Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze larysa

  • Przemyślenia
    Mam wrażenie, że jeżeli spółki pracownicze zostałyby wdrożone, pojawiłby się problem z chęcią żądzenia innymi. Mimo równych praw i udziałów w przedsiębiorstwie zawsze w pewnym momencie obudzi się w kimś chęć przewodzenia. Uważam, że taka jest natura człowieka. Jeszcze większy problem pojawi się, kiedy tę żądzę poczuje kilka osób. W takiej sytuacji spółki pracownicze miałyby problem przetrwać. Nawet jeśli nie obcinanoby tzw. głowy, mianowanie kogoś współwłaścicielem daje złudzenie władzy. Złudzenie, ponieważ wciąż jest ktoś wyżej, wcale nie ma równości i ostatnie słowo wcale nie należy do "współwłaściciela". Takie złudzenie władzy może sprawić, że dojdzie do starć, które są dobre, bo rewolucję zazywczaj przynoszą największe owoce. Jednak w tym przypadku mogłoby dojść do rozpadu przedsiębiorstw. Tak sądzę. Swoją drogą, co sądzicie Państwo o Zakładowym Funduszu Świadczeń Socjalnych i tzw. pożyczkach z zakładów pracy. Tutaj wstawiam artykuł, który miałam okazję niedawno przeczytać https://pozyczkowy-portal.pl/pozyczki-zakladow-pracy-czym-polega/ . Według mnie dobrym pomysłem są zarządy, w których znajdują się przedstawiciele pracowników wybrani przez nich samych. Dzięki temu mogą oni wnosić swoje postulaty i zmiany, mając realny wpływ na działalność spółki.

    Jeśli natomiast chodzi o prawa do efektów swojej pracy, decydując się na niektóre formy zatrudnienia, jak np. umowę o dzieło czy pracę w fabrykach, z pewnością jesteśmy pouczani o tym, że wyzbywamy się prawa własności do tego. Tak jak przykładowo copywriterzy wyzbywają się prawa do artykułów. Inną sytuacją jest, kiedy takiego zapisu nigdzie nie ma.
    Przebijamy się przez prawicowy bełkot