Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze nana

  • i to ma być jakaś analiza sytuacji politycznej? człowieka może ogarnąć jeszcze bardziej pusty śmiech
    na takie nadymanie gruźliczej, zapadłej piersi pana autora.

    "Powtarzanie najbardziej skrajnej, szalonej retoryki amerykańskich neokonserwatystów oraz zainstalowanie na naszym terytorium obcych wojsk w 23 lata po opuszczeniu Polski przez ostatniego z żołdaków poprzedniego Wielkiego Brata."

    - czy ten autor nie rozumie, że jego babcia z jego dziadkiem albo by zdechli z przepracowania na polu bałera albo wyszli przez komin w obozie zagłady?

    I takie coś, jak ten pan autor śmie pisać o "żołdakach poprzedniego Wielkiego Brata"?

    No to dlaczego ta wspaniała, zalana patriotyzmem Polska nie wyzwoliła się sama?!? cóż stało polskim patriotom na przeszkodzie, ach cóż? ciekawe, czy pan autor z gruźliczo zapadniętą piersią zgadnie...

    WIECZNA CHWAŁA BOHATERSKIM ŻOŁNIERZOM ARMII CZERWONEJ!

    CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !!!
    Pan Antoni nie dogoni
  • No i rzecz WAŻNA: przypomnijcie sobie, ludzie, czasy "solidarności"!
    spożycie mięsa za czasów Polski Ludowej było kilkakrotnie wyższe, niż jest obecnie, przy czym dziś do mięs zaliczane są "kiełbasy" takie jak "parówki" i "mortadele", zrobione z odpadów rzeźniczych, substytutów sojowych i sztucznych białek.
    Dlaczego Polacy wówczas chcieli - rzekomo sami z siebie! - jeść więcej mięsa? Spożycie wołowiny było wielokrotnie wyższe niż dziś, a dziś praktycznie żadnego Polaka na wołowinę nie stać. Wołowina to mięso czerwone, a więc "bardziej agresywne" niż pierś kurczęca.
    Otóż, macherzy dlatego pchali Polaków w większe spożycie mięsa, by móc ich skierować do działania. W tym przypadku przeciw legalnemu rządowi i własnemu państwu, tym niemniej była to masowa aktywność.

    Czy na bazie marchewki i szczawiu byłoby to możliwe? Na pewno nie!

    Dlaczego mądrzy Polacy za czasów okupacji niemieckiej chcieli jeść jak najwięcej mięsa i kontrabanda była praktykowana nawet z narażeniem życia? - a no dlatego, że ludzie WIEDZIELI o działaniu mięsa na ludzki organizm. Wiedzieli o tym też i Niemcy i dlatego dla ludności okupowanej zalecana była dieta jarska. A w obozach pracy głównie brukiew. Oszczędność to była, ale nie tylko o nią chodziło. Odżywiani głownie roślinami więźniowie byli potulni, nie byli zdolni do żadnego oporu!
    Dlatego do pilnowania stu tysięcy więźniów wystarczył tysiąc gestapowców.

    Władza ludowa nie chciała mieć spolegliwych obywateli, lecz zdrowych obywateli. A więc jedzenie było dobre i dużo, a także opieka medyczna dostępna od ręki powszechnie.

    Dziś Polacy są hodowani wg zaleceń "zdrowego odżywiania", ale chorych jest tak wielu, jak nigdy dotąd.

    I czy Polak szuka przyczyn tego stanu rzeczy? nie , nie szuka.

    Dlaczego?

    Może dlatego, że nie je mięsa? Albo tylko substytuty, żarło mięsopodobne?

    Jeżeli czegoś nie wiemy wcale to nie oznacza, że tego nie ma.
    Oznacza to jedynie, że my tego nie wiemy i to tylko dla nas nie istnieje.
    Jeżeli w Polsce Ludowej obiad bez mięsa to nie był obiad a górnik to by się z taką baba rozwiódł, co mu mięsa na obiad nie daje, to dziś ludzie wpędzeni w obłęd szczupłości jedzą otręby, popijają bezkalorycznym napojem i potem się dziwią, że są chorzy.

    Zdrowy może być człowiek dostarczający swojemu organizmowi wystarczającej ilości energii i to w zróżnicowanej formie. I koniecznie z mięsem choć do czasu do czasu.
    5 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO ZOSTAĆ WEGETARIANINEM
  • @Paulus.Aquarius 11:15:34
    kasta kapłanów wiedziała, dlaczego je mięso! Było to jak najbardziej pociągnięcie praktyczne. jako że osobnik odżywiający sie wyłącznie roślinnie jest "jak roślina', CZYLI SPOLEGLIWY, NIE ZDOLNY DO SPRZECIWU. To są fakty.
    Kapłani, także księża katoliccy, sami zażerali się mięchem, jaśniepaństwo też ale chłopu przepisali dietę jarską. Nie było to przypadkiem. Lasy były pełne zwierzyny, ale chłopa karano śmiercią za upolowanie sarny czy dzika. Takim prostym trikiem jak wegetarianizm można miliony ludzi utrzymać w posłuszeństwie. Oni nawet nie wiedzą, dlaczego są tacy potulni.

    Już od dawna wiadomo, że mózg działa różnie, w zależności od tego, czym odżywia się człowiek. W identycznej sytuacji człowiek po zjedzeniu mięsa podejmie inna decyzję niż po zjedzeniu makaronu.
    Obecnie pod kątem uległości opracowują Niemców. U nich szeroko propagowane są "hamburgery wegetariańskie", "pica wegetariańska", ba! nawet kiełbasy wegetariańskie!!!

    Ja jako Polka mogę powiedzieć, że dla nas to nawet lepiej, bo nas Niemcy nie napadną. Nie będzie w nich potencjału do działania.

    Gorzej, że i dzieci odżywiane są z wykluczeniem białka zwierzęcego. Większość takich dzieci ma zaburzenia umysłowe z braku witamin, jakie zarówno mięso zawiera jak i jakich syntezę mięso umożliwia.

    Mówiąc w skrócie: jesz tylko rośliny - stajesz się rośliną.

    Jesz tylko mięso - stajesz się drapieżnikiem, osobnikiem agresywnym.

    Natomiast wyważona dieta mieszana daje możliwość kształtowania zrównoważonej osobowości.

    Ludzie mogą regulować przy pomocy jedzenia zarówno generowanie energii jak i ich przepływ przez ich ciało.

    Człowiek, który czuje się "naładowany" powinien jakiś czas unikać mięs.
    Szczególnie tych czerwonych.

    Natomiast letargik pomógłby sobie nieco, spożywają mięso w różnych postaciach.
    Macherzy już dawno zeskanowali ludzi pod różnym kątem i wiedzą, jak całe masy ludzkie opracowywać pod względem pożądanego ich zachowania.

    Nie bądźmy naiwni. Nie dajmy się im tak sterować i w miarę możliwości odżywiajmy się wysokokalorycznie!

    Szczupły nie znaczy wcale zdrowy. Należy mieć sylwetkę odpowiadającą schematowi genetycznemu, jaki jest nam wrodzony.
    Są "boksery" i są "charty". A więc zróżnicowany wygląd ludzi to wcale nie żadna ich wada. A przeciwnie: to jest dopiero normalne.

    Natomiast unifikacja całych społeczeństw przy pomocy tabeli wyglądu i wagi to tylko następna odsłona selekcji i eksterminacji szerokich rzesz ludzi. Jeżeli człowiek odżywia się niezgodnie z tym, jaką ma genetyczną podstawę, to taki człowiek musi być chory, jako że prowadzi on walkę sam ze sobą. Macherom udało się wpędzić całe narody w obłęd szczupłości.

    A cóż może taki szczuplas dokonać szczególnego?
    Nie ma on zbyt wiele siły fizycznej, a więc nie może wykonywać żadnej ciężkiej pracy. Mało tego, nie jest taki szczuplas w stanie w razie co się obronić przed napastnikiem! Czyli taki ktoś przeznaczony jest do pracy w budynku, na przykład w biurze, w klimatyzowanym pomieszczeniu, w miarę sterylnym. Czyli taki ktoś jest praktycznie odizolowany od właściwego życia, toczącego się gdzieś na zewnątrz. Czyli taki ktoś żyje sztucznie w sztucznym świecie. Czyli jest hodowany przez macherów niczym jakiś ratlerek.

    I czy to jest zgodne z Naturą? na pewno nie!

    Jeżeli obecnie ludziom macherzy dyktują, jak mają ludzie wyglądać, w co się ubierać i co jeść, no to na Boga!!! gdzie tu miejsce na jakiś rozwój osobniczy, na wolność jednostki???
    Chorzy ludzie rodzą chore dzieci. Dobijane szczepionkami i dietami. Czyli eksterminacja ludzkości trwa a sami ludzie uczestniczą w niej niezwykle ochoczo.
    5 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO ZOSTAĆ WEGETARIANINEM
  • @Paulus.Aquarius 21:55:33
    Szanowny Aquariusie!
    dzięki za linki, obejrzę/przeczytam uważnie, choć z tym tematem już się dawno zapoznałam.

    Z reguły wyciągamy wnioski zgodnie z założeniem. To znaczy, mózg wykona powierzone mu zadanie zgodnie z oczekiwanymi rezultatami. Tak więc wegetarianie przyjmując pewne założenia dochodzą do wniosków innych niż mięsożerni, ponieważ inny jest punkt wyjścia mięsożernych.

    Na Ziemi wcale nie będzie lepiej, gdy ludzie przejdą "na jedzenie trawy" - jak to niektórzy mówią o weganach. Bowiem nie tędy droga.
    Każdy jest odpowiedzialny sam za swoje czyny a więc musi mieć też możliwość podejmowania samodzielnych decyzji i ponoszenia konsekwencji, jakie te decyzje ze sobą niosą.

    Inny jest metabolizm po zjedzeniu zboża, inny po zjedzeniu mięsa a więc i inny "ciężar gatunkowy" myśli, jakie mogą powstawać w ludzkim mózgu. Inną decyzję podejmie człowiek po zjedzeniu makaronu, a inną po zjedzeniu schabowego - odnośnie tego samego zagadnienia. Po prostu mózg dostaje inny rodzaj energii i w związku z tym działa nieco inaczej.

    W klimacie gorącym ludzie nie muszą jeść dużych ilości białka zwierzęcego, a często mogą z niego na długi czas zrezygnować. Ale w klimacie takim, jaki mamy w Polsce wegetarianizm jest szkodliwy. Bowiem organizm nie jest w stanie wytworzyć choćby takiej ilości ciepła, by utrzymać właściwą temperaturę ciała. Po prostu w ludzkich jelitach nie ma bakterii jakie mają przeżuwacze i być ich tam nie może! A więc można przyjąć, że człowiek z natury jest wszystkożerny.

    Podważanie zasad funkcjonowania Wszechświata, a do tych zasad należy zjadanie jednych przez drugich, nie daje właściwie nic. Gdyby Bóg chciał, żeby ludzie mięsa nie jedli, to ludzie nie mieli by organizmów dostosowanych do trawienia mięsa. Tak, jak człowiek kamieni jeść nie może czy suchej trawy, jak robią to zwierzęta. Ja rozumiem, że kamieni żadne zwierze nie trawi, ale je spożywa jako konieczne w procesie trawienia. Tym niemniej dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i człowiek nie powinien "poprawiać" nic, co Bóg stworzył i nie powinien podważać porządku, jaki Bóg ustanowił.

    Człowiek ma wolną wolę i ma prawo po swojemu żyć. To prawda. Ale nie ma on prawa Boga "poprawiać".
    Jeżeli będzie dla Matki Ziemi korzystne, by ludzie stali się wegetarianami, to tak się stanie bez udziału ludzi.
    Bez mięsa nie przeżyli by na przykład Eskimosi. Czy są oni przez to gorszymi dziećmi Boga, bo spożywają mięso focze i nawet zawartość ich trzewi?

    Wszystko ma swój ustalony porządek. Należy go odkryć i postępować zgodnie z własnym sumieniem.

    Nie ma na Matce Ziemi takiego miejsca, którego by Bóg nie mógł "kontrolować". A więc, jeżeli będzie konieczna odgórna korekta, to ona nastąpi bez względu na poglądy ludzi na ten temat.

    Problemem jest sentymentalne podejście do spraw racjonalnych. Boga nie należy w niczym "poprawiać". Boga należy odkrywać w sobie i w swoim otoczeniu. To pozwoli odnaleźć każdemu jego prawdziwe miejsce w Ewolucji i żyć zgodnie z przeznaczeniem.

    Wolisz być weganem, Szanowny Aquariusie - bądź. Ja nie mam nic przeciw temu.
    Ja jednakże wolę jeść także i mięso. Czy mogę oczekiwać, że będziesz równie tolerancyjny dla mnie co ja dla Ciebie?

    Nie ma na Ziemi takiego człowieka, który mógłby "zbawić świat". Człowiek może co najwyżej zbawić sam siebie, ale nikogo poza sobą samym. I tak jest naprawdę bardzo, bardzo dobrze.
    Czwartek, 3.03.2016
  • ważne zdania
    @Maciej Piotr Synak 09:27:47""""Czy to nasi przyjaciele, czy tak wygląda życie w pokoju z Rosjanami?...""""
    Rosjanie są naszymi przyjaciółmi...

    Ich historia jest prawie kalka naszej...
    Wpływy bizantyńskiego chrześcijaństwa, anglosaskich kupców, niemieckich książąt, syjonistycznych rewolucjonistów...

    Też próbują odnaleźć się w świecie " normalnych inaczej"...

    Wspominałeś o Lechii... A właściwie Imperium Lechickim...

    Mieszkały w nim wspólnoty zaliczane dzisiaj do Polski, Rosji,Czech Ukrainy, Białorusi itd.itp.

    Korzenie mamy wspólne, ale cele nie...
    Bo sami ich nie określamy...
    Bo co by na to świat powiedział...


    nadużycie link skomentuj
    Zbigniew Jacniacki 02.03.2016 12:22:09
    Żołnierze przegranej sprawy
  • @Sukarno 14:16:44 a czy ludzie chcieli, by ci "żołnierze niezłomni" ich bronili, by ich reprezentowali, by faktycznie byli
    zwierzchni ludności cywilnej? kto ich do tego upoważnił? Jaka to dla mnie różnica, czy mi ksiądz czy "żołnierz niezłomny" dyktuje, jak mam myśleć i kim mam być czy się czuć?
    Jeżeli niektórzy Polacy widzieli swoje związki z innymi narodami i ideologiami, to dlaczego byli zmuszani myśleć i postępować według zasad tych, którzy stosowali de facto wobec ludności cywilnej zwykłą przemoc?

    Co do Dzierżyńskiego - "kryształowego". Za czasów panowania jego ideologii Polska miała niemal milionową, własną armię, własny przemysł - także zbrojeniowy.
    Co ma Polska teraz? czy to się Polakom opłaca czcić tych jeszcze bardziej "kryształowych" niż Dzierżyński?
    I co my o nim tak naprawdę wiemy? i z jakich źródeł?
    Wszystko, co teraz nas zalewa to informacje spreparowane na zachodzie. Jaki ma w tym interes zachód, by Polacy poznali prawdę? Nie ma w tym żadnego interesu i zakłamywane wszystko jest jeszcze bardziej.
    Na przykład usiłuje się Polaków wpędzić w poczucie winy z powodu "polskich obozów zagłady", szczególnie tego w Auschwitz. Tymczasem w Auschwitz był ogromny kompleks fabryczny, chemiczny, w którym udziały miały kraje zachodnie i ussa.
    My, Polacy, mamy jakieś mgliste wyobrażenie o tym, że tam ludzi goniono do pracy. Do jakiej pracy????
    Czy naprawdę kilkaset tysięcy osób miało by fizyczną możliwość kopać nieustannie rowy i rozrzucać żwir na drogach?
    Auschwitz to był IG Farben (BASF) przynoszący duże zyski zachodnim akcjonariuszom.
    Jeżeli Polakom zależy na prawdzie, to powinni pilnie zmienić kierunek poszukiwań.
    Żołnierze przegranej sprawy
  • W histerii o zakazie pokazywania zwierząt w cyrku jest zielona metoda.
    Gdy bywałam z dzieckiem w cyrku to też mocno raziło mnie gonienie np. koni wokół areny. Światła jupiterow oślepiały konie a one pędziły w kółko jak oszalałe. Żal mi też było słoni, które siadały na taboretach. I biednych tygrysów, zmuszanych do skoków przez płonące obręcze.
    To jest jedna strona medalu.
    Druga wygląda natomiast tak, że zwierzęta te z reguły pochodzą od rodziców również niegdyś występujących w cyrku. Więc gdyby zakazać pokazywania tych zwierząt w cyrku, to zwierzęta te musiały by być zabite. Ich linia genetyczna skończyła by się nieodwracalnie.
    Nie wiadomo na ile takie zwierzęta mają kontakt z ludźmi i na ile go potrzebują.
    Wcale nie jest powiedziane, że gdy te cyrkowe konie będą znudzone paść się całymi dniami na najpiękniejszej nawet łące, to będzie to dla tych koni lepiej. Tego nikt nie wie.
    Także żaden cyrkowy tygrys nie stanie się ojcem, a tygrysica matką. Żaden słoń tatusiem a słonica mamusią. Żaden ogier nie będzie miał potomstwa z piękną, cyrkową klaczą.
    Czy o to chodzi?
    To nie są zwyczajne zwierzęta i należy o tym pamiętać.

    Co do sukcesów cyrków bez zwierząt, to tylko cyrk chiński ma naprawdę coś do pokazania, co warte jest obejrzenia.
    Inne cyrki pokazują głównie rozkraczone mniej lub bardziej wygimnastykowane kobiety, choć i mężczyzn też. Ale głównym atutem tych akrobatek jest ich skąpy strój, majtki wpijające się między tylne poiiczki i ściśnięta gorsetem kibić wypychająca biusta ku górze. Do tego okropna muzyka i migające światła powodujące rozstrój oczu.
    I jak by na to nie patrzył, to artystki prezentują głównie krocze a panowie eksponują zawartą w stroju gimnastycznym męskość. Cyrku w tym ja dopatrzeć się nie mogę. Nie ma w tym żadnej magii, jest za to wyuzdanie.

    Cyrk kiedyś spełnial ważną rolę przybliżenia ludziom egzotycznych zwierząt. I akurat wtegy, gdy jego rola była ważna, to zwierzęta traktowane były najgorzej. Dziś już mają one o wiele lepiej, ale to właśnie dziś chce się je pozbawić życia.
    Nie będzie możliwości ich pokazywać, nie będzie powodu, by one istniały.

    Cyrk może z powodzeniem zastąpić telewizja pokazująca fimy przyrodnicze. Niektóre są naprawdę wspaniałe, choć komentarze tak denne, że flaki się w człowieku przewracają.
    Na przykład taka miłośniczka zwierząt - spikerka, cieszy się, że lwica nie dopadła antylopy. Och, co za radość, antylopa uciekla! Ale to, że młode lwiątka zdechną z głodu, to już dla takiej baby znaczenia nie ma. Ona dokonała podziału na "dobry-zły" i lwy zaliczyła do tych złych. No to powinny one wyzdychać.
    Toż to kompletny idiotyzm!
    Gdyby nie było lwów, to antylopy w kilka sezonów rozmnożyły by się do tego stopnia, że wyjadły by całą trawę do gołego i w efekcie same wyzdychać musiały by z głodu.
    Stwórca wiedział, co robi i stworzył antylopy dla lwów. Nie każdą antylopę lew upoluje i nie każda antylopa mu ucieknie. To jest dokładnie ustalone i człowiek nie powinien się wtrącać do spraw, ktorych nie rozumie.
    Na przykład wegetarianie płaczą nad zwierzątkami, że te są zjadane przez ludzi. No, płakać mogą, jeśli tacy wrażliwi. Ale jaki ma to sens?
    My hodujemy kaczki. Gdybyśmy nie mogli ich potem zjeść, to ich nie hodowalibyśmy. Po prostu gatunek "kaczka" byłby uboższy, a więc i pula genów "kaczych" także.
    istotne jest zrozumienie, że kaczka nie żyje wiecznie. Kilka lat w najlepszym razie. Potem zdechnie i zjedza ją robaki a ona będzie się rozpadać i śmierdzieć bestialstko. Więc zanim ją robaki zjeść będą mogły, to pożywią się nią lisy, albo inne gryzonie, albo ptaki drapieżne, albo zwykłe ptaki, bo one też potrzebują białkowego pożywienia.
    Więc oczywiście, można nad kaczkami zapłakać, że taki ich brytfannowy los. Ale dzięki temu żyją, są uczestniczkami naturalnego obiegu materii i przy pomocy swojego mięsa służą organizmom wyżej zorganizowanym, jak na przykład ludzie.
    Nie powinno się zwierząt dręczyć, ale zabić i zjeść - to przecież normalne. I taką rolę dostały kaczki, czy służyć za pożywienie ludziom i innym żyjątkom. Żaden sentymentalizm tego nie zmieni.
    ---
    W tym miejscu przepraszam Człowieka o którym wiem, że jest weganem. Respektuję jego nastawienie do życia i oczekuję, że on moje również będzie respektować.
    Nie jest moim celem kogokolwiek urazić, lecz uważam, że mam prawo wyrazić swoją opinię niezależnie od tego, czy jest ona z czyjąś zgodna czy przeciwnie.

    A więc - czy zwierzęta w cyrkach czy nie?
    Ja nie podejmuję się przejąć odpowiedzialności za jednoznaczne stanowisko, więc takiego nie zajmuję.
    Z jednej strony niby miały by one lepiej żyjąc zgodnie z prawami gatunku, ale z drugiej one nie są już od pokoleń dzikimi zwierzętami, więc konieczne byłoby pozbawić je nie tylko instynktu rozrodczego i potomstwa, ale nawet je same ich życia.
    No to ja nie wiem. Kto chce, niech chodzi do cyrku ze zwierzętami. A kto nie chce niech nie chodzi. Ale regulowanie tego zakazami urzędowymi to ograniczanie wolności obywatelskich ludzi.
    Czwartek, 3.03.2016
  • Szanowny Panie Jeznach,
    "Oto trzecia i ostatnia opinia na temat żołnierzy wyklętych, pióra Jakuba Korejby."
    - no to szkoda, bo temat dopiero zaczyna być ciekawy.

    Na przykład należy rozpatrzyć legalność tzw. rządu londyńskiego. I legalność rozkazów wydawanych z zagranicy żołnierzom w Polsce.
    Co na to konstytucja II. RP? czy przewidywała takie możliwości, czy dopuszczała takie decyzje? I czy miała ważność w sytuacji, gdy Polski politycznie nie było?

    Przypuszczam, że wątpię.

    Co do rządu londyńskiego, to kto ich tam tak naprawdę wybrał? Bo wygląda na to, że oni wybierali samych siebie wg zasady: ty będziesz ministrem, bo ja chcę być prezydentem, ale też na swoje wyjdziesz.
    Prezydent powinien przecież być wyłoniony w jakichś wyborach.
    W jakich że to wyborach został wyłoniony Kaczorowski? - nazywany "ostatnim polskim prezydentem"?

    No i skąd ten uzurpatorski rząd londyński miał pieniądze na swoją działalność?

    Ja trafiłam niegdyś w necie na informację, że PRL spłacał Wielkiej Brytfannii apanaże pobierane od anglosysów przez "rząd emigracyjny polski' będący tak naprawdę kółkiem wzajemnej adoracji.

    Za spijanie fajfokloków i wysyłanie na śmierć Polaków bez żadnego rozpoznania oni tam w tym Londynie brali forsę! I Polska Ludowa zwróciła wyłożoną kasę anglosysom. Przy czym pieniądze te wypracowali ludzie w kraju socjalistycznym. Czy ten grosz nie palił w pazerne łapska tych angoli?

    No więc, jeżeli istnienie tego samozwańczego rządu w Londynie pozbawione było podstaw prawnych, to niezły cyrk nam dziś urządzają.
    Bo to najpierw Rada Regencyjna - składająca się z Niemców albo ich popleczników ściągnęła do Polski Piłsudskiego, który został w Berlinie świeżo przeszkolony. Witała go ta Rada na dworcu w Warszawie.

    Potem Piłsudski usunął wszystkich swoich przeciwników politycznych, co oznacza, iż tylko frakcje proniemieckie mogły w Polsce istnieć.
    Następnie - zamiast kraj odbudować i rozwijać - Piłsudski rozpoczął wojenki ze Związkiem Radzieckim, a gdy Rosjanie dawali mu baty, to Piłsudski zasłaniał się Matką Boską i robił nad Wisłą cuda.

    Oraz wyprodukował szerokie grono aniołków robiąc z chłopców chodzących do szkoły - żołnierzy. I tym sposobem mamy "orlęta lwowskie". A także gustowny i obszerny dla nich cmentarz. Czyli za tę polską młodzież osobniki dorosłe podjęły taką decyzję, że po co im żyć, jeżeli czekają na nich takie piękne "wojskowe kwatery"? Co prawda podziemne i po śmierci, ale za to jakie ładne, czyż nie?

    Cała, głoszona obecnie wersja polskiej historii to groteska.
    Widać jednak są czynione intensywne prace przy powstawaniu tzw. polin. Do tego konieczne jest naprawdę zrobienie szczelnej zasłony dymnej i z "żołnierzy przeklętych" i z "orląt lwowskich" i nawet z "małego powstańca". Normalny człowiek łączył by te fakty raczej z jakimś rodzajem hańby. Ale my tu widzimy, że hańba to dla nas powód do dumy. Że wysyłanie dzieci na śmierć zasługuje na ordery i miejsca na pomnikach - dla tych wysyłających.

    Przy okazji można się zastanowić, dlaczego biedni w sumie Polacy mają tak szeroki dostęp do nowoczesnych telefonów komórkowych?
    Dlaczego na mieszkanie kredytu o takich korzystnych parametrach dostać nie sposób, ale telefon kredytują?

    I można się zastanowić dalej, czy może ma to związek z przeprogramowywaniem ludzkich/polskich umysłów? Bo może pod wpływem specjalnego rodzaju fal, wytwarzanych przez te telefony (nie stale, bo po co? tylko okazyjnie, wg potrzeb) ludzie kretynieją? ich mózgi tracą zdolności analityczne i ludzie niczym zahipnotyzowani działają według wysyłanych zdalaczynnie wytycznych?

    I czy nie w tym celu zlikwidowano w Polsce dobrze funkcjonującą Telekomunikację Polską?
    I teraz każdy posiadacz takiego smarkfona nawet nie wie, że odbiera rozkazy i je bezwolnie wykonuje?

    Może dlatego ja mam zdolność do samodzielnego myślenia, ponieważ praktycznie nie używam telefonu? a komputer mam dość stary?

    Już dawno Stefan Wiechecki - Wiech pisał, że to jest poDstęp techniczny i z postępem nie ma on nic wspólnego. Czyżby jasnowidział ten niezwykły pisarz?
    No, jakaś przyczyna wyjątkowej tępoty Polaków na pewno jest. I lepiej, by były nią zdradzieckie telefony niż cechy wrodzone.

    Tak nam dopomóż Bóg!
    Posłuchać głosu Prymasa
  • @Rzeczpospolita 11:31:40 ludność Polski przed wojną to byli nie tylko Polacy
    ale w Polsce Ludowej to niemal wszyscy byli Polakami. To wielka różnica.

    http://o-historii.pl/mniejszosci-narodowe-ii-rp/

    [...]
    "Terytorium II Rzeczpospolitej zamieszkiwali nie tylko Polacy, ale również Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Rosjanie, Słowacy, Czesi, Niemcy, Żydzi oraz inne mniejszości. Na mocy traktatu wersalskiego podpisanego 28 czerwca 1919 roku nowe państwo polskie miało powstać na terenach Wielkopolski, ziemi chełmińskiej i Pomorza Gdańskiego[3]. Z jego terytorium wyłączone zostało miasto Gdańsk, które miało status wolnego miasta. Na ziemiach spornych, do których prawo rościli sobie Niemcy, miał odbyć się plebiscyt. Przeprowadzono je na Warmii, Mazurach i Powiślu 11 lipca 1920 roku. Na skutek nadużyć strony niemieckiej oraz nieporadności działaczy polskich ponad 95% uprawnionych do głosowania wybrało opcję niemiecką, do Polski dołączono jedynie kilka gmin.
    Na podstawie głosowania o przynależności swoich ziem zadecydować mieli również mieszkańcy Górnego Śląska. Sytuacja Ślązaków wyglądała nieco inaczej. Niezadowoleni z decyzji podjętych przez konstruktorów ładu wersalskiego doprowadzili do powstania z 16 na 17 sierpnia 1919 roku. Trwało ono tylko kilka dni i nie przyniosło oczekiwanych skutków. Doszło również do dwóch kolejnych powstań w sierpniu 1920 roku oraz w maju 1921 roku, po plebiscycie przegranym przez Polaków 21 marca 1921 roku. W końcu w październiku 1921 roku przyłączono do Polski jedną trzecią terenu plebiscytowego na podstawie decyzji Rady Ligii Narodów[4]. Sprawa granicy wschodniej została rozstrzygnięta w trakcie wojen prowadzonych przez państwo polskie z wojskami radzieckimi oraz ukraińskimi. Ostatecznie na zasadach pokoju ryskiego z 18 marca 1921 roku wschodnią granicę ustalono na linii rzek Dźwina- Zbrucz[5].

    !!!!
    Jeszcze przed podpisaniem porozumienia polsko-radzieckiego 9 października 1920 roku generał Żeligowski zajął Litwę Środkową wraz z Wilnem, która oficjalnie została włączona w granice Polski 22 marca 1921 roku przez sejm[6].
    !!!!

    [...]

    STRUKTURA NARODOWOŚCIOWA WEDŁUG SPISU Z 1931 ROKU

    Narodowość W tysiącach W procentach (%)
    Ogólna liczba ludności 32107 100
    Polacy 22122 69
    Ukraińcy 4463 14
    Żydzi 2761 9
    Białorusin 995 3
    Niemcy 739 2
    Rosjanie 139 Poniżej 1
    Inni 888

    [...]
    Największą pod względem liczebności grupą z występujących na terenie Rzeczpospolitej mniejszości narodowych byli Ukraińcy. Stanowili 14% ludności i zamieszkiwali oni wschodnie obszary Polski, zwłaszcza województwa poleskie, wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie[14]. Trudnili się głównie rolnictwem, ponad 80% Ukraińców posiadało małe lub średnie gospodarstwa rolne[15]. Proletariat zatrudniony był głównie w sektorach związanych z rolnictwem. Inteligencja stanowiła nieliczną grupę około 1,5%[16]. Ta nieliczna grupa odgrywała szczególną rolę w kształtowaniu ukraińskiego ruchu narodowego. Mniejszość ukraińska miała silnie rozwiniętą świadomość narodową. Oczekiwali utworzenia autonomii ukraińskiej na wzór Górnego Śląska. Przygotowana w 1923 roku ustawa o samorządach nigdy nie weszła w życie, a władze polskie wspierały kolonizację Kresów Wschodnich przez ludność pochodzenia polskiego. Sytuacja między narodem polskim a ukraińskim w czasie dwudziestolecia międzywojennego była stale napięta. Spowodowało to porzucenie przez Piłsudskiego projektu utworzenia federacji z państwem ukraińskim. Podpisanie przez Polskę traktatu ryskiego 18 marca 1921 przekreśliło wspólne plany obu narodów, co Ukraińcy uznali za zdradę. Niski status materialny i społeczny ludności ukraińskiej powodował napięcia i niechęć do Polaków.
    Ukraińcy prowadzili na szeroką skalę działalność społeczną, kulturalną i polityczną. Ich życie polityczne było bardzo niejednolite. Możemy wyróżnić wiele nurtów: nacjonalistyczny, socjalistyczny, komunistyczny czy ugodowy. Do najbardziej znanych partii należały Ukraińska Partia Narodowo-Demokratyczna, która dążyła do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego, czy prorządowe Wołyńskie Zjednoczenie Ukraińskie. Powstało wiele partii socjalistycznych i komunistycznych, np.: Ukraińska Partia Socjal-Demokratyczna i Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy. Ukraińcy posiadali swoją reprezentację w parlamencie. W wyborach 1922 roku w sejmie zasiadało 25 posłów, a w senacie 6[17]. Stworzyli oni Ukraiński Klub Parlamentarny. W kolejnych latach liczba Ukraińców malała, dlatego połączono siły z Białorusinami i utworzono jeden klub parlamentarny. Prócz legalnych ugrupowań i organizacji, powstawały również nielegalne i sabotażowe. Do takich inicjatyw należała Ukraińska Organizacja Wojskowa, której celem była walka o utworzenie wolnego państwa ukraińskiego. Jej członkowie organizowali zamachy terrorystyczne i szkolenia wojskowe młodzieży ukraińskiej. Ukraińcy stworzyli również prężnie działający ruch spółdzielczy, między innymi Centrosojusz, który był centralą handlową dla ukraińskich spółdzielni.
    [...]
    Tereny północno-wschodnie Rzeczpospolitej, zwłaszcza województwo wileńskie, białostockie, nowogrodzkie i poleskie zamieszkiwali Białorusini. Ich liczbę szacuje się na około 990 000 osób [21]. Ludność białoruska zajmowała się głównie uprawą roli. Białorusini posiadali bardzo niski status materialny, a duża własność ziemska prawie nie istniała. Mniejszość białoruska charakteryzowała się znacznym stopniem analfabetyzmu oraz niskim stopniem świadomości. Podczas spisów przeprowadzonych w czasie dwudziestolecia międzywojennego często określali siebie jako „tutejszych” albo „miejscowych”.
    [...]
    Szkolnictwo białoruskie w okresie dwudziestolecia międzywojennego było w bardzo złym stanie. Większość szkół z białoruskim językiem wykładowym zostało zamkniętych po objęciu terytoriów zamieszkiwanych przez Białorusinów przez państwo polskie.
    [...]
    Grupą niewielką, bo liczącą około 83 000 osób, ale stanowiącą niemały problem dla państwa polskiego, byli Litwini. Uznaje się, iż ich liczba była zaniżona ze względów politycznych i w rzeczywistości stanowiła 180 000[29]. Zamieszkiwali oni głównie województwo wileńskie, ale można ich było spotkać również na Białostocczyźnie i w nowogrodzkim. Proces kształtowania się świadomości narodowej rozpoczął się późno, ale ich samookreślenie w czasie dwudziestolecia międzywojennego dobiegało końca i okazało się bardzo silne. Większość Litwinów było katolikami i w dużej mierze utrzymywała się z rolnictwa. Ludność litewska bardzo prężnie działała na polu spółdzielczości wiejskiej – powstawały instytucje wspomagające biednych rolników, takie jak Spółdzielczy Bank Litewski w Wilnie.
    !!!!
    Spór litewsko-polski o Wileńszczyznę spowodował stałe napięcia między oboma narodami. Władze polskie ograniczały działalność oświatową, polityczną i kulturalną Litwinów.
    !!!!
    [...]
    Warto zwrócić uwagę na ciekawe, nieliczne mniejszości zamieszkujące terytoria II Rzeczpospolitej. Do takiej grupy należeli Karaimi, Tatarzy i Ormianie. Karaimi uznawani są za mniejszość etniczno-religijną. Ta niezwykła mniejszość nie przekraczała 1500 osób[33] i zamieszkiwała głównie trzy osady: Łuck, Halicz i Troki, gdzie znajdowała się siedziba chachama – najwyższego duchownego. Byli oni wyznawcami karaimizmu, odmiany judaizmu, którzy przybyli na te terytoria na przełomie XIV i XV wieku z Krymu. Wyróżniał ich język i religia, wydawali pisma „Głos Karaima” i „Myśl Karaimska”. Inna mniejszością wyznaniowa są Tatarzy, którzy byli muzułmanami. Ich społeczność liczyła 5425 osób[34], zamieszkiwali głownie terytoria litewskie i Podlasie.
    [...]
    Wielonarodowa i wielowyznaniowa struktura ludności polskiej stanowi charakterystyczną cechę Drugiej Rzeczpospolitej. Odradzające się państwo polskie musiało stawić czoło wielu problemom, także i tym związanym z przekraczającą 40% liczbą mniejszości narodowych w państwie. Sytuacja na linii państwo-mniejszości była napięta przez całe dwudziestolecie międzywojenne i prowadziła do wielu konfliktów. Członkowie mniejszości narodowych traktowani byli przez państwo polskie jak obywatele drugiej kategorii. Wobec tego nie darzyły one państwa polskiego sympatią."
    „Żołnierz wyklęty”, Zachód przeklęty, przeklęta IIIŻydo-RP
  • Już człowiek myślał, że nieżle, ale jednak nie.
    No bo tak ogólnie to jakoś by to jeszcze i przeszło. Ale ten fragment zniweczył wysiłki pana Korejby skutecznie:
    " Mamy w Polsce naprawdę wielu kandydatów na bohaterów, którzy mają wszystkie zalety, a nie mają wad Żołnierzy Wyklętych. Pierwsi przychodzą mi na myśl Legioniści Piłsudskiego (i ogólnie wszyscy ci, z różnych armii i zaborów, którzy wbrew geopolitycznym realiom dokonali cudu wskrzeszenia Polski), Robotnicy Wybrzeża, którzy bez nienawiści i przemocy (i w istocie pod socjalistycznymi hasłami) przypomnieli władzy po co istnieje państwo czy choćby, jeżeli już chcemy gloryfikować żołnierzy — współcześni bohaterowie, którzy na krańcach świata bronią naszej suwerenności i reklamują Polskę pokazując, że Polacy mogą być w czymś najlepsi.
    - legioniści Piłsudskiego? a cóż to oni dla Polski uczynili dobrego? a sam Piłsudski? jako niemiecki agent działał przecież nie w interesie państwa polskiego, co docenił sam Hitler stawiając przy grobie Piłsudskiego faszystowską wartę honorową. I czy można mieć za przykład kogoś, kto napada na sąsiada? A to przecież robił Piłsudski robiąc wojnę "przeciw bolszewikom". Czyli Polacy szli zabijać Rosjan. I to miało by być lepsze niż ci przeklęci?
    - sprawa druga, to "Robotnicy Wybrzeża" , którzy rzekomo "przypomnieli władzy, po co jest państwo". To może pan Korejba by się odważył przypomnieć obecnej władzy, po co to państwo jest? Nie? czyżby było już wszystko w porządku? A przecież robotników już nie ma! znikli razem z polskim przemysłem. Więc po co jest to dzisiejsze państwo?

    Za czasów władzy ludowej ludzie mieli pracę i zarobki o wiele wyższe w porównaniu z dzisiejszymi relacjami płac do cen. I co? Nikt nic władzy pokazywać nie chce. Nie po dobremu i nie po złemu. Robotnicy Wybrzeża nie protestowali z powodów ekonomicznych, lecz politycznych. I nie z własnej inicjatywy, lecz sprężyną był jak zwykle zachód, czyli argumentem przekonywującym niektórych był dolar. Czy więc sprzedajność obcym miała by Polaków jednoczyć? czy takich bohaterów nam trzeba? to już ci przeklęci mieli w sobie więcej patriotyzmu.
    - zaś ci "współcześni bohaterowie" to są płatni żołdacy, jadący do suwerennych krajów by zabijać ludność miejscową. No to oni to już na pewno dla nikogo wzorcem być nie powinni. Żony tych "współczesnych bohaterów" odprowadzają mężów ze łzami w oczach i czekają na kasę od nich. To mało romantyczne, czyż nie? I gdzie tam są jakieś polskie interesy w Iraku czy Afganistanie?

    Czy zabijanie cywilów irackich i afgańskich to obrona naszej suwerenności? Jeżeli tak, to oznacza, iż tylko w takim przypadku Polska może mieć jakieś oddziały zbrojne. Bo w przeciwnym razie to by nas nasi "sojusznicy" zachodni rozbroili do zera. Więc z tego punktu widzenia te "misje" byłyby jakoś do wytłumaczenia. Ale z punktu widzenia Irakijczyków czy Afgańczyków Polacy są agresorami.

    Za czasów Polski Ludowej mieliśmy wielu wspaniałych naukowców. Mieliśmy nawet naszego polskiego kosmonautę. Mieliśmy budowniczych Huty Katowice, Polskiej Miedzi, Centrum Zdrowia Dziecka. Mieliśmy światłych profesorów i odkrywców. Mieliśmy Polaków odbudowujących Warszawę z gruzów.

    Więc ci dzisiejsi "bohaterowie", proponowani przez pana Korejbę to jakieś karykatury samych siebie i wypadają bardzo cienko.

    Zaś co do słów prymasa, to przecież kościół katolicki ma wielki w tym udział, że Polska obecna jest biedna, Polacy podzieleni i nie są w stanie się zjednoczyć.

    Polacy byli zjednoczeni. Za czasów Polski Ludowej. I ta jedność naszego Narodu zaowocowała rozkwitem naszego kraju, rozwojem przemysłu, a także 14 milionowym przyrostem demograficznym.

    Więc pan Korejba może wyginać fakty dowolnie, ale nie ma żadnej drogi obok, nie będzie żadnej Polski i żadnej jedności bez przywrócenia czci Budowniczym Polski Ludowej. Po wojnie Polacy dokonali zaiste czynu wspaniałego: dźwignęli kraj z ruin i żyli w spokoju pracując i wychowując dzieci.

    Jeżeli ma być dobrze, do tego należy nawiązać. Bo to były rzeczywiste osiągnięcia Polaków, bez "misji" zagranicznych, bez mordowania niewinnych, napadniętych mieszkańców krajów suwerennych. Zaś władza ludowa liczyła się z obywatelami do tego stopnia, że kwestie zarobków były nie tylko ustalane przez związki zawodowe, ale nawet obywatele mogli negocjować je bezpośrednio z kierownictwem naszego kraju. Co dziś jest nie do pomyślenia, jako że Polak nie jest już traktowany jako obywatel.

    Prymas tysiąclecia pasuje w sam raz do żołnierzy wyklętych. Ale na bohaterów dla Polaków nie nadaje się żaden z nich.

    Tym niemniej pan Korejba się starał. Każdy stara się tylko tak, jak może. I ja te starania pana Korejby doceniam.
    Posłuchać głosu Prymasa
  • a na jakiej podstawie te debile myślą, że ich musi być na wierzchu?
    skąd przychodzi tym kretynom do głów, że mają jakieś prawo narzucać komukolwiek swój światopogląd?
    Ci obłąkańcy gdyby mogli, to i dziś zabijali by ludzi tylko za to, że ludzie mają swoje zdanie, odmienne od ich zdania.

    Największym błędem "komuny" jest to, że "nie wybiła ich do nogi", bo teraz hydra odrasta. Gdy pierwszy raz przeczytałam to zdanie na pewnym blogu to lekko mnie ruszyło, bo jak to tak? Ale po tym, co widać, co się dziś dzieje jestem tego samego zdania.
    Jak zwykle socjaliści/komuniści są tolerancyjni, pro ludzcy, a te nawiedzone kreatury plują jadem i są żądne krwi.

    Co tam dwadzieścia milionów Polaków, którzy po wojnie chcieli w spokoju żyć! ważnych jest przecież tych kilku mesjaszów z karabinami, mordujących ludność cywilną w imię własnych mrzonek politycznych.
    Dziwić może tylko bierność Polaków, przyjmujących pokornie nicowanie mózgów. I to się na Polakach zemści, ta ich bierność, ten tumiwisizm.

    Jeżeli dwadzieścia milionów Polaków czuło się przez Armię Czerwoną wyzwolonych, a kilkudziesięciu żądnych krwi polskiej bandytów było innego zdania, to co to za demokratyczne podejście, że milionom ludzi narzucane są polityczne mrzonki jakiejś grupki wywrotowców, morderców?
    Czy zamordowani przez tych "przeklętych" też są zdania, że umarli słusznie? I dlaczego ich rodziny nie bronią dobrego imienia swoich krewnych?

    Moja rodzina wcale nie chciała być "wyzwalana" przez jakichś samozwańców, ponieważ była zdania, że Armia Czerwona wyzwoliła Polskę z niemieckiej okupacji i to było najważniejsze. Żadnego dodatkowego "wyzwalania" nikt z mojej rodziny nie chciał.

    To, co robili ci samozwańczy żołnierze to był zwykły terror stosowany zarówno wobec władz jak i ludności cywilnej.
    Nic więc dziwnego, że władze legalne zmuszone były położyć temu kres.

    O ile za moich szkolnych czasów miałam nawet sympatię dla AK, o tyle teraz widzę wyraźnie, że różne oszołomy chciały wykorzystać ludzi do przeforsowania własnych politycznych pomysłów.
    Nie jest prawdą, że w Polsce Ludowej na lekcjach historii przemilczano AK. O tej formacji pisano z szacunkiem. I szkoda. Bo teraz o żadnym szacunku dla żołnierzy Ludowego Wojska nie ma mowy.
    Nie jest także prawdą, że nie wolno było mówić o Katyniu. Pamiętam, że naszemu panu od historii któryś z moich szkolnych kolegów zadawał pytania na ten temat. I nikt mu za to nic nie zrobił. Po co więc ta dziwaczna propaganda i straszenie "komuną"?

    Jak widać, w Polakach nie ma żadnego moralnego kręgosłupa. Byle kto może im wmawiać co chce i Polacy chętnie w to wierzą. Byle było podparte sensacją i nadawało się do straszenia.

    Jeżeli rząd londyński chciał w Polsce rządzić, to dlaczego nie wyzwolił Polski spod okupacji niemieckiej? Nie mógł? no to o co pretensje?
    I dlaczego "alianci" przyglądali się eksterminacji Polaków przez ponad pięć lat? A Polacy "walczyli za Anglię"?

    Na Kronice Filmowej widziałam, że po wojnie anglosysi wydalili mniej lub bardziej łagodnie tysiące Polaków, polskich żołnierzy, z dnia na dzień pozbawiając ich prawa pobytu. Do Polski Ludowej przybyli oni na statku. A by nie byli tacy całkiem bez broni, to Anglicy dali Polakom karabiny z I. wojny światowej !
    A tu różne debilki napadają na Związek Radziecki.
    Dziś w Polsce paranoja stała się normalnością, a normalność piętnowana jest jako coś nienormalnego.
    Kogo więc może jeszcze dziwić ten wysyp oszołomów?
    Żołnierze przegranej sprawy
  • @Rzeczpospolita 22:22:38 Szanowny Panie, nie trzeba być historykiem by móc uczciwie przedstawić zdarzenia
    wykształconych historyków to u nas aż nadto i to jest właściwie największy problem.
    „Żołnierz wyklęty”, Zachód przeklęty, przeklęta IIIŻydo-RP
  • Uważam, że tekst bardzo ważny i bardzo mądry
    być może jest to jakaś kropla drążąca marazm, w jakim znajdują się Polacy i właśnie być może ta kropla doprowadzi do przebudzenia Ducha w Polakach. Życzę tego wszystkim Polakom, a więc i sobie też.
    „Żołnierz wyklęty”, Zachód przeklęty, przeklęta IIIŻydo-RP
  • @fretka 17:25:56 bardzo ciekawe
    a najciekawsze, że prostesty ze strony polskiej pochodziły wyłącznie z zagranicy, jako że w Polsce żadnego rządu już nie było.
    Wiadomości dla gawiedzi swoją, a życie swoją drogą. Stalin czekał do momentu, w którym polski rząd opuścił granice Polski. Tym sposobem wejście wojsk radzieckich nie było aktem agresji, lecz pociągnięciem taktycznym. Nie było ono też skierowane przeciw polskiej ludności cywilnej, lecz zaledwie wyłapywano V kolumnę zainstalowaną za czasów czystek przeprowadzanych przez ludzi Piłsudskiego, która była zadekowana zarówno w administracji jak i strukturach wojskowych.
    Znamienne jest, że polski ambasador najpierw odebrał wskazówki od ambasadora francuskiego i angielskiego, by następnie wręczyć notę protestacyjną. Ciekawe, jako kto on tą notę wręczał? bo Polski w sensie prawa miedzynarodowego nie było z racji braku polskiego rządu w kraju.
    Tak samo protesty wygłaszane przez polski rząd, który uciekł za granicę były niepoważne.
    I dodatkowo, dlaczego "aliantom" zależało na tym, by Związek Radziecki zachował neutralność wobec wojny niemiecko - polskiej???
    Przecież to oznacza, że ZSRR miał Niemcom nie przeszkadzać w mordowaniu Polaków! Czyli niemiecki "drang nach osten" miał nie napotykać przeszkód. I tego żądali od ZSRR polscy "sojusznicy" zachodni!!! niesłychane!!!
    Widzimy więc, że zachód nie protestował przeciw napadowi Niemców na Polskę i mordowaniu polskiej ludności cywilnej, lecz zachód zajmował się głównie tym, że Hitler napotkał na jakieś trudności, jakich zachód nie przewidział. A więc zachód w żadnym razie nie zachowywał się jak sojusznik Polski, lecz jako protektor Niemiec.
    Przekleństwo wyklętych
  • Przede wszystkim nie wiemy, co to tak naprawdę było to NKWD
    Oczywiście, większość udaje, że wie i to jaaaak, ale to raczej fantazje a nie znajomość faktów.
    No i te fakty należaŁo by rozpatrywać w wielu równoległych kontekstach, do czego już nie każdy jest zdolny z powodu małych mocy przerobowych płyty głównej własnego, mózgowego komputerka.
    No i zależy, jaki program podstawowy ma taki człowiek wgrany, bo jeżeli miał pecha urodzić się w rodzinie złodziei, albo malwersantów, albo alkoholików, albo osób "nierównozważonych" bądź ludzi małych duchem, no to i program zasadniczy miał ten człowiek będzie mocno okrojony z wariantów dodatkowych, umożliwiających szersze porównania i głębsze analizy.
    Ja tam nikogo za nic nie winię ani nie osądzam. A z niektórymi to nawet nie wysyłam psa tańcować, bo szkoda psa.

    No, ale rzućmy okiem zasadniczym na sprawę od początku.
    Kraje kapitalistyczne nie mają państwowej własności w tym sensie i zakresie, co kraje socjalistyczne.

    A więc w krajach kapitalistycznych na przykład fabryki spłonek do łusek do nabojów są w rękach prywatnych. Cóż może zrobić właściciel takiej fabryki, by mieć zyski? On musi mieć dojścia i wejścia oraz wpływy takie, żeby móc inicjować wojny. Wojna to dla takiego kapitalisty - właściciela fabryki spłonek do łusek do nabojów - sprawa życia i śmierci.

    A skoro on, ten kapitalista chce żyć, musi wyciągnąć kartę "życie" a innym przypada karta "śmierć".

    I to możemy rozpatrzyć na przykładzie anglosysów.
    Owszem, coś tam się mówi o narodzie, ale ten naród składa się z niewolników pracujących na panów kapitalistów i ci kapitaliści decydują o tym, jaką politykę prowadzi państwo i to w ich interesie.

    Czyli tamtejszy obywatel nawet nie wie, kim/czym jest tak naprawdę, bo nie zna innego życia niż ma to swoje. No to mu się wydaje, że to jego życie to już szczyt możliwości i broni swojego pana niczym siebie samego. Z państwem, z krajem jako miejscem wspólnym dla nich wszystkich nie ma to nic wspólnego.

    O ile w Polsce Ludowej obywatel Polak mógł iść praktycznie wszędzie, bo wszystko było wspólne, o tyle w kapitalizmie taki obywatel natrafia wszędzie na płoty i mury, odgradzające go do "prywatnej własności". A więc taki obywatel kraju kapitalistycznego to broni nawet czegoś, co nie jest jego! Frajer!

    Idąc dalej tym tropem zobaczyć możemy, że to właśnie prywatne firmy anglosyskie wyposażały Hitlera, uprzednio poważnie wzbogaciwszy się na Niemcach, płacących anglosysom horrendalne kontrybucje.

    Czyli w tym całym wojennym interesie Hitlera udział swój miały państwa anglosyskie.

    Czyli jeśli miały swój udział, to oczekiwały także i zysków.
    Co to miały by być za zyski?

    Miały to być najwyraźniej bogate tereny Rosji, skolonizowane dla anglosysów rękami Niemców.

    Tak wydaje się był być ten geszeft zaplanowany.
    Ale się nie udał, bo Niemcy dostali baty pod Stalingradem. No i krewa. Niemcy nie mieli skąd wziąć kasy, by anglosysów spłacić, nie mówiąc już nawet o zyskach dla siebie.

    No to za karę anglosysi zrzucili na Niemców bomby, przygotowane wcześniej na Rosjan/ZSRR.
    Pięć lat przyglądali się anglosysi, jak Hitler morduje Polaków, jak Niemcy rabują Polakom dzieci
    (kilkaset tysięcy dzieci polskich ukradli Niemcy w czasie wojny Polakom, z czego tylko mała cześć poznała swoją prawdziwą tożsamość. Do innych nie udało się dotrzeć, bo ślady były zacierane starannie. Ale może to i lepiej? Niech żyją szczęśliwie nie dotknięci okrucieństwem wojny.)
    jak wycinają w Polsce lasy do gołego wywożąc drewno do rajchu; przyglądali się, jak Polacy byli wyłapywani w łapankach i wywożeni albo na roboty do niemiec albo do obozów zagłady.
    Wiedzieli anglosysi o masowych egzekucjach na Polakach wykonywanych przez Niemców.

    I co?

    I nic!
    aż do klęski Niemców pod Stalingradem anglosysi NIE BYLI GOTOWI DO WOJNY!!!
    Gotowi stali się dopiero w momencie gdy Armia Czerwona stała się dostatecznie silna i liczna, by pogonić Niemców aż za Paryż.
    Wówczas to anglosysi "przystąpili do wojny" (zaś "bitwa o Anglię" to była bitwa w interesie międzynarodowych kapitalistów, ale nie w interesie Anglików. W Anglii nic do Anglików nie należy, bo wszystko jest prywatne a większość ludzi to najemna siła robocza.)

    W praktyce oznaczało to ratowanie tego, co zainwestowali oni przed jej wybuchem, a więc brali "niemieckich naukowców razem z zawartością koszy na śmieci" (to zdanie jest z niemieckiego programu w tym temacie)z Penemuende, brali wszystkich mengele razem z "badaniami medycznymi" i rzecz oczywista - ewakuowali swoich szpiegów i V kolumnę, bo ta była już spalona i instalowali na szybko świeżych agentów.

    Niemcom ogłoszono, by oddawali się w ręce "aliantów", bo ci nie są tacy "źli" jak Rosjanie.

    A za cóż to mieli by być ci "alianci" źli?

    czy to na ich terenie grasował Hitler? - NIE!

    czy to ich kraje zrabowali Niemcy? - NIE!

    czy to anglosyskich ludzi mordowali masowo Niemcy? - NIE!

    No to skąd ta zapiekła złość u anglosysów???

    Rosjanie mieli powód nie tylko do złości ale i nienawiści. Wszak Niemcy wymordowali miliony Rosjan!!!

    Wszak Niemcy splądrowali i spalili europejską część Związku Radzieckiego!!!

    Jeśli więc "złość aliantów" na Niemców była taka duża, to jaka?????????????? powinna być złość Rosjan na Niemców???????????

    Niemcy mordowali Polaków, ponieważ uważali Polaków za Słowian. Tymczasem propaganda katolicko-piłsudska wmawiała Polakom coś przeciwnego. Mianowicie, że Polacy to należą do zachodu a nie Wschodu.

    Taaaaaaaaak? no to dlaczego Hitler mordował Polaków? I dlaczego anglosysi się temu przyglądali przez sześć lat?

    Armia Czerwona szła pokonać Niemców a tym samym pogonić kota ich sponsorom - anglosysom.
    I stąd ta chęć zemsty zachodu na Związku Radzieckim/Rosji.

    Armia Czerwona doszła do Berlina, po drodze wyzwalając spod okupacji narody podbite przez Niemców. W tym także i Polskę.
    Polski nie było na mapach świata przez niemal sześć lat i to jakoś zachodowi nie przeszkadzało.

    Mówi się o geszeftach, jakie prowadził rzekomo Stalin z Hitlerem. No to czas przyjrzeć się geszeftom prowadzonym z Hitlerem przez anglosysów.

    O ile Stalin prowadził handle z Niemcami z konieczności - jako że wszyscy byli świadomi tego, iż wojna z zachodem wybuchnie,

    o tyle anglosysi prowadzili geszefty z Hitlerem dobrowolnie, a nawet je ispirowali w różny sposób, jak choćby przygotowaniami do II. wojny.

    No więc Armia Czerwona wyzwoliła tereny zajęte przez niemal sześć lat przez Niemców. Nie były to wówczas żadne polskie ziemie, lecz podlegały one administracji niemieckiej.

    Armia Czerwona miała prawo zrobić z tymi obszarami, co uważała za słuszne.
    Dokładnie tak samo, jak tereny "wyzwolone przez aliantów" były pod administracją aliancką i to oni decydowali o ich statusie.

    Dlaczego Polacy dają się nabrać na przykładanie dwóch różnych miarek do tego samego zagadnienia?!?

    Więc można zaryzykować, że w maju 1945 roku była swego rodzaju sytuacja patowa: Związek Radziecki miał przewagę na lądzie a "alianci" mieli bombę atomową i z pewnością gotowi byli zrzucić ją na ZSRR.

    Na skutek zabiegów dyplomatycznych za chłopca do bicia wyznaczono Japonię, zwłaszcza, że Japonia zrezygnowała z wojny z ZSRR we wrześniu 1939r i podpisała układ pokojowy dokładnie 17 września, co dało Stalinowi możliwość działań na zachodnim obszarze.

    No więc wygląda na to, że tymi bombami to anglosysi ukarali Japończyków za przegraną wojnę. Ponieważ nie przegrały tylko Niemcy, ale cały zachód, który wysponsorował Hitlera.
    Więc zachód nie miał innego wyjścia niż potem zaciągnąć "żelazną kurtynę".

    Wracając jednak do sytuacji po wojnie, to przecież oczywiste, iż ziemie zdobyte przez Armię Czerwoną były jej zdobycznymi ziemiami i ZSRR mógł z nimi robić, co chciał. Tak postępuje każdy zwycięzca i prawo międzynarodowe to honoruje.

    Kogo więc może dziwić, że na zdobycznym terenie Związek Radziecki chciał mieć obsadzonych swoich ludzi? No bo dla kogo niby Bohaterski Żołnierz Armii Czerwonej przelewał krew? Przecież nie dla rządu londyńskiego, nie dla wrogów socjalizmu.

    Rzeczywistość pokazała, że Polakom taki stan rzeczy odpowiadał.
    Nie pasował on natomiast rządowi londyńskiemu, bo tracił on rację bytu i te darmozjady spijające fajfokloki w sytuacji, gdy Polska się wykrwawiała nie chciały utracić swoich stołków.

    Więc wydawał ten samozwańczy rząd londyński rozkazy szczerym Polakom, ale wprowadzonym przez anglosysów w błąd, i ci nieszczęśni szli mordować swoich braci Polaków tylko dlatego, że ci bracia Polacy nie chcieli już żadnej wojny.

    Dlaczego poglądy jakiegoś samozwańczego rządu londyńskiego miały by być dla Polaków ważniejsze niż PKWN, pozostanie tajemnicą oszołomów.

    Ówże samozwańczy rząd londyński nie miał Polakom nic do zaoferowania - oprócz wysyłania ich na pewną śmierć albo walkę bratobójczą.

    Natomiast Władza Ludowa wprowadziła w kraju stabilizację, dała ludziom pracę i lata spokoju, lata bezpieczeństwa.

    No to teraz rzućmy okiem jeszcze na coś takiego:
    wojsko ludowe rozminowywało elektrownie, pola, fabryki, przepędzało niemieckiego okupanta, naprawiało elektrownie, uruchamiało fabryki i wodociągi.

    A co robiło wojsko sterowane zdalaczynnie z londynu?
    - to wojsko sterowane z londynu wysadzało elektrownie przywrócone do pracy przez wojsko ludowe.
    To wojsko sterowane z londynu zatruwalo ujęcia wody i niszczyło stacje pomp.
    To wojsko sterowane z londynu mordowało Milicjantów, zapewniających ludności cywilnej bezpieczeństwo przed maruderami i szajkami szabrowników.

    Więc z prostego rachunku wynika, że wojsko ludowe pracowało na rzecz kraju i Polaków,
    natomiast wojsko sterowane zdalaczynnie z londynu niszczyło wszystko, co udało się ludziom przywrócić do działania, mordowało tych, którzy chronili ludność cywilną!

    I teraz stawianie pomników tym mordercom i sabotażystom to kpina z męczeństwa Polaków.

    Jeżeli "alianci" tak bardzo ukochali Polaków, to dlaczego nie przekazali Polakom będącym na służbie u anglosysów ziem zdobytych na Niemcach?
    Dlaczego na obszarze Niemiec Zachodnich nie utworzyli anglosysi kapitalistycznego raju dla Polaków walczących w interesie zachodniego kapitału?

    Armia Czerwona zdobywszy obszary okupowane przez Niemców oddała je Polakom.

    Natomiast "alianci" "zdobywszy" obszary zajmowane przez Niemców oddali je Niemcom.

    I to się oszołomom zgadza jako logika wojny "dobrych aliantów" ze "złą" Armią Czerwoną, której ofiarami w efekcie padli Niemcy - jak to się obecnie na zachodzie głosi.

    Jeżeli Polacy są tak głupi, że dają się anglosysom do tego stopnia nabierać, to Polacy nie są warci, by mieć własny kraj.

    WIECZNA CHWAŁA BOHATERSKIM ŻOŁNIERZOM ARMII CZERWONEJ!

    CZEŚĆ ICH PAMIĘCI ! ! !
    Przekleństwo wyklętych
  • @lorenco 23:50:18 no i cóż ja mam zrobić, ach! cóż..?
    a niech tam!
    Z sympatią pozdrawiam pięknie
    Przekleństwo wyklętych
  • cóż można wytłumaczyć nawiedzonemu?
    od jednego AKowca dziś już nieżyjącego przed laty się dowiedziałam, że oni, ci "wklęci" organizowali się w grupki wcale nie z powodów politycznych, lecz jako byli kapusie, zdrajcy i kolaboranci nie mieli innego wyścia - bali się, że zostaną przez ludzi rozpoznani i przez władze osądzeni. Dowództwo AK rozwiązało wszystkie oddziały po wojnie. A więc ci, który w dalszym ciągu działali " w imieniu" AK roblili to nielegalnie, byli zwykłymi przestępcami. Oczywiście, byli i ci szlachetni, ale ci się ujawniali, oddawali broń i żyli normalnie.
    Przykładem tego jest choćby ojciec Kaczyńskiego - AKowiec, który dostał willę do zamieszkania i fuchę na uniwersytecie. A więc mu nawet włos z głowy nie spadł za AKowską działalność. Choć co do jego szlachetności można by mieć zastrzeżenia.

    Te opłakiwane dziś i stawiane na pomnikach kreatury były sądzone za przestępstwa pospolite - jak rabunki, kradzieże, fałszerstwa i wymuszenia, oraz za przestęstwa ciężkie - jak morderstwa.
    Ani jeden nie był sądzony za polityczne przekonania, lecz za czyny, jakich dokonał. I było to działanie słuszne i akceptowane społecznie.

    O co więc chodzi z tą dziwaczna woltą dziś?

    Wygląda na to, że Polaków chcą ponownie oderwać od słowiańskich korzeni.
    Gdy po I. wojnie powstała Polska, tradycje narodowe były bardzo silne. Kraj miał szansę się odbudować, wzmocnić i liczyć na arenie międzynarodowej.
    By tak się nie stało, zachodni sponsorzy zainicjowali "przewrót majowy" i ustawili na czele Polski Piłsudskiego.
    Na czym polegała jego zasadnicza polityka?
    Na wynarodowianiu Polaków, na szczuciu ich na Braci Słowian.
    Tak zwana "wojna z bolszewikami" miała za zadanie wzbudzić w Polakach nienawiść do Rosjan, miała wywołać w Polakach syndrom strachu przed Rosjanami, którzy rzekomo byli "bolszewikami".
    Przy czym "bolszewik" to ten, co stanowi większość, czyli czysty demokrata. Ale wyraz nabrał sugerowanej mocy i do dziś można niektórych idiotów nim skutecznie straszyć.
    Piłsudski zamiast kraj stabilizować, unowocześniać przemysł, to zwerbował miliony młodych mężczyzn - Polaków do wojska. Ci młodzi mężczyźni nie uprawiali roli, nie pracowali w fabrykach na rzecz Polski, nie zakładali rodzin, lecz bezczynnie czekali w koszarach na rozkaz by iść na śmierć.

    Jeżeli teraz stawia się Piłsudskiemu pomniki, to właśnie za to, że wysyłał Polaków na śmierć.

    Polska Ludowa dała ludziom nadzieję. Nastał czas rozwoju i czas spokoju. Czas stabilizacji i niespotykany w historii Polski przyrost demograficzny. Czyli przybyło 14 milionów Polaków - Słowian.
    Widać tego nie było w planie zleceniodawców Piłsudskiego, skoro tyle wysiłku włożyli w to, aby Polskę Ludową rozwalić i zdepopulować emigracją zarobkową, a kobiety w Polsce zniechęcić do rodzenia dzieci niepewną przyszłością i także zagrożeniem ze strony "urzędu do spraw młodzieży i dzieci" czy jak to się zwie, który to urząd ma prawo do cudzych dzieci, a rodzice do własnych dzieci praw nie mają żadnych. Nie jest to działaniem przypadkowym, lecz celowym.

    I teraz jest odsłona następna tego makabrycznego przedstawienia: oficjalnie jest propagowana rusofobia w najbzdurniejszych nawet wersjach i to przez źródła oficjalne.
    Co to ma za zadanie?

    A no, przed II. wojną światową nie udało się Polaków skutecznie naszczuć na Związek Radziecki do tego stopnia, by Polacy chcieli wojny z Rosjanami. Polacy poszli tylko z Hitlerem na Czechosłowację, ale na Związek Radziecki iść nie chcieli. I stąd ten krwawy wrzesień 1939 roku.
    To, czego zaniechano przed II. wojną macherzy chcą nadrobić teraz. Historię fałszują bez żadnych skurpułów w nadziei, że tym razem Polak - Słowianin pójdzie walczyć z Rosjaninem - Słowianinem.

    Nic z tego!

    Wszyscy sprytniejsi wyjechali z Polski. To, co zostało, to element niepewny i mało zaradny. No i ludzie starsi, jak na przykład ja, którym nie można wmówić żadnych historycznych fantazji, ponieważ ja znałam osobiście ludzi, którzy wojnę przeżyli i prawdę o niej znam od świadków naocznych. Więc bajki różnych instytutów na mnie nie działają. Ja wiem, jak było.

    No więc, jeżeli ktoś teraz ma takie bezsensowne zacięcie naszczuć Polaków na Rosjan, to mocno się rozczaruje.
    Polacy poszli by może mordować Rosjan, ale za pieniądze, czyli w ostatecznym razie można by zrobić takie polskie "państwo katolickie" na wzór tego "islamskiego", czyli z bezrobotnych osobników zamieszkujących Polskę utworzyć oddziały najemników - żołdactwo mordujące na zlecenie i za pieniądze.

    Ale dużo tego nie da się zrobić, bo Polak zasmakował już bezpieczeństwa socjalnego, jakie dawała ludziom u nas Polska Ludowa. Mimo głupiego gadania o tym, jak to w PRLu propaganda zniewalała ludzi większość jednak wie, że była wolność wyboru zawodu, edkuacja była na wysokim poziomie i większość pracowała w wymarzonym przez siebie zawodzie. Co obecnie jest i pozostanie w sferze marzeń i to dla wszystkich.

    Więc mimo tych prostackich starań, nikt nie jest w stanie wymazać z człowieka jego osiągnięcia wyższego poziomu, na jaki ludzie weszli dzięki zabezpieczeniom socjalnym wypracowanym wspólnie za czasów Polski Ludowej.

    Ta nagonka na każdego, kto pozytywnie świadczy o PRLu ma swoją wymowę - chcą zakrzyczeć prawdę o tym, jak było w rzeczywistości, chcą wymusić na ludziach akceptację narzuconych odgórnie wersji ustalonych w konkretnych celach.

    To się nie uda.

    W pierwszym rzucie może paru się na to nabierze, ale ludzie już teraz są coraz mniej podatni na naciski, rozumieją, że do stracenia mają niewiele i chcą zachować jakiś szacunek dla siebie samych.

    Polacy kształtowani są tak, by wyrobili w sobie nienawiść do Rosjan.
    Ale Polacy widzą, że nie mają żadnych powodów, by Rosjan nienawidzić. Te uczucia, jakie im zaszczepiono, to nie są ich własne. I ludzie rozumieją to coraz lepiej.

    Słowian może pokonać tylko Słowianin.

    Jak widzimy, zachód próbuje na wszelkie sposoby dobrać się do Rosji/ZSRR, ale jest za głupi.
    No więc w charakterze hybryd hoduje zachód pokolenie Polaków poniżonych biedą, pozbawionych perspektyw życiowych i jako głównego winnego podsuwa się tym Polakom - Rosjan.

    Przed II. wojną Niemcy mieli Republikę Weimarską. Nędza była w niej niewyobrażalna! Ludzie szukali na śmietnikach obierek z kartofli i się nawet o nie bili. Nie było co jeść, nie było pracy, nie było zabezpieczeń socjalnych. Była niewyobrażalna nędza. A w Berlinie prostytucja i kabarety w burdelach.

    Francja i Anglia narzuciły Niemcom po I. wojnie takie kontrybucje, że Niemcy nie byli w stanie w ogóle stworzyć jakiejkolwiek gospodarki. Nie było żadnych pieniędzy na inwestycje.

    Czyli opracowywano Niemców po kątem przydatności do bycia w przyszłości katami dla Polaków i Słowian w ogóle.

    Gdy "alianci" wybrali Niemcom Hitlera, nagle pojawiła się kasa, ludzie mieli pracę choćby przy robotach interwencyjnych. Znikł głód. I macherzy przystąpili do wgrywania Niemcom algorytmów pt. jesteśmy ibemenszen. Po czasie głodu i nędzy była to doprawdy wielka dla tych upodlonych ludzi nadzieja na odbicie się od dna.

    To, że zarówno zepchnęcie na dno jak i odbicie się od niego wyreżyserowali ci sami demoni, nie interesowało nikogo. Był chleb, były piękne mundury i była broń do zabijania. Któż wolałby na powrót grzebać w śmietnikach w poszukiwaniu obierek, gdy "świat stał przed Niemcami otworem"?

    Za wyjśćie z dna Niemcy płacili posłuszeństwem. A Polacy za ten awans Niemców płacili życiem.

    Z Niemcami można dziś niewiele zrobić. Oni się w międzyczasie wymieszali rasowo i rozleniwili. No i lubią wierzyć w demokrację, jaką tam u siebie oni rzekomo mają. No to trudniej namówić ich na wojnę. Po co mieli by oni iść na Rosję i tam rabować, jeżeli Niemcy mają wpojone przekonanie, że są bogaci? A teraz z tymi "imigrantami"to już w ogóle żadnego wojska nie stworzą. Co najwyżej bandy płatnych morderców. Ale te są groźne także dla płacącego.

    No więc co widzimy u nas?

    Widzimy, że usiłują nam wmówić, że nasi rodzice to byli zdrajcy Polski. Usiłują nam wmówić, że my urodziliśmy się w Polsce Ludowej niesłusznie. Toż to nadaje się na kabaret! Ale ludzie chwilowo biorą to na serio.

    W tvp występuje taki na przykład osobnik na oko 45 letni i on bredzi coś o "sowieckiej okupacji". Słowa taki po rosyjsku nie umie, choć za tej "sowieckiej okupacji" się urodził. Szkaluje taki Polskę Ludową nie rozumiejąc, że tym samym szkaluje własnych rodziców jako kolaborantów z "niesłusznym" ustrojem.

    Jest to groteskowy absurd i absurdalna groteska, ale ten ów osobnik mówił to z głębokim przekonaniem, całkiem poważnie. Nie widząc zupełnie, że takim gadaniem obrzuca sam siebie i swoją rodzinę propagandowym gnojem.

    Polacy są opracowywani pod kątem wysłania Polaków na wojnę z Rosją. Stąd przysięgi na wierność nato, stąd żądania rzekomych polskich władz, by w Polsce były bazy nato.

    I teraz spójrzmy dokładniej: jeżeli u nas, na polskim terenie przekazanym Polakom przez Związek Radziecki, a wyzwolonym spod niemieckiej okupacji przez Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej, terenie jaki zajmuje obecnie Polska, staną bazy nato, a Polacy zostaną wysłani na wojnę z Rosją, to Rosjanie nie będą mieli wyjścia i będą zmuszeni walnąć jakąś bombą w nasze ziemie.

    Czyli jaki scenariusz jest zaplanowany? Słowianin ma walczyć ze Słowianinem!

    I Słowianin ma unicestwiać Słowian!

    Jeżeli Polacy pójdą po rozum do głowy i nie będą uczestniczyć w awanturach wojennych robionych przez zachód, to Słowianie przetrwają i zwyciężą - jak zawsze.
    Natomiast jeżeli Polacy zdradzą Słowian i ustawią się po stronie wrogów Słowian idąc na wojnę przeciw Słowianom - no to wówczas Polacy przestaną istnieć jako państwo i jako Naród. I słusznie. Zdrada i zaprzaństwo musi być ukrane.

    Gdyby taka wojna wybuchła, ja będę walczyć po stronie Rosjan.
    Zawsze staję po stronie napadniętego. Taki mam szlachetny charakter i z powodu kilku plugawców nie mam zamiaru oddać swojej duszy diabłu.

    A poza tym, to każdy powinien robić tak, jak mu dyktuje sumienie. Moje sumienie mi mówi, że Rosjanie wojny z Polakami nie chcą. A więc i Polacy nie powinni chcieć żadnej wojny z Rosjanami.
    Wszystko w życiu jest bardzo proste, pod warunkiem, że człowiek sobie tego nie skomplikuje.
    Przekleństwo wyklętych
  • kto to jest Wałęsa?
    Wałęsa nie tchórz i nie bohater. Wałęsa ważny i nie ważny. Wałęsa mądry i głupi. Wałęsa odegrał wielką rolę nie odgrywając żadnej roli.
    No to człowiek szuka między wierszami. A tam nic, pustka.
    To po co te wywody o Wałęsie?
    Jeżeli Polska Ludowa była w sojuszu politycznym ze Związkiem Radzieckim i krajami socjalistycznymi, a chciała zmian, to tym samym i musiał być zmieniony sojusznik, na przykład na ussa/Niemcy.
    Jeżeli Polska Ludowa była członkiem Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, w ramach której mogła prowadzić korzystną wymianę handlową i chciała to Polska zmienić, no to mogła ta zmiana wyglądać tylko tak, że zrezygnowała Polska z RWPG, wypięła się na kraje socjalistyczne i zwróciła ku krajom kapitalistycznym.
    Jeżeli było wszystko państwowe i chciano to zmienić, no to mogło być tylko prywatne po zmianie. Co nastąpiło.
    Jeżeli ludzie mieli osłony socjalne i chcieli to zmienić, no to po zmianach tych osłon socjalnych mieć nie mogli.
    Jeżeli kolej PKP była rozwinięta, obejmowała cały kraj i nawet małe miejscowości, a bilety były tanie, to po zmianie kolej musiała być zredukowana, większość połączeń zlikwidowanych a bilety drogie. Jeżeli istniał PKS, czyli komunikacja autobusowa, łącząca najmniejsze nawet wsie z miastami, to po zmianie takie połączenia musiały przestać istnieć.
    Jeżeli kierowniczą rolę w Polsce Ludowej sprawowała Polska Zjednoczona Partia Robotnica z wieloma milionami członków, to po zmianie nie mogło być Polski Ludowej i dużej, zjednoczonej partii - czyli po zmianie miało Polski Ludowej nie być i partie miały być małe i wobec siebie antagonistyczne - przynajmniej dla oka ludu.
    Jeżeli w Polsce Ludowej robotnik liczył się najbardziej, to po zmianie robotnik miał liczyć się najmniej, albo wcale, bo go już nie ma.
    Więc wszystko, co się wydarzyło, odbyło się za zgodą i z wsparciem społeczeństwa socjalistycznego, które nie chciało już być socjalistyczne i CHCIAŁO ZMIAN.
    Jeżeli w Polsce Ludowej najważniejszy był człowiek a nie zysk, to po zmianie musiało stać się odwrotnie i najważniejszy stał się zysk, a człowiek nieważny.
    O co więc teraz pretensje?
    Jeżeli Polacy przeżyją jako Naród i państwo, to pewnie wszystko jakoś wypracuje i "jakoś to będzie".
    Co do tego, że sam Wałęsa to epizod bez znaczenia to zgoda. Polacy jednak mieli tak niski stan świadomości narodowej i socjalnej, że nawet taki byle kto mógł być dla nich autorytetem.
    Można zadać sobie trud i się zastanowić, dlaczego Polacy mieli tak niski poziom narodowej świadomości?
    A no dlatego, że nie byli nawet w połowie tak zapatrzeni we własny kraj co we wrogie kraje zachodnie.
    To jest jak z małżeństwem: jeżeli ktoś zwiąże się z małżonkiem/małżonką o miernych cechach charakteru, to taki związek może co prawda istnieć, ale trwanie w tym związku żadnej ze stron nie przynosi jakichś korzyści czy choćby przyjemności.

    O ile sojusz ze Związkiem Radzieckim to było małżeństwo co prawda zaaranżowane, ale między krewnymi,
    o tyle z krajami kapitalistycznymi w żaden mariaż nie weszliśmy, lecz staliśmy się kobietą zwabioną do burdelu podstępem i pracującą jako dziwka.
    Jest to wielka, nieodwracalna dla nas strata.
    Obecne pokolenia nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, że w kraju może być dla nich miejsce, że mogą oni odgrywać w nim ważną rolę, mogą być z niego dumni i się z nim utożsamiać.
    O ile za czasów Polski Ludowej ludzie wyjeżdżali na zachód zarabiać dolary sprzątając prywatnie mieszkania by się "dorobić" ale wracali zawsze, bo czuli, że ich miejsce jest w Polsce,
    o tyle dziś Polacy żadnego związku z Polską nie czują, a raczej mają dla niej pogardę i chętnie się jej wyrzekają.
    Za czasów Polski Ludowej nie miał znaczenia status materialny. Ja pochodzę z biednej rodziny, ale zarówno w dzieciństwie jak i potem miałam do czynienia z "dobrze sytuowanymi" jak równy z równym. Nie czułam się nigdy gorsza. Zgodnie z socjalistyczną doktryną liczyły się walory osobiste, a nie stan posiadania.
    Oczywiście, jak wszędzie były i tu wyjątki. Ale ogólnie człowiek w Polsce Ludowej czuł się u siebie i wśród swoich.
    Widać więc, że człowiek może identyfikować się z krajem, w którym ma jakieś swoje miejsce. Nie mając tego miejsca taki kraj jest mu obojętny.
    Więc patriotyzm z czasów Polski Ludowej zmieniono na kosmopolityzm, internacjonalizm.
    Jak zmiana, to zmiana, nie?
    Zaczadzeni Wałęsą
  • W ogóle się nie zgadzam ze stanowiskiem Autora.
    Nie chodzi o to, żeby w wojnie przeżyli wszyscy - bo wojna to wojna, to śmierć, ale o to, żeby przeżyli najlepsi. A którzy to są ci najlepsi? No ci, szlachetni, odważni, uczciwi, patrioci. No więc jak? kto miałby się poświęcać w bojach? - zdrajcy? oszuści? ludzie pozbawieni skrupułów i patriotyzmu? (czyli to, co mamy w dzisiejszym pokoleniu "młodych i wykształconych" myjących sracze na zachodzie). A jak mieli by oni to móc robić? przecież zdrajca nie pójdzie walczyć z wrogiem, bo takiego dla niego nie ma. Także oszust się dopasuje a szuje będą się starały urządzić jak najlepiej kosztem kogokolwiek, czyli każdego, kto będzie im pasował i się da wykorzystać.
    Przekazywanie cech osobniczych to nie są żadne bajki, lecz czysta prawda. Człowiek rodząc się nie jest wcale czystą kartą, lecz ma zapisane w systemie wewnętrznym swoje unikalne cechy. Które przy każdej okazji wychodzą na wierzch.
    Mądry Stalin rozwiązał ten problem tak, że na pierwszy ogień wysyłał bataliony karne, złożone z pospolitych i ciężkich przestępców. Za tymi batalionami szły oddziały NKWD, zaś kierunek miały te bataliony karne jeden: tylko do przodu.
    W ten sposób oszczędzono jednostki wartościowe i po wojnie ZSRR mógł szybko się odbudowywać; proporcje przestępców do ludzi uczciwych były na korzyść ludzi uczciwych.
    Ja rozumiem, że różne świętoszkowate kreatury się oburzą. Dlaczego? No, bo sami siebie widzieli by raczej wśród szuj i tym samym czuli by z szujami solidarność, życząc im, by te szuje przeżyły.
    Durnie nie rozumieją szerszej perspektywy, lecz widzą tylko wąsko własne interesy. Więc paszli won!
    Gdyby ludzie zaniechali walki - jaka by ona nie była, to wówczas ogół pomału by się przystosował do stanu okupacji. Ludzie zaaranżowali by się z Niemcami, a w końcu doszło by do syndromu "współczucia ofiary dla sprawcy", co ma przecież swoje odbicie także i dziś. Polacy wygadują androny, że Niemcom też było trudno i po wojnie stała się im krzywda.
    No to w tej sytuacji powinno się wypuścić z więzień wszystkich przestępców, ponieważ oni mieli przecież jakiś powód, który ich do dokonania przestępstwa popchnął.
    Jaki sens ma w związku z tym ten cały kodeks karny?
    To bardzo dobrze, że ludzie poświęcali swoje życie NIE ZGADZAJĄC SIĘ NA OKUPACJĘ!
    A że przy okazji ginęli "niewinni", jakie ma to znaczenie? Kto był w czasie wojny u nas w Polsce "winny"? i kto był "niewinny"?
    Jako Naród podlegaliśmy kolektywnemu losowi i nieszczęście dotyczyło nas wszystkich.
    Naturalnie oprócz zdrajców i konfidentów.
    To właśnie ta pozornie irracjonalna postawa Ludzi Odważnych, zdolnych do sprzeciwu spowodowała, że przetrwaliśmy jako Naród. Właśnie ludzie zabijani niewinnie najbardziej oddziaływują na wyobraźnię i to oni są często tą iskrą, która rodzi opór.
    Bierne poddanie się niemieckiej okupacji byłoby dla Narodu Polskiego prawdziwą katastrofą. Oznaczało by to bowiem, że nie ma u nas ludzi praktykujących życie w myśl uczuć wyższych.
    Wojny nie można "spokojnie przeżyć", ponieważ wojna to śmierć i zniszczenia. I temu należy się przeciwstawiać nawet za cenę własnej śmierci.
    Więc bardzo słuszne jest twierdzenie, że "i tak kiedyś każdy z nas umrze". I lepiej, by umrzeć jako człowiek szlachetny, a nie jako tchórz i zaprzaniec.
    Jakość naszego, obecnego społeczeństwa byłaby lepsza, gdyby ludzie mieli w sobie więcej cech szlachetnych, a nie tylko prymitywną chęć przeżycia za wszelką cenę.
    Taka chęć przeżycia za wszelką cenę spowodowała, że Polacy uciekają z kraju i zgadzają się nawet zmieniać pampersy gestapowcom, niż pracować dla dobra kraju i się poświęcić, by przyszłe pokolenia miały lepiej.
    Powstanie warszawskie było bez sensu. Ale bohaterstwo Polaków w nim uczestniczących nie podlega dyskusji.
    Natomiast zamach na kuczerę był dobrym pomysłem, ponieważ ustawił Polaków w roli tych, którzy wymierzają sprawiedliwość a nie tych, co pokornie zginają karki przed okupantem.
    Nie było w ogóle czegoś takiego jak Niemców "zachęcić" czy "zniechęcić", ponieważ oni mieli swoje plany w stosunku do Polaków i nic by ich od tych planów nie odwiodło.
    Polaków uratował Związek Radziecki, gdy udało mu się wzmocnić militarnie i poderwać ludzi do walki.
    Gdyby to się nie stało, po Polakach ślad by nie został. Więc dobrze, że sygnalizowali oni światu wolę walki z Niemcami. Na zachodzie wrażenia to nie robiło, bo oni Polaków przecież spisali na straty. Ale na Rosjanach wrażenie zrobiło i tym samym mogli Polacy zająć rolę sojuszników we wspólnej walce przeciw Niemcom.
    Gdyby Polacy siedzieli cicho chcąc tylko przeżyć, Stalin doszedłby do linii Bugu, ułożył się z "aliantami" i tyle. Nie byłoby powodu "wyzwalać" Polaków wbrew ich woli.
    To jest właśnie to, co obecnie jest wbijane do głów naiwnym młodzianom urodzonym po 1980 roku, że niby Polacy nie życzyli sobie żadnego wyzwalania ze strony Rosji Radzieckiej.
    Oznacza to, że Polacy chcieli być pod niemiecką okupacją! Okupacją spowodowaną polityką zachodu wobec Niemiec, którym zaaplikował zachód Hitlera, kasę i technologie wojenne. Hitler doszedł do władzy nie wbrew "aliantom" ale dzięki nim.
    Polakom wmawia się "okupację sowiecką" po to, by Polacy pokornie przyjęli rolę parobków u "aliantów" bojąc się "bolszewików".
    To, że Polacy bohatersko występowali przeciw Niemcom, okupującym Polskę, to bardzo, bardzo ważne i dobre!
    Niemcy nie musieli, podkreślam: NIE MUSIELI zabijać Polaków. Był to ich wybór, nie konieczność.
    Natomiast Polacy, napadnięci i zniewoleni przez Niemców MUSIELI się bronić.
    Co do ratowania żydów, to Polacy nie tyle ratowali żydów, co własne człowieczeństwo i tego żaden plugawiec dowolnej wiary nie zmieni. Po prostu, by zachować jakiś szacunek dla siebie, Polacy musieli to robić; ratowali własne dusze i duszę kolektywną, jako Narodu. Po wojnie Polacy byli wartościowym Narodem.
    Potem zostali zmanipulowani i dziś godzą się być parobkami europy zachodniej; Polacy chętnie pozwalają się wynarodawiać, wypierają się własnego pochodzenia, własnego kraju i własnego języka. I to jest faktyczny problem.
    Natomiast bohaterska walka z okupantem godna jest podziwu i pomników by potomni nie stracili o Nich pamięci.
    Pomylić się o milion ofiar
  • @welna 11:46:13 uważam, że ten ów celu nie osiągnął i go nigdy nie osiągnie
    z tej prostej przyczyny, że by było to możliwe, ludzie musieliby zatrzymać się w swoim ewolucyjnym rozwoju.
    A tak to wygląda obecnie mniej więcej, że oni atakują ludzi, jakimi byli oni "wczoraj", a więc jest to w praktyce boksowanie powietrza.
    Dopaść mogą rzecz jasna tych wolniejszych, tych przywiązanych do materii, uwarunkowanych tak silnie, że potrzebują oni dużo czasu na zrozumienie by "przejść dalej".

    Nasza nieoceniona NINANONIMOWA dała link do świetnego artykułu:
    http://kochanezdrowie.blogspot.com/2016/02/projekt-blue-beam-planowany-przekret.html

    który dla leniwszych, albo tych, co im komp chodzi wolniej zaraz tu wkleję.

    Dodam tylko, że "oni" mogą sobie chcieć. Jeżeli "my" się na to nie zgodzimy, czyli tego NIE ZECHCEMY, to wówczas "oni" mogą nam nakukać.

    Co więc należy robić? Według mnie - trzymać się Dekalogu, by zachować w miarę szeroką własną ścieżkę rozwojową. Każde postępowanie wbrew Dekalogowi, a więc i wbrew Ewolucji powoduje zahamowanie naszego rozwoju, jako że czas poświęcić musimy na naprawianie - zupełnie niepotrzebnych i do uniknięcia! - błędów.

    No więc praktykujmy nasze człowieczeństwo, byśmy mogli stać się JEDNYM, ale W RÓŻNORODNOŚCI. Czyli: świadomość poczucia jedności w procesie indywidualnego rozwoju. Wówczas "oni' nie będą mieć szans, bo nie są w stanie wyjałowić wszystkich na raz w tej jednej, zaplanowanej przez nich chwili.

    Więc: nie głupawa moda, ale przyodziewanie się zgodnie z potrzebami i własnym gustem. Czyli przyzwoicie, średnio choć indywidualnie. Żadnych ekstremów, bo te psują "środek". I nie "muzyka nowoczesna", bo ta poważnie zakłóca bioprądy w mózgu! Raczej Mozart albo nic.

    Ewolucja odbywa się nie wczoraj i nie jutro. Ona odbywa się TERAZ, DZIŚ, W TEJ CHWILI. I choć dla każdego jednakowo, to każdy z Ewolucji bierze dla siebie to, co jest dla niego najwłaściwsze.
    Więc: nie jednolity program polityczny, bo taki wcale nikomu nie jest potrzebny - oprócz "nich". Ale za to jasna wizja przyszłości na bazie teraźniejszych możliwości. I to może być doskonały wspólny mianownik.

    Wyraźne określenie potrzeb własnych w kręgu potrzeb wspólnych. To się wcale nie wyklucza, a przeciwnie! jeden woli makaron a drugi ziemniaczki; jeden wolu zupę a drugi tylko tort na deser. Czyli rozumienie potrzeb bliźniego na podstawie potrzeb własnych.

    Świat jest absolutnie różnorodny.

    To, co robią demony, to ujednolicanie wszystkiego, a więc hamowanie Ewolucji w jej rozwoju, czyli w tworzeniu nieskończenie nowych form w nieskończonej ilości możliwości.

    Nie musimy na to iść!

    Widzimy, że zaczęło się niewinnie od prostowania bananów i regulacji wielkości ogórka.
    Gdyby ludzie wówczas odpowiednio zareagowali, nie mielibyśmy dziś problemu z "nimi".

    Godzenie się na zło jest w praktyce wspieraniem zła. Więc ono się rozrosło zasilone naszą biernością.
    Nic to!

    Obecnie panuje szał wyłapywania zwierząt - głównie psów - do schronisk. Jest to nie tylko geszeft, ale i ma drugie dno.

    Psy bowiem odbierają inne częstotliwości niż robi to ludzkie oko czy mózg, jednym słowem: psy widzą demony, odróżniają je od ludzi!!!

    Więc jest prowadzona akcja wyłapywania psów, kastrowania ich i wszczepiania im czipów. Wszystko to niby dla dobra zwierząt. Ale w praktyce to jest likwidacja różnorodności w danym gatunku i tym samym drastyczne ograniczenie liczebności gatunku.

    Zostaną tylko psy hodowlane, czyli "zrobione" przez człowieka, jako że przez człowieka selekcjonowane. (Już teraz wiemy, że psy hodowlane są chore, mają wady szkieletu, nie są zbyt mądre i żyją krócej niż kiedyś.) Co w przypadku kundelków wygląda inaczej - tam do głosu dochodzą geny najlepsze. Dlatego kundelki są takie mądre same z siebie. Mają one cechy właściwe, najwłaściwsze dla swojej formy i środowiska.

    Sprawą psów zajęłam się dlatego, że zwolniło się u nas jedno miejsce. Lecz moje poszukiwania są daremne. Za każdym razem, gdy trafię na ogłoszenie o "oddaniu szczeniąt mieszańca owczarka w dobre ręce" okazuje się ono już nieaktualne nawet gdy od zamieszczenia ogłoszenia minęło parę godzin. Dowiedziałam się, bo dzwonię zawsze - że ludzie biorą po kilka. Na Boga! na co komu kilka szczeniąt nierasowych?!?

    No i tak dzwoniąc i rozmawiając dowiedziałam się tak wiele, że w końcu mogłam wysnuć jakieś wnioski.

    Niewesołe.

    Wychodzi na to, że szczenięta dużych psów nierasowych są zbierane/zabierane od ludzi być może w celach hodowlanych - na mięso??????????????? albo dla zboczeńców!!!!!!!!!!

    Krąży fama, że Chińczycy jedzą psy. Natomiast na zachodzie są burdele ze zwierzętami w charakterze prostytutek.

    Ludzieeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!! co się dzieje?????????

    No więc z jednej strony psy są dziesiątkowane kastrowaniem i sterylizacją, a z drugiej wyłapywane przez wysłanników piekieł.
    Być może wszystko po to, żeby demony nie były zagrożone rozpoznaniem ich przez te mądre zwierzęta.

    Psy hodowlane są głupie, ponieważ nie mają już żadnych cech właściwych swojemu gatunkowi. Są co najwyżej dodatkiem do człowieka.

    Ja wcale nie żartuję. Jak każdy normalny człowiek zdaję sobie sprawę z tego, że "więcej nie wiem niż wiem", jako że mam ograniczone możliwości poznania wszystkiego w całości zarówno z braku czasu jak i możliwości dotarcia do wszystkich źródeł.

    Nie tylko z psami zrobili "oni" ten numer, ale także z kurami (nie ma już wielu ras istniejących wcześniej), końmi, krowami itd.

    Teraz pewnie wydaje "im" się, że ludzie są już wystarczająco ujednoliceni i dobierają się do ludzi.

    Nic z tego!!!

    Pielęgnujmy własną indywidualność głęboko podpartą właściwą tolerancją. Wówczas nie będzie możliwości zastosowania jednolitego schematu fal by opanować ludzkie mózgi.

    Być może demony są sprytne ale one są głupie.

    Natomiast Bóg - On jest wszystkim. Nie zawracajmy sobie więc głowy tym, co robią demony i jakie to szkody mogą one nam wyrządzić, lecz skierujmy naszą uwagę na Boga - nawiążmy z Nim własny, indywidualny kontakt, a wówczas On poprowadzi każdego z nas odpowiednią dla niego ścieżką Ewolucji.

    Wówczas zbiorowe manipulacje i omamy nie będą miały do nas dostępu, no bo i jak? One nie będą nas zwyczajnie dotyczyć i dlatego nie wejdą nam w naszą świadomość.

    No to w końcu ten ciekawy tekst, zamieszczony przez Ninanonimowa:

    Projekt BLUE BEAM – planowany przekręt wszechczasów ! ! !
    To stary temat ,ale ciekawy a na dodatek teraz mamy więcej informacji o tym wynalazku......

    W 1998 roku, w Parlamencie Europejskim, w czasie swojego wystąpienia, Dr Nick Begich zaprezentował urządzenie służące do przesyłania głosu w postaci fal elektromagnetycznych prosto do mózgu.

    Projekt BLUE BEAM jest tajnym programem wykorzystującym obrazy o charakterze religijnym do stworzenia holograficznej prezentacji na niewyobrażalną wręcz skalę. Forma holografii przypominać może telewizję dostarczającą wrażeń wizualnych, bez potrzeby wykorzystywania jakiegokolwiek odbiornika. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę sprawiając, że ludzie usłyszą w sobie „głos Boga” i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie. Oszustwo to może w niesamowicie przekonywujący sposób rozpocząć przyjście fałszywego chrystusa, tj. antychrysta, lub też pojawienie się innych fałszywych „bogów”?

    Już w połowie lat 90-tych w środowiskach wojskowych i naukowych zaczęło roić się od plotek i dywagacji na temat dziwnej serii naukowych programów testowych. Jeden z tych programów nazywa się HAARP (o tym w szerzej w innym artykule), inny nazwano Projektem BLUE BEAM. Okazuje się, że rząd lub raczej „rząd cieni” – prawdziwi władcy tego świata – stworzyli broń, która nie tyle jest groźna dla ludzkiej fizyczności, ale stanowi zagrożenie dla ludzkiego umysłu. Projekt BLUE BEAM stanowi jeden z programów, który może mieć poważny wpływ na wartości moralne konkretnej osoby i na jej zdrowie psychiczne. Jedną z wielu możliwych zastosowań broni HAARP jest zdolność do projekcji obrazów w olbrzymiej skali na niebie, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że technika ta ma wykorzystywać sygnały, które mają bezpośredni wpływ na ludzki umysł w taki sposób, że nawet osoby niewidome będą mogły „zobaczyć” hologram! W ramach projektu BLUE BEAM możliwe ma być także przesyłanie dźwięku bezpośrednio do głowy człowieka, w procesie, w którym nasze uszy nie biorą udziału – dźwięk ma docierać bezpośrednio do mózgu w postaci impulsów elektrycznych. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę. Jednym słowem projekt ten sprawi, że ludzie usłyszą w sobie „głos Boga” i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie! I z całą pewnością ogromna większość z nich uwierzy w boski charakter tego „cudu”…

    Dla bardzo wielu przeciętnych zjadaczy chleba wspomnienie o podobnej skrytej działalności władz wydaje się kompletnie szalone i nierealne. Na tym właśnie to wszystko bazuje – „przecież oni by nie mogli zrobić takich okropności” – myśli wielu. Ano niestety mogą, robili, robią i będą robić coraz gorsze rzeczy. Dzięki projektowi BLUE BEAM wizja jednego światowego porządku stanie się bardzo realna, a oto właśnie iluminatom chodzi. Projekt BLUE BEAM ma składać się z 4 głównych części, których realizacja ma ostatecznie doprowadzić do wprowadzenia nowej globalnej religii z jednym globalnym przywódcą. Jeden świat, jedna religia, jeden Bóg i jeden światowy rząd. Bez globalnej religii dyktatura nie jest możliwa, tak samo jak bez uniwersalnej wiary, nowy porządek świata nigdy nie nastąpi, to dlatego projekt BLUE BEAM jest tak ściśle trzymany w tajemnicy przed nami.

    ETAP 1 – Wielkie Przedstawienie
    Krok drugi projektu BLUE BEAM może już doszczętnie unicestwić obecne wartości religijne. Rozpocznie się gigantyczne „widowisko kosmiczne” z trójwymiarowymi optycznymi hologramami i dźwiękiem. Projekcja laserowa wielorakich obrazów obejmie dosłownie każdy zakątek świata w tym samym dokładnie czasie. Każdy otrzyma jednak nieco inny obraz, zgodnie z dominującą regionalną czy narodową religią oraz kulturą – tak aby każdy zaakceptował to co widzi. Dźwięki – głos „Boga” rozlegać się będą w bezpośrednio w umysłach ludzi we wszystkich językach. Obecna technologia pozwala już na takie cuda. Obrazy zostaną przesłane przez satelity, które wezmą udział w projekcji, mającej miejsce na tzw. warstwie sodowej ziemskiej mezosfery, czyli około 90km nad ziemią. Warstwa sodowa (z ang. „Sodium Layer”) znajduje się w obrębie mezosfery i składa się z nie zjonizowanych atomów sodu. Grubość tej warstwy to około 5km. W procesie projekcji wezmą udział komputery, które skoordynują pracę satelitów. Holograficzne obrazy oparte będą na niemal identycznych sygnałach jak te wykorzystywane do produkcji obrazu lub hologramu o głębokiej perspektywie z wykorzystaniem fal akustycznych ELF, VLF i LF i zjawisk optycznych. Tak więc skutkiem tych wyreżyserowanych pokazów będzie ukazanie światu nowego „Chrystusa” – mesjasza, dla natychmiastowego wprowadzenia nowej światowej religii. Forma przekazów – szokująca i niezwykła, wobec niczego niespodziewającego się świata sprawi, że kłamstwo stanie się prawdą. Zakładam się o wszystko, że 90% ludzi padnie na kolana i w pierwszej fazie tych wydarzeń nie będzie nic podejrzewać. Może później z biegiem czasu ludzie pójdą po rozum do głowy – oby! Dlatego trzeba właśnie o tym wszystkich informować, by być przygotowanym i ustrzec się największego oszustwa w dziejach Ziemi. Będzie to naprawdę diabelsko przebiegła sztuczka mająca wmówić ludzkości, że właśnie Chrystus ponownie przychodzi na zimię.[Co ważne, nie po to aby sądzić żywych i umarłych, ale po to, aby rządzić światem. – admin.]

    ETAP 2 – Elektroniczna telepatia i sztuczne myśli

    Kolejny krok projektu BLUE BEAM to tzw. elektroniczna telepatia przy wykorzystaniu fal ELF, VLF i LF, które mają penetrować ludzie umysły i oddziaływać, a także interferować z naturalnymi myślami człowieka. Fale ELF (z ang. Extremely Low Frequency – skrajnie mała częstotliwość) należą do zakresu fal radiowych o częstotliwości od 3 do 30Hz i długości od 10-100 tys. km. Wykorzystywane są powszechnie przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych do łączności z zanurzonymi okrętami podwodnymi. Fale ELF budzą kontrowersje, gdyż znane jest ich niezwykłe oddziaływanie na ludzki mózg. Badania przeprowadzone na zakresie fal o częstotliwości 6-10 Hz pokazały, że fale takie mogą zmieniać naturalną częstotliwość pracy ludzkiego mózgu.

    Fale mózgowe są to cykle aktywności bioelektrycznej mózgu. Charakterystycznym częstotliwościom fal mózgowych odpowiadają w dużym stopniu stany świadomości człowieka i tak wyróżniamy: fale gamma (od 40 do 100Hz), fale beta (od 12 do 28Hz), fale alfa (od 8 do 13Hz), fale theta (od 4 do 7Hz) i fale delta (od 0,5 do 3Hz). Rodzaj fal (zakres częstotliwości) wytwarzanych przez nasz mózg ma ścisły związek z czynnościami jakie wykonujemy. Przykładowo fale gamma towarzyszą działaniu, dużej aktywności człowieka, beta występują przy zwykłej dziennej aktywności, fale alfa podczas stanu relaksu, odprężenia, fale theta podczas snu i w fazach głębokiej medytacji czy hipnozy, fale delta podczas fazy najgłębszego snu, głębokiej medytacji itd. Tak więc oddziaływanie na ludzki umysł falami z zakresu skrajnie małej częstotliwości może zmieniać stany naszej świadomości, a także mieć wpływ na formułowane w naszych umysłach myśli.

    Tak też w kolejnym etapie projektu BLUE BEAM każdy człowiek na Ziemi ma znaleźć się w zasięgu działania fal z zakresu ekstremalnie niskich częstotliwości, które wpłyną na jego myśli i działania. Fale zagłuszą nasze naturalne myśli i wykreują zupełnie nowe – sztuczne, które wpłyną na nasze zachowania i działania. Fale mają być emitowane za pośrednictwem satelitów z wykorzystaniem danych o niemalże każdym człowieku na ziemi, językach i dialektach. W tym etapie projektu BLUE BEAM znaczącą rolę odegrać może zestaw anten programu HAARP . Możliwe więc będzie to, że miliardy ludzi na całym świecie otrzyma przekaz – głos mesjasza, rozlegający się w ich umysłach. Głos, mogący przekazywać fanatykom religijnym instrukcje i rozkazy. Masową histerię i chaos jaki powstanie wówczas nie opiszą żadne słowa. Kontrola w obecnej postaci, czyli media, reklama, wpojone ideologie, religia itp. byłyby niczym wobec programu BLUE BEAM.

    ETAP 3 – niezwykłe manifestacje

    Następny etap dotyczy „cudownych” manifestacji, które powstaną przy użyciu środków elektronicznych. Plan zakłada wykorzystanie znanych powszechnie wizerunków przybyszy z obcej planety, a także ich „latających dysków”. Być może rozegra się dramat pod tytułem „na granicy inwazji obcych”, która ma dotknąć każde miasto na planecie. Ostatecznym celem byłoby zmuszenie narodów do zjednoczenia i demilitaryzacji pod egidą ONZ. Wykorzystany zostanie motyw walki sił dobra ze złem (szatanem), z finalną interwencją obcej cywilizacji, która zostanie odebrana jako boska interwencja mająca „uratować” ludzkość – czyżby więc na pomoc przybyli nam „przyjaźni” kosmici? Ależ podstęp!. Ludzie uwierzą, że jedyną słuszną religią jest New Age a przybyłych obcych uznają za aniołów, a może nawet bogów. Ostatnim etapem projektu BLUE BEAM będzie wywołanie zjawisk supernaturalnych przy wykorzystaniu elektroniki dostępnej w każdym domu – zjawisk takich jak projekcje energetyczne, złe duchy, poltergeisty i tym podobne. Ma to doprowadzić ludzi do szaleństwa i masowej histerii. W tym stanie umysłu zawsze łatwiej jest ludźmi sterować i manipulować. Według zamysłu spiskowców Nowy Porządek Świata zostanie wówczas wprowadzony bezproblemowo.

    NAJCIEKAWSZY ROZDZIAŁ – INWAZJA OBCYCH

    Naświetlmy nieco szerzej wątek istot pozaziemskich w tym nadchodzącym dramacie. Od wielu lat po świecie krążą plotki o tajnych planach iluminatów mających zaprezentować światu niezwykły „reality show” pod tytułem „Inwazja niedobrych obcych”, która ma skonsolidować świat pod egidą rządu światowego. Zupełnie jak w filmie Dzień Niepodległości, albo też w Wojnie Światów – próba zjednoczenia ludzi przez wojnę, używając ET jako kozła ofiarnego. Dlatego w najbliższych latach musimy być bardzo czujni. Preparowanie fałszywych, przerażających spotkań z bezwzględnymi i morderczymi obcymi stworzy nowego, pozaziemskiego wroga, który spowoduje, że każdy przyjmie światowy rząd z otwartymi rękoma. Spójrzmy na ten cytat wypowiedziany 21 września 1987 roku podczas zgromadzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych przez Ronalda Regana – 40 prezydenta Stanów Zjednoczonych, który uwidoczni wszystkim, że to nie tylko mrzonki:

    „W naszej obsesji antagonizmów chwili, często zapominamy jak wiele jednoczy całą ludzkość. Być może potrzebujemy jakiegoś zewnętrznego, uniwersalnego zagrożenia abyśmy mogli rozpoznać tę wspólną więź. Od czasu do czasu myślę, jak szybko nasze globalne różnice zatarłyby się, gdybyśmy tylko stanęli w obliczu obcego zagrożenia z poza tego świata”

    Rok później, w Białym Domu, 5 maja 1988 roku, Ronald Reagan przemawiając do zgromadzenia reporterów wypowiedział te słowa:
    „Często zastanawiałem się, co by się stało, gdyby wszyscy na świecie odkryli, że grozi nam niebezpieczeństwo z zewnątrz… siła z innej planety. Czy w obliczu tego nagłego odkrycia nie stwierdzilibyśmy, że pomiędzy nami nie istnieją jakichkolwiek różnice, że wszyscy jesteśmy ludźmi, obywatelami świata, czy nie zjednoczylibyśmy się razem w walce z tym konkretnym zagrożeniem?”

    Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=17535#more-17535

    Data publikacji: 25.02.2016
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/category/nwo/apokalipsa
    Stalin a Biała Gwardia