Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Takitamzdaleka

  • Załóżmy, że chcemy nagłego upadku finansjery...
    W odpowiedzi na komentarze poprzedników, chciałbym odnieść się do poruszanych tematów.
    Otóż jak wspomniałem - nie jestem adwokatem, nie jestem za nieuczciwością w obecnej postaci, i podobnie jak czytelnicy NEONa zainteresowany jestem lepszym traktowaniem i sprawiedliwym podejściem do rzeczywistości. Nie jesteśmy przeciwnikami, lecz stojąc po tej samej stronie widzimy różne rzeczy.

    Chciałbym przedstawić pewne... pytania. Otóż obecnie uważamy, że finansjera działa niesprawiedliwie, że nas okrada, że ludziom żyje się coraz gorzej, mamy złe perspektywy, grozi nam krach, grozi nam wiele bankructw, w pewnym sensie wyczekujemy tego "końca" i katastrofy.
    Jaki byłby skutek wielkiego krachu finansowego w obecnej chwili?
    Czy państwa mają wypracowane alternatywne sposoby współdziałania gospodarczego, opartego na czymś innym niż pieniądz drukowany, virtualny, elektroniczny?
    Jeśli upadną banki, to co stanie się z pieniędzmi? O ile mała grupa osób będzie w stanie "wyciągnąć" oszczędności, o tyle pozostali (większość) tego nie zdoła zrobić. Jak zatem wpłynie to na relacje międzyludzkie? Jak to wpłynie na gospodarkę? Jak to wpłynie na zaufanie i normalność życia?
    Czy ludzie z miasta są przygotowani na to? Czy mają możliwość na samowystarczalność (żywność, odzież, energia)? Czy załamanie obecnego ładu (niezależnie czy jest sprawiedliwy czy nie) to faktycznie dobre rozwiązanie?
    Czy nie byłoby to wstępem do wojny, do działań ludzi przeciw ludziom, do okropności jakich dawno nie widziano?
    Zatem - jeśli upadnie obecny ład, to co dalej?... Co w zamian?...

    Czy możliwe jest podejście bardziej umiarkowane, pozwalające na istnienie obecnego ładu, oraz stopniowo wywieranie nacisku na normalizację sytuacji?

    Wspominacie o niepewnych czasach, o braku przyszłości. A jeśli finansjera i ład upadną, to czy poprawi się perspektywa? Czy będzie łatwiej żyć? Czy wszyscy (albo chociaż większość) są przygotowani na krach? Czy łatwiej będzie o żywność, o bezpieczeństwo dzieci, rodzin, sąsiadów?
    Tego nie doświadczaliśmy od lat 50-tych ubiegłego wieku, więc nie wiadomo w pełni jak to jest podczas wojny czy kryzysu. Ale domyślić się należy, że będzie to coś nieprzyjemnego...

    Wydaje mi się, że zwykli ludzie stoją po tej samej stronie, chcą dobrobytu, a co najmniej sprawiedliwego podziału. Jednakże są osoby, które zajmują się kontrolowaniem chaosu i to właśnie dzięki nim mamy i to, że jest ciężko, że nas wyzyskują, ale jest też to, że jako tako świat "spokojnie" się kręci. Jedni będą narzekać na to, czy tamto, ale ogólnie - jest spokojnie.
    W przypadku załamania, wieszania finansistów na hakach, w obliczu powszechnej samowoli w wymierzaniu "sprawiedliwości" - czy będzie lepiej? Czy terror państwa i finansjery jaki doświadczamy teraz nie będzie tylko dziecinną zabawą w obliczu chaosu? Myślę, że trudno jest o tym pisać nie mając doświadczenia. Mogę się mylić (i oby tak było), bo nie mam takiego przejścia. Udało mi się żyć w czasach spokojnych, bez wojny i zamieszek. Więc potraktujmy to jako jedno z alternatywnych podejść do rzeczywistości, aby nie popadać w zachwyt nad wieszaniem finansistów i decydentów. Skórę przykładnie należy wygarbować i chłostę po łapkach wykonać, ale nie można radykalnie podchodzić do niektórych spraw.
    Pozdrawiam
    Trader 21: Schemat upadku Europy
  • Ile stron ma moneta?...
    Tak jak w każdej dziedzinie życia, tak i tu warto zastanowić się, czy jest jakaś druga strona tej sytuacji.
    Łatwo jest powiedzieć, że bankierzy są źli, bo zadłużają kraje, bo drukowane są pieniądze, bo jest niesprawiedliwość, bo dokonuje się transfer kapitału od biednych do bogatych, itd.
    Ale nie można zapominać, że poza tym, że wiadomo, iż podejmowane przez finansjerę działania są niezgodne z moralnym podejściem do człowieczeństwa, nie są uczciwe, nie są poparte dobrem wspólnym, to jednak mają w sobie pewien "kontrolowany" sposób zarządzania kryzysem.
    Kryzys finansowy trwa już od kilku lat, lecz jest ukrywany, stopniowo tylko dozowany do publiczności, przez co nie dochodzi do paniki, nie ma wrzenia społecznego, nie sypią się kamienie i na barykadach nie ustawiają się tłumy ludzi. Na razie jest to pewien sposób zapobiegania rozruchom, trzymanie ręki na pulsie.

    Czy faktycznie byłoby lepiej gdyby wszystko się zawaliło, gdyby banki upadały, gdyby firmy upadały, gdyby nagle wielu ludzi straciło pracę, itd.? Czy ci, którzy tak narzekają na finansjerę faktycznie poczuliby dobrobyt gdyby wielcy upadli? A może jednak byłby chaos? Może doszłoby do rozruchów? Może ci, co prowadzą sklepy nagle zostaliby ze zniszczeniami, skradzionymi towarami i brakiem ubezpieczenia? Co wtedy? Co z firmami, które nie otrzymałyby płatności, nie mogłyby zapłacić?

    Zatem mamy w tych działaniach pewien sposób zarządzania kryzysem. Czy dobrze się to skończy? Tego nie wiadomo. Może upadki będą bardziej kontrolowane i wszystko rozejdzie się po kościach, a może jednak nastąpi wielkie załamanie i nastąpi duży chaos, problem wielonarodowy, itp.? Co z tego, że zbankrutują ci nierynkowi, skoro chaos i anarchia zdemolują resztę? Czy łotrzyki i biedni ludzie nie skorzystają z okazji wzbogacenia się na ogólnym nieszczęściu? Czy nie dołączą do rozróby i demolowania z pobudek bytowych, poczucia niesprawiedliwości?
    A kto powstanie na czele tej inicjatywy? Jaki nowy "Hitler" nam wyrośnie? A może wielki brat?...

    Oczywiście, nie jestem zwolennikiem nieuczciwości jakie panują obecnie, ale bardziej rzeczowe jest znalezienie sposobu na kontrolowane i umiarkowane rozkładanie nieuczciwej konkurencji i niesprawiedliwości społecznej.
    Na razie są to tylko pobożne życzenia...
    Też mi się nie podoba działanie finansjery, ale nie można na wszystko patrzeć jednostronnie.
    Jeśli ma być pokój, to należy szykować się do wojny...
    Pozdrawiam
    (dużo by o tym mówić, ale może innym razem...)
    Trader 21: Schemat upadku Europy
  • A może nie?...
    Wyrwane z artykułu na rp.pl:
    "(...) To za śmierć ilu Żydów są według pani odpowiedzialni Polacy?
    W pewnym sensie za śmierć wszystkich – 3 milionów. Bo ludzie ci zostali skoncentrowani w gettach, wywiezieni do obozów i wymordowani przy bierności polskich sąsiadów. A jak uciekali, byli wyłapywani przez chłopów. Jest takie stare powiedzenie: wśród przyjaciół psi zająca zjedli. (...)"

    Można to sparafrazować i powiedzieć (drastycznie, ale...):
    "To za śmierć ilu Żydów są odpowiedzialni Polacy? Właściwie to za żadnego. Ludzie ci skoncentrowali się w Polsce dobrowolnie, choć mogli wyjechać. Wybrali życie i los tu, w kraju, który przeżywał grozę wojny i w którym los okupanta sprawił, że zamiast spędzać czas w spokoju doznali tu takiego samego traktowania jak katolicy, chrześcijanie i inni tubylczy Słowianie oraz obcokrajowcy. Jest takie stare powiedzenie: widzą drzazgę w oku bliźniego, ale belki w swoim już nie dostrzegają"

    Pozdrawiam
    (teraz to pewnie będę antysemitą, nie?...)
    HIENA ROKU - WOJCIECH CZUCHNOWSKI "GAZETA WYBORCZA"
  • Pomieszanie z poplątaniem...
    Panie Dariuszu...
    Dobre i logiczne wnioski, ale realizowane na fałszywych podstawach nie prowadzą do właściwego wyniku.
    Siłą państwa polskiego jest jedność narodowa, wyznaniowa i społeczna. Słabość nie bierze się z tego, że było dużo klasztorów, kościołów, i innych miejsc kultu, lecz z sabotażu, obniżenia poziomu edukacji i wpływów zewnętrznych.
    Siła kościoła, to siła Polski, bo kościoły umacniają jedność wyznaniową, skupiają ludzi, tworzą wspólne wartości. Kościoły w większości przeciwdziałają rozprzestrzenianiu się innych wiar i wyznań, konsolidują ludność.
    Ponadto - kościoły dostarczają swego rodzaju inteligencję, kierownictwo społeczne, edukatorów i przewodników. Nie można ucinać wszystkiego stwierdzeniami, że kościół to darmozjady, że są zachłanni, że są nieproduktywni, zacofani, itd. Bo po pierwsze - tylko niektórzy tacy są, a po drugie - nie są oni typową fabryką, usługą czy rzeczą.
    Znajdują się wśród nich czarne owce, i to ich zapamiętujemy najbardziej, piętnujemy, przez ich działanie oceniamy całość. Ale tak nie jest w każdym przypadku.

    Kościół to ostoja osób zakłopotanych oraz potrzebujących wsparcia. A wsparcie duchowe jest równie potrzebne jak codzienne pożywienie, bo wpływa na psychikę, na samopoczucie, na skrajność, radykalizm lub spokój ducha, trzeźwe spojrzenie.

    Proponuję nie porównywać statystyk na przestrzeni wieków, bo jak wiadomo - sabotażyści, w głównej mierze żydzi, rujnowali Polskę na arenie międzynarodowej - gospodarczo, społecznie i biologicznie. Wywierano na społeczeństwo presję (słynne zapraszanie na pijatyki, upajanie chłopów alkoholami, dzierżawienie gorzelni, itd., które nieuchronnie prowadziło do zubożenia, do zapaści społecznej). Niszczono edukację, co wpływało na podatność do manipulacji.
    I czy miłosierny kościół musiał to zwalczać stalą i ogniem? Teraz wiemy, że przydałoby się, ale w dawniejszych czasach nie było to takie oczywiste.

    Można powiedzieć, że prawdziwe jest: gdy kościół słaby to i Polska słaba.
    Erozja współczesnego kościoła oraz podkopywanie fundamentów prowadzi do zaniepokojenia, wątpliwości, podważenia wielowiekowych dogmatów. A to z kolei - prowadzi do podatności na manipulacje, na utratę poczucia pewnego bezpieczeństwa duchowego, oddalanie się od jedności społecznej.
    Myślę, że tyle wystarczy.
    Pozdrawiam
    Silny Kościół to słaba Polska
  • Czy wszystkich wygonić i przegonić?
    Witam,
    Jak w wielu artykułach tak i w tym jest wiele uogólnień. Mówimy o bandzie parchów, nieuków, głupków co wyroku nie moga wydać, itd.
    Przychodzi zatem myśl: trzeba rozgonić to towarzystwo i uwolnić kraj od złego prawa, złego sędziowania.
    Ale.....
    Jakie prawo jest dobre? Jak je zdefiniować? Kto będzie beneficjentem i czy będzie to znaczna większość? Jakie sa przykłady, konkretne zapisy, dobrego prawa?
    No i odnośnie sedziów - jeśli pozbędziemy sie pewnej ilości (bo przecież nie wszyscy sa źli i skorumpowani), to kto ma ich zastapić? Jakie osoby? Może ktoś specyficzny, ktoś konkretny z imienia i nazwiska, i dlaczego właśnie on? Czy mamy jakaś ławkę rezerwowych do wykorzystania?

    Dlatego proponuję pomyśleć o konkretach a nie o tym, że jakoś to będzie. "Jakoś to będzie" to mamy teraz - zbieranina ludzi bez składu i ładu, bez warunków do pracy, z niesprzyjajacymi czasami współpracownikami, których zwolnić nie można, którzy raz otrzymana posadę moga mieć niezależnie od przykładania się do pracy.
    I jeszcze jedno - to, że w danym sadzie sa nierzetelni sędziowie, to nie znaczy, że w innym jest tak samo.

    Pozdrawiam
    Takitamzdaleka
    Dobra zmiana dla złodziei
  • Milczenie wilków
    Poza wymienionymi sposobami manipulacji, huśtaniem emocji, czasami dokonywaniem przeinaczeń, ważne jest dodanie jakże istotnej metody wpływania na ludzi: milczenie.
    Cisza medialna na temat osoby, osób lub ważnych tematów to jedna z największych broni medialnych.
    Jeśli o kimś nie słyszymy, to znaczy że on dla nas nie istnieje. Nieważne jak byłby dobry i madry - przy ciszy medialnej on nie istnieje (poza swoja lokalna społecznościa).
    Czy zdajemy sobie sprawę, że w Polsce jest wielu ludzi madrych, dużo wiecej niż nam sie wmawia w tv i mass mediach? Ale nikt o nich nie mówi, wiec o tym nie wiemy...
    Przykładem moga byc wybory prezydenckie, gdzie medialnie wielu kandydatów nie było widać poza ustawowo gwarantowanym czasem. I co? Czy byli oni faktycznie gorsi niż Duda-Komorowski? Czy mieli gorsze pomysły na funkcjonowanie państwa?

    Inny przykład to ameryka. Mamy teraz spektakl Trump-Clinton. Ale czy wiemy, ze kandydatow na prezydenta jest ponad 20-tu? Czy słyszymy o nich w TV? Czy sa na czołówkach gazet?
    Ponieważ medialnie sa nieobecni (celowo czy z przypadku?) więc dla nas nie istnieja. A może maja lepsze pomysły na swoj kraj? A może maja bardziej racjonalne pomysły? Tego nie wiemy, bo trudno o tym usłyszec w mediach.

    Podobna zmowa milczenia jest w przypadku ważnych tematow (o czym autor juz pisał) i manipulacja sondażami, aby pokazac jak irracjonalne jest społeczeństwo (co nie zawsze jest prawda).
    To tyle z moich trzech groszy dotyczacych tematu.
    Pozdrawiam
    Ukryta prawda. Jak media manipulują ludźmi
  • @Eugeniusz Sendecki 20:53:47
    Trudno się z tym niezgodzić.
    Zdecydowanie bardziej wiarygodne i rzetelniejsze są materiały z uwzględnieniem źródła, oryginału (może też być odniesienie do tłumaczenia, nawet swobodnego).
    Swobodnego tekstu mamy w nadmiarze w mediach telewizyjnych, tych popularnych.
    Fakt - źródeł możemy poszukać sami, ale tak samo sami możemy weryfikować materiały z TVP, TVN, itd. Tylko nie tego oczekujemy od dziennikarzy czy reporterów na Neon24. Jeśli mamy traktowac się poważnie, to poważnie realizujmy artykuły.

    Ale dość krytyki. Autor na pewno rozumie w czym rzecz.
    Na pochwałę zasługuje fakt, że autor propaguje swoje spostrzeżenia dalej i zwraca uwagę na różne niuanse otaczającego nas świata. Dzięki temu czytelnik ma kolejny czynnik, na podstawie którego może wyrobić sobie swój pogląd na sytuację (który może, ale nie musi być podobny).
    Pozdrawiam
    Zero zdziwień
  • Pożyjemy, to zobaczymy, kto ma rację...
    Duże misie już się odpowiednio ustawiły do tego wydarzenia.
    Inne pytanie już może mniej z tym związane - czym naraziły się Niemcy dla US, że w ostatnich dniach nasiliła się spekulacja i atak na Deutsche Bank?
    Czy są to prawdziwe problemy z dużą ekspozycją na instrumenty pochodne i ogromne zobowiązania? Czy są to ukrywane od miesięcy sztuczki księgowe? Czy może jest to demonstracja siły amerykańskich służb, które kontrolując media (poprzez swoich dziennikarzy, zaufanych korespondentów, itd.) wpływają na opinię społeczną, na wywołanie (lub zatrzymanie) marszu na depozyty banku? Bo nie ulega wątpliwości, że jeśli amerykańskie media będą podtrzymywały taka narrację, to DB upadnie. A wiadomo, że w obecnych czasach - kto ma wpływ na informacje, ten ma wpływ na świat, na społeczeństwa, kraje, rządy, itd. Media obecnie mogą pogrążyć DB w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
    Ale czymże Niemcy sobie na to zasłużyli? Czyżby bliskość do współpracy z Rosją naraziła ich na taki spektakularny atak (o ile jest to prawda, a wiele na to wskazuje)?
    Jaka gra polityczna się nam szykuje? Dlaczego siły zewnętrzne postanowiły zacząć od erozji wielkich krajów (GB, teraz DE)?
    Nie to, abym był wielkim sympatykiem Niemiec czy W. Brytanii, ale lepiej jak Europa wzrasta w siłę niż pogrąża się w chaosie.
    Cóż - pożyjemy - zobaczymy.
    W kwietniu obstawiałem, iż w Europie zobaczymy wielkie wydarzenie, coś spektakularnego, w sensie negatywnym (atak tzw. terrorystyczny, akt przemocy, lub zawirowanie finansowe). Czyżby złe wróżby zaczęły się sprawdzać?... Oby nie... Wolę stracić piwo niż wolności obywatelskie i jako taki los jaki w życiu mam.
    Pozdrawiam
    1 października 2016 będzie początkiem nowego światowego