Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!

Komentarze kula Lis 67

  • Dawanie obywatelstwa imigrantom z Ukrainy to droga do ukraińskiej partii w Sejmie
    Dr Robert Wyszyński dla Kresów.pl:

    Marek Trojan http://kresy.pl/wydarzenia/dr-wyszynski-dla-kresow-pl-dawanie-obywatelstwa-imigrantom-ukrainy-droga-ukrainskiej-partii-sejmie/

    W rozmowie z Kresami.pl socjolog dr Robert Wyszyński (UW) zwraca uwagę na groźne konsekwencje propozycji masowego nadawania imigrantom z Ukrainy polskiego obywatelstwa. Zaznacza m.in., że jeśli się zmobilizują, w polskim Sejmie może znaleźć się nawet ponad 30 ukraińskich posłów.

    W Polsce ostatnio pojawiły się głosy wzywające do nadania Ukraińcom przyjeżdżającym do Polski kolejnych przywilejów. Wicepremier Jarosław Gowin stwierdził niedawno, że Polska powinna otworzyć się na imigrantów ze Wschodu, głównie z Ukrainy, włącznie z ułatwianiem im otrzymania polskiego obywatelstwa. Po to, by zatrzymać w Polsce tych, którzy już przyjechali, a także zachęcić kolejne osoby do przyjazdu.

    Jeżeli chcemy zatrzymać tutaj naszych ukraińskich pracowników, ale także młodych naukowców, to powinniśmy otworzyć dla nich drogę do stosunkowo szybkiego uzyskiwania obywatelstwa polskiego. Jeżeli Polacy w Wielkiej Brytanii mogą uzyskiwać obywatelstwo po pięciu latach pobytu na terenie wysp brytyjskich, to wydaje mi się, że analogiczne rozwiązanie powinniśmy wprowadzić w Polsce w odniesieniu do Ukraińców – podkreślił wicepremier.

    Później w podobnym tonie wypowiedział się na łamach „Rzeczpospolitej” jej były wicenaczelny, Andrzej Talaga:

    – Czas na rewolucyjną, proukraińską politykę imigracyjną. Warto otworzyć na Ukraińców nie tylko plantacje truskawek, ale uczelnie, zarządy firm, a nawet armię.

    Przeczytaj: Talaga w „Rzeczpospolitej”: otwórzmy nasze uczelnie i armię na Ukraińców

    Strwoniony koszt

    Dr Robert Wyszyński, socjolog z UW, były dyrektor Instytutu Kresowego i ekspert ds. migracji przypomina o tym, że mamy już kilka milionów Polaków, którzy wyemigrowali za granicę. – Należałoby stworzyć dla nich warunki do powrotu – uważa dr Wyszyński. Zwraca uwagę na szereg teorii dotyczących migracji: demograficznych, ekonomicznych, a także socjologiczne.

    W klasycznych, ekonomicznych teoriach migracji mówi się, że swobodny przepływ ludności ma sens, ponieważ po jakimś czasie ci, którzy w danym miejscu pozostali, głównie specjaliści, staną się bardziej dobrem unikalnym na rynku. I siłą rzeczy będą więcej zarabiać. Tyle tylko, że tak się nie dzieje. Ponieważ teorie te zakładają, że państwo chroni swoich obywateli samo siebie. A u nas, jak widać, nie – tłumaczy socjolog.

    – Polska zapłaciła za to wielką cenę, wielu Polaków przeżyło tragedie rodzinne, jak rozbicie rodzin, dzieci trafiające do ośrodków opiekuńczych itp. To są tragedie milionów ludzi. A teraz ten ogromny koszt zostanie strwoniony – mówi dr Wyszyński. – Gdy brakuje np. lekarzy, pielęgniarek czy osób z innych zawodów deficytowych, którzy wyjechali, to pensje tych, którzy zostali, powinny rosną. Tyle, że teoretycy nie założyli, że nasze państwo zamiast strzec dobro obywateli sięga po tańszych pracowników z zagranicy.

    PRZECZYTAJ: Dr Mech dla Kresów.pl: projekt ściągania Ukraińców i nadawania im obywatelstwa jest zabójczy

    – Jeżeli Polacy, którzy wyjechali, mają wrócić, to coś musi ich tu przyciągnąć, a stamtąd wypchnąć – uważa ekspert. – Pytanie, czy ktoś w Polsce w ogóle chce zmienić tę sytuację, która tych ludzi wypchnęła na emigrację. Wypchnęły ich umowy śmieciowe, niskie płace, bezrobocie, za niski poziom życia itd. Czy ktoś chce coś zmienić, żeby oni wrócili, czy po prostu chce się ściągnąć innych, którzy chwilowo lub na dłużej ich zastąpią. Godząc się na te warunki, które Polaków wypchnęły



    – Ludzie by wrócili – gdyby zmieniło się to, co ich z Polski wypchnęło. Tyle tylko, że tak się nie dzieje – podkreśla dr Wyszyński. – Bardzo dziwi mnie to, od Polaków żyjących na Wschodzie wymaga się egzaminów z języka polskiego, geografii itd. Np. Karta Polaka tego wymaga. Podobnie w przypadku repatriantów, zesłańców, choć teraz ma się to zmienić. Natomiast od Ukraińców nie jest wymagane nic.

    Dr Wyszyński zwraca uwagę, że w coś podobnego „wpadła” Europa Zachodnia. – Oni myśleli, że ktoś im będzie zarabiał na emerytury, renty itp., utrzymywał upadające szpitale. Natomiast w drugim pokoleniu zaczęły się problemy. Przykładowo, w latach 50. czy 60. XX . algierscy imigranci w pierwszym pokoleniu we Francji nic nie robili. Natomiast zaczęły się potem, w drugim pokoleniu. Ci ludzie dorastają i nie mogą się odnaleźć.

    Ekspert stawia pytanie, czy Polska ma jakikolwiek projekt adaptacyjny. – Mówimy „multikulti-nie”, natomiast robimy coś wręcz odwrotnego. W jednej szkole podstawowej na warszawskiej Woli są np. już lekcje języka ukraińskiego. Nawet religii uczy się po ukraińsku. Miasto Warszawa, jak wcześniej Wrocław, zaczęło za to płacić. Nie mamy żadnego projektu adaptacyjnego!

    – Gdybyśmy utrzymywali czyjąś odrębność, żeby tych ludzi odesłać, jak np. Francuzi dzieci polskich górników w dwudziestoleciu międzywojennym, dla których stworzono osobny system edukacji, to co innego. Ale u nas widać, że wyraźnie wszystko idzie w stronę podtrzymywania odrębności. Jeśli jednocześnie dajemy takim ludziom obywatelstwo, to jest to produkowanie mniejszości na skalę masową. Jaki w tym cel? Doświadczenia historyczne mówią nam, że wiąże się to z pewnymi niebezpieczeństwami – uważa dr Wyszyński.

    PRZECZYTAJ: Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

    – W ten sposób tracimy to, co mogliśmy zyskać przez – jak to niektórzy pejoratywnie ujmowali – „pozbycie się nawisu demograficznego”, tych „zbędnych” ludzi. Jak się okazało, oni wcale tacy „zbędni” nie byli – mówi dr Wyszyński.

    Ekspert zwraca też uwagę, że społeczeństwo emigrujące przez pewne niepokoje społeczne, zabiera ten „bagaż” ze sobą. – To niezadowolenie, odrzucenie wartości społecznych czy państwowych, zwątpienie – niosą ze sobą. To nie jest tak, że wracają do jakiegoś społeczeństwa obywatelskiego. Do tego tam trwa konflikt. Wśród nich są też ludzie chociażby przeszkoleni w używaniu broni.

    Dr Wyszyński zwraca również uwagę, że nikt nie pozostawi ukraińskich imigrantów całkowicie samych sobie. – Kościół grekokatolicki już zapowiedział, że będzie strzegł ich odrębności i tożsamości. Poza tym, żadne państwo całkowicie nie pozostawia swojej diaspory. Prowadzi się politykę. Wprowadzając całkowicie nowy element do społeczeństwa polskiego dajemy pole do oddziaływania państwom ościennym. W niedługim czasie to najpewniej się pojawi.

    Socjolog przypomina, że przyjeżdżający do Polski Ukraińcy niejako automatycznie stają się częścią mniejszości ukraińskiej. Co rodzi określone konsekwencje. Nie obowiązuje ich np. 5-proc. próg wyborczy. – Należy się spodziewać, że w polskim parlamencie niebawem pojawią się pierwsi ukraińscy posłowie. Nie muszą odsiedzieć 100 lat, jak np. Czeczeńcy, żeby uznać ich za mniejszość – mówi dr Wyszyński. Natomiast nawet Ukraińcy z Donbasu stają się częścią mniejszości. A zgodnie z ustawą o mniejszościach, muszą być przez państwo polskie wspierani. Chociażby finansowo. W tym np. gazety, a także szkolnictwo. W szkole dziecko mniejszościowe już dostaje więcej, niż polskie.

    – Pytanie brzmi: czy chcemy jakoś tych Ukraińców integrować, czy po prostu potrzebni są względnie tani robotnicy, bo nasi wyjechali z Polski? To rodzi kolejne problemy. Bezrefleksyjne przyjmowanie Ukraińców zmusi nas do wyasygnowania gigantycznych kwot na rosnącą mniejszość.

    Ekspert podkreśla, że struktura nowej mniejszości będzie całkowicie inna. – Nie będzie starszych ludzi, tylko głównie ludzie młodzi, a do tego dzieci – mówi dr Wyszyński. – Nawet jeśli byłoby to milion ludzi, którzy dostaną obywatelstwo i prawo, to przy obecnym stopniu partycypacji Polaków w wyborach mogą odnieść sukces wyborczy. Mniejszość zawsze się mobilizuje, a tu mogą liczyć na wsparcie np. Kościoła grekokatolickiego. Ukraińcy mogą zdobyć 7-8 proc. głosów w wyborach, wprowadzając do Sejmu ponad 30 posłów. Czyli porównywalnie z Kukiz’15. Jeżeli ktoś tego nie widzi… Tutaj, jak przed wojną, może odrodzić się koło mniejszości ukraińskiej.

    CZYTAJ TAKŻE: Ukrainizacja polskiego rynku pracy jest nieunikniona? „Jesteśmy nakierowywani na gospodarczą zapaść”

    – Nawet jeśli połowa z nich nie pójdzie, to mieliby jakieś 4 proc. głosów. A tyle będą mieli na pewno. Do tego, mają prawo do subwencji wyborczych – dodaje.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20495&Itemid=100
    Kukiz: Najpierw zajmijmy się penalizacją banderyzmu.
  • @laurentp 20:12:09
    No i bez żardy czyli ostrego pala!
    Epidemia ???
  • @laurentp 20:12:09
    Przypominam, Ci, że żyd piszemy zawsze z małej litery. Popraw.
    Epidemia ???
  • Afera policka, czy też afera senegalska a dowody poczucia bezkarności "wysokiej kasty".
    Janusz Szewczak o aferze polickiej: "Za PO w takich wielkich aferach wszyscy mogli czuć się bezkarnie"

    http://wpolityce.pl/gospodarka/345579-nasz-wywiad-janusz-szewczak-o-aferze-polickiej-za-po-w-takich-wielkich-aferach-wszyscy-mogli-czuc-sie-bezkarnie

    Szczeciński sąd odrzucił wniosek prokuratury regionalnej o areszt dla 10 podejrzanych w aferze polickiej. Jak pan ocenia tę decyzję?

    Janusz Szewczak Afera policka, czy też afera senegalska, jak już zaczęło się ją nazywać, to jest niesłychanie ważna i przełomowa kwestia. To, że sąd w Szczecinie nie uwzględnił wniosków prokuratury i CBA o zatrzymanie i areszt, to dokładny dowód na to, że za poprzedniej władzy było przyzwolenie na wielkie afery finansowe. Bo to jest wielka afera finansowa, bo chodzi tam o ponad 30 mln zł. Na taką kwotę są zarzuty, ale przecież cała inwestycja, bardzo podejrzana i kontrowersyjna, była jeszcze droższa. Ona była trafiona w punkt, ale tylko dla niektórych.

    Odbiera pan tę decyzję jako postępowanie na złość rządom PiS?

    Sąd w efekcie nie zrobił na złość PiS, że nie zatrzymał podejrzanych w tak poważnej sprawie. Dał sygnał, że w takich wielkich aferach wszyscy mogli czuć się bezkarnie. Widać wyraźnie, że wymiar sprawiedliwości, sądownictwo uznało, że to nie wymaga zatrzymania tych podejrzanych. Choć takie zatrzymania, czy areszty, zdarzają się w sprawach prozaicznych, w kradzieżach roweru, czy batonika ze sklepu. To jest pokazanie, że wielkie afery i aferzyści mogli czuć się bezkarnie. Władza III RP była w tej kwestii niedowidząca i łaskawa.

    Można było tej afery uniknąć? Ktoś w porę nie zareagował

    Poprzednia władza zgadzała się na to, żeby bezkarność rozzuchwalała złoczyńców. Było myślenie: tam, gdzie nie ma kary, tam nie ma miary. Afera policka ma wątki prania pieniędzy i transferów pieniędzy. Nasuwają się wręcz podejrzenia o zorganizowaną działalność przestępczą na wielką skalę. Chodzi wyrządzenie wielkich strat dla budżetu skarbu państwa. To nie jest pomyłka czy przeoczenie. To działanie sądu jest właściwie w odbiorze społecznym jednoznaczną formą przyzwolenia na to, co się działo. Przecież ludzie nie rozumieją uzasadnienia, że dowody są niewystarczające i postawa podejrzanych jest właściwa. Przecież oni się nie przyznali do zarzutów. To jest bardzo niebezpieczny precedens. To może oznaczać, że sprawcy tych wielkich oszustw finansowych są właściwie bezkarni.

    Takich spraw było więcej?

    Takich inwestycji, które można nawet podejrzewać, że były precyzyjnie przygotowanymi planami okradania skarbu państwa, było więcej. Chodzi o wytransferowanie z Polski gigantycznych pieniędzy. Nie można wykluczyć, że bardzo podobnie mogła wyglądać inwestycja KGHM w Chile za poprzedniego rządu PO-PSL. Tam kilkanaście miliardów zł zainwestowano w pustynię Sierra Gorda i ponosimy tam olbrzymie straty. Rocznie od 4 do 5 mld zł. Na razie. Podobne, zasadnicze wątpliwości były przy wielkim wydatku inwestycyjnym Lotosu na Morzu Północnym w poszukiwaniu złóż gazu, tzw. YNE. Po wyłożeniu prawie 2 mld zł, okazuje się, że nie ma tego gazu. Pieniędzy też nie ma.

    Jak PiS będzie temu przeciwdziałał?

    Propozycja ministra Ziobry, żeby podnieść próg karalności za oszustwa finansowe, jest dobry. Niektórym opłacało się dotąd ukraść, pójść do więzienia na dwa lata i żyć dostatnio pod palmami przez wiele lat. Próg karalności do 12 lat więzienia był zbyt niski. W aferze polickiej istnieje poważne zagrożenie matactwa, bo za duże pieniądze wchodzą w grę. Przede wszystkim jednak sądy muszą przestać być w odbiorze społecznym swojego rodzaju gwarancją bezpieczeństwa za oszustwa finansowe na wielką skalę.

    Rozmawiała Edyta Hołdyńska
    Epidemia ???
  • @Husky 19:41:36
    Esbecja przegrywa w Strasburgu. Nie odzyskają niebotycznych emerytur.

    https://rpolska.wordpress.com/2017/04/30/esbecja-przegrywa-w-strasburgu-nie-odzyskaja-niebotycznych-emerytur/

    Europejski Trybunał Praw Człowieka nie dopuścił do rozpatrzenia skargi byłych funkcjonariuszy UB i SB na polskie przepisy odbierające im wysokie emerytury. To ostateczny wyrok, który oznacza, że nic już nie cofnie decyzji polskiego parlamentu. Świadczenia dla służących w reżimowych służbach pozostaną obniżone.

    Skargę wniosło 1628 osób, których dotyczyła ustawa dezubekizacyjna uchwalona w 2009 roku, a obowiązująca od 1 stycznia 2010 roku. Obniżka – średnio o ok. 14 proc. – dotyczyła około 40 tysięcy. Skargi funkcjonariuszy UB i SB najpierw odrzuciły polskie sądy, a nasz Trybunał Konstytucyjny uznał, że esbeckie emerytury są prawami nabytymi niesłusznie.

    Stający tradycyjnie w obronie SB-ków poseł Jan Widacki z SLD w lutym 2010 roku wieszczył w „Dzienniku”, jak to polski rząd skompromituje się w Strasburgu: Państwo Polskie będzie przegrywało sprawa po sprawie. Czytaj dalej poniżej Sędziowie zwrócili uwagę, że emerytury nie są nienaruszalne. Zaznaczyli również, że esbecy nie zostali bez środków do życia i ich uposażenia są ciągle wyższe niż emerytury w systemie ogólnym. Pojawił się również argument moralny. Trybunał przypomniał, że funkcjonariusze SB pracowali dla aparatu bezpieczeństwa wzorowanego na sowieckim KGB, porównał służby PRL do Stasi i Securitate i stwierdził, że powstały one po to, by łamać prawa człowieka – chronione przez Europejską Konwencję Praw Człowieka, którą kieruje się w swoich orzeczeniach trybunał w Strasbourgu. Wśród skarżących się do ETCz UB-ków była m.in. Lucyna Tuleya, matka sędziego Igora Tulei.
    Epidemia ???
  • @Husky
    "Uchodźcy" jeżdżą na wakacje do rodzinnych krajów mimo że są w nich tak strasznie prześladowani


    Anna Wiejak http://prawy.pl/52778-uchodzcy-jezdza-na-wakacje-do-rodzinnych-krajow-mimo-ze-rzekomo-sa-w-nich-przesladowani/


    Mimo że twierdzą, iż w kraju pochodzenia czekają ich sądy i kary, coraz więcej azylantów mieszkających w Niemczech podróżuje do swoich rodzinnych krajów na wakacje.

    Niemieckie Federalne Biuro ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) zauważa, że coraz większa liczba uchodźców jeździ z powrotem do krajów, w których rzekomo są zagrożeni i z których uciekli. Rzecznik prasowa BAMF powiedziała, iż mają świadomość takich przypadków dzięki współpracy z policją federalną.

    Mimo tej świadomość BAMF nie sporządza jednak jakichkolwiek statystyk w tej kwestii, zatem nie sposób jest podać na ten temat nawet przybliżonych danych. Wiadomo jedynie, iż nie są to pojedyncze przypadki i może to być zjawisko powszechne, na co zresztą zwraca uwagę wspomniana instytucja.



    BAMF zauważa także, że obecnie w Niemczech nie istnieje prawo, które powstrzymywałoby migrantów od podróżowania do krajów pochodzenia, kiedy już zostanie im przyznany status uchodźcy. Według agencji niektóre z przypadków wyjazdów są uzasadnione, jak na przykład poważna choroba bliskiego krewnego.

    Unijne regulacje przewidują, że jeżeli dana osoba uzyska status uchodźcy, nie traci go z chwilą wyjazdu do ojczyzny.

    Mimo tego BAMF informuje, że jeżeli wyjazd okaże się wyjazdem wakacyjnym, niezgodnie z deklarowanym celem i zostanie to potwierdzone, może prowadzić do cofnięcia statusu uchodźcy. Niemcy nie są jedynym krajem, w którym azylanci udają się do swoich ojczyzn za pieniądze podatników. Jak donoszą szwajcarskie media, w Szwajcarii było tysiące przypadków imigrantów z Erytrei ciągnących zasiłki z kasy państwa i udających się na wakacje do kraju pochodzenia. Imigranci w Szwajcarii złożyli prawie 50 tys. wniosków o pozwolenie wyjazdu, z których większość została zaakceptowana.

    Erytrejczycy – jak wynika z danych zgromadzonych przez Frontex – są jednymi z najczęściej podróżujących do ojczyzny. Zdaniem funkcjonariuszy Frontexu zdecydowana większość tzw. uchodźców przyjeżdża do Europy jedynie z przyczyn ekonomicznych.

    W celu uzyskania statusu azylanta wielu migrantów chwyta się naprawdę niezwykłych metod, aby ich wniosek o azyl nie został odrzucony. Jednym z nich jest przyznawanie się do morderstw i innych zbrodni, które mogłyby prowadzić do kary śmierci w ich krajach ojczystych. Prawo UE zabrania Niemcom oraz pozostałym krajom członkowskim deportowania migrantów do krajów, w których mogą ich spotkać tortury albo śmierć.

    Źródło: Breitbart
    - Polacy są dla nas wzorem - mówi Tatjana Festerling
  • @Fatamorgan
    "Uchodźcy" jeżdżą na wakacje do rodzinnych krajów mimo że są w nich tak strasznie prześladowani


    Anna Wiejak http://prawy.pl/52778-uchodzcy-jezdza-na-wakacje-do-rodzinnych-krajow-mimo-ze-rzekomo-sa-w-nich-przesladowani/


    Mimo że twierdzą, iż w kraju pochodzenia czekają ich sądy i kary, coraz więcej azylantów mieszkających w Niemczech podróżuje do swoich rodzinnych krajów na wakacje.

    Niemieckie Federalne Biuro ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) zauważa, że coraz większa liczba uchodźców jeździ z powrotem do krajów, w których rzekomo są zagrożeni i z których uciekli. Rzecznik prasowa BAMF powiedziała, iż mają świadomość takich przypadków dzięki współpracy z policją federalną.

    Mimo tej świadomość BAMF nie sporządza jednak jakichkolwiek statystyk w tej kwestii, zatem nie sposób jest podać na ten temat nawet przybliżonych danych. Wiadomo jedynie, iż nie są to pojedyncze przypadki i może to być zjawisko powszechne, na co zresztą zwraca uwagę wspomniana instytucja.



    BAMF zauważa także, że obecnie w Niemczech nie istnieje prawo, które powstrzymywałoby migrantów od podróżowania do krajów pochodzenia, kiedy już zostanie im przyznany status uchodźcy. Według agencji niektóre z przypadków wyjazdów są uzasadnione, jak na przykład poważna choroba bliskiego krewnego.

    Unijne regulacje przewidują, że jeżeli dana osoba uzyska status uchodźcy, nie traci go z chwilą wyjazdu do ojczyzny.

    Mimo tego BAMF informuje, że jeżeli wyjazd okaże się wyjazdem wakacyjnym, niezgodnie z deklarowanym celem i zostanie to potwierdzone, może prowadzić do cofnięcia statusu uchodźcy. Niemcy nie są jedynym krajem, w którym azylanci udają się do swoich ojczyzn za pieniądze podatników. Jak donoszą szwajcarskie media, w Szwajcarii było tysiące przypadków imigrantów z Erytrei ciągnących zasiłki z kasy państwa i udających się na wakacje do kraju pochodzenia. Imigranci w Szwajcarii złożyli prawie 50 tys. wniosków o pozwolenie wyjazdu, z których większość została zaakceptowana.

    Erytrejczycy – jak wynika z danych zgromadzonych przez Frontex – są jednymi z najczęściej podróżujących do ojczyzny. Zdaniem funkcjonariuszy Frontexu zdecydowana większość tzw. uchodźców przyjeżdża do Europy jedynie z przyczyn ekonomicznych.

    W celu uzyskania statusu azylanta wielu migrantów chwyta się naprawdę niezwykłych metod, aby ich wniosek o azyl nie został odrzucony. Jednym z nich jest przyznawanie się do morderstw i innych zbrodni, które mogłyby prowadzić do kary śmierci w ich krajach ojczystych. Prawo UE zabrania Niemcom oraz pozostałym krajom członkowskim deportowania migrantów do krajów, w których mogą ich spotkać tortury albo śmierć.

    Źródło: Breitbart
    Od kardynała Kazimierza Nycz - obroń i uchroń nas Panie
  • @Ziut Polskę Zbaw 05:04:03
    "Uchodźcy" jeżdżą na wakacje do rodzinnych krajów mimo że są w nich tak strasznie prześladowani


    Anna Wiejak http://prawy.pl/52778-uchodzcy-jezdza-na-wakacje-do-rodzinnych-krajow-mimo-ze-rzekomo-sa-w-nich-przesladowani/


    Mimo że twierdzą, iż w kraju pochodzenia czekają ich sądy i kary, coraz więcej azylantów mieszkających w Niemczech podróżuje do swoich rodzinnych krajów na wakacje.

    Niemieckie Federalne Biuro ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) zauważa, że coraz większa liczba uchodźców jeździ z powrotem do krajów, w których rzekomo są zagrożeni i z których uciekli. Rzecznik prasowa BAMF powiedziała, iż mają świadomość takich przypadków dzięki współpracy z policją federalną.

    Mimo tej świadomość BAMF nie sporządza jednak jakichkolwiek statystyk w tej kwestii, zatem nie sposób jest podać na ten temat nawet przybliżonych danych. Wiadomo jedynie, iż nie są to pojedyncze przypadki i może to być zjawisko powszechne, na co zresztą zwraca uwagę wspomniana instytucja.



    BAMF zauważa także, że obecnie w Niemczech nie istnieje prawo, które powstrzymywałoby migrantów od podróżowania do krajów pochodzenia, kiedy już zostanie im przyznany status uchodźcy. Według agencji niektóre z przypadków wyjazdów są uzasadnione, jak na przykład poważna choroba bliskiego krewnego.

    Unijne regulacje przewidują, że jeżeli dana osoba uzyska status uchodźcy, nie traci go z chwilą wyjazdu do ojczyzny.

    Mimo tego BAMF informuje, że jeżeli wyjazd okaże się wyjazdem wakacyjnym, niezgodnie z deklarowanym celem i zostanie to potwierdzone, może prowadzić do cofnięcia statusu uchodźcy. Niemcy nie są jedynym krajem, w którym azylanci udają się do swoich ojczyzn za pieniądze podatników. Jak donoszą szwajcarskie media, w Szwajcarii było tysiące przypadków imigrantów z Erytrei ciągnących zasiłki z kasy państwa i udających się na wakacje do kraju pochodzenia. Imigranci w Szwajcarii złożyli prawie 50 tys. wniosków o pozwolenie wyjazdu, z których większość została zaakceptowana.

    Erytrejczycy – jak wynika z danych zgromadzonych przez Frontex – są jednymi z najczęściej podróżujących do ojczyzny. Zdaniem funkcjonariuszy Frontexu zdecydowana większość tzw. uchodźców przyjeżdża do Europy jedynie z przyczyn ekonomicznych.

    W celu uzyskania statusu azylanta wielu migrantów chwyta się naprawdę niezwykłych metod, aby ich wniosek o azyl nie został odrzucony. Jednym z nich jest przyznawanie się do morderstw i innych zbrodni, które mogłyby prowadzić do kary śmierci w ich krajach ojczystych. Prawo UE zabrania Niemcom oraz pozostałym krajom członkowskim deportowania migrantów do krajów, w których mogą ich spotkać tortury albo śmierć.

    Źródło: Breitbart
    Spisek! To EU "z urzędu" zaprosiła sobie 50 mln migrantów EN
  • @Husky
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/25/825/360/4c15c734806c436ba5bc4667226313cb.jpeg

    Najpierw oficer Bundeswehry, teraz ukraińska rodzina, czyli o tym jak łatwo udawać syryjskich uchodźców w Niemczech. W kwietniu niemiecka policja aresztowała porucznika Bundeswehry podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Oficer prowadził „podwójne życie” podając się za syryjskiego uchodźcę. Twierdził, że jest sprzedawcą owoców z Damaszku. W 2015 roku złożył podanie o azyl. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że nie zna arabskiego. Mężczyzna otrzymywał zasiłek i dostał mieszkanie, opłacane z kieszeni podatników. To, że nie wygląda na Syryjczyka, także nie zwróciło uwagi pracowników Federalnego Urzędu ds. Migracji (BAMF). Jak się okazuje kuriozalny przypadek oficera Bundeswehry, który uwidocznił niebezpieczne luki w systemie rejestracji uchodźców oraz brak efektywnej kontroli tożsamości przybywających do Niemiec imigrantów, nie był odosobniony. Za syryjskich uchodźców podawała się bowiem cała rodzina Ukraińców, która przybyła we wrześniu 2014 r. do Niemiec, a następnie złożyła podanie o azyl. Jako Syryjczycy. BAMF rzeczywiście przyznał rodzinie w 2015 r. azyl oraz status uchodźców. Pisemnie. Urzędnicy z rodziną – jak pisze niemiecki dziennik „Die Welt” – nigdy się nie spotkali osobiście. Prawo pobytu zostało udzielone ot tak, na fali tzw. polityki otwartych drzwi i narzuconej odgórnie kultury powitania. Kontroli tożsamości nie było. Rodzina otrzymała lokum w obozie dla uchodźców w okręgu Borken w rejencji Münster oraz zasiłek. I zapewne doczekałaby się w końcu własnego mieszkania, gdyby nie chwaliła się swoim oszustwem. Ukraińcy mówili innym mieszkańcom obozu, by także podawali się za Syryjczyków, bo „niemieckich urzędników łatwo oszukać”. Śmiali się, że „głupi Niemcy” nawet nie zauważyli, że żaden z nich nie mówi po arabsku. Ta informacja trafiła w końcu do BAMF, który cofnął swoją decyzję o przyznaniu rodzinie azylu. Na tym sprawa pewnie by się skończyła, ale Ukraińcy zaskarżyli decyzję BAMF do sądu. Według nich nie można ot tak cofać decyzji administracyjnych, bo to godzi w zasadę „bezpieczeństwa prawa”, która chroni obywateli przed samowolą urzędników. Ukraińcy przed sądem zapewne przegrają, bo otrzymali azyl na podstawie fałszywych przesłanek, ale to Niemcy są tu prawdziwymi przegranymi. Oficer Bundeswehry i rodzina z Ukrainy to bowiem zapewne tylko wierzchołek góry lodowej. Według agencji Frontex 14,2 proc. imigrantów, którzy dotarli w 2015 r. do Europy jako Syryjczycy, tak naprawdę pochodziło z innych krajów – z Iraku, Palestyny, Maroka. Podobnie wyglądała według Frontexu sytuacja w 2016 r. Na dodatek – jak twierdzi agencja – większość domniemanych uchodźców z Syrii została sprawdzona wyłącznie w tzw. systemie ekspresowym, czyli pytano ich o nazwę najwyższego szczytu w Syrii, o nazwę waluty i imię i nazwisko przedostatniego syryjskiego prezydenta. Jeśli znali odpowiedź na te pytania, uznawano ich z automatu za Syryjczyków. Nawet sfałszowany paszport nie stanowił przeszkody w otrzymaniu azylu, bowiem w wielu przypadkach, jak przyznała Federalna Policja Kryminalna (BKA) „nie dało się jednoznacznie stwierdzić, czy dokument jest fałszywy czy nie”. Choćby gdy nosił wyraźne ślady użytkowania.
    W produkcji tego typu dokumentów wyspecjalizowały się przestępcze bandy w Turcji. W 2016 r. ponad 40 proc. Marokańczyków, którzy nielegalnie przybyli do Europy, podawało się za Syryjczyków. To są oficjalne dane, powszechnie znane. A na pewno są znane niemieckiemu urzędowi ds. migracji. Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere mówił wielokrotnie publicznie, że aż 30 proc. Syryjczyków jest jego zdaniem fałszywych i pochodzi z innych krajów Afryki oraz Bliskiego Wschodu.
    Ideologiczne zaślepienie, polityczna poprawność oraz praktyczna niemożność sprawdzenia wszystkich przybywających do Niemiec imigrantów spowodowały jednak, że zaniechano efektywnej kontroli przybyszy. Syryjczykiem był ostatecznie ten, kto się za niego podawał. Bo jak tu weryfikować, czy to Syryjczyk? Przecież on twierdzi, że jest Syryjczykiem, i to powinno zamknąć sprawę, kwestionowanie tego to niemal nazizm. Biedny człowiek ucieka przed wojną, a tu okrutny urzędnik zadaje mu podejrzliwe pytania. To wszak skandaliczne! Pytań więc nie zadawano. Takich przypadków jak ukraińska rodzina, gdzie azyl został przyznany na podstawie pisemnego podania, bez osobistego spotkania z wnioskodawcą, były tysiące. Po skandalu z oficerem Bundeswehry, który udając uchodźcę z Syrii uzyskał azyl w Niemczech, BAMF postanowił sprawdzić, czy przy wcześniejszych decyzjach nie popełniono podobnych błędów. Przykład ukraińskiej rodziny pokazuje, że popełniono, pytanie tylko w ilu przypadkach.
    autor: Aleksandra Rybińska
    Ps..Fryce zawsze były głupie i tak to zostało. Jak u Hitchcocka, czekam na następne odcinki ...
    - Polacy są dla nas wzorem - mówi Tatjana Festerling
  • @Fatamorgan
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/25/825/360/4c15c734806c436ba5bc4667226313cb.jpeg

    Najpierw oficer Bundeswehry, teraz ukraińska rodzina, czyli o tym jak łatwo udawać syryjskich uchodźców w Niemczech. W kwietniu niemiecka policja aresztowała porucznika Bundeswehry podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Oficer prowadził „podwójne życie” podając się za syryjskiego uchodźcę. Twierdził, że jest sprzedawcą owoców z Damaszku. W 2015 roku złożył podanie o azyl. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że nie zna arabskiego. Mężczyzna otrzymywał zasiłek i dostał mieszkanie, opłacane z kieszeni podatników. To, że nie wygląda na Syryjczyka, także nie zwróciło uwagi pracowników Federalnego Urzędu ds. Migracji (BAMF). Jak się okazuje kuriozalny przypadek oficera Bundeswehry, który uwidocznił niebezpieczne luki w systemie rejestracji uchodźców oraz brak efektywnej kontroli tożsamości przybywających do Niemiec imigrantów, nie był odosobniony. Za syryjskich uchodźców podawała się bowiem cała rodzina Ukraińców, która przybyła we wrześniu 2014 r. do Niemiec, a następnie złożyła podanie o azyl. Jako Syryjczycy. BAMF rzeczywiście przyznał rodzinie w 2015 r. azyl oraz status uchodźców. Pisemnie. Urzędnicy z rodziną – jak pisze niemiecki dziennik „Die Welt” – nigdy się nie spotkali osobiście. Prawo pobytu zostało udzielone ot tak, na fali tzw. polityki otwartych drzwi i narzuconej odgórnie kultury powitania. Kontroli tożsamości nie było. Rodzina otrzymała lokum w obozie dla uchodźców w okręgu Borken w rejencji Münster oraz zasiłek. I zapewne doczekałaby się w końcu własnego mieszkania, gdyby nie chwaliła się swoim oszustwem. Ukraińcy mówili innym mieszkańcom obozu, by także podawali się za Syryjczyków, bo „niemieckich urzędników łatwo oszukać”. Śmiali się, że „głupi Niemcy” nawet nie zauważyli, że żaden z nich nie mówi po arabsku. Ta informacja trafiła w końcu do BAMF, który cofnął swoją decyzję o przyznaniu rodzinie azylu. Na tym sprawa pewnie by się skończyła, ale Ukraińcy zaskarżyli decyzję BAMF do sądu. Według nich nie można ot tak cofać decyzji administracyjnych, bo to godzi w zasadę „bezpieczeństwa prawa”, która chroni obywateli przed samowolą urzędników. Ukraińcy przed sądem zapewne przegrają, bo otrzymali azyl na podstawie fałszywych przesłanek, ale to Niemcy są tu prawdziwymi przegranymi. Oficer Bundeswehry i rodzina z Ukrainy to bowiem zapewne tylko wierzchołek góry lodowej. Według agencji Frontex 14,2 proc. imigrantów, którzy dotarli w 2015 r. do Europy jako Syryjczycy, tak naprawdę pochodziło z innych krajów – z Iraku, Palestyny, Maroka. Podobnie wyglądała według Frontexu sytuacja w 2016 r. Na dodatek – jak twierdzi agencja – większość domniemanych uchodźców z Syrii została sprawdzona wyłącznie w tzw. systemie ekspresowym, czyli pytano ich o nazwę najwyższego szczytu w Syrii, o nazwę waluty i imię i nazwisko przedostatniego syryjskiego prezydenta. Jeśli znali odpowiedź na te pytania, uznawano ich z automatu za Syryjczyków. Nawet sfałszowany paszport nie stanowił przeszkody w otrzymaniu azylu, bowiem w wielu przypadkach, jak przyznała Federalna Policja Kryminalna (BKA) „nie dało się jednoznacznie stwierdzić, czy dokument jest fałszywy czy nie”. Choćby gdy nosił wyraźne ślady użytkowania.
    W produkcji tego typu dokumentów wyspecjalizowały się przestępcze bandy w Turcji. W 2016 r. ponad 40 proc. Marokańczyków, którzy nielegalnie przybyli do Europy, podawało się za Syryjczyków. To są oficjalne dane, powszechnie znane. A na pewno są znane niemieckiemu urzędowi ds. migracji. Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere mówił wielokrotnie publicznie, że aż 30 proc. Syryjczyków jest jego zdaniem fałszywych i pochodzi z innych krajów Afryki oraz Bliskiego Wschodu.
    Ideologiczne zaślepienie, polityczna poprawność oraz praktyczna niemożność sprawdzenia wszystkich przybywających do Niemiec imigrantów spowodowały jednak, że zaniechano efektywnej kontroli przybyszy. Syryjczykiem był ostatecznie ten, kto się za niego podawał. Bo jak tu weryfikować, czy to Syryjczyk? Przecież on twierdzi, że jest Syryjczykiem, i to powinno zamknąć sprawę, kwestionowanie tego to niemal nazizm. Biedny człowiek ucieka przed wojną, a tu okrutny urzędnik zadaje mu podejrzliwe pytania. To wszak skandaliczne! Pytań więc nie zadawano. Takich przypadków jak ukraińska rodzina, gdzie azyl został przyznany na podstawie pisemnego podania, bez osobistego spotkania z wnioskodawcą, były tysiące. Po skandalu z oficerem Bundeswehry, który udając uchodźcę z Syrii uzyskał azyl w Niemczech, BAMF postanowił sprawdzić, czy przy wcześniejszych decyzjach nie popełniono podobnych błędów. Przykład ukraińskiej rodziny pokazuje, że popełniono, pytanie tylko w ilu przypadkach.
    autor: Aleksandra Rybińska
    Ps..Fryce zawsze były głupie i tak to zostało. Jak u Hitchcocka, czekam na następne odcinki ...
    Od kardynała Kazimierza Nycz - obroń i uchroń nas Panie
  • @Husky
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/06/25/825/360/4c15c734806c436ba5bc4667226313cb.jpeg

    Najpierw oficer Bundeswehry, teraz ukraińska rodzina, czyli o tym jak łatwo udawać syryjskich uchodźców w Niemczech. W kwietniu niemiecka policja aresztowała porucznika Bundeswehry podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Oficer prowadził „podwójne życie” podając się za syryjskiego uchodźcę. Twierdził, że jest sprzedawcą owoców z Damaszku. W 2015 roku złożył podanie o azyl. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że nie zna arabskiego. Mężczyzna otrzymywał zasiłek i dostał mieszkanie, opłacane z kieszeni podatników. To, że nie wygląda na Syryjczyka, także nie zwróciło uwagi pracowników Federalnego Urzędu ds. Migracji (BAMF). Jak się okazuje kuriozalny przypadek oficera Bundeswehry, który uwidocznił niebezpieczne luki w systemie rejestracji uchodźców oraz brak efektywnej kontroli tożsamości przybywających do Niemiec imigrantów, nie był odosobniony. Za syryjskich uchodźców podawała się bowiem cała rodzina Ukraińców, która przybyła we wrześniu 2014 r. do Niemiec, a następnie złożyła podanie o azyl. Jako Syryjczycy. BAMF rzeczywiście przyznał rodzinie w 2015 r. azyl oraz status uchodźców. Pisemnie. Urzędnicy z rodziną – jak pisze niemiecki dziennik „Die Welt” – nigdy się nie spotkali osobiście. Prawo pobytu zostało udzielone ot tak, na fali tzw. polityki otwartych drzwi i narzuconej odgórnie kultury powitania. Kontroli tożsamości nie było. Rodzina otrzymała lokum w obozie dla uchodźców w okręgu Borken w rejencji Münster oraz zasiłek. I zapewne doczekałaby się w końcu własnego mieszkania, gdyby nie chwaliła się swoim oszustwem. Ukraińcy mówili innym mieszkańcom obozu, by także podawali się za Syryjczyków, bo „niemieckich urzędników łatwo oszukać”. Śmiali się, że „głupi Niemcy” nawet nie zauważyli, że żaden z nich nie mówi po arabsku. Ta informacja trafiła w końcu do BAMF, który cofnął swoją decyzję o przyznaniu rodzinie azylu. Na tym sprawa pewnie by się skończyła, ale Ukraińcy zaskarżyli decyzję BAMF do sądu. Według nich nie można ot tak cofać decyzji administracyjnych, bo to godzi w zasadę „bezpieczeństwa prawa”, która chroni obywateli przed samowolą urzędników. Ukraińcy przed sądem zapewne przegrają, bo otrzymali azyl na podstawie fałszywych przesłanek, ale to Niemcy są tu prawdziwymi przegranymi. Oficer Bundeswehry i rodzina z Ukrainy to bowiem zapewne tylko wierzchołek góry lodowej. Według agencji Frontex 14,2 proc. imigrantów, którzy dotarli w 2015 r. do Europy jako Syryjczycy, tak naprawdę pochodziło z innych krajów – z Iraku, Palestyny, Maroka. Podobnie wyglądała według Frontexu sytuacja w 2016 r. Na dodatek – jak twierdzi agencja – większość domniemanych uchodźców z Syrii została sprawdzona wyłącznie w tzw. systemie ekspresowym, czyli pytano ich o nazwę najwyższego szczytu w Syrii, o nazwę waluty i imię i nazwisko przedostatniego syryjskiego prezydenta. Jeśli znali odpowiedź na te pytania, uznawano ich z automatu za Syryjczyków. Nawet sfałszowany paszport nie stanowił przeszkody w otrzymaniu azylu, bowiem w wielu przypadkach, jak przyznała Federalna Policja Kryminalna (BKA) „nie dało się jednoznacznie stwierdzić, czy dokument jest fałszywy czy nie”. Choćby gdy nosił wyraźne ślady użytkowania.
    W produkcji tego typu dokumentów wyspecjalizowały się przestępcze bandy w Turcji. W 2016 r. ponad 40 proc. Marokańczyków, którzy nielegalnie przybyli do Europy, podawało się za Syryjczyków. To są oficjalne dane, powszechnie znane. A na pewno są znane niemieckiemu urzędowi ds. migracji. Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere mówił wielokrotnie publicznie, że aż 30 proc. Syryjczyków jest jego zdaniem fałszywych i pochodzi z innych krajów Afryki oraz Bliskiego Wschodu.
    Ideologiczne zaślepienie, polityczna poprawność oraz praktyczna niemożność sprawdzenia wszystkich przybywających do Niemiec imigrantów spowodowały jednak, że zaniechano efektywnej kontroli przybyszy. Syryjczykiem był ostatecznie ten, kto się za niego podawał. Bo jak tu weryfikować, czy to Syryjczyk? Przecież on twierdzi, że jest Syryjczykiem, i to powinno zamknąć sprawę, kwestionowanie tego to niemal nazizm. Biedny człowiek ucieka przed wojną, a tu okrutny urzędnik zadaje mu podejrzliwe pytania. To wszak skandaliczne! Pytań więc nie zadawano. Takich przypadków jak ukraińska rodzina, gdzie azyl został przyznany na podstawie pisemnego podania, bez osobistego spotkania z wnioskodawcą, były tysiące. Po skandalu z oficerem Bundeswehry, który udając uchodźcę z Syrii uzyskał azyl w Niemczech, BAMF postanowił sprawdzić, czy przy wcześniejszych decyzjach nie popełniono podobnych błędów. Przykład ukraińskiej rodziny pokazuje, że popełniono, pytanie tylko w ilu przypadkach.
    autor: Aleksandra Rybińska
    Ps..Fryce zawsze były głupie i tak to zostało. Jak u Hitchcocka, czekam na następne odcinki ...
    Spisek! To EU "z urzędu" zaprosiła sobie 50 mln migrantów EN
  • @Jasiek 18:46:25
    Ta kobieta powinna być skierowana na badania psychiatryczne. To nie jest normalne co zrobiła. W środowisku sędziów jest wielu psychopatów, ale są chronieni przez immunitet i nic im nie można zrobić. Czas najwyższy na zniesienie immunitetów wszystkim. "Wszystkich won", jak mawiał klasyk. Opcja zerowa przyniesie mniejsze straty dla społeczeństwa niż próba naprawienia tego chorego systemu i zdegenerowanych ludzi.
    Epidemia ???
  • @Husky 21:33:27
    Nycz nie pierwszy raz wypowiada się w sposób niegodny. No, cóż już nadeszły czasy Antychrysta. Niestety - działa w Kościele. Polacy instynktownie nie lubią Nycza. Czuje się z daleka fałsz i brak duchowości tego TW. Mają go czym szantażować,a taki nigdy nie będzie dobrym biskupem. Ukrainiec i przechrzta Nycz w Polsce nie ma już czego szukać. Bardzo proszę by opuścił nasz kraj. Już jeden taki był co chciał korytarza. Źle mi się to kojarzy. Nycz też mi się źle kojarzy. Nycz jest już skompromitowany. To posłuszny karierowicz o ciasnym intelekcie. Od początku postać odpychająca i mierna. To przez takich ludzie odchodzą od kościoła zniechęceni brakiem zasad i durnotą. Eurokołchoz nie dysponuje jeszcze narzędziem terroru czyli własną muzułmańską armią. Lewactwo mogłoby użyć jej przeciw Polakom. Usuniecie zdrajców Polski z życia publicznego to RACJA STANU. Nycz jak pan śmie wzywać parafie do przyjmowania "uchodźców", kto dał panu prawo, nie zgadzam się ani miliony Polaków na taką bezczelną akcję. Może ktoś wie, czy w przyjęciu postmodernistycznej koncepcji gościnności absolutnej (domagającej się od gospodarza samozniszczenia) jest jakieś drugie dno? Pieniądze z Niemiec? Coś innego?
    - Polacy są dla nas wzorem - mówi Tatjana Festerling
  • Nycz nie pierwszy raz wypowiada się w sposób niegodny.
    No, cóż już nadeszły czasy Antychrysta. Niestety - działa w Kościele. Polacy instynktownie nie lubią Nycza. Czuje się z daleka fałsz i brak duchowości tego TW. Mają go czym szantażować,a taki nigdy nie będzie dobrym biskupem. Ukrainiec i przechrzta Nycz w Polsce nie ma już czego szukać. Bardzo proszę by opuścił nasz kraj. Już jeden taki był co chciał korytarza. Źle mi się to kojarzy. Nycz też mi się źle kojarzy. Nycz jest już skompromitowany. To posłuszny karierowicz o ciasnym intelekcie. Od początku postać odpychająca i mierna. To przez takich ludzie odchodzą od kościoła zniechęceni brakiem zasad i durnotą. Eurokołchoz nie dysponuje jeszcze narzędziem terroru czyli własną muzułmańską armią. Lewactwo mogłoby użyć jej przeciw Polakom. Usuniecie zdrajców Polski z życia publicznego to RACJA STANU. Nycz jak pan śmie wzywać parafie do przyjmowania "uchodźców", kto dał panu prawo, nie zgadzam się ani miliony Polaków na taką bezczelną akcję. Może ktoś wie, czy w przyjęciu postmodernistycznej koncepcji gościnności absolutnej (domagającej się od gospodarza samozniszczenia) jest jakieś drugie dno? Pieniądze z Niemiec? Coś innego?
    Od kardynała Kazimierza Nycz - obroń i uchroń nas Panie
  • Nycz nie pierwszy raz wypowiada się w sposób niegodny.
    No, cóż już nadeszły czasy Antychrysta. Niestety - działa w Kościele. Polacy instynktownie nie lubią Nycza. Czuje się z daleka fałsz i brak duchowości tego TW. Mają go czym szantażować,a taki nigdy nie będzie dobrym biskupem. Ukrainiec i przechrzta Nycz w Polsce nie ma już czego szukać. Bardzo proszę by opuścił nasz kraj. Już jeden taki był co chciał korytarza. Źle mi się to kojarzy. Nycz też mi się źle kojarzy. Nycz jest już skompromitowany. To posłuszny karierowicz o ciasnym intelekcie. Od początku postać odpychająca i mierna. To przez takich ludzie odchodzą od kościoła zniechęceni brakiem zasad i durnotą. Eurokołchoz nie dysponuje jeszcze narzędziem terroru czyli własną muzułmańską armią. Lewactwo mogłoby użyć jej przeciw Polakom. Usuniecie zdrajców Polski z życia publicznego to RACJA STANU. Nycz jak pan śmie wzywać parafie do przyjmowania "uchodźców", kto dał panu prawo, nie zgadzam się ani miliony Polaków na taką bezczelną akcję. Może ktoś wie, czy w przyjęciu postmodernistycznej koncepcji gościnności absolutnej (domagającej się od gospodarza samozniszczenia) jest jakieś drugie dno? Pieniądze z Niemiec? Coś innego?
    Spisek! To EU "z urzędu" zaprosiła sobie 50 mln migrantów EN
  • @Jasiek 18:16:57
    Tak z 95%!
    Epidemia ???
  • @Husky 12:23:21
    Domagają się od Polski „korytarza”? Czy kapitulacji? Skojarzenia niestety uprawnione
    Rzadko wypowiadam się przeciwko swojemu biskupowi. Prawdę powiedziawszy – nie zrobiłem tego nigdy. Niestety nadszedł ten pierwszy raz. Kardynał Kazimierz Nycz wzywa do działania w kwestii „korytarzy humanitarnych”, wzywa do przyjmowania uchodźców do 10 tysięcy polskich parafii. Te parafie nie są jednak wydzielonymi obszarami pod zarządem kardynała Nycza, te parafie to Polska. Zbyt wiele sygnałów świadczy o tym, że wołanie o „korytarze” to niestety jedynie kamuflaż prawdziwych intencji. „Korytarza” domagano się już od Polski w 1939 roku. Uprawniona jest obawa, że po „korytarzach” nastąpi otwarcie bram i wkroczenie tych, których nie zapraszaliśmy. Po to, by zmienili nasz dom wedle swoich, nie naszych planów.
    Spór „przyjmować czy nie przyjmować” liberałowie i lewica próbują przedstawić jako „solidarność czy brak solidarności”, a potem – jak to uwielbiają robić – zawstydzać Polaków. Robią to dziś razem z chłystkiem na stolcu prezydenta przebrzmiałej potęgi, który poucza nas o wartościach, a zapomniał albo może w ogóle nigdy nie wiedział, że państwo francuskie w latach 1942-44 gorliwie wyłapywało francuskich Żydów oraz Żydów uchodźców i ładowało ich na transporty do niemieckich obozów śmieci Auschwitz, Majdanka, Sobiboru. Do Auschwitz zbudowanego w roku 1940 pierwotnie dla Polaków. Gdzie Niemcy zamordowali 80 tysięcy Polaków, kilkaset tysięcy polskich Żydów, ponad trzysta tysięcy Żydów węgierskich i kilkadziesiąt tysięcy Żydów francuskich, ochoczo przez Francuzów wyłapanych i przysłanych do niemieckich fabryk śmierci przez francuski rząd. Państwową ideologią i praktyką Francji było więc wydawanie Niemcom Żydów na śmierć - wtedy, gdy rząd polski – jako JEDYNY na świecie – ratowanie Żydów przed niemieckim, państwowym „Endlosung der Judenfrage” („ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”) wpisał w swe cele wojenne, a za wydanie Żyda niemieckim, przemysłowym mordercom karał polskich szmalcowników śmiercią.
    Ta dygresja nie jest od rzeczy. Ówczesne niemieckie domaganie się „korytarza” przez polskie terytorium było słabo zakamuflowanym, butnym i bezczelnym domaganiem się złamania woli polskiego państwa i narodu. Było początkiem „naprawiania” Europy przez zbrodniczych szaleńców. Uznali oni, że demografię należy zmienić, jednym dać „Lebensraum” (przestrzeń życiową), innych zepchnąć. Przesiedlać całe narody wedle chorej wizji narodowo-socjalistycznych i międzynarodowo-socjalistycznych uzurpatorów, łamiąc wolę tychże narodów i ich demokratycznych władz. Niestety analogie uprawnione. Dzisiejsze niemieckie i francuskie domaganie się od Polski „korytarza” czy „korytarzy” także jest butnym żądaniem złamania woli polskiego państwa i narodu. Polska bez przechwałek i unijnych funduszy przyjęła milion Ukraińców z państwa, które jest w stanie wojny. Przyjęła tysiące Wietnamczyków i Chińczyków. Bo widzimy, że nie chcą zmieniać Polski wedle swojej cywilizacji.
    Elity, które szafują polit-poprawną deklaracją solidarności bez brania za nią odpowiedzialności nie są wiarygodne. Jeśli kardynał Nycz chce dać dobry przykład – niech najpierw stanie na czele komisji, która wyjaśni dlaczego mieszkający w Górze Kalwarii czeczeńscy muzułmanie terroryzują okolicznych Polaków i otwarcie mówią „tam gdzie jesteśmy my, tam jest państwo muzułmańskie”. Niech kardynał Nycz zaproponuje rozwiązanie tej sytuacji, a potem przypilnuje jego realizacji – czy okaże się skuteczne. Jeśli odniesie sukces, jeśli w Górze Kalwarii ustanie imigrancki horror i zalążki „muzułmańskiego państwa”, wtedy niech kardynał zaprosi prześladowaną, syryjską rodzinę – i na czas ich pobytu w Polsce - odda jej swój apartament. Sam niech zamieszka tuż obok i weźmie pełną odpowiedzialność za gości przez cały okres ich pobytu. O to proszę kardynała Nycza, mojego biskupa, za którego mądrość i zdrowie modlę się co tydzień.
    Wierzę, że mój biskup w swej szlachetności nie rozumie do czego jest używany. Istotą sprawy jest wolność. Pytanie brzmi – czy uzurpatorzy przyjmujący rolę Wielkich Inżynierów mają prawo mieszać narodami, decydować za nich, narzucać im swoje wizjonerskie pomysły jak na nowo urządzić świat. Przez wieki Francuzi budowali swą potęgę na kolonizowaniu innych narodów, ich duma – Luwr – roi się od kradzionego. Niemcy wielokrotnie próbowali podbijać nowe terytoria i zniewalać sąsiednie narody siłą militarną i masowymi mordami, od kilku dekad wiedzą już, że dziś skuteczniejsza bezwzględna ekspansja gospodarcza, co czynią bardzo skutecznie, mniej lub bardziej otwarcie. Ani Niemcy, ani Francuzi nie wyzbyli się jednak buty i poczucia wyższości „rasy panów”. Tych, co wiedzą lepiej, innym wydają rozkazy, oczekują jedynie milczenia i potakiwania. Za to chwalą, poklepują, dają ordery i dobre posady.
    Chcą decydować za Erytrejczyków, że mają zamieszkać w Polsce, podczas, gdy Erytrejczycy wolą w Niemczech. Chcę decydować za Polaków, że mają mieć – jak Szwedzi – w swych miastach strefy muzułmańskie „no-go”, do których nie będzie im wolno wejść, że mają – jak dziś Niemcy – bać się głośno mówić co myślą i opisywać, co widzą.
    Tym razem jednak zderzają się z realnym poczuciem zagrożenia milionów Europejczyków. 91% Greków, 80% Włochów, 65% Francuzów, 65% Polaków i nawet 59% Niemców NIE popiera imigracyjnej polityki Komisji Europejskiej. Francuzi, Niemcy, Szwedzi, Holendrzy mają już w swoich krajach wewnętrzne muzułmańskie państwa, które rozrastają się bardzo szybko. To samo chcą narzucić Polakom, Węgrom, Czechom, Słowakom. Bo wiedzą, że zachowanie bezpieczeństwa w tych krajach przeniesie szybką zmianę proporcji cywilizacyjnych. Z trawionych nieustanną wojną domową kalifatów Niemiec, Szwecji, Holandii i Francji miliony ludzi wyemigrują do bezpiecznego, gospodarczego i cywilizacyjnego centrum Europy – do Warszawy, Gdańska, Poznania, Pragi, Bratysławy, Budapesztu. Wraz z nimi inwestycje, produkcja, usługi, kultura. Dobrobyt, siła i nadzieja. O to jest ta wojna.
    autor: Maciej Pawlicki

    Ps.. Nycz jak Bacerowicz- "musi odejść!"...Nie Koran tylko Ewangelia ks.Biskupie. Nycz zapomina, że biskupi już wisieli na warszawskich latarniach. Nycz to zasługa Sakiewicza z Gazety Polskiej któremu Wielgus nie pasował!!!! Po zaciętej gębie Nycza widać że to gnida. Warszawa ma takiego biskupa na jakiego zasługuje. Podobnie Poznań i Gniezno. Reszta jest OK. Nie rozumiem, czy Nycz ma uprawnienia takie jak rząd? Ja głosowałem na PiS nie na Nycza, kto dał mu prawo wbrew woli Polaków i rządu decydować o naszym losie. Jak on śmie! A może Kardynał Kazimierz Nycz wyjedzie na misję. Zabierze ze sobą swoich przyjaciół. Niech kardynał Nycz wyjedzie do Syrii i będzie tam pomagał osobiście? To żadna sztuka wysługiwać się wiernymi i ich pieniędzmi. Niech Kardynał zrobi wreszcie coś dla Polski, sam własnymi rękami. Gdzieś zapisane jest,że Polska po raz kolejny uratuje Europę przed muzułmanami. Sobieski ich przegonił, a my ich nie wpuszczajmy. Niemcy i Francja niech sobie rządzą, ale nie w Polsce. Niech nas straszą,obrażają, ale i tak my mamy racje. Schetyna, Tusk, Adamowicz, Karnowski z Sopot czy ten z Poznania niech sobie nie myślą, że będą rozwalać państwo od środka. Polacy wiedzą co im grozi, gdy wpuścili te islamy do Polski.

    Apel kościoła czeskiego i węgierskiego do polskiego rządu, polskich biskupów i polityków. Kardynał Nycz-zdrajca!!

    https://www.youtube.com/watch?v=Plqn91mrGMs

    Sumienie Ryszarda P. W jaki sposób Petru nawołując do przyjmowania uchodźców, troszczy się o nasz kraj?
    http://wieslawg.salon24.pl/788678,sumienie-ryszarda-p
    Spisek! To EU "z urzędu" zaprosiła sobie 50 mln migrantów EN
  • @Husky 21:33:27
    Domagają się od Polski „korytarza”? Czy kapitulacji? Skojarzenia niestety uprawnione
    Rzadko wypowiadam się przeciwko swojemu biskupowi. Prawdę powiedziawszy – nie zrobiłem tego nigdy. Niestety nadszedł ten pierwszy raz. Kardynał Kazimierz Nycz wzywa do działania w kwestii „korytarzy humanitarnych”, wzywa do przyjmowania uchodźców do 10 tysięcy polskich parafii. Te parafie nie są jednak wydzielonymi obszarami pod zarządem kardynała Nycza, te parafie to Polska. Zbyt wiele sygnałów świadczy o tym, że wołanie o „korytarze” to niestety jedynie kamuflaż prawdziwych intencji. „Korytarza” domagano się już od Polski w 1939 roku. Uprawniona jest obawa, że po „korytarzach” nastąpi otwarcie bram i wkroczenie tych, których nie zapraszaliśmy. Po to, by zmienili nasz dom wedle swoich, nie naszych planów.
    Spór „przyjmować czy nie przyjmować” liberałowie i lewica próbują przedstawić jako „solidarność czy brak solidarności”, a potem – jak to uwielbiają robić – zawstydzać Polaków. Robią to dziś razem z chłystkiem na stolcu prezydenta przebrzmiałej potęgi, który poucza nas o wartościach, a zapomniał albo może w ogóle nigdy nie wiedział, że państwo francuskie w latach 1942-44 gorliwie wyłapywało francuskich Żydów oraz Żydów uchodźców i ładowało ich na transporty do niemieckich obozów śmieci Auschwitz, Majdanka, Sobiboru. Do Auschwitz zbudowanego w roku 1940 pierwotnie dla Polaków. Gdzie Niemcy zamordowali 80 tysięcy Polaków, kilkaset tysięcy polskich Żydów, ponad trzysta tysięcy Żydów węgierskich i kilkadziesiąt tysięcy Żydów francuskich, ochoczo przez Francuzów wyłapanych i przysłanych do niemieckich fabryk śmierci przez francuski rząd. Państwową ideologią i praktyką Francji było więc wydawanie Niemcom Żydów na śmierć - wtedy, gdy rząd polski – jako JEDYNY na świecie – ratowanie Żydów przed niemieckim, państwowym „Endlosung der Judenfrage” („ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”) wpisał w swe cele wojenne, a za wydanie Żyda niemieckim, przemysłowym mordercom karał polskich szmalcowników śmiercią.
    Ta dygresja nie jest od rzeczy. Ówczesne niemieckie domaganie się „korytarza” przez polskie terytorium było słabo zakamuflowanym, butnym i bezczelnym domaganiem się złamania woli polskiego państwa i narodu. Było początkiem „naprawiania” Europy przez zbrodniczych szaleńców. Uznali oni, że demografię należy zmienić, jednym dać „Lebensraum” (przestrzeń życiową), innych zepchnąć. Przesiedlać całe narody wedle chorej wizji narodowo-socjalistycznych i międzynarodowo-socjalistycznych uzurpatorów, łamiąc wolę tychże narodów i ich demokratycznych władz. Niestety analogie uprawnione. Dzisiejsze niemieckie i francuskie domaganie się od Polski „korytarza” czy „korytarzy” także jest butnym żądaniem złamania woli polskiego państwa i narodu. Polska bez przechwałek i unijnych funduszy przyjęła milion Ukraińców z państwa, które jest w stanie wojny. Przyjęła tysiące Wietnamczyków i Chińczyków. Bo widzimy, że nie chcą zmieniać Polski wedle swojej cywilizacji.
    Elity, które szafują polit-poprawną deklaracją solidarności bez brania za nią odpowiedzialności nie są wiarygodne. Jeśli kardynał Nycz chce dać dobry przykład – niech najpierw stanie na czele komisji, która wyjaśni dlaczego mieszkający w Górze Kalwarii czeczeńscy muzułmanie terroryzują okolicznych Polaków i otwarcie mówią „tam gdzie jesteśmy my, tam jest państwo muzułmańskie”. Niech kardynał Nycz zaproponuje rozwiązanie tej sytuacji, a potem przypilnuje jego realizacji – czy okaże się skuteczne. Jeśli odniesie sukces, jeśli w Górze Kalwarii ustanie imigrancki horror i zalążki „muzułmańskiego państwa”, wtedy niech kardynał zaprosi prześladowaną, syryjską rodzinę – i na czas ich pobytu w Polsce - odda jej swój apartament. Sam niech zamieszka tuż obok i weźmie pełną odpowiedzialność za gości przez cały okres ich pobytu. O to proszę kardynała Nycza, mojego biskupa, za którego mądrość i zdrowie modlę się co tydzień.
    Wierzę, że mój biskup w swej szlachetności nie rozumie do czego jest używany. Istotą sprawy jest wolność. Pytanie brzmi – czy uzurpatorzy przyjmujący rolę Wielkich Inżynierów mają prawo mieszać narodami, decydować za nich, narzucać im swoje wizjonerskie pomysły jak na nowo urządzić świat. Przez wieki Francuzi budowali swą potęgę na kolonizowaniu innych narodów, ich duma – Luwr – roi się od kradzionego. Niemcy wielokrotnie próbowali podbijać nowe terytoria i zniewalać sąsiednie narody siłą militarną i masowymi mordami, od kilku dekad wiedzą już, że dziś skuteczniejsza bezwzględna ekspansja gospodarcza, co czynią bardzo skutecznie, mniej lub bardziej otwarcie. Ani Niemcy, ani Francuzi nie wyzbyli się jednak buty i poczucia wyższości „rasy panów”. Tych, co wiedzą lepiej, innym wydają rozkazy, oczekują jedynie milczenia i potakiwania. Za to chwalą, poklepują, dają ordery i dobre posady.
    Chcą decydować za Erytrejczyków, że mają zamieszkać w Polsce, podczas, gdy Erytrejczycy wolą w Niemczech. Chcę decydować za Polaków, że mają mieć – jak Szwedzi – w swych miastach strefy muzułmańskie „no-go”, do których nie będzie im wolno wejść, że mają – jak dziś Niemcy – bać się głośno mówić co myślą i opisywać, co widzą.
    Tym razem jednak zderzają się z realnym poczuciem zagrożenia milionów Europejczyków. 91% Greków, 80% Włochów, 65% Francuzów, 65% Polaków i nawet 59% Niemców NIE popiera imigracyjnej polityki Komisji Europejskiej. Francuzi, Niemcy, Szwedzi, Holendrzy mają już w swoich krajach wewnętrzne muzułmańskie państwa, które rozrastają się bardzo szybko. To samo chcą narzucić Polakom, Węgrom, Czechom, Słowakom. Bo wiedzą, że zachowanie bezpieczeństwa w tych krajach przeniesie szybką zmianę proporcji cywilizacyjnych. Z trawionych nieustanną wojną domową kalifatów Niemiec, Szwecji, Holandii i Francji miliony ludzi wyemigrują do bezpiecznego, gospodarczego i cywilizacyjnego centrum Europy – do Warszawy, Gdańska, Poznania, Pragi, Bratysławy, Budapesztu. Wraz z nimi inwestycje, produkcja, usługi, kultura. Dobrobyt, siła i nadzieja. O to jest ta wojna.
    autor: Maciej Pawlicki

    Ps.. Nycz jak Bacerowicz- "musi odejść!"...Nie Koran tylko Ewangelia ks.Biskupie. Nycz zapomina, że biskupi już wisieli na warszawskich latarniach. Nycz to zasługa Sakiewicza z Gazety Polskiej któremu Wielgus nie pasował!!!! Po zaciętej gębie Nycza widać że to gnida. Warszawa ma takiego biskupa na jakiego zasługuje. Podobnie Poznań i Gniezno. Reszta jest OK. Nie rozumiem, czy Nycz ma uprawnienia takie jak rząd? Ja głosowałem na PiS nie na Nycza, kto dał mu prawo wbrew woli Polaków i rządu decydować o naszym losie. Jak on śmie! A może Kardynał Kazimierz Nycz wyjedzie na misję. Zabierze ze sobą swoich przyjaciół. Niech kardynał Nycz wyjedzie do Syrii i będzie tam pomagał osobiście? To żadna sztuka wysługiwać się wiernymi i ich pieniędzmi. Niech Kardynał zrobi wreszcie coś dla Polski, sam własnymi rękami. Gdzieś zapisane jest,że Polska po raz kolejny uratuje Europę przed muzułmanami. Sobieski ich przegonił, a my ich nie wpuszczajmy. Niemcy i Francja niech sobie rządzą, ale nie w Polsce. Niech nas straszą,obrażają, ale i tak my mamy racje. Schetyna, Tusk, Adamowicz, Karnowski z Sopot czy ten z Poznania niech sobie nie myślą, że będą rozwalać państwo od środka. Polacy wiedzą co im grozi, gdy wpuścili te islamy do Polski.

    Apel kościoła czeskiego i węgierskiego do polskiego rządu, polskich biskupów i polityków. Kardynał Nycz-zdrajca!!

    https://www.youtube.com/watch?v=Plqn91mrGMs

    Sumienie Ryszarda P. W jaki sposób Petru nawołując do przyjmowania uchodźców, troszczy się o nasz kraj?
    http://wieslawg.salon24.pl/788678,sumienie-ryszarda-p
    - Polacy są dla nas wzorem - mówi Tatjana Festerling
  • Domagają się od Polski „korytarza”? Czy kapitulacji? Skojarzenia niestety uprawnione
    Rzadko wypowiadam się przeciwko swojemu biskupowi. Prawdę powiedziawszy – nie zrobiłem tego nigdy. Niestety nadszedł ten pierwszy raz. Kardynał Kazimierz Nycz wzywa do działania w kwestii „korytarzy humanitarnych”, wzywa do przyjmowania uchodźców do 10 tysięcy polskich parafii. Te parafie nie są jednak wydzielonymi obszarami pod zarządem kardynała Nycza, te parafie to Polska. Zbyt wiele sygnałów świadczy o tym, że wołanie o „korytarze” to niestety jedynie kamuflaż prawdziwych intencji. „Korytarza” domagano się już od Polski w 1939 roku. Uprawniona jest obawa, że po „korytarzach” nastąpi otwarcie bram i wkroczenie tych, których nie zapraszaliśmy. Po to, by zmienili nasz dom wedle swoich, nie naszych planów.
    Spór „przyjmować czy nie przyjmować” liberałowie i lewica próbują przedstawić jako „solidarność czy brak solidarności”, a potem – jak to uwielbiają robić – zawstydzać Polaków. Robią to dziś razem z chłystkiem na stolcu prezydenta przebrzmiałej potęgi, który poucza nas o wartościach, a zapomniał albo może w ogóle nigdy nie wiedział, że państwo francuskie w latach 1942-44 gorliwie wyłapywało francuskich Żydów oraz Żydów uchodźców i ładowało ich na transporty do niemieckich obozów śmieci Auschwitz, Majdanka, Sobiboru. Do Auschwitz zbudowanego w roku 1940 pierwotnie dla Polaków. Gdzie Niemcy zamordowali 80 tysięcy Polaków, kilkaset tysięcy polskich Żydów, ponad trzysta tysięcy Żydów węgierskich i kilkadziesiąt tysięcy Żydów francuskich, ochoczo przez Francuzów wyłapanych i przysłanych do niemieckich fabryk śmierci przez francuski rząd. Państwową ideologią i praktyką Francji było więc wydawanie Niemcom Żydów na śmierć - wtedy, gdy rząd polski – jako JEDYNY na świecie – ratowanie Żydów przed niemieckim, państwowym „Endlosung der Judenfrage” („ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”) wpisał w swe cele wojenne, a za wydanie Żyda niemieckim, przemysłowym mordercom karał polskich szmalcowników śmiercią.
    Ta dygresja nie jest od rzeczy. Ówczesne niemieckie domaganie się „korytarza” przez polskie terytorium było słabo zakamuflowanym, butnym i bezczelnym domaganiem się złamania woli polskiego państwa i narodu. Było początkiem „naprawiania” Europy przez zbrodniczych szaleńców. Uznali oni, że demografię należy zmienić, jednym dać „Lebensraum” (przestrzeń życiową), innych zepchnąć. Przesiedlać całe narody wedle chorej wizji narodowo-socjalistycznych i międzynarodowo-socjalistycznych uzurpatorów, łamiąc wolę tychże narodów i ich demokratycznych władz. Niestety analogie uprawnione. Dzisiejsze niemieckie i francuskie domaganie się od Polski „korytarza” czy „korytarzy” także jest butnym żądaniem złamania woli polskiego państwa i narodu. Polska bez przechwałek i unijnych funduszy przyjęła milion Ukraińców z państwa, które jest w stanie wojny. Przyjęła tysiące Wietnamczyków i Chińczyków. Bo widzimy, że nie chcą zmieniać Polski wedle swojej cywilizacji.
    Elity, które szafują polit-poprawną deklaracją solidarności bez brania za nią odpowiedzialności nie są wiarygodne. Jeśli kardynał Nycz chce dać dobry przykład – niech najpierw stanie na czele komisji, która wyjaśni dlaczego mieszkający w Górze Kalwarii czeczeńscy muzułmanie terroryzują okolicznych Polaków i otwarcie mówią „tam gdzie jesteśmy my, tam jest państwo muzułmańskie”. Niech kardynał Nycz zaproponuje rozwiązanie tej sytuacji, a potem przypilnuje jego realizacji – czy okaże się skuteczne. Jeśli odniesie sukces, jeśli w Górze Kalwarii ustanie imigrancki horror i zalążki „muzułmańskiego państwa”, wtedy niech kardynał zaprosi prześladowaną, syryjską rodzinę – i na czas ich pobytu w Polsce - odda jej swój apartament. Sam niech zamieszka tuż obok i weźmie pełną odpowiedzialność za gości przez cały okres ich pobytu. O to proszę kardynała Nycza, mojego biskupa, za którego mądrość i zdrowie modlę się co tydzień.
    Wierzę, że mój biskup w swej szlachetności nie rozumie do czego jest używany. Istotą sprawy jest wolność. Pytanie brzmi – czy uzurpatorzy przyjmujący rolę Wielkich Inżynierów mają prawo mieszać narodami, decydować za nich, narzucać im swoje wizjonerskie pomysły jak na nowo urządzić świat. Przez wieki Francuzi budowali swą potęgę na kolonizowaniu innych narodów, ich duma – Luwr – roi się od kradzionego. Niemcy wielokrotnie próbowali podbijać nowe terytoria i zniewalać sąsiednie narody siłą militarną i masowymi mordami, od kilku dekad wiedzą już, że dziś skuteczniejsza bezwzględna ekspansja gospodarcza, co czynią bardzo skutecznie, mniej lub bardziej otwarcie. Ani Niemcy, ani Francuzi nie wyzbyli się jednak buty i poczucia wyższości „rasy panów”. Tych, co wiedzą lepiej, innym wydają rozkazy, oczekują jedynie milczenia i potakiwania. Za to chwalą, poklepują, dają ordery i dobre posady.
    Chcą decydować za Erytrejczyków, że mają zamieszkać w Polsce, podczas, gdy Erytrejczycy wolą w Niemczech. Chcę decydować za Polaków, że mają mieć – jak Szwedzi – w swych miastach strefy muzułmańskie „no-go”, do których nie będzie im wolno wejść, że mają – jak dziś Niemcy – bać się głośno mówić co myślą i opisywać, co widzą.
    Tym razem jednak zderzają się z realnym poczuciem zagrożenia milionów Europejczyków. 91% Greków, 80% Włochów, 65% Francuzów, 65% Polaków i nawet 59% Niemców NIE popiera imigracyjnej polityki Komisji Europejskiej. Francuzi, Niemcy, Szwedzi, Holendrzy mają już w swoich krajach wewnętrzne muzułmańskie państwa, które rozrastają się bardzo szybko. To samo chcą narzucić Polakom, Węgrom, Czechom, Słowakom. Bo wiedzą, że zachowanie bezpieczeństwa w tych krajach przeniesie szybką zmianę proporcji cywilizacyjnych. Z trawionych nieustanną wojną domową kalifatów Niemiec, Szwecji, Holandii i Francji miliony ludzi wyemigrują do bezpiecznego, gospodarczego i cywilizacyjnego centrum Europy – do Warszawy, Gdańska, Poznania, Pragi, Bratysławy, Budapesztu. Wraz z nimi inwestycje, produkcja, usługi, kultura. Dobrobyt, siła i nadzieja. O to jest ta wojna.
    autor: Maciej Pawlicki

    Ps.. Nycz jak Bacerowicz- "musi odejść!"...Nie Koran tylko Ewangelia ks.Biskupie. Nycz zapomina, że biskupi już wisieli na warszawskich latarniach. Nycz to zasługa Sakiewicza z Gazety Polskiej któremu Wielgus nie pasował!!!! Po zaciętej gębie Nycza widać że to gnida. Warszawa ma takiego biskupa na jakiego zasługuje. Podobnie Poznań i Gniezno. Reszta jest OK. Nie rozumiem, czy Nycz ma uprawnienia takie jak rząd? Ja głosowałem na PiS nie na Nycza, kto dał mu prawo wbrew woli Polaków i rządu decydować o naszym losie. Jak on śmie! A może Kardynał Kazimierz Nycz wyjedzie na misję. Zabierze ze sobą swoich przyjaciół. Niech kardynał Nycz wyjedzie do Syrii i będzie tam pomagał osobiście? To żadna sztuka wysługiwać się wiernymi i ich pieniędzmi. Niech Kardynał zrobi wreszcie coś dla Polski, sam własnymi rękami. Gdzieś zapisane jest,że Polska po raz kolejny uratuje Europę przed muzułmanami. Sobieski ich przegonił, a my ich nie wpuszczajmy. Niemcy i Francja niech sobie rządzą, ale nie w Polsce. Niech nas straszą,obrażają, ale i tak my mamy racje. Schetyna, Tusk, Adamowicz, Karnowski z Sopot czy ten z Poznania niech sobie nie myślą, że będą rozwalać państwo od środka. Polacy wiedzą co im grozi, gdy wpuścili te islamy do Polski.

    Apel kościoła czeskiego i węgierskiego do polskiego rządu, polskich biskupów i polityków. Kardynał Nycz-zdrajca!!

    https://www.youtube.com/watch?v=Plqn91mrGMs

    Sumienie Ryszarda P. W jaki sposób Petru nawołując do przyjmowania uchodźców, troszczy się o nasz kraj?
    http://wieslawg.salon24.pl/788678,sumienie-ryszarda-p
    Od kardynała Kazimierza Nycz - obroń i uchroń nas Panie
  • @Jasiek 17:55:24
    Z Erdogana trzeba brać przykład(3000 sędziów wsadził do pierdla), z Orbana także.
    Epidemia ???