Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze wrzask

  • Dwa powody
    Pierwszy powód dlaczego ceny by nie skoczyły już Pan wymienił: konkurencja. Ale w ten powód Pan nie wierzy. Niech jednak, raz jeszcze Pan poczyni założenie: dwóch piekarzy, jeden cenę obniża do 1zł drugi systematycznie podwyższa do 10zł. gdzie biedni ludzie pójdą kupować? Obawia się Pan o miejsca gdzie tylko jeden piekarz? W takich realiach to najlepszy moment bu skończyć piekarski lokalny monopol - wejdzie z całym swoim doświadczeniem jakaś sieciówka i tego "monopolistę" wygryzie lepszymi cenami. Jak Pan sądzi czym wygrywają wielkie markety z małymi sklepikami? Konkurują cenami: smutna prawda ale będąc producentem jak ktoś zamiast zamawiać u mnie raz w miesiącu 100 sztuk towaru, zechce zakupić na raz 10000 to dam mu lepszą cenę bo mimo mniejszej marży moje dochody rosną!

    O konkurencji to Pan kłamie, albo Pan czyni błędne założenia nieumyślnie.

    Drugi powód dlaczego ceny nie rosłyby w warunkach wolnego rynku, też Pan zawarł pośrednio w swoich rozważaniach: "bieżcie i jedzcie z niego wszyscy". Tak! Są u nas katolicy, są katolicy wśród piekarzy i tradycję swoją pielęgnują z szacunkiem do chleba. Jeśli dzisiaj ryzykując starcia z urzędami skarbowymi o niezapłacony VAT, piekarz jest skłonny oddawać niesprzedany chleb biednym, to chyba nie ma potrzeba powątpiewać i w ten argument niskiej ceny.

    Zabawne jak socjaliści mówią z potrzebnego klucza w zależności od sytuacji: jeśli markety oferują chleb taniej niż małe osiedlowe sklepiki to zły, wyniszczający drobną przedsiębiorczość kapitalizm. Jeśli socjalista jednak chce podkreślić, że trzeba wszystko "mądrością ręki urzędniczej" kontrolować, to ten sam kapitalizm podniesie ceny do 50zł za bochenek.

    Logiki w tym nie ma, ale są emocjonalne okrzyki, które parę osób patrzących bez kontekstu mają zarażać.

    Z pozdrowieniami,
    Korwiniści - ósma plaga?
  • @Ultima Thule 08:55:18
    Już miałem wyrywkowo coś napisać, ale uprzedził mnie UT, z bardzo kompletnym komentarzem.

    Od siebie dodam @imran, to co często pozwala samemu dojść do bardzo logicznych wniosków: otóż warto zapoznać się z bankową regułą osadu we wkładach. Niezbędna, ale prosta zasada, moim zdaniem potrafi wiele zmienić w poglądzie na system bankowy.

    Jeszcze tylko to co zwykle potrafią przeoczyć, niektórzy obserwatorzy bankowości, a co może umknąć "osobie szybko czytającej komentarze UT": że to właśnie związki na granicy polityki i gangsterskiej finansjery są dzisiaj główną bolączką, a nie na przykład "kapitalizm", czy sam "system bankowy".

    Wszystko odbywa się w ramach zasad, ale na coraz większą skalę, są zadłużani podatnicy (a właściwie całe ich pokolenia), właśnie w skutek decyzji politycznych (i cichego przyzwolenia, nie mającego pojęcia o procederze mas lemingów. Drukowanie pieniędzy to nic innego jak generowanie długu - to nie jest (jak niektórzy chcieliby wierzyć) przelewanie z pustego w próżne - wszystko się księguje. Tym długiem nabijają w dużej części swoją kabzę, wielcy świata tej brudnej polityki i finansjery. Oni będą dobrze przygotowani, na nadejście burzy. Z jakimiś wygodnymi oazami, od dawna zaplanowanymi. Rzeczywistą karę zapłacą tylko pionki i marionetki.

    Pamiętajmy, że taki proces zadłużania, nie może trwać wiecznie. To, że jest odwlekany, ponieważ umiejętnie tuszuje się fakty, roluje dług, przeksięgowuje w odpowiednim czasie, drenuje coraz głębiej, kieszenie podatników, by konstytucyjne bariery, nie funkcjonowały tak dobrze jak powinny, tylko świadczy o tym, że możliwości się wyczerpują. Kiedy już nie będzie instytucji, które można będzie bezkarnie zajmować, kiedy wszędzie wszystko będzie na przekraczającym wszelkie przesłanki bankructwa minusie, a koszt obsługi długu, przekroczy jakiekolwiek możliwości podatkowe, wtedy scenariuszy rozwoju sytuacji można narysować kilka, ale raczej żaden nie ma szczęśliwego zakończenia.
    Wystarczy tylko pomyśleć, że całkowicie niewypłacalne państwo, nie może zapewnić żadnej z publicznych usług, wliczając służbę zdrowia (niewypłacalność = całkowite wstrzymanie dostaw leków, sprzętu), braki w dostawach prądu, niefunkcjonujący transport publiczny, sparaliżowanie funkcjonowania policji, straży pożarnej, wojska...
    A to wszystko, być może nie tak daleko od nas...

    Z pozdrowieniami,
    System bankowy
  • @nikander 09:14:00
    Szanowny Panie,

    Wydaje mi się, że wiele osób ma konkretne życzenia (zbieżne lub niezbieżne z Pana życzeniami dajmy na to), jednakże przez lata sprawowania rządów, przez nieustannie, wymieniające się na stołkach te same post-PZPR'owskie pomioty, lub wychowane przez nich "łże-elity", raczej nie oczekujemy tego od aktualnie rządzących (a może dokładnie: trzymających władzę od końca drugiej wojny).
    Mówię tutaj o całej sieci wzajemnych relacji, między politykami, służbami specjalnymi i "tymi co z cienia pokoju na wszystko oko mają". Mówię o tak skonstruowanej ordynacji wyborczej, by ograniczyć do minimum jakiekolwiek próby wyłamania się.
    A to tylko na naszym polskim podwórku. Podpisany Traktat Lizbońki, tylko zwiększa trudność.

    Bardzo mnie ciekawi, do jakiegoż to "zbiegu okoliczności" doszedł Pan w swoich rozmyślaniach, w których próby wprowadzania Pana gospodarczych rozwiązań w życie, mogłyby w ogóle być chociażby w minimalnej części realizowane.

    Nie oczekuję od Pana jakiegoś planu przejęcia władzy, ale chociażby bardzo ogólnikowego zarysowania takiej okoliczności, która by Pana wizje przybliżała do rzeczywistości.

    Z pozdrowieniami,
    Na tropie gigaprzekrętu
  • @nikander 14:21:40
    Wydaje mi się, że Pan zapomina, że nie da się Polski odizolować od działań zewnętrznych. Pomijając już sam import i eksport, pomijając nawet wspomnianą przez Pana finansjerę - jesteśmy w wyniku obrad sejmu Donalda Tuska, oraz podpisu Lecha Kaczyńskiego, związani tzw. Traktatem Lizbońskim, który odbiera nam jakiekolwiek możliwości decydowania o swoim systemie bankowym.

    Takie konwersatoria, debatowania i szukanie doskonałych rozwiązań, z pewnością wycisną łezki wzruszenia u tych co faktycznie decydują o naszym losie zza granicy.

    Myślę, że przeprowadza Pan coś w rodzaju dzielenia skóry na niedźwiedziu. Może i prowadzą takie prezentacje do jakiś tam wizji, dla idyllicznej, utopijnej Polski, w magiczny sposób, oderwanej od UE, od wszelkich gospodarczych i politycznych relacji z innymi krajami, ale nijak nie pasują do aktualnej rzeczywistości. Równie dobrze można by sobie kompilować wywody, na temat banku centralnego Isengardu, bez brania pod uwagę czym jest Mordor.

    Najpierw chyba trzeba mieć jakikolwiek cień nadziei, że kiedyś Polska będzie rzeczywiście decydowała o swojej gospodarce. Bez pytania o zgodę starszych i mądrzejszych. Jeśli Pan taki cień nadziei żywi, proszę napisać może jakiś krótki felieton o tym, jak miałoby dojść do powrotu władzy w polskie ręce. I czyje to miałyby być ręce?

    Po roztoczeniu takich pięknych i optymistycznych wizji, które byłyby realnie wykonalne, z pewnością Pana gospodarcze wizje, można by spróbować dopasować, do przyszłych realiów - do dzisiejszych nijak nie przystają.

    Najmocniej przepraszam, ale pozostając krótkowzrocznym i bardzo ograniczonym obserwatorem, najprościej mówiąc - nie widzę w jaki sposób, miałaby się zmiana u władzy przeprowadzić, by w ogóle zacząć rozmawiać o możliwości wprowadzania proponowanych przez Pana rozwiązań.

    Z pozdrowieniami,
    Na tropie gigaprzekrętu
  • Political Fiction o Ukrainie - Mój, ale proszę powielać
    UKRAINA - fakty (jeszcze nie political fiction)

    Jak donoszą media, mimo zaogniającej się sytuacji na Ukrainie, wszystkie sześć polskich przejść granicznych nie ma być zamykanych, a wręcz przewidywane są wręcz ułatwienia przy przekraczaniu granicy. Wedle danych statystycznych, szczyt napływu imigrantów do Polski, to 5 tys. osób po wojnie w Gruzji. Wcześniej podobne rozmiary przybrała imigracja z Czeczenii.

    Ciężko uwierzyć, że władze - planując ułatwienia - nie zdają sobie sprawy, że tym razem mamy do czynienia z 46-milionowym krajem, bezpośrednio graniczącym z Polską. Zanim przejdziemy do prób zrozumienia, decyzji naszych rządzących, trzeba sobie uzmysłowić, że w trybie nadzwyczajnym w ośrodkach dla uchodźców Polska może wygospodarować maksymalnie 500-600 miejsc. Jeśli by próbować wykorzystać wszelkie możliwości, łącznie z internatami, bursami i byłymi zlikwidowanymi koszarowymi jednostkami wojskowymi, czy też opustoszałymi hotelami robotniczymi, to w sumie w czterech wschodnich województwach znalazłoby się 150 tys. miejsc. Warunki jednak byłyby trudne, na pewno w polskim realiach urzędniczych, chaosu się nie uniknie (szczególnie, że jeszcze nie ma żadnych, znanych procedur, dotyczących tworzenia tymczasowych ośrodków).

    W tym momencie trzeba wrócić, do planowanych ułatwień na granicy. Otóż, w razie czarnego scenariusza, polskie MSZ planuje liberalizację wydawania wiz dla Ukraińców. Mimo, że z końcem zeszłego roku, system ledwo dyszał przy tzw. "zwykłym" ruchu (codziennie 41 tys. przekroczeń granicy jednego dnia, z końcem zeszłego roku)!
    Liberalizacja ma polegać na wydawaniu wiz bezpośrednio na granicy. Czyli w teorii, wiz pozwalających na podróż po krajach Schengen. Jednak znając liczby, wystarczy pomnożyć "zwykły ruch" kilkukrotnie (zgodnie z kalkulacją opartą na realiach sytuacji kryzysowej), to szybko można sobie zdać sprawę, że praktycznie z dnia na dzień, miejsc w CUDEM odnajdowanych i chaotycznie planowanych ośrodkach dla uchodźców zabraknie. Nawet mimo faktu, że na granicy, będą stacjonować strażnicy granicy wysłani z innych krajów UE, z tzw. zespołów szybkiej interwencji (Frontex).

    Z skali zjawiska na pewno zdaje sobie sprawę, też UE, która - przynajmniej w niektórych krajach - stara się ostro walczyć z "biedną niepracującą emigracją". Otóż, w kuluarach mówi się, że szybko wprowadzone byłoby "tymczasowe" ograniczenie strefy Schengen.

    Tyle z faktów, które znamy do dzisiaj. Mając takie ciekawostki jako bazę do tworzenia luźnych teorii, można sobie pofantazjować.

    POLITICAL FICTION:

    […] Sytuacja na Ukrainie powoli wymyka się spod kontroli, kilka sprawnie przeprowadzonych zamachów na sieć energetyczną i gazociągi, w zimowych warunkach, zaczyna doprowadzać do coraz trudniejszych warunków życiowych na Ukrainie, zaczyna się plądrowanie sklepów, grabież i szerzy się przemoc. Naturalną reakcją jest masowa emigracja w korkach na autostradach i szybka eskalacja przemocy. Strony wzajemnie oskarżają się o doprowadzanie kraju do ruiny. Nikt nie kontroluje do końca przebiegu wydarzeń. Pomimo zmobilizowania licznych sił ze straży granicznych krajów UE, ciężko opanować napływ ludności. Jako wsparcie, powoli zostaje wysłane wojsko z "bratnich" państw UE, które zaczyna organizować dobrze zaplanowane zgrupowanie, na wschodnich terenach Polski. Reakcja Rosji jest natychmiastowa. Kaliningrad to teren jednych wielkich manewrów. Stacjonujące bratnie wojska, coraz liczniej przybywają na wschodnie rubieże Polski. Ciężko opanować uchodźców, których liczba powoli przekracza już milion. Nie da się uniknąć spięć, wzajemnych oskarżeń i w wyniku czego, starć, przemocy i szerzącego się chaosu w Polsce, odbijającego się na gospodarce.

    Na szczęście "bratnie" wojska z UE zaczynają rozmieszczać swoje siły już nie tylko na terenach przygranicznych, ale także w większości większych polskich miast, by pomóc zapanować, nad wybuchami "ekstremistycznego nacjonalizmu" z obu stron. Rosja wkracza z interwencją "pokojową" na Ukrainę od wschodu. NATO ani drgnie na granicach, dzielnie grożąc palcem w bucie, strasząc sankcjami.

    Starcia na Ukrainie trwają i nie widać im końca. Polska zostaje z kilkoma milionami uchodźców, UE ambitnie pomaga, ale nie ma mowy o otworzeniu strefy Schengen, aby nie doprowadzić do eskalacji konfliktu. Dzięki biernej postawie sił stabilizujących z "bratnich" państw UE, które nie mogą strzelać do cywilów, nie tylko uchodźcy, ale lokalne grupy bandytów, rabują, plądrują i gwałcą. Ciężko ocenić kto odpowiada za sabotaż linii energetycznych i gazociągów. Akcje wydają się przeprowadzone sprawnie, jednak brak sił, by znaleźć winnych i pociągnąć ich do odpowiedzialności. Polska powoli pogrąża się w podobnych chaosie, który wpuściła do siebie na własne życzenie (MSZ). Przerwy w dostawie energii elektrycznej są już normą, brakuje pożywienia, wody pitnej. Liczne strajki i blokady dróg, paraliżują transport. UE decyduje się na wysłanie liczniejszych wojsk bratniej pomocy. Gdyby nie to, że to "bratnia pomoc", ktoś niewystarczająco czytający wiodące tytuły prasowe, mógłby pomyśleć, że to okupacja. Godzina policyjna już od 20:00, liczne łapanki i aresztowania. Szerzą się choroby, kulejąca w "normalnych" realiach służba zdrowia, praktycznie nie funkcjonuje. W statystykach odnotowane będą "znaczący spadek ludności" w wyniku chorób, głodu i fali przemocy…

    Jak to dobrze, że to tylko zupełnie NIEREALNE political fiction… bo jeszcze można by wymyślić jakiś zamach na konstytucyjne władze RP i namiestnika, który przejąłby władzę, na czas wyłonienia polskich "demokratycznie" wybranych władz. Oczywiście to już po zaprowadzenia porządku na tych terenach. Nie wcześniej.

    Z pozdrowieniami,
    Wtorek, 28.01.2014 cz.II
  • Uwaga językowa
    Mała uwaga językowa: napisał Pan (Ofiarami “demokratycznej opozycji"...) co znaczy, że "demokratyczna opozycja" mordował jakieś ofiary. Domyślam się, że chodziło raczej o zdanie w rodzaju (ofiarami spośród "demokratycznej opozycji"...). Znaczenie zmienia się całkowicie.
    Ukraińskie MSW twierdzi, iż nie używa tego rodzaju kul, od jakich zginęli demonstranci
  • @wrzask 01:22:17
    Proszę zrozumieć, że podpisuję się pod "Obamacare" finansowaną przed dobrowolnie finansowane fundacje. Po akcji Owsiaka widzimy, że nawet w czasach terroru fiskalnego, potrafimy się dzielić, tym co zarabiamy. Takie systemy, mogłyby istnieć w oparciu o dobrowolne datki, jeśliby tylko stworzono warunki do tego (zwolnienia z podatków dla fundacji, być może pomógłby wolontariat pracowników, "zerowe" podatkowo formy prawne itd.)

    Finansowanie takich hord urzędników przymusowych, w imię takiej idei jest irracjonalne. Przecież przejada się pieniądze, które miałyby iść na biednych. Przecież obsługujący Obamacare nie zarabiają minimum krajowego USA, tylko nieco wyżej, a też ich biura bez klimatyzacji nie pociągną...

    Z pozdrowieniami,
    Główne zasady "Obamacare"-widziane z USA
  • @slepa manka 20:37:41
    Proszę policzyć dwie sytuacje:

    Podsumowanie kosztów:

    1. Koszty służby zdrowia+koszty ubezpieczycieli+składki na to ubezpieczenie.

    2. Koszty służby zdrowia+koszty ubezpieczycieli+składki na to ubezpieczenie+ pensje urzędników obsługujących Obamacare w imię obowiązującego prawa+ opłaty/czynsze/koszty budynków gdzie pracują

    Dodam tylko, że sam jestem zwolennikiem innej struktury

    3. Koszty służby zdrowia+wydatki ponoszone podczas choroby

    Ale zdaję sobie sprawę, że większość osób potrzebuje iluzji ubezpieczenia, na wypadek choroby. Problem jednak powstaje w przypadku epidemii, w której ubezpieczyciel staje się niewypłacalny. Ale to inny długi temat.

    Wracając do Pani przykładu: chwilowe obniżki kosztów ubezpieczenia, jeśli faktycznie takie wystąpiły w Pani przypadku, na pewno finansowane są z podatków i na pewno musi Pani wrócić do rachunku powyżej. Nie da się nalewać z pustego w próżne.

    P.S. Służę pomocą w instalacji polskich czcionek w systemach Windows (także w starym XP angielskim), Linux, Unix, Mac OS, Android.
    Jeśli nie dostrzega Pani potrzeby instalacji tych czcionek, to na prawdę nie trzeba schodzić na przykład "zrobienia łaski", który to brzmi wulgarnie tylko bez polskiego liternictwa... Wystarczy uzmysłowić sobie, że ilość nieporozumień będzie się piętrzyć z każdym zdaniem.

    Z pozdrowieniami,
    Główne zasady "Obamacare"-widziane z USA
  • @slepa manka 18:19:33
    Rozumiem, że w rządzie federalnym, nie ma żadnych urzędników którzy, tylko "Obamacare" się zajmują? A jeśli tacy by się znaleźli, to mam nadzieję, że pracują za darmo w zupełnie darmowych biurach, bez czynszu, opłat za prąd czy internet? Bo jeśli by pracowali nie za darmo, w biurach z opłatami, a obok nich ciągle w firmach ubezpieczeniowych pracują te same sztaby ludzi, to chyba każdy idiota łatwo sobie policzy skąd dodatkowe 41% opłat.

    Jakby jakiś idiota miał problemy z matematyką to podpowiem:
    Część z 41% idzie na tych ludzi których nie stać na ubezpieczenie, a znaczna część na dodatkowych urzędników i ich biura.

    A może ktoś, kto nota male nie potrafi obsługiwać od lat polskich czcionek, pisząc na polskim portalu, wierzy, że obyło się bez dodatkowych urzędników, by ten piękny system obsłużyć? I że 41% wyliczeń ze strony podanej przez Brata Zorżę, to tylko jakieś "wyliczenia, których nie ma zamiaru czytać", bo przecież PROSTE zasady, z broszurki, reklamującej "Obamacare" są wiarygodniejsze.
    Zapewne proszek do prania, faktycznie pierze do biała nawet najtrudniejsze plamy z tłuszczu, tak jak reklama podaje...

    Z pozdrowieniami,
    Główne zasady "Obamacare"-widziane z USA
  • @IvanKruk 17:07:31
    Podsumowanie może fajne, ale w Bośni lat 90'tych panowała wolność do posiadania broni. Ilu z Pana sąsiadów dzisiaj ma chociażby strzelbę? Sztucer myśliwski? Już o AKS nie wspominam, bo automatyczne karabinki mają u nas (chyba) tylko wojsko i służby oraz nielegalnie posiadający.

    Rodzina z Pana historii, która w Polsce wystąpiłaby jako gang plądrujący miasta, bez większych problemów rabowałaby osiedle za osiedlem, wieś za wsią - właśnie dzięki tym kilku AKS i pistoletom.

    Polska i wszelkie kraje gdzie posiadanie broni jest marginalne, z łatwością staną się krajami "zombie" w sytuacji głębokiego kryzysu lub zawirowań wojennych.

    Do rady nt. pożywienia i wody, dołączam paliwa, broń z zapasem amunicji (jeśli ktokolwiek ma jeszcze taką możliwość), oraz co chyba NAJWAŻNIEJSZE = plan działania, czyli na wstępie chociażby odpowiedź na pytanie: czy potrzebujemy tych zapasów na wypadek ucieczki w kierunku, który uważamy za bezpieczniejszy, czy chcemy zostać i bronić dobytku, czy też organizować obronę lokalną jak w Pana historyjce i skupić się w jednym z najlepszych miejsc w okolicy.

    Plan działania na wypadek kryzysu, nie może zacząć się rodzić w momencie, gdy wszyscy już plądrują supermarkety, na ulicach płoną samochody (może też nasz), woda nie leci z kranu, rury z gazem puste, a za oknem zima...

    Obyśmy nigdy nie musieli swoich awaryjnych planów wprowadzać w życie!
    Z pozdrowieniami!
    Polska Racja Stanu. Spiskowa Praktyka Dziejów. Zombie
  • Ciekawa obserwacja
    Mimo, iż Pana wizja dzisiaj brzmi jak political fiction, wcale nie jest tak odległa, szczególnie biorąc pod uwagę fakt uzależnienia od dostaw gazu ze wschodu. Proszę tylko sobie wyobrazić co się dzieje gdy w wyniku dajmy na to jakichś perturbacji politycznych, których efektem, zakręca się Europie kurek z rosyjskim gazem.
    Proponuję rozważyć każdemu zrobienie małych zapasów żywności i wody pitnej, przynajmniej na tydzień dla całej rodziny. Konserwy wiele miejsca nie zajmują i mogą leżeć kilkadziesiąt lat (daty ważności są krótkie wymogiem przepisów), a woda się przyda i poza kryzysem.

    Oby takie przygotowania nigdy nie były konieczne.

    Wsystkiego dobrego w 2014!
    Polska Racja Stanu. Spiskowa Praktyka Dziejów. Zombie
  • @wrzask 15:29:15
    To oczywiście logicznie wynika z moich powyższych komentarzy, ale zaznaczam, że chodziło mi o szwajcarski model, legalnej broni, a nie nielegalnej. Co prawda jest to jasne po podkreśleniu prawa do samoobrony, ale wolę jednak podkreślić dwa razy, zanim wyniknie nieporozumienie.

    Z pozdrowieniami,
    O najeździe słoikowców na waszafkę
  • @Jerzy Wawro 10:49:46
    Również nie miałem na myśli działań terrorystycznych. Mówiłem o zwykłej samoobronie, o możliwości bronienia się, gdy prawo przekroczy przestępca. Nawet jeśli przekraczającym prawo, jest policjant strzelający ostrą amunicją do np. protestującego nieuzbrojonego tłumu.

    Z pozdrowieniami,
    O najeździe słoikowców na waszafkę
  • @ Autor
    Bardzo dobry tekst.
    Zwróciłem uwagę, być może na mało istotny szczegół, ale jednak jest pewnym w moim rozumieniu, ważnym wyznacznikiem sytuacji. Otóż wspomniał Pan w tekście, że nawet z bronią w ręku byłby Pan zdecydowany do walki.
    Prowadzi taka myśl, rzucona na internetowy "wiatr", do wniosku, że jako Polacy jesteśmy rozbrojeni. Najłatwiej w Polsce kupić broń nielegalną, stając się w takim momencie, przestępcą. Uzyskanie pozwolenia na broń legalną jest bardzo utrudnione i w praktyce tylko dla wybranych (nie tylko ze względu wysokich kosztów).
    Na Szwajcarską powszechną dostępność broni jako okupowany naród nie mamy co liczyć.
    Widać też do czego chce doprowadzić administracja Obamy. Kolejne kroki w ograniczaniu dostępu do broni, to tylko przedwiośnie nadchodzących za oceanem zmian.

    Aby jednak za daleko nie odchodzić od tematu, raz jeszcze dodam, bardzo dobry tekst.

    Z pozdrowieniami
    O najeździe słoikowców na waszafkę
  • @jazgdyni 18:04:58
    Nie chciałbym zostać odebrany, jako osoba, która żadnego wyrzucania, blokad nie toleruje.

    Zaznaczyłem, że chamstwo i wulgaryzmy powinno się tępić. To moim zdaniem wystarczające przypadki (nawet wobec "prawomyślnych") by eliminować chamów.

    Po prostu głęboko wierzę że (nawet jeśli duża część "podważających logikę to jakieś ex-SB, UB czy inna razwiedka), trzeba logiką i ciężką pracą pokonywać przeciwnika.

    Automatyczne banowanie dodaje argumentów, wśród niezdecydowanych, bowiem rodzi takie działanie słowo jak "CENZURA". To słowo mocne, czasem nadużywane, ale ... działa i drąży.
    Wydaje mi się więc, że trzeba być bardzo cierpliwym i wygrywać na otwartym polu.

    Stąd moje sugestie.

    Z pozdrowieniami,
    Narracja
  • @Autor
    Wydaje mi się, że trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, tą drugą stronę medalu. Wszelkie działania "porządkowe" (wyrzucanie trolii, blokady itd.) i założenie klubu wzajemnej adoracji, dzieli bardzo cienka linia.

    Wydaje mi się, że wulgarne czy obraźliwe komentarze, nie powinny być tolerowane na żadnej platformie. Tutaj reakcja powinna być stanowcza i szybka.

    Niestety cała reszta (że tak sobie pozwolę na taką sportową metaforę) wkręcanych piłek, musi być okupiona ciężką pracą i odpowiadaniem z żelazną logiką i niszczącymi kontrargumentami.

    A poza tym, to szanowni blogerzy, dysponujący na tyle czasem i przy tym nie pozbawieni talentu felietonisty - powinni pisać, pisać i odpowiadać.
    Ciężkie to hobby, ale czasem chyba jakąś satysfakcję dawać musi?

    Z pozdrowieniami,
    Narracja
  • @Venco 12:14:32
    Świetna notka autora i kilka cennych komentarzy.

    Nie zdziwiłbym się, gdyby chłopak padł ofiarą seryjnego samobójcy, zanim trafi na salę sądową.

    Z pozdrowieniami,
    Zamach w Bostonie- Kłamstwa władz!
  • @imran 14:02:58
    Pisałem też w komentarzu powyżej, że ta podaż kredytowa, nie jest realną kreacją pieniądza.

    Koniec końcem będzie to tylko i wyłącznie pieniądz wyemitowany przez BC - z prostej przyczyny, banki komercyjne nie mają możliwości kreowania pieniędzy. Proszę zobaczyć jak ta "kreacja" komercyjnych banków wygląda:

    Pożyczają więcej niż mają (tak na prawdę nawet nie zbliżają się do granic rezerwy) ktoś musi do ich banku przyjść ze spłatą następnej raty kredytu (albo z fiducjarnym przelewem albo z gotówką) i suma sumarum, UT ma rację, że ilość pieniędzy na rynku to tylko i wyłącznie ta emisja pierwotna.
    Bowiem kredyt jeszcze NIE spłacony, to co najwyżej pieniądz "potencjalny". Skąd osoba/firma spłacająca kredyt bieże pieniądze? Przecież nie z powietrza. I o to mi się rozbija cały spór. Ale kto wie. Może przy 500 komentarzu pod tym postem, coś się jeszcze wykluje.

    Z pozdrowieniami,
    Metodologia poznawcza - logika procesów, czyli jak odróżnić BEŁKOT i BREDNIE od LOGIKI !!!
  • @imran 12:55:31
    Może nie zwiększa popytu bezpośrednio, ale na pewno dostępność kredytów, powiększa podaż pieniądza w danym okresie rozliczeniowym i zwiększa ceny - nawet o tym wzroście cen, pisałem w komentarzach powyżej. Chcę jednak zaznaczyć, że ta "kreacja" jest iluzoryczna, jest czasem tak zwana, ale nie kreuje tak na prawdę pieniądza.

    Podkreślam też, że w systemie pełnej rezerwy (mój przykład z bankiem który Pan miał zakładać, właśnie ten system opisywał - proszę nie pisać że nie jest prawdziwy, bo dla pełnej rezerwy nie ma w tym przykładzie błędu), takie zjawisko nie występuje - bowiem, operuje się jedynie tym co "ponad" zabezpieczenie. Czyli niezależnie od tego jaki wynik finansowy będzie na bieżących operacjach banku, klienci banku w systemie pełnej rezerwy, dostaną z powrotem co najmniej wartość swoich depozytów. W systemie cząstkowej, tak nie jest.

    Przyznam, że osobiście uważam, system pełnej rezerwy za uczciwy i mniej "życzeniowy". W rezerwie cząstkowej, łatwiej o oszustwo i faktyczne "wypłukanie" pieniędzy i na przykład: ogłoszenie bankructwa.

    Aktualny system rezerwy cząstkowej, służy moim zdaniem do okradania nas wszystkich zmniejsza bowiem siłę nabywczą pieniądza (czyli pomijając to, że banki mogą dzięki temu zarabiać więcej, to jeszcze nasze pieniądze mają mniejszą wartość - tracimy wszyscy w jakimś procencie).

    Każde ryzyko ma bowiem swoją cenę. Czyli w związku z tym, że banki sobie kalkulują większą kwotę do pożyczki niż same posiadają, na tyle małą by zapewnić płynność bieżących operacji, ale oczywiście maksymalizowaną (zaznaczam jednak, że nie jest prawdziwym założeniem x28 i bardzo chętnie zobaczę dane to potwierdzające, by przyznać się do błędu, na razie takich danych nikt nie podał) - system ten służy głównie bankom, w ostatecznym rozrachunku, w przypadku ewentualnego bankructwa zapłaci KLIENT banku, lub ... jak ostatnio jest moda MY WSZYSCY - bo jakieś marionetki tego banksterskiego systemu, podejmą decyzję o "pakiecie ratunkowym" z naszych podatków.
    Jak wiadomo, pakiet pójdzie najpierw na premie dla członków zarządu, prezesów, potem na pokrycie długu, a potem może jak coś zostanie na rozwój działalości.

    Z pozdrowieniami,
    Metodologia poznawcza - logika procesów, czyli jak odróżnić BEŁKOT i BREDNIE od LOGIKI !!!
  • @prel 12:16:44
    Na misesie. Skrót myślowy.
    Metodologia poznawcza - logika procesów, czyli jak odróżnić BEŁKOT i BREDNIE od LOGIKI !!!