Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Leon Idas

  • Nie ma nic pomiędzy?
    Z tym Assadem i "polskimi obozami" to znakomita analogia, warta rozpowszechniania. Zerwaliśmy z sowieckim kłamstwem, by zanurzyć się po uszy w obłudzie zachodu.
    Prezydent Assad już nie bombarduje swoich szpitali
  • @Zawisza Niebieski 19:54:49
    //Nawet na odcinku Płońsk Warszawa max prędkość jest 100//

    Z wyjątkiem odcinka S7 od Czosnowa do pierwszego skrzyżowania ze światłami ze dwa kilometry za Statoilem (jadąc od Warszawy), gdzie jest rzecz jasna 120.
    Kiedyś postanowiłem tam na próbę przydepnąć 180, ale musiałem uciekać na prawy pas, bo wyprzedzały mnie sznurem zwykłe cywilne samochody ;)
    „Zamach” Macierewicza czy na Macierewicza
  • Nieco pesymistyczny scenariusz
    Być może Ukraina, która chce zintegrować się z zachodem, musi przejść podobną drogę, jaką przechodziła Polska. Może tylko w jakiejś gorszej formie, bo nikt nie ma już złudzeń, że to błędna droga, czasu mniej i większe przeszkody.

    Zatem ktoś musi ukraść pierwsze miliony, a potem następne i następne. Śmieci są po temu wyśmienitą okazją. Dalej - nowi uzurpatorzy (czyli po naszemu - neobanderia) muszą się uwłaszczyć, bogacąc przy tym zastępy zagranicznych doradców (m.in. Balcerowicza i Nowaka). A później i tak będzie jak będzie, bo gdy niewiadomych więcej niż wiadomych - tylko Bóg wie, czym się to skończy.

    W pokojowe współżycie obojga narodów nie wierzę. Jesteśmy skazani na konflikt, nawet zbrojny. Im większe zatem trudności przed Ukrainą, tym dla nas lepiej. Chyba że postanowimy na nich poczekać wikłając się w jakiś kryzys, który skończy się zerowym wzrostem lub gorzej. Wtedy konflikt jest pewny, a szanse wygrania mogą będą niewielkie.
    Moja strategia postępowania z odpadami w Ukraine
  • Taki urok Ciechanowa ;)
    Jak we wszystkim, tak i w relacjach z policją jesteśmy dokładnie między Wschodem i Zachodem.
    Widać to czasem w pobliżu cmentarzy, gdy około 1. listopada zmienia się organizacja ruchu i niektóre ulice stają się jednokierunkowe. Nie ma siły, zawsze ktoś się pomyli.
    W tych okolicznościach mamy dwie możliwości: naszą i zachodnią. Zachodnia - to radiowóz stojący na wlocie trefnej ulicy i ostrzegający nieuważnych kierowców. Nasza - to radiowóz 300 m w głębi i mandaciki.

    PS. Też byłem w Ciechanowie, też zapłaciłem 100 zł + 1 pkt i też nie wiem za co ;)
    POLICJA TAJNA - DROGOWA WLEPIA KONTROWERSYJNE MANDATY
  • Wielka naiwności!
    Na czym opierają się opozycyjne targowice? Na rozkazach płynących z sąsiedniej stolicy transmitowanych przez zastępy agentów - zdaje się brzmieć szczera do bólu odpowiedź.

    Ale zapytajmy z podobną szczerością, jak jest z władzunią. Czy odrażająca masochistyczna miłość władzy do Banderii to jakaś wyższa i dlatego trudna do zrozumienia forma patriotyzmu? Czy tylko taki sam posłuch dla rozkazów płynących z innej stolicy i podobnie transmitowanych przez sotnie agentów?

    Jest wielką naiwnością ograniczać znajomość geografii do jednej stolicy, jak i ograniczać polski patriotyzm do oczekiwań banderowskiej agentury i mocodawców.
    Targowickie łajzy!
  • "Jeśli jeszcze dziś ktoś daje wiarę"
    Zgrabna fraza, zasługująca na tytuł komentarza ;)

    Ja nie daję wiary i z wywodem autora zupełnie się nie zgadzam. Nie dlatego, że można mu przypiąć łatkę teorii spiskowej. Do teorii spiskowej mam stosunek pozytywny, dopóki teoria pozostaje kierunkiem myślenia, a nie jego celem. U autora spisek jest celem par excellence, więc trudno nawet mówić o łatce. Zatem spiskowcy ułożyli dalekosiężny transgraniczny plan, z morderstwem w środku, tylko potknęli się na paru drobiazgach: a to nie udało się zgromadzić więcej manifestantów, a to reakcje władz były powściągliwe, a to dwóch posłów nieoczekiwanie zagwarantowało kworum. Zaiste, do spisku w celu obalenia legalnej władzy siłą zabrał się istny gang Olsena.

    Znacznie bardziej podoba mi się teoria spiskowa zakładająca, że "legalna władza" i "totalna opozycja" to jedna mafia, która tym cyrkiem na Wiejskiej coś przepchnęła poza światłami sceny.

    A już zupełnie poważnie dodam, że zwycięstwa Clintonowej oczekiwała obecna władza jak przysłowiowa kania dżdżu. Nie udało się, więc trzeba będzie "robić gruchę" komu innemu. To jest Polska właśnie!
    Chciałbym się mylić.
  • Nie warto rozmawiać, ale warto myśleć samodzielnie
    Zniszczenie pomnika przyjaźni polsko-ukraińskiej (tym miał być w jednostronnym zamyśle polskich autorów ów pomnik) może paradoksalnie poprawić naszą nieciekawą sytuację w relacjach z Banderią. Być może otworzy niektórym oczy. Takie pomniki są potrzebne jak psu piąta noga i nie ma ich co żałować. Na fałszu i dla fałszu stanęły, więc lepiej niech wszystkie rozbiją.

    Czy można liczyć na zrozumienie ze strony pisowskiego propagandysty, nawet najbardziej kulturalnego? Najwyższy już czas rozstać się ze złudzeniami, iż pokonane kłamstwo ustąpi pola prawdzie - ustąpi zwycięskiemu kłamstwu. Ksiądz Isakowicz-Zaleski chyba to już zrozumiał po tej lekcji.

    Nie pomniki na wrogiej ziemi powinniśmy stawiać, ale 8. metrowy mur na granicy z Banderią. A za nim te pancerne brygady, które ostatnio najechały Polskę. Jeśli Polska ma na cokolwiek wpływ, niech instaluje je tam, gdzie mogą być rzeczywiście potrzebne.
    (Nie) Warto Rozmawiać
  • Mnie też nie martwi, że S24 strzelił sobie w kolano
    Jestem jednak przekonany, że takiej pieszczoty nie robi się przypadkowo. Ale to inny temat.
    Na razie jako były skromny komentator z S24 spróbuję zadokować tutaj. Nick zmieniłem, S24 jest już rozdziałem zamkniętym. Największą wadą S24 było wyraźne pisowskie odchylenie. Co jest tutaj?
    Neonie, obyś nie poszedł drogą Salonu24
  • Kolejna dobra zmiana?
    Nie uważam, żeby nowa formuła S24 była wypadkiem przy pracy. Tak miało być. Polityczne środowisko, jakim mimo wszystko stał się Salon, przestało być komukolwiek potrzebne. Może nawet więcej - stało się kłopotliwe. I właśnie zostało rozmontowane ;)
    Na tym miejscu pojawił się kolejny Pomponik, który być może zostanie sprzedany innemu Pomponikowi, a życie potoczy się dalej według z góry ustalonego scenariusza: od lepszego do gorszego, bo na tym polega postęp.
    Durny zbędny armagedon. Mój protest.
  • Poza młot i kowadło
    Warto zauważyć, że komputer i internet czynią owo "spustoszenie w umysłach młodzieży" dużo wcześniej. Jeśli mogę posłużyć się przykładem mojej wnuczki, to jej kontakt z tymi "dobrami" zaczął się, gdy miała mniej niż 2 lata. I to mimo ograniczeń i świadomości rodziców. Obecnie czterolatka korzysta już niemal samodzielnie, choć podkreślam, że pod kontrolą i bez przesady. Jak zatem wygląda to w typowej rodzinie, gdzie rodzice udostępniają komputer dzieciakom dla własnej wygody i świętego spokoju?
    Jak potem, w szkole, odciąć dzieci od tych zdobyczy cywilizacji? Czy to miałoby sens?
    Spróbujmy podążyć drogą pewnej analogii, którą ułożyłem dla tej sytuacji. Kiedy zaczynałem szkołę, zabraniano nam korzystania z ówczesnych wynalazków służących do pisania: pióra wiecznego i długopisu (rzeczy te nosiły wówczas inne nazwy). Tłumaczono to potrzebą poprawnego ukształtowania charakteru pisma, ale nie wykluczam, że powody były inne - te burżuazyjne wynalazki były dość drogie i w klasie byłoby na nie stać najwyżej kilkoro dzieci. Dowcip polega na tym, że dziś wcale nie korzystam z żadnych przyborów do pisania, więc po co mi ten charakter pisma?
    Nie wiem, czego i jak powinna uczyć szkoła, nie zamierzam jej reformować, nie moje zmartwienie. Jedyne czego mi brakuje, to wolności edukacyjnej, czyli wycofania się państwa z edukacji i zostawienia rzeczy jej naturalnemu biegowi. Czyli inaczej mówiąc: wyjścia z fałszywej alternatywy młota i kowadła. Ale na to rzecz jasna liczyć nie można, państwo jest kuźnią takich fałszywych alternatyw.
    Zaplanowana katastrofa - raport o edukacji w Polsce
  • Poza pożytecznymi idiotami są jeszcze politycy
    Trudno ich nazwać idiotami, gdyż są to inteligentni pieczeniarze i beneficjenci bajońskich pieniędzy, które właśnie wydają się kończyć. To oni sprawili, że komentowane wystąpienie Radka i medialna wrzawa to przedstawienie. W najlepszym wypadku przedstawienie bez znaczenia, w innych - mające zasłonić coś ważnego przed tumanionym społeczeństwem. W komentarzach do wystąpienia Radka padają słowa bez znaczenia: niepodległość, suwerenność. Trzeba być idiotą (tym razem bezprzymiotnikowym), żeby nie wiedzieć, iż Polska nie spełnia żadnych kryteriów państwa niepodległego. Żeby było śmieszniej ostatnie pchnięcie w polityczną zależność wykonał natchniony patyjota, który teraz spoczywa na Wawelu; mam nadzieję - tymczasowo. Elity polityczne z Kaczyńskimi na czele rozprowadziły społeczeństwo jak stado baranów i cała ta gadanina o niepodległości jest już psu na buty.
    Pożyteczni idioci czy coś więcej?