Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Robert Wagner

  • @sigma 21:31:23 Dawno mnie nie próbowano tak nabrać jak ty to robisz.
    Wstyd.
    Pomijam sam artykuł i nieprawdę że wszystkie elektrownie atomowe są państwowe. Co za bzdura. W USA i Kanadzie absolutna wiekszość jest w rękach prywatnych i przynoszą zyski. Tutaj jest lista właścicieli. Tak trudno było sprawdzić przed napisaniem?
    http://www.ornl.gov/~webworks/cpr/rpt/105875.pdf

    Ale pisać takie bzdety w komentarzu, że we Francji działa 58 reaktorów i że pokrywają 50% potrzeb Francji?! Wstyd.
    We Francji działa 58 ELEKTROWNI atomowych, nie reaktorów. Stanowią one 78% całej produkcji energii elektrycznej tego kraju. Francja ma najtańszą energię elektryczną w Europie, i dzięki temu znaczną jej część eksportuje z zyskiem.
    Zamiast pisać bezpodstawne historie i dużo słów, lepiej przedstawić dane. Konkretne dane.

    Nie wypowiadam się o celowści lub nie budowy elektrowni atomowej w Polsce. Osobiście uważam że akurat Polska powinna te miliardy wpompować w rozwój nowych technologii węglowych. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad zwykłym i świadomym przekłamywaniem rzeczywistości.

    PS. W USA wydawane są nowe pozwolenia i powstają plany budowy więcej elektrowni atomowych. Jedyna rzecz która ten proces przyhamowała, to nie nieopłacalność elektrowniami atomowymi, a nieprawdopodobnie niska cena gazu w USA. Ten niespodziewany przez nikogo kilkukrotny spadek ceny gazu i jego nadmiar, znacząco zmienił cały rachunek ekonomiczny. O ile mi jednak wiadomo, Polska nie ma nadmiaru własnego gazu, i to w cenie $100 za
    OSTATNI GASI ŚWIATŁO.
  • Dlatego przeniosłem biznes z USA. Czy o to właśnie autorowi chodzi?
    Najpierw przeniosłem do Kanady, później do Meksyku, a teraz myślę o otwarciu filii w Polsce.

    Drenaż biznesów? Emigracja ludzi z Polski za chlebem już nie starcza? Trzeba jeszcze biznes wykurzyć? Nie mówię o przyciąganiu, ale o wykurzeniu tego który jest.
    Czy autor proponuje zerową stawkę dla firm o dochodzie do 250 tys PLN? Nie ma sprawy, tylko że takich firm jest może nie większość, ale ogromna ilość. Proszę wiec nie pisać od koniecznosci podnoszena CIT, tylko o konieczności jego obniżenia dla małych i średnich firm!
    Zresztą, wpływy do budżetu od tych dużych firm są marginalnie małe, nawet jeśli płacą 80% podatku. Prosze najpierw zerknąć do statystyk. Kilkadziesiąt razy wyższy państwo ma przychód z faktu że pracownicy tych wielkich firm płacą podatki dochodowe i VAT.

    Nie używam ciężkich słów nadaremnie i rzadko się wypowiadam. Tym razem robię wyjątek i mówię wyraźnie: autor pisze o rzeczach o których nie ma zielonego pojęcia. Na pewno też nie miał biznesu skoro nie potrafi zauważyć że polskie 19% jest podatkiem liniowym(!) podczas gdy CIT większości przytoczonych państw to CIT ŚREDNI lub MAKSYMALNY!

    Dla przykładu: w USA niewielka firma płaci podatek 15% a w Polsce 19%.
    Następną stawką podatkową CIT w USA jest 24%, potem 34%, 39% zaś podatek za zyski od 335 tysięcy do 15 milionów dolarów spada znów do 34%.
    Dopiero każdy dolar zarobiony POWYŻEJ 18 milionów opodatkowany jest 35% ! No i nie ma jeszcze wspomnianych w artykule 40%. Były, ale zostały obniżone.
    Podobnie jest w większości innych państw. Dlatego to co autor pisze nie można nazwać inaczej niż oszukiwaniem czytelnika, lub po prostu oszołomstwem.

    USA ma jednen z najwyższych podatków korporacyjnych - prawda, ale właśnie dlatego biznesy uciekają do Kanady, Meksyku, Europy (w tym wschodniej), Azji. Baza przemysłowa dająca pracę Amerykanom skurczyła się jak wełniany sweter po praniu. Dlatego też i mój biznes z USA wyemigrował.

    Autor nie wspomniał o strasznie ważnej rzeczy: po obniżeniu podatku CIT w Polsce, natychmiast, dosłownie natychmiast bardzo wzrosły wpływy państwa polskiego z tytułu podatków CIT. Nie spadły a WZROSŁY!
    Podwyższmy go i znów zobaczymy co to znaczy samoobrona firm. Przejścia do szarej strefy, omijanie prawa podatkowego jak tylko się da, no i przenoszenie firm do państw gdzie stawka jest niższa.
    Firm nie tworzy się po to by płaciły podatek, tylko by generowały zyski swoim inwestorom. Jeśli ktoś myśli że jest inaczej, że firma będzie bezczynnie patrzyła jak jest dojona, to grubo się myli.
    No i dodatkowa sprawa nie wspomniana przez autora: pieniądze wyciągane z firmy przez właścicieli - dywidendy - opodatkowane są 15% w USA ale 19% w Polsce. Czyli w Polsce już jest w tej chwili wyżej o te postulowane 4%.

    Na koniec sprawa najważniejsza. Co da podniesienie podatku? Załata dziurę budżetową? Jest to największa bzdura jaką słyszałem. Rząd natychmiast wydatki swoje "skoryguje" w górę i dodatkowy przychód przeje zanim on jeszcze do budżetu trafi.
    W USA podatek CIT jest według autora dwukrotnie wyższy niż w Polsce, a dziura budżetowa rośnie kilkakrotnie szybciej niż ta w Polsce i nie ma najmniejszej szansy na jej załatanie podatkami.
    Po prostu nie tędy droga. Każdy rząd, nie tylko polski, przeje wszystkie pieniądze jekie są mu dostępne. Jedyny znany sposób na obniżenie dziury budżetowej, to ZMNIEJSZENIE apetytu państwa. Zmniejszenie wydatków państwa. Kuracja odchudzająca.

    Miasto Detroit w trosce o budżet podniosło podatki firmom - głównie od nieruchomości. Efekt: w ciągu 20 lat miasto Detroit straciło 70% firm i podatków od nich ściąganych. Firmy po prostu stać na to by przenosić się tam gdzie je mniej doją (a sprawa Fiata to sprawa polityczna i nie ma nic wspólnego z biznesem, o czym autor wie).
    Najczęściej firmy nie przenosi się od razu, a jedynie przestaje w nią inwestować. Gdy już park maszynowy się zestarzeje, zamiast go wymieniać, buduje się fabrykę gdzie indziej a dotychczasową załogę zwalnia. Tak w skrócie wygląda mechanizm "przenoszenia" firm.

    Acha, zapomniałem, no i jak skończyła sie sprawa z Detroit? Prosto. Nie ma kasy od firm, to zwolniono 60% nauczycieli, zamknięto 70% szkół, obcięto etaty policji, straży i innych jednostek opłacanych z budżetu miasta o ponad 60%, a zarobki tych którzy zostali zmniejszono o 30%.
    Cud. Budżet zbilansowany.
    Na pamiątkę zaś stoją jeszcze kikuty ogromnych hal fabrycznych i kilkudziesieci-piętrowych biurowców bez okien, tynków i bez... sensu.
    Podpowiadam Tuskowi. Podnieście CIT!
  • Frakturowanie???? A może KRUSZENIE do choroby jasnej?
    Każdy polski dziennikarz powinien mieć przed sobą słowniczek języka którego zapomniał...
    Na pierwszym miejscu powinien być Woluntariusz (ang.) = Ochotnik (pol.)
    Później:
    Dealer = Sprzedawca
    Developer = Budowlaniec
    Last Minute = z Ostatniej Chwili
    Pripejdy = Przedpłaty
    Dalej Celebryci, Showy, Newsy, Marines, Iventy, Castingi i tak mogę do usranej śmierci....

    A sam artykuł o technologii krzuszenia skały propanem zapowiada się interesująco. Zaraz biorę się do jego lektury...
    Nowa technologia frakturowania propanem zamiast wody
  • Niesamowite! Nieprawdopodobne Ezaw!!! Dzięki!
    To naprawdę ma wielki sens kiedy się nad tym zastanowić. Podsunęło mi to pomysł na skonstruowanie pojazdu który będzie się poruszał po wodzie wykorzystując ten właśnie efekt.

    Pod latarnią jest najciemniej, prawda?
    Chodzenie po wodzie
  • dr Culum Brown z Macquarie duby smolone bredzi...
    Czasem doktory tak mają... Nie postawi taki rzeczy w odpowiedniej perspektywie, tylko rozprawy naukowe pisze o wyższości świąt Bożego narodzenia nad Wielkanocnymi.

    A rzeczywistość jest jak zwykle prosta i żaden rybak z GPSem, sonarem, i przynętą zakraszoną słoninką nie jest jej w stanie zmienić.
    Zacznę może od tyłu:
    W przeciwieństwie do Mazur gdzie akurat przebywam, w USA czy Kanadzie NIE TRZEBA zdawać żadnych egzaminów wędkarskich by kartę wędkarską zdobyć coby trochę kija pomoczyć. Podobnie zresztą sprawa ma sie z żeglarstwem. W USA od 25 lat pływam bez żadnych patentów (BO TAM NIE ISTENIEJĄ!) dużym jachtem motorowym z silnikiem o mocy 350 KM, a na Mazurach policja mnie co rusz haltuje za pływanie 8-metrowym jachtem któren ma silnik 15 KM. Przekracza on dozwoloną do pływania w Polsce bez uprawnień moc aż o całe 1,5 KM! Niestety nigdy nie zrobiłem w Polsce patentu sternika motorowodnego bo moje krótkie wakacje nie pozwalają na odbycie wymaganego kilkutygodniowego kursu, a samego egzaminu bez kursu zdać nie można.
    No ale do ryb mości panowie! A ma się to do ryb tak samo jak do pływania łódkami. W USA i Kanadzie każdy może kupić sobie pozwolenie na łapanie ryb w sklepie gdzie również kupuje rosówki. Można kupić na tydzień, dwa, sezon czy na cały rok. Cena od kilku dolarów za tydzień, do maksymalnie kilkudziesięciu dolarów za cały rok. Żadnych egzaminów, a emeryci i małolaty dostają mocną zniżkę. Wędkowanie jest w Ameryce NIEPRAWDOPODOBNIE popularne. Czy więc te miliony wędkarzy wyłowili wszystkie ryby? Jakoś nie zauważyłem. Nawet nie zauważyłem by zrobili najmniejszą wyrwę w populacji ryb. Co więcej - mam wrażenie że ryb jest więcej teraz, niż było ich 30 lat temu.
    Sprawa wydaje się być diabelnie prosta: indywidualni wędkarze, nawet z samonaprowadzającymi się przynętami, nie są w stanie zaszkodzić przyrodzie.
    Co rzeczywiście niszczy populacje ryb to NAWOZY SZTUCZNE spływające z pól do rzek, jezior i mórz. Te potrafią zniszczyć populacje ryb 1000 razy bardziej (słownie: tysiące razy bardziej) niż miliony wędkarzy. Ścieki komunalne i przemysłowe. No i przemysłowy połów ryb na skalę jaka się normalnym śmiertelnikom nie mieści w głowie.
    Dodam, że łatwe uzyskiwanie pozwolenia na wędkowanie nie zwalnia amerykańskich wędkarzy od przestrzegania przepisów które są dosyć rygorystycznie egzekfowane (a kary są naprawdę duże i z szeryfem nie ma ŻADNEJ dyskusji). Istnieją dzienne limity ilości połowu określonych ryb. Minimalna wielkość, sezony ochronne itd. Kiedy patrzę na te malutkie rybki które jem w polskich smażalniach, to aż żałość bierze bo w Ameryce nawet dwa razy większe należy wypuścić do wody (i się WYPUSZCZA).
    Podobnie jest z żeglarstwem - brak patentów żeglarskich nie zwalnia z obowiązku przestrzegania przepisów.

    Tak więc nie ma znaczenia czy mam super duper przynętę, czy nie - nie mogę łowić w dowolnych ilościach, o dowolnej wielkości, czy w sezonie ochronnym. A tak wogóle to tylko ktoś kto nie łowi, na przykład nasz pan doktor Culum Brown z Macquarie może takie duby smolone pisać. Normalny wędkarz wie, że nie złapie ryb tam gdzie ich nie ma - a to już jest sekret i doświadczenie wędkarza. Może patrzeć w swój sonar jak szpak w p...e, ale jeśli nie wie jaka ryba pod jego łódką płynie, to se też może co najwyżej zawyć do księżyca. A nawet jeśli wie, to jeszcze musi ją łowić o dokładnie określonej porze dnia no i wiedzieć na co. A to wszystko to to są lata zdobywanego doświadczenia.
    Kilka lat temu wybrałem się na wędkarskie wczasy do Kanady. Głęboka północ Kanady, tysiące jezior, łódź motorowa do dyspozycji. Sonar pokazuje ławice pod nami (ale czego?). Jezioro długie na 20 km, my na nim praktycznie sami i... nic. Nawet jednej bladej rybki nie złowilim przez 5 dni. Normalnie dźwiągwy nie brali. Dopiero pod koniec pobytu udało się złapać małego szczupaka o 4 rano i dzień później drugiego, większego o tej samej porze.
    Wyjeżdżając, w tawernie lokalni farmerzy śmiali się z nas kiedy usłyszeli na jakim jeziorze łapaliśmy. Przecież tam w lecie NIC NIE BIERZE! Ryba siedzi na głębokiej wodzie i czeka aż miną upały. Dopiero późną jesienią można tam wędkować. Jak się woda ochłodzi... Teraz to tylko siecią!
    I to jest właśnie moje motto - tylko siecią! Nie wędka. Nawet nie tysięc wędek, czy milion wędek z najlepszymi przynętami, a sieci, nawozy i zanieczyszczenia są rzeczywistym zagrożeniem dla ryb.
    Kiedy morski okoń (see bas) idzie przez tydzień rzeką Detroit z morza na tarło do wielkich jezior, to wzdłuż brzegu stoją tysiące wędkarzy. Każdy z nich zarzuca wędkę z kilkoma haczykami. Żaden spławik nie jest potrzebny. Się zarzuca i po 30 sekundach się podrywa, a na żyłce jest kilka okoni. I się zaklada robaki, zarzuca, podrywa i tak wkółko. Po godzinie idzie się z dużym wiadrem dużych okoni do domu, nie robiąc żadnej wyrwy w populacji tych okoni bo idą ich wtedy setki milionów! Dosłownie - setki milionów! A w górze rzeki czekają już na nie inni rybacy - niedźwiedzie, szopy pracze, orły, i każdy zwierz który lubi rybkę. Niestety dla wszystkich - jest to tylko jeden tydzień w roku. Ten tydzień będzie się powtarzał dopóki jakiś biznesman nie puści wtedy kutrów z sieciami na rzekę Świętego Wawrzyńca, albo jakaś fabryka nie spuści swoich ścieków.
    Na szczęście czystość wód w Wielkich Jeziorach poprawia się z roku na rok (drakońskie normy rygorystycznie przestrzegane) dzięki czemu w jeziorach z roku na rok jest coraz więcej ryb.

    No i to by było chyba na tyle o prawdziwym rybaczeniu?
    Wędkowanie na ekranie
  • @NUS 13:30:21
    To co Pan pisze o fotowoltaice nie jest prawdą.
    Jeśli zaś bezspornie wierzy Pan w to co o niej pisze, proszę samemu zainwestować w sporej wielkości ogniwa fotowoltaiczne i robić na tym pieniądze. Po dwu latach działalności chętnie przeczytał bym o pańskich doświadczeniach i o danych zdobytych w warunkach rzeczywistych w Polsce.
    Zastanawiam się również skąd będzie Pan pobierał prąd przez 4/5 doby.
    Inwestycja w dwie równoległe elektrownie o identycznej mocy nominalnej każda? Jakbym nie liczył, koszt inwestycji w elektrownie podwaja mi się jeśli jedna z nich będzie fotowoltaiczna bo przecież potrzebna jest jeszcze ta druga która będzie produkowała prąd przez pozostałą część dnia.

    Tym niemniej zachęcam nie do zachęcania innych, a do zainwestowania samemu i do przekonania sceptyków własnym przykładem, że się mylą.
    DO ZASTANOWIENIA -- energetyka jądrowa
  • @Paweł W. 22:53:17
    Przykro mi panie Pawle ale tylko jedno z pańskich twierdzeń jest prawdziwe ale nawet ono nie do końca.
    Przyspieszenie nie zależy od momentu, mimo że nawet ja przedkładam moment w silniku nad moc.
    Silniki elektryczne nie mają stałego momentu obrotowego niezależnego od prędkości obrotowej.
    Powiem więcej - nie mają nawet stałej sprawności.

    No i mitem jest że zaniczyszczają naszą planetę mniej niż silniki spalinowe. Prawda jest akurat odwrotna - to silniki spalinowe, zwłaszcza diesle produkują i mniej CO2 i zużywają mniej... paliwa.
    Dopóki nie opanujemy technologi wytwarzania prądu w reaktorach termojądrowych (synteza), czyli dopóki nie opanujemy produkcji taniego, w ogromnych ilościach i czystego prądu, to samochody elektryczne będa większymi śmierdzielami niż to czym jeździmi dzisiaj.

    Sprawność "well to wheel", czyli od szybu do kół jest niższa w przypadku samochodów elektrycznych. A chyba tylko to się liczy dla planety Ziemia? Przeniesienie smrodu z samochodu do elektrowni ciężko jest nazwać rozwiązaniem problemu? Prosze sobie zsumować wszystkie sprawności, zaczynając od sprawności elektrowni a sprawa stanie się od razu jasna. Szybkie ładowanie niczego tu nie zmienia. Ani nawet zasięg na jednym ładowaniu...
    Baterie szybciej
  • @Marky 04:38:19
    Masz rację Marky, zbyt uogólniłem nie znając wszystkich szczegułów.
    Piszę z Ameryki, więc i ja piszę tak jak to widzę zza oceanu. Niestety moja ocena prezydentury Lecha Kaczyńskiego widziana z drugiej strony jeziora nie wyglądała najciekawiej. Momentami było mi wstyd za brak profesjonalizmu, naiwność, nieefektywność, i za działania które z góry skazywały jego politykę na porażkę. Mówiąc szczerze, jstem chory z powodu nieumiejętności Polski rozgrywania swoich żywotnych interesów tak jak to robi Rosja, Izrael czy choćby Turcja. Jestem chory kiedy widzę jak Polska nie potrafi jedną ręką głaskać Niedźwiedzia, a drugą wbijać mu szpilę w d... tak by niedźwiedź nawet się nie domyślał kto mu ją wbija. Przykro mi, ale właśnie to jest skuteczna polityka. Nie kopanie niedźwiedzia w kostkę i liczenie na to że albo niedźwiedź ze złości dostanie ataku serca, a jak nie, to się może jakoś zdąrzy uciec...

    Jeden prosty i głupi przykład: patrzyłem z otwartymi ustami jak Fotyga i były prezydent Kaczyński “załatwiali Polsce” tarczę.
    W pewnym momencie szczęka opadła mi aż na podłogę - słyszałeś w Polsce jak grzmotnęła? A było to wtedy gdy Fotyga przyleciała do Waszyngtonu o tę tarczę błagać. Przyleciała zaraz po tym gdy Sikorski powiedział publicznie: jeśli Amerykanie zainstalują tarczę - świetnie, jeśli nie - tragedii nie będzie.

    Fotyga wraz z prezydentem odstawili żenujący cyrk i pokazali że NIC nie wiedzą o polityce. W tym czasie Sikorski rozgrywał karty w ten sposób, że udawał że Polsce do tarczy się nie pali. On wiedział i wie doskonale to o czym wcześniej pisałem - że zdanie i potrzeby Polski nie mają NAJMNIEJSZEGO znaczenia. Już nawet sami Amerykanie zaczęli wierzyć że to co mówi jest tym co myśli. Niektóre wpływowe gazety zaczęły nawet pobrzękiwać że polskiemu rządowi na tarczy raczej nie zależy więc trochę to będzie amerykańskiego podatnika kosztowało by jakoś ten ciężar Polsce zrekompensować.
    To aby USA uwierzyły że nam się do tarczy nie pali, jest PODSTAWĄ wynegocjowania korzystnego dla nas rozwiązania. I wszystko szło już dobrym torem. Nagle przylatuje Fotyga i płacze do prezydenta USA, że przylatuje z polecenia prezydenta Kaczyńskiego, że rząd polski tylko tak mówi ale naprawdę to myśli zupełnie co innego, i że Polska bardzo, bardzo, bardzo o tą tarczę prosi.
    Szczena mi opadła.
    Nie dość że skrytykowano stanowisko własnego rządu, zrobiono dywersję, to jeszcze ośmieszono się jak dziecko. Przekonywać Amerykanów że potrzebują tego czego potrzebują?
    A może że potrzebują to czego NIE potrzebują a my ich przekonamy że jednak potrzebują????

    Sikorski najwyraźniej wie jak należy rozmawiać z Amerykanami. Rozumie ich mentalność. Może dlatego że mieszkał w USA? Może dlatego że ma żonę Amerykankę? Tak czy inaczej wie i wykorzystywał to. A wie rzecz którą wiedzą też Niemcy, Francja, Izrael, Turcja - wszyscy tylko nie Fotyga i Kaczyńscy. Wie że Ameryka NIGDY nie zrobi czegoś, co nie jest w jej narodowym interesie. NIC nie pomoże płacz, błagania, czy groźby!
    Jeśli jest w interesie USA - stanie się.
    Jeśli nie jest - NIE stanie się.
    Jedynie co sojusznik może zrobić to wytargować dobrą cenę.

    Po wizycie Fotygi dosłownie oczekiwałem, że Amerykanie wystawią Polsce rachunek do zapłacenia za tarczę (jeśli sami jej potrzebują). Chyba to logiczne, prawda? Skoro Polska tak strasznie chce, wręcz jest dla Polski niezbędna, to Polska powinna za nią zapłacić? Sorry Winnetou - biznes jest biznesem.

    Ale jak było do przewidzenia, gdy tylko Ameryce stał się nagle potrzebny tranzyt zaopatrzenia do Afganistanu przez Rosję i współpraca Rosji w sprawie Iranu, (a moze jeszcze coś innego?), chwilowo zaniechali tarczy żeby nie drażnić Moskala. I Fotyga z Kaczyńskim mieli ich przekonać że nie wiedzą co robią?! Niezłe...

    A Polska?
    Halo! Jaka Polska? Jak Polska może pomóc interesom Ameryki? Polska najpierw musi mieć czym zaszachować, zanim minister kupi bilet lotniczy do Nowego Jorku.

    Kiedy Polska dorobi się instytucji potrafiących doradzać prezydentowi i premierowi w sprawach strategicznych?
    Ja mam tylko jedną nadzieję, że taka instytucja już istnieje, i że rząd wraz z prezydentem tę politykę realizują. Jest oczywistym, że skoro nasi przeciwnicy (i przyjaciele też) nie mają prawa mieć pewności jakie są rzeczywoste cele działań polskiego rządu, to tym bardziej zwykły Kowalski taki jak ja nie może wyciągać wniosków z tego co słyszy z ust polskich władz. Polityka to poker a nie rozkładanie kart na stole które byle jopek może poddawać publicznej analizie... Gdyby tak było, to biada polskiej polityce.
    Polityka Lecha Kaczynskiego a USA - widziane z USA
  • Ślepa Mańka myli się w jednym, a wiem co mówię:
    Gdyby Ameryce likwidacja WSI była potrzebna, WSI zostało by zlikwidowane. Koniec. Kropka.
    Nie ma niczego co nie zostanie zrealizowane jeśli jest to żywotnym interesem USA. Jeśli nie pieniędzmi to naciskami. Jeśli nie naciskami, to szantażem. Jeśli nie szantażem, to sankcjami (vide nałożenia amerykańskich wymogów na "niezależne" banki europejskie ze szwajcarskimi włącznie). A jeśli żadne z tych z osobna nie zadziała, to wszystkie one razem, a nawet więcej...

    Dlatego nawet bez analizowania ciekawego poniekąd wywodu Ślepej Mańki, muszę jej wytrącić z ręki argument jakoby USA postawiła sobie jakiś tam warunek i... przeszły nad tym do porządku dziennego kiedy nie został on spełniony.
    Jeśli USA potrzebuje, USA dostaje. Przykład: Serbia nie dała pozwolenia na amerykańską bazę. Efekt: Kosowo jest niepodległe a największa amerykańska baza w Europie znajduje się na terenie Kosowa.
    Dodatkowe pytanie za 5 punktów: ile osób zdaje sobie sprawę gdzie w Europie znajduje się największa amerykańska baza? Cicho chicho chichosza...

    Nie. Dla mnie jest to niemożliwe. Amerykanom nie mogło bardzo zależeć na likwidacji WSI. Gdyby tak, WSI już by nie było.
    Z resztą oceny o Kaczyńskim zgadzam się, choć uważam że miał inne motywy na nie-podpisanie Lisbony. Były one bardziej prozaiczne i związane z planowanymi już przez Jarosława wczesnymi wyborami...

    A tak wogóle to jak można mówić o jakiejkolwiek polityce Lecha? Nigdy nie było polityki Lecha. Była zawsze ta sama polityka... Jarosława.
    Polityka Lecha Kaczynskiego a USA - widziane z USA
  • Dziękuję za komentarze. Szkoda że nie rozwija pan tematu bardziej.
    No i nie tłumaczy wszystkiego dokładniej. To co dla pana jest oczywiste, my raczej nie rozumiemy - jak na przykład "Chroń nas Panie Boże przed takimi myślami, nie mówiąc o czynach".
    Ja osobiście nie rozumię dlaczego i chętnie bym posłuchał.

    Dlaczego zapytałem?
    Pochodzę z południowo-wschodniej Polski, gdzie Ukraińcy stanowili przed wojną spory procent. Po wojnie Rosjanie zrobili czystki i wysiedlili wszystkich Niemców, Ukraińców, a nawet Rosjan mieszkających od pokoleń w Polsce.
    Moi dziadkowie kiedy jeszcze żyli, mówili że żadnych problemów nigdy nie było, aż do II Wojny kiedy to różni politycy zaczęli podżegnywać - najpierw Ukraińców przeciw Polakom, a potem już... poszło.
    Mój pradziadek był Ukraińcem, prababcia Polką, wiec się umówili, że ich będą wychowywane: chłopcy w wierze ortodoksyjnej, czyli na "Ukraińców", a dziewczynki w wierze rzymskokatolickiej, czyli na "Polki". Nic dziwnego nikt w tym nie widział.
    Ja pochodzę z linii prababci więc jestem "Polakiem". A tak naprawdę to jedyną różnicą między Polakami i Ukraińcami w tamtych rejonach była religia. Nic więcej. Ojciec do dzisiaj wspomina o tym jak się bawili razem na tej samej ulicy... aż przyszło najpierw UPA, potem przepędziło ich AK, a potem przyszła armia rosyjska która zabrała chłopców ukraińskich na 15 lat do wojska. Nigdy już do Polski nie wrócili.

    Pamiętam też jak babcia opowiadała, jak to było fajnie za jej dzieciństwa, bo wszystkie święta obchodzili w domu dwa razy. Raz w kościele, a potem w cerkwi.

    Teraz rozumiecie dlaczego zapytałem o wskrzeszenie Unii, czyli Rzecz Pospolitej?

    Ma pan rację panie Waldemarze - polskie pany jeszcze długo będą miały puste kieszenie, a jak tu pomagać innym kiedy samemu w kieszeni brakuje? Myślę że zajmie jeszcze 30 lat zanim Polska będzie bogata.
    Co do blogów i chamstwa na forum - nie brał bym tego do siebie. W Polsce wszyscy na wszystkich cały czas plują. Polacy na Polaków też i jeden drugiego od zdrajców wyzywa. To też efekt długiej rosyjskiej okupacji. Tak myślę...
    Jedno wydaje mi się jednak pewne - trwając każdy z osobna, zostaniemy podzieleni między Krzyżaków i Moskali. Pozostaną po nas tylko nazwy...
    Ukraina różnymi oczyma
  • Czy jest wersja bez polskich napisów?
    Jeśli tak to proszę o link. Wiem że można je schować, ale wolę bez.
    Chce pokazać znajomym Amerykanom i Angolom, a nie chcę zostawiać wrażenia że materiał jest nakręcony przez Polaków...

    Jedyne co znajduję na You-T bez napisów to wersja w odcinkach a nie w całości.
    Dywizjon 303
  • A jak jest realna szansa na wskrzeszenie Rzeczpospolitej, czyli Unii narodów?
    Unii Polski i Ukrainy, a w przyszłości może i Białorusi oraz Litwy, choć tej ostatniej chyba bym w rzeczy pospolitej nie za bardzo widział.

    Taka potęga, podobnie jak przez 500 lat w przeszłości, oparła by się i Rosji, i Niemcom, i nawet Unii Europejskiej.

    Więc? Szansa jest czy jej nie ma?
    Ukraina różnymi oczyma
  • @val 18:47:53 Pobudka Val!
    Pooobuuudka!
    System trzeszczy
  • @Stara Babo - prawie całkowita zgoda, ale znów jest ale...
    Popełniasz kardynalny błąd, jak większość zresztą Polaków, utożsamiając Rzeczpospolitą z... Polską! Przy takim postawieniu sprawy żaden kraj do Rzeczpospolitej nie przystąpi. Apriori zakładasz dominajcę Polski w tym całym związku.

    Rzeczpospolitej w chwili obecnej NIE MA i powinniśmy nazwę tę wyrzucić z nazwy Polski. Nie ma Rzeczpospolitej Polskiej i być jej nie może, bo Rzeczpospolita oznacza Unię, Wspólnotę Narodów, Federację, Commonwealth, zaś nigdy w historii Polska nie była tak jednolita jak dzisiaj. Mamy Polskę. To wszystko. Żadnej Rzeczpospolitej.

    Jeśli chcemy wskrzesić Rzeczpospolitą, czyli federację narodów, to zróbmy to, ale nawet nie ważmy się jej nazwać Rzeczpospolitą Polską, tylko Rzeczpospolitą Polskim Ukrainy i Białorusi. Każdy z członków jednakie ma mieć prawa i żaden nie może uzurpować sobie jakiejkolwiek wyższości. Inaczej od początku skażemy ten twór na porażkę, a wogóle to chyba nawet by nie powstał. Czy któraś kultura w przyszłości zdominuje Rzeczpospolitąm tak jak polska kultura zdominowała Rzeczpospolitą Obojga Narodów? To się w przyszłości okaże i nie ma najmniejszego znaczenia który język i która to kultura zdominują. Jest to proces trwający setki lat i naprawdę nie ma znaczenia jak sie on zakończy, byle odbywał się naturalnie, bez próby przystpieszeń jak to nagle zaczyna sie dziać w Uni Europejskiej. Osobiście uważam że ze względu na rozmiar i populację, to Ukraina tym razem zdominowała by Rzeczpospolitą, ale jak mówię - nie ma to znaczenia, byle proces odbywał sie przez setki lat i w sposób naturalny.

    Drugi według mnie błąd jaki popełniasz, to chcesz włączyć do Unii, czyli Rzeczpospolitej Litwę (Lietuvę). Uważam że nie ma na to najmniejszej szansy i nawet nie ma sobie co głowy tym zawracać (może oprócz walczenia o prawa Polaków w Lietuvie, a może również o przyłączenie do Rzeczpospolitej terenów zamieszkanych przez większość polską i białoruską.
    Wszak obecna Lietuva to Żmudź, ze swoim dziwnym językiem Bałtów. Prawdziwa Litwa, ta w której wychował sie Mickiewicz, której językiem mówił Jagiełło to Białoruś! Nawet do dzisiaj Białoruś ma w herbie pogoń... litewską! Językiem litewskim był język staroruski - któremu najbliższy jest właśnie białoruski. Dlatego nie potrzebowaliśmy tłumaczy. Dlatego było nam razem po drodze...
    W rzeczy samej 20 lat temu nasi politycy przespali wspaniały moment na wskrzeszenie Rzeczpospolitej Obojga Narodów, czyli Polski i Białorusi, zaraz po tym gdy Białoruś odzyskała niepodległość. Białoruś była wtedy w nas zapatrzona i dużo bardziej niż Polska czuła dawną przynależność do Rzeczpospolitej. Białorusini w swojej większości nie mieli złych wspomnień związanych z tym ich dawnym związkiem. Wystarczyło jedynie zaprosić. Niestety nasi politycy przegapili tamten moment, a Łukaszenka wszystko zmienił. Przynajmniej zmienił na razie. Na szczęście białorusini są wciąż najbardziej nam przychylnym narodem.

    Tym niemniej zgadzam się: ktoś powinien zręcznie i zakulisowo pracować nad wskrzeszeniem Rzeczpospolitej Trojga tym razem narodów - bez Litwy. Litwę przyjąć tylko wtedy, jeśli sami poproszą. Nie wiem tylko czy czekać na odejście Łukaszenki, czy może łatwiej było by to uzyskać grając na jego megalomańskich ambicjach. Wtedy nie trzeba by przekonywać całego narodu a jedynie jednego człowieka. Jakkolwiek może to wydawać się poronione, to ja oddał bym Łukaszence pierwszą kadencję prezydentury w nowej Rzeczpospolitej, gwarantując jednocześnie że potrwa ona jedynie 5 lat. Hej - czas szybko płynie.
    Zagwarantowało by to Łukaszence przejście do historii, uratowało by Białoruś od Rosji i od wegetacji w biedzie. Według mnie jest szansa że na to by poszedł. Nasi dyplomaci mogli by już dzisiaj zakulisowo zbadać czy oferta została by przyjęta. Można zacząć Rzeczpospolitą od Białorusi i rozszerzyć na Ukrainę...

    Rozmarzyłem się, prawda? Tym niemniej historia nie takie rzeczy widziała. Ale jak wcześniej napisałem - nie może być cienia dominacji nikogo nad nikim. Inaczej będzie to samo co z republikami radzieckimi...
    Wielka gra o Ukrainę. Zachowajmy chłodne głowy
  • @Kula Lis 62 16:50:22
    Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić bez której NIGDY nie będzie pieniędzy: porządek z emeryturami i wszechobecnymi roszczeniami społeczeństwa. Czyli - likwidacja socjalizmu.

    Służby mundurowe mogą iść na emeryturę już po 15 latach pracy! Tylko w Polsce! Oczywiście za pieniadze podatnika frajera który pracuje normalnie.
    Armia nauczycieli... tutaj są niezłe jaja. Nie dość że pracują pół etatu (mniej niż 20 godzin tygodniowo), to jeszcze przechodzą na emeryturę wczesniej.
    Wszystkie kobiety. Nie dość że mają rok macieżyńskiego na każde dziecko (w USA mniej niż miesiąc), to jeszcze pracują o 5 lat krócej.
    A górnicy? Tylko w Polsce podatnik opłaca bardzo wczesne emerytury pracownikom prywatnych firm! Tylko w Polsce. Nikt nie twierdzi że się wczesna im nie należy. Powinna być jednak opłacana przez pracodawcę który równocześnie winien wpłacać za nich do ZUS aż osiągną normalny wiek emerytalny i wtedy przejdą na garnuszek podatnika. Cały zaś ten koszt wczesnej emerytury powinien iść w cenę produktu - w tym wypadku węgla.

    To tylko wierzchołek góry lodowej. O opłacaniu studiów setkom tysięcy Polaków, którzy zaraz po tych studiach dają dyla za granicę nie bedę wspominał. Dlaczego nie można dać im państwowej pożyczki na studiowanie? Niech podatnik spłaca przez 20 lat tę pożyczkę, ale tylko dopóki absolwent mieszka na terenie RP. Wyjadzie to obowiązek spłacania rat powinien przejść na niego.

    Dlaczego to piszę? Ponieważ tych patologii sami Polacy nie widzą, a dziwią się że w USA paliwo jest tanie, że wystarcza kilka centów z litra na budowę i utrzymanie dróg oraz dróg wodnych. Na bezpłatne autostrady...
    Tak, ale gdyby w USA opieka zdrowotna była "darmowa", gdyby obywatel nie musiał płacić z szkołę średnią i wyższą, gdyby większość spłeczeństwa przechodziła na emerytury średnio o 10 lat wcześniej - czyli jak w Polsce (wiek emerytalny w USA dla koniet i mężczyzn to 67 lat), to paliwo kosztowało by w USA więcej niż w Polsce i idę o zakład że nawet jeden cent z ceny paliwa nie szedł by na infrastrukturę dorogową czy wodną.
    Dlatego patrząc realnie na to co społeczeństwo polskie otrzymuje "za darmo", nie widzę możliwości by zostawały jakiekolwiek pieniądze na cokolwiek innego...
    Czy nowy rząd wyrazi zgodę na budowę statków w SZCZECINIE? Spotkanie w Krakowie (cz.3)
  • Chwała walczącym, a... czy rządowi też... chwała?
    Nie skaczcie na mnie tak od razu. Proponuję wyciszenie, ... spokój, ... i zastanowienie.
    Przekażę jedynie moje osobiste spojrzenie na Powstanie.

    Jestem do szpiku kości zmęczony polskimi porywami z motyką na słońce, gdzie ci którzy są odpowiedzialni za sukces podejmowanych przez siebie decyzji i przedsięwzięć, ponoszą klęskę za klęską, a później robią z siebie bohaterów.
    Przejdę od razu do meritum:
    Ci którzy podejmują decyzje o znaczeniu państwowym, są również za te decycje nie tylko odpowiedzialni, ale są zobowiązani, by ich plany i decyzje przyniosły oczekiwany skutek!
    Późniejsze tłumaczenia, że my chcieliśmy dobrze, że taka była potrzeba chwili, że... dla mnie jest jedynie dowodem indolencji, braku profesjonalności, wystarczającym powodem by takie osoby postawić przed sądem i ukarać za... właśnie za co? Chyba za pchanie się na stanowiska na które nie posiada się kwalifikacji.

    Powstanie Waszawskie nie powinno było być wywołane bez 90% pewności sukcesu. Mając taką pewność na etapie planowania, życie i tak zawsze koryguje ją w dół więc ma się szczęście jeśli się powstanie wogóle powiedzie.
    Sporo czasu spędziłem analizując warunki wybuchu powstania i z której strony bym nie liczył, wychodzi że powstanie zawsze miało nie więcej niż 90% szansy na FIASKO!
    Mówiąc krótko - decydenci nie zapewnili wystarczających warunków by powstanie miało szansę na powodzenie. Jednym z kardynalnych i niewybaczalnych błędów był brak pisemnej zgody Rosji na wsparcie, a przede wszystkim na udostępnienie lądowsik samolotom aliantów.
    Skoro wszyscy gramy w te same karty, i wiemy że celem powstania ma by przyszłe UNIEZALEŻNIENIE Polski od Rosji, to brak takiej zgody, dla normalnego i chłodno myślącego analityka jest RÓWNOZNACZNY z jasną odpowiedzią Rosji że Rosja zrobi WSZYSTKO by powstanie się nie powiodło. Nie powinno było to nikogo wtedy zdziwić a jedynie utwierdzić w przekonaniu, że powstanie skierowane przeciw Rosji, nie zostanie przez Rosję wsparte. Kropka.
    Dlaczego więc w dalszym ciągu liczono na wsparcie Rosji? Dla mnie kryminał...
    Co JA zrobił bym na miejscu naczelnego dowodztwa? Zarządził bym wycofanie wszystkich polskich jednostek bojowych z akcji militarnych, dopóki alianci nie zagwarantują wsparcia Rosji dla Powstania. Oczywiście jeszcze PRZED wybuchem powstania.
    Udział naszych wojsk na zachodzie nie miał dla wyzwolenia Polski ZADNEGO znaczenia. Dla aliantów stanowił zaś pewną siłę militarną, którą to kartą można było rozgrywać. Powiem więcej - wycofał bym polskie siły zbrojne z udziału w wojnie, zaraz po ogłoszeniu wyników uzgodnień jałtańskich. Nie wiem czy zrewidowało by to te uzgodnienia, ale nie było absolutnie NIC do stracenia. NIC oprócz naszej dumy którą anglosasi mają za nic, albo za głupotę.

    Jaki więc był efekt powstania? Kilkaset TYSIĘCY zamordowanych Warszawiaków. W porównaniu do tej kiczby - również trochę poległych powstańców. Całkowicie zniszczona stolica. Za tę ofiarę uzyskano... NIC! Nawet przeciwnie - stracono perłę polskiej inteligencji. Załatwiono własnymi rękami to czego Stalin nie mógł by po wojnie tak łatwo dokonać, czyli wymordować polskiej elity na tak wielką skalę.

    Reasumując: MYŚLEĆ!!!! Myśleć PRZED. I PLANOWAĆ przed! Myśleć, analizować, planować, zapewnić niezbędne środki.
    Zawczasu. Zrobić to wszystko ZAWCZASU! No i nie bać się twardo negocjować, jeśli nie można polegać wyłącznie na własnych siłach.

    Podobnie teraz, w mniej dramatycznych warunkach rozgrywa się Najdłuższa Wojna Nowoczesnej Europy. Kto tego nie widzi, przegrał tę wojnę zanim nawet zaczął się bronić...
    Poznań – „Powstanie Warszawskie” – wystawa
  • @Torin 17:39:15
    Drogi Torinie,
    Ja nikogo nie posądzam o złą wolę lub o celowe manipulowanie czytelnikami. Tym bardziej uważam że każdy powinien pisać tylko i wyłącznie o tym w czym jest ekspertem i w czym ma wielkie doświadczenie i wiedzę tą chce przekazać innym. W przeciwnym razie wychodzi to co wychodzi.
    Mam wrażenie, że niektórym to pisanie tak sie spodobało, że kiedy skończyły im się tematy w których tym ekspertami właśnie są, chwytają się za dowolny temat i bawią się w "popularyzowanie nauki".

    Z przykrością muszę cię rozczarować i rozwiać twoją nadzieję na opłacalny, przydomowy wiatrak. Jeśli wielkie wiatraki nie opłacają się, to dopiero ten mały jest prawdziwym marnotrastwem pieniędzy.
    Pisałem już to wiele razy, ale powtórzę pokrótce. Te gignaty działają na wysokościach gdzie zaburzenie przepływu wiatru jest znacznie mniejsze niż kilkanaście metrów nad ziemią. Ponadto ich sprawność zawsze będzie większa (nie będę teraz tłumaczył tutaj dlaczego, a ty na pewno i tak wiesz).
    Dodatkową rzeczą która działa na korzyść gigantów jest fakt że mogą oddawać całą swoją energię do sieci - o czym za chwilę.
    Dlatego, skoro wielkie wiatraki są nieopłacalne i wiele państw zaczyna powoli od nich odchodzić, to jak mogą wiatraki mniejsze ... opłacać się?

    Wracając do twojego życzenia - o ile pamiętam, chciałbyś taki skromny kilowacik płynący non-stop do domu...
    Abyś w polskich warunkach miał ten kilowat średnio w roku, to twoja turbina wiatrowa musiała by mieć moc nominalną nie kilowat, a 15 kilowatów, a tak naprawdę to bliżej 25 kilowatów. Policz moc wiatru wiejącego ze średnią prędkością w Polsce, i tą jaką wiatr ma przy predkości 10 m/s i będzie jasne dlaczego.

    Niestety średnia ma to do siebie, że kiedy wiatr będzie wiał mocno, to ty NIE WYKORZYSTASZ tych 15kW - a do średniej one wchodzą. Dlatego właśnie musisz mieć 25 kW lub większy wiatrak, by tę średnią że tak powiem trochę lepiej uśrednić.
    Z kolei nawet 100kW wiatrak nic ci nie pomoże kiedy będzie wiało 2m/s lub mniej. I co wtedy? Tak czy inaczej musisz być właczony do sieci, ze wszystkimi tego kosztami. O akumulacji nadmiaru energii w akumulatorach nawet nie ma co wspominać bo tutaj twoje koszt zmieniły by się z nieziemskich w astronomiczne.

    Tutaj właśnie jest ten problem. Bym mieć w Polsce przez większość roku ten 1 KW, trzeba zainstalować wiatrak o mocy nominalnej 15-25 kW. A to już nie jest ani mały ani tani wiatrak. Krótko - jeśli nie zrobisz go sobie sam, domowym sposobem, mając większość elementów za darmo, no i Zbyszka sąsiada z cieżkim sprzętem i chęcią do pomocy, to nie ma takiej siły we wszechświecie, która by spowodowała że będziesz miał ten prąd taniej niż po prostu kupując go z elektrowni.
    O problemach, awariach, okresowych remontach nawet tutaj nic nie wspomnieliśmy.
    Generować dla własnych potrzebn prąd turbiną wiatrową, to tak jak kupić sobie autobus, by samemu dojeżdżać do pracy. Porównanie jest jak najbardziej adekwatne i to na korzyść wiatraków.

    Oddał bym wszystkie opracowania o wiatrowej energetyce na Nowym Ekranie, za jeden artykuł napisany przez osobę rzeczywiście mającą zainstalowany w Polsce wiatrak o mocy nominalne powyżej 10kW. Oczywiście z nazwiskiem tej osoby i z adresem, by można było zweryfikować.
    Powyższy wiatrak nie powinien być zbudowany własnym sumptem, tylko kupiony od producenta i fachowo zainstalowany. Dlaczego? Bo na prowizorce nie można budować modelu energetyki kraju.
    Jedno jest pewne - Polacy nie są idiotami. Generatory wiatrowe istnieją już od ponad 100 lat. Gdyby to miało jakikolwiek ekonomiczny sens, to co druga polska chałupa miała by na dachu wiatrak obok gniazda bociana i anteny satelitarnej.

    Pozdrawiam
    Energetyka wiatrowa korzystna dla polskiej gospodarki
  • Bardziej IDIOTYCZNEJ propozycji dla Polski dawno nie czytałem.
    Spędziłem zawodowo i bezpośrednio wiele, wiele lat, właśnie w segmencie projektowania, produkcji i serwisowania wiatraków. Mam również w swoim dorobku patenty turbin wiatrowych - zbudowanych i przetestowanych. Jak do tej pory są to najsprawniejsze turbiny wiatrowe o pionowej osi. Powiem więcej - robię na nich pieniądze sprzedając naiwnym, a konkretnie dojąc państwo które daje na nie dotacje - więc nie jest w moim interesie szerzenie negatywnej opinii o nich.
    Niestety, aby być w zgodzie z sumieniem muszę krzyczeć ile sił w piersi: PRZY WARUNKACH WIETRZNYCH JAKIE PANUJĄ W POLSCE, INWESTOWANIE W WIATRAKI TO PRZESTĘPSTWO!

    Nie bedę tłumaczył ponownie - tłumaczyłem już na łamach NE zbyt wiele razy. Nie tylko pan Kejow ale wileu innych, w tym Redaktor 1966 piszą wierutne bzdury o rzeczach którzych sami nigdy nie zrobili, nie przeanalizowali, i tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia co promują. Ich wyobrażenia i pomysły nijak się mają do rzeczywistości.

    Największym przekrętem energetyki wiatrowej jest podawanie tzw. mocy zainstalowanej. Jest to moc jaką wiatraki dają przy prędkości wiatru 10 m/sek. Ponieważ moc wiatru (i wiatraków) rośnie (i maleje z TRZECIĄ POTĘGĄ prędkości wiatru!), to w warunkach Polski, gdzie średnia prędkość wiatru ledwo przekracza 4 m/s, oznacza rzeczywistą moc kilkaset razy mniejszą niż moc zainstalowana którą to moc na sztandarach wywieszają promotorzy wiatraków.

    Nawet w krajach gdzie WIEJE, średnie roczne wykorzystanie Zainstalowanej Mocy wiatraka wynosi 10 do 15% i uznawane jest to za DOBRE!
    Powiem więcej - firmy takie jak General Electric, Hydro Canada, czy Detroit Edison, uważają za absolutnoe NIEOPŁACALNE instalowanie wiatraków w miescach gdzie śradnia roczna prędkość wiatru nie wynosi 7 m/sek. A w Polsce takich miejsc NIE MA! Dlaczego autorzy i promotorzy wiatraków w Polsce nawet jednym słowem nie zająkną się o minimalnych wymogach firm GE, Hydro Canada czy Detroit Edison?
    A te 10-15% wykorzystania mocy nominalnej dotyczy właśnie wiatraków tych firm!

    Mam tych idiotycznych, niepopartych rzeczywistymi danymi artykułów powyżej dziurek w nosie. Przykre że Nowy Ekran stał się tubą oszołomstwa i niewiedzy. Możliwość pisania wszystkiego co dusza zapragnie nie jest żadną zaletą mediów - jest jedynie przyczynkiem do powolnego ogłupiania narodu.

    PS. Nie będę odpowiadał na pytania. Robiłem to i tłumaczyłem zbyt wiele razy na tych łamach. Jeśli ktoś sam nie potrafi obliczyć mocy, albo odróżnić mocy zainstalowanej od mocy jaką może rzeczywiście uzyskać, to po prostu nie powinien pisać artykułów i komentarzy. Miejscem na naukę jest szkoła a nie forum internetowe.
    Energetyka wiatrowa korzystna dla polskiej gospodarki
  • Kilku producentów napędów hybrydowych przewidziało to.
    Teraz zbierają laury za nie podążanie owczym pędem i za bycie politycznie niepoprawnymi. Ich napędy hybrydowe są co prawda trochę cieższe, trochę mniej sprawne, ale są znacznie tańsze.
    Na dodatek nie są uzależnieni od chińskich kaprysów, od skoków cen neodymu i co najważniejsze - nie muszą się obawiać chwilowego wstrzymywania producji z braku surowca.

    Najsmutniejsze jest to, że absolutna większość politycznie poprawnych rozwiązań i jedynie słusznych dróg jest banalnie prosta do przewidzenia lub obalenia. Wystarczy kalkulator, solidna wiedza inżynieryjna a czasem dobry globus.
    Chiny zablokują rozwój cywilizacji zachodniej pierwiastkami rzadkimi ?
  • @Redaktor1966 19:44:00
    Nie ma.
    Zmiana biegów napędu paskiem zębatym w rowerach. To wystarczy.
    Wykorzystywanie energii hamowania przez rower, pojazd