Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Master

  • @Mirek
    Szkoda, bo dowiedziałbyś się że istnieją istotne rozbieżności pomiędzy ruskimi a "naszymi" przedstawione w tym opracowaniu. Gdyby chrześcijanie myśleli tak jak Ty, wówczas nie byłoby apostoła św. Pawła (daw. Szaweł prześladowca chrześcijan). Na wagę oceny człowieka trzeba kłaść i złe i dobre uczynki. Nie liczą się intencje tylko fakty.
    To nie jest konkurs na „Książkę Historyczną Roku”
  • Czy w PIS nikt nie wie o co tak naprawde chodzi wyborcom?
    Zarówno Ziobro jak i Kaczyński zdaje się są odcięci od społeczeństwa i bardzo słabo orientują się, dlaczego PIS ma taki wynik a nie inny. Śmiem nawet twierdzić, że jest to wynik doskonały w stosunku do fanaberii, które w czasie wyborów sam sobie zafundował. Ale nie drobiazgi zaważyły na tym, że PIS nie jest u władzy. To generalnie linia strategii wyborczej i medialnej jest temu winna. To tak jakby w teamie PIS brak było dobrego speca od propagandy. I nie chodzi tu tylko o czas wyborów. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjmie na wiarę, że wszystko, co robi ekipa rządząca jest z gruntu rzeczy złe. Taka gadanina to po prostu najgorsza z możliwych strategia propagandowa, w którą może uwierzyć, co najwyżej tzw. "twardy elektorat". Propaganda, która deprecjonuje przeciwnika na każdym kroku nie będzie skuteczna na dłuższą metę. Ba, będzie uważana za nie rzetelną lub nawet kłamliwą, choć być może ma rację nawet w 99 procentach..
    Wiedzą o tym doskonale stratedzy od wojny psychologicznej. Informacja musi być wyważona. Jeżeli PIS chce pozyskać nowych zwolenników to musi zmienić przyzwyczajenia medialne. Odejść od wojny totalnej i skupić się jedynie na wybranych elementach, które nie będą mogły być "obalone” przez przeciwnika stosującego kontrpropagandę. Czyż nie lepsze było by hasło: "Oni zrobili to prawie dobrze, ale my zrobimy to znacznie lepiej"? Wyborcy oczekują działań konstruktywnej opozycji takiej, która wg nich nie tylko odgrywa jedynie destrukcyjną rolę i zwalcza przeciwnika, ale przede wszystkim potrafi odnieść się samokrytycznie do siebie, a także przyznać, że przeciwnik pewne sprawy załatwia bardzo dobrze. W reklamie odchodzi się od totalnego krytykowania konkurencji. Szkoda, że nie robi się tego w polityce. Są sprawy, które zawalił rząd, ale są też sprawy, które zrobił dobrze a nawet doskonale. Uleganie własnej propagandzie to najgorsze, co może spotkać propagandzistę, który chce propagować pewne idee. Bez zmiany tej linii nici ze zwycięstwa.
    Ziobro pisze list i komunikuje się przez media. To utwierdza wizerunek prezesa, jaki zaistniał w mediach, pokazującego prezesa Kaczyńskiego jako autorytatywnego niepodzielnego władcę partyjnego. A to bardzo źle się kojarzy.
    Ludzie listy piszą…
  • Nic nie jest takim, jakim się wydaje.
    Może warto zanim sie coś krytykuje "ad presonam" potraktować ad rem.
    Czy autor powyższego postu czytał opracowanie „Białe plamy – Czarne plamy Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918–2008)”. Ocenianie opracowania jedynie po przez pryzmat oficjalnie znanej drogi życiowej autora nie zawsze może być trafne.

    Raczej nie do końca wiemy, jaka była rzeczywista "rola" Rotfelda w organizacjach w których przyszło mu uczestniczyć i prawdziwy życiorys. Gdyby nie informacja jaka przedostała się do mediów i przyznanie się Amerykanów do operacji wywiadowczej zainicjonowanej przez płk Kuklińskiego potomni ocenialiby działalność pułkownika Kuklińskiego jako jeszcze jednego sługusa Jaruzelskiego i sowietów.
    Trzeba zwrócić uwagę na to że Amerykanie doceniali Rotfelda.
    Uczestniczył w gremiach, które z uwagi na "gorący" temat były pod ścisłą kontrolą amerykańskich służb. W 2006 został przez Sekretarza Generalnego ONZ powołany na członka, a w 2008 na przewodniczącego Kolegium Doradczego Sekretarza Generalnego ONZ do spraw Rozbrojenia. W styczniu 2008 mianowano go współprzewodniczącym Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. W sierpniu 2009 Sekretarz Generalny NATO mianował go członkiem Grupy Ekspertów NATO do przygotowania Nowej Koncepcji Strategicznej Sojuszu ("Grupa Mędrców"), której przewodniczyła Madeleine Albright .
    Moze jednak warto merytorycznie odnieść się do opracowania pod redakcją Rotfelda? Ale najpierw trzeba to opracowanie przeczytać. Oto link: http://books.google.pl/books?id=7awh6IfB_HsC&pg=PA434&lpg=PA434&dq=IPN+Rotfeld&source=bl&ots=-75Y83e4Ty&sig=VyZCPslVW9_zf0KLhb63gg9dclA&hl=pl&ei=JzSxTv-WFcvUsgbX3b1g&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=1&ved=0CBsQ6AEwAA#v=onepage&q&f=false
    To nie jest konkurs na „Książkę Historyczną Roku”
  • Więcej faktów, więcej dokumentów
    Interesujący artykuł, ale chciałbym żeby „dr” historii przywykły jak mniemam do pracy na źródłach historycznych zechciał je na końcu zacytować. Warto panie doktorze albowiem artykuł tego rodzaju nie "podparty" dowodami zamienia się w papkę propagandową. Dla przykładu zainteresowała mnie sprawa cytuje pana:"....działalność Sowietów w 1944 r., kiedy najpierw podburzali ludność Warszawy do powstania, a potem pozwolili Niemcom wyrżnąć chwytających za broń Polaków.". Czy posiada pan jakieś materiały wskazujące jednoznacznie na tego rodzaju działania? Czy sowieci przewidywali klęskę powstańców i z premedytacją pchnęli ich w mordercze ramiona Wermachtu? Czy nie mówiło się, że Postanie Warszawskie nie było na rękę Rosjanom? Więc jak sprawa się rzeczywiście przedstawia?
    Chciałbym, żeby artykuły pana nie były pustą propagandową paplaniną, ale przedstawiały pewien poziom merytoryczny. Doktorat z historii zobowiązuje.
    Rosyjskie prowokacje przeciwko Polsce
  • Nic nie jest takim, jakim się wydaje.
    Od historyka Leszka Pietrzaka wymagałbym więcej inwencji w poszukiwaniu materiałów do swych artykułów. Przedstawiono w powyższym artykule dosyć jednostronny punkt widzenia. Autor nie zadał sobie trudu żeby pogrzebać w publikacjach i opracowaniach historyczno - naukowych na temat który jest wałkowany od niemal kilkudziesieciu lat, a światło dzienne ujrzały dziesiatki poufnych i tajnych dokumentów.
    Niestety w polityce jak i na wojnie nic nie jest proste. Działania wywołują nieraz bardzo poważne konsekwencjie, które przy pobieżnym oglądzie wydają się proste i jednoznaczne. Warto więc panie doktorze pogrzebać dłuzej w dokumentacjach żeby artykuł choć odrobinę wyglądał na rzetelny. Dal przykładu co można wygrzebać zarówno w dokumentach jak też opracowaniach zacytuje fragment opracowania Davida Stafforda "Britain and European Resistance 1940- 1945 (1980), który rzuca nieco światła na zawiłe maeandry polityki brytyjskiej. Oczywiście nawet Stafford zaleca dokumenty traktowac z nalezyta ostrożnością tym nie mniej wiele wskazuje na to, że konkluzja zawarta w ostatnich zadaniach cytowanego przeze mnie fragmentu ma wszelkie podstawy żeby traktować ja poważnie. A oto co napisał:
    "Najtragiczniejszą jednak konsekwencja okupowania Węgier przez Niemców w marcu 1944 r. był kres względnie bezpiecznej egzystencji 800 000 Żydów w tym kraju i początek ich deportacji do obozów zagłady. W kontekście tych ponurych wydarzeń problemy, które od początku wojny nurtowały SOE, znów stały się aktualne. Chodziło tu o stosunki SOE z zorganizowanymi żydowskimi grupami oporu. Już w 1940 r. doszło między sekcją D i Mosze Sharettem, reprezentującym Agencję Żydowską * do porozumienia w sprawie współpracy w działalności podziemnej, głównie w akcjach sabotażowych w Rumunii i na Bałkanach, gdzie w interesie obu stron leżało jak najszybsze stworzenie Niemcom wszelkich możliwych trudności.63 Planowano również użycie Żydów palestyńskich przy tworzeniu siatek oporu i sabotażu na Środkowym Wschodzie, które zwalczałyby niemiecką i proniemiecką działalność na tych terenach. Już w lecie 1940 r. brytyjscy instruktorzy szkolili w Palestynie młodych Żydów w sztuce sabotażu. W 1941 r. wyszkoleni przez SOE sabotażyści pomagali w inwazji na Syrię. W parę miesięcy potem SOE szkoliło z kolei operatorów radiowych dla grup, które miały pozostać za nieprzyjacielskimi liniami, w przypadku okupowania Palestyny przez Niemców. Dopóki realnie groziło takie niebezpieczeństwo, współpraca SOE z Żydami była dość bliska, gdyż cenili ją sobie również palestyńscy Żydzi, uważając, że może na tym zyskać syjonizm. W marcu 1942 r. SOE opracowało z pomocą strategicznej rezerwy Hagany *, Palmachu, obszerny plan działań na okres okupacji i już w następnym miesiącu w kibucu Miszmar Haemek SOE uruchomiło kurs szkolenia w sabotażu, w którym uczestniczyło ponad stu członków Palmachu. Ale Niemcy się nie zjawili. Po bitwie pod El-Alamein akcję zakończono, a w 1943 r. nastąpiło zerwanie stosunków SOE z Palmachem, wywołane wzrastającymi obawami Brytyjczyków przed żydowską rewoltą w Palestynie. Od tej chwili o przyszłych stosunkach SOE z Żydami decydował długotrwały konflikt brytyjskich i syjonistycznych interesów na Środkowym Wschodzie.
    Już w październiku 1943 r. profesor Lewis Namier przedstawił rządowi brytyjskiemu obawy Agencji Żydowskiej przed konsekwencjami niemieckiej okupacji dla węgierskich Żydów, a w 1944 r. Sharett przedłożył Brytyjczykom plan zbudowania żydowskiego ruchu oporu w centralnej i południowo-wschodniej Europie. W planie tym nalegał na utworzenie dużych, czysto żydowskich grup, kierowanych przez Żydów palestyńskich, co spotkało się z protestem brytyjskiego Wysokiego Komisarza w Palestynie, który oświadczył: „Ze względu na wewnętrzne bezpieczeństwo kraju należy stanowczo unikać stwarzania palestyńskim Żydom nowych możliwości organizowania się i szkolenia poza jakimiś nieuniknionymi sytuacjami". W świetle powyższej opinii plan został odrzucony w kwietniu przez głównodowodzącego oraz przez ministra-rezydenta w Kairze. Początek deportacji Żydów z Węgier przyczynił się do wznowienia w czerwcu i lipcu prób uzyskania poparcia dla wspólnego planu SOE i Żydów. Tym razem Sharett dotarł do czynników decydujących. Poleciał do Londynu i 2 czerwca poprosił Randolpha Churchilla, żeby doręczył premierowi plan zrzucenia stu żydowskich żołnierzy lub „palestyńskich cywilów" do Siedmiogrodu i na teren Rusi Podkarpackiej, żeby przedostawszy się stamtąd na Węgry zaczęli pracować przeciwko Niemcom, organizując szeroko rozprzestrzeniony ruch oporu. Zdaniem Bauera *, Churchill entuzjastycznie poparł ten plan i „wszystkie drzwi się otworzyły". Przedstawiciel Agencji Żydowskiej rozpoczął szczegółowe narady z SOE w Bari, po czym przystąpiono do planowania operatywnego. Plan ten został w zasadzie zaakceptowany przez Bałkańską Flotę Powietrzną i AFHQ, chociaż, jak się obecnie wydaje, zakładał, że zorganizowanych żydowskich grup nie będzie się włączać do akcji, a żydowscy ochotnicy będą się rekrutowali spośród żołnierzy już służących w wojsku brytyjskim. Wszystkie te akcje miały podlegać ścisłej kontroli SOE. Oparty na tych zasadach plan zatwierdzili 10 sierpnia Szefowie Sztabów. Ale wkrótce potem zarzucono go i SOE w Bari zakończyło swą działalność w tym zakresie. Chociaż brak na to dowodów, wydaje się zupełnie oczywiste, że plan pogrzebano z dwóch powodów. Pierwszym była znana już niechęć Brytyjczyków do jakichkolwiek akcji prowadzonych przez SOE na terenach, które, po wojnie miały się znaleźć w strefie uznanych wpływów radzieckich. Drugim — w tym przypadku może nie tak istotnym — był konflikt między długofalowymi interesami Wielkiej Brytanii na Srodkowym^^chodzie a jej narastającymi moralnymi zobowiązaniami oraz nabywanym przez Żydów militarnym doświadczeniem, które mogłoby wzbogacić syjonizm w rezultacie jego tak zaprojektowanej współpracy z rządem brytyjskim. A w pojęciu rządu brytyjskiego powyższe zastrzeżenia zdecydowanie górowały nad potrzebą udzielenia jakiejkolwiek pomocy skazanej na zagładę społeczności Żydów węgierskich. W ten sposób jeszcze raz działalność SOE została ograniczona wymaganiami szerzej pojętej polityki brytyjskiej.
    ________________________________

    O wielu dalszych szczegółach zob. Yehuda Bauer From Diplomacy to Re-sistance... Philadelphia 1970, jego artykuł From Cooperation to Resistance: the Haganah 1938—1946 [w:] „Middle Eastern Studies", t. II, nr 3, kwiecień 1966.

    *Bauer utrzymuje (From Diplomacy to Resistance, że rozdźwięki w stosunkach między SOE i Agencją Żydowską wywołało pragnienie SOE zamordowania nieprzyjacielskich przywódców arabskich, opłacanych przez Niemców, w czym Agencja odmówiła współpracy. Nie ulega wątpliwości, że SOE co najmniej dyskutowało możliwość zamordowania pewnej ważnej niemieckiej figury na Środkowym Wschodzie, a mianowicie Ottona von Hentiga, który został tam wysłany w 1941 r. w misji specjalnej, aby zmobilizować poparcie arabskie dla Niemców. Gubbins, który był wówczas szefem operacyjnym SOE, wyraził się 3 listopada 1941 r. wobec Daltona, że nie ma najmniejszej potrzeby, aby miał wiedzieć o takich sprawach, jak sprzątnięcie von Hentiga.
    Dlaczego Wielka Brytania i USA pozwoliły mordować Żydów
  • @Andarian
    Nie jest tak źle. Słowo "gryzipiórek" użyte przez osobistego sekretarza szefa NID dotyczyło wszystkich pracowników i oficerów sekcji 17. Zresztą praktycznie większość oficerów wywiadu jest "gryzipiórkami" i wcale nie w złym znaczeniu tego słowa:).
    Zresztą pokój gdzie pracował Ian Fleming przypominał redakcję jakieś dużej gazety.
    Natomiast często ci sami ludzie - oficerowie wywiadu tak analityczni i rzeczowi w czasie swojej zawodowej pracy, poza nią tzn. po przejściu na emeryturę dają upust swojej niepohamowanej wyobraźni. I tak rodzą się talenty autorów powieści szpiegowskich, których fabuła często nijak nie przystaje do rzeczywistości. Chociaż i ta potrafi być bardziej skomplikowana niż najbardziej wydumane w głowach autorów sensacji operacje.
    Zresztą analizując opracowania na temat historii wywiadu (przykładowo ignorowanie roli Polaków w złamaniu szyfru Enigmy) należy być bardzo ostrożnym w wysuwaniu zbyt daleko idących wniosków.
    Odnośnie dostępu do najpilniej strzeżonych tajemnic moge tylko dodać, że Ian Flemin nic nie wiedział o roli pokoju w admiralicji posiadającego nr 40, w którym zbiegały sie informacje uzyskane z Enigmy (dotyczące morskiej batalii). Zresztą NID17 został powołany i utworzony ze zlepku różnych indywiduów i zakładano, że jeśli będzie ktoś (kret) kto będzie interesował się wywiadem morskim to skupi swoja uwagę na NID17 a nie na pok. 40 i Enigmie co było wówczas największą tajemnicą i nawet Fleming o tym nie wiedział. Czyli jak napisałem NID17 także odgrywał role świecznika wnoszonego do ciemnego pokoju. Wszyscy patrzą na świecznik, a nie na to co się dzieje po kątach. Stąd jego frustracja po ujawnieniu sprawy Enigmy po wojnie.
    James Bond: Naziści i Iluminaci
  • Oficerowie wywiadu mają bujna wyobraźnię i miał ją Ian Fleming
    Polecam wygrzebać i przeczytać biografię Iana Fleminga opisaną w książce Johna Pearsona, "The Life of Ian Fleming", London 1966. Także w wielu pamiętnikach i opracowaniach historycznych napisanych przez oficerów wywiadu związanych z NID przewija się bardzo ciekawa postać autora Bondów.
    Fleming pracował w NID (Naval Intelligence Dvision) w pokoju 39 admiralicji jako osobisty asystent kontradmirała Johna Godfrey’a i był jedynie „gryzipiórkiem”. Nie uczestniczył w karkołomnych akcjach wywiadowczych, co najwyżej próbował obmyślać niektóre z nich bo to należało do obowiązków sekcji 17 w której pracował Fleming. Jak wyjawił tuż po zakończeniu wojny innym oficerom, zbulwersowany tym, że sekcja NID 17 w której pracował była także jakby przykrywką – „świecznikiem” dla osłony kontrwywiadowczej Enigmy (zresztą bez żadnej wiedzy „zainteresowanych” na ten temat), że napisze książkę o pracy wywiadu nie zwracając żadnej uwagi na realność zawartych w niej opisów.
    Obecnie o Ianie Flemingu powstało wiele legend wyssanych z palca. On sam oczywiście po wojnie rozsiewał o sobie plotki i chciał stworzyć aurę tajemniczości, jako przeciwwagę do „przaśnej i nużącej” pracy oficera wywiadu morskiego, jaką musiał w czasie wojny pełnić.
    Zainteresowanym polecam książkę Donalda McLachlana „Admiralicja pokój nr 39”
    W swym otoczeniu w wywiadzie miał wiele postaci których cechy mógł przypisać bohaterom swoich Bondów, że choćby wymienię jego bezpośredniego szefa admirała Godfrey’a. Nie musiał sięgać do „zasobów SOE” by tam szukac pierwowzoru swojego bohatera. Jako ciekawostkę dodam, że scena jaka przewija się przez wszystkie Bondy – postać sekretarki siedzącej u drzwi „C” pełni w nich taką samą role jaką pełnił Fleming w sekcji 17. Jego biurko stało tuż przy drzwiach pokoju 38 gdzie urzędował Godfrey i to na Flemingu skupiały się pierwsze gromy, jakie padały na sekcję z ust impulsywnego przełożonego. To musiało być stresujące i Fleming odreagował stwarzając krnąbrną wobec szefa postać agenta 007.
    Prawdziwa biografia Fleminga i jego praca w sekcji NID 17 jest o wiele bardziej interesująca niż dywagacje na temat jego fikcyjnych kontaktów z osobami opisanymi w powyższym blogu. Na zakończenie oddając cześć „oficerowi wywiadu” Ianowi Flemingowi muszę dodać, że niektóre jego projekty operacji z pogranicza płaszcza i szpady zostały naprawdę wcielone w życie. Są wśród nich takie które odniosły pozytywny skutek przynoszący Admiralicji bardzo wymierne korzyści.
    James Bond: Naziści i Iluminaci