Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze kula Lis 67

  • @Zorion
    No cóż! Kolonizowanie innych narodów, pasożytowanie na nich, picie ich krwi, dojenie przez wieki zrobiły swoje. W swoich krajach nie mieli pracy i perspektyw na pracę więc pojechali na emigrację szukać lepszego życia. Jak się okazało, że tu w Europie też nie ma dla nich pracy to robią zadymy aby trafić na państwowy wikt i opierunek w więzieniu we Francji czy innym demokratycznym kraju ...u nich w ich krajach za coś takiego ucinają głowy...Nie łudźmy się, żaden islamista nie będzie zamiatał ulic Paryża czy pracował w chlewni, ich kultura zabrania pracować dla obcych. W Paryżu od wielu miesięcy już jest stan wyjątkowy. To miasto ze stolicy kultury europejskiej przemieniło się w jakiś bantustan zalany przez muzułmańską i afrykańską dzicz, która dokonuje niezliczonych przestępstw. Co do muzułmanów i afrykańskiej dziczy w Europie, to boleję bardzo, że nie widać rozwiązania tej sytuacji, i pewnie będzie nieuniknione usuniecie ich z powrotem siłą. Jednak ponieważ to są to już miliony, jedyną organizacją, która to może przeprowadzić, jest wojsko. Jednak raz otrzymanych uprawnień wojsko nigdy nie odda, i wprowadzi dyktaturę wojskową jak w Cesarstwie Rzymskim. Moja prognoza jest taka, że będzie to koniec demokracji i praw obywatelskich w Europie, a być może i koniec Cywilizacji Zachodu jako takiej. Cel masonów jest więc bliski osiągnięcia niezależnie od scenariusza. Skundlona, zdemoralizowana Francja którą jako jedyni chcieli uratować od zguby, to byli marszałkowie katolicy jak marsz. Foch oraz marszałek Charles de Gaulle a dodam, że obaj byli u nas w Polsce. De Gaulle każdego ranka w swojej kaplicy lub przed ważnymi zadaniami się modlił. Do dzisiaj pamiętam jego wizytę w Polsce, na Śląsku i te jego słowa o polskim Śląsku. Niestety żydokomusza czerwona zaraza a zwłaszcza dwaj ostatni jewrejscy Prezydenci lewacy kompletnie skundlili mieszając kolorowymi ten naród z czym marsz. Charles de Gaulle walczył i teraz mamy wet za wet! Było Calais, a teraz Paryż, wszystko idzie w kierunku spowodowania wojny domowej we Francji, moim zdaniem na rękę francuskim muzułmanom byłaby wygrana partii Marine le Pen, gdyż będzie wspaniały "paliwem" dla francuskich muzułmanów. Po wyborze Donalda Trumpa i jego zapowiedzi o zniszczeniu samozwańczego "pesudo państwa" ISIS, francuscy muzułmanie muszą się śpieszyć. Po opuszczeniu przez GB unii europejskiej, zarysowuje się wielka rola jaką może odegrać Polska w obecnej sytuacji, wizyta cioci Merkel to obawa przed państwami wyszehradzkimi, oraz związanymi planami budowy wielkiej logistycznej infrastruktury państw wyszehradzkich oraz ich współpraca przy budowie systemu obronnego w oparciu przede wszystkim o bazy amerykańskie.
    Marine “loves” Russia
  • @@@!
    Kto naprawdę stał za Amber Gold? Świadek z KNF przed komisją śledczą: "To była próba maskowania czegoś większego..."..Marcin Plichta nie mógł działać sam, a najważniejsze instytucje państwa zawiodły taka konkluzja wyłania się z zeznań Lesława Gajka, zastępca Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, który na najważniejszych ludziach rządu Donalda Tuska oraz prokuraturze nie zostawił suchej nitki. Dla Gajka nie jest przypadkiem, że słabo wykształcony oszust dopuścił się skomplikowanego przekrętu. Miał bowiem wsparcie i parasol ochronny. [Świadomość, że jest coś specyficznego w spółce Amber Gold pojawiła się w 2011. Budziło zdziwienie, że firma, która coś tam kombinuje, bierze się za wielkie interesy lotnicze. (…)Za tą firmą może coś stać, to nie drobny cwaniak, który chce oszukać parę osób zeznawał Gajek.] Ten temat pociągnął poseł Marek Suski, który także nie wierzy w „przypadkowość” sukcesu Amber Gold i bierności organów ścigania..
    [Albo mamy do czynienia z geniuszem, albo ze słupem prowadzonym przez grupę doświadczonych fachowców. Samorodny talent, czy po prostu słup? pytał Marek Suski.]
    [To ocenne, ale tam było bardzo dobre wspomaganie. Zbyt wiele przypadków korzystnych. Może się zdarzyć, ze prokuratura coś odrzuci, ale inne już nie. Zbyt wiele dobrych przypadków spotkało tę firmę. Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie istniała podobna spółka. Na tę firmę nic nie działało podkreślił Gajek.]
    [Kogo powinna poszukiwać komisja? W aferę musiały być zaangażowane osoby o głębokiej wiedzy na temat państwa i procesów ubezpieczeniowych. Na pewno mieliśmy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą mówił Marek Suski.]
    [Świadek odniósł się także do współpracy KNF z ministerstwem finansów. Tu także okazało się, ze resort kierowany ówcześnie przez Jacka Rostowskiego niezbyt interesował się nie tylko samą KNF, ale także samą afera Amber Gold. Było ciężko. Ministrem był wtedy Rostowski mówił Gajek.]
    Ps..Świadek Gajek odkrył coś o czym na ulicach miast, miasteczek i w Polskich wsiach się wie od kilku już lat. Jestem pod wrażeniem geniuszu świadka. Dlaczego Urząd Skarbowy w Gdańsku nie alarmował do prezydenta Adamowicza,że z bankiem Amber Gold nie dzieje się dobrze? Kto stał za aferą ? Wystarczy spojrzeć na to kto był w rządzie w tamtym czasie. Jeszcze trochę pracy Komisji i pojawią się nazwiska POlitycznych mocodawców Amber Gold. Bez wątpienia fakt, że takie zdarzenia jak z AG wydarzyć się mogły tylko w Trójmieście, jest na pewno poszlaka prowadzącą do określonego kręgu osób.., niech ktoś policzy co to za zła siedlisko..Zainteresowani wiedzą kto z kim wódkę pił w Gdańsku i czyje pieniądze były prane i wywożone samolotami OLT Expres do Hamburga. Powiem jedną rzecz, podobna była sprawa z Wałęsą, on wiedział co podpisuje, ci z AMBER mieli parasol ochronny i byli tylko słupami do wynajęcia tak jak Wałęsa był marionetką. A kluczowym pytaniem jest czy to prawda, że pan Tomasz Arabski jest wujkiem Marcina Plichty?....bo takie plotki chodzą po 3-mieście...A sam Marcin Plichta gdyby był geniuszem to by teraz nie siedział. "Albo mamy do czynienia z geniuszem, albo ze słupem prowadzonym przez grupę doświadczonych fachowców. Samorodny talent, czy po prostu słup? pytał Marek Suski" To dotyczy też Bolka!!! Całe KNF powinno siedzieć, łącznie ze swoim byłym szefem Jakubiakiem, który "znalazł" pracę w niemieckim m Banku. Na koniec pytanie: Dlaczego nic się nie robi w sprawie POLISOLOKAT. Zmieniono zasady pobierania opłaty likwidacyjnej i o dalsze roszczenia ludzie muszą sami walczyć przed sądami. Sądy stają po stronie korporacji ubezpieczeniowych i nie chcą unieważniać tych oszukańczych umów. Problem dotyczy kilkudziesięciu mld zł! ?
    ZORGANIZOWANA PRZESTĘPCZOŚĆ I SKORUMPOWANE PROKURATURY, SĄDY
  • @@@!
    Niecodzienna opinia prof. Gersdorf...(notabene chazarskiej przestępcy w todze, mianowanej na ten stołek przez Bula, by ją chronić) Pierwsza prezes Sądu Najwyższego: Ujawnienie za co sędziowie płacili służbowymi kartami to bezprawie!(sic!) Na stronach „Dziennika Gazety Prawnej” czytamy o dość kuriozalnej opinii prof. Małgorzaty Gersdorf, pierwszej prezes Sądu Najwyższego. W czym rzecz? Chodzi o ujawnienie informacji, ile wydali i za co płacili służbowymi kartami sędziowie Sądu Najwyższego. Nie wydaje się to postulatem kontrowersyjnym, a Naczelny Sąd Administracyjny po prostu uznał, że jest to informacja publiczna. Ot, nic nadzwyczajnego… ale nie dla pani prof. Gersdorf, która odmówiła ujawnienia, na co przeznacza służbowe karty płatnicze. Jeszcze ciekawszy jest sposób, w jaki pierwsza prezes SN argumentuje swoje stanowisko. W decyzji odmownej przekonuje, że udostępnienie wspomnianych informacji jest niemożliwe z powodu roty przysięgi sędziego! Jak brzmi rota?
    [Ślubuję uroczyście jako sędzia Sądu Najwyższego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości.]
    Zdaniem pani profesor „niedochowaniem tajemnicy prawnie chronionej” byłaby właśnie informacja o tym, na co przeznaczane są środki ze służbowych kart…Doprawdy, myślenie godne najwyższej kasty… Ps..Chazaria zalicza kolejny odlot. Panie Ziobro, rób Pan porządek z tą kastą dziadowską...Obywatele mają prawo wiedzieć na co wydawane są publiczne pieniądze. Wydatki z karty prywatnej to sprawa osobista. Bezprawie to wydawanie publicznych pieniędzy i nierozliczanie się z nich! nieźle mają za uszami. W pierwszej kolejności powinno sprawdzić się zgodność z prawem i celowość tych wydatków. Widać po tych wypowiedziach,że strach już im zagląda w oczy. Rozliczać to towarzystwo do ostatniej złotówki! Ta kobieta, o poziomie logiki sześciolatka, decyduje o naszych sprawach..To jest spustoszenie kraju przez mafię sędziowską za aprobatą i przyzwoleniem rządzącej przez 8 lat PO.To jest spustoszenie umysłów i osobowości ludzi którzy mieli być najsprawiedliwsi w państwie.
    ZORGANIZOWANA PRZESTĘPCZOŚĆ I SKORUMPOWANE PROKURATURY, SĄDY
  • @@@!
    Ile emerytury dostaną nasi prokuratorzy? O tym inni mogą pomarzyć! 6 tys. zł emerytury w wieku 41 lat...a bardzo ponoć chorowita sędzia z Gdańska 38 lat 6.8 tys. zł + pracę w magistracie!Marzenie? Nie. Okazuje się, że wystarczy być prokuratorem niezdolnym do pełnienia funkcji. Kiedy i za ile sędziowie i prokuratorzy mogą odejść w stan spoczynku? 41-letni prokurator wojskowy dostanie 6 tys. zł emerytury. To dużo. Bo przeciętny Polak pracując nawet 40 lat takiej kwoty nie wypracuje. Zatem jakie prawa obowiązują sędziów i prokuratorów, kiedy odchodzą w tak zwany stan spoczynku? Tak, w stan spoczynku, nie na emeryturę. Bo jak się okazuje, do końca życia będą ich obowiązywały takie reguły, jakby pracowali. Czyli m.in. nie mogą kandydować np. na posła i dorabiać "na boku". Tylko czy wynagrodzenie, jakie dostaną po latach pracy, nie wystarczy im na godziwe życie na starość? Na ile może liczyć prokurator po skończonej służbie? 75 procent pensji uposażenia bez dodatków poinformował rzecznik prasowy prokuratury generalnej, Mateusz Martyniuk. To znaczy ile? Dokładnej kwoty nie udało nam się ustalić. Wiemy jednak ile zarabia prokurator prokuratury rejonowej po 10 latach pracy. - 6,2 tys. zł - powiedział Grzegorz Szklarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Czyli już teraz, gdyby nie mógł dalej pełnić swojej służby, dostałby do kieszeni około 4,5 tys. zł. A kiedy ustawowo może odejść na "emeryturę"? Zgodnie z ustawą odchodzą po ukończeniu 65 lat poinformował rzecznik prasowy prokuratury generalnej, Mateusz Martyniuk. W wyjątkowych przypadkach mogą wcześniej. Mężczyźni w wieku 60 lat, ale jak przepracują 30 lat wyjaśnił. A panie prokuratorki w wieku 55 lat, ale pod warunkiem, że przepracują 25 lat. Skoro tak, to dlaczego prokurator wojskowy przestał sprawować swoją funkcję już w wieku 41 lat? - Ma do tego prawo, jeśli komisja lekarska orzeknie, że jego stan zdrowia nie pozwala mu na dalsze sprawowanie funkcji. To tak samo jak normalni ludzie przechodzą na rentę powiedział G. Szklarz. Informacji dotyczących sędziów niestety, mimo obietnic z Ministerstwa Sprawiedliwości, nie dostaliśmy. Z tego, co ustaliliśmy, sędziwie zarabiają podobnie do prokuratorów.
    ZORGANIZOWANA PRZESTĘPCZOŚĆ I SKORUMPOWANE PROKURATURY, SĄDY
  • @@@!
    Nadzwyczajna kasta, zwyczajne pendrive’y . Sędzia Robert Wróblewski postanowił wynieść pendrive’y ze sklepu z elektroniką. To kolejny dowód na to, że polskiej Temidzie mentalnie bliżej do struktury przestępczej niż do pojęć takich jak honor czy sprawiedliwość. Sprawa jest jednak bulwersująca na kilku poziomach. Przede wszystkim sędzia próbował okraść sklep należący do niemieckiego koncernu handlowego Metro Group, reklamujący się hasłem „Nie dla idiotów”. Myślę, że nad tym nawet najbardziej zatwardziały zwolennik „nadzwyczajnej kasty” nie może przejść do porządku dziennego. Bo w jakim to kontekście stawia relacje polsko-niemieckie? Ponadto warto zwrócić uwagę na problem nieposzanowania prawa. Oto bowiem sędzia wyjął legitymację i stwierdził głośno, że ma immunitet, a mimo to ochroniarze uniemożliwili mu dokonanie kradzieży. To niedopuszczalne. Przecież zapewne była to wyższa konieczność, a możliwość kradzieży pendrive’ów wynika wprost z zapisów konstytucji. Możliwe również, że był to happening, który miał zwrócić uwagę na marne zarobki w sądach. Bo przecież za ok. 12 tys. zł to pewnie tylko idiota pracuje. Albo złodziej. Oto "praworządna" Polska! Swoiste kuriozum, czyli pospolity złodziej sędzia będzie nadal sądził, skazywał takich jak on złodziei, etc...Sędzia podejrzany o kradzież na razie bez kary(sic!!!)Kolegium wrocławskiego sądu apelacyjnego nie odsunęło od orzekania sędziego Roberta Wróblewskiego podejrzewanego o kradzież pendrive’ów ze sklepu z elektroniką. Decyzja o jego dalszych losach zapadnie dopiero po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zgromadzonym przez prokuraturę okręgową, która prowadzi śledztwo. Czy wiecie ile lat więzienia za tę kradzież by dostał w USA ? No to podpowiem, wyda to się to wam niewiarygodne, ale dostałby ok. 25-30 lat więzienia!!! ... można znaleźć w Internecie, jak kara się za kradzież sędziów w Ameryce, tam sędziów się masakruje za dokonanie przestępstwa!!! ... no ale tam mają dobre prawo, a w Polsce prawo jest koszmarne ... w końcu jest napisane przez żydokomunistów i dla żydokomunistów, przecież nie dla społeczeństwa ..
    ZORGANIZOWANA PRZESTĘPCZOŚĆ I SKORUMPOWANE PROKURATURY, SĄDY
  • @@@!
    Wczoraj prokurator została zatrzymana pod wpływem alkoholu! 3 promile! Zatrzymano prokurator Małgorzatę Bodus z Prokuratury Rejonowej we Wrześni pod Poznaniem. został także zarekwirowany samochód, którym jechała. Małgorzacie Bodus z Prokuratury Rejonowej we Wrześni pod Poznaniem także zatrzymano jej prawo jazdy za te 3 promile.!. Musiał ją ktoś policji wystawić, tak była "lubiana" w tej prokuraturze. Zamiast na dołku do wytrzeźwienia jak zwykłego Kowalskiego, przedstawicielkę nadzwyczajnej kasty oddano rodzinie pod opiek. Oto pokomusza równość wobec prawa. Teraz ceregiele z odebraniem immunitetu będą by można ją było ukarać czy wyrzucić z prokuratury.
    ZORGANIZOWANA PRZESTĘPCZOŚĆ I SKORUMPOWANE PROKURATURY, SĄDY
  • @Zorion 08:02:13
    Spór o dekret Trumpa przed sądem federalnym. Adwokaci przedstawili swoje argumenty. Werdykt do końca tygodnia. Sędziowie Federalnego Sądu Apelacyjnego w San Francisco zakończyli w środę nad ranem czasu polskiego posiedzenie w sprawie legalności dekretu prezydenta USA Donalda Trumpa o tymczasowym ograniczeniu imigracji. Sąd ma wydać decyzję do końca tygodnia. Podczas trwającego ponad godzinę posiedzenia sąd mający opinię jednego z najbardziej lewicowych w systemie amerykańskiego sądownictwa federalnego wysłuchał telefonicznie argumentów adwokatów ministerstwa sprawiedliwości i adwokatów władz stanów Waszyngton i Minnesota, które zaskarżyły antyimigracyjne rozporządzenie Trumpa w federalnym sądzie okręgowym w Seattle w stanie Waszyngton. Rządowi adwokaci podkreślali, że to prezydent, a nie sądy jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo granic i decyduje, kto ma prawo wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Domagali się natychmiastowego uchylenia decyzji sędziego niższej instancji Jamesa Robarta, który w ubiegły piątek zawiesił wykonywanie antyimigracyjnego dekretu. Adwokaci drugiej strony, czyli władz stanów Waszyngton i Minnesota, żądali utrzymania w mocy tej decyzji i tym samym dalszego zawieszenia wykonywania rozporządzenia Trumpa, które ich zdaniem dyskryminuje muzułmanów i jest sprzeczne z konstytucją USA. Troje sędziów Sądu Apelacyjnego w San Francisco dwoje nominowanych przez prezydentów z Partii Demokratycznej, a jeden przez Republikanina George’a W. Busha starało się ustalić nie tyle, czy rozporządzenie wykonawcze Trumpa jest zgodne z konstytucją, ale czy decyzja Robarta była prawnie uzasadniona i zgodna z kompetencjami federalnego sądu okręgowego. Sędziowie starali się ustalić także, na ile rozporządzenia Trumpa było motywowane uprzedzeniami religijnymi wobec muzułmanów. Zdaniem ekspertów prawnych wysłuchanie adwokatów obu stron zakończyło się remisem. Posiedzenie sądu było transmitowane bezpośrednio przez stacje radiowe i telewizyjne.
    Rzecznik sądu poinformował, że orzeczenie w sprawie wniosku o przywrócenie dekretu Trumpa o ograniczeniu imigracji zostanie wydane „później, w tym tygodniu”. Sędziowie mogą podtrzymać decyzję sędziego Robarta albo ją uchylić. Mogą też skierować sprawę do sądu okręgowego do ponownego rozpatrzenia lub odrzucić ją jako bezpodstawną, wykraczającą poza kompetencje sądu. W dwóch pierwszych przypadkach odrzucenia bądź utrzymania w mocy decyzji sędziego strona przeciwna może odwołać się od wyroku i jak uważa spora grupa ekspertów prawnych sprawa może się skończyć w Sądzie Najwyższym. Jednak nawet tam jednoznaczne rozstrzygnięcie tego sporu nie jest pewne. Od śmierci konserwatywnego sędziego Antonina Scalii sprzed roku Sąd Najwyższy USA obraduje w niepełnym 8-osobowym składzie. Utrzymuje się tam bardzo chwiejna równowaga pomiędzy konserwatywnymi a lewicowymi sędziami. Taki układ sił powoduje, że często zespół sędziów nie jest w stanie wydać jednoznacznej opinii i sprawa kończy się remisem. Trump dopiero niedawno mianował swego kandydata Neila Gorsucha na miejsce pozostawione w Sądzie Najwyższym przez Scalię. Spór o legalność antyimigracyjnego dekretu Trumpa jak wskazuje mająca opinię jednej z najbardziej wnikliwych specjalistek prawnych w amerykańskich mediach Nina Totenberg tylko utrudni zatwierdzenie nominacji Gorsucha na członka Sądu Najwyższego. Ten pierwszy poważny spór konstytucyjny o zakres obowiązków i uprawnień prezydenta od czasu objęcia rządów w Białym Domu przez Trumpa rozpoczął się od wydania przez niego 27 stycznia rozporządzenia wykonawczego motywowanego kwestiami bezpieczeństwa i walką z terroryzmem. Dekret zawieszał do odwołania przyjmowanie uchodźców z Syrii, a uchodźców z innych krajów - na 120 dni. W tym czasie władze USA miały sprawdzić, z których krajów pochodzą uchodźcy zaliczający się do grupy najmniejszego ryzyka. Dekret przewidywał także wstrzymanie na 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom siedmiu krajów muzułmańskich (Iranu, Iraku, Libii, Somalii, Sudanu, Syrii i Jemenu), które zakwalifikowano jako mające problemy z terroryzmem. Pospiesznie i zdaniem krytyków Trumpa niekompetentnie wprowadzony w życie dekret spowodował falę protestów w Stanach Zjednoczonych i chaos na amerykańskich lotniskach. W amerykańskich sądach różnych instancji przeciw rozporządzeniu Trumpa złożono ponad 40 pozwów i petycji. Jeden taki wniosek o unieważnienie dekretu Trumpa złożyły władze stanu Waszyngton i stanu Minnesota. Argumentują, że rozporządzenie dyskryminuje muzułmanów, co jest niezgodne z konstytucją. Poza tym władze tych stanów utrzymują, że dekret Trumpa spowodował zakłócenia w działalności przedsiębiorstw mających swoje siedziby w stanach Waszyngton i Minnesota i tym samym straty finansowe z uwagi na spadek wpływów podatkowych. Dodatkowo rozporządzenie przyczyniło się do rozdzielenia rodzin i sprawiło, że uczniowie i studenci nie mogli wrócić do szkół i uczelni. Wniosek władz stanowych poparło 97 amerykańskich firm, głównie z sektora IT, w tym Apple, Facebook, Google i Microsoft. Za unieważnieniem dekretu Trumpa było też kilku byłych członków rządu, w tym byli sekretarze stanu USA Madeleine Albright i John Kerry oraz były minister obrony Leon Panetta. Ich zdaniem „nie ma żadnych względów bezpieczeństwa, które dyktowałyby wydanie dekretu wstrzymującego imigrację z muzułmańskich państw”. Minister bezpieczeństwa narodowego John Kelly, występując we wtorek w Kongresie przed komisją ds. bezpieczeństwa krajowego jako pierwszy i jedyny do tej pory przedstawiciel administracji Trumpa przyznał, że antyimigracyjny dekret prezydenta „być może został wprowadzony zbyt pospiesznie”. „Dlatego nie mogłem skonsultować tego (wprowadzenia w życie dekretu) z Kongresem i przywódcami takiej jak ta komisji” powiedział Kelly.
    Marine “loves” Russia
  • @kula Lis 66 20:13:10
    Boże chroń Polskę przed napływem dzikusów...Swoją drogą ciekawe czy następni policjanci będą tak odważni aby wjeżdżać do takich dżungli - wylęgarni patologii i narkomaństwa! Wystarczy pomówić i już zlewaczone społeczeństwa będą maszerować przeciw wprowadzaniu i przestrzeganiu prawa.
    Marine “loves” Russia
  • @Zorion 19:28:27
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/02/07/825/360/f13a97c36c0f47188fa994f4c123e721.jpeg Zamieszki w Paryżu po brutalnym gwałcie popełnionym przez funkcjonariusza policji. 26 osób zatrzymano na północnych przedmieściach Paryża, gdzie trzecią noc z rzędu trwały zamieszki przeciwko działaniom policji. Wywołała je czwartkowa akcja policyjna, podczas której jeden z zatrzymanych został brutalnie zgwałcony pałką przez funkcjonariusza. https://youtu.be/xr2xsb2ph3g https://youtu.be/R-sNwUDYVF8 W nocy z poniedziałku na wtorek w miejscowości Aulnay-sous-Bois, gdzie rozmieszczono znaczne siły policji, protestujący podpalili kilkanaście samochodów i wiele koszy na śmieci, a także uszkodzili radiowozy. Doszło też do próby spalenia dwóch lokali gastronomicznych. Policja w odpowiedzi użyła broni, oddając strzały ostrzegawcze w powietrze. Sceną zamieszek było osiedle, gdzie mieszka czarnoskóry 22-latek, który został ciężko ranny podczas zatrzymania w ramach akcji wymierzonej w dilerów narkotyków w czwartek po południu. Oskarża on jednego z policjantów o gwałt z użyciem policyjnej pałki. Na nagraniach wideo zrobionych przez świadków widać czterech funkcjonariuszy zadających ciosy leżącemu na ziemi młodemu mężczyźnie. W nocy z czwartku na piątek przeszedł on operację w szpitalu, gdzie został przewieziony z komisariatu.
    Jednemu policjantowi postawiono zarzut gwałtu, a trzem pozostałym funkcjonariuszom udziału w zbiorowym pobiciu. Wszyscy czterej zostali zawieszeni w obowiązkach, dochodzenie trwa. Premier Francji Bernard Cazeneuve opowiedział się we wtorek za jak najsurowszym ukaraniem tych przedstawicieli sił odpowiedzialnych za porządek, którzy dopuścili się „poważnych nadużyć”. Wiem, do jakiego stopnia policjanci i żandarmi są narażeni w walce z terroryzmem i przemocą, ale absolutnie muszą być w każdej chwili przykładem dla innych oświadczył premier. Zamieszki w Aulnay-sous-Bois wybuchały także w dwie poprzednie noce, kiedy zdemolowany został m.in. przystanek autobusowy i zniszczony system zasilania oświetlenia ulicznego. Interweniowały specjalnie szkolone policyjne oddziały prewencji CRS, przywracając spokój w ciągu dnia. Doszło także do zatrzymań niektórych uczestników protestów. W poniedziałek ulicami miejscowości przeszedł marsz poparcia dla rannego 22-latka z udziałem kilkuset osób. Ps..Spokojnie, to tylko francuski stan wyjątkowy. Ważne też jakie imiona mieli ci francuscy policjanci....no to się dziwię? Ani słowa kto wywołał zamieszki. Francuzi? Czy ukochani nachodźcy? No i policja ma za swoje. Nie wolno ich legitymować bo to uwłacza ich godności, nie wolno pałować! Tylko wybaczać. Także gwałty ciapatych na miejscowych. Bo gwałcić wolno jedynie miłym gościom. Czy ci na marszu kredkami też coś nabazgrali? Otóż nie nowi " francuzi" wybierają przemoc. Niemiecka chyba podkuliła by ogony? Proponuję tych młodych bysiów "imigrantów"wcielić do niemieckiej policji, skoro "europejskiej" z nich się stworzyć nie udało. Ale będzie zabawa! Nie piszcie o takich zdarzeniach, bo jeszcze wójt ze Słupska celowo wywoła zamieszki, aby dać się załapać na pałkę i złapać na gorącym uczynku. Za 10 lat dwóch policjantów w Niemczech legitymuje kierowcę. Biorą prawo jazdy. Jeden policjant zwraca się do drugiego - "Popatrz Abdulach, jakie śmieszne nazwisko?... Schulz !?" Boże chroń Polskę przed napływem dzikusów...Swoją drogą ciekawe czy następni Policjanci będą tak odważni aby wjeżdżać do takich dżungli - wylęgarni patologii i narkomaństwa! Wystarczy pomówić i już zlewaczone społeczeństwa będą maszerować przeciw wprowadzaniu i przestrzeganiu prawa.
    Marine “loves” Russia
  • @Arjanek 16:24:57
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/02/07/825/360/183e95058cdc4b8c9d3454ea8a78a17e.jpeg Kandydat na prezydenta Francji prowadzi podwójne życie? Macron zaprzecza plotkom na temat rzekomego związku homoseksualnego. Emmanuel Macron - niezależny centrowy kandydat, który uważany jest za faworyta wyborów prezydenckich we Francji - zdecydowanie zaprzeczył plotkom, jakoby od czasu, gdy w 2007 roku poślubił Brigitte Trogneux, pozostawał w pozamałżeńskim związku homoseksualnym. Pogłoski o jego rzekomym związku z szefem Radio France, Mathieu Galletem, pojawiają się co jakiś czas od lat, a ostatnio podchwyciły je rosyjskie media. Poza tym jak pisze „Le Figaro” - pisma plotkarskie podobno posiadają kompromitujące zdjęcia Macrona i Galleta i „mogą je w każdej chwili opublikować”. W ubiegłym roku, na antenie telewizji Canal + publicysta Nicolas Domenech, który dobrze zna 39-letniego Macrona, mówił, że były minister gospodarki jest „liberalny w kwestiach gospodarczych i równie liberalny w kwestiach moralnych”. Niektóre media wskazują także na fakt, że Gallet jest „młody i ładny”, a żona Macrona od niego o 21 lat starsza. W poniedziałek wieczorem Macron zbył te plotki żartem, a jego rzeczniczka przekazała to na Twitterze. Jeśli wam mówią, że prowadzę podwójne życie z panem Galletem, to dlatego, że uciekł mój hologram
    powiedział Macron na spotkaniu ze swoimi sympatykami. Jak pisze Reuters, była to aluzja do hologramowej prezentacji jednego z jego rywali do prezydentury, Jean-Luca Melenchona na wiecu w miniony weekend. Jestem jaki jestem i nie mam nic do ukrycia. Te plotki są jednak bardzo przykre dla mojej żony, Brigitte dodał. Rzeczniczka Macrona podkreśliła, że jego wypowiedzi są „wyraźnym zdementowaniem plotek na temat jego życia prywatnego”. Kampania przed wyborami prezydenckimi we Francji jest naznaczona wieloma skandalami - Parlament Europejski i francuska prokuratura wszczęły postępowania dotyczące przewodniczącej Frontu Narodowego, a zarazem kandydatki na prezydenta Marine Le Pen. Z puli przyznanej jej na asystentów parlamentarnych miała opłacać dwie osoby, które nigdy tej pracy nie wykonywały. Chodzi o Catherine Griset, szefową gabinetu przewodniczącej FN, która nigdy nie postawiła nawet nogi w Parlamencie Europejskim, pracując wyłącznie na rzecz Frontu w jego siedzibie w podparyskim Nanterre; i o osobistego ochroniarza Marine.
    Jednakże rozmiarami afery z fikcyjnym zatrudnianiem członków najbliższej rodziny bije ją na głowę kandydat umiarkowanej prawicy François Fillon. Otóż Fillon przez wiele lat zatrudniał swoją żonę Penelope jako własną asystentkę parlamentarną. Gdy zaś zajmował stanowiska rządowe, czynił to jego następca w roli deputowanego. Według najświeższych wyliczeń Penelope wypłacono w sumie 831 tys. euro. Kiedy Fillon był senatorem, zatrudnił również dwójkę spośród pięciorga dzieci, Marie i Charlesa, w roli swoich asystentów. Zarobili w sumie ponad 83 tys. euro. Sęk w tym, że podobnie jak ich matka, tej pracy w ogóle nie wykonywali. Macron także ma problemy natury finansowej. Zarzuca się mu, że gdy był jeszcze ministrem gospodarki w rządzie Vallsa, użył resortowych funduszy na sfinansowanie początków ruchu En Marche! (Naprzód Marsz! albo Ruszajmy Marszem!), na którym opiera swoją kampanię wyborczą.
    lefigaro.fr Ps..Pani jest wzorcową "brodą" dla Pana. Ona ma prawie 64 lata, on w grudniu skończy 40. Z pedałami tak jest. Dla zasłony dymnej mają stare żony. Ten tego? Jakby od jednego roweru..To są właśnie nowocześni Europejczycy, za którymi tak płacze Cielecka i Ostaszewska. Jak najwięcej zboków i nienormalności, a tu tylko katolicy, procesje, święcenie pokarmów. Przy tej ilości muslimów długo się nie utrzyma... Nie pomoże nawet koleżanka małżonka..."niezależny i centrowy".....we Francji mówią, że to człowiek Hollande'a, który nie wystawił swojej kandydatury bo nie miał szans na ponowny wybór, a nie chciał pogrążać socjalistów...Wydawać by się mogło, że taki chłopak na opak u boku, to może być plus dodatni dla europejskiego polityka obecnej doby. A tu jednak nie. Francja mile zaskakuje. Tak czy inaczej, jeśli będzie trzeba, Francuzi zagłosują nawet na hologram, byleby tylko nie wygrała pani Le Pen. Prezydentem Słupska może być zawsze, a jak zapuści kudły, to nawet Sopotu z 10 syryjskimi sierotami. No i okazuje się ponownie, że nie tylko u nas jest moralne bagno. UE stacza się w zastraszającym tempie.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/02/07/825/360/183e95058cdc4b8c9d3454ea8a78a17e.jpeg Kandydat na prezydenta Francji prowadzi podwójne życie? Macron zaprzecza plotkom na temat rzekomego związku homoseksualnego. Emmanuel Macron - niezależny centrowy kandydat, który uważany jest za faworyta wyborów prezydenckich we Francji - zdecydowanie zaprzeczył plotkom, jakoby od czasu, gdy w 2007 roku poślubił Brigitte Trogneux, pozostawał w pozamałżeńskim związku homoseksualnym. Pogłoski o jego rzekomym związku z szefem Radio France, Mathieu Galletem, pojawiają się co jakiś czas od lat, a ostatnio podchwyciły je rosyjskie media. Poza tym jak pisze „Le Figaro” - pisma plotkarskie podobno posiadają kompromitujące zdjęcia Macrona i Galleta i „mogą je w każdej chwili opublikować”. W ubiegłym roku, na antenie telewizji Canal + publicysta Nicolas Domenech, który dobrze zna 39-letniego Macrona, mówił, że były minister gospodarki jest „liberalny w kwestiach gospodarczych i równie liberalny w kwestiach moralnych”. Niektóre media wskazują także na fakt, że Gallet jest „młody i ładny”, a żona Macrona od niego o 21 lat starsza. W poniedziałek wieczorem Macron zbył te plotki żartem, a jego rzeczniczka przekazała to na Twitterze. Jeśli wam mówią, że prowadzę podwójne życie z panem Galletem, to dlatego, że uciekł mój hologram
    powiedział Macron na spotkaniu ze swoimi sympatykami. Jak pisze Reuters, była to aluzja do hologramowej prezentacji jednego z jego rywali do prezydentury, Jean-Luca Melenchona na wiecu w miniony weekend. Jestem jaki jestem i nie mam nic do ukrycia. Te plotki są jednak bardzo przykre dla mojej żony, Brigitte dodał. Rzeczniczka Macrona podkreśliła, że jego wypowiedzi są „wyraźnym zdementowaniem plotek na temat jego życia prywatnego”. Kampania przed wyborami prezydenckimi we Francji jest naznaczona wieloma skandalami - Parlament Europejski i francuska prokuratura wszczęły postępowania dotyczące przewodniczącej Frontu Narodowego, a zarazem kandydatki na prezydenta Marine Le Pen. Z puli przyznanej jej na asystentów parlamentarnych miała opłacać dwie osoby, które nigdy tej pracy nie wykonywały. Chodzi o Catherine Griset, szefową gabinetu przewodniczącej FN, która nigdy nie postawiła nawet nogi w Parlamencie Europejskim, pracując wyłącznie na rzecz Frontu w jego siedzibie w podparyskim Nanterre; i o osobistego ochroniarza Marine.
    Jednakże rozmiarami afery z fikcyjnym zatrudnianiem członków najbliższej rodziny bije ją na głowę kandydat umiarkowanej prawicy François Fillon. Otóż Fillon przez wiele lat zatrudniał swoją żonę Penelope jako własną asystentkę parlamentarną. Gdy zaś zajmował stanowiska rządowe, czynił to jego następca w roli deputowanego. Według najświeższych wyliczeń Penelope wypłacono w sumie 831 tys. euro. Kiedy Fillon był senatorem, zatrudnił również dwójkę spośród pięciorga dzieci, Marie i Charlesa, w roli swoich asystentów. Zarobili w sumie ponad 83 tys. euro. Sęk w tym, że podobnie jak ich matka, tej pracy w ogóle nie wykonywali. Macron także ma problemy natury finansowej. Zarzuca się mu, że gdy był jeszcze ministrem gospodarki w rządzie Vallsa, użył resortowych funduszy na sfinansowanie początków ruchu En Marche! (Naprzód Marsz! albo Ruszajmy Marszem!), na którym opiera swoją kampanię wyborczą.
    lefigaro.fr Ps..Pani jest wzorcową "brodą" dla Pana. Ona ma prawie 64 lata, on w grudniu skończy 40. Z pedałami tak jest. Dla zasłony dymnej mają stare żony. Ten tego? Jakby od jednego roweru..To są właśnie nowocześni Europejczycy, za którymi tak płacze Cielecka i Ostaszewska. Jak najwięcej zboków i nienormalności, a tu tylko katolicy, procesje, święcenie pokarmów. Przy tej ilości muslimów długo się nie utrzyma... Nie pomoże nawet koleżanka małżonka..."niezależny i centrowy".....we Francji mówią, że to człowiek Hollande'a, który nie wystawił swojej kandydatury bo nie miał szans na ponowny wybór, a nie chciał pogrążać socjalistów...Wydawać by się mogło, że taki chłopak na opak u boku, to może być plus dodatni dla europejskiego polityka obecnej doby. A tu jednak nie. Francja mile zaskakuje. Tak czy inaczej, jeśli będzie trzeba, Francuzi zagłosują nawet na hologram, byleby tylko nie wygrała pani Le Pen. Prezydentem Słupska może być zawsze, a jak zapuści kudły, to nawet Sopotu z 10 syryjskimi sierotami. No i okazuje się ponownie, że nie tylko u nas jest moralne bagno. UE stacza się w zastraszającym tempie.
    Marine “loves” Russia
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/muzulmanie.jpg Szok w Szwecji! Tysiące muzułmanów zjadły zakazaną wieprzowinę (WIDEO) 3 lutego 2017

    Przez pomyłkę wszyscy złamali zakaz samego Allaha. Co teraz?

    W szwedzkim mieście Malmö, w którym i tak aż kipi od agresywnych islamskich imigrantów, tysiące z nich dowiedziały się właśnie, że masowo i od dawna karmiono ich zakazaną przez Koran wieprzowiną, która udawała wołowinę. Co gorsza, robili to ich właśni ziomkowie w dziesiątkach barów z kebabami. Lokalna telewizja TV4 i gazeta „Expressen” odwiedziły 10 losowo wybranych punktów sprzedających „muzułmańskie kebaby” w mieście. Po wysłaniu próbek mięsa do analizy okazało się, że aż w trzech z tych barów domieszano do niego wieprzowiny. Właściciele muzułmańskich restauracji i szaszłykarni są w szoku – w hurtowniach, które dostarczały im mięso zapewniano ich, że to 100-procentowa wołowina, a ubój odbywał się zgodnie z rytuałem muzułmańskim halal. Hurtownie wydawały im nawet odpowiednie certyfikaty, które miały to potwierdzać.
    muzulmanie
    Szok w Szwecji! Tysiące muzułmanów zjadły zakazaną wieprzowinę (WIDEO)
    Dział: Społeczeństwo | 3 lutego 2017

    Przez pomyłkę wszyscy złamali zakaz samego Allaha. Co teraz?

    W szwedzkim mieście Malmö, w którym i tak aż kipi od agresywnych islamskich imigrantów, tysiące z nich dowiedziały się właśnie, że masowo i od dawna karmiono ich zakazaną przez Koran wieprzowiną, która udawała wołowinę. Co gorsza, robili to ich właśni ziomkowie w dziesiątkach barów z kebabami.

    Lokalna telewizja TV4 i gazeta „Expressen” odwiedziły 10 losowo wybranych punktów sprzedających „muzułmańskie kebaby” w mieście. Po wysłaniu próbek mięsa do analizy okazało się, że aż w trzech z tych barów domieszano do niego wieprzowiny.

    Właściciele muzułmańskich restauracji i szaszłykarni są w szoku – w hurtowniach, które dostarczały im mięso zapewniano ich, że to 100-procentowa wołowina, a ubój odbywał się zgodnie z rytuałem muzułmańskim halal. Hurtownie wydawały im nawet odpowiednie certyfikaty, które miały to potwierdzać. „To katastrofa! Jedliśmy to cały czas…” mówi zrozpaczony właściciel baru z kebabami w dzielnicy Rosengard, Omar Makiye. W jego kebabach wykryto aż 18 proc. wieprzowiny. Teraz na gwałt wycofuje on ze sprzedaży zakupione w hurtowni mięso. Z kolei w restauracji Issama Kaddaha w mięsie było 8 proc. wieprzowiny. Obaj właściciele przyznają, że zdecydowana większość ich klientów to muzułmanie. Jak na to teraz zareagują lepiej nie myśleć. Tymczasem dziennikarze są przekonani, że Malmö nie jest żadnym wyjątkiem. Prawdopodobnie w Szwecji muzułmanom masowo i od dawna serwowana jest wieprzowina udająca wołowinę pomimo, że formalnie obowiązuje zakaz sprzedaży mięsa jako „czystej wołowiny”, jeśli jest w nim co najmniej 1 proc. wieprzowej domieszki.
    Pytani o to właściciele hurtowni zapewniają, że nic o tym nie wiedzieli, gdyż podrabiana „wołowina” przyjeżdża w wielkich partiach z Rumunii i jest rozprowadzana po całej Szwecji. Przypomnijmy, że zgodnie z islamem, „zakazane jest jedzenie padliny, krwi i mięsa świni”. Miał to objawić wiernym sam Allah. W Koranie zakaz spożywania wieprzowiny występuje co najmniej w 4-ch różnych miejscach. https://youtu.be/nJg1kkDXc8c
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/kibel_gender.jpg Lewica w USA toczy heroiczny bój o dostęp do kibla! „Za chwilę będzie za późno”. 7 lutego 2017

    A jeśli paniom nie pasuje obecność facetów w damskiej toalecie – 250 mln USD kary.

    Tyle właśnie może bowiem stracić amerykański stan Karolina Północna w wyniku swojego „zacofania”, z powodu którego uparcie nie chce zgodzić się na korzystanie z damskich toalet publicznych i pryszniców przez mężczyzn genderowców i vice versa z męskich toalet i pryszniców przez panie, które uważają się za facetów. W odróżnieniu od innych „postępowych” stanów, zdominowane przez Republikanów władze Karoliny Północnej, powołując się na ochronę tradycyjnych wartości, uchwaliły w marcu ub. roku tzw. ustawę House Bill 2, która stanowczo zabrania takich kiblowych ekscesów. Uzasadnienie było proste: zdecydowana większość kobiet nie życzy sobie mężczyzn w swojej toalecie. W reakcji na to lewicowe organizacje dosłownie zawyły ze wściekłości. Podniósł się tradycyjny krzyk o dyskryminacji lesbijek, gejów, transwestytów i wspomnianych genderowców. I na krzyku by się może na razie skończyło, gdyby nie planowane w Karolinie Północnej na 2022 r. wielkie mistrzostwa NCAA amerykańskiej federacji atletycznej z udziałem wszystkich wyższych uczelni. To sportowe wydarzenie, które przyciąga miliony kibiców i telewidzów, szczególnie miłośników koszykówki, miało objąć aż 133 miasta Północnej Karoliny i przynieść jej zysk w wysokości 250 mln USD. Ale prawdopodobnie nie przyniesie. Zdominowane przez lewaków władze NCAA nie zgadzają się bowiem na zakazywanie genderowcom dostępu do dowolnie przez nich wybranej toalety i postanowiły ukarać Karolinę Północną, pozbawiając ją nie tylko roli gospodarza, ale w ogóle udziału w tych mistrzostwach. Korzystając z wybuchu paniki lokalni senatorowie z Partii Demokratycznej postanowili wykorzystać moment i aby ratować sytuację proponują natychmiast unieważnić w głosowaniu „toaletowy zakaz”. Chce tego również gubernator z tej partii Roy Cooper. „Za chwilę będzie już za późno” ostrzega. Może się więc okazać, że pod tak potężną presją finansową kobiety i mężczyźni zostaną zmuszeni do wspólnego korzystania z toalet i pryszniców.
    „W związku z prawem dotyczącym toalet NCAA postanowiła wykluczyć kandydaturę Północnej Karoliny. W najbliższych dniach nasz turystyczny przemysł sportowy zostanie zmiażdżony. Poniesiemy ogromne straty” ostrzega szef miejscowego związku sportowego Scott Dupree.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2016/10/Merkel_imigranci_euro.jpg Liczba imigrantów biorących zasiłki podwoiła się! Nie pracują. Ile udźwignie niemiecki socjal? Opublikowane przez Niemiecką Agencję Pracy alarmujące dane nie przysporzą popularności Angeli Merkel. Prawie pół miliona nowych imigrantów w Niemczech pobierało w połowie roku zasiłki społeczne, a tłumy kolejnych czekały na przyznanie świadczeń. Liczba imigrantów korzystających z niemieckiego socjalu podwoiła się w ciągu roku. Łącznie spośród 5,9 mln ludzi korzystających w Niemczech z zasiłków 1,6 mln to obcokrajowcy podają niemieckie media, powołując się na rządowe dane statystyczne. Tylko w ubiegłym roku Niemcy wydały na utrzymanie imigrantów prawie 6 mld USD. To dwa razy więcej niż w roku 2014. Liczby z tego roku nie są jeszcze znane. Suma ta obejmuje jedynie utrzymanie tych, którzy dostali azyl w Niemczech. Nie uwzględnia tych, którzy dostali odmowę, ale nie da się ich deportować i nadal trzeba płacić za ich utrzymanie. A kiedy doliczymy do tego wydatki na darmowe wyżywienie, zakwaterowanie, szkolenie, wzrost wydatków na służby publiczne i policję w związku z rosnącą liczbą przestępstw dokonywanych przez imigrantów oraz na pomoc dla władz krajów, z których przybyli, żeby powstrzymać dalszy napływ – liczby robią się wręcz zawrotne. Niemieckie Ministerstwo Finansów szacuje, że w latach 2017-2020 wyda na to wszystko łącznie 77,6 mld euro.
    Tymczasem pomimo, że 67 proc. imigrantów to mężczyźni o średniej wieku 25 lat, nadzieje niemieckiej kanclerz na tanią siłą roboczą, która zasili gospodarkę kraju na razie nie sprawdziły się. Z miliona imigrantów, którzy przybyli do Niemiec w ubiegłym roku tylko 104.736 miało w lipcu br. stałą pracę. Pomijając niechęć wielu z nich do podjęcia zatrudnienia i długotrwałe procedury biurokratyczne w celu uzyskania pozwolenia na pracę, podstawowym problemem jest niski poziom ich kwalifikacji, słabe wykształcenie i nieznajomość języka.
    O ile w kraju słabiej rozwiniętym technologicznie zapotrzebowanie na nisko wykwalifikowaną siłę roboczą mogłoby być wyższe, o tyle w wysoko rozwiniętych Niemczech gospodarka potrzebuje przede wszystkich fachowców. Ponadto wiele prywatnych firm nie chce zatrudniać uchodźców na umowach długoterminowych, ani inwestować w ich rozwój zawodowy, nie mając pewności jak długo pozostaną oni w Niemczech.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/gospodarka_Niemiec.jpg Niemiecka gospodarka załamuje się! Niepokojące dane 7 lutego 2017
    W grudniu produkcja przemysłowa w Niemczech gwałtownie spadła. To najgorszy wynik od 2009 r. podaje Reuters, powołując się na opublikowane we wtorek dane niemieckiego Ministerstwa Gospodarki. Grudniowy spadek produkcji wyniósł aż 3 proc. w stosunku do listopada i 0,7 proc. w stosunku do poprzedniego grudnia. To największy miesięczny spadek od prawie 8-miu lat. Analitycy są zaskoczeni przewidywali wzrost produkcji o 0,4 proc. Najbardziej spadła produkcja tzw. dóbr kapitałowych, czyli maszyn, urządzeń i półfabrykatów aż o 5,4 proc. Spadek produkcji dóbr konsumpcyjnych wyniósł 3,1 proc., a pośrednich 1,1 proc. Produkcja energii spadła o 0,9 proc. Grudniowy spadek nastąpił po niewielkich tylko wzrostach produkcji w październiku i listopadzie. W wyniku tego cały IV kwartał zamknął się więc rezultatem ujemnym -0,1 proc. Ekonomista ING Carsten Brzeski zapewnia jednak Reutersa, że „choć wygląda to dramatycznie, grudniowy spadek należy przyjmować z przymrużeniem oka”. Według niego, wpłynęły na to niezwykle niskie temperatury i nietypowy w ubiegłym roku „efekt bożonarodzeniowy” w handlu.
    Niektórzy eksperci zwracają też uwagę, że wpływ na gospodarkę Niemiec ma też niepewność co do tego, w którą stronę pójdą teraz ich najwięksi partnerzy handlowi Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.
    Analitycy zauważają jednak, że najnowsze dane o zamówieniach w niemieckim przemyśle są najlepsze od grudnia 2014 r., więc w najbliższych miesiącach sytuacja teoretycznie powinna się poprawić.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/01/modlenie_sie_do_Allaha_Peugeot.jpg Skandal we Francji! „Peugeot zamyka fabrykę z powodu nadmiernych modłów do Allaha”. 7 stycznia 2017
    Tego jeszcze nie było. Bankructwo z powodu zatrudnienia zbyt wielu niewydajnych i ciągle modlących się muzułmanów? „Nieustanne żądania religijne islamskich robotników doprowadziły do zamknięcia zakładów Peugeota pod Paryżem” twierdzi Jean-Christophe Lagarde, szef francuskiej centroprawicowej Unii Demokratów i Niezależnych (UDI). Jego wypowiedź cytuje France Info. „Zakłady w Aulnay zostały zamknięte w 2013 roku ponieważ muzułmańscy pracownicy nieustannie robili sobie niezaplanowane przerwy na modły, przez co stali się niewydajni. Taka jest prawda. Przedstawiciel Peugeota powiedział mi osobiście, że była to jedna z przyczyn zamknięcia tej fabryki, choć oczywiście nie jedyna” ujawnia francuski polityk. Dodajmy, że Lagarde jest jednocześnie wicemerem paryskiego przedmieścia Drancy, gdzie mieściły się te zakłady. Zapewnia on, że nie chce drażnić muzułmanów, ani zaogniać debaty o religii w pracy, ale w końcu trzeba przerwać „zmowę milczenia” na ten temat. Lagarde poinformował też, że część muzułmańskich robotników próbowała w godzinach pracy „nawracać niewiernych” i nękała zatrudnionych tam nie-muzułmanów. „Na nikogo nie wolno wywierać w pracy presji, żeby przeszedł na islam, ani zmuszać go, żeby dostosowywał się do jego wyznawców” podkreślił polityk. Oczywiście rzecznik Peugeota natychmiast zaprzeczył oficjalnie tym jak to określił „podburzającym twierdzeniom” Lagarde’a. Według przedstawiciela firmy, zakłady w Aulnay zamknięto, gdyż koncern znajdował się wtedy na skraju bankructwa i trzeba było ograniczyć straty. Również szef francuskich związków zawodowych CGT w koncernie Peugeot – Citroen Jean-Pierre Mercier potępił „paskudne kłamstwa”, które jakoby ma wygłaszać Lagarde. „Jedyne przerwy w pracy jakie miały miejsce w Aulnay ze względów religijnych były związane z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Wszyscy robotnicy ciężko pracowali, a muzułmanie modlili się poza godzinami pracy” zapewnił.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/muzlmanki_protest.jpg Tysiące muzułmanek żąda w Wiedniu chodzenia w burkach. „Zabronicie nam? To usuńcie też krzyże!” (WIDEO) 6 lutego 2017
    Po właśnie lewicy potrzebni byli w Europie muzułmanie. 3 tys. muzułmanek przeszło ulicami stolicy Austrii demonstrując przeciwko planowanemu zakazowi noszenia burek ich tradycyjnego okrycia głowy zasłaniającego całą twarz oprócz oczu. Wprowadzenie od przyszłego roku zakazu noszenia burek w miejscach publicznych zapowiedział w ubiegłym tygodniu austriacki rząd. Zdaniem muzułmanów, jest to gwałcenie ich tradycji i religii oraz łamanie praw osobistych. „Nie rasizmowi i seksizmowi!”, „Islamofobia nie jest wolnością” i „Hidżab to moja prywatna sprawa” napisały muzułmanki na swoich transparentach. Tłum skandował: „Jesteśmy tu i będziemy głośno bo kradniecie naszą wolność!”. Do protestu dołączyli też muzułmańscy mężczyźni oraz liczne grupy lewackie, które przyszły zaprotestować „przeciwko Trumpowi” i „antymuzułmańskiemu rasizmowi”. Przypomnijmy, że kanclerz Austrii Christian Kerr, oprócz zakazu noszenia burek zapowiedział też, że imigranci będą mieli obowiązek przez rok uczęszczać na lekcje języka niemieckiego. W przeciwnym razie nie dostaną zasiłków. Będą też musieli po pewnym czasie przejść test, czy uznają austriacki system wartości i asymilują się w społeczeństwie. Rządząca Austrią koalicja centrowej Partii Ludowej i socjaldemokratów zdecydowała się na te rozwiązania, aby odebrać przynajmniej część argumentów rosnącej w siłę skrajnie prawicowej Partii Wolnościowej, która głosi hasła antyimigranckie i oskarża rząd o bezradność wobec napływu muzułmanów. Tymczasem muzułmańska deputowana Muna Duzdar z Partii Socjaldemokratycznej zażądała, aby w przypadku wprowadzenia zakazu noszenia burek, rząd polecił też usunięcie krzyży w szkołach i zabronił ich noszenia przez urzędników publicznych. Przypomnijmy, że Austria jest krajem w większości katolickim, ale wśród 8,7 mln mieszkańców jest już 600 tys. muzułmanów. Zakaz noszenia burek w miejscach publicznych wprowadziło wcześniej kilka krajów europejskich. Francja i Belgia zrobiły to jeszcze w 2011 r., a niedawno Holandia. Za wprowadzeniem zakazu opowiedziały się też władze Niemiec i nawet sama kanclerz Angela Merkel. https://youtu.be/FUqYwF9HOrw
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/dzieci_pranie_mozgu.jpg Poziom kretynizmu: 100%. Tak lewactwo pierze mózgi dzieci w niemieckiej telewizji (WIDEO) 5 lutego 2017
    Imigranci to „świetnie wyedukowani specjaliści”, a Francja sama jest winna islamskiemu terroryzmowi. Taką propagandę serwuje niemieckim dzieciom publiczna telewizja ZDF w serii specjalnych kreskówek promujących przyjmowanie imigrantów. Oto kilka najbardziej kretyńskich i kłamliwych cytatów: „Naukowcy mówią, że to bardzo ważne, aby jak najwięcej uchodźców i imigrantów przybywało do Niemiec”, „wielu uchodźców jest świetnie wyedukowanych, studiowało na uniwersytetach i są specjalistami”, „oni pomogą nam rozwiązać problem braku pracowników i zarobimy podwójnie na płaconych przez nich podatkach”. „To czy będziemy z nimi miło żyć, zależy od postawy samych Niemców”, „jeśli ich miło przyjmiemy, to szybciej poczują się komfortowo” – przekonuje dzieci niemiecka telewizja. Nazywa też „przesądem” informacje, że przyjmowanie imigrantów dużo kosztuje.
    Przypomnijmy, że według danych Niemieckiej Agencji Pracy z października ub. roku, tylko co 10-ty imigrant znalazł stałą pracę, pozostali wolą siedzieć na zasiłkach. Tylko w ciągu roku Niemcy wydały na utrzymanie imigrantów prawie 6 mld USD. Minister finansów przyznał, że idzie na to cała nadwyżka budżetowa. https://youtu.be/XAtDBpDW8-c To nie jedyne mindfucki dla dzieci wyprodukowane przez niemiecką telewizję publiczną. W kolejnym przekonuje ona je, że winni islamskiemu terroryzmowi we Francji są sami Francuzi, gdyż wcześniej mieli kolonie na całym świecie. Najpierw dzieciom tłumaczy się, że Francja siłą zajęła inne „państwa”, zabrała tam ludziom wszystko i dlatego stali się oni „strasznie biedni”. „Teraz wielu ludzi, którzy przyjeżdżają stamtąd do Francji w nadziei na lepsze życie mieszka w biednych dzielnicach, nie mają pracy i dlatego się złoszczą. Ale ich jedyną nadzieją jest ich religia islam” tłumaczy dzieciom niemiecka propaganda. „Pamiętając o okropnych rzeczach, które im robili Francuzi, niektórzy z nich tak się gniewają, że stają się gwałtowni w imię swojej religii. Te grupy walczą z każdym, kto ma inne zdanie. Często robią to z użyciem siły” przyznaje niemiecka telewizja, jednak ani razu nie padają w niej słowa „zbrodnia”, ani „terroryzm”. https://youtu.be/owX0c5aDrj0
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/01/Szwecja_zamieszki_przemoc.jpg Stan wojenny w Szwecji? Gangi przejęły miasto! Ochrona policyjna w szwedzkim Malmö załamała się bandy imigrantów i lokalne gangi przejęły kontrolę nad miastem donosi „Daily Express”. Całe Malmö jest już obecnie tzw. „strefą no-go”, gdzie policja nie kontroluje sytuacji. W reakcji na to opozycyjna partia Szwedzcy Demokraci żąda zbrojnej interwencji w tym trzecim co do wielkości mieście kraju, aby przywrócić ład i porządek. „Nadszedł czas wezwania wojska w celu zakończenia fali brutalnych przestępstw” oświadczył działacz tej partii Magnus Olsson. Ludzie giną w Malmö w strzelaninach, w wybuchach granatów, w wyniku morderstw alarmuje polityk. Mnożą się także podpalenia samochodów tylko w ciągu trzech miesięcy spłonęło ich ponad 70. W Sylwestra sama policja przyznała, że miasto nie jest bezpieczne, kiedy setki imigrantów ciskały fajerwerkami w ludzi na ulicach krzycząc: „Dżihad!” na oczach bezradnych funkcjonariuszy i władz. W wywiadzie dla gazety „Expressen” Olsson ostrzega też, że w Szwecji coraz bardziej brakuje policjantów. W tej sytuacji bez wojska nie da się zapewnić bezpieczeństwa. „Najwyższy czas, żeby wojsko i policja stanęły razem obok siebie w celu przywrócenia porządku w kraju” – apeluje opozycyjny polityk. Jego zdaniem, w sytuacji kryzysowej wojsko może wspierać policję, a także pomagać jej w logistyce, dostarczyć sprzęt i pojazdy. Olsson wzywa też do zwiększenia wydatków na policję. Tymczasem szwedzki minister spraw wewnętrznych Anders Ygeman wzywa władze Unii Europejskiej, aby powstrzymały masowy napływ nielegalnej broni do Szwecji. Co roku w samym Malmö funkcjonariusze konfiskują ponad 200 sztuk nielegalnej broni, ale napływa jej znacznie więcej. Ile? Tego nawet policja nie wie.
    Trudno się jednak dziwić, skoro rządzący Szwecją „czerwono – zieloni” wprowadzili prawo, które pozwala uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności za nielegalne posiadanie broni. Przypomnijmy, że w końcu ubiegłego roku szwedzka policja opublikowała raport, w którym informuje, że już 55 miejsc w kraju jest „strefami no-go”, gdzie policja jest brutalnie atakowana przez imigrantów, mnożą się gwałt, rabunki i zamieszki, a dzieci noszą broń. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno w tej sytuacji zastanowić się, czy nie wydać ostrzeżenia dla naszych obywateli, a przede wszystkim dla pań, przed podróżowaniem do Szwecji, a już z całą pewnością do Malmö.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję
  • Zorion
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/02/szewcja_imigranci_policja.jpg „Ali Mohamad, Mahmod, Mohammed…” Szwedzki policjant ujawnia zbrodnie imigrantów! 6 lutego 2017
    Rzucili mu się za to do gardła i zwolnili z pracy. Ale taka jest naga prawda: przytłaczającej większości najcięższych przestępstw w Szwecji dokonują imigranci. Oto co ujawnia Peter Springare – inspektor śledczy z Örebro z 47-letnim stażem. Jego wpisy na Facebooku publikują Daily Express i Breitbart. „Jestem cholernie zmęczony. To co tu napiszę nie będzie politycznie poprawne, ale mam to gdzieś. O takich sprawach nie wolno mówić nam, zatrudnionym przez państwo. Może to grozić końcem kariery zawodowej i utratą zarobków. Nawet jeśli jest to czysta prawda” pisze Springare. „Nasi emeryci żyją na kolanach, szkoły to jeden wielki chaos, służba zdrowia stała się piekłem, policja jest kompletnie zniszczona. Wszyscy wiedzą czemu, ale każdy boi się powiedzieć głośno dlaczego tak jest” przyznaje policjant. Jego zdaniem, Szwecja nadal żyje mitem wspaniałego społeczeństwa, które ma niewidzialne zasoby i jest jedyną politycznie poprawną alternatywą dla dysfunkcjonalnego religijnego świata. „No to zaczynamy. Oto czym się zajmowałem od poniedziałku do piątku w tym tygodniu. Gwałt, gwałt, rozbój, brutalny napad, gwałt z pobiciem, gwałt, wymuszenie, szantaż, napad, przemoc wobec policji, groźby wobec policji, przestępstwo narkotykowe, narkotyki, zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, znów gwałt, znów wymuszenie.

    Podejrzani: Ali Mohamad, Mahmod, Mohammed, Mohammed Ali, i znów, i znów i… Christoffer. Co? Naprawdę? Tak! Jedno szwedzkie imię przewinęło się na marginesie sprawy narkotykowej. Potem znowu Mohammed, Mahmod Ali i tak dalej. Kraje, które przewijały się w tym tygodniu: Irak, jeszcze raz Irak, Turcja, Syria, Afganistan, Somalia, Somalia, znowu Syria, znowu Somalia, nieznany kraj pochodzenia, nieznany kraj, Szwecja. Połowy podejrzanych w ogóle nie jesteśmy pewni bo nie mają żadnych ważnych dokumentów. Najczęściej kłamią w kwestii swojego pochodzenia i tożsamości. Mówimy tutaj tylko o gminie Örebro. Dochodzenia w sprawach tych przestępstw wyczerpują w 100 proc. nasze możliwości. Tak to wygląda teraz i przez ostatnie 10-15 lat” pisze na Facebooku funkcjonariusz i dodaje, że jego wersja „nie jest zbieżna z opinią szwedzkiej Rady Zapobiegania Przestępczości, ani innych lewicowych kryminologów wypowiadających się publicznie”. Jak zareagowała lewacka opinia publiczna i władze na te ujawnione przez Springare’a fakty? Zwaliła się na niego wściekła fala oskarżeń o rasizm, złożono na niego donos do prokuratury. „Mam to gdzieś, wkrótce i tak odchodzę na emeryturę po 47 latach pracy w policji” pisał Springare. Tyle, że właśnie tuż przed emeryturą został za swoje publikacje zwolniony z pracy. „Jeżeli nie możesz dyskutować o problemie przestępczości wśród imigrantów bo zostaniesz oskarżony o rasistowską propagandę, to sytuacja jest bardzo zła” – pisze policjant i zaprzecza jakoby był rasistą. Co więcej wyraża poparcie dla uporządkowanej i kontrolowanej imigracji. „Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo zaniepokojony przestępczością imigrantów kryminalistów, którzy gwałtownie przeciążają i wkrótce załamią nasz system prawny. Problem w tym, że nikt ze mną nie chce o tym rozmawiać” przyznaje funkcjonariusz. Nie jest on zresztą jedyną osobą, na którą rozpoczęto w Szwecji nagonkę za ujawnienie prawdy o katastrofie, która ma miejsce na naszych oczach. Czeska blogerka Katerina Janouch została oskarżona o „szerzenie rosyjskiej propagandy”, gdyż napisała, że… zainteresowanie nauką strzelania zostało wywołane tym, iż ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo. Przypomnijmy, że zgodnie z opublikowanym w ubiegłym roku raportem, już 55 miast w Szwecji jest tzw. strefami no-go, gdzie kwitnie zbrodnia, a policja nie jest w stanie nawet tam wejść. Atakowane są tam również służby ratunkowe i karetki pogotowia. W tej sytuacji średnio dziennie porzuca służbę 3-ch funkcjonariuszy.
    Jedną z takich stref no-go jest wielkie miasto Malmö, które faktycznie całkowicie kontrolują już przestępcy.
    Rodzina Le Pen walczy o Francję