Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze Maryann

  • Ludzka fantazja nie zna granic!
    Niestety Stan Tymiński nigdy nie był u Mietka ani w La Merced i cały jego artykuł oparty jest tylko i wyłącznie na podstawie korespondencji z Mietkiem. Jako że 90 % zawartości artykułu to bzdury, jestem zmuszony do ich korekcji.
    Ludzie, nie wierzcie we wszystko co czytacie bo tak wspaniale to tam nie jest!
    Otóż w Nijandaris jedyną polsko-peruwiańską rodziną tam zamieszkałą jest rodzina Mietka a Polakiem tam mieszkającym jest tylko Mietek. Żadnych innych rodzin z Polakami w tej wsi tam nie ma. Co prawda w La Merced buduje się jeden Polak ale w celach wypoczynkowych. Dodatkowo za miastem mieszka jeszcze jeden Polak lecz nie należy do przyjaciół Mietka.
    To samo jest z działkami. Pisanie o 23 Polakach, którzy je tam kupili jest bzdurą. Może jeden Polak gdzieś tam w okolicy coś kupił ale to wszystko.
    Mietek posiada trochę ziemi na zbyciu i na pewno chciałby ją komuś wcisnąć za zawyżoną cenę, bo ten Pan nie ma skrupułów co do "golenia" swoich rodaków. Goli każdego, kto trafi pod jego adres a jego żona mu w tym nie ustępuje. Dla Mietka jest obojętne czy osoba jest zdrowa czy chora. Nie ma, "zmiłuj się"!
    Następny wymysł w artykule to ilość nowo przybyłych Niemców i Austriaków w miejscowości Oxapampa. Otóż, takowych tam prawie nie ma a znalezienie tam osoby mówiącej po niemiecku graniczy niemal z cudem. Są tam co prawda potomkowie Niemców ale 4-tej generacji, którzy są wymieszani z tubylcami i nie znają niemieckiego.
    Oxapampa znana jest w całym Peru z produkcji wyrobów mleczarskich, zwłaszcza serów, którą to zajmują się potomkowie Niemców. Pod względem smaku zarówno ser jak i inne ich produkty nie dorównują europejskim produktom mleczarskim. Ogólnie w Peru dobry jest tylko importowany nabiał a ten importuje się przede wszystkim z Francji.
    Podatki w Peru są właściwie symboliczne ale prąd jest już drogi a niestety większość z niego korzysta bo instalacje słoneczne są drogie tak jak i wiele innych urządzeń, które są importowane.
    Jeszcze jedna dezinformacja w artykule, tym razem przepisana z Wikipedii, że La Merced ma 170 tys. mieszkańców i jest stolicą Junin. La Merced to mała, brudna mieścina z zanieczyszczonym powietrzem bo jeździ tam cała masa motorynek robiących za taksówki. Głównym jej punktem jest śmierdzący, brudny targ bez żadnej higieny (muchy łażące po mięsie itp.) gdzie mieszkańcy i "restauracje" zakupują żywność. Smaczne danie trudno znaleźć zarówno w tych tanich jak i drogich restauracjach włączając w to stolicę.
    Nawet w Peru większość warzyw produkuje się z zastosowaniem pestycydów a kurczaki faszerowane są antybiotykami. Zdrowa żywność jest bardzo droga. Np. kurczak wiejski około 100 zł./sztuka.
    Normalnego marketu w La Merced nie ma, są 2 sklepiki z bardzo ograniczonym asortymentem. O produktach nawet na poziomie Tesco można tylko pomarzyć. Chcąc kupić coś na poziomie trzeba pojechać do stolicy a to nie mała wyprawa bo zajmuje min. 10 godzin jazdy autobusem przez góry i po kiepskich drogach. Często zdarzają się wypadki autobusowe gdzie autobusy lądują w przepaści.
    Ceny w Limie - stolicy Peru - są często bardzo wysokie a sam pobyt może być niebezpieczny jeżeli przebywa się w byle jakiej dzielnicy.
    Ilość mieszkańców w La Merced to nie 170 tys. a oscyluje w okolicy 20 tys. mieszkańców i można to sprawdzić m.in. w hiszpańskiej wersji Wikipedii. Turystów zagranicznych tam jak na lekarstwo, są to prawie tylko Polacy odwiedzający przybytek Mietka.
    Wymieniona w artykule miejscowość Tarma to nie miasteczko a miasto z ponad 100 tys. mieszkańców. Piękne kwiaty z Tarmy to jakaś fantazja.
    Kawa z rejonu La Merced osobiście mi nie smakowała a znajoma mi Peruwianka rozkoszowała się kawą z Włoch, którą dostała w prezencie bo włoskiej kawy tam kupić nie można.
    Czy Mietek chorował kiedyś na raka nie jestem przekonany, sądząc po jego notorycznym, wręcz chorobliwym kłamaniu. Żyje on jakby w urojonym świecie skonstruowanym z kłamstw. Mietek ma 2 dzieci z obecną żoną. Ta 3-a na zdjęciu nie jest jego.
    Mietka dom jest pięknie położony i jest duży ale do kliniki mu bardzo daleko. Budynek jest nie wykończony i mieszka w nim cała peruwiańska rodzina Mietka składająca się z leniwych kobiet. Stada karaluchów w kuchni wszędzie łażących nikogo nie rażą. Komarami jak i innymi insektami gryzącymi po zmroku też nikt się nie przejmuje a zmrok robi się tam o już około 18-tej na okrągło przez cały rok.
    Rzeka płynąca obok posesji Mietka jest wysoce zanieczyszczona chemikaliami jak i resztkami metalu z kopalni miedzi oraz śmieciami wyrzucanymi do niej przez tubylców. Ryby z tego odcinka rzeki nie nadają się do konsumpcji.
    Ewentualny wyjazd w tamte okolice radzę dobrze przemyśleć.
    Z Polski przez Amerykę do raju w Peru