Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze PN Z FMO

  • Uprzejmości graniczne
    "Okres szkolenia na Strażnika Granicznego w Polsce wynosi 8 miesięcy, co nie napawa tez zbytnim optymizmem. Dla porównania można powiedzieć, że Strażnik Graniczny w Rosji musi zakończyć uczelnie wyższą wojskową, a nauka tam trwa 5 lat i tylko po zakończeniu takiej uczelni i pewnym okresie praktyki może pracować na przejściu granicznym." Oczywiście, przez te 5 lat nauki rosyjscy pogranicznicy uczą się głównie tysiąca sposobów świadczenia uprzejmości i serdeczności, z których zresztą te służby bardzo słyną. Strażnik graniczny w Polsce jak można by sądzić z Pana wywodów, nie ma ukończonych studiów, a całe jego wykształcenie ogranicza się do 8-miesięcznego wyszkolenia. W Kaliningradzie byłem tylko raz, i to przed wieloma laty, chyba jeszcze za ZSRR, ale wtedy to akurat twarze po tamtej stronie granicy były bardziej posępno-groźne, nieprzystępne. Może zresztą po obu stronach przejścia "swoich" traktuje się sympatyczniej, niż tych z przeciwka. W każdym razie, jest Pan pierwszą osobą od której słyszę, że to polscy urzędnicy w porównaniu z kolegami zza północno-wschodniej miedzy są bardzo nieuprzejmi.
    "Oczywiście zdarzają się również bardzo mili i profesjonalni funkcjonariusze po polskiej stronie ", bo po rosyjskiej to oczywiście sam miód...
    Przejścia graniczne z obw. Kaliningradzkim. Droga przez mękę
  • @Sol 12:31:33
    "wpisujesz się w schemat typowej reżimowej łajzy pilnującej by obywatele nie mogli swobodnie dyskutować"
    "jesteś reżimowym obszczymurkiem zasmradzającym dyskusje za miskę ryżu. NATO zatrudnia już takich jawnie."
    Co ty wiesz o dyskusji? O kulturze? Obszczymurek zasmradzający dyskusję za miskę ryżu? Chyba mierzysz mnie swoją miarą?
    "komentujesz nie jako wierny czytelnik, ale osoba podszywająca się pod takiego" Pod nikogo się nie podszywam, piszę co uważam. Nie poczuwam się do żadnego obowiązku wierności wobec pana Jeznacha, albo takich jak ty jego nieociosanych wielbicieli. Czytałem wcześniej kilka wypowiedzi pana Jeznacha i odniosłem wrażenie, że jest on poliglotą, osobą o szerokich zainteresowaniach i niezależnych poglądach. Na tym tle jego artykuł pt. "Byle zaszkodzić Rosji..." razi mnie jednostronnością i propagandowym zacietrzewieniem. Właściwie, pan BJ poprawiłby mnie pewnie, że artykuł napisała pani Zofia Bączyńska, nie on. No ale przecież pan Jeznach przedrukowuje artykuły chyba nie po bo by poćwiczyć manewr ctrl C, ctrl V, ale by dać wyraz swojemu poparciu dla poglądów innych autorów.
    Byle zaszkodzić Rosji…
  • @interesariusz z PL 12:37:06
    W dzietności? Masz na myśli gwałty czynione przez hordy śmierdzących, brudnych frontowych żołnierzy? Taki argument sugeruje, że albo jesteś produktem gwałtu, albo w każdym razie wytworem takiego gwałciciela.
    Byle zaszkodzić Rosji…
  • agenci
    Panie Tomaszu, czytam Pana z zaciekawieniem, bo w końcu nie ważne jest od kogo pochodzą argumenty, ale czy są przekonujące. Mimo wszystko, styl ku któremu przesuwa się Pana publicystyka staje się coraz bardziej trudny do przełknięcia. Zarzuca Pan polskim politykom, że są agentami obcych wpływów. W którymś innym wpisie wyliczał Pan Tuskowi ile euro wypłaca mu kasa UE. To trochę tylko zabawne, gdy słowa takie padają z ust osoby mieszkającej w Kaliningradzie i otrzymującej pensję (czyżbym się mylił?) w rublach. Jeszcze raz podkreślę, nic mi to nie przeszkadza, że będąc obywatelem Rosji pobiera Pan pobory w rosyjskiej walucie, ale oczekiwałbym, że Pana delikatne położenie skłaniać będzie Pana do delikatniejszych wypowiedzi w sprawie polsko-rosyjskich nieporozumień. W przeciwnym razie, gdy wali Pan słowami jak cepem, traci Pan w moich oczach i uszach jakąkolwiek wiarygodność.
    Rola Polski w kolejnej kolorowej rewolucji na Białorusi
  • Patrioci? Lunatycy!
    Facet dokonał morderstwa w imię swoich przekonań politycznych. Nie ma prawie dwóch ludzi, którzy nie różniliby się przekonaniami. Jeśliby stosować tę metodę - "uzgadniania" poglądów przy pomocy pukawki, to niedługo nie tylko Polski by nie było, ale i Polaków. Przykre, że dziś jeszcze, wiele lat po tym morderstwie, po przeminięciu ogólnoeuropejskiej mody na szowinizmy, ktoś może tak jeszcze myśleć. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem patriotyzmu, ale nie nietolerancji i szowinizmu. Dla mnie Polak to niekoniecznie katolik. Z drugiej strony, widzę że większe oburzenie wzbudza morderstwo polityczne we mnie, niż w niektórych katoPolakach.
    Dziś Polscy Patrioci oddają hołd Niewiadmoskiemu
  • rusofobia itp.
    Panie Tomaszu, Jakkolwiek biegle posługuje się Pan polszczyzną, pana spojrzenie na politykę, z polskimi politykami w roli piesków, wydaje się bardzo jednostronne. Może z perspektywy Kaliningradu wszystko wygląda trochę inaczej (niekoniecznie poprawniej)? Pisze Pan o Tusku jako rusofobie, w dodatku nie z przekonania, lecz na zlecenie jakichś wrażych zachodnich sił (niemalże za ich srebrniki). Pamiętam czasy gdy Tusk uważał, że odrobina polskiej dobrej woli wystarczy by ocieplić stosunki z Rosją. Ten zapał przechodził mu stopniowo. Najpierw gdy Tusk próbował zdobyć polityczne punkty na wizycie Putina w Gdańsku i udzieleniu mu paru lekcji historii. Putin - wyobrażam sobie, że ku sporemu rozczarowaniu Tuska - nie przyjął korepetycji z historii, udzielił natomiast szybkiego kursu rosyjskiej dyplomacji polecając by praktycznie w czasie jego przemówienia w Gdańsku opublikowano w Rosji dokument dowodzący rzekomo, że Polska była sojusznikiem Hitlera w przygotowaniach do wojny, a w każdym razie że Józef Beck (ten od "Polska od morza odepchnąć się nie da") był agentem niemieckim. Drugi moment refleksji nad polsko-rosyjskimi stosunkami naszedł Tuska zapewne po smoleńskiej katastrofie, gdy i Tusk, i jego mnistrowie, zwłaszcza Kopacz, mówili chętnie to co sobie wyobrażali, choć niekoniecznie widzieli, że współpraca polskich i rosyjskich śledczych układa się wspaniale, bezprecedensowo wręcz. W kolejnych miesiącach okazywało się, że ta cudowna współpraca była kwestią nadziei nie faktów. Krótko mówiąc, trudno twierdzić, że Tusk jest urodzonym rusofobem. Jego podejście do Rosji ewoluowało, a w tym procesie swoją rolę odgrywały zapewne osobiste ambicje Tuska, chwilami boleśnie ranione, ale także sygnały docierające z przeciwnej strony, niekoniecznie bardzo serdeczne. Krótko mówiąc, myślę, że ani obecne kluczowe postaci polskiej polityki, ani poprzednie nie są w tej chwili dobrze nastawione do Rosji i nie jest to koniecznie wynik zdalnego sterowania nimi przez USA, czy jakiekolwiek wraże, a utajone siły. Zresztą Putin, który swoją młodość spędzał we wschodnich Niemczech zapewne już wtedy nie darzył wielką sympatią Polski (co było wspólne wielu Enerdowcom i wielu Rosjanom) i tak mu pewnie do dziś zostało. Fakt, że w odpowiedzi na rozmieszczenie w Polsce broni przeciwrakietowej (zwalczającej rakiety) Rosjanie zapowiadają, że Polskie miasta stają się potencjalnymi celami ich rakiet nie zachęca nikogo nad Wisłą (poza nielicznymi jednostkami o wyjątkowo perwersyjnych skłonnościach) do wielkiej serdeczności wobec Rosjan. Niezależnie od tego, że osoby na politycznych świecznikach mogą bardzo skutecznie pogarszać międzynarodowe relacje (mam ty na myśli nie wyłącznie polskich polityków), żyjemy w czasach Internetu przekraczającego granice i myślę, że można w tym pokładać odrobinkę nadziei na przyszłość. Na jakimś rosyjskim forum wszyscy dyskutanci pisali o Polakach "pszeki, debile itp. Kiedy napisałem swoją opinię, zaznaczając że właśnie jestem "pszekiem", zwrócono się do mnie słówkiem "uważajemyj". To jednak spora różnica, prawda? Wydaje mi się, że łatwo ludziom przychodzi miotać pogardliwe wyzwiska i odczuwać nienawiść wobec abstrakcyjnych obcych. Gdy rozmawiamy z konkretnym człowiekiem włączają się w nas (i w nich) hamulce związane z elementarnym wychowaniem. Dlatego wskazane byłoby, by zwłaszcza młodzi ludzie z obu stron granicy (i w ogóle z różnych krajów) jak najczęściej prowadzili ze sobą partnerskie, ludzkie rozmowy, a jeśli dożyjemy czasów gdy ci młodzi zaczną przejmować cugle władzy, wtedy może okaże się, że po obu stronach granicy mniej jest złej woli, a więcej otwartości i serdeczności. Czego też wszystki na nowe lata życzę.
    Polska-Rosja. Co przyniesie 2017 rok w naszych stosunkach?
  • Dzięki
    Niewątpliwie ciekawy i dający do myślenia materiał. Z perspektywy ówczesnego licealisty, oceniałem Jaruzelskiego jednoznacznie negatywnie, zwłaszcza od momentu wprowadzenia stanu wojennego. Raziło mnie niejednakowe potraktowanie PZPR i pozstałych partii politycznych (zdaje się, że działalność PZPR nie została zawieszona, w odróżnieniu od wszystkich pozostałych organizacji społecznych; w każdym razie pamiętam że władze wojskowe nie wysiliły się tu na bezstronność i traktowały PZPR wyraźnie preferencyjnie). Później na moje odczucia silnie wpływały informacje o działaniach SB takich jak zabójstwo Popiełuszki i o istnieniu specjalnych komórek SB jako państwowych organów przeznaczonych do wykonywania takich kryminalnych zadań (zastraszanie, uprowadzenia, podpalenia, w skrajnych przypadkach morderstwa). Nie wyobrażam sobie, że Jaruzelski mógł nie wiedzieć o istnieniu tych bandyckich organów. Jaruzelski kojarzył mi się także z działaniami podważającymi resztki suwerenności Polski (modyfikując tekst przysięgi wojskowej, tak by stała się wiernopoddańczym hołdem wobec ZSRR;także przez działania kontrolowanej przez państwo propagandy radiowo-telewizyjnej, ociekającej bezwarunkowym oddaniem dla ZSRR i wyrażającej obrzydzenie wszelkimi elementami polskiej historii, których nie dawało się interpretować jako dialektyczny podkład pod późniejsze uwiązanie Polski do naszego wielkiego sojusznika. Jaruzelski aktywnie uczestnicząc w tej obleśnej propagandzie, jednocześnie robił jakieś gesty wobec polskiej tradycji, przywracając rogatywki jako elementy ubioru wojskowego. W tamtych czasach mogłem to odczytywać jedynie jako próbę ostatecznego zohydzenia takich drobnych elementów tradycji, poprzez powiązanie ich z antypolską, jak uważałem, proradziecką polityką. Czytając obecną wypowiedź Jaruzelskiego można odnieść, że przedstawia się on jako ktoś w rodzaju Konrada Wallenroda. Zastanawiałem się już wtedy, czy on nie spełnia takiej roli, ale dochodziłem do wniosku, że to niemożliwe. Zbyt gorliwie wydawał się opowiadać po stronie radzieckich sługusów i ubeckich bandytów. Teoretycznie, mógł odczuwać, że nie wszystko jest w stanie zmienić, ale moje wrażenie było i chyba takie pozostaje, że on dążył do powstrzymania wszelkich zmian na lepsze (z mojego punktu widzenia), a nie cierpiał z powodu niepełnej możliwości ich wprowadzenia. Zaskoczony jestem czytając o tym, że ostateczna decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego miała zapaść na kilkadziesiąt godzin przed jego wprowadzeniem. Wydaj mi się to zupełnie niemożliwe. Przecież cały kraj zosał oblepiony obwieszczeniami z datą wprowadzenia stanu wojennego. Ówczesna plotka głosiła, że te obwieszczenia musiały zostać wydrukowane za granicą, bo inaczej wiadomość by "wyciekła" do mas. Jeśli zostały wydrukowane za granicą, to napewno kilkadziesiąt godzin nie starczyłoby by dostarczyć je do wszystkich miast kraju.
    O STANIE WOJENNYM cz.I - W.Jaruzelski
  • @Bogusław Jeznach 11:50:52
    Nie, nie, nic Panu nie przypisuję. Pisząc o "Pana" wypowiedzi, miałem oczywiście na myśli przede wszystkim tego pana, który był jej pierwotnym autorem. Przepraszam, jeśli to nie było jasno powiedziane. Z drugiej strony, czy nie mam racji zakładając, że jeśli zamieszcza Pan jakąś dłuższą wypowiedź, nie dodając do niej własnego komentarza, to znaczy że uważa ją Pan za wyjątkowo trafną, godną uwagi i rozpropagowania? Swoją drogą, po ponownym przeczytaniu mojego wczorajszego komentarza widzę, że jest on 1.) niekompletny; poprawiając jakiś początkowy fragment swojej wypowiedzi, niechcący go wykasowałem, tak że pozostały tylko zdania, z którymi chciałem polemizować; 2.) jego forma jest może trochę zbyt napastliwa. Chyba pisanie późną nocą nie bardzo mi służy. Pozdrawiam i obiecuję poprawę :)
    Wpis bożonarodzeniowy
  • @Bogusław Jeznach 13:43:51
    I takich demokratów jak obaj ci panowie? Chce pan by Polska była tak izolowana jak Białoruś czy Rosja (w dodatku mając w porównaniu z Rosją nieporównywalnie mniej wszelkiego rodzaju zasobów)? Dziękuję, lepiej żeby się nie spełniło.
    Putin Superstrateg? Chciał zapobiec dryfowaniu Ukrainy ku Zachodowi czy odrodzeniu się w niej nacjonalizmu, a doprowadził do tego, że dziś tendencje prozachodnie, nacjonalistyczne i antyrosyjskie są silniejsze niż parę lat temu. Pokazał w Syrii, że z Rosją nadal trzeba się liczyć, ale Rosjanom nie przyniesie to bardzo odczuwalnych korzyści. Bardziej by im się opłacało, gdyby pieniądze zamiast w rozbudowę armii lokowano w unowocześnianie całej gospodarki. Zanim posłał swoje "ludziki" na Krym, traktowano go jak +/- cywilizowanego partnera do rozmów. Dziś, nawet jeśli uznaje się, że trzeba z nim czasem rozmawiać, traktowany jest raczej jak chuligan, z którym w towarzystwie pokazywać się nie wypada. Bardziej on chyba jednak kagiebowiec niż szachista.
    Kwestia białoruska w polityce PiS-u
  • istotne, nieistotne
    >>Nieistotne też są spekulacje wszelkiej maści „historyków” na temat rzeczywistej daty narodzin Zbawiciela, a tym samym spełnienia się proroctw biblijnych.> Istotne jest tylko to, że Chrystus na świat przyszedł. Przyszedł, ażeby zbawić ludzkość, która jak się okazuje, postanowiła się sama zbawić...>Nawet Angeli Merkel nie udało się tego dokonać podczas gdy jej idiotyczny program „Herzlich Willkommen” okazał się li tylko kolejnym holokaustem, którego wykonawcą są ponownie Niemcy jako państwo...". Nie, nie mam już sił odnosić się systematycznie do Pana wypowiedzi. Życzę więc panu już tutaj dużo ostrożniejszego obchodzenia się ze słówkiem "idiotyczny" (bo może skaleczyć, tego kto nim szermuje) i dużo zdrowia (nikomu ono nie zaszkodzi, lecz Pan wydaje się być w szczególnej jego potrzebie).
    Wpis bożonarodzeniowy
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 13:53:40
    Masz całkowitą słuszność! Dodałbym jeszcze, że nie widzę żadnego problemu z rozmontowywaniem pomników żołnierzy rosyjskich, pod warunkiem, że nie są one dewastowane, a jedynie przenoszone poza najbardziej eksponowane miejsca naszych miast (ewentualnie do wyznaczonych na ten cel "parków tematycznych" . Wznoszono je u nas z całkowitym lekceważeniem nastrojów społecznych i pozostawianie ich w centrach naszych miast byłoby zupełnie nieuzasadnionym pielęgnowaniem tej arogancji. Dziwię się, że pan BJ, będąc niewątpliwie osobą wykształconą i inteligentną, wali tekstem tak jednostronnym, jakby dostał zamówienie z Moskwy.
    Byle zaszkodzić Rosji…
  • fajny film, ale...
    szkoda, że lektor nazywa kleszcze owadami. To może wprowadzić trochę zamętu w głowach.
    Kleszcze i borelioza
  • Przypuśćmy...
    Przypuśćmy, że Zachód zachował się nie w porządku wobec Serbii. Czy zmienia to cokolwiek w fakcie, że Putin zachował się w stosunku do Ukrainy jak cyniczny gangster? Poza tym niewiele trzeba wysiłku, żeby zobaczyć zasadnicze różnice między sytuacją w Kosowie, a na Krymie. Po co powtarzać rosyjskie cyniczne bajanie? Zalecam choćby Wikipedię. Ilu Albańczyków (a także i Serbów) zginęło w Kosowie do 2008 roku? Jak się to ma do ewentualnej liczby Rosjan poszkodowanych na Ukrainie? Chwilami komentarze szanownego Pana przypominają publicystykę Radia Tirana ;).
    Krym i Kosowo
  • @Stanislas Balcerac 15:00:29
    Myślę, że o świeckim kraju marzą także ateiści spoza wymienionych tu ugrupowań politycznych. Z tej perspektywy, dobrze jeśli choć w zakresie światopoglądowej racjonalności zbliżamy się do sąsiadów zza bałtyckiej wody.
    Szwedzi odkrywają Tuskolandię
  • Nowomowa - "transparentny"
    Może wyjdzie na to, że czepiam się szczególiku, ale razi mnie okrutnie używanie dziś przez wielu publicystów słówka "transparentny". Przecież toto jest niezbyt wygodne w wymowie, a poza tym jest właśnie nieprzejrzyste, można by chyba powiedzieć, że to oksymoron, albo całkiem po swojsku, że ściemnianie. Czyż nie powinno się mówić o przejrzystości lub jawności raczej niż transparentności? Gdy nie pasuje nam jedno z rodzimych słówek, a nie odzywa się alarm przy użyciu słówka obcego, to może to oznaczać, że i to obce próbujemy użyć nie całkiem zgodnie z logiką.
    Szwedzi odkrywają Tuskolandię
  • Nie każde wyrzeczenie jest mądre...
    Ja sam zawarłem małżeństwo dość późno, więc przez długi czas żyłem jakby w celibacie, a przy tym pracę mam związaną z użytecznością publiczną, więc taką trochę jakby duszpasterską :). Dlatego mogę przyznać z własnego doświadczenia, że człowiek który poza swoją pracą i pasją nie ma innych zajęć, może się tej pracy i pasji bardziej poświęcić. Rodzina, nawet gdy jak w moim przypadku jest zgromadzeniem prawdziwie świętych wyznawczyń cierpliwości, zawsze człowieka trochę odciąga od zwykłych torów jego myślenia, co zresztą ma zarówno słabe jak i bardzo dobre strony. Jeśli kluczowym uzasadnieniem celbiatu miałoby być to, że rodzina jest tak wspaniała, więc rezygnacja z niej jest tak heroiczna, to jest to dla mnie niezmiernie wątły argument. Po pierwsze, większość duchownych wybiera celibat, nie mając jeszcze własnej rodziny, nie mając z nią żadnych doświadczeń. Poza tym, nawet gdybym wierzył w Boga (co mi już od pewnego czasu nie grozi), starałbym się rozważyć czy uciążliwości, na które się decyduję mają jakiś sens, czemuś służą. Bogu z pewnością w niczym nie pomagają, jeśli on wszechmocny, mi szkodzą raczej niż pomagają - to z definicji uciążliwości i wyrzeczeń, innym też nie dają żadnej oczywstej korzyści. Jeśli ktoś rezygnuje z rodziny bo ona taka wspaniała, to niech spróbuje zrezygnować z oddychania, jedzenia i picia. I niech się w międzyczasie zastanowi co można by powiedzieć o Panu Bogu wszechmogącym, który by takie eksperymenty pochwalał, gustował w nich, oczekiwał ich. Ktoś tu napisał, moim zdaniem całkiem sensownie, że jak duchowni decydują się na wieczny celibat, to mogliby poddawać się kastracji by uniknąć jakichkolwiek dwuznaczności. Ciekawe swoją drogą, że Pan Bóg, któremu bezpłciowość zdaniem dewotów miałaby się bardzo podobać, człowieka ulepił na podobieństwo zwierząt, a nie jakichś bezpłciowych aniołków. Przecież już na początku można było pozbawić całą chrześcijańską ludzkość tylu problemów (łącznie z samobójstwami księży, z oskarżeniami wobec nich, a nawet wyrokami skazującymi za różne nielegalne rekompensaty życia płciowego). Czyż to nie dziwne?
    Pochwała celibatu
  • Etykietki nie bez znaczenia...
    Dzień dobry! Pod względem lingwistycznych kwalifikacji nie mogę się z Panem równać w żadnym stopniu, dlatego ucieszyłem się, że Pana przemyślenia wydają się dobrze współbrzmieć z moimi własnymi odczuciami, którym dałem wyraz na swoim blogu http://fmo.blog.onet.pl/2011/02/21/kazane-5/
    Gdyby wystąpiły kłopoty w działaniu tego łącza, proszę spróbować pójść pod adres fmo.blog.onet.pl, a następnie w okienku po prawej u dołu wyszukać wpis z 8 IX 2013, a właściwie zawarte tam łącze do mojego "Kazania 5" (z lutego 2011). Nawiasem mówiąc, mój blog nie tylko w tamtej częsci zatrąca nieco (tak po amatorsku) m.in. o sprawy językowe, tudzież narodowe, więc gdyby zechciał Pan tam zajrzeć, a zwłaszcza podzielić się swoimi wrażeniami i ocenami, byłoby mi bardzo miło (a w każdym razie pożytecznie).
    Pozdrawiam,
    PN
    Słowianin czyli niewolnik