Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze kimur

  • @Jarek Ruszkiewicz SL 20:28:47
    Naprawdę nie moja to wina, że pan szanowny nie zwraca uwagi na interpunkcję, ale i za to przepraszam.
    Inna wojna
  • @kula Lis 67 20:24:19
    Lisie... a na Polskę ile razy ci Amerykanie napadli? Bo Rosja średnio trzy razy w każdym stuleciu od 1492 roku. Liczę, że szczegółową listę, plus tabele zamieścisz.
    Inna wojna
  • .
    Bardzo romantyczne, bardzo. Oczywiście gdyby już worki z kasą kolej dowiozła tam gdzie nam zawsze dowoziła reparacje wojenne, to stawiam się by Panu pomóc odnieść reparacje do banku. A wojna w niczym się nie zmieniła od tysięcy lat, może jedna szprycha w jej kole przybyła, faza przyjacielskiego łupiestwa... jak za mojej młodości... klient, nierzadko wielebny, mówił : pan mi zrobi tę rzeźbkę i ten obrazek za Bo zapłać, bo my tam mamy w parafii pięć wagonów takich obrazków i rzeźbek, to potem pan sobie zarobi.... mój postulat jest taki, grać odę do radości, śpiewać na głosy, ale rozglądać się za konfiturami i ogórcami i brać, brać brać ile się da, a gdy się zaczną kończyć ogórcy gdy Włochy zamienią się w Grecję, udać Hucuła.
    Inna wojna
  • @Zawisza Niebieski 18:34:57
    A! zapomniałem! przemyśl sprawę Stanisława, porównaj zawartość srebra w monetach jakie zastał, jakie bił po 1058 i tych które mennica wypuszczała pod koniec rządów. Może jako "pierwszy" odkryjesz "tajemnicę" co to był za "wielki król" co to był za bunt, co to była za zdrada i dlaczego słuszna kara na zdrajcy zmiotła w ciągu chwili "wielkiego króla" z tronu, bez cienia oporu, anarchii w państwie, interwencji. :))) Tu też twoje opowieści sytuują cię w okolicach Dowiata i Łowmiańskiego.
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • @Zawisza Niebieski 18:34:57
    Wiesz, no ja trochę czytałem:), trochę bywałem i nawet tam mieszkałem, może mały konkurs z nagrodami o Tyńcu, Mogile, historii, sztuce tych miejsc, ale takiej której nie przeczytasz w przewodniku turystycznym? Na przykład do którego ogrodu w Tyńcu raczej nie zaprasza się gości?:))) albo może... w którym ołtarzy tynieckiego kościoła znaleźliśmy w czasie konserwacji medalion z czasów Konfederacji barskiej? Naprawdę strasznie się sobą kolego przejmujesz:)))
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:01:29
    Cieszę się, że wszystko jest jasne. Pozdrawiam.
    Stosunek do Powstania Warszawskiego
  • @Zawisza Niebieski 15:17:01
    To, że tak zorientowani jak ty "ludzie Warszawy" , a właściwie motłoch, kogoś stracili, kogoś pobili, a kogoś nie dogonili to wasz warszawski problem, widząc co się czasem tam dzieje pod Sejmem czy Pałacem, cały czas drzemie w was ochota by kogoś poniżać, obrażać, a jak przyjdzie czas to pewnie i wieszać, ale ze swoimi marzeniami musisz żyć sam. Ja natomiast naprawdę proszę byś czytał, bo to co piszesz, to są takie obiegowe popierdółki z lat 70-80, dziś wszyscy wiedzą, że w Polsce trwał spór dwóch stronnictw, jedno brało kasę od Moskwy, a drugie od Prusaków, dlaczego pierwsi są zdrajcami, a drudzy patriotami? Dlatego przeczytaj Zamoyskiego, zamiast marzyć, że kogoś powiesisz. Targowiczan poparła duża część szlachty, biskupów i arystokracji, po przystąpieniu do targowicy króla, nie ze strachu przed masonami, Konstytucja 3 maja była rewolucyjnym zamachem stanu, pozbawieniem części praw narodu, tak o tym wtedy myślano i pisano, tego się bali, że im jakobińscy mordercy ustawią gilotynę na każdym placu jak to się działo we Francji. Co zresztą wkrótce się ziściło gdy "lud Warszawy" powiesił kilku zdrajców i kilku którzy nie zdradzili.Swoją drogą kto jest zdrajcą gdy król jest targowiczaninem? Fala zamachów, morderstw, pomówień, łajdactw i innej aktywności szumowin trwała potem latami. Nim kogoś tam powiesicie następnym razem, sprawdźcie najpierw kogo wieszacie. Co do tej wstawki, że nauka Szczodry i takie tam bzdury, to bez komentarza, bo to się nie nadaje do komentowania. Naprawdę ucz się, wstyd pisać takie rzeczy.
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • @kimur 12:48:15
    Oczywiście, jak bardzo by nie byli niedouczeni historycy w/g lulajżelulisiów, i zaminowanie całego Krakowa, i kabel minerski, i manewr Koniewa, to bzdury sowieckiej propagandy. Wojska niemieckie (17 armia) po wykryciu natarcia sowieckiego z kierunku północ zachód, i obejścia przez Dunajec, Dunajec spiętrzyła by utrudnić i wydłużyć forsowanie , przeszła Wisłę, wysadziła mosty i z Krakowa, który nie miał strategicznego znaczenia, odeszła na Śląsk. Broniły się jednostki opóźniające, które sowieci w ramach "manewru Koniewa" bombardowali pluszowymi bombami i ostrzeliwali z artylerii jedwabną amunicją. W "nietknięty" sposób zburzyli i uszkodzili 450 budynków miasta w tym Wawel. Zupełnie niedawno bracia Rosjanie odnaleźli jednak bohatera, który Kraków ocalił!!! Rosyjski partyzant w zmowie z członkiem polskiego ruchy oporu mającym dostęp do zamku w Nowym Sączu, gdzie Niemcy "zgromadzili materiały wybuchowe potrzebne do zniszczenia Krakowa", wysadzili niemiecki skład amunicji, burząc tym samym zamek... tyle, że bohater zrobił to 18 stycznia.... w dniu, w którym sowieci byli w Krakowie. Dostał ładny medal i uścisk wiadomo kogo... było warto ocalić Kraków.
    Stosunek do Powstania Warszawskiego
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:32:34
    Przepraszam, że brzmi to jakbym napisał z uwagami do Pana, ale zainteresowany na pewno zorientuje się, że chodzi o jego "pracę" na tym forum.
    Stosunek do Powstania Warszawskiego
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:32:34
    Czy panowie naprawdę znają dokumenty KG AK? z nich jasno wynika, że po współpracy w zdobyciu Wilna, Lwowa, Lublina (tydzień do powstania!), D AK liczy na wejście Rosjan do walki, rosyjska radiostacja wzywa do powstania, siły polskie i sowieckie dochodzą do Wisły i od 28lipca toczą walki o zdobycie przyczółków pod Dęblinem, Puławami, Kazimierzem. zdobywają przyczółek sandomierski, od 1 sierpnia walki o przyczółek w rejonie Mniszewo, Ryczywół,.... co tu jest nieracjonalnego w wydaniu rozkazu o powstaniu? W Moskwie jest Mikołajczyk, z trudem, przy wielkich ustępstwach próbuje formować jakiś wspólny mianownik w stosunku do Wawy... skąd ci ludzie mają wtedy wiedzieć, że to wszystko się nie uda, a Niemcy zwariują do tego stopnia, że padnie rozkaz metodycznego wymordowania ludności cywilnej? bzdury opowiada ktoś, komu się zdaje, że szaleństwo można było przewidzieć, nie można było, Wawa jest precedensem na taką skalę. Gadzinówka krakowska, przywołana w jednym z komentarzy, tym razem napisała prawdę, polityka niemiecka wobec Polaków była w Krakowie wyjątkowa, tam powstały największe polskie fortuny wojenne na współpracy z Niemcami, tam w filharmonii grano Chopina i innych polskich kompozytorów, słuchali tego przecież nie Niemcy, a retorsja podziemia była żadna, zdaje się po wojnie wezwano kilka osób do wyjaśnień dlaczego dały sobie uścisnąć dłoń Frankowi.. Straty ludności polskiej Krakowa to kilka tysięcy ludzi w ciągu całej wojny, akurat przykład Krakowa na jakieś represyjne traktowanie Polaków jest słaby. Podobnie słabość struktur podziemia, kompletne rozbrojenie, Kraków produkował broń, ale rozsyłał ją w teren, było powodem, między innymi, że powstanie podobne do warszawskiego tam nie wybuchło, mimo wyraźnych sugestii KG AK. Nie specjalnie da się udowodnić, że KG AK podjęła decyzję szaloną, bezpodstawną i oderwaną od sytuacji operacyjnej, dlatego łaskawie proszę, powstrzymajcie się panowie od wmawiania rodakom, że są durni i nieprzewidujący, a czasami nawet są potworami... panie lulasżelulisiu, nie chce mi się za każdym razem jak pan pisze te swoje prowokacyjne głupstwa reagować, ale wracając do poruszonego przez pana tematu okrucieństw Polaków na biednych Niemcach, przypominam! po stronie niemieckiej temat zrodził się w okresie przed zjednoczeniem rzeszy z rzeszą, ale dokumenty!!! Niemców uczestniczących w marszu do Łowicza świadczą o tym, że internowani byli traktowani po ludzku, chronieni przed samosądami i karmieni. a ofiary śmiertelne to ofiary nalotów... niemieckich! Zdarzało się rozstrzeliwanie w innych kolumnach internowanych z powodu ucieczek, uciekinier nawet cywilny, traktowany jest jak potencjalne źródło informacji dla przeciwnika i najczęściej się go likwiduje. Niemcy rozdmuchali gigantyczną akcję propagandową w która musiał pan lulajżelulisiu uwierzyć, włączyli do spisu niemieckich ofiar polskiego bestialstwa wszystkich Niemców, którzy uciekli przed wojną do Rzeszy i do chwili jakiegoś ich niemieckiego spisu powojennego(po wrześniu) nie stawili się w miejscach zamieszkania. Podobnie dopisali jako ofiary niemieckiego holokaustu 1939, żołnierzy armii polskiej niemieckiego pochodzenie, którzy polegli. Grób zbiorowy w którym znaleziono ok 2 tysięcy ludzi w Malborku, to nie grób niemieckich ofiar polskiego bestialstwa jak pan sugeruje lulajżelulisiu (jacy Polacy mieliby tych Niemców masowo mordować w 45 w Malborku?), tylko mogiła sanitarna w której sowieci pochowali szczątki cywilnych ofiar szturmu Malborka(duża część ludności cywilnej nie wyszła z miasta) ofiary ostrzału dwóch kolumn uciekinierów nakrytych ogniem artylerii w drodze na Tczew i pod Marynowami, oraz ofiary masowych samobójstw, zamarznięć, utonięć i innych smutnych zdarzeń z okolicy. Ciała ludzkie znajdowano w rowach żuławskich jeszcze bardzo długo. Relacje świadków nie zostawiają pola na pańskie niemądre domysły... pozostaje pytanie po co pan wmawia ludziom, że są członkami narodu wyjątkowo durnego i złego do tego stopnia by bestialsko mordować aż Niemców? Prośba, więcej historii, mniej historyjek, szczególnie gdy pożyczacie je od obcych.
    Stosunek do Powstania Warszawskiego
  • @goodness 10:36:49
    Gdyby obowiązywała styczniowa KOD byłby w Berezie, a Obywatele RP w piachu.
    Niech imię jego będzie zapomniane.
  • @kimur 08:54:22
    I na koniec rzecz bardzo aktualna:

    Krajowa Rada Sądownictwa przypomina, że w wyroku z dnia 24 czerwca 1998 r. w sprawie o sygn. K 3/98 Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie pod przewodnictwem Marka Safjana jednoznacznie stwierdził, iż zmiany ustrojowe polegające na obniżeniu wieku przejścia sędziego w stan spoczynku nie stanowią naruszenia norm konstytucyjnych. Wiek, w którym sędzia przechodzi w stan spoczynku określa ustawa, nie Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto sędzia Sądu Najwyższego może pełnić funkcję Pierwszego Prezesa SN do chwili wygaśnięcia ostatniej objętej kadencji, osiągnięcia stanu spoczynku ze względu na wiek albo przejścia z powodu stanu zdrowia w stan spoczynku (tak w komentarzu do art. 183 Konstytucji RP pod red. M. Safjana i L. Boska, 2016, numeracja boczna nr 19 i teza nr 41 do art. 180)
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • @kimur 08:48:49
    Z rzeczy bardziej aktualnych:


    Trzecia władza - sądownicza - jest zasadniczym narzędziem zarówno gwarancji stabilnego życia gospodarczego, jak i obywatelskiego poczucia bezpieczeństwa osobistego. W obu tych obszarachsądy w odczuciu społecznym i w przekonaniu ludzi biznesu nie spełniają dostatecznie swojej funkcji.
    Sądy i sędziowie zbierają więcej ocen negatywnych niż pozytywnych w badaniach opinii publicznej.
    Media informują o wcale licznych - jak na profesję ludzi o nieskazitelnych charakterach - aferach korupcyjnych, pijanych sędziach w gmachach sądów i pijanych sędziach za kierownicą samochodów, sędziach - sprawcach przestępstw pospolitych. Co do części tych afer dotychczasowe mechanizmyustawowe korekcyjne są bezradne wobec siły układu, wobec przejawów demonstrowanej publicznie mentalności oblężonej twierdzy najważniejszych struktur naszego sądownictwa.
    Bardzo krytyczne, wwyniku sygnałów odświata biznesu, są wobec sądów polskich poważne instytucje międzynarodowe, w tym Unia Europejska i Bank Światowy.Dodajmy,że ten stan rzeczy dotkliwie odczuwa większość sędziów, którzy pracując uczciwie i nie godząc się na nie dość energiczne radzenie sobie z patologią, pracują ze świadomością coraz gorszych ocen sądownictwa.Nie stać nas na choćby jednego niemądrego lub choćby jednego nieuczciwego sędziego.
    Obserwując relacje mediów o przypadkach aferalnych, łapię się jednak na tym, że nie tyle mam pretensje do takich niezbyt mądrych lub niezbyt uczciwych sędziów w opisywanych w ostatnich latach około stu sprawach - ile szczególnie martwią mnie przypadki ewidentnej pasywności części prezesów sądów.
    Na ok. 7,5 tys. urzędujących sędziów sądów powszechnych, administracyjnych, wojskowych oraz SąduNajwyższego mamy ok. 3,7 tys. sędziów funkcyjnych. Tam gdzie pilnie ich trzeba, niektórych nie widać. Pytani przez dziennikarzy o wyjaśnienie społeczeństwu opisywanego przypadku naruszenia prawa poza sądem lub drastycznego nadużycia władzy w sprawie, ci funkcyjni prezesi, przewodniczącywydziałów „rzeźbią” (używając języka studentów), że trzecia władza nic nie może: bo zarządzenia sędziego lekceważy policja, bo sędzia jest przywalony liczbą spraw, bo biegli miesiącami zwlekają z przedstawieniem opinii, bo prawo kiepskie, bo nie stawiają się świadkowie, bo brak sal, bo to, bo owo.

    Jednym słowem, litania biadoleń rzekomo bezbronnej i pozbawionej instrumentów władczych nie władzy, ale ofiary lekceważenia przez inne władze i klientów sądów.
    Z drugiej strony mamy przywileje specjalne, ustawowe lub zwyczajowe (nieusuwalność, immunitet, specjalna emerytura, de facto 30-godzinny tydzień pracy znacznej części sędziów).
    Z tych przywilejów kocha się korzystać. Ale wykorzystywać instrumenty władzy sędziowskiej - tak aby każdego urzędnika, policjanta, polityka lub uczestnika procesu sądowego, który lekceważy sąd, zdyscyplinować w ciągu godziny - to już się nie potrafi.
    Nie potrafi się, bo najczęściej nie chce się lub nie umie.
    Tych sędziów, którzy nie chcą bądź nie umieją, nikt tego nie nauczył. Nikt nie nauczył etyki pracy: wdomu, szkole lub harcerstwie. Nikt nie nauczył organizacji pracy w czasie aplikacji.
    ....
    Wizytatorzy sądowi potrafią nie zauważać - na przykład w aktach spraw sądów gospodarczych - widocznych dla specjalisty dowodów na „przychylne” dla jednej ze stron postanowienie sędziego bądź„przychylny” brak postanowienia.
    Co zatem musimy zrobić, aby rozpocząć sanację trzeciej władzy? Co należy robić, aby była sprawna, bezstronna, niezawisła i złożona z sędziów o nieskazitelnychcharakterach? Propozycje, jakie tuprzedstawiam, oparte są na przemyśleniach płynących z wieloletniego badania i obserwowania pracy sądów (od 1971 r.), pracy legislacyjnej i eksperckiej dla komisji parlamentarnych (od 1989 r.), śledzenia od 1997 r. relacji prasowych o zasmucających aferach sędziowskich i czasami jeszcze bardziej zasmucających sposobach ich niezałatwiania.
    Aplikacja sądowa, czyli sędzia musi rozumieć państwo.
    To jeden z najsłabszych punktów naszego sądownictwa. Aplikacja według obecnego jej kształtu to źródło korupcjogennego nepotyzmu oraz źródło fatalnego zróżnicowania poziomu szkolenia oferowanego w różnych częściach kraju.
    Wygląda na to, że w Ministerstwie Sprawiedliwości dojrzała decyzja powołania jednej krajowej szkoły wymiaru sprawiedliwości. Aby szkoła taka przyniosła spodziewany pożytek, egzaminy wstępne - poprzedzone pozytywnym wynikiem badań psychologicznych - muszą być wyłącznie testowe. Program szkoły musi przewidywać staż przyszłych sędziów w innych instytucjach władz państwowychi samorządowych, organizacjach gospodarczych oraz staż w sądzie jednego z państw unijnych. Wykładowcami i trenerami w szkole muszą być wyłącznie wybitni sędziowie, adwokaci, prokuratorzy, legislatorzy, specjaliści od zarządzania, wybitni uczeni - nie tylko nauk prawnych. Szkoła musi zapewnić wykłady wybitnych specjalistów z krajów unijnych - w ramach UE jest to łatwiejsze, niż może się wydawać. Przyszły sędzia w czasie aplikacji musi zrozumieć, jak funkcjonuje państwo, gospodarka i społeczeństwa Polski i Unii, musi poznać zasady organizacji pracy, wykorzystania w niej nowoczesnych technik elektronicznych, a nie znać tylko rytualne formułki proceduralne.Egzamin sędziowski w szkole musi się odbywać przed państwową komisją złożoną nie tylko z sędziów. Część ustna, kończąca egzamin sędziowski, nie może dawać więcej niż 5 proc. punktów możliwych do uzyskania. Najlepsi absolwenci szkoły muszą mieć prawo wybrać z listy oferowanych sądów te, które uważają za najlepsze. Orzekający sędziowie powinni przejść dobrze przygotowane i prowadzone przez wybitnych specjalistów nauczania organizacji pracy przeszkolenie w tym zakresie. Ofertę takiego dokształcenia należy złożyć w pierwszym rzędzie prawie 3,7 tys. sędziom pełniącym różne funkcje w sądownictwie powszechnym. Resort sprawiedliwości - nie tylko przy okazji inicjatyw Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Stowarzyszenia IUSTITIA i pomysłów publikowanych w mediach - powinien stworzyć mechanizm ustawicznego poszukiwania lepszych rozwiązań, zwłaszcza organizacyjnych, w drobnych technicznych czynnościach w pracy sądów. Rozwiązań, które wdrażane powszechnie dadzą oszczędności budżetowe i czasowe w załatwianiu spraw. Organizacja pracy, czyli sądzimy dzień po dniu. Należy radykalnie przeciąć - także przez zmiany w kodeksach procedur sądowych - praktykę, w ramach którejsędzia sądzi jednocześnie miesiącami i latami kilkadziesiąt, a nawet kilkaset spraw.
    Należy wymusić reżim sądzenia dzień po dniu każdej sprawy, która wymaga kilku rozpraw - aż do wydania wyroku. Tego sędziów można nauczyć, da to wielkie oszczędności w czasie, nie mówiąc o takiej „błahostce” jak przestrzeganie konstytucyjnego prawa do orzeczenia bez zbędnej zwłoki.Prawo o ustroju sądów powszechnych czy administracyjnych powinno wzmocnić nadzór administracyjny prezesów sądów nad sprawnością załatwiania spraw. Szybka reakcja prezesów nakażdy sygnał - że np. sędzia przychodzi na rozprawę nieprzygotowany, że fatalnie się spóźnia,że odracza rozprawę lub zawiesza postępowanie pod byle pretekstem - jest tu kluczowa. Dla każdego specjalisty jest oczywiste,że akta zostawiająślady każdej, różnie generowanej, stronniczości albo nieporadności sędziegow danej sprawie. Jeżeli zgodzimy się, że radykalna poprawa jakości organizacji pracy sądów jest jednym z zasadniczych kluczy do ich unowocześnienia, to organizacja pracy musi podlegać okresowemu, zewnętrznemu audytowi prowadzonemu przez specjalistów od zarządzania kontraktowanych zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Ich zadaniem powinno być szukanie słabych punktów w strukturze i organizacji pracy badanego sądu. Immunitet sędziowski, czyli nie wolno nadużywaćSędziowie państw unijnych nie wiedzą, co to immunitet sędziowski, a nie ma żadnych sygnałów, aby ktokolwiek nastawał tam na niezawisłość sędziego. Jest zbyt wiele sygnałów patologicznego korzystania przez polskich sędziów z tego przywileju, abyśmy nie musieli coś z tym zrobić. Konstytucji, która gwarantuje sędziom ten przywilej, nie zmienimy, możemy jednak zmienić ustawę, która określa postępowanie w sprawie uchyleniaimmunitetu. Nie może być nim objęty obowiązek poddania się przez kierowcę - kimkolwiek by on był - badaniu na obecność alkoholu we krwi. O konieczności takiego badania na terenie sądu powinien decydować bezzwłocznie prezes danego sądu. Inaczej niż obecnie, nie fakultatywnie, ale obligatoryjnie, prezes sądu powinien zarządzać natychmiastową - do czasu uchwały sądu dyscyplinarnego - przerwę w czynnościach służbowych sędziego: - złapanego na gorącym uczynku naruszenia prawa; - po stwierdzeniu (w sądzie) stanu opilstwa; - co do którego wpłynął wniosek rzecznika dyscyplinarnego lub wniosek prokuratora o zgodęna ściganie.
    Sąd dyscyplinarny powinien w ciągu najwyżej trzech dni decydować na wniosek prokuratora w sprawie uchylenia immunitetu. W składzie sądu dyscyplinarnego powinno zasiadać obok jednego sędziego dwóch ławników reprezentujących inne profesje prawnicze. Jednocześnie - co chciałbym podkreślić - atak w złej wierze na sędziego (np. doniesienie doprokuratury o niepopełnionym przestępstwie) powinien kończyć się nie tylko szybkim procesem karnym i, w razie stwierdzenia winy, surową karą, ale zasądzeniem od sprawcy dolegliwegozadośćuczynienia na rzecz sędziego.
    Krajowa RadaSądownictwa- nie związek zawodowy. Organ ten musi zacząć pełnić funkcję inicjatora i propagatora oraz promotora działań na rzecz ciągłego usprawniania naszych sądów, aktywnieśledzić wszelkie zagrożenia nepotyzmem w polityce kadrowej. Systemy sądowe w państwach UE ciągle się zmieniają, poszukują lepszych rozwiązańorganizacyjnych, sędziowie ciągle się uczą lepszej roboty przy pomocy zewnętrznych specjalistów. Czuwają nad tym, patronują temu i inicjują to odpowiedniki naszej Rady.
    KRS powinna być zainteresowana uzyskiwaniem zewnętrznych recenzji, w tym zwłaszcza o kandydatach na najwyższe urzędy sędziowskie, to jest sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. I nie chodzi tu tylko o recenzje specjalistów, ale i społeczności lokalnych oraz organizacji pozarządowych. Wszelkie opinie o kandydatach muszą być jawne, przede wszystkich ze względu na wielką władzę, jaką nad każdym z nas mają sędziowie.
    Sędziowie mają bardzo pośredni mandat demokratycznej legitymacji do sprawowania władzy. Aktywne zbieranie przez KRS takich opinii zwiększyłoby siłę tego mandatu. Rzeczypospolita jest wszak „demokratycznym państwem prawnym” (art. 2 konstytucji). Aby KRS przestała byćw znacznej mierze swoistym państwowym związkiem zawodowym konserwującym interesyźle służące polskiemu sądownictwu, w jej składzie muszą być reprezentowani przedstawiciele innych profesji prawniczych, w tym adwokatów, radców prawnych, notariuszy,prokuratorów i uczonych prawników. Zły sędzia dobre prawopopsuje3
    Trzecia władza jest według mnie władzą najważniejszą. Było oczywiste już dla starożytnych Egipcjan, że mądry i uczciwy sędzia naprawi swymi wyrokami złe prawo, a zły i nieuczciwy zdegeneruje dobre prawo.
    Dla twórców amerykańskiej konstytucji było oczywiste, że mądry i uczciwy sędzia jest lekarstwem na szaleństwa zdarzające się politykom. Potrzeba nam tylko mądrych i wyłącznie uczciwych sędziów.
    Potrzeba nam tylko dobrze zorganizowanych sądów działających jak szwajcarskie zegarki. Nie stać nas na mniej. Możemy to osiągnąć bez dodatkowych nakładów finansowych. Pieniędzy w budżecie na nasz wymiar sprawiedliwości jest dość, dzięki staraniom obecnego szefa resortu, KRS, a także takim organizacjom pozarządowym jak HelsińskaFundacja Praw Człowieka. Musi nam wszystkim starczyć determinacji, by pieniądze te nie marnowały się, by nie nakręcała się spirala degeneracji naszego państwa - a na pewno, żeby nie działo się tak wskutek obecnych niedostatków sądownictwa.

    I tak oto widział tę trzecią władzę niejaki Andrzej Rzepliński - prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, sekretarz zarządu HFP Cz 13 lat temu!
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • .
    Teraz, czym była strona "przeciwna": tekst prof. Zofii Zielińskiej Kościół katolicki wobec Konstytucji 3 maja

    Jaką rolę odegrał Kościół katolicki w czasie Sejmu czteroletniego?

    Zacznijmy od przypomnienia, jakie było miejsce Kościoła w społeczeństwie. Oprócz misji podstawowej – przekazywania Ewangelii – Kościół pełnił ważne funkcje społeczne: biskupi wchodzili w skład Senatu, a więc podejmowali szczególną odpowiedzialność za państwo. Kościół stanowił fundament szkolnictwa – powstanie w 1773 r. Komisji Edukacji Narodowej nic tu nie zmieniło, dawni jezuici tworzyli trzon kadry nauczającej. I wreszcie na Kościele spoczywała opieka społeczna – szpitale, opieka nad ubogimi itd.

    Duchowni, zwłaszcza biskupi, stanowili warstwę najlepiej wykształconą, znającą Europę. Już z tej racji ich głos w refleksji nad potrzebami państwa musiał być istotny. Wybitnie inteligentnym i wykształconym człowiekiem był prymas Michał Poniatowski, wieloletni prezes Komisji Edukacji Narodowej oraz przywódca stronnictwa królewskiego w Koronie. W połowie 1789 r. wyjechał za granicę, ponieważ nie pogodził się ze zwycięstwem w sejmie pruskiej orientacji, ale wrócił pod koniec lata 1791 r., by pracować nad nowym urządzeniem państwa po „rewolucji” 3 maja 1791 r.

    Najbardziej chyba znanym duchownym czterolecia 1788-1792 był ksiądz Hugo Kołłątaj. Zasłużony jako reformator Akademii Krakowskiej, w 1788 r. opublikował traktat „Listy Anonima”, zawierający projekt reform Rzeczypospolitej. We wrześniu 1789 r. Kołłątaj wytyczył ideowe podstawy przyszłej konstytucji. W czerwcu 1791 r. Kołłątaj – jeden ze współautorów Konstytucji 3 maja – został podkanclerzym koronnym. Duchownym był także ksiądz Stanisław Staszic, który swymi „Uwagami nad życiem Jana Zamoyskiego” rozpoczął już na początku 1787 r. wielką dyskusję o zmianach niezbędnych dla
    Rzeczypospolitej.

    W jaki szczególny sposób księża włączali się w działalność Sejmu Czteroletniego?

    Przykład znamienny: już przed rozpoczęciem obrad Sejmu prymas Poniatowski rozpoczął prace nad zwiększeniem udziału finansowego duchowieństwa w kosztach reform. Przewidywał, że planowany wzrost armii i zmiany ustrojowe będą wymagały dodatkowych funduszy, którymi społeczeństwo szlacheckie zechce obciążyć także duchowieństwo. Wśród autorów około 2000 tekstów publicystycznych, które się w czasie Sejmu Wielkiego ukazały, księża mieli znaczny udział. No i znacząca była rola biskupów-senatorów we wszystkich pracach Sejmu.

    A czy były wśród duchownych osoby, które szkodziły Polsce?

    Tu postacią sztandarową jest biskup inflancki Józef Kossakowski. Był płatnym agentem Rosji, jako autor – nader kąśliwym polemistą, a przede wszystkim inteligentnym, groźnym przeciwnikiem podczas sejmowych dyskusji. Można dodać, że Kossakowski – faktyczny, obok brata Szymona, dyktator Litwy w czasach targowickich – okazał się bezwzględnym rabusiem publicznych funduszy i mściwym prześladowcą swych przeciwników politycznych. Dopiero na takim tle staje się zrozumiałe, dlaczego Michał Poniatowski, który długo bronił się przed złożeniem przysięgi na wierność Targowicy, zdecydował się na to w poczuciu odpowiedzialności za Kościół, gdy okazało się, że w przeciwnym razie godność prymasa przejmie forsowany przez Rosję Kossakowski.

    Historycy dość często przypominają, że wśród twórców Konstytucji 3 maja byli również członkowie masonerii. Czy do nich należeli też duchowni?

    Regulacje wewnątrzkościelne z połowy wieku XVIII zabraniały duchownym przynależności do masonerii. Dla Rzeczypospolitej czasów Sejmu Czteroletniego nie mamy dowodów, że masoneria miała na kształt Konstytucji jakiś szczególny wpływ. To był okres wielkiej aktywności patriotycznej, gdzie nie widać różnicy w pracy dla państwa znanych masonów i innych członków polskiej elity.



    Jaki był stosunek Kościoła katolickiego do Konstytucji 3 maja?

    Część hierarchów zaangażowana była po stronie obozu zorientowanego na Prusy, część trzymała się przegranej w Sejmie orientacji rosyjskiej (orientacji, a nie agentury). U schyłku 1790 r. doszło do połączenia się reformatorów zorientowanych na Prusy, z Ignacym Potockim na czele, i tych zorientowanych na Rosję, na czele ze Stanisławem Augustem. Owocem tej współpracy stała się Ustawa Rządowa 3 Maja 1791 r. Po drugiej stronie pozostali agenci rosyjscy oraz ci konserwatyści, dla których dopuszczenie do wpływu na ustawodawstwo mieszczan, a zwłaszcza wprowadzenie tronu dziedzicznego, stanowiły przejaw upadku wolności.

    Tu także trzeba by powiedzieć o roli Kościoła na szczeblu najniższym, tj. parafii. Parafia stanowiła nie tylko miejsce sejmików oraz informacji na temat decyzji i postulatów sejmu, ale też ośrodek kształtujący opinię społeczną. Plebani na tę opinię mieli ogromny wpływ, toteż odegrali ważną rolę w powszechnej aprobacie czy raczej legalizacji Konstytucji 3 maja na sejmikach z 14 lutego 1792 r. Szli tu zresztą za głosami duchownej elity. Autor opublikowanej w 2012 r. znakomitej książki o dziejach Kościoła i religii w latach 1788–1792 Richard Butterwick, pisząc o „propagowaniu i sakralizacji Opatrznościowej rewolucji”, wskazuje dziesiątki wybitnych kazań, które wygłaszali znani i cenieni kaznodzieje – jak uczony ksiądz Michał Karpowicz czy ksiądz Marcin Poczobut (rektor Uniwersytetu Wileńskiego), przypomina też autorów pisemnych apologii Konstytucji 3 maja – m.in. wybitnego historyka, biskupa Adama Naruszewicza i intelektualistę księdza Hieronima Strojnowskiego. Konstytucja uznawana była za dzieło Bożej Opatrzności, która wsparła wysiłki Polaków na rzecz odrodzenia państwa, akcentowano konieczny związek działań politycznych z Kościołem i religijnym fundamentem zbawiennych dla państwa przemian. Równocześnie wskazywano zasadnicze różnice, jakie dzieliły „polską rewolucję” od rewolucji we Francji, która zaatakowała zarówno Kościół i podstawowe wartości, jak i monarchię, a więc podstawy porządku społecznego.


    Butterwick nazywa Konstytucję 3 maja „polską rewolucją”. Czy Kościół mógł poprzeć rewolucję?
    Najpierw przypomnijmy, że rewolucję definiowano w XVIII w. jako gwałtowną i zasadniczą zmianę. Majowa ustawa wprowadzała zasadnicze zmiany, i to w sposób gwałtowny – metodą swoistego zamachu stanu. Ludzie Kościoła nie tylko majową rewolucję wspierali, ale ją współtworzyli.

    Wspomniała Pani Profesor o obciążeniu duchowieństwa podatkiem na rzecz państwa. Jak był on wysoki?

    W marcu 1789 r. posłowie obłożyli duchowieństwo podatkami, które były dwukrotnie wyższe od płaconych przez stan szlachecki i wynosiły aż 20 proc. od wszystkich dochodów, oprócz powiększonego podatku, który tradycyjnie uiszczało duchowieństwo na rzecz państwa (subsidium charitativum). W lipcu 1789 r. uchwalono sekularyzację najbogatszego biskupstwa krakowskiego, a następnie zrównanie z jego dochodami (100 tys. zł rocznie) dochodów innych biskupstw. Oznaczało to walkę między środowiskiem szlacheckim a Kościołem.

    Czy nie groziło to schizmą?

    Gdyby doszło do schizmy, papież i księża nie poparliby Konstytucji, kapłani musieliby wybrać między posłuszeństwem Kościołowi a Ojczyzną. Butterwick wykazał jednak, że atak na podstawy materialne Kościoła wynikał z dość przypadkowych przyczyn, nie zaś ze świadomej antykościelnej akcji polskiej elity.

    Elita ta, w której skład wchodzili przecież także ludzie Kościoła, nie widziała ani potrzeby, ani sensu antagonizowania Kościoła z resztą społeczeństwa oraz Stolicą Apostolską. W ciągu kilku miesięcy wypracowano więc zawarty w maju 1790 r. kompromis. Kościół miał pobierać zredukowane dochody z dóbr ziemskich, a nie pensje państwowe, odebrane zaś biskupom fundusze służyć miały instytucjom, za które Kościół odpowiadał – szkolnictwu i opiece społecznej.



    Co sama Konstytucja mówiła o Kościele?

    Za religię panującą uznawała wiarę rzymską katolicką i zabraniała przejścia od niej do innych wyznań. Tym gwarantowała tolerancję. W części dotyczącej ustroju Ustawa Rządowa przewidywała uprzywilejowaną pozycję prymasa – miał on wchodzić w skład Straży Praw – rządu, z tytułu zarówno swej godności kościelnej, jak i stanowiska prezesa Komisji Edukacji Narodowej.

    O co Konstytucja 3 maja byłaby uboższa bez Kościoła?

    Nie da się w XVIII w. oddzielić Kościoła od tego, co działo się w Rzeczypospolitej. Polak był na każdym niemal kroku integralnie związany z Kościołem i religią. Dlatego uchwalenie Konstytucji 3 maja zwieńczyły uroczystości kościelne. Jako wotum sejm obiecał postawić Świątynię Opatrzności Bożej. Był to wynik przekonania, że Opatrzność Boża dała Polsce wyjątkową szansę dźwignięcia się z upadku. Niestety, budowa Świątyni Opatrzności została przerwana wskutek upadku państwowości. Dziś jako wotum dziękczynne narodu za Ustawę Rządową z 1791 r. i za wszelkie dalsze łaski powstaje Świątynia Opatrzności Bożej w Wilanowie.

    **
    W nadziei, że ty w końcu coś przeczytasz
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • .
    Jeszcze krótsza uwaga, targowiczanie zwrócili się o pomoc do Rosji, która pokolenie wcześniej siłą wymusiła na polskim sejmie uznanie praw innowierców i ograniczenie przywilejów kleru. Każdy kto Polskę chce łupić, od zawsze zaczynał od "tolerancji"
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • .
    Kilka notek edukacyjnych by przypomnieć ci o czym ty właściwie piszesz. Akt założycielski Konfederacji targowickiej
    My senatorowie, ministrowie Rzczpltej, urzędnicy kor., tudzież urzędnicy, dygnitarze i rycerstwo kor., widząc, że już dla nas nie masz Rzczpltej, iż sejm dzisiejszy, na niedziel tylko sześć zwołany, przywłaszczywszy sobie władzę prawodawczą na zawsze, a już przeszło przez lat półczwarta ciągle ją ze wzgardą praw uzurpując, połamał prawa kardynale, zmiótł wszystkie wolności szlacheckiego, a na dniu 3 maja r. 1791 w rewolucję i spisek przemieniwszy się, nową formę rządu, za pomocą mieszczan, ułanów, żołnierzy, narzuconą sukcesję tronu postanowił, królowi od przysięgi, na pacta conventa wykonanej, uwolnić się dozwolił, władzę królów rozszerzył, rzeczpospolitą w monarchię zamienił, szlachtę bez posesji od równości i wolności odepchnął, wolę narodu, w instrukcjach wojewódzkich daną, za nic poczytał, karę, nieprzyjaciołom Ojczyzny wymierzoną, na tych, co by przeciw tym bezprawiom użalać się śmieli, rozciągnął, wojsko narodowe do przysięgi na bronienie ustanowionej niewoli przymusił, (...) sam pod konfederacją sejmując, konfederować się całemu narodowi, prócz siebie, zakazał (...), w wojnę szkodliwą przeciwko Rosji, sąsiadki naszej najlepszej, najdawniejszej z przyjaciół i sprzymierzeńców naszych, wplątać nas usiłował. Albowiem któż gwałty i ciosy sejmu niniejszego, wolności zadane, zliczyć dostarczy, - a będąc bez nadziei, aby się sejm kiedy opamiętał (...), nie przywykli do kajdan, które konstytucja 3-go maja na nas włożyła, a równie niewolę kładąc ze śmiercią - protestujemy się jak najuroczyściej przeciwko sukcesji tronu, konstytucją 3-go maja ustanowionej (...), na koniec przeciwko wszystkim prawom i ustawom na tym sejmie wypadłym, które by wolność Rzczpltej obalały (...) konfederujemy się i wiążemy się węzłem nierozerwanym konfederacji wolnej przy wierze św. katolickiej rzymskiej, przy równości i dawności dla wszystkich szlachty, a nie dla osiadłej tylko, przy całości granic państw Rzczpltej (...), przy rządzie republikańskim jak najwolniejszym, przy utrzymaniu wolności praw uniowych W. Ks. Lit. do Korony, przy całości praw szlacheckich, przy zachowaniu potęgi narodowej (...), a przeciwko sukcesji tronu, przeciwko powiększeniu władzy królów, przeciwko oderwaniu najmniejszej cząstki kraju(...) , przeciwko konstytucji 3-go maja, w monarchię rzeczpospolitą zamieniającej (...), przeciwko wszystkiemu cokolwiek sejm zrobił illegalnego [bezprawnego], na koniec przeciwko wszystkim tym, którzy by konstytucję 3-go maja utrzymywali i mocą popierać chcieli - i tym celem obraliśmy sobie za marszałka J.W. Stan. Szczęsnego Potockiego, generała kor. artylerii (...), a za wodzów wojsk kor. przy konfederacji i jej władz będących J.W. Ksawerego Branickiego, w kor., Seweryna Rzewuskiego poln. kor. hetmanów (...).

    A że Rzczplta pobita i w rękach swych ciemiężycielów moc całą mająca, własnymi z niewoli dźwignąć się nie może siłami, nic jej innego nie zostaje, tylko uciec się z ufnością do Wielkiej Katarzyny, która narodowi sąsiedzkiemu, przyjaznemu i sprzymierzonemu, z taką slawą i sprawiedliwością panuje, zabezpieczając się tak na wspaniałości tej wielkiej monarchini, jako i na traktatach, które ją z Rzczpltą wiążą.

    Żądania nasze są, aby Rzczplta udzielną, samowładną, niepodległą, w granicach całą została, bo od wieków nikomu podległą i czyją własnością, dziedzictwem, nie była. - Żądamy wolności, narodowi naszemu przyzwoitej, bo w niej przodkowie nasi od wieków żyli, bośmy się w niej porodzili i umierać chcemy. - Żądamy spokojności wewnętrznej, trwałego z sąsiadami pokoju, bo szczęśliwości, bezpieczeństwa własności, nie zamieszania wojen szukamy. - Żądamy sobie utwierdzić rząd republikański, bo do innego przywyknąć nie zdołamy, bo inny niepokój i ruinę przynieść nam tylko może.

    To są nasze zamiary, te abyśmy dokonać zdołali, dzielnej pomocy tej wielkiej monarchini wzywamy, która ozdobą i chlubą wieku naszego będąc, wzgardzając podłą zazdrością i chytremi podstępy, których zawody dzielność jej kruszy i niszczy, szczęśliwość narodu cenić umie i im pomocną podaje rękę.

    Sprawiedliwość próśb naszych, świętość traktatów i sojuszów, które ją łączą z Rzczpltą, a nade wszystko wielkość jej duszy pewną nam dają nadzieję nieinteresownej, wspaniałej, jednym słowem, godnej jej dla nas pomocy. (...)

    Bracia nasi, wołamy do was! Wznosimy ręce nasze do was, za tą wspólną Ojczyzną, która ginie, a którą wy zachować możecie, nie idzie tu o nas tylko, zginiecie i wy, gdy Rzczplta ginąc będzie, pomnijcie, iż gdzie się sadowi tyrania, tam na czas zwlec zgon swój można, ale go nie uniknąć, później czy prędzej wszystko, co tchnie wolnością, pod ciężarem despotyzmu upaść musi
    Podpisani: generał artylerii koronnej Stanisław Szczęsny Potocki, hetman wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki, hetman polny koronny Seweryn Rzewuski, kasztelan przemyski ks. Antoni Czetweryński, kawaler orderów Jerzy Wielhorski, chorąży bracławski Adam Moszczeński, chorąży czerwonogrodzki Antoni Złotnicki, podczaszy włodzimierski Jan Zagórski, wojski wschowski Jan Suchorzewski, łowczy czernichowski Franciszek Hulewicz, pułkownik buławy polnej koronnej Michał Kobyłecki i wojewodzic (syn wojewody ) podolski Jan Świejkowski.

    Byś zrozumiał czym była Targowica naprawdę, przeczytaj krótki tekst Andrzeja Zamoyskiego Dziejowa zagadka Targowicy
    Dla chleba, Panie, dla chleba
  • @lorenco 23:00:07
    Spartan też nie było 300-tu:)))
    „Żółty Tygrys” o „Żołnierzach Wyklętych”
  • @lorenco 22:51:20
    Straszni ci hrabiowie:))), dużo przyjemniej by było gdyby dali się zabić i wtedy "Zostawili swoich poddanych na pastwę nadużyć "armii sowieckiej" na cywilach.":))
    „Żółty Tygrys” o „Żołnierzach Wyklętych”
  • @fabi 22:42:06
    Widzisz, dyskusja między nami nie jest możliwa z prostego powodu, ty nic nie wiesz i z tej niewiedzy chcesz zrobić argument:))).
    „Żółty Tygrys” o „Żołnierzach Wyklętych”
  • @roux 22:27:54
    Ja Ci roux prawie wierzę:)) ale nie wierzę w zdolności badawcze wikipedystów:)) Na pewno pamiętasz z Długosza jak to w noc przed bitwą pod Grunwaldem ludzie widzieli na niebie jakichś świętych, ktoś z kimś walczył... coś tam coś tam:))), a tekst, który cytujesz w innym miejscu kończy się tak:" Natomiast AK zarzucano, że jest powiązana z sanacją, lansuje pański styl bycia, pogardza środowiskiem chłopskim i reprezentuje program polityczny obcy interesom wsi."... rozumiesz?:)))
    „Żółty Tygrys” o „Żołnierzach Wyklętych”