Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Kula Lis 65

  • @Andrzej Tokarski 14:05:54
    Do kolekcji osobliwych tłumaczeń Wałęsy: „Dlaczego chciał pan zobaczyć akta Bolka? - Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów”(sic!)..W czerwcu 2008 r., bezpośrednio po ukazaniu się książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, rozmawiałem z Lechem Wałęsą. Pytałem wprost, czy był TW „Bolkiem”…
    Zaprzeczał. Twierdził, że to „kłamstwo i potwarz”. Mówił: „proszę mi dać jeden mój podpis na jakimś dokumencie, to wtedy będziemy rozmawiać.” IPN odnalazł takie dokumenty. Ale Wałęsa nadal zaprzecza…
    Złośliwie, ale w przybliżeniu trafnie, można ocenić, że Lech Wałęsa przedstawił mniej więcej 1970 do 1976 wersji sprawy TW „Bolka”. Kiedyś twierdził, że „Bolków” było kilkudziesięciu, ostatnio przywołuje postać tajemniczego geniusza fałszerstw SB, który miał rzekomo sprokurować obciążające Wałęsę dokumenty.
    Kolekcjonerom tłumaczeń Wałęsy przypomnę to, co mówił on osiem lat temu. Twierdził wtedy, że „Bolek” ze Stoczni Gdańskiej w ogóle nie istniał.
    Został stworzony przez bezpiekę. Po to, żeby mnie zastraszać, szantażować i próbować złamać. Wszystko zaczęło się od podsłuchu, który SB w 1970 r. założyła w stoczni na wydziale, gdzie pracowałem. Ten podsłuch miał kryptonim „Bolek””. Oficer, który spisywał, o czym rozmawialiśmy, wszystko podpisywał tym właśnie „Bolkiem”. Tak samo oznaczano też materiały gromadzone przeciwko mnie. Przydały się SB w 1981 r. Jeden z pułkowników esbecji powiedział mi wtedy: A teraz zobaczymy, jak koledzy przyjmą wiadomość, że pan jest naszym współpracownikiem
    — twierdził. Przypomniałem wtedy Wałęsie, że w książce „Droga nadziei”, w której wspominał aresztowanie i przesłuchanie przez SB w grudniu 1970 r., sam przyznał:
    Prawdą jest, że rozmowy były (…). I prawdą jest, że z tego spotykania nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem.
    Pytałem Wałęsę, co podpisał:
    Zawszę mówię więcej niż należy. Bo chcę, żeby się ode mnie odczepiono. W tym przypadku też powiedziałem za dużo. Miałem na myśli to, że niepotrzebne podpisywałem do 1976 r. wszelkie dokumenty podczas przesłuchań przez SB
    — odparł.
    Przecież gdybym dał zgodę na współpracę, to taki dokument gdzieś by się okazał. A do dzisiaj, włącznie z książką Gontarczyka i Cenckiewicza, nigdzie nie ma takiego mojego podpisu
    — dodał.
    Zaprzeczał ustaleniom Cenckiewicza i Gontarczyka.
    Musimy spojrzeć, jak to wyglądało formalnie. Czy jest moja zgoda na to, że chcę być agentem? Nie ma. Czy jest podpis na jakimkolwiek dokumencie, który by cokolwiek mówił, że Lech Wałęsa jest agentem? Nie ma. Więc na jakiej podstawie mówią, że jestem Bolkiem? Na jakiej podstawie?
    — pytał.
    Dziś nadal nie widzi takich podstaw. Co powie, gdy IPN pokaże światu znalezisko z willi Kiszczaka?! Przytoczę jeszcze osobliwe tłumaczenia Wałęsy, dlaczego za swej prezydentury „wypożyczał” akta „Bolka”.
    Dlatego, ze słyszałem te brednie i mówię cholera, na jakiej podstawie. Był też jeszcze jeden powód , o którym nie chciałem wcześniej mówić. Otóż wiedziałem, że mam bezpośrednio kamerę założoną malusieńką nad moim łóżkiem w domu. Wie Pan, różne figle się robi z żoną. Chciałem zobaczyć, czy i te rzeczy znalazły się w archiwach po SB
    — opowiadał.
    Miałem podsłuchy. I miałem nawet kamery. Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów. Sprawdziłem, że to są moje. Więc mówię, no kurcze, aż tak mnie filmowali. W związku z tym też byłem ciekaw, czy SB miało takie rzeczy
    — twierdził.
    Dziś tego już nie powtarza…
    I jeszcze jedno. Uważał, że wgląd w akta „Bolka” nie był z jego strony nadużyciem władzy, bo jako prezydent „miał do tego prawo”.
    A kto nie chciał zobaczyć tych dokumentów? Wszyscy! Pamiętam, jakie kolejki się ustawiały. Dlatego ja, po tym co przeżyłem, gdy ktoś mnie próbował oskarżać, chciałem zobaczyć, jak to możliwe, co jest w dokumentach. Nawet z czystej ciekawości
    — mówił.
    Teraz IPN do końca zaspokoi tę „ciekawość”…autor: Jerzy Kubrak Ps..W orgiach brał udział. Wachowski mu fotki robił a potem szantażował. Zobaczcie sobie w Google 17 pytań do Wałęsy Anny Walentynowicz....To jest coś. Temu o narządach wspomina. Mądry to on nigdy nie był!!!
    Teczka Bolka a wdowie waciki
  • @fan-wolności 11:50:59
    Do kolekcji osobliwych tłumaczeń Wałęsy: „Dlaczego chciał pan zobaczyć akta Bolka? - Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów”(sic!)..W czerwcu 2008 r., bezpośrednio po ukazaniu się książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, rozmawiałem z Lechem Wałęsą. Pytałem wprost, czy był TW „Bolkiem”…
    Zaprzeczał. Twierdził, że to „kłamstwo i potwarz”. Mówił: „proszę mi dać jeden mój podpis na jakimś dokumencie, to wtedy będziemy rozmawiać.” IPN odnalazł takie dokumenty. Ale Wałęsa nadal zaprzecza…
    Złośliwie, ale w przybliżeniu trafnie, można ocenić, że Lech Wałęsa przedstawił mniej więcej 1970 do 1976 wersji sprawy TW „Bolka”. Kiedyś twierdził, że „Bolków” było kilkudziesięciu, ostatnio przywołuje postać tajemniczego geniusza fałszerstw SB, który miał rzekomo sprokurować obciążające Wałęsę dokumenty.
    Kolekcjonerom tłumaczeń Wałęsy przypomnę to, co mówił on osiem lat temu. Twierdził wtedy, że „Bolek” ze Stoczni Gdańskiej w ogóle nie istniał.
    Został stworzony przez bezpiekę. Po to, żeby mnie zastraszać, szantażować i próbować złamać. Wszystko zaczęło się od podsłuchu, który SB w 1970 r. założyła w stoczni na wydziale, gdzie pracowałem. Ten podsłuch miał kryptonim „Bolek””. Oficer, który spisywał, o czym rozmawialiśmy, wszystko podpisywał tym właśnie „Bolkiem”. Tak samo oznaczano też materiały gromadzone przeciwko mnie. Przydały się SB w 1981 r. Jeden z pułkowników esbecji powiedział mi wtedy: A teraz zobaczymy, jak koledzy przyjmą wiadomość, że pan jest naszym współpracownikiem
    — twierdził. Przypomniałem wtedy Wałęsie, że w książce „Droga nadziei”, w której wspominał aresztowanie i przesłuchanie przez SB w grudniu 1970 r., sam przyznał:
    Prawdą jest, że rozmowy były (…). I prawdą jest, że z tego spotykania nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem.
    Pytałem Wałęsę, co podpisał:
    Zawszę mówię więcej niż należy. Bo chcę, żeby się ode mnie odczepiono. W tym przypadku też powiedziałem za dużo. Miałem na myśli to, że niepotrzebne podpisywałem do 1976 r. wszelkie dokumenty podczas przesłuchań przez SB
    — odparł.
    Przecież gdybym dał zgodę na współpracę, to taki dokument gdzieś by się okazał. A do dzisiaj, włącznie z książką Gontarczyka i Cenckiewicza, nigdzie nie ma takiego mojego podpisu
    — dodał.
    Zaprzeczał ustaleniom Cenckiewicza i Gontarczyka.
    Musimy spojrzeć, jak to wyglądało formalnie. Czy jest moja zgoda na to, że chcę być agentem? Nie ma. Czy jest podpis na jakimkolwiek dokumencie, który by cokolwiek mówił, że Lech Wałęsa jest agentem? Nie ma. Więc na jakiej podstawie mówią, że jestem Bolkiem? Na jakiej podstawie?
    — pytał.
    Dziś nadal nie widzi takich podstaw. Co powie, gdy IPN pokaże światu znalezisko z willi Kiszczaka?! Przytoczę jeszcze osobliwe tłumaczenia Wałęsy, dlaczego za swej prezydentury „wypożyczał” akta „Bolka”.
    Dlatego, ze słyszałem te brednie i mówię cholera, na jakiej podstawie. Był też jeszcze jeden powód , o którym nie chciałem wcześniej mówić. Otóż wiedziałem, że mam bezpośrednio kamerę założoną malusieńką nad moim łóżkiem w domu. Wie Pan, różne figle się robi z żoną. Chciałem zobaczyć, czy i te rzeczy znalazły się w archiwach po SB
    — opowiadał.
    Miałem podsłuchy. I miałem nawet kamery. Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów. Sprawdziłem, że to są moje. Więc mówię, no kurcze, aż tak mnie filmowali. W związku z tym też byłem ciekaw, czy SB miało takie rzeczy
    — twierdził.
    Dziś tego już nie powtarza…
    I jeszcze jedno. Uważał, że wgląd w akta „Bolka” nie był z jego strony nadużyciem władzy, bo jako prezydent „miał do tego prawo”.
    A kto nie chciał zobaczyć tych dokumentów? Wszyscy! Pamiętam, jakie kolejki się ustawiały. Dlatego ja, po tym co przeżyłem, gdy ktoś mnie próbował oskarżać, chciałem zobaczyć, jak to możliwe, co jest w dokumentach. Nawet z czystej ciekawości
    — mówił.
    Teraz IPN do końca zaspokoi tę „ciekawość”…autor: Jerzy Kubrak Ps..W orgiach brał udział. Wachowski mu fotki robił a potem szantażowal. Zobaczcie sobie w Google 17 pytań do Wałęsy Anny Walentynowicz....To jest coś. Temu o narzadach wspomina. Mądry to on nigdy nie był!!!
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @@@!
    Do kolekcji osobliwych tłumaczeń Wałęsy: „Dlaczego chciał pan zobaczyć akta Bolka? - Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów”(sic!)..W czerwcu 2008 r., bezpośrednio po ukazaniu się książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, rozmawiałem z Lechem Wałęsą. Pytałem wprost, czy był TW „Bolkiem”…
    Zaprzeczał. Twierdził, że to „kłamstwo i potwarz”. Mówił: „proszę mi dać jeden mój podpis na jakimś dokumencie, to wtedy będziemy rozmawiać.” IPN odnalazł takie dokumenty. Ale Wałęsa nadal zaprzecza…
    Złośliwie, ale w przybliżeniu trafnie, można ocenić, że Lech Wałęsa przedstawił mniej więcej 1970 do 1976 wersji sprawy TW „Bolka”. Kiedyś twierdził, że „Bolków” było kilkudziesięciu, ostatnio przywołuje postać tajemniczego geniusza fałszerstw SB, który miał rzekomo sprokurować obciążające Wałęsę dokumenty.
    Kolekcjonerom tłumaczeń Wałęsy przypomnę to, co mówił on osiem lat temu. Twierdził wtedy, że „Bolek” ze Stoczni Gdańskiej w ogóle nie istniał.
    Został stworzony przez bezpiekę. Po to, żeby mnie zastraszać, szantażować i próbować złamać. Wszystko zaczęło się od podsłuchu, który SB w 1970 r. założyła w stoczni na wydziale, gdzie pracowałem. Ten podsłuch miał kryptonim „Bolek””. Oficer, który spisywał, o czym rozmawialiśmy, wszystko podpisywał tym właśnie „Bolkiem”. Tak samo oznaczano też materiały gromadzone przeciwko mnie. Przydały się SB w 1981 r. Jeden z pułkowników esbecji powiedział mi wtedy: A teraz zobaczymy, jak koledzy przyjmą wiadomość, że pan jest naszym współpracownikiem
    — twierdził. Przypomniałem wtedy Wałęsie, że w książce „Droga nadziei”, w której wspominał aresztowanie i przesłuchanie przez SB w grudniu 1970 r., sam przyznał:
    Prawdą jest, że rozmowy były (…). I prawdą jest, że z tego spotykania nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem.
    Pytałem Wałęsę, co podpisał:
    Zawszę mówię więcej niż należy. Bo chcę, żeby się ode mnie odczepiono. W tym przypadku też powiedziałem za dużo. Miałem na myśli to, że niepotrzebne podpisywałem do 1976 r. wszelkie dokumenty podczas przesłuchań przez SB
    — odparł.
    Przecież gdybym dał zgodę na współpracę, to taki dokument gdzieś by się okazał. A do dzisiaj, włącznie z książką Gontarczyka i Cenckiewicza, nigdzie nie ma takiego mojego podpisu
    — dodał.
    Zaprzeczał ustaleniom Cenckiewicza i Gontarczyka.
    Musimy spojrzeć, jak to wyglądało formalnie. Czy jest moja zgoda na to, że chcę być agentem? Nie ma. Czy jest podpis na jakimkolwiek dokumencie, który by cokolwiek mówił, że Lech Wałęsa jest agentem? Nie ma. Więc na jakiej podstawie mówią, że jestem Bolkiem? Na jakiej podstawie?
    — pytał.
    Dziś nadal nie widzi takich podstaw. Co powie, gdy IPN pokaże światu znalezisko z willi Kiszczaka?! Przytoczę jeszcze osobliwe tłumaczenia Wałęsy, dlaczego za swej prezydentury „wypożyczał” akta „Bolka”.
    Dlatego, ze słyszałem te brednie i mówię cholera, na jakiej podstawie. Był też jeszcze jeden powód , o którym nie chciałem wcześniej mówić. Otóż wiedziałem, że mam bezpośrednio kamerę założoną malusieńką nad moim łóżkiem w domu. Wie Pan, różne figle się robi z żoną. Chciałem zobaczyć, czy i te rzeczy znalazły się w archiwach po SB
    — opowiadał.
    Miałem podsłuchy. I miałem nawet kamery. Bo kiedyś mi przysłano zdjęcie moich narządów. Sprawdziłem, że to są moje. Więc mówię, no kurcze, aż tak mnie filmowali. W związku z tym też byłem ciekaw, czy SB miało takie rzeczy
    — twierdził.
    Dziś tego już nie powtarza…
    I jeszcze jedno. Uważał, że wgląd w akta „Bolka” nie był z jego strony nadużyciem władzy, bo jako prezydent „miał do tego prawo”.
    A kto nie chciał zobaczyć tych dokumentów? Wszyscy! Pamiętam, jakie kolejki się ustawiały. Dlatego ja, po tym co przeżyłem, gdy ktoś mnie próbował oskarżać, chciałem zobaczyć, jak to możliwe, co jest w dokumentach. Nawet z czystej ciekawości
    — mówił.
    Teraz IPN do końca zaspokoi tę „ciekawość”…autor: Jerzy Kubrak Ps..W orgiach brał udział. Wachowski mu fotki robił a potem szantażowal. Zobaczcie sobie w Google 17 pytań do Wałęsy Anny Walentynowicz....To jest coś. Temu o narzadach wspomina. Mądry to on nigdy nie był!!!
    Czy IPN zdąży udostępnić akta „Bolka”
  • @oza 10:01:43
    Cały czas słyszymy, że "mógł się przyznać", "wybaczono by mu", "legendarny przywódca i tego mu nikt nie odbierze", 'szkoda że się nie przyznał jak miał okazję"...Pytam się - co z tego że by się przyznał, jedynie można by mu wybaczyć po chrześcijańsku i tyle. Dlaczego nie mówi się o tym, że skoro na czele całego przewrotu stał facet będący agentem, to i cały przewrót musiał być ustawiony - wszystko to było farsą, a pełno ludzi na szczycie Solidarności nawet nie wiedzieli, że uczestniczą w farsie. Nie wspominając już o tych którzy byli prawdziwą siłą ruchu czyli o zwykłych robotnikach, na samym dole. Skoro był zdrajcą, to wszystko co ustalono było z góry przygotowane. Nie było III RP tylko III PRL i o tym trzeba mówić.
    Czy IPN zdąży udostępnić akta „Bolka”
  • @Zorion 19:39:55
    Wałęsa -Bolkiem, to ja wiem, wiemy od lat, ale to dopiero 2 teczki /2,5 kg/ z tych 50 kg wyniesionych od Kiszczaków. Co zawiera reszta, to wiedzą ci co to pakowali do worków i prezes Kamiński i nie śpią po nocach także i ci o których coś w tych teczkach jest!
    Czy IPN zdąży udostępnić akta „Bolka”
  • @dr nowopolski 12:47:59
    Trzeba jasno powiedzieć co się działo przy okrągłym stole porównać i przeanalizować sytuację z magdalenki a późniejszymi wydarzeniami. Młody alkoholik, pospolity złodziej, oszust syn zbrodniarza i bandyty ze Smierszy potem z NKWD/UB żyd Izaak Stolzman vel A Kwaśniewski zostaje prezydentem, spotkania z Kulczykiem, afery, pijaństwo i grabież majątku publicznego, po 10 latach Kwaśniewski udziela poparcia Tuskowi i po wygranych wyborach 2007 roku przez PO te same afery, picie wódki i kręcenie biznesu z kulczykiem przez PO. To samo się działo za rządów PO i SLD identyczne metody i postępowania, jedni kryli drugich. Te dwie partie zawierały kolacje także na szczeblu samorządowym i te dwie partie grabiły majątek państwowy. Te dwie partie wspierane były przez Michnika. LK był na spotkaniu tak jak by go nie było był praktycznie nie zauważany. Później w okrągłym stole nie brał już udziału. Za to ci sławni grabieży kraju Bronisław, Donald, Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski brali udział w okrągłym stole. Od to, różnica i jaka duża. Czego Wrzody nie widzą i nie chcą widzieć. Tak jak tego że jedyny prezydent z tamtego okresu zginął to był właśnie LK. Tak jak w Magdalence matryca była ta sama, uczta, picie wódki, a wszystko kończyło się na grabieży Polski i łupieniu skóry Polakom.
    Kto ponosi odpowiedzialność za sytuację Polski?
  • @dr nowopolski oto i oni, a raczej "UNE!"
    Potop kapciowych mętów, szabrowników i paserów. Henryk Pająk....Fragment książki Henryka Pająka pt: „Naród wyklęty przez męty. Tom II. Przed potopem.” Pracę można nabyć w patriotycznych internetowych księgarniach a także bezpośrednio u autora w Wydawnictwie Retro pod numerem tel: 81- 50 30 616. Przypisy w oryginale.
    Dziś widzę, że nie jestem w Polsce, lecz w dżungli, rezerwacie założonym przez panów Mazowieckiego i Wałęsę (Jerzy Narbutt).

    Od trzystu lat przez terytoria Polski przewalały się potopy obcych wojsk. Dlaczego potężna Polska Jagiellonów na to pozwalała i dlaczego pozwalają kap­ciowe męty A.D. 2015-2016?

    Od Atlantyku aż po Ural, wszystkie potęgi Europy sprzysięgły się przeciwko Polsce, rozszarpały ją na krwawe strzępy i chełpiąc się tym, na Kongresie Wiedeńskim przyjęły jako świętą zasadę tego Świętego Przymierza, następującą maksymę:

    „Wszystko co polskie jest złe”.

    I realizują to przykazanie do chwili obecnej.

    W dziesięcioleciu 1944-1954 międzynarodowe męty rzuciły na kolana 24,3 min Polek i Polaków, od niemowląt po starców, bo tylko tyle ich ocalało po wojennej hekatombie niemiecko-sowieckiej.

    Powojenne okupacyjne szwadrony terroru, w 100 procentach dowodzo­ne przez Żydów, wymordowały ponad 150 tysięcy Polek i Polaków. Po katach Hitlera nastali kaci Bermana, Fejgina, „Światły”, „Romkowskiego” Humera, Brystygierowej. Kiedy na zachodzie wieszano głównych katów Hitlera, w oku­pacyjnej powojennej Polsce rozstrzeliwano tysiące polskich patriotów, żołnierzy wojennego i powojennego powstania.

    Ani jeden z powojennych żydowskich katów nie został osądzony, stra­cony. Różański, Berman, Romkowski, Fejgin, Humer i setki innych, doczekali spokojnej starości. Grzebano ich w huku salw honorowych, warkocie werbli. Grzebano często na anonimowych grobach ich ofiar, aby nawet po podłej śmier­ci mordercy byli górą nad ich ofiarami.

    Funa Brystygierowa, szefowa Dep. V MBP, sadystka, biła swoich więźniów, a niektórych wyróżniała w ten sposób, że zatrzaskiwała im jądra szufladą.

    Maltretowany przez Lunę stanowił widok przerażający – relacjo­nował świadek z celi. Jądra miał na wysokości kolan. Brystygierowr wsadzała mu przyrodzenie do szuflady i następnie zatrzaskiwała a także bez opamiętania biła…

    Ten potwór dożył spokojnej starości i śmierci przez nikogo nie nękany za zbrodnie z lat 1945-54. Tak ujawniała się ciągłość władzy i terroru.

    Sadysta Salomon Morel, szef katowni w Świętochłowicach kazał kłaść się więźniom jeden na drugim przemiennymi warstwami na wysokość półtora metra. Po 1956 roku spokojnie mieszkał w Katowicach, a kiedy prokuratura po 30 latach wszczęła niemrawe „śledztwo”, został ostrzeżony przez współ­braci, wyjechał do Izraela, dokąd wysyłano mu aż do zdechu 8-9 tys. złotych miesięcznej emerytury.

    Prawie pół wieku później zorganizowali szyderczą komedię pod nazwą „Okrągłego Stołu”, poprzedzonego spiskiem w Magdalence.

    Zasiadło przy nim, po uprzednim uzgodnieniu szczegółów o podziale władzy – 57 biesiadników, z czego 47 było „Srulami” pierwszego i drugiego pokolenia powojennego terroru. To drugie pokolenie rządziło nieszczęsnym okrawkiem przedwojennej Polski do 2015 roku, wymieniając się tylko funkcja­mi i fotelami. Aleksander Stolzman „Kwaśniewski” został prezydentem dwóch kolejnych kadencji, a ci, którzy wiedzieli, że jego ojciec to kat Polaków, nie mieli nic do gadania.

    Wojciech „Jaruzelski” powiedział po „Okrągłym Stole”. „Tu nie było wygranych i przegranych. Po prostu podzieliliśmy się władzą”.

    Spoczął na Powązkach. Stawili się na pogrzeb wypróbowani kapo Polaków, m.in. Cz. Kiszczak, Goebbels stanu wojennego – Jerzy Urban. Wierność idei. Solidaryzm mafii. Aż do grobowej deski ich wodza.

    Za zbrodnie z czasów drugiej wojny światowej na narodzie polskim nie ponieśli odpowiedzialności ani Niemcy, ani żydobolszewicy. Różnica pomiędzy spisami ludności w roku 1938 i 1946 wyniosła 11 milionów – 35,3 mln (1938 r.) i 24,3 mln (1946 r.). Ani jedni ani drudzy nie zapłacili odszkodowań.

    Niemcy czują się teraz pokrzywdzeni i „wypędzeni”. Żydobolszewicy przez ponad pół wieku twierdzili, że zbrodnię katyńską popełnili Niemcy i do tej pory utajniają dokumentację tego jednego z wielu aktów ludobójstwa na polskim narodzie.

    Hans Frank, herszt niemieckiej „Generalnej Guberni” ze stolicą w Krakowie powiedział proroczo, że przyjdzie czas, kiedy Polacy będą sami wyjeżdżać do Trzeciej Rzeszy w poszukiwaniu pracy: dobrowolnie, „bez łapanek”.

    Siedemdziesiąt lat później żona prezydenta B. Komorowskiego (Żydówka z rodziny UB-eków) obwieściła w czasie kampanii wyborczej Komorowskiego, że wyjazd na zachód to szansa, a nie nieszczęście.

    Siedemdziesiąt lat, a wszystko po staremu. Mojemu ojcu „Generalna Gu­bernia” stworzyła niepowtarzalną szansę wywożąc go, po łapance, do Flensburga na przymusowe, katorżnicze roboty. Jest duża szansa, że „szans” A. Komorow­skiej doczekają moje wnuki – prawnuki mojego ojca.

    Dlaczego wyjeżdżają, to znaczy dlaczego korzystają z „szansy” stworzonej im przez prezydenta Komorowskiego i jego UB-ecką połowicę?

    Jak żyć w kraju, w którym masz tylko gołą ziemię pod stopami? To o nas pisała M. Konopnicka w wierszu „Wolny najmita”. Nie trzeba wyjeżdżać z tobołkiem do Niemiec czy Anglii, aby stać się wolnym najmitą. Tu, w Polsce – także możesz zostać wolnym najmitą.

    Kto i jak zostawił pod naszymi nogami „golą ziemię”? Policzmy:

    Neo-hitlerowscy zabrali („wykupili”) m.in.:

    „Pollena Nowy Dwór Mazowiecki” 1991
    „Pollena Racibórz” 1991
    „Pollena Lechia” w Poznaniu 1997
    Zakłady Chemiczne „Rokita” w Brzegu Dolnym 2004
    Pomorska Fabryka Mebli 1992
    Bydgoskie Fabryki Mebli 1992
    Czerska Fabryka Mebli 1993
    Gościńska Fabryka Mebli 1993
    Słupskie Fabryki Mebli 1994
    Zakłady Płyt Wiórowych w Grajewie 1999
    Olsztyńskie Fabryki Mebli w Działdowie 2000
    Goleniowskie Fabryki Mebli 2002
    Koszalińskie Zakłady Piwowarskie „Brok” 1991
    Browary „Warka” 1994
    Browary Dolnośląskie „Piast” we Wrocławiu 1996
    Fabryka Papieru „Malta” w Poznaniu 1999
    „Romeo” w Zbyszynie 1992
    Zakłady Przemysłu Odzieżowego w Pilawie Górnej 1993
    „Chifa” w Nowym Tomyślu 1992
    Bołesławicka Fabryka Materiałów Medycznych „Polfa” 1998
    „Byk – Mazovia” w Łyszkowicach 2002
    Zakłady Koncentratów Spożywczych w Sławinie 1993
    Cukrownia „Środa” w Środzie wielkopolskiej 1998
    „Drobimex” w Szczecinie 2001
    Cementownia „Odra” w Opolu 1993
    Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Budowlane „Prefabet” w Rakowicach 1993
    Kombinat Cementowo-Wapienniczy „Warta” w Działoszycach 1994
    Hydrobudowa-6” w Warszawie 1994
    Zakład Wapienniczy „Wojcieszów” 1994
    „Prefabet” Kluczbork 1999
    Cementownia „Nowiny” 1999
    Cementownia „Warszawa” 2002
    Cementownia „Wejherowo” 2003
    Zakłady Elektroniczne „Elwro” we Wrocławiu 1993[1]
    ZWUT w Warszawie 1993
    ZWAR w Warszawie 1997
    Mikołowska Fabryka Transformatorów „Mefta” 1992
    Pleszewska Fabryka Obrabiarek „Ponar-Pleszew” 1993
    Fabryka Wagonów „Pafawag” we Wrocławiu 1996
    „Agromet” w Ostrzeszowie 2000
    Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego „Gorzyce” 2001
    Przedsiębiorstwo Topienia Bazaltu w Starachowicach 2003
    Dolnośląska Fabryka Maszyn Włókienniczych „Defama” w Kamiennej Gó­rze 2006
    Huta Szkła Okiennego „Kunice” w Żarach 1994
    Kopalnia z Zakładem Przerobu Piasków Szklarskich „Osiecznica” 1995
    Kopalnia Surowców Mineralnych „Surmin-Kaołin” w Nowogrodźcu 1999
    Kopalnia Mełafiru w Czarnym Borze 2001
    Kopalnia Surowców Skalnych w Bartnicy 2001
    PCC RAIŁ Szczakowa w Jaworznie 2004
    Fabryka Form Szklarskich w Pieńsku 2009
    Kopalnia i Zakład Wzbogacania Kwarcu „Bukowa Góra” w Zagórzu 2009
    Przedsiębiorstwo Wyrobów Tytoniowych w Augustowie 1995
    Wytwórnia Wyrobów Tytoniowych w Poznaniu 1996
    Elektrociepłownia „Będzin” 2003
    „Stoen” w Warszawie 2002
    Ponad 80 procent tych kluczowych, w większości strategicznych dla Polski przedsiębiorstw’jest na ziemiach zachodnich i północnych, które przed wojną należały do Niemiec. Mieliśmy więc jawny podbój tych ziem po klęsce Nie­miec w drugiej wojnie światowej. Spełnia się przepowiednia ludobójcy Pola­ków Hansa Franka – gauleitera „Generalnej Guberni” gdy mówił o Polakach, którzy dobrowolnie, bez łapanek będą wyjeżdżać do Rzeszy w poszukiwaniu pracy.

    A także późniejsza o pół wieku zapowiedź ministra zniekształceń własno­ściowych syjonisty Janusza„Lewandowskiego”, że „Polacy nie muszą posiadać własnych zakładów. Oni będą żyć z pracy rąk”.

    Pierwszy w Polsce producent komputerów.

    Drugie po Niemcach miejsce w grabieży własności państwowej zajmują Francuzi[1]. Przejęli za bezcen następujące „perły w koronie”:

    „Połam” w Suwałkach 1993
    „Polar” we Wrocławiu 1999
    „Opoczno” SA 2000
    „Strada” w Środzie Wielkopolskiej 2005
    Przedsiębiorstwo Wyposażenia Budownictwa „Metalplast Częstochowa” 2005
    „Stomil Olsztyn” (producent opon) 2005
    Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Radomiu 1995
    Śląskie Zakłady Papiernicze „Silesianpap” w Tychach 1996
    „Rawibox” w Rawiczu 2002
    „Spomasz Białystok” 2000
    Fabryka Materiałów i Wyrobów Ściernych „Korund” w Kole, maj 2001
    Poznańskie Zakłady Przemysłu Spirytusowego „Polmos” 2001
    Śląska Spółka Cukrowa w Olszówce 2003
    Elektrociepłownia „Kraków” 1997
    Elektrociepłownie „Wybrzeże” w Gdańsku 2000
    Elektrociepłownia „Białystok” 2001
    Elektrociepłownia „Rybnik” 2001
    Poznański „Polmos” oraz cztery wymienione elektrociepłownie (także państwowe) zostały „zakupione” przez państwowe przedsiębiorstwa francuskie. Im się to opłaciło „kupić”. Dla polskojęzycznych zdrajców były nierentowne. Kapitał „amerykański” (żydowski) obłowił się w następujące zdobycze:

    Fabryka Maszyn Papierniczych w Jeleniej Górze 1999
    Łódzkie Zakłady wyrobów Metalowych „Wizamet” 1992
    Zakłady Metali Lekkich „Kęty” 1995
    Fabryka Amortyzatorów w Krośnie 2003
    Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Rzeszów” 2001
    „Wedel” w Warszawie 1991
    „Polfarb” w Głownie 1991
    „Alima” w Rzeszowie 1992
    „Amino” w Poznaniu 1992
    Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Olza” w Cieszynie 1993
    Nadodrzańskie Zakłady Przemysłu Tłuszczowego w Brzegu 1994
    Podlaska Wytwórnia Wódek „Polmos” w Siedlcach 2002
    Zakłady Celulozowo-Papiernicze w Kwidzynie 1992[1]
    „Telfa” w Bydgoszczy 1992
    „Hydrotrest” w Krakowie 1993
    „Energoaparatura” w Katowicach 1993
    „Bester” w Bielawie 2001
    Huta Szkła w Jarosławcu 1993
    Huta Aluminium „Konin” 1993
    Huta Szkła „Antosinek” w Poznaniu 2001
    Sanockie Zakłady Przemysłu Gumowego „Stomil Sanok” 1993
    „Dębica” (opony samochodowe) 1995
    Kutnowskie Zakłady Farmaceutyczne „Polfa” 1994
    „Polfa” Rzeszów 1997
    Fabryka Narzędzi Chirurgicznych i Dentystycznych „Mifam” w Milanówku 2002
    Elektrownia „Skawina” 2002
    Przerwijmy tę tragiczną w skutkach wyliczankę grabieży majątku naro­dowego. Do 2015 roku (sprze-) daliśmy ponad 8 000 przedsiębiorstw. Ich wyliczanie mogłoby zapełnić książkę o objętości około 250 stron.

    W książce „Rytualna zemsta na kolebce Solidarności” (tył okładki) po­dałem liczby zakładów i zespołów fabryk „sprywatyzowanych” przez dwanaście kolejnych okupacyjnych, paserskich rządów tzw. „Trzeciej RP”.

    Rząd „Mazowieckiego” przygotował przestępczą, dywersyjną ustawę o „restrukturyzacji” majątku narodowego. Od 25 lat mocą tej ustawy trwało rozdawnictwo za bezcen, przez kolejne gangi rządowe.

    Rząd J.K. „Bieleckiego” rządził pół roku i „sprzedał” obcym 1 208 zakła­dów, w większości o znaczeniu strategicznym.

    Rząd J. „Olszewskiego” rządził pół roku i sprzedał tylko jeden zakład. Został obalony przez gang Wałęsy-”Mazowieckiego”.

    Rząd A. „Suchockiej” grasował 11 miesięcy. „Sprzedał” obcym 21 strate­gicznych zakładów.

    Rząd „ludowca” W. Pawlaka grasował 16 miesięcy. „Sprzedał” obcym 2 269 zakładów. Statystycznie, każdego dnia oddawał obcym kilka zakładów.

    Rząd „Oleksego” grasował 14 miesięcy. „Sprzedał” 508 strategicznych zakładów.

    Rząd W. „Cimoszewicza” grasował 20 miesięcy (od lutego 1996 r.). „Opchnął” 992 zakłady.

    Rząd J. „Buzka” grasował i grabił przez 47 miesięcy, od października 2001 r. Rozdał 1 311 strategicznych zakładów. Szczególną zbrodnią jego gangu było zamknięcie 24 kopalni węgla i wyrzucenia na bruk około 100 000 górników. http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2016/02/a209.jpg

    a


    Rząd L. Millera grasował 30 miesięcy. „Sprzedał” 548 zakładów.

    Rząd M. „Belki” grasował 17 miesięcy i „sprzedał” 477 zakładów.

    Rząd K. „Marcinkiewicza” grasował 8 miesięcy. „Sprzedał” 271 zakładów strategicznych.

    Rząd „Kaczyńskich” grasował 15 miesięcy (od lipca 2006 r.). „Sprzedał” tylko osiemnaście strategicznych zakładów, bo już brakowało innych.

    Rząd D. Tuska i Kopaczowej grasował od listopada 2007 do niemal końca 2015 r. Zmarnował 730 strategicznych zakładów. Pozostało do rozgrabienia tylko kilkanaście, w tym m.in. KGHM, „Orlen” i „Azoty”[1].

    Każda z tych sitw, wyzbywając się kolejnego segmentu majątku Polski, czuła się coraz pewniej, ufna w ich dywersyjne misje. Najlepiej czuła się szajka Tu­ska: przypadło jej „gaszenie świateł” nad tym polskim gruzowiskiem. I tak było do katastrofy wyborczej prezydenta Komorowskiego: naród się obudził, zwłaszcza obudziła się zrozpaczona młodzież do lat 30. Poszła za populizmem Pawła Kukiza. Poszłaby za każdym, kto by im powiedział, że skończy z prze­stępcami spod znaku Platformy Obywatelskiej i PSL.

    Tak przedstawia się w skrócie historia mega-przekrętu pod nazwą „Trzeciej RP”.

    Ta niekończąca się nekropolia polskiego majątku narodowego rozgrabio- nego przez obcych, w ogromnej większości przez Żydów z Niemiec, nie oddaje prawdy o pochodzeniu etnicznym grabieżców. Powoływanie się na obywatel­stwo najeźdźców, zwanych „kapitałem niemieckim, francuskim, amerykańskim, szwedzkim, brytyjskim”, nie wyjaśnia, że dominuje w tej ekspansji na polską „darmochę” nacja kainitów. Kto stoi za tymi „kapitalistami”? Kto zarządza przejętymi zakładami? Kto zajmuje w nich kluczowe stanowiska?

    Dobrym przykładem jest nabywca „Empików” istniejących niegdyś w nie­mal każdym większym mieście. „Empik” został sprzedany w wyniku pokrętnej „transakcji” koncernowi międzynarodowemu, w istocie globalnemu, o nazwie EASTBRIDGE.

    „Eastbridge” jest własnością holenderskiego Żyda Yarona Brucknera, toteż w powszechnym obiegu uważa się, że „Empiki” nabył „holenderski kapitał”. Okazuje się, że rodzina Brucknerów już od kilkudziesięciu lat grasuje głównie w posowieckich koloniach Europy Wschodniej. Prowadziła biznesy już w cza­sach PRL. Ojciec Yarona Brucknera już w łatach pięćdziesiątych kręcił rozległe interesy z PRL oraz innymi koloniami bloku sowieckiego. Bruckner jest nazy­wany także „ważnym graczem na polskim rynku nieruchomości”. W pierwszych latach XXI wieku, ten „Holender” handlował naszymi nieruchomościami o wartości dwóch miliardów dolarów.

    Portal „Bibuła” pisząc o tym geniuszu narodu wybrakowanego, cytuje rzecznika prasowego firmy „Eastbridge” który informuje, że „szef udziela wy­wiadu raz na dziesięć lat”. „Bibuła” konkluduje:

    Czy za wieloma „Holendrami” „Amerykanami” „Francuzami” nabywającymi – często za bezcen – polską własność nie stoją podmioty podobne do tych, jak w przypadku właściciela „Empiku’ i To jest dopiero pytanie, na które każdy Polak powinien oczekiwać odpowiedzi.

    Naiwnych Polaków przez 25 lat karmiono banałem, że „kapitał nie ma narodowości”. Czy kapitały Brucknerów, Rothschildów, Rockefellerów i kilku­set pomniejszych, władających 80 procentami kapitału światowego pochodzą z Marsa, a ich właściciele nie mają narodowości? Postawmy te pytania np. o pochodzenie „Szwedów” którzy stali się właścicielami następujących, świetnie w PRL prosperujących przedsiębiorstw, przez sitwę Balcerowicza-Sachsa-Sorosa błyskawicznie doprowadzonych do bankructwa za pomocą prostego triku – odmówiono im finansowania przez Skarb Państwa, a gdy zaciągnęły pożyczki, z dnia na dzień obłożono je rocznymi odsetkami 150-200 procent.

    „Szwedzi” nabyli tak właśnie błyskawicznie „zbankrutowane” przed­siębiorstwa:

    Kostrzyńskie Zakłady Papiernicze 1993
    Zakłady Sprzętu Instalacyjnego „Polan-Szczecinek” 1991 » „Biawar” w Białymstoku 2003
    Fabryka Łożysk Tocznych w Poznaniu 1995
    Wolsztyńska Fabryka Mebli 1997
    Huta Szkła w Gostyniu 2002
    Lubuska Wytwórnia Wódek Gatunkowych „Polmos” w Zielonej Górze 2003
    Elektrociepłownie Warszawskie 2000
    Górnośląski Zakład Energetyczny w Gliwicach 2000[1]
    Dramat grabieży dorobku trzech pokoleń zniewolonego od 1939 roku Narodu rozgrywa się głównie w inwazji niemieckiej. Niemcy „odzyskują” obszary należące do Trzeciej Rzeszy z 1937 roku. Spadkobiercy Adolfa Hitlera realizują jego testament: permanentny podbój! Wszystko co zdobyli, co podbi­li, musieli oddać Sowietom w wyniku militarnej klęski. Po 1990 roku ponownie podbijają to, co utracili w wyniku wojny.

    Do czasu objęcia władzy nad zniewolonym narodem przez D. Tuska z no­minacji A. Merkel, Niemcy pośpiesznie przejmowali setki zakładów pracy, całe klucze fabryk branżowych, ale z chwilą osadzenia na stołku premiera tego wnuka wehrmachtowca, potomka folksdojczy. Tusk, dla którego „polskość to nienormalność” – „sprywatyzowano” prawie tysiąc przedsiębiorstw i stworzo­no warunki do „odzyskania” przez Niemców terenów z 1937 roku. Jego żona Małgorzata, w swoich wydanych wspomnieniach nazwała go „gnojkiem” zatem powtórzmy – ten „gnojek” niegdyś handlarz starociami i bibelotami, otrzymał Polskę w arendę na całe dwie kadencje Knesejmu.

    W maju 2000 roku Tusk otrzymał nie­miecką (prusacką) nagrodę im. Karola Wielkie­go, a podniosłą laudację wygłosiła kanclerzyca Aniela Merkel („dziewczyna Kohla”). Powie­działa:

    Ta nagroda od 60 lat daje twarz integracji europejskiej.

    W 2010 roku była to twarz „gnojka” Tuska. Otrzymał kawałek kolorowej blachy i 5 000 euro – srebrniki za „integrację europejską”. http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2016/02/a208-300x225.jpg

    a

    Najważniejsze osiągnięcia gangu „gnojka” w tej materii:

    Likwidacja Stoczni Szczecińskiej
    Wyspa Uznam przeszła w ręce neohi- tlerowców
    Oddanie Szkopom Świnoujścia
    Masowy „wykup” ziemi za 1/10 rzeczy­wistej wartości w Zachodnio-Pomorskiem
    Usunięcie wielu kluczowych polskich instytucji z Gdańska
    Likwidacja polskiego rybołówstwa
    Za co? Za blaszkę i 5 000 euro? Nic bar­dziej mylnego! Odtąd każdego roku nagradza­nie Tuska przez Niemców stało się normą.

    W 2011 roku Tusk (ksywa „Ryży”) otrzy­mał w Berlinie nagrodę Złotej Wiktorii jako „Europejczyk roku 2011”. Nagrodę przyznaje niemiecki Związek Wydawców Czasopism. Uzasadnienie:

    Donald Tusk pokazał, że suwerenność i narodową tożsamość [Niem­ców!] można połączyć z solidarnym, przyjaznym Europie kursem mo­dernizacji.

    W 2008 roku dziennik „Die Welt” (wydawca – Żyd A. Springer) posłużył się zwrotem „Polnische Koncentrationłlager Majdanek” („Polski obóz koncen­tracyjny Majdanek”). Każdy polski premier użyłby wszystkich przysługujących prerogatyw, które na długo zniechęciłyby tę żydowską tubę do rzucania takich obelg na pokolenie Polaków ludobójczo wtedy eksterminowanych w tym i po­zostałych niemieckich obozach koncentracyjnych. Tusk wystosował do redakcji „Die Welt” „protest” wkrótce potem „Die Welt” użył zwrotu o „polskim obozie zagłady” a niemieccy wydawcy pod wodzą koncernu prasowego A. Springera nobilitowali tego niemieckiego agenta wpływu nagrodą: „Za przyjazny Europie [niemieckiej] kurs modernizacji”.

    Zbigniew Osewski ze Szczecina pozwał „Die Welt” do sądu za to brutalne, bezczelne nazwanie hitlerowskich obozów koncentracyjnych na okupowanych ziemiach polskich: „polskimi obozami koncentracyjnymi”. Toczył tę samotną walkę w obronie Polaków i prawdy historycznej z potężnym żydowskim wy­dawcą. Zapadł wyrok oddalający ten pozew! „Warszawska Gazeta” napisała (5 marca 2015 r.):

    „Die Welt” nie musi przepraszać za „POLSKIE OBOZY” […] Po­nadto kosztami postępowania został obarczony powód, ponieważ przegrał proces w całości.

    W 2012 roku Tusk otrzymał w Berlinie prestiżową nagrodę im. polakożer­cy Waltera Reichemana, „za: wyjątkowe zasługi dla pogłębiania integracji europejskiej”[1]. Neohitlerowslcie Niemcy ustanawiając nagrodę imienia tego żydo-niemca, przyjęły do realizacji jego ideologię pogardy i nienawiści do pol­skości. Zmieniły się tylko metody i frazesy. Przeznaczyli „psie” pieniądze na wrogie przejęcie polskich przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu i część tych srebrników na nagrodzenie ich polskojęzycznych pachołków, takich jak Tusk czy „Bartoszewski”.

    Przedstawione tu przykłady oddawania Polski Niemcom metodą „salami” (kawałek po kawałku) to tylko wierzchołek góry lodowej. Większość aktów tego rozbioru, tej anihilacji majątku Polski dokonuje się na tajnych konwentyklach Szwabów niemieckich i Szwaba polskojęzycznego, wypasionego na polskim chlebie. Główne fronty tej cichej inwazji przebiegają przez tzw. fundacje i sto­warzyszenia przyoblekane następnie w knesejmowe ustawy.

    Profesor Jerzy Urbanowicz (zmarł 5 września 2012 roku) w wypowiedzi dla „Naszego Dziennika” (24 IV 2011) przedstawił metodologię wyzbywania się przez mafię PO kontroli nad systemem nadawania naziemnego, szczególnie ważną dla bezpieczeństwa państwa polskiego w przypadku wojny.

    Henryk Pająk
    Kto ponosi odpowiedzialność za sytuację Polski?
  • @dr nowopolski 12:47:59
    Bolek, Bolkiem, ale Ministerstwo Finansów wciąż zaciąga nowe długi! Wczoraj powiększyło zadłużenie o kolejne 6 miliardów złotych! Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez Ministerstwo Finansów, wczoraj na aukcji polskiego długu rząd sprzedał obligacje Skarbu Państwa za łączną kwotę 6 miliardów złotych. Była to już czwarta aukcja polskiego długu licząc od początku tego roku. Niestety, pokusa na dalsze zadłużenie będzie wysoka, bowiem – wbrew międzynarodowej nagonce na nasz kraj, jaka w ostatnich tygodniach miała miejsce – ilość podmiotów, które chciały zostać wierzycielami Polski była wczoraj całkiem spora.

    Według oficjalnych komunikatów MF popyt na polski dług wyniósł wczoraj niemal 12 mld zł (aż tyle pieniędzy inwestorzy byli chętni przeznaczyć na zakup obligacji emitowanych przez rząd). Ostatecznie zadłużenie naszego kraju powiększyło się „jedynie” o 6 mld zł (MF sprzedało obligacje typu PS0421 za 4 mld 335 mln zł i obligacje typu WZ0120 za 1 mld 665 mln zł).

    Wiem, że wczoraj w mediach królował Bolek i szafa Kiszczaka, nie mniej warto pamiętać o ciągle powiększającym się zadłużeniu naszego kraju. W tym roku była to już czwarta aukcja długu organizowana przez Ministerstwo Finansów. Wcześniejsze akcje odbyły się 7 stycznia (sprzedano obligacji za 4,56 mld zł), 28 stycznia (sprzedano obligacji za 8,07 mld zł) oraz 4 lutego (sprzedano wówczas obligacji za 1,5 mld zł). Licząc z wczorajszą aukcją, od początku roku MF powiększyło w ten sposób zadłużenie naszego kraju już o 20,13 mld zł!

    Źródło: MF sprzedało obligacje za 4,56 mld zł przy popycie 7,24 mld zł(Bankier.pl)
    Źródło: MF sprzedało obligacje za 8,07 mld zł, popyt sięgnął 11,9 mld zł(PB.pl)
    Źródło: MF sprzedało obligacje o wartości 1505 mln zł (PB.pl)
    Źródło: MF sprzedało obligacje za 6 mld zł (Bankier.pl)

    niewygodne.info.pl Ps...Dziwne prawda? Polska zadłużona na kilka pokoleń a "une” chętnie pożyczają. Rząd lekką rączką pożycza by realizować obiecanki cacanki. Ci co pożyczają bankrutom dobrze wiedzą ile jesteśmy warci….w ziemi, złożach. Oni lepiej i więcej wiedzą od nas ile jesteśmy warci. Oni nie są frajerami by pożyczać naszym pokrakom bez gwarancji. 10 miliardów miesięcznie, 120 miliardów rocznie, czyli ponad 4 tys. zł nowego długu rocznie na głowę statystycznego Polaka. Spłacać będzie, łącznie z odsetkami, ten sam statystyczny Polak z dochodu netto 1000 zł miesięcznie na głowę.
    Kto ponosi odpowiedzialność za sytuację Polski?
  • @dr nowopolski 12:23:42
    Trzeba łączyć sprawę "Bolka" i sprawę Poznańskiego. Obie te sprawy zawierają przekaz do licznej grypy osób. Wałęsa to symbol zdrady, spisku i dwulicowości. Z kolei w sprawie poznańskiego mamy dekapitację - symbol usunięcia elity Polski i przejęcia władzy nad masami robotniczo-chłopskimi. To technologia inżynierii społecznej, proces wynaradawiania i rugowania od wewnątrz. Dalej nie rozumiecie na czym polega polska emigracja ? Z jednej strony to eliminowanie polskiego narybku, energicznego i zdolnego do zmian , z drugiej , gdyby Polacy , tu w Polsce, chcieli się odrodzić to można ich chwycić za gardło przez rodziny na emigracji. Ten przekaz mówi , że ci do których jest kierowany mają być lojalni, bo jak nie to otworzy się szafa, a kiedy prawda wyjdzie na jaw wtedy świat już nie będzie taki sam. Mieć 36 milionów Polaków za wrogów to nie przelewki.
    Kto ponosi odpowiedzialność za sytuację Polski?
  • @nikander 12:34:01
    Trzeba łączyć sprawę "Bolka" i sprawę Poznańskiego. Obie te sprawy zawierają przekaz do licznej grypy osób. Wałęsa to symbol zdrady, spisku i dwulicowości. Z kolei w sprawie poznańskiego mamy dekapitację - symbol usunięcia elity Polski i przejęcia władzy nad masami robotniczo-chłopskimi. To technologia inżynierii społecznej, proces wynaradawiania i rugowania od wewnątrz. Dalej nie rozumiecie na czym polega polska emigracja ? Z jednej strony to eliminowanie polskiego narybku, energicznego i zdolnego do zmian , z drugiej , gdyby Polacy , tu w Polsce, chcieli się odrodzić to można ich chwycić za gardło przez rodziny na emigracji. Ten przekaz mówi , że ci do których jest kierowany mają być lojalni, bo jak nie to otworzy się szafa, a kiedy prawda wyjdzie na jaw wtedy świat już nie będzie taki sam. Mieć 36 milionów Polaków za wrogów to nie przelewki.
    Morawiecki ante portas
  • @trybeus 07:58:51
    Zyzak o "pisarce" po powszechniaku Danucie!
    Cyt: Czy w zebranych przez Pana materiałach są jakieś dane na temat Danuty Wałęsowej? Jak ona nazywała się z domu? Kim byli jej rodzice? Co to za osoba? Jakie ona ma właściwie wykształcenie?

    Danuta Wałęsa pochodzi z domu Gołoś, z rodziny o podobnej konduicie, co jej małżonek. Urodziła się i wychowywała w Kolonii Krypy, wsi położonej kilka kilometrów od Węgrowa. Edukację zakończyła na szkole podstawowej. Jej bracia byli podobnymi rozrabiakami, jak Lech i jego bracia. Również mieli problemy z prawem. http://www.videofact.com/zyzak.htm
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @Andrzej Tokarski 14:13:01
    Zyzak o "pisarce" po powszechniaku Danucie!
    Cyt: Czy w zebranych przez Pana materiałach są jakieś dane na temat Danuty Wałęsowej? Jak ona nazywała się z domu? Kim byli jej rodzice? Co to za osoba? Jakie ona ma właściwie wykształcenie?

    Danuta Wałęsa pochodzi z domu Gołoś, z rodziny o podobnej konduicie, co jej małżonek. Urodziła się i wychowywała w Kolonii Krypy, wsi położonej kilka kilometrów od Węgrowa. Edukację zakończyła na szkole podstawowej. Jej bracia byli podobnymi rozrabiakami, jak Lech i jego bracia. Również mieli problemy z prawem. http://www.videofact.com/zyzak.htm
    Teczka Bolka a wdowie waciki
  • @Andrzej Tokarski 14:13:01
    Szafa Kiszczaka - puszką Pandory - czemu Rulewski płakał u Olejnik? super krótka super analiza

    http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=7781#.Vsl025rhDUI
    Teczka Bolka a wdowie waciki
  • @trybeus 07:58:51
    Szafa Kiszczaka - puszką Pandory - czemu Rulewski płakał u Olejnik? super krótka super analiza

    http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=7781#.Vsl025rhDUI
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @Andrzej Tokarski 14:13:01
    Dodam,.. że Lechu siedział w poprawczaku we Włocławku!!
    Teczka Bolka a wdowie waciki
  • @trybeus 07:58:51
    Dodam,.. że Lechu siedział w poprawczaku we Włocławku!!
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @Andrzej Tokarski 14:13:01
    W 1991 roku poznałem wieloletniego pracownika stoczni Gdańskiej.( Podobną opinię słyszałem 18 lat temu w Dubaju od byłych spawaczy ze Stoczni Gdańskiej moich pracowników.)Jego relacja na temat Wałęsy, którego znał osobiście, była zastanawiająca. Zaczął od cytowania opinii ludzi pochodzących z tej samej wsi ,co Wałęsa.Opinia była jednoznaczna : obibok, nierób, "kurokrad". Bieda w latach 60-tych w rodzinnym domu była taka, że jak młody Wałęsa chciał mieć mięso na obiad to kradł sąsiadom kurę. Ale bieda nie jest uzasadnieniem dla braku zasad moralnych, których Wałęsa nie wyniósł z domu rodzinnego. Wałęsa wyparł się swojego nieślubnego pierworodnego syna który utopił się mając 4 latka!! Późniejsze lata wykazały, że Wałęsa unikał swoich stron rodzinnych i ludzi którzy go wówczas dobrze znali (co potwierdza powyższą opinię). Po strajkach z 1970 roku wielu ludzi z otoczenia Wałęsy było represjonowanych, zwalnianych z pracy, a sam Wałęsa mimo że wielokrotnie opowiadał o swoim zaangażowaniu był "niewidzialny" dla milicji,SB i nigdy nie był represjonowany.Ponadto kierownictwo wydziału stoczni, gdzie pracował Wałęsa na polecenie SB przymykało oko na jego pospolite uchybienia(spóźnienia, wódzia, kradzieże -tu miał wielu podobnych). Podsumowując: Ludzie znający Wałęsę od 1970 r nie mieli o nim najlepszej opinii i woleli się trzymać na bezpieczny dystans..Ale w stoczni była duża rotacja i nowym imponował odważny "działacz" związków ponoć niezależnych. Ale p. Walentynowicz, Pieńkowska, i wielu innych, mniej znanych, zachowało swoje zdanie.
    Teczka Bolka a wdowie waciki
  • @trybeus 07:58:51
    W 1991 roku poznałem wieloletniego pracownika stoczni Gdańskiej.( Podobną opinię słyszałem 18 lat temu w Dubaju od byłych spawaczy ze Stoczni Gdańskiej moich pracowników.)Jego relacja na temat Wałęsy, którego znał osobiście, była zastanawiająca. Zaczął od cytowania opinii ludzi pochodzących z tej samej wsi ,co Wałęsa.Opinia była jednoznaczna : obibok, nierób, "kurokrad". Bieda w latach 60-tych w rodzinnym domu była taka, że jak młody Wałęsa chciał mieć mięso na obiad to kradł sąsiadom kurę. Ale bieda nie jest uzasadnieniem dla braku zasad moralnych, których Wałęsa nie wyniósł z domu rodzinnego. Wałęsa wyparł się swojego nieślubnego pierworodnego syna który utopił się mając 4 latka!! Późniejsze lata wykazały, że Wałęsa unikał swoich stron rodzinnych i ludzi którzy go wówczas dobrze znali (co potwierdza powyższą opinię). Po strajkach z 1970 roku wielu ludzi z otoczenia Wałęsy było represjonowanych, zwalnianych z pracy, a sam Wałęsa mimo że wielokrotnie opowiadał o swoim zaangażowaniu był "niewidzialny" dla milicji,SB i nigdy nie był represjonowany.Ponadto kierownictwo wydziału stoczni, gdzie pracował Wałęsa na polecenie SB przymykało oko na jego pospolite uchybienia(spóźnienia, wódzia, kradzieże -tu miał wielu podobnych). Podsumowując: Ludzie znający Wałęsę od 1970 r nie mieli o nim najlepszej opinii i woleli się trzymać na bezpieczny dystans..Ale w stoczni była duża rotacja i nowym imponował odważny "działacz" związków ponoć niezależnych. Ale p. Walentynowicz, Pieńkowska, i wielu innych, mniej znanych, zachowało swoje zdanie.
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @trybeus 07:58:51
    Dokumenty nie kłamią !!!
    http://www.rodaknet.com/rr_lustracja_walesa1.htm
    http://prawica.net/files/SB_a_Lech_Walesa-przyczynek_do_biografii.pdf
    http://www.videofact.com/zyzak.htm
    Szafa Cześka Faraona, czyli 500 lat wałęsania się po pustyni
  • @Andrzej Tokarski 14:13:01
    Dokumenty nie kłamią !!!
    http://www.rodaknet.com/rr_lustracja_walesa1.htm
    http://prawica.net/files/SB_a_Lech_Walesa-przyczynek_do_biografii.pdf
    http://www.videofact.com/zyzak.htm
    Teczka Bolka a wdowie waciki