Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Maciej H

  • Litości
    Organizacja referendum a odwołanie prezydenta to 2 różne sprawy.

    Jeśli sama organizacja wymagała tyle wysiłku ile opisujecie to nie macie się z czego cieszyć

    My tu w Gliwicach mamy już tradycję z wybieraniem prezydenta, potem organizowaniem referendum w sprawie odwołania prezydenta, potem przegrywaniem tego referendum, a potem ponownym wybieraniem tego prezydenta. Sprawdźcie sobie w internecie jak to z naszym Frankiewiczem było.

    A najgorsze były argumenty agitatorów za poparciem referendum. Zamiast konkretów, to się czepili jednej rzeczy, za którą prezydenta można było akurat pochwalić - zastąpienie linii tramwajowej autobusową. Banda przygłupów.

    Jak przegracie w Warszawie, a potem bufetową wybiorą znowu, to może przynajmniej zauważycie na jakim świecie żyjecie.
    Referendum Warszawy - Polski?
  • @sigma 09:24:15
    Raczej nie chcę. Zresztą ja mam w ogóle wstręt do basenów.

    Ale jak się ma taki poziom radioaktywności do radioaktywności wody w kranie którą piję dzisiaj, to chętnie bym się dowiedział.
    Fukushima no 1 nie potrafi uporać się z radioaktywną wodą.
  • Limit 60 kBq/l
    Co to za limit te 60 000 Bq na litr?

    To jest limit na to co można spuścić do oceanu, czy to jest poziom radioaktywności uważany za bezpieczny i np. gdyby zrobić basen kąpielowy z wodą o takiej radioaktywności to spełniałby on normy?
    Fukushima no 1 nie potrafi uporać się z radioaktywną wodą.
  • @Jerzy Wawro 18:25:38
    Nie wiem co w tym banalnego. Niezależność przyspieszenia od masy (którejkolwiek) oznacza przynajmniej proporcjonalność obu rodzajów masy, a równość mas oznacza niezależność przyspieszenia od każdej. Póki co, nikt tu niczego nie dowiódł, tylko sprawa postawiona jest tak: Dotychczasowe doświadczenie wskazuje na to, że obie masy są sobie równe z taką a taką dokładnością. I tyle. Jak znajdziemy kontrprzykład to wywalimy sobie teorię do kosza.
    Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
  • Prośba do administratorów
    Bardzo proszę o rozważenie możliwości wyróżniania przez autora bloga wybranych komentarzy jako szczególnie wartych uwagi.

    W tym wypadku mamy przepiękną kolekcję komentarzy, które moim zdaniem zasługują na zebranie w oddzielnej zakładce z tytułem: "Ilustracja problemu"

    Czy system oceniania został zmieniony w sposób utrudniający nagminne stawianie 1 gwiazdki? Ocena tego tekstu (jeśli na nią spojrzeć przy uwzględnieniu praktyki jaka do tej pory utarła się na NE) skrajnie odbiega od jakości.
    Liberalizm – ostateczne starcie
  • Czy do innowacji potrzeba geniuszy i w jakim sensie
    Tworzenie aplikacji i innowacje w tej dziedzinie wymagają zdolności dużo szerszych niż wybitne dobieranie czy nawet opracowywanie i implementowanie algorytmów. Zawody koderów pokazują, że mamy bardzo dobrych koderów, ale nie wiem czy to wystarczy i jak to koreluje z innymi zdolnościami.

    Stereotyp jest taki, że jak się takiemu geniuszowi da do zaprojektowania interfejs użytkownika, to dostanie się wiersz poleceń, w którym kody komend trzeba wpisywać w kodzie szesnastkowym :). To pewnie przesada ale coś w tym jest.

    Do innowacji potrzeba pewnej dozy ignorancji. Np. pomysł, aby dwóm nieznającym się i mieszkającym daleko od siebie osobom umożliwić dokonanie transakcji przez internet, człowiekowi rozsądnemu i do tego ostrożnemu wyda się kompletnie idiotyczny. Toż to już na pierwszy rzut oka raj dla oszustów.

    Albo przykład z innej beczki. Ja się nie znam na przetwarzaniu obrazów i rozpoznawaniu twarzy, ale zdaje się, że to są dosyć skomplikowane algorytmy. Do takich rzeczy, a przynajmniej do przełomów w takich dziedzinach lepiej mieć geniusza. Ale taki geniusz w życiu nie wpadnie na pomysł, żeby taki algorytm wykorzystać w następujący sposób: Zrobić aplikację na komórkę, która po zrobieniu zdjęcia np znienawidzonemu szefowi rozpozna kluczowe elementy twarzy, takie jak oczy, nos, usta itp. i pozwoli wirtualnie okładać twarz kolorując ją odpowiednio - a to dodając limo gdzie trzeba, a to strużkę krwi, a to krzywiąc nos i tak dalej. To jest dopiero pomysł potencjalnie wart milion dolarów i do takiego czegoś potrzeba wariata, a nie geniusza. No chyba, że takie wariactwo uznamy za swoisty geniusz.
    Polska Dolina Krzemowa
  • @Brat Żorża 12:10:13
    Może to dlatego, że w przeciętnym polskim katolicyźmie jest tyle głębi, co w kulcie cargo.

    Ostatnio zmieniłem robotę i trafiłem do firmy zajmującej się automatyką. Jest tam parę działów i co dział to kalendarz z gołą babą. Ot taka specyfika "katolickiego kraju". Ja raczej siedzę na miejscu, ale moi koledzy sporo jeżdżą, po różnych zakładach. Zagadnąłem kiedyś o to kolegę z pracy i on mi na to, że to, co na ścianach u nas, to jest pikuś i nie widziałem co mają w koksowniach czy elektrowniach. Ten kolega nie tak dawno był przez kilka miesięcy w Angli, na tym zgniłym i zepsutym zachodzie i tam tego nie widział. Nie twierdzę, że widział dość, żeby mieć pełny obraz, ale jedna próbka jest. Wspomniał też, że na tym zgniłym zachodzie widział szkoły żeńskie z internatem dla dziewcząt z porządnych domów, a w przestrzeni publicznej, w reklamach jest o wiele mniej golizny i epatowania seksualnością niż u nas.

    Ja jestem niewątpliwie skrzywiony, ale z moich obserwacji Polka Katoliczka to ta paniusia w eleganckim kostiumie, co to w niedzielę po mszy idzie z pieskiem na spacer. Piesek oczywiście sra na środek chodnika i Polka Katoliczka pospiesznie oddala się z pupilkiem od dowodu rzeczowego udając że nie widzi.

    Skąd to? Nie wiem. Może stąd, że mamy taki naród jaki mamy a kościół wychodzi z założenia, że lepiej próbować robić z niego katolików, na ile się da, niż wypieprzyć wszystkich za bramę kościoła na zbitą mordę i uczciwie im powiedzieć, że się nie nadają.
    Rola elit w kształtowaniu polityki gospodarczej
  • @FanDaVinci 00:50:25
    To jest element który może i przemawia dzisiaj przeciw, ale jak Pan zauważył nie jest fundamentem. Jak się wyciąga takie argumenty, to po pierwsze umniejsza się znaczenie przyczyn fundamentalnych, a po drugie ryzykuje się, że argument zacznie działać w drugą stronę. Nauka i technika czynią postępy czy się to nam podoba czy nie. Mogą jeszcze nastąpić takie dni, że ryzyko wad genetycznych, na skutek różnych manipulacji będzie mniejsze w in vitro albo, że różne manipulacje będą mogły zmniejszyć ryzyko przy zapłodnieniu naturalnym. Jeśli się uzna, że katolik ma obowiązek minimalizować ryzyko, to dzisiaj taki argument jest po myśli przeciwników in vitro, a jutro może się okazać, że zgodnie z nim katolik jest zobowiązany preferować in vitro. Wtedy księża oczywiście zmienią śpiewkę i wyjdzie, że wcześniej łżeli jak psy.

    I dlatego ja się oburzam jak takie argumenty słyszę. Tak samo jak się oburzam, jak słyszę argumenty przeciwko antykoncepcji oparte o szkodliwość albo o zgrozo o nieskuteczność czy to samej antykoncepcji czy zapobiegania chorobom wenerycznym. Nie o to chodzi.
    Gdy nauka staje się religią. Refleksje na kanwie sporu o in vitro.
  • @Jerzy Wawro 00:03:55
    Nie starałem się pokazać symetryczności pomiędzy przeciwnikami chrześcijańskiej cywilizacji, a hierarchią kościelną.

    Pan napisał o tym, czego należy wymagać od naukowców, a ja o tym, że prawdy i uczciwości moim zdaniem należy wymagać również od duszpasterzy. Jeśli coś jest niemoralne i nie podoba się Bogu, to należy jasno powiedzieć dlaczego albo po prostu przyznać, że taki jest dogmat i koniec. Wymyślanie dodatkowych absurdalnych argumentów, żeby przekonać nieprzekonanych jest obrzydliwe.

    Oczywiście można zapytać czy hybrydy ludzko-zwierzęce mają prawo żyć, czy nie i w tak postawionym pytaniu ja widzę 2. Czy można takie hybrydy do życia powołać przez biologiczne manipulacje i czy należy takie hybrydy życia pozbawić, gdyby zostały jednak do życia powołane. Ja nie jestem teologiem i nie zamierzam odpowiadać na takie pytania, ale jak ktoś mi próbuje wmówić, że argumentem w dyskusji jest to, czy takie hybrydy będzie na starość łupać w krzyżu, albo to, czy ktoś będzie je szykanował za odmienność, to ja z kolei stanowczo protestuję przeciwko używaniu takich argumentów. Takiego typu argument odnajduje w wypowiedzi ks. Bériera. Być może źle go zrozumiałem.
    Gdy nauka staje się religią. Refleksje na kanwie sporu o in vitro.
  • @Jerzy Wawro 19:35:46
    Tu mnie Pan przeraził.

    Dawno nie przeczytałem artykułu, który wywołałby u mnie tak silną potrzebę wyrażenia co myślę, przy czym niestety nie na temat artykułu.

    Z tym co Pan napisał o naukowcach nie ma co dyskutować. Można razem z Panem ubolewać nad ich nieuczciwością i brakiem moralności. Ale artykuł nawiązał do problemu in vitro i wstąpienia ks. Bériera i po tym co czytam na ten temat, a co wyszło spod ręki katolików jestem zdruzgotany. Obawiam się, że tak, jak naukowcy są nieuczciwi i manipulują, tak samo nieuczciwi i manipulatorscy okazują się pasterze kościoła, którym stawiałbym jednak wyższe wymagania.

    Nie ma sporu (między mną a przeciwnikami in vitro) co do moralności in vitro przy procedurze, w której tworzy się więcej niż jeden zarodek, a potem "nadmiarowe" zarodki wkłada do lodówki tylko dlatego, że tak właściwie nie wiadomo co z nimi zrobić. Utylizacja (specjalnie użyłem brutalnego słowa) wydaje się niemoralna, więc sprawę odwleka się za pomocą lodówki.

    Nie byłoby sporu (między mną a przeciwnikami in vitro) co do moralności in vitro nawet, jeśli nie tworzy się dodatkowych zarodków, gdyby wyjaśnienie niemoralności było następujące: Człowiek manipulujący zapłodnieniem w sposób mechaniczny wkracza w kompetencje Pana Boga. Jedynym akceptowalnym uczestnictwem człowieka w akcie powoływania nowego życia jest naturalne współżycie i ufność, że ja Bóg zechce to obdarzy potomstwem. To jest dogmat który mogę zaakceptować bez problemu.

    Ale jak słyszę inne tzw. argumenty przeciwko in vitro, to nie umiem odebrać ich inaczej, niż jako obrzydliwą manipulację, a może wręcz bluźnierstwo i/lub herezję. (podobnie mam w przypadku antykoncepcji, ale to inny temat.)

    Zna Pan tą historię z Napoleonem, jak to nie został on przywitany salwą z armat? Czy uważa Pan, że wyjaśnienie braku takiego powitania brakiem armat jest niewystarczające?

    Mniejsza o armaty. Czy uważa Pan, że podane powyżej wyjaśnienia, dlaczego in vitro jest nieakceptowalne są niewystarczające?

    Rozróżnijmy może jeszcze 2 sytuacje, bo w jednej z nich, to co Pan napisał ma może sens. Otóż mogę wyobrazić sobie sytuację, w której para chce mieć dziecko i ma wybór. Albo naturalnie albo modnie z zapłodnieniem w próbówce. Modnie niesie ze sobą zwiększenie ryzyka wad genetycznych. Wtedy rzeczywiście zwiększanie ryzyka uznaję za niemoralne, niezależnie od tego jaką liczbą to ryzyko się wyrazi. Ale naprawdę uważa Pan, że to jest sytuacja reprezentatywna dla ogółu przypadków, w których pary rozważają in vitro? Dla mnie to coś nowego. Oczywiście ja nie twierdzę, że wiem jak jest, ale do tej pory tkwiłem w błogim przekonaniu, że przynajmniej w większości przypadków in vitro rozważa się właśnie wtedy, gdy wiadomo, że naturalnie nie wychodzi. Jeśli potwierdzi Pan, że tkwiłem w błędzie to Panu uwierzę. Póki co potkwię w nim jeszcze trochę i z tej perspektywy spojrzę na "argument" ks. Bériera.

    Stoimy przed dylematem czy powołać nowe życie czy nie powołać. Wiadomo, że naturalnie się nie da, więc nie jest to dylemat jak je powołać tylko czy. Argument, że jest to zło, bo bawimy się w Pana Boga albo dlatego, że tworzymy dodatkowe zarodki i skazujemy je na śmierć został uznany za niewystarczający, w przeciwnym wypadku nie byłoby potrzeby mówić nic więcej. Jeśli dobrze rozumiem co ks. Bériera chciał powiedzieć, to jego argument brzmi tak. Nie powoływać, bo istnieje ryzyko i jest ono większe niż w przypadku zapłodnienia naturalnego, że urodzone dziecko będzie miało wadę genetyczną i będzie przez to nieszczęśliwe na ziemi.

    Ja tam raczej nie jestem dobrym katolikiem. Lekcje religii pamiętam słabo, więc poproszę o pomoc. Czy nie jest przypadkiem tak, że dar życia jest świętością i winniśmy Panu Bogu wdzięczność niezależnie od tego jak nam się to życie tu na ziemi układa? Czy nie jest przypadkiem tak, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało jakie nagrody przygotował dla nas Pan Bóg w niebie, i czy te nagrody nie są przypadkiem większe niż jakiekolwiek krzywdy, których moglibyśmy tu na ziemi doświadczyć? Gdybym miał wadę genetyczną i był przez to nieszczęśliwy i w związku z tym oskarżałbym Pana Boga o zrobienie mi krzywdy poprzez powołanie mnie do życia. Czy nie byłoby to przypadkiem bluźnierstwem? Znam jeden przypadek, w którym lepiej byłoby dla człowieka gdyby się nie narodził. Tak o Judaszu powiedział sam Pan Jezus. Być może takich ludzi w historii ludzkości było, jest lub będzie więcej. Pan Jezus takie rzeczy wie i może takie rzeczy mówić, ale jakim prawem orzeka o tym ks. Bériera - dla kogo lepiej, a dla kogo nie lepiej się urodzić?

    Mi wychodzi na to, że ks. Bériera jest heretykiem i bluźniercą i dziwię się że katolicy mu tego nie wypominają.
    Gdy nauka staje się religią. Refleksje na kanwie sporu o in vitro.
  • Jak już jesteśmy przy ciekawych pomysłach to może kogoś zainteresuje to
    Dr. John Hunter twierdzi, że wystrzeliwując łądunek z działą można go umieszczać na niskiej orbicie w cenie kilkuset dolarów za funt. Można w ten sposób tworzyć na orbicie skład paliwa do dalszej eksploracji kosmosu.

    http://www.youtube.com/watch?v=1IXYsDdPvbo
    Skylon - nadzieją na przyszłość ?
  • @Runner 13:29:37
    Jeżeli to są nasi obywatele, a nie niemieccy to niby czemu mają mieć przedstawicielstwo w parlamencie państwa niemieckiego?

    Mniejszość niemiecka w Polsce to są nasi obywatele.
    Kaczyński: "Prawa wyborcze dla Niemców to absurd"
  • @burbon, na kidawę Stoperan
    Nie wiem czy tu można mówić o racji czy braku racji, bo to nie jest rozmowa o faktach tylko o poglądach. Rozumiem, że panowie podzielacie pogląd Kaczyńskiego. Ja nie podzielam i stawianie sprawy w taki sposób mnie przeraża. Z takim prymitywizmem mi nie po drodze. Aż dziw, że się panowie nie wstydzicie takiego upubliczniania swojej choroby czerwonych oczu.

    Ja bym chciał, żeby Państwo Polskie było suwerennym państwem, które określa swój stosunek do swoich własnych obywateli samodzielnie, a nie w zależności od tego czy gdzieś za granicą biją murzynów czy nie. Mniejszość niemiecka w Polsce to są polscy obywatele narodowości niemieckiej. Tu mieszkają, tu pracują, tu płacą podatki i tu uczestniczą w życiu zbiorowym wraz z Polakami. To są nasi Niemcy i stosunek naszego państwa do nich to jest wyłącznie nasza sprawa. Może ten stosunek jest niewłaściwy, o tym można dyskutować, ale on nie może zależeć od wewnętrznej polityki Niemiec! Jeśli nasi Niemcy mają za dużo przywilejów to to trzeba wyprostować w ramach urządzania Państwa Polskiego, a nie w ramach nacisków na Niemcy. Wyobraźcie sobie panowie, że w akcie miłosierdzia bierzecie na wychowanie dziecko narodowości chińskiej. Zamierzacie się nad nim codziennie pastwić dlatego, ze w Chinach przeprowadzają za dużo aborcji? Jeśli nasi Niemcy stanowią u nas V kolumnę to to też jest nasza sprawa. Należy ich tutaj osądzić i karać albo deportować bez względu na wewnętrzną politykę Niemiec. Jeśli są u nas gośćmi korzystającymi z darmowych obiadków tylko dlatego, że podlizujemy się Państwu Niemieckiemu, to to jest idiotyzm i należy ich deportować bez względu na wewnętrzną politykę Niemiec. A jeśli są porządnymi polskimi obywatelami, to należy o nich dbać jak o swoich obywateli bez względu na wewnętrzną politykę Niemiec. Jarosław Kaczyński proponuje wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej. Doktor prawa!

    Problem Polaków w Niemczech to jest problem z naszym państwem, które jest tak parszywe, że oni wolą znosić tam szykany, niż mieszkać tu. żeby im pomóc, trzeba naprawić Państwo Polskie, a nie szantażować państwo sąsiednie naszym stosunkiem do własnych obywateli, tylko że niemieckiej narodowości.
    Kaczyński: "Prawa wyborcze dla Niemców to absurd"
  • @misiek1111 16:34:32
    Ja znalazłem w internecie informację, że hektar kilkudziesięcioletniego lasu sosnowego pochłania rocznie 21,5 tony CO2. 21,5 tony CO2 to jakieś 5,86 tony czystego węgla. Panu wyszło średnio mniej, ale moje dane są dla odpowiednio starego lasu, a taki las przecież nie wyrasta w 1 dzień i nie trwa wiecznie. Młodnik pewnie pochłania mniej.

    W każdym razie wychodzi na to, że nawet gdyby 100% lasów w Polsce było takim optymalnym kilkudziesięcioletnim lasem sosnowym to pochłaniało by może jakąś połowę węgla które wydobywamy z ziemi, a jeśli założyć, że te 7 mln ha (Wikipedia podaje powierzchnię lasów w Polsce 9 mln ha) równoważy na dzień dzisiejszy to co wydychają zwierzęta i ludzie, to do zagospodarowania tego co wydobywamy trzeba by zalesić jeszcze kilkanaście mln ha.

    Wracając do zakopywania. 80 mln ton węgla kamiennego to jakieś 60 - 70 mln ton węgla co po spaleniu da 220 - 256 mln ton CO2.

    Teraz chętnie bym się dowiedział ile CO2 trzeba wyemitować przy wytwarzaniu energii potrzebnej do zestalenia i zakopania jednej tony CO2.
    Pan Cogito jest wku*ony
  • @misiek1111 12:36:25
    Panowie czy wy rozmawiacie o tym jak Polska ma wygrać walkę ze wzrostem stężenia CO2 za resztę świata, czy o tym jak ma zadbać o swój własny bilans?

    Co to znaczy że rośliny sobie nie radzą. Wykres ładny, ale trzeba go porównać z globalnymi zmianami powierzchni lasów i dżungli. Mam jakieś takie dziwne przeczucie, że te nie rosną.

    A co do Polski to o tym czy sadzenie drzew jest sensowniejsze niż sprężanie skraplanie i zakopywanie powinno decydować porównanie skuteczności i kosztów tych dwóch metod a nie jakiś wykres globalnego stężenia CO2 który jest tutaj ни при чём
    Pan Cogito jest wku*ony
  • Nie wiem czy niezależność energetyczna Polski jest w praktyce realizowalna
    ale może jakieś światło na to, czy Polakom w ogóle na tym zależy i czy zdają sobie sprawę z istoty problemu mogłaby rzucić ankieta.

    Proponuję zorganizować ankietę z następującym pytaniem.

    Jakie działania powinien pana/pani zdaniem podjąć polski rząd w sytuacji, gdy dowiaduje się o możliwości wykorzystania nowych źródeł energii (gaz łupkowy, geotermia, nowoczesne technologie użytkowania złóż węgla itp.) i istnieje szansa na uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji?

    Ja osobiście wyobrażałbym sobie, że po takich odkryciach jak np gaz łupkowy, to powinien się rozpocząć polski Projekt Manhattan w sensie determinacji, mobilizacji i ukierunkowania wszystkich możliwych środków i wysiłku. Brak takiego programu nie pozostawia wątpliwości co do patriotyzmu naszych elyt.

    Sprawdźmy może najpierw co ma w głowie większość społeczeństwa, to potem się zastanowimy co jest w takiej sytuacji możliwe. Może okaże się, że jednak coś więcej niż spuścić bombę i zaorać.
    Czy Niezależność Energetyczna Polski jest możliwa?
  • Może ja robię w tym momencie za trola ale się nie powstrzymam
    Ani trotyl ani nitrogliceryna nie eksplodują tylko detonują. Jeśli na pokładzie miał miejsce wybuch trotylu albo nitrogliceryny (dynamitu?) to miała miejsce detonacja a nie eksplozja.
    Próbki, które wskazali biegli, nadal są w Rosji
  • Mnie już Pan sobie zraził
    "Prezydent kadencja 7 lat, wybierany w Wyborach Powszechnych. Wybory są obowiązkowe."

    Czy wybory mają być jawne?

    Jeśli nie, to jak Pan chce to zrealizować?

    To takie pytania techniczne.

    A teraz pytanie ważniejsze:

    Proszę sobie wyobrazić trudny problem medyczny i potrzebę narady specjalistów. Czy jest Pan za tym, żeby do takiej narady zostali przymuszeni wszyscy mieszkańcy okolicy, niezależnie od tego czy mają blade pojęcie o problemie, czy nawet w ogóle o medycynie, czy nie, i nie tylko mieli by obowiązek być obecnymi, ale jeszcze zabrać głos?

    Jak Pan uważa problem wyboru przywódcy państwa za błahostkę, którą można powierzyć do rozstrzygnięcia stadu szympansów, to po co Pan się w ogóle nad tym rozpisuje? Jest takie powiedzenie: "Jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz". Nie to nie do Pana. Chodzi mi o to, że wśród obywateli są i tacy, którzy zdają sobie sprawę, że nie wiedzą który kandydat lepszy, nie znają się na polityce, nie potrafią ocenić ile jest sensu w bredzeniu kandydata i mają na tyle uczciwości, że nie lezą brać udział w podejmowaniu decyzji. Jak Pan ich zmusi, to co mają robić? Rzucić kostką? Ja wiem, że problemem są ci, którzy tak samo nie wiedzą, ale lezą, ale czy lekarstwem ma być zmuszenie reszty? To może lepiej od razu rzucić kostką. Wtedy przynajmniej raz na parę kadencji mamy szansę na dobrego prezydenta (jeśli znajdzie się kandydat).
    „Polsko – Ojczyzno moja”
  • @cyborg59 10:03:56
    Przecież nie napisałem, że widziałem dokładnie to samo zadanie tylko, że zetknąłem się z siecią nieskończoną. Ale tak w ogóle to komiks przytoczyłem dla komiksu, bo polecam i inne obrazki, a sieć potraktowałem jako pretekst. Randall Munroe jest genialny na swój sposób.

    Rezystancja i prąd są przecież związane. Jak policzysz rozkład potencjałów i prądów to znajdziesz i rezystancję zastępczą pomiędzy węzłami.

    A rozkład potencjałów przy zadanym potencjale w jednym węźle i założeniu że w nieskończoności jest zero to jest właśnie coś jak rozwiązanie podstawowe. Mając coś takiego resztę można dostać z superpozycji. Jak już wspomniałem to nie jest ładne.

    Wracając to żartów albo pół - żartów taka nieskończona sieć dla takich umysłów jak wspomniane w komiksie (nerdów) to jest błogosławieństwo w przypadku syndromu wstydliwego pęcherza. Wystarczy, że toaleta jest wykafelkowana i odrobinę wyobraźni.
    Efekt Erasto B. Mpemby czyli logika odkrycia naukowego
  • @cyborg59 04:29:54
    Cholera, aż musiałem wygrzebać to zadanie.

    Pewnie jeszcze się z nim pobawię, skoro w przypadku dwóch sąsiednich węzłów można to wykombinować bez matematyki wyższej, ale tak w ogóle z siecią nieskończoną zetknąłem się wcześniej tu:

    http://www.xkcd.com/356/

    Gdzieś w dyskusji na forum dotyczącym tego komiksu był link do rozwiązania ogólnego i nie jest to ładne.
    Efekt Erasto B. Mpemby czyli logika odkrycia naukowego