zaniedbując teraźniejszość. I dlatego ludzie mają aż tak wiele problemów. No bo albo żyje się tu i teraz. albo nie żyje się tak naprawdę.
    Czy papież w Hawanie podporządkował się Cyrylowi (Putinowi)?